Dodaj do ulubionych

I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU

25.12.07, 16:39
Od 12 lat jestem z kobieta , od 9 w małżeństwie. Na początku układało sie w
miarę , teraz jest całkiem źle.
Od dwóch czy trzech lat nasze pożycie jest generalnie do bani ale zdarzały sie
wyjątki. Od momentu wyjazdu z kraju wszystko sie rozsypuje. Żona coraz
częściej pije na umór , wtedy chce sie pieprzyć ( jak sama mówi) i praktycznie
tylko wtedy. Ja na to nie mam ochoty.
Kiedy wypije staje się agresywna i zaczyna mnie wyzywać , takimi słowami ,że
aż wstyd to przytaczać. Ty zwykły kundlu to najdelikatniejsze określenie.
Dodam ,że staram sie o to aby w rodzinie było dobrze . Mamy dwoje dzieci , ale
już chyba coś we mnie umarło. Jestem gotowy to wszystko zostawić i nie wiem co
robić , nie myślę już o seksie z nią , boję sie tego.
Poradźcie
Obserwuj wątek
    • demoniqa Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 16:50
      Porozmawiali.Rozmawialiście o tym ze sobą?.Skoro żona pije i zbiegło
      się to z wyjazdem,może sytuacja ją przerosła,nie radzi sobie.Seks i
      erotyka u kobiet jest ściśle związana z tym co aktualnie dzieje się
      w jej życiu,głowie i emocjach.
      • joe.joe Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 16:58
        rozmawialiśmy ( raczej ja starałem sie rozmawiać) wielokrotnie nic nie dało po
        tygodniu to samo. Stwierdziła ,że pije bo lubi . Każda rozmowa kończy sie
        kolejnymi wyzwiskami . Wychodzę na manipulatora i oszusta. Mam już tego dość ,
        szkoda mi tylko dzieci oszalałbym bez nich.
        • demoniqa Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 17:06
          Piła od zawsze (miała takie skłonności),czy teraz w jej życiu
          pojawiła się grupa osób lub osoba,która pociagła ją za sobą?
          • joe.joe Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 17:12
            Od momentu poznania lubiła sobie golnąć ale dużo rzadziej. Teraz sama sobie leje
            . Nie ma żadnych znajomych. Wielokrotnie namawiałem ją do wyjścia do ludzi
            (samodzielnie lub ze mną ) ale ona jest typem samotnika i nie interesują ją
            specjalnie kontakty towarzyskie.idzie do pracy , wraca ,śpi przez godzinę dwie
            potem czas dla dzieci i spać ( najlepiej po kilku szklaneczkach whisky) Tylko
            dla mnie trochę czasu jej brakowało przez ostatnich kilka lat.
            • demoniqa Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 17:23
              Po tylu latach małżeństwa niektórzy ludzie nabierają nadmiernej
              pewności swojej pozycji w związku,do tego dochodzi rutyna.Stwórz
              taką sytuację,która będzie dla niej zaskakująca,zmąci jej spokój
              ducha i da dużo do myślenia.Prośby,groźby tu niewiele zmienią gdyż
              jest przyzwyczajona do Twoich zachowań.Odmiana i niepewność może to
              dobry pomysł na przełamanie kryzysu.
              • joe.joe Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 17:26
                może i dobry, ale chyba już jestem za bardzo zmęczony ta sytuacją . Jestem coraz
                bliższy kupna biletu powrotnego , Boże gdyby nie dzieci...
                • demoniqa Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 17:38
                  No to pozostaje męska decyzja.Kochasz tę kobietę jeszcze? i tu przy
                  odpowiedzi odsuń myśli i emocje związane z Waszym obecnym
                  nieciekawym klimatem.Jesli tak to jest o co walczyć,kryzysy zdarzają
                  się w każdym małżeństwie (mój 15-letni związek przechodził już kilka
                  rozstań i prawie rozwodów a trwa dalej i ma sie dobrze),jeśli już
                  wszystko wypaliło się do końca,to lepiej powiedzieć sobie dość.Temat
                  dzieci to odrębny temat,z dziećmi rozwodu nie bierzesz,jesteś i
                  będziesz zawsze ich ojcem i uwierz one widzą i czują znacznie więcej
                  niż myślisz i nie będą szczęśliwe w rodzinie istniejącej sztucznie
                  dla nich.A propos,nieraz taki kopniak jak rozstanie
                  przewartościowuje relacje i sposób myślenia ludzi,ale to Twój wybór
                  i Ty musisz podjać decyzje.
                  • joe.joe Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 18:07
                    dzięki za spojrzenie z boku.
                    • vuurvliegje Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 21:47
                      Cos musi nia wstrzasnac,musi sie przestraszyc,ze straci Ciebie i
                      dzieci.Powiedz,ze wracasz do kraju,a ja zglosisz gdzie potrzeba i zabiora jej
                      dzieci.Tylko prosby i rozmowy nie pomoga.Sama mialam problem alkoholowy przez
                      zalamania nerwowe(zycie za granica,praca ponizej poziomu,dyskryminacja,utrata
                      bliskiej osoby)
    • beztlenowy Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 22:39
      Odejdź od niej i dzieci. Ale nie w płaczach i awanturach, tylko po prostu
      zniknij. Zacznij nowe życie gdzie indziej i zerwij całkiem kontakt. Domyślam
      się, że trudno się na takie wyjście odważyć, ale masz duże szanse, że będziesz z
      niego zadowolony.
      • vuurvliegje Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 22:42
        Jak mozna zostawic dzieci matce-alkoholiczce?To nie jest rozwiazanie problemu.
      • kitek_maly Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 30.12.07, 00:21
        a dzieci czym tu zawiniły, żeby je zostawiać z matką z problemem??
        poza tym, ślubowali sobie to, że będą ze sobą wtedy, kiedy dobrze i
        kiedy będzie źle. teraz jest źle, ale niewykluczone, że mąż może jej
        pomóc wyjść z dołka.

        do autora wątku: może poszukaj rozwiązania u specjalistów od
        uzależnień?
    • misssaigon Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 23:25
      trzeba sobie na nowo zorganizowac zycie

      - zostawic zone alkoholiczke samej sobie - jesli sama nie zdecyduje sie na
      leczenie - nikt jej nie zmusi
      - zabrac dzieci do siebie - nawet zagranice - jesli to mozliwe - nowe srodowisko
      to mniejsza trau8ma niz dziecinstwo z alkoholikiem - to zostawia pietno na cale
      zycie na calej rodzinie

      - zycie z chora osoba zatruwa cala rodzine, jesli masz silny imperatyw i
      koniecznie chcesz pomoc zonie to - nie dawaj jej zadnych pieniedzy, poinformuj o
      wszystkim jej rodzine i znajomych - nie krywal problemu8 przed swiatem - jesli
      poczuje sie sama - wtedy mozesz jej pomoc ale tylko poprzez znalezienie
      terapeuty od zaleznien lu8b lekarza, ktory wszyje esperal

      - jesli bedzie sie opierac przed oddaniem dzieci - wezwij kilka razy policje
      kiedy sie bedzie awantu8rowac i przypilnuj, zeby spisali protokol z interwencji
      a potem postrasz sadem rodzinnym i odebraniem praw rodzicielskich

      pamietaj - nie daj sie naciagnac na wspolczucie i obietnice poprawy, mozesz sie
      nad tym zastanowic dopiero kiedy bedzie w trakcie terapii w wystarczajaco dlugim
      stazem trzezwosci

      mam nadzieje, ze cie przestraszyłam
      • vuurvliegje Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 25.12.07, 23:47

    • trzydziestoletnia Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 26.12.07, 18:00
      Jesli piszesz powaznie, to trzeba tu sie zajac przede wszystkim sprawa alkoholizmu zony.
      • vuurvliegje Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 26.12.07, 18:15
        Jezeli sama nie zechce,nikt nie zrobi tego za nia.Trzeba ja najpierw naklonic do
        tego,zeby szukala pomocy.Wiele osob z tego wychodzi.
        • joe.joe Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 26.12.07, 18:51
          Teraz jest kilka dni spokoju. jeszcze dzień przed wigilią próbowała na trzeźwo
          mnie "zaczepiać" ale ja już nie mam serca do niej . Wiecie to nie jest tak,że
          codziennie pije do upadłego . Przeważnie dwa trzy drinki na wieczór ,do
          eskalacji dochodzi w weekendy. Potem na drugi dzień twierdzi ,że nic złego sie
          nie stało ,że to niemożliwe aby coś podobnego mówiła. Po ostatniej nocnej
          awanturze powiedziałem sobie dość . Na razie zostaję z nią dla dzieci. Trzeba
          oddać wspólne zobowiązania finansowe . Ale teraz ona jest na mnie obrażona ,że
          nie chcę sie kochać. Istny dom wariatów, ja nie mogę myśleć ,że ją całuję a co
          dopiero reszta. Ciężko mi zapomnieć wszystkie te paskudztwa ,które do mnie
          wykrzykiwała a co do leczenia , ona nie czuje aby była alkoholiczką i to ja mam
          poszukać pomocy psychologa. Się porobiło
          • vuurvliegje Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 26.12.07, 19:18
            joe joe,napisze do Ciebie na priv
          • trzydziestoletnia Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 28.12.07, 10:53
            joe.joe napisał:
            > to nie jest tak,że codziennie pije do upadłego . Przeważnie dwa trzy drinki na wieczór (..)

            A jakie to ma znaczenie..? Chcesz powiedziec, ze "nie jest jeszcze tak zle"? Jesli tak sadzisz, to wpadasz w mechanizmy iluzji, bagatelizowania, usprawiedliwiania itd.

            >(..)co do leczenia , ona nie czuje aby była alkoholiczką i to ja mam >poszukać pomocy psychologa.

            Typowe myslenie alkoholika w etapie zaprzeczania - "to nie ze mną, to z toba cos nie tak".
    • frankhestain Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 27.12.07, 14:04
      Od 12 lat jestem z kobieta , od 9 w małżeństwie. Na początku układało sie w
      > miarę , teraz jest całkiem źle.
      > Od dwóch czy trzech lat nasze pożycie jest generalnie do bani ale zdarzały sie
      > wyjątki. Od momentu wyjazdu z kraju wszystko sie rozsypuje. Żona coraz
      > częściej pije na umór , wtedy chce sie pieprzyć ( jak sama mówi) i praktycznie
      > tylko wtedy. Ja na to nie mam ochoty.
      > Kiedy wypije staje się agresywna i zaczyna mnie wyzywać , takimi słowami ,że
      > aż wstyd to przytaczać. Ty zwykły kundlu to najdelikatniejsze określenie.
      > Dodam ,że staram sie o to aby w rodzinie było dobrze . Mamy dwoje dzieci , ale
      > już chyba coś we mnie umarło. Jestem gotowy to wszystko zostawić i nie wiem co
      > robić , nie myślę już o seksie z nią , boję sie tego.
      > Poradźcie

      uciekaj gdzie cie oczy poniosa nie marnuj sobie zycia z alkoholiczka no chyba ze
      jestes wspoluzalezniony to idz na terapie
      • vuurvliegje Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 27.12.07, 14:41

    • krissdevalnor100 Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 29.12.07, 23:19
      Obstawiam, że żona ma do Ciebie coś koło tony nagromadzonych żali i pretensji, których normalnie nie ujawnia i nie nazywa po imieniu. Nie chce sie bzykać, bo ma tyle żalu, ze jej sie odechciewa, za to chętnie popija, zeby pod pretekstem, ze jest pijana wyrzucić z siebie to, co tam siedzi i poużywac na Tobie. Przy okazji może sie z Tobą "pieprzyć" co w ogólnym kontekście też jest obliczone na poniżenie Twojej osoby, bo kochać nie, ale pieprzyć po pijaku ewentualnie tak...

      Czym sobie zasłużyłeś?
      Może wiesz? (Czasem tak jest, że jakieś mniej lub bardziej stare dzieje, które się miały rozejść po kościach wcale się nie rozeszły.)

      Wyciagnij tego diabła na światło dzienne i wtedy sie sam przekonasz, co to jest. ROZMOWA i to pewnie nie jedna i nie od pierwszego razu
      skuteczna Ciebie czeka. Może być też tak, ze żonie "obija"- czasem ktoś czuje, że miał chęć świat zawojowac a g*** zdziałał i obwinia partnera. A to o "złamaną" karierę- bo dzieci, a to o brak etoli z norek w szafie, a to o kredyt hipoteczny, a to o mało rozrywkowy tryb życia, a to o mało eksponowane staowisko i pozycję (ach, dyrektorową być...).

      Pomijam zupełnie, co myślę o tak głupim i odrażającym sposobie komunikowania drugiej połowie istnienia problemu, jak to robi Twoja połowica. Jeśli zasłużyłeś- posyp głowę popiołem. Jeśli nie- to współczuję i życzę dużo siły woli i dobrych chęci, ale zacznij od ustalenia- ki ***?
    • wojo65 Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU - ?!!! 31.12.07, 22:53
      Kolego masz kiepską sytuację. Pomyśl o dzieciach, szkoda zostawić dzieciaki przy alkoholiczce. Dokumentuj jej wyczyny - nagrywaj czym tylko możesz. Żaden sąd nie zostawi jej dzieci jeśli otrzyma wiarygodne dowody braku moralności. A takie są.
      Pamiętaj dzieci i tylko dzieci. Do sexu można zawsze sobie coś zorganizować.
    • ewaa4 Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 01.01.08, 01:20
      pomóż jej!!! Szkoda waszego związku.





    • palkaszy Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 01.01.08, 19:12
      joe.joe powiem ci z mojego doświadczenia (smutnego de facto)
      Zawsze na porządku problemów leży jakiś hak (drobny bądź poważny)
      Potem dodawane są do niego kolejne żale i tak rośnie gniew. Pisałeś,
      że żona jest typem samotnika, czyli musi gromadzić w sobie wszystko,
      bo z nikim się tym nie dzieli.
      Moja żona po zebraniu dawki dziechciu (7lat małżeństwa bez szczerych
      rozmów) wybrała inną drogę: znalazła sobie nowego faceta.
      Dla dzieciaków powinieneś spróbować udać się do specjalisty
      rodzinnego razem z nią i może on wam pomoże
      Co do jej alkoholizmu to może być jej ucieczka przed prawdą o was i
      waszym życiu, może wystarczy żebyście się dogadali a alkohol
      przestanie być problemem?
      Tego wam życzę (optymista ze mnie)
    • sagittka Re: I CO BYSCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU 01.01.08, 19:42
      > Potem na drugi dzień twierdzi ,że nic złego sie nie stało ,że to
      niemożliwe aby coś podobnego mówiła.

      Nagraj ją na kamerę w trakcie takiej poalkoholowej wymiany zdań i
      pokaż na drugi dzień.
      Zobaczenie siebie w stanie furii lub chamskiego zachowania powinno
      zrobić wrażenie. Jednak jesli to już jest uzależnienie od
      alokoholowego uciekania od rzeczywistości i problemów, to
      takie "zawstydzenie" nie wystarczy niestety.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka