Dodaj do ulubionych

Co z tymi ruchami frykcyjnymi?

09.01.08, 11:22

Czy nie za mało uwagi poświęciliśmy kluczowej przecie kwestii?
A zatem jak lubimy je wykonywać i jak lubimy by były wykonywane?
Wbrew pozorom pierwsze pytanie nie jest tylko do mężczyzn, a drugie
tylko do kobiet (choć głównie!), jako że zdarza się w alkowach że to
partnerka wykonuje ruchy frykcyjne. Jeden z wielu przykładowy
aspekt: staccato czy legato? (tylko proszę się na przykładzie nie
koncentrować jak to często bywa - przykład to nie temat:)
Obserwuj wątek
    • kropeczka-b Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 14:13
      # No nie. Ty chyba faktycznie potrzebujesz instrukcji obsługi w
      tych sprawach:-) Najpierw temat z piersiami, teraz ten.
      # Wiesz, co to jest spontaniczność, nastrój, potrzeba chwili, inność
      każdego dnia, zatracenie się, wzajemne współgranie, kuszenie…?
      Pozdrawiam.
      • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 15:09

        Czy spontanicznie reflektowałabyś na jeden ruch frykcyjny na
        kwadrans, za to stosunek dwugodzinny?
        • glosatorr Dyletanctwo... 08.02.08, 11:19
          loppe napisał:

          >
          > Czy spontanicznie reflektowałabyś na jeden ruch frykcyjny na
          > kwadrans, za to stosunek dwugodzinny?

          Spontaniczność Loppe to czucie. To obserwowanie i na zasadzie - actio-reactio - reagowanie. To dialog ciał a nie kombinowanie.
          Kobiece ciało, reakcje skóry, zapach, słowa zupełnie czasami niekontrolowane, to odpłynięcie i rozmowa ciał, w których jedno prosi, po-żąda, a drugie daje, odpowiada, pragnie...

          Kiedy czyta się pytania - w tychże pytaniach widać od razu odpowiedź.
          Ktoś kto kocha kobietę, kobieta, która kocha mężczyznę - zupełnie nie myśli o tym jak ruszać d...ą, ile razy i w jakich pozycjach to wykonywać, czy wsuwać powoli czy mocniej, ile na minutę wykonać ruchów frykcyjnych.

          Gdybyś chociażby sięgnął po lekury, bo o praktyce wogóle nie wspomnę, gdyż z Twoich pytań wychodzi po prostu i aż razi brak doświadczenia w ars amandi - to dowiedziałbyś się, że chociaż człowiek przeżywa zbliżenie zmysłowo, to wszystko dzieje się w głowie.

          Umysł musi być wolny - jeśli zajęty jest czymś innym a nie daj Boże kombinowaniem nad techniką - to ten seks jest po prostu mierny a nawet nieudany. Wiedzą to dokładnie Ci, którzy Ci mówią - o wyższości spontaniczności nad techniką. Wiedzą to też Panie, które spotykają Panów, których cała edukacja seksualna opiera się na trzepakowych pogaduszkach z kumplami, oglądaniu filmów porno i marzeniach.

          Loppe - mężczyzna chcący sprawić kobiecie rozkosz, nie liczy tempa wsadzania i wyjmowania swojego penisa, nie zastanawia się nad tym, czy w poniedziałek robimy to na hiszpana, we wtorek jak Pan Bóg przykazał, we środę, bocznie łokietkowo, w czwartek na jeźdźca, a w piątek na stojąco - ale po prostu zaczyna od pocałunku i pozwala, by ręce błądziły wszędzie, by ciała się same komnunikowały, by zapach potu, zmysły prowadziły kochanków nieznaną drogą do ciągle nieznanej krainy.

          Technika zabija spontaniczność, a po jej zabójstwie seks robi się rutyną i staje się żenujący i smutny. Nie kombinuj jak koń pod górę.Kiedy się jest w kobiecie - trzeba kobiety słuchać i ją czuć. Trzeba mniej myśleć, a dokonać takiego uczuciowo-zmysłowego połączenia ciał i umysłów. Czasami nawet zamknąć oczy, by inne zmysły rejestrowały wszystko. Ja po smaku kobiety, po zapachu, po jej oddechu, po tym co robi z rękami, jak mocno mi się wbija w moje ciało, jak jej ciało faluje, jak zaczyna sztywnieć, jak zmienia kolor skóra, gdzie skóra jest bardziej ukrwiona, gdzie bardziej czuła... po tym odczytuję co powinienem zrobić.

          Jeśli chcesz tu tworzyć jakiś podręcznik dla onanistów i sprinterów seksualnych, którzy nie umiejąc czytać kobiety, przedkładają technikę nad ars amandi - to wybacz, ale tym swoim pytaniem mi przynajmniej pokazałeś, że u Ciebie seks jest seksem uczniaka i abnegata.

          Ludzie kochający kochanie się wiedzą, że zbliżenie jest jak spontaniczny balet - a w tym jest wyłącznie improwizacja i umiejętność odczytywania zaproszeń jakie wysyła partner lub partnerka.
          • aandzia43 Do Loppe 08.02.08, 22:23
            No, jakbyś nie wiedział Loppe jak to się robi, to ci kolega Gloss wyłożył. No
            popatrz, a my pierwotniaki myśleliśmy, że całe to miłosne zajście opisać można
            algorytmem i potraktować je jak perfekcyjny przepis na suflet. A to spontan
            jest! Ale z nas głąby, nie wiedzieliśmy! Ale teraz już wiemy, bo zostaliśmy
            oświeceni;-)
      • murakami2 Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 15:17
        niepotrzebnie strofujesz kolegę loppego :) On po prostu potrzebuje ciekawych
        dysput o sprawach, które go interesują :)
        • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 15:51
          Tak, Murakami, dziekuję, rozumiesz mnie, soulmate.

          Ponadto ten temat jest tak ważny a zaniedbany-przemilczany że nawet
          mistrzowie seksu moga w nim znaleźć jakąś inspirację do swoich
          wyczynów (może np. okaże się że ktoś się zanadto spieszy, narzuca
          swojemu instrumentowi nadmierne tempo?, albo stosuje zbyt
          urozmaicone rytmy albo zbyt jednostajne). Nie wspomnę już o młódzi
          seksualnej zaglądającej na nasze forum (a przecież bywały nawet
          nacechowane debiutancką bojaźnią pytania o to jak w ogóle wejść do
          damskiego saloniku miłości)
        • kropeczka-b Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 18:46
          murakami2 napisał:

          > niepotrzebnie strofujesz kolegę loppego :)
          # Strofowanie kolegi loppego nie było moim zamiarem:-) Zastanawiałam
          się, skąd takie dylematy.

          > On po prostu potrzebuje ciekawych
          > dysput o sprawach, które go interesują :)
          #Ok!. Ja nie prowadzę ciekawych dysput o sprawach, które interesują
          kolegę. Wolę zamiast dysput praktykować, sama sprawdzać i
          doświadczać. Więć juz się nie udzielam w tej dyskusji, idę
          praktykwać ruchy frakcyjne:-)
          Pozdrawiam
          • murakami2 Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 22:42
            Teraz właściwie powinnaś powiedzieć, jak było...:)

            Przypomniała mi się opowieść mojej koleżanki, jak w trakcie zachęca męża, by
            szybciej, a on zamiast szybciej się poruszać, po prostu szybciej dochodził.
            • kropeczka-b Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.01.08, 23:33
              murakami2 napisał:

              > Teraz właściwie powinnaś powiedzieć, jak było...:)
              # Powinnam? Nie czuję sie zobowiązana:-)
    • al9 zatem moje dywagacje 10.01.08, 10:48
      nie wiem czy forumowe Panie to potwierdzą..
      ale mam wrażenie że im związek dłużej trwa, im Partnerka bardziej
      sie otwiera, tym potrzebuje (prosi, wymaga..) bardziej
      zdecydowanych, mocniejszych, bardziej "brutalnych" akcji...
      Oczywiście zakładając jednak różne nastroje, sytuacje i
      różnorodność. Czyli również stosunki "ciche i delikatne"....
      Podejrzewam - że im Panie bardziej doświadczone - tym wolą mocną,
      zdecydowaną, prawie zwierzęcą treść od wysublimowanej formy...
      Mylę się?
      al
      • kropeczka-b Mylę się? 10.01.08, 14:15
        al9 napisał:
        > Mylę się?
        # W moim przypadku tak. Ale każda teoria będzie mylna( w moim
        przypadku), bo u mnie nie ma reguł. To byłby dla mnie koszmar i
        koniec seksu!!!!!
        Pozdrawiam
        • al9 Re: Mylę się? 10.01.08, 14:20
          kropeczka ja nie tyle o regułach ile o tendencjach :-))
          al
          • kropeczka-b Re: Mylę się? 10.01.08, 18:32
            al9 napisał:

            > kropeczka ja nie tyle o regułach ile o tendencjach :-))
            #U mnie tendecje też nie wstępują:-))Im jestem starsza, tym mniej we
            mnie tendencji, przewidywalnośći, reguł, powtarzalności...:-)
            Pozdrawiam
          • loppe moje dywagacje 10.01.08, 21:10
            Na razie dwa strzępy wspomnień:

            a/ Ona lat 20, ja 34, nasz pierwszy stosunek po chyba 7 tygodniach
            chodzenia. Ja delikatniuśko przystępuję do tematycznej czynności.
            Ona mi na to rozeźlonym tonem: "Weź mnie!". I na wszelki wypadek
            (szybko analizując doszła zapewne do wniosku że mógłbym nie
            zrozumieć bo przecież ja własnie biorę) dorzuciła jednym
            tchem: ...zerżnij mnie!". To ewidentnie a propos' pojawiającej się
            ti i tam żądzy zdecydowanej akcji frykcyjnej, o czym wspominasz w
            swej wypowiedzi Al.

            b/ Film "Kochanek", bardzo dobry, i tam ten mistrz chiński (lat ok.
            34) w takim dość oryginalnym tempie wykonujący ruchy frykcyjne w tej
            młodziutkiej nastoletniej Francuzce - miarowo i chyba sporo wolniej
            niż wynosi średnia europejska...
      • murakami2 Re: zatem moje dywagacje 10.01.08, 20:05
        al9 napisał:

        > nie wiem czy forumowe Panie to potwierdzą..
        > ale mam wrażenie że im związek dłużej trwa, im Partnerka bardziej
        > sie otwiera, tym potrzebuje (prosi, wymaga..) bardziej
        > zdecydowanych, mocniejszych, bardziej "brutalnych" akcji...

        Tak może się wydawać, bo kobiety w jakiejś części mogą się powoli
        "odstresowywać" i chcieć więcej, bo nie czują się skrępowane, związane
        konwenansem bycia zdobywaną czy innymi kulturowymi stereotypami.
        Mogą też po czasie dłuższym odkryć, że to jest przyjemne. I nie ukrywajmy, że to
        bezpośrednia demonstracja męskości, a żadna kobieta nie lubi w łóżku faceta,
        który nie jest męski.
    • aandzia43 Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 10.01.08, 21:58
      Ach, lubimy je wykonywać i lubimy, by były wykonywane. Zdecydowanie preferujemy
      legato. Nie musi być delikatnie, jak w Arii na strunie G, ale posuwiście i
      płynnie być musi.
      Chyba upodobaliśmy sobie w szczególności smyczki i to raczej te cięższe, ale
      duuużo skrzypiec też robi nam dobrze. Byle nie grały Mozarta, bo Mozart (z
      małymi wyjątkami) odpada.
      I w ogóle lubimy, kiedy Nasz Pan i Władca koncertuje sobie na naszym muzykalnym
      gruncie...
      • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:31

        Interesujące że w literaturze seksualnej tak wiele napisano o
        pozycjach w których przystepuje się do wykonywania ruchów
        frykcyjnych, a tak mało o samych ruchach... A przecież między
        posuwistym legato a innymi wariantami ruchów jest być może większa
        różnica niż między pozcjami...

        filozofia seksu..., jakże daleko nam do Chińczyków z ich
        Tao...jestesmy europejskimi dzikusami którzy niewiele poza pozycjami
        (jakiś zgoła małpi aspekt seksu:) rozważyli...
        • aandzia43 Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 21:17
          loppe napisał:

          >
          > Interesujące że w literaturze seksualnej tak wiele napisano o
          > pozycjach w których przystepuje się do wykonywania ruchów
          > frykcyjnych, a tak mało o samych ruchach... A przecież między
          > posuwistym legato a innymi wariantami ruchów jest być może większa
          > różnica niż między pozcjami...
          >
          > filozofia seksu..., jakże daleko nam do Chińczyków z ich
          > Tao...jestesmy europejskimi dzikusami którzy niewiele poza pozycjami
          > (jakiś zgoła małpi aspekt seksu:) rozważyli...


          Prawdę rzekłeś, Loppe. Ale czegóż-ach-czegóż, oczekiwać można po cywilizacji,
          która wyrosła na gruncie (bagnie?) tak ewidentnie zoofilskim? Wszak nasi duchowi
          ojcowie Grecy i równie wielkonosi i kręconowłosi pasterze z Azji Mniejszej (też
          nasi duchowi ojcowie) pasterzami byli i ze zwierzyną przeżuwającą najwięcej
          czasu spędzali. A brak finezji wynikający z poznawania (w sensie biblijnym
          oczywiście) samic tych gatunków przeniósł się na całe ars amandi naszego kręgu
          kulturowego. To w ogóle cud, że do pozycji podstawowej w tych surowych
          okolicznościach przyrody - na pieska (na owcę?) - dołożono jakieś inne, mniej od
          tyłu. Wymagać uwzględnienia takich nie małpich aspektów seksu, jak rodzaje
          ruchów frykcyjnych, to doprawdy okrucieństwo.
          Hmmmm...a może Chińczycy mieli większy wybór zwierzątek do użytowania?
          ;-)))))))))))))))))))))))
          Pozdrowionka
    • alicja_z Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 07:57
      Najlepsza częstotliwość to to 85/min z toplerancją +- 5%. Pamiętaj
      aby nie zwalniać poniżej 50/min (bo partnerka zaśnie) ani nie
      przyspieszac powyżej 200/min (bo partnerka z łózkiem - odjadą).
      Jestem zdziwiona ze nie pytasz o głębokość i kąt natarcia ! Bez tych
      dobrze dobranych parametrów - nie ma mowy o dobrym seksie ! A co z
      rewersem ? :))
      • alicja_z Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:03
        Zapomniałam dodać, że (przynajmniej dla mnie) ideałem jest jak
        partner wykonuje prawoskętne wkręcające ruchy śrubowe wokół własnej
        osi ok. 5 stopni za każdym razem. Dopiero po całych 360 stopniach
        jestem naprawde gotowa do orgazmu !
      • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:10

        A głębokość i kąt natarcia to Ty Alicjo pytasz nas
        • alicja_z Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:29
          Ja nie pytam - ja wymagam :). Zły kąt natarcia - i do widzenia:
          facet odpada. Oczywiście - każda pozycja wymaga innego kąta. Ale o
          takich podstawowych sprawach nie musze Cie przeciez informować ! Mam
          nadzieję, że różnicujesz też szybkość in/out. Ja zwykle "przed"
          wręczam partnerowi kartke z wydrukami najważniejszych parametrów
          żeby się potem nie rozpraszać...
          • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:34
            Tak. To znaczy to co piszesz nie jest tylko dla mnie, możesz
            ubogacić przeżycia seksualne wielu kobiet i mężczyzn...jeśli na
            przykład wyjawisz jak widzisz to zagadnienie różnicowania prędkości
            ruchu frykcyjnego in & out, bo to interesujące
            • alicja_z Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:46
              To proste: w moim przypadku f(in) = f(out)*w*ln(l-20)
              gdzie w - współczynnik eksperymentalny
              l - długośc organu
              Jeśli nie jesteś biegły z matematyki przypominam, że logarytm z
              liczby ujemnej nie istnieje...co powinno dać do myślenia
              • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:48

                a czy Ty Alicjo nie jesteś czasem facetem? - nie chodzi o tę
                matematykę, lecz całość uczestnictwa w temacie
                • alicja_z Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:51
                  Jestem nauczycielką matematyki doświadczoną w obcowaniu z napalonymi
                  małolatami :)
                  • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 08:53

                    Aaa, to z takim backgroundem możesz rzeczywiście pomóc nam uzyskać
                    jakiś przełom...
                  • loppe Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 10:54

                    ps. dobrze dobrany nick, wiesz dlaczego
              • kroni Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 11.01.08, 09:06
                ;))
                zawsze można podeprzeć sie jakąś muzyką, byle rytmiczną... powazna
                raczej odpada...;)
              • al9 alicja_z podchodzisz do tego po amatorsku 11.01.08, 11:26
                1.nie uwzględniasz średnicy penisa
                Proponuję do wyliczeń przyjąć pierwiastek z 2a gdzie a średnica
                2.nie uwzględniasz temperatury powietrza ani szerokości
                geograficznej...
                Należałoby wziąć pod uwagę również wilgotność vaginy (pierwiastek
                trzeciego stopnia z wieku partnerki ???)
                Serdecznie pozdrawiam i lecę eksperymentować....
                al
                • kropeczka-b Kto się przyłączy? 11.01.08, 12:02

                  #A gdzie czynnik ryzyka, prawdopodobieństwa trafienia,
                  nieprzewidzianych okoliczności, współczynnik zmiennej nastrojowej...?
                  al9 napisał:
                  > Serdecznie pozdrawiam i lecę eksperymentować....
                  Można się przyłączyć? Ja też wolę praktykę od teorii, lepiej
                  przyswajam wiedzę:-))
                  Pozdrawiam
                • murakami2 ta dysputa na przedziwnie metaforyczne tory zeszła 11.01.08, 15:53
    • miedzianakonefka Re: Co z tymi ruchami frykcyjnymi? 09.02.08, 10:59
      eins,zwei,eins,zwei,eins,zwei...jaaaa gut, jaaa... A wszystko to
      przy wtórze skocznej marszowej muzyczki.

      Alleluja i do przodu..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka