Dodaj do ulubionych

Dlaczego mężczyźni nie zdradzają?

18.04.08, 19:07
No właśnie. Wątek obok jest o mężczyznach zdradzająych. Ale nie
wszyscy faceci to robią, a przynajmniej nie nałogowo;-) Dlaczego? Co
ich powstrzymuje? Jakie mają motywacje? A może po prostu nie mają
ochoty(chyba przesadziłam;-)?
Żona, która mocno kręci? Morale? Religia? Strach przed
konsekwencjami? Brak możliwości? Mało poligamiczna natura?
Obserwuj wątek
    • pioraf66 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 19:47
      aandzia43 napisała:

      > No właśnie. Wątek obok jest o mężczyznach zdradzająych. Ale nie
      > wszyscy faceci to robią, a przynajmniej nie nałogowo;-) Dlaczego?
      Co
      > ich powstrzymuje? Jakie mają motywacje? A może po prostu nie mają
      > ochoty(chyba przesadziłam;-)?
      > Żona, która mocno kręci? Morale? Religia? Strach przed
      > konsekwencjami? Brak możliwości? Mało poligamiczna natura?

      A dlaczego Cię tak bardzo interesuje co porabiają mężczyźni (w
      liczbie mnogiej) czyżbyś była zainteresowana innymi facetami niż ten
      jeden własny umiłowany, ulubiony, ukochany i niezastąpiony?
      Czyżbś poszukiwała poligamicznych kontaktów? Do czego ci ta wiedza?


      >
      • yoric Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 20:04
        Pardon me?
      • aandzia43 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 20:15
        > A dlaczego Cię tak bardzo interesuje co porabiają mężczyźni (w
        > liczbie mnogiej) czyżbyś była zainteresowana innymi facetami niż
        ten
        > jeden własny umiłowany, ulubiony, ukochany i niezastąpiony?
        > Czyżbś poszukiwała poligamicznych kontaktów? Do czego ci ta wiedza?
        >


        Och wiesz, po prostu chcę wiedzieć, dlaczego ów ukochany i
        niezastąpiony mnie nie zdradza;-D

        A tak serio: bo wiedzy nigdy dość.
    • glosatorr Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są kochani 18.04.08, 21:04
      aandzia43 napisała:

      > No właśnie. Wątek obok jest o mężczyznach zdradzająych. Ale nie
      > wszyscy faceci to robią, a przynajmniej nie nałogowo;-) Dlaczego? Co
      > ich powstrzymuje? Jakie mają motywacje? A może po prostu nie mają
      > ochoty(chyba przesadziłam;-)?
      > Żona, która mocno kręci? Morale? Religia? Strach przed
      > konsekwencjami? Brak możliwości? Mało poligamiczna natura?
      >

      Bardzo fajne pytanie - jako wierny z zasady i przekonania mężczyzna odpowiem na Twoje pytanie, czemu mężczyźni nie zdradzają.
      Bo naprawdę potrafią kochać.
      Patrzą na tą swoją Ukochaną Kobietę i widząc ją ciszy ich jej widok. Cieszy ich to, że ona się do nich potrafi przytulić, lubią jak opowiada o swoich sprawach, cieszą się Jej radością, wiedzą jak smakuje Miłość kobiety usatysfakcjonowanej, szczęśliwej i spełnionej.

      Widzą inne kobiety - wiedzą, że czasami są one ładniejsze niż ich Kobieta. Ale wiedzą, że kiedy są z Ukochaną, to tamte się po prostu nie liczą. Nie są ważne, istotne - są jak tło, jak kwiaty na łącze, po której się idzie... I nawet jak jakaś kobieta podrywa ich, mają ogromną satysfakcję, kiedy pomachają jej przed nosem obrączką albo powiedzą jej - Wybacz, ale ja mam już swoją Ukochaną.
      Czują siłę, moc - że potrafią się oprzeć urokowi innej dla tej, którą pożądają, której pragną, za którą tęsknią.
      Zadasz kolejne pytanie - dlaczego?
      Widzisz, my wiemy, że życie to nie jest bajka - że jeśli z Ukochaną bywa czasami ciężko, pokłócimy się, mamy odmienne punkty widzenia - to z inną kobietą będzie dokładnie to samo! Więc po co psuć coś, co już jest, po co niszczyć Miłość, która daje nam tyle satysfakcji, radości i przyjemności by znowu zaczynać to samo?
      Kochamy te nasze Jedyne - ciesząc się, że ona codziennie jest kiedy się budzimy. I nawet kiedy pojawia się jej pierwszy siwy włos, kiedy ona widzi zmarszczki - to to jest po prostu normalne. Wiemy, że o Miłość trzeba dbać, że fajnie jest zaskakiwać i robić małe prezenty, niespodzianki - bo wiemy, że ona nam też zrobi to samo i to jest super fajne.

      > Jakie mają motywacje?

      Miłość, to jedyna motywacja. Kiedy mężczyzna kocha, ważna dla niego jest tylko Jego Kobieta i jego rodzina. Kochamy jej smak, zapach, blizny po urodzeniu naszych dzieci, jak się czasami obraża i jak się cieszy. Stajecie się częścią nas i naszego życia. Najważniejszą.
      Lubimy obudzić się i poczuć Wasz zapach - bo nim jesteśmy przesiąknięci. Lubimy patrzeć na Was, jak się kąpiecie, jak robicie sobie makijaż. Bo jesteście swojskie. Lubimy wracać po pracy wiedząc, że nas chcecie. I my Was chcemy - nawet jak nie macie ochotę na rozmowę a chcecie pomilczeć.


      > A może po prostu nie mają ochoty(chyba przesadziłam;-)?

      Nie - jak się Kobietę naprawdę kocha - tak w sercu, tu w środku i w głowie - to nawet przez myśl mężczyźnie nie przechodzi by ją skrzywdzić czy zdradzić. Bo co ma innego inna kobieta? Czego nie masz Ty? No może fizycznie jest inna. Psychicznie może też. Ale to Ciebie wybraliśmy. To z Tobą chcemy mieć dzieci, z Tobą chcemy sie kłócić i z Tobą pomiliczeć. Nie ma czasu na inne kobiety - pracujemy, musimy czasami coś załatwić z kumplami, przegadać parę rzeczy, ale w końcu i oni nas nudzą, bo przecież coś fajnego możemy zrobić razem z naszą Żoną, Kobietą w domu czy z nią gdzieś wyskoczyć, pośmiać się, potańczyć i nocą całować się na ulicy.... Po co zdradzać? Dla orgazmu? Dla poczucia, że coś ważnego się straciło? By potem kłamać? Oszukiwac siebie i Ciebie? Bez sensu!

      > Żona, która mocno kręci?

      Oczywiście, przecież to my wybieramy swoje kobiety, a na naszą Kobietę wybieramy taką, która nas kręci! A nie taką, która nas nie kręci!

      > Morale? Religia? Strach przed
      > konsekwencjami?

      Z powodu strachu nam nie staje! Więc jaki strach? Jaka moralność?
      Religia? Dla wierzących fajnie jest pójść z żoną do Kościoła - lepiej niż samemu. Nie - jeśli ludzie oszukują Boga, to jaki problem oszukać własną kobietę? Jeśli nie oszukujemy Boga i swojej kobiety to nie ze strachu, ale dlatego, że kochamy - i swoją kobietę i swojego Boga!
      Wy przecież jesteście naszymi Boginiami - naszymi!

      > Brak możliwości? Mało poligamiczna natura

      Możliwości jest wiele. Żonaci, faceci zajęci wiele kobiet nawet kręcą bardziej, niż samotni. Czemu? Bo to wyzwanie. Taka pokusa - czy jestem lepsza niż jego ślubna? Nie ma solidarności jajników. Kobiety chcą czuć się lepsze od innych, dlatego kuszą żonatych, zajętych.
      Ale jeśli mężczyzna kocha, to ma to generalnie gdzieś. Jesteśmy mądrzejsi, bo wiemy, jak się czuje mężczyzna, który takiej Pani mówi - Wybacz, ale jestem zajęty - i pokazuje obrączkę.
      Wtedy czujemy się naprawdę mężczyznami. I jesteśmy męscy.
      Dzięki Miłości do swojej Kobiety.

      Pozdrawiam
      • mistrelle Re: Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są koc 18.04.08, 21:48
        Złamałam kiedyś komus serce. Dziś ten ktoś jest żonaty od dawna ale wiem, że sentymenty nie wygasły. Wybudował sobie swoistą barierę, mur, za który nie byłabym w stanie wcisnąć nawet szpilki. Może ten mur nazywa się miłość do żony i rodziny? Zapewne. Związał się z nią bo ona go bardzo kochała niedlugo po naszym rozstaniu. Ale wierzę, że nauczył się ją także kochać miłością najszczerszą.
        Choć nie wiem, dlaczego chce mieć mnie na wyciągnięcie ręki, szuka kontaktu, jak tydzień po tygodniu łagodnieje i robi się ciepły... ale widząc, że mięknę - szybko się wycofuje.
        W pewnym sensie dumna jestem z niego, że umie sobie z tym poradzić i kontrolować. Choć nie wiem, czy to w ogóle jest możliwe.
        Tak trochę obok wątku ale chętnie poznam Wasze zdanie.
        • tylkodlaniej Re: Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są koc 18.04.08, 22:24
          mistrelle napisała:
          >Złamałam kiedyś komus serce...

          Och Ty wredna kobieto ;)
          • mistrelle Re: Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są koc 18.04.08, 22:29
            Wówczas nie dało się inaczej.
            I tylko nie wredna.:)
      • mimozynka Re: Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są koc 18.04.08, 22:54
        Piękne ,mądre ,pouczające i prawdziwe!Tylko prawdziwy ,mądry i piękny duchem
        facet mógł tak napisać !!
      • lookbill Ło matko ale elaborat... 20.04.08, 17:45
        Jesteś forumową osobowością. Tylko parę osobowości forumowych
        utkwiła mi w pamięci i to nie dlatego, że mają poglądy podobne do
        moich czy takie, którą są przeze mnie akceptowane, a raczej o sposób
        przekazywania ich. Fajnie się Was czyta po prostu :)
      • pioraf66 > Bo naprawdę potrafią kochać. 20.04.08, 18:52
        Chlip...chlip...
      • motmot Re: Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są koc 21.04.08, 13:14
        Moze odrobine przydlugawo, ale podpisuje sie obiema recami;)
      • andzia3573 Re: Bo potrafią kochać i cieszy ich to, że są koc 03.05.08, 22:09
        Szczęśliwa ta twoja kobieta.Ładnie to napisałeś glosatorr.
    • tylkodlaniej Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 21:05
      Odpowiedź jest prosta, widocznie kocha. Kogoś kogo kiedyś kochałem nigdy bym nie
      zranił.Była dla mnie zbyt cenna i w zasadzie moim ideałem. Niestety nie jestem
      już z tą kobietą i mogę robić co chce. Jedyne co Ci powiem, to wiem, że nie
      zaufam już tak kobiecie. Teraz niestety jestem skory do zdrady i utrzymywaniu
      kilku zwiazków uczuciowych z kilkoma kobietami naraz, wtedy nie. Pozdrawiam
      • zlosnica100 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 21:47
        Z lenistwa.

        Lub bo są honorowi i uczciwi, wtedy albo zostają albo odchodzą i dopiero wtedy
        zaczynają nowa relacje.

        Miłość...ta o której pisał Glos....nie znam ani jednego człowieka i ani jednej
        pary której relacje można by tak określić- w trakcie zakochania- tak jak
        najbardziej mi pasuje,zakochanie wyłącza na inne osoby.
        • nowa-zona Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 23:14
          Taka miłośc istnieje droga złośnico, takie pary też ostnieją.
          Ja podobnie jak Ty kiedyś nie wierzyłam, że tak może być, ale teraz
          tak jest i to jest cudowne, po 21 latach malżeństwa. Powiem więcej,
          teraz to uczucie i partnersto jest bardziej dojrzałe, teraz nawet
          nie potrafimy się pokłocić, wszystko jest cudowne, a mój partner
          największym szczęściem jakie mogło mi się w życiu przydarzyć.
          W pełni zgadzam się z Glo.....prawdziwy mężczyzna nie ogląda się się
          za innymi panienkami, nie szuka innych przygód, kocha kobietę którą
          wybrał z wszystkimi jej wadami i zaletami, taki właśnie jest
          prawdziwy mężczyzna i ja takiego mam u swego boku.
          • zlosnica100 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 23:36
            Ja w głębi duszy mam nadzieje ze to sie zdarza po prostu jednak tego nie widzę.

            Jeśli tego doświadczasz to masz niesamowite szczęście.

            I jesteście jednak wyjątkiem.
      • mistrelle Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 22:30
        > kilku zwiazków uczuciowych z kilkoma kobietami naraz,

        Związki, zgoda -ale uczuciowe? Chyba jednostronnie?
    • renebenay Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 18.04.08, 22:07
      Np poprzez sam szacunek do siebie samego i jak rowniez bo kocha swoja
      partneke.Bardzo czesto domowa posucha sprzyja szukaniu zrodla gdzies indziej-nie
      ma dymu bez ognia,niestety.
      • scalla Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 19.04.08, 02:25
        ...bo niektórzy męzczyzni są "ludzmi", jak Glossator,
        a nie etatowymi zaliczaczami d.. , dzięki czemu pod względem
        moralności bliżej im do niższych form życia
    • gomory Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 19.04.08, 10:46
      Jak sama wiesz powodow jest niewiele mniej niz ludzi. Najczesciej jest to konglomerat kilku ;). Przy takim zbiorczym omowieniu zawsze trzeba troche pogeneralizowac, i ulec stereotypom. A na koncu zawsze poderwie sie ktos z wrzaskiem: ale ja/on tak wcale nie mam, wiec to bzdura! Ale co tam - posnuje swoje dywagacje ;).
      Generalnie (sic!) mozna wyroznic dwa sterotypowe archetypy zachowan:
      macho - ten jakby w opozycji do kobiecych oczekiwan.
      Wierny - ten z kolei "ulegly" kobiecym oczekiwaniom.
      Pomiedzy tymi skrajnosciami sa wersje posrednie, ci ktorzy chcieliby ale im sie nie udaje badz nie moga przesunac sie zdecydowanie w ktoryms kierunku.
      Wiec wg mnie zasadniczym powodem wyznawania tych badz innych zachowan jest uksztaltowanie osobowosci. Wcale nie gorac uczuc i temperament o tym decyduje, ale jakie ktos wyznaje wartosci. Jakimi "poczestowali" go rodzice, nastolatkowe srodowisko, zycie. To jak ze znaleziona stowa na parkingu - wiekszosc sie ucieszy, ze ma szczescie, a kilku zacznie myslec jak zwrocic ja wlascicielowi. Jedni sa porzadni, a inni nie ;).
      Wiec to moralnosc i sumienie sa podstawowym aspektem wg mnie.

      Jednakze nie bez znaczenia sa tez okolicznosci zewnetrzne ktore trzeba miec na uwadze. One niezdecydowanych popychaja w te lub druga strone. Nagle przerzucenie osoby do srodowiska w ktorym panuja rozrywkowe zasady moga rozmontowac nie dosc silna moralnosc. Podobnie jak duza pokusa, nagly wzrost zamoznosci, podniesienie samooceny, dluga nieobecnosc partnera itd. Ale tez osobiste doswiadczenia, przezyte rozczarowania, zaobserwowane nowe wzorce moga sklonic do porzucenia swobodnego zycia.
      Postawa "macho" jest jednak ta bardziej powiedzmy "prymitywna". Z tego tez powodu ulegaja jej latwiej mlodzi mezczyzni. Gdy nasyca swoje ego zdobyczami, moga przewartosciowac spojrzenie i w doroslym zyciu nie ulegaja pokusom "nowosci". Odwrotnie niz mezczyzn z malymi osiagnieciami ktorych szkielet moralny nie jest az tak jednoznaczny. Im dluzej zyja tym bardziej doskwiera im ciekawosc jak to jest z inna, a ryzyko wiarolomnosci wzrasta.
      Posrod rzeszy mezczyzn wiernych w imie wyznawanych zasad, czesc stanowia osobnicy niejako skazani na to poprzez wzgledy fizjologiczno-psychiczne. Np. seks jest dla nich sprawa marginalna lub maja z nim problemy. Odczuwaja lek wobec kobiet, a zona jest ta oswojona opoka. Sa bezwolni i w 100% podporzadkowani. Zdrada wymaga pewnego wysilku organizacyjnego - znalezienie chetnej, zorganizowanie miejsca czy nawet agencji moze przerastac mozliwosci niedorajdy. Atrakcyjnosc tez jest istotna - latwiej nie ulec pokusie komus kto takowych nie ma ;).
      • kawitator Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 19.04.08, 12:02
        Dobrze Gomory po generalizował Właściwie trudno cos w dodać
        Można oczywiście postawić pytanie inaczej Nie dlaczego faceci zdradzają - nie zdradzają ale jakie cechy faceta powoduje ze istnieje większe lub mniejsze prawdopodobieństwo zdrady
        Są badania które pozakazują znamienne statystycznie korelacje pomiędzy cechami fizycznym i psychicznymi a częstotliwością zdrady. Natomiast co do poszczególnego osobnika to możemy tylko oceniać prawdopodobieństwo bo zbyt dużo zmiennych
        Mogę pokusić się na pytanie Dlaczego ja nie ? Jedyna szczera odpowiedz brzmi: Nie mam pojęcia Potem to tylko próby racjonalizacji które tyle mają wspólnego z rzeczywistości a co powtarzane do znudzenia opowiastki kobitek które po podciągnięciu majtek z kochankiem od razu konstatują że to mąż jest winien bo nie zaspokajał potrzeb Jeszcze nie zdecydowały sie jakich ale nie zaspokajał ;-))
        Naprawdę nie mam pojęcia co powoduje że nie zdradzam Wytłumaczenia glosatora to taki ukłon w stronę kobitek ( sam ma wiele z kobitki w psychice) Nie odbywało się to na zasadzie heroicznych zmagań gdzie chuć i moralność toczyły boje Nie stawała mi przed oczami zapłakana zona w otoczeniu dziatek gdy śliniłem się na widok nowej laski Po prostu się nie śliniłem Nie myślałem (nie myślę) o innych kobitach w sensie partnerek seksualnych Oglądnę sie jak dupa fajna bo dlaczego nie i natychmiast moje myśli zajmują sie ciekawszymi problemami Może brak okazji ? Tyż nie bo jak mi mówili to sygnały dostawałem wprost i mocne tylko ze ja tych sygnałów nie widziałem Ślepota jakaś ? :-)))
        Jak chcecie głębokie psychologiczno socjologiczne uzasadnienie które podniesie moje notowania i objawie się jako osobnik niezwykły to zaraz mogę walnąć ale bo będzie fantazy ;-))))
        • aandzia43 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 19.04.08, 17:46
          Może brak
          > okazji ? Tyż nie bo jak mi mówili to sygnały dostawałem wprost i
          mocne tylko
          > ze ja tych sygnałów nie widziałem Ślepota jakaś ? :-)))

          Tylkoi mi nie opowiadaj Kawi, że nie zauważałeś sygnałów o tym, że
          się kobicie podobasz, bo nie uwierzę;-D
        • glosatorr Kobieta w mężczyźnie i Vice versa ;) 21.04.08, 18:04
          kawitator napisał:

          > Wytłumaczenia glosatora to
          > taki ukłon w stronę kobitek ( sam ma wiele z kobitki w psychice)

          Nie KAWI - to szczera wypowiedź mężczyzny - a nie żaden ukłon. Napisałem czemu nie zdradzam - finito. Z przyjemnością to napisałem, bo dla mnie oznaką męskości to nie ilość zaliczonych panienek, ale ilość Pań, którym mężczyzna powiedział: Sorry Maleńka, ale mam kogoś!
          Męskie jest opanowanie. Męskie jest kontrolowanie własnych instynktów a nie uleganie im. Męskie - to posiadanie zasad. Faceciki nie płaczą - mężczyźni jak zapłaczą, pękają bramy nieba.


          I uwierz, że Ty też masz coś z kobitek - nie tylko sutki. Każdy mężczyzna jak i każda kobieta niestety ma coś w sobie z drugiej płci. Intuicję, to nawet mężczyźni mają lepiej rozwiniętą, jeśli ją ćwiczą (nb. najwięcej maklerów to faceci!). Najlepsi kucharze to... mężczyźni! O dziwo - najwięksi kreatorzy mody to faceci (fakt gaye)! Każdy mężczyzna - im bardziej jest męski - zdaje sobie sprawę, że ma w sobie pierwiastek kobiety. Im mocniej mężczyzna ukrywa emocje w sobie, im trudniej mu je wydobyć - to znaczy, że tak naprawdę gwałci to co kobiecie w sobie.

          To samo dotyczy kobiet, im bardziej walczy z tym co w kobiecie męskie, tym więcej traci. Zdecydowanie, duma, zdolność do podejmowania decyzji, poczucie swojej wartości - stanowczość, branie odważne konsekwencji i odpowiedzialności a nie uciekanie od nich - to cechy męskie w kobietach. Kobiety mające te cechu męskie wystarczająco rozwinięte - są o dziwo kobietami najbardziej wzbudzającymi u facetów pożądanie, są bardzo kobiece i zarazem najbardziej przerażające dla facetów z lękami i kompleksami! Facet nie umiejący podejmować decyzji, bardziej chamski, niekulturalny, bez odpowiedzialności - to maska, skrywająca przestraszonego w gruncie chłopca, bardzo wydelikaconego, szukającego ciepła i cycusia mamusi i faceta przerażonego własną delikatnością i zagubieniem. Dlatego musi się chronić przyjmując maskę Twardziela! Taki pierdzi głośno, na wszystkich patrzy jakby był Supermanem i wciąga brzuch prężąc mięśnie na widok ładnej kobiety. Robi tak, bo nie ma nic innego czym może zaimponować ;)


          Także Kawi - ostrożnie z tą kobiecością w mężczyźnie i mężczyzną w kobiecie - bo dzięki temu właśnie, że każdy ma coś z drugiej płci w sobie - pielęgnując to, ma większą szansę na porozumienie w związku, dogadywanie się (przecież rozumiem kobietę w sobie to czemu nie zrozumiem innej kobiety?). Ci wszyscy, co nie potrafią, albo częściej boją się ujawniać swoje emocje - chowając je głęboko w sobie - to ta całą zgraja durnych facetów, którzy uważają, że ludzie stracą do nich szacunek, kiedy oni powiedzą coś o swoich emocjach! Kiedy odsłonią przed kobietą trochę swojego wnętrza, otworzą się na nią.

          Ty też do nich należysz? To długo nie pożyjesz! Pompka Ci szybko stanie, nerwic się nabawisz a poczucie, że w środku jesteś rozbity - będzie się pogłębiało. :-)))

          Nie na darmo natura dała facetom sutki - by ilekroć się golą zdawali sobie sprawę, że w środku mają część kobiety :-)

          Tak więc Kawi - szanuję co piszesz i zgadzam się wielokrotnie z Tobą - ale ja nie ukrywałem, i nie ukrywam, że ja lubię tę kobiecą część w sobie - dzięki niej potrafię z kobietami się dogadać i je po prostu lepiej rozumiem ;) Nie mam przynajmniej problemów z nimi ;)
          A teraz idę odpocząć :)
    • marek_kolomanski Bo się łudzą, że mają wierne żony? 19.04.08, 14:45
      Taki ponury żarcik mi przyszedł do głowy:)
      • mistrelle Re: Bo się łudzą, że mają wierne żony? 19.04.08, 14:59
        Myślę, że to faktycznie kwestia psychicznej konstrukcji.
        Chyba że faktycznie chłop już wie, ze zamyka interes dla konkretnej kobiety i nie chce czekać na samo dobre po uprawomocnieniu się wyroku.:D
        • yadrall moj maz :) 19.04.08, 15:14
          Zapytalam slubnego i uslyszalam odpowiedz:
          -Z lenistwa :)
          Poprostu nie widzi sensu szukania (i tracenia czasu i energii) innej
          kobiety jezeli z ta co ma u boku jest mu dobrze.
          • petra77 Re: moj maz :) 19.04.08, 15:35
            A jak inna sama się znajdzie? I wszystko zorganizuje? To chyba nie
            odmówi? Też z lenistwa, bo czemu ma mu nie być podwójnie dobrze...?
            • gomory Re: moj maz :) 19.04.08, 16:04
              Zeby wzbudzic zainteresowanie kobiety tak bardzo, by zechcialo jej sie dokonywac wysilkow podrywaczki, potrzeba nieco wiecej niz wykazanie sie lenistwem ;).
              • mistrelle Re: moj maz :) 19.04.08, 16:12
                Facet leniwy prędzej bedzie sobie ostro flitrować w necie, bez ruszania tyłka z
                krzesła, by potem energię skanalizować w małżenskim łożu.:D
              • aandzia43 Re: moj maz :) 19.04.08, 17:29
                gomory napisał:

                > Zeby wzbudzic zainteresowanie kobiety tak bardzo, by zechcialo jej
                sie dokonywa
                > c wysilkow podrywaczki, potrzeba nieco wiecej niz wykazanie sie
                lenistwem ;).

                Obawiam się, że istnieją, i to w ilościach znacznych, bardzo
                zdeterminowane podrywaczki. Wezmą każdego, nawet leniwego;-)
                • yadrall Re: moj maz :) 19.04.08, 18:04
                  Moj maz poza lenistwem charakteryzuje sie jeszcze zdrowym
                  rozsadkiem,wiec na chlopski rozum nie chce mu sie zaczynac
                  wszystkiego od nowa,skoro w domu jest super. No, bo trzeba by
                  zalatwic sprawe kredytu na mieszkanie, rozwod, no i co z opieka nad
                  chomikiem??? A na krecenie za moimi plecami to tez jest za
                  leniwy,wiec odpada-zmeczylby sie chlopina ciagnac na dwa fronty :)
                  • aandzia43 Re: moj maz :) 19.04.08, 18:21
                    Byłażby to więc taka szlachetna odmiana lenistwa? ;-)
                    • yadrall Re: moj maz :) 19.04.08, 19:22
                      Len to on jest smierdzacy,ale akurat tutaj lenistwo jest
                      zdecydowanie plusem :)
                      Ps. znacznie gorzej jak ten moj len ma zmyc garnki w kuchni :)
                      • petra77 Re: moj maz :) 21.04.08, 18:41
                        Boże, nigdy w życiu nie chciałabym usłyszeć od swojego mężczyzny, że
                        nie zdradza mnie z powodu lenistwa!
                        Zresztą w ogóle nie mogłabym być z leniem...
                        • yadrall Re: moj maz :) 21.04.08, 20:47
                          Lenistwo ma wrodzone,a milosc rzecz nabyta,wiec argument,ze jest
                          wierny,bo leniwy akurat do mnie przemawia :)
                          Len z niego straszny,ale ja dzieki temu tez mam duzo luzu i zero
                          wyzutow sumienia jak chalupa nie odkurzona w weekend :)
                        • marek_kolomanski Re: moj maz :) 22.04.08, 14:32
                          petra77 napisała:

                          > Boże, nigdy w życiu nie chciałabym usłyszeć od swojego mężczyzny, że
                          > nie zdradza mnie z powodu lenistwa!
                          > Zresztą w ogóle nie mogłabym być z leniem...

                          I pewnie nigdy nie usłyszysz:) Podobnie jak nie usłyszysz, że twoja najlepsza
                          koleżanka bardziej kręci go seksualnie niż ty itp...
                          Świat oparty na samej prawdzie byłby okrutny. Nie dało by się w nim normalnie
                          żyć:) Fora internetowe to takie enklawy szczerości na zakłamanym świecie.
    • aandzia43 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 19.04.08, 18:01
      Dziękuję za wszystkie odpowiedzi:-) Też mi sie wydaje, że o tym, czy
      facet zdradza, czy nie zdradza (jak i o wszystkich innych
      zachowaniach) decyduje zestaw: cechy osobowościowe + wpływ
      aktualnego środowiska. Tu stawiałabym nacisk przede wszytskim na te
      pierwsze, potem na wpływy zewnętrzne. Ukształtowanego już typa
      męskiego trudno skłonić do zachowań innych, niż te przez niego
      preferowane jakimiś pokusami czy zakazami. Jak ma
      żyłkę "zdradzacza", to pójdzie na obce baby, jak tylko miną pierwsze
      porywy z żoną (powód już sobie sam znajdzie, jakoś to sobie
      zracjonalizuje). Jak nie ma żyłki, to bardzo dużo trzeba frustracji,
      nieszczęść małżeńskich i poczucia beznadziei, żeby sie chłopina
      wypuścił na obce tereny.
      I znowu mi nasuwa wniosek: przyglądać się uwaznie przyszłemu, bo
      prawie wszystko widać, jak na dłoni już na początku związku. Prawie
      wszystko.
      • yadrall Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 19.04.08, 19:25
        I jeszcze jedno-zbieg okolicznosci.
        Czasem, kazdy z nas pod wplywem emocji, przypadku czy napadu glupoty
        robi rozne rzeczy i potem tego serdecznie zaluje. Taka glupota moze
        byc zdrada,ale na to nie mamy wplywu zadnego... Ani my,ani nasi
        wierni faceci.
    • krystkaoj Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 20.04.08, 16:54
      Bo sa faceci ktorzy kochaja swoje kobiety i maja zasady.
      • marius7m Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 20.04.08, 20:09
        albo... już nie wiedzą, czy jeszcze kochają, czy już raczej nie (to
        przecież nie jest takie proste), ale nie chcą oszukiwać
    • aniorek Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 21.04.08, 11:49
      Czesto tez uklady miedzy rodzicami faceta maja wplyw na jego stosunek do kobiet
      i to, czy ma szacunek do ludzi generalnie, czy nie. Czytalam, ze dzieci z
      rozbitych rodzin same czesto maja trudnosci z tworzeniem stalych, monogamicznych
      zwiazkow. Podobnie jest z niektorymi jedynakami.

      Znam przyklad tak zwany z zycia wziety, gdzie facet mial oboje rodzicow w domu,
      ale ojciec kompletnie nie angazowal sie w jego wychowanie. W efekcie zajely sie
      nim matka i siostra. Obecnie chlopak nie potrafi zyc w monogamicznym zwiazku (ma
      tak zwany harem, nie jest przystojny, ale kobiety do niego lgna, bo ma do nich
      "podejscie" i lubi byc nimi otoczony).

      Wydaje mi sie, ze wszelkie odchylenia w zbalansowaniu roli matki i ojca w
      dorastaniu mlodego czlowieka, maja wplyw na jego pozniejsze relacje z plcia
      przeciwna.
    • avide Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 21.04.08, 19:29
      Wiecie co moim zdaniem, takich co nie zdradzają bo tak mocno kochają swoje
      kobiety to... maleńki procent.
      Większość facetów nie zdradza zwyczajnie z:
      - braku okazji 50% (okazja czyni złodzieja wszyscy to znamy ;-)) )
      - lenistwa, 30%
      - niskiej samooceny, kompleksów itp. 10%
      - inne powody.. (reszta % )

      Wiecie co... bawią mnie zawsze wypowiedzi kobiet o swoich facetach jak to mówią
      jaki to on jest cudowny, że nie zrobiłby tego bo to a tamto.

      Drogie Panie... 8 na 10 tych samych facetów w towarzystwie czysto męskim
      zareagowało zupełnie inaczej, powiedziało by co innego. Wiem bo jestem facet i
      czasami mówię co trzeba powiedzieć a nie bo tak uważam.
      Przykład. Nie powiem żonie, że jej nie zdradzam z lenistwa bo odbierze to jako
      przejaw jej nieatrakcyjności. Oczywiście powiem jej, że to z powodu bo ją kocham
      i inne takie tam... ;-))).
      Co innego jakby mnie zapytała obca kobieta... z nią mógłbym pozwolić sobie na
      odrobinę szczerości.

      Wracając jeszcze do zdradzania. Oczywiście są osobniki, które by nigdy nie
      zdradziły. Jednak ich liczebność to zapewne margines naszej społeczności. Wg
      mnie tak naprawdę nie zdradzamy z BRAKU ODPOWIEDNIEJ OKAZJI !!!!!!!!!!!!!!!
      która byłaby dostateczną pokusą.

      Zawsze w takich momentach przywołują taka scenę.
      Weźmy takiego zdeklarowanego monogamistę. I teraz wywieźmy go na drugi koniec
      świata, i niech się okaże, że przez miesiąc będzie musiał spędzać czas z
      kobieta, która dokładnie wstrzeliwuje się w jego ideał kobiecości. Żona wierna
      wśród rodziny znajomych siedzi i czeka w kraju, a ona gdzieś tam daleko, z np.
      koleżanką z pracy która dodatkowo... podrywa go. Czemu ? bo się jej podoba.
      Będzie się taki opierał dzień dwa tydzień... ale każdy ma swoją cenę. Jak
      kobieta będzie dostatecznie zdeterminowana facet się złamie AMEN !!!! W końcu
      nawet najwierniejszy pęknie, byle tylko miał w sobie popęd seksualny i lubił
      kobiety ;-))))). Sorry ale takie sa realia. Mają świadomość że ewentualna
      niewierność na 99% pozostanie bezkarna, a w dodatku zaliczy się kobietę swoich
      marzeń.... nie znam takiego co by się oparł pokusie.

      Dlatego... głównym powodem jest brak dostatecznie kuszącej okazji.
      Cała reszta... jest marginalna, przynajmniej wg mnie.

      Pozdrawiam
      Avide.

      PS. W przytoczonej przeze mnie scenie ja bym się opierał.... góra tydzień ;-))
      życie.
      • yadrall Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 21.04.08, 20:52
        I dlatego ja zdecydowanie wole zapewnienia (szczere,bo akurat tu
        trudno udawac lenia przez 5 lat malzenstwa) mojego meza o
        lenistwie,niz jakies gornolotne zapewnienia o milosci.
        Ps. w moja atrakcyjnosc nie watpie,bo gdybym byla niatrakcyjna dla
        mojego slubnego to sie zupelnie inaczej zachowywal :)
      • yoric Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 21.04.08, 20:58
        Dokładnie.

        Myśleć o sobie "ja nigdy bym nie zdradził" to wielka naiwność. Ludzie z
        eksperymentu Zimbardo, studenci psychologii, też by przysięgli, że oni nigdy nie
        będą się nad nikim znęcać. Itd.

        Wszyscy (faceci i kobiety) mamy w genach zaprogramowaną strategię niewierności
        jako skuteczną strategię reprodukcyjną. Różne są tylko warunki wyzwalające.
        Dlatego pytanie "dlaczego facet nie zdradza" zamiast "dlaczego zdradza" jest
        bardzo trafne.

        A więc dlaczego? Kiedy ocenia, że strategia wierności jest bardziej opłacalna :).

        Pozdrawiam
        • avide Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 21.04.08, 22:28
          yoric napisał:

          > Dlatego pytanie "dlaczego facet nie zdradza" zamiast "dlaczego zdradza" jest
          > bardzo trafne.
          >
          > A więc dlaczego? Kiedy ocenia, że strategia wierności jest bardziej opłacalna :
          > ).


          AMEN

          I wszystko w tym temacie jak dla mnie

          Pozdrawiam
          Avide
          ---
          Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.
          • trixie2 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 01:09
            1 na 10 nie zdradza z pieknych i romantycznych powodów, np.
            głebokiej i dojrzałej miłości.

            reszta niestety nie zdradza z
            lenistwa
            wygodnictwa
            poczucia niskiej wartości
            braku okazji
            niechęci do komplikowania
            strachu przed mamusią
            życiowej mułowatości
            tumiwisizmu
            i ogólnego braku jaj.

            O.

      • marek_kolomanski Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 14:19
        avide napisał:

        > Zawsze w takich momentach przywołują taka scenę.
        > Weźmy takiego zdeklarowanego monogamistę. I teraz wywieźmy go na drugi koniec
        > świata, i niech się okaże, że przez miesiąc będzie musiał spędzać czas z
        > kobieta, która dokładnie wstrzeliwuje się w jego ideał kobiecości. Żona wierna
        > wśród rodziny znajomych siedzi i czeka w kraju, a ona gdzieś tam daleko, z np.
        > koleżanką z pracy która dodatkowo... podrywa go. Czemu ? bo się jej podoba.
        > Będzie się taki opierał dzień dwa tydzień... ale każdy ma swoją cenę. Jak
        > kobieta będzie dostatecznie zdeterminowana facet się złamie AMEN !!!! W końcu
        > nawet najwierniejszy pęknie, byle tylko miał w sobie popęd seksualny i lubił
        > kobiety ;-))))). Sorry ale takie sa realia. Mają świadomość że ewentualna
        > niewierność na 99% pozostanie bezkarna, a w dodatku zaliczy się kobietę swoich
        > marzeń.... nie znam takiego co by się oparł pokusie.
        >
        > Dlatego... głównym powodem jest brak dostatecznie kuszącej okazji.
        > Cała reszta... jest marginalna, przynajmniej wg mnie.
        >
        > Pozdrawiam
        > Avide.
        >
        > PS. W przytoczonej przeze mnie scenie ja bym się opierał.... góra tydzień ;-))
        > życie.


        To i tak Avide twardziel jesteś:) Ja bym pękł już pierwszego wieczoru,
        szczególnie jeśli bym miał za tydzień wracać do domu:) Po co niepotrzebnie
        tracić cenny czas?

        Przytoczona wyżej sytuacja to zdaje się klasyka. Sam o tym gdzieś tu na forum
        pisałem. Dosyć dobrze wpisują się w nią małżeństwa, z których jedno wyjechało za
        granicę. Jak wiadomo 2/3 z nich kończy się rozwodem.


        Hehe, można powiedzieć, że nie zdradzam ze strachu przed żoną. Konkretnie ze
        strachu przed tym, że się dowie:)
        Skoro ją kocham i pasuje mi obecny układ to boję się to wszystko stracić.
        Ten strach wyzwala we mnie LENISTWO, dzięki któremu z kolei nie SZUKAM OKAZJI:)
        Myślę, że człowiekowi w miarę zadowolonemu ze swojego stałego związku, opartego
        na miłości, takie NIE SZUKANIE OKAZJI przychodzi dosyć łatwo.

        Hamulce zdecydowanie łatwiej puszczają tym niezadowolonym, kiedy frustracja
        przybiera na sile.

      • eeela Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 12:27
        > Większość facetów nie zdradza zwyczajnie z:
        > - braku okazji 50% (okazja czyni złodzieja wszyscy to znamy ;-)) )
        > - lenistwa, 30%
        > - niskiej samooceny, kompleksów itp. 10%
        > - inne powody.. (reszta % )
        >
        > Wiecie co... bawią mnie zawsze wypowiedzi kobiet o swoich facetach jak to mówią
        > jaki to on jest cudowny, że nie zrobiłby tego bo to a tamto.


        A ja wiem, dlaczego mój wybranek nie zdradza i nie ma takiego zamiaru. Ze
        względu na ZASADY. Nie mówię, że uważam, iż to daje stuprocentową pewność jeg
        wierności. Ale owszem, mówię, jaki to on jest cudowny, że małe szanse, że zrobi
        to czy tamto, właśnie ze względu na ZASADY. On jest ogólnie wyluzowany człowiek
        i nie krępuję się na codzień zbyt wieloma ograniczeniami. Ale ma ZASADY (takie
        zasady, że aż nie mogę przestać ich pisać wielkimi literami), które zdają się
        być nienaruszalne, a dotyczą pryncypiów: nie być świnią, nie kłamać, pomagać
        potrzebującym. Nie zdradzać. Dlatego mimo tragicznych statystyk jeżeli chodzi o
        zdrady, ja raczej nie mam obaw.

        Inna sprawa, że mam trochę ulgowe podejście do tematu i fizyczna jednorazowa
        zdrada wcale nie stoi w moich kategoriach przewinień na jakimś straszliwie
        wysokim miejscu.
        • bi_chetny Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 13:57
          eeela: ja też miałem ZASADY. naprawdę. a potem przekroczyłem 33 lata.
          • eeela Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 14:08
            Toteż ja nie twierdzę, że ZASADY to broń przeciw wszystkim pokusom tego świata
            :-) Ale pokładam w zasadach mego lubego dużą ufność. Nie tylko w tym, że będzie
            uważał, aby mnie nie zdradzić, ale i w tym, że nie zostawi mnie bez pomocy, gdy
            będę tego potrzebować, nie będzie kłamał, nie skrzywdzi mnie rozmyślnie. Te jego
            ZASADY to bardzo piekna rzecz, i moim zdaniem dość godna zaufania w jego wydaniu.
          • aandzia43 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 14:13
            Ale i przekroczyłeś granice swojej wytrzymałości. Nie zdradziłeś
            (przynajmniej tak wynikałoby z twoich postów) po pierwszych latach
            małżeństwa i pierwszych niepowodzeniach. Trochę musiało ci się
            nagromadzić.
            Nie osądzami i nei rozgrzeszam. Ale zdrajca zdrajcy nierówny;-) Jak
            się pan czy pani puszczają na boki będąc w świeżym związku, bo im
            się okazja nawinie i humor taki akurat mają, to nie rokuje to dobrze
            na przyszłość. Wkurw nagromadzony natomiast jako przyczynę zdrady
            mogę zrozumiec.
            • bi_chetny Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 14:50
              fakt. nie zdradziłem przez 14 lat naszej znajomości, w tym 8 lat małżeństwa. w
              świeżym związku to faktycznie inna historia, choć też nie chciałbym stwierdzać
              jednoznacznie, bo za wiele już przeżyłem :)
              • eeela Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 19:10
                Wiem, że z biegiem lat sprawy zaczynają wyglądać inaczej - jeśli nie z własnego
                doświadczenia, to z obserwacji. Mam szczery zamiar robić wszystko, co wiem że
                mogę, by zapobiec złemu obrotowi spraw. Wierzę, że obydwoje jesteśmy warci tego,
                żeby się udało :-)
    • marek_gazeta Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 08:57
      Bo sali słowo. Nieco pochopnie, być może, ale teraz biorą konsekwencje na klatę.

      A że dodatkowo kochają swoją kobietę i nie mogliby spojrzeć jej w oczy po zdradzie - to unikają okazji.
      • alicja_z Będę cyniczna .... 22.04.08, 09:34
        Nie zdradzają, bo nie zachodzą sprzyjające warunki do zdrady. Te
        warunki to między innymi:

        - brak seksu (być może chwilowy albo przejściowy typu wyjazd na
        kilka dni) bądź niespełnienie szczególnych i nietypowych wymagań
        - duży temperament i tzw. potrzeby,
        - brak pod ręką stałej partnerki
        - żelazne alibi, poczucie bezpieczeństwa i duże oddalenie (w km.) od
        stałej partnerki
        - obecność bardzo chętnego obiektu do konsumpcji w połączeniu z jego
        aktywnością
        - super warunki fizyczno-anatomiczne tegoż (wpisujące sie w pewien
        ideał bądź przedmiot fantazji)
        - chemia wzajemna (bywa, bywa...)
        - pozytywne dla zdradzającego cechy charakterologiczne obiektu
        - posiadanie własnego miejsca do spania typu pokój hotelowy
        - nastrój/pogoda/używki/muzyka
        - krótkotrwałe zaćmienie umysłowe z wyłączeniem rozumu (zdarza się
        u facetów częściej niż się wydaje)

        A to oznacza, że tak naprawdę nie ma 100% wiernych samców
        (duchownych i impotentów wyłączam). Są tylko tacy, którzy unikają
        warunków i pokus j.w. Słowem - każdy w miarę normalny samiec jest do
        zaliczenia :-)
        • marek_gazeta Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 10:46
          Tak. Jeśli żonaty facet na delegacji spotyka się sam na sam w pokoju hotelowym na winku a atrakcyjną koleżanką i twierdzi, że ma wszystko pod kontrolą, to znaczy, że jest impotentem albo homo. Nawet, jeśli jest impotentem, powinien unikać takich sytuacji - do żony mogą dotrzeć plotki.

          Świadomy i chcący być uczciwym facet po prostu unika takich sytuacji. Myślę, że większość zdrad zaczyna się w mózgu, w którym jest przyzwolenie na dalszy rozwój "ciekawej i stwarzającej możliwość" sytuacji.

          Może się zdarzyć, że wyjątkowo przebiegłej pani udaje się doprowadzić do seksu z facetem, który tego nie chciał i niczego nie planował (jednak w krytycznej chwili hormony wzięły górę), ale to są bardzo rzadkie wypadki, wymagają sporo wysiłku, wyobraźni ze strony owej pani, oraz zajścia określonych warunków.
        • avide Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 11:05
          "Pies nie weźmie jak suka nie da". Stare powiedzenie ale jare jak cholera.
          Tak Alicjo_z KAŻDY facet jest do zaliczenia, trzeba tylko umieć znaleśc na niego
          sposób.
          Smutne ?? Niekoniecznie, z kobietami jest IDENTYCZNIE.
          Nie ma kobiety nie do zdobycia, trzeba tylko wiedzieć JAK ją zdobyć.
          Podsumowując,... jesteśmy siebie warci :-)))))))

          Pozdrawiam
          Avide.
          • alicja_z Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 11:45
            Avide - ależ oczywiście, że z kobietami jest identycznie... choć
            może ciut trudniej. Czysto fizyczna atrakcyjność kobiet jest dla
            facetów ważniejsza niż w sytuacji odwrotnej.

            Zmierzałam do tego, że trudno sytuować wierność jako cechę
            charakteru podobnie jak odwaga, odpowiedzialność, obowiązkowość itd.
            To raczej wynik pewnej mądrości życiowej i nie prowokowania
            sytuacji. Co oczywiście zasługuje na najwyższy szacunek i uznanie....

            Niemniej chciałabym widzieć faceta, który twierdzi, że "on nigdy !"
            nie w sytuacji teoretycznej i komfortowej ale ekstremalnej typu:
            bezludna, tropikalna wyspa..no może plaża, tydzień bezseksia, i ONA
            90-60-90 złakniona i wilgotna....;-)
            • glosatorr Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 18:35
              alicja_z napisała:


              > Niemniej chciałabym widzieć faceta, który twierdzi, że "on nigdy !"
              > nie w sytuacji teoretycznej i komfortowej ale ekstremalnej typu:
              > bezludna, tropikalna wyspa..no może plaża, tydzień bezseksia, i ONA
              > 90-60-90 złakniona i wilgotna....;-)


              Teoretycznie, to można sobie stworzyć wszystko.
              Także to - wsadzić gołą babę i faceta do windy i dać alternatywę - albo się
              bzykną albo będą tak siedzieć do usranej śmierci.
              W końcu się bzykną? I co to oznacza?
              Mężczyzna/kobieta, która kocha - nie dopuszcza do takich sytuacji, a jeśli już
              się zdarzyło, wiedzą co robić. Ale napewno nie zdradzą, tylko dlatego, że super
              dżaga siedzi na plaży.
          • petra77 Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:31
            > Nie ma kobiety nie do zdobycia, trzeba tylko wiedzieć JAK ją
            zdobyć.

            Buchahaha... co za bzdura. Ja jestem nie do zdobycia :)
            • alicja_z Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:38
              petra77 napisała:

              > Buchahaha... co za bzdura. Ja jestem nie do zdobycia :)


              Wyrazy współczucia :-)
              • petra77 Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:40
                Hm? A to czemu?
                • alicja_z Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:41
                  To dość oczywiste, wygląda na to żeś dziewica ;-)
                  • petra77 Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:47
                    Rozmawiamy tu o zdradzaniu, więc moja wypowiedź dotyczyła sytuacji w
                    której już mam partnera i wtedy jestem dla innych nie do zdobycia.
                    • marek_kolomanski Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 14:25
                      petra77 napisała:

                      > Rozmawiamy tu o zdradzaniu, więc moja wypowiedź dotyczyła sytuacji w
                      > której już mam partnera i wtedy jestem dla innych nie do zdobycia.

                      petra77 - jeśli za jakiś czas, twój partner zacznie ci skąpić seksu to inaczej
                      zaczniemy śpiewać:)
                      • petra77 Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 14:36
                        To już wolałabym zmienić partnera niż go zdradzać...
                        • marek_kolomanski Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 14:41
                          petra77 napisała:

                          > To już wolałabym zmienić partnera niż go zdradzać...

                          Kobiety zazwyczaj tak właśnie robią:)
                          • glosatorr Re: Będę cyniczna .... 25.04.08, 01:20
                            marek_kolomanski napisał:

                            > petra77 napisała:
                            >
                            > > To już wolałabym zmienić partnera niż go zdradzać...
                            >
                            > Kobiety zazwyczaj tak właśnie robią:)

                            Ja robię dokładnie tak samo. Bo to jest mądre. :-) Najgłupsze jest tkwienie w
                            martwym związku i zdradzanie.
                        • glosatorr Re: Będę cyniczna .... 25.04.08, 01:19
                          petra77 napisała:

                          > To już wolałabym zmienić partnera niż go zdradzać...

                          Najmądrzejszy tekst w tej Waszej wymianie zdań. Pewnie nie do zrozumienia u
                          większości ;)
            • marek_kolomanski Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:40
              petra77 napisała:

              > Buchahaha... co za bzdura. Ja jestem nie do zdobycia :)


              Rozumiem, że koleżanka jest 30 letnią dziewicą? Wtedy rzeczywiście bzdura...
              • alicja_z Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:42
                No proszę - geny różne a wnioski identyczne :-)
              • petra77 Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 13:48
                j.w.
          • glosatorr Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 18:33
            avide napisał:

            > "Pies nie weźmie jak suka nie da". Stare powiedzenie ale jare jak cholera.
            > Tak Alicjo_z KAŻDY facet jest do zaliczenia, trzeba tylko umieć znaleśc na nieg
            > o
            > sposób.

            Ha ha ha - najlepiej go zgwałcić jak kiedyś to zrobiły Panie z Wytwórni Papierów Wartościowych :)))
            Jeśli facet nie chce - to nic nie wyjdzie z karesów.,

            > Smutne ?? Niekoniecznie, z kobietami jest IDENTYCZNIE.

            Tak, tak - takie poglądy królują w pewnych męskich środowiskach.
            Niestety nie jest to pogląd prawdziwy. Wiedzą to Ci Panowie, którzy w to wierzyli i...im nie wyszło.\

            > Nie ma kobiety nie do zdobycia, trzeba tylko wiedzieć JAK ją zdobyć.

            Są.

            > Podsumowując,... jesteśmy siebie warci :-)))))))
            >
            Ja się pod tym nie podpisuję.


            > Pozdrawiam
            > Avide.
            >

            Ja również
        • marek_kolomanski Re: Będę cyniczna .... 22.04.08, 14:37
          alicja_z napisała:

          >
          > A to oznacza, że tak naprawdę nie ma 100% wiernych samców
          > (duchownych i impotentów wyłączam). Są tylko tacy, którzy unikają
          > warunków i pokus j.w. Słowem - każdy w miarę normalny samiec jest do
          > zaliczenia :-)

          Ja wyłączam jedynie impotentów. Duchownych natomiast (po odjęciu pedofili i
          gejów) zaliczyłbym raczej do normalnych facetów:)
        • glosatorr Ja też będę... 22.04.08, 18:31
          alicja_z napisała:

          > Nie zdradzają, bo nie zachodzą sprzyjające warunki do zdrady.

          Nie - sprzyjające warunki do zdrady są, będą zawsze. Uwierz, że zdradzić można
          kiedy tylko się chce. Panie uwielbiają żonatych - bo są bezpieczni.

          > Te
          > warunki to między innymi:
          >
          > - brak seksu (być może chwilowy albo przejściowy typu wyjazd na
          > kilka dni) bądź niespełnienie szczególnych i nietypowych wymagań

          Nie - w moim byłym małżeństwie było wiele przerw - od ciąży zagrożonej, gdzie
          przez wiele miesięcy seksu nie było po okresy sięgające nie paru dni, ale
          miesięcy. I nie zdradziłem, nie dlatego, że nie było okazji. Ale dlatego, że
          kochałem i wierzyłem, że przyczyny braku kochania się kiedyś ustaną.

          > - duży temperament i tzw. potrzeby,

          To pies macha ogonem a nie ogon psem. Stara zasada prawdziwych mężczyzn. Można
          zapanować nad pragnieniem i potrzebami - jeśli są powody. A wystarczającym
          powodem jest Miłość do żony (kobiety)

          > - brak pod ręką stałej partnerki

          Nigdy nieobecność partnerki nie jest wystarczającym powodem do zdrady.
          A brak partnerki? Jak się partnerki nie ma to kogo się do jasnej cholery ma
          zdradzać?

          > - żelazne alibi, poczucie bezpieczeństwa i duże oddalenie (w km.) od
          > stałej partnerki

          Powtarzasz się po raz N-ty (patrz wyżej) jeśli się kocha kobietę. Jeśli między
          partnerami uczucia są mocne, to żadne rozstanie nie spowoduje, że jedna strona
          zdradzi. To nie jest wystarczający powód do zdrady. Jeśli w związku coś kuleje,
          jeśli jedna strona nie kocha, ale to co czuje nazywa miłością - to spearacja od
          łoża sprzyja zdradzie. Pękniecia w związku dzięki rozstaniu są rozrywane.

          > - obecność bardzo chętnego obiektu do konsumpcji w połączeniu z jego
          > aktywnością

          A tu widzę wyłacznie gdybanie. Kiedyś pracując na pewnym stanowisku przyszła
          super kontrahentka oferując na poczatku aluzyjnie, a potem bezpośrednio ochotę
          na seks. Była bardzo atrakcyjna. Wiesz czemu odmówiłem? Bo mam zasady. Jak ktoś
          ma zasady, ma kręgosłup, kocha - to choćby mu baba siadła z gołą d... przed
          oczami, to bardziej mężczyznę wkurzy. Mnie wkurzyła - wywaliłem ją za drzwi.

          > - super warunki fizyczno-anatomiczne tegoż (wpisujące sie w pewien
          > ideał bądź przedmiot fantazji)

          Oczywiście - tylko paskudy, nieudacznicy nie zdradzają? Świetny pogląd tylko
          niestety nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością. Wprost przeciwnie, to
          właśnie niedowartościowane osobniki zdradzają - z tego powodu, bo poszukują
          nieustannego potwierdzenia swojej atrakcyjności. Osoby atrakcyjne, świadome
          swojego ciała i atrakcyjności - nie muszą niczego sobie udowadniać.

          > - chemia wzajemna (bywa, bywa...)

          Bzdura - kolejne szukanie na siłę dowodów, że człowiekiem rządzą instynkty zaś
          rozum i serce nie mają znaczenia.

          > - pozytywne dla zdradzającego cechy charakterologiczne obiektu

          Jak ktoś chce zdradzić - to zdradzi nawet ze sprzątaczką. Jak można poznać te
          pozytywne charakteriologiczne cechy obiektu? Przecież tu chodzi o zdradę, o
          czyste bzykanko! Po kiego mieszać w to osobowość kochanka lub kochanki!

          > - posiadanie własnego miejsca do spania typu pokój hotelowy

          Ha ha ha - i co? I to ma skłaniać do zdrady? Uwierz, można się bzyknąć nawet w
          łazience w restauracji.

          > - nastrój/pogoda/używki/muzyka

          Jeśli ktoś kocha bardzo współmałzonka - to po pierwsze, bardzo uważa. A jak się
          nawet upije - to nie traci zasad i nie zapomina o żonie w domu.

          > - krótkotrwałe zaćmienie umysłowe z wyłączeniem rozumu (zdarza się
          > u facetów częściej niż się wydaje)
          >
          Tak, pomroczność jasna - to oczywiście fikcja, czyli iluzoryczny argument
          tłumaczących się żon i mężów nie mający nic wspólnego z rzeczywistością.
          Jak ktoś kocha, tak naprawdę a nie tylko słowami - nie zdradzi.
          trudno to przyjąć, prawda? Bo trzeba byłoby zaakceptować, że byłaś z facetem,
          który Cię po prostu naprawdę nie kochał? Czy dlatego, że nie wiedziałaś co to
          jest miłość? Może jej po prostu jeszcze nigdy nie doświadczyłaś?

          > A to oznacza, że tak naprawdę nie ma 100% wiernych samców
          > (duchownych i impotentów wyłączam).

          No cóż - w takim razie współczuję - może jesteśmy rzadkością.

          > Są tylko tacy, którzy unikają
          > warunków i pokus j.w. Słowem - każdy w miarę normalny samiec jest do
          > zaliczenia :-)

          Doprawdy? Wielką masz wiarę kobieto :)) sprzeczną jednak z faktami ;)
          Miłego dnia
    • glamourous Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 15:44
      Z moich wieloletnich obserwacji wynika (i pisalam tu o tym
      wielokrotnie) ze to, czy mezczyzna zdradzi czy nie, zalezy od tego
      czy trafi mu sie ku temu okazja przez male czy przez duze "O".
      Malemu "o" latwo jest sie facetowi oprzec z wyzej wymienionych przez
      przedmowcow powodow : lenistwo, obawa przed komplikacjami, niechec
      do energochlonnego kombinowania, oportunizm, kompleksy, czy
      sentymentalna natura. To sa wystarczajace preteksty, zeby oprzec sie
      niezbyt wielkiej pokusie. Jesli zas nagle facetowi objawi sie Okazja
      do zdrady przez duze "O" - kobieta dokladnie wstrzeliwujaca sie w
      ideal fizyczny i osobowosciowy + bardzo sprzyjajace okolicznosci
      (vide sytuacja opisana przez Avide)... Coz, mysle wtedy cynicznie,
      ze nie ma cudow - 9 na 10 facetow po prostu by "poplynelo".

      Co zas do punktu widzenia Glossatora ("kiedy mezczyzna kocha
      kobiete" itp), to owszem, jest on aplikowalny ale raczej w
      poczatkowej fazie zakochania. Wtedy natura wyposaza nas w naturalny
      odruch monogamii, dosc latwo wytlumaczalny z biologicznego punktu
      widzenia. Niestety w pozniejszych fazach stalego zwiazku te silne
      biologiczne wiezy lekko sie rozluzniaja - to naturalna kolej rzeczy
      i nie ma co drzec szat. Pocieszajace jest jedynie to, ze nie wszyscy
      mezczyzni maja "naturalna zylke zdradzacza" jak to trafnie okreslila
      Aandzia, natomiast tym ktorzy jej nie maja i ktorzy nie upartruja
      okazji do zdrady na kazdym rogu ulicy, taka prawdziwa Okazja przez
      duze "O" wcale niekoniecznie musi sie trafic....
      • glosatorr Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 18:40
        Ja zaś podsumuję to krótko.

        Mam to gdzieś, te całe gdybanie. Nigdy nie miałem problemów z kobietami, zawsze
        jakieś były koło mnie. Nigdy nie zdradziłem - z w/w powodów. Nie było z tym
        żadnych problemów, pomimo dużego temperamentu jaki posiadam. Natomiast ja wiem,
        skąd ten brak wiary, iż nie wszyscy zdradzają.

        Po prostu Ci co nie wierzą w istnienie monogamicznych osób nie dopuszczają do
        głowy prostej myśli - że są tacy, dla których dobro ich związku, Miłość,
        szczęście rodzinne - jest wartością nadrzędną i najważniejsza. I jak widzą wokół
        siebie, ludzi z popapranym życiem, które mają dzięki folgowaniu sobie,
        lekceważeniu i braku szacunku do osób, które im zaufały - kiedy widzą, jak
        faceci traktują swoje żony a żony jak traktują swoich mężów - to naprawdę
        doceniamy to co mamy ;)))
        A zrozumieją to co piszę tylko Ci, co sami wiedzą co to znaczy kochać i być
        kochanym, którzy wiedzą wogóle jak to się je.
        Współczuję wszystkim, którzy nie doświadczyli prawdziwej miłości.

        • alicja_z Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 09:17
          W argumentacji odmieniasz przez przypadki i powtarzasz słowa miłość,
          odpowiedzialność i zaufanie. To brzmi ładnie choć dla mnie zbyt
          górnolotnie. Ale zasługuje na uznanie. Gorzej – w szczegółach.

          Przede wszystkim nie pisałam o powodach zdrady ale warunkach. To
          różnica. Nie chodzi też o wejście w długotrwały romans. Tu akurat
          się zgadzam, że w związkach takich jak piszesz – to niemożliwe. Mam
          cały czas na myśli zdradę incydentalną bez premedytacji – w
          rodzaju jednorazowego i ciut przypadkowego przespania się. Taką po
          której ma się kaca... Nie pisałam też o osobnikach, którzy chcą
          zdradzić. Chodzi mi o sytuacje i warunki, w których normalny i
          kochający swoją partnerkę facet... może TO zrobić wyznając
          równocześnie poglądy podobne Twoim. W tym momencie większa część
          Twojego wywodu nie ma zastosowania...

          Negujesz każdy z moich argumentów oddzielnie ("przyszła chętna laska
          do biura a ja nic…") zapominając, że ich siła bierze się z
          koincydencji. Popatrz na te warunki w sposób spójny, że zachodzi
          równocześnie większość z nich. Odpowiedni czas, odpowiednie miejsce,
          odpowiedni nastrój ... odpowiednia pokusa/obiekt. Dokładnie tak jak
          pisze glam o okazji przez duże "o". Piszesz o swojej nieugiętości
          i prawości charakteru z pozycji teoretycznej, gdy jednak nie byłeś
          w takiej sytuacji. Obyś nie był...;-)

          Piszesz dalej – stosując swoją miarę - że zawsze można zapanować
          nad pragnieniem nawet w przypadkach ekstremalnych. Mogę złośliwie
          spytać – a skąd wiesz ? A może dotyczy to osobników o tzw. średnim
          libido czy temperamencie ? Gdzie biologia i popęd są stonowane ?
          Istnienie chemii, którą "bzdurujesz" potwierdzam z własnego
          doświadczenia. Są faceci, na których po kilku minutach miewam
          ochotę (podejrzewam, że odwrotna sytuacja zachodzi równie często…)
          co nie oznacza od razu konsumpcji... ale bardzo ukierunkowuje.

          Nigdzie nie pisałam, że rozum i serce nie mają znaczenia. Natomiast
          zupełnie się mylisz, pisząc że instynkt czy emocje są zawsze temu
          podporządkowane. To zależy wyłącznie od ich poziomu i natężenia i
          charakteru. Chyba nie wiesz jak mogą być silne ! Sformułowania
          typu "A jak się nawet upije - to nie traci zasad .." przy całym
          szacunku do Ciebie, wywołuje raczej rozbawienie i podejrzenie, że
          zjawisko upicia jest Ci podobnie odległe jak zdrady ;-)

          Zupełnie inną kwestia, o której wiele osób pisało jest
          niedopuszczanie do sytuacji czy warunków, gdzie dwa magnesiki są już
          zbyt blisko.
          Słowem – pozostaję przy swoim zdaniu, że biologicznie (każdy!)
          normalny samiec (z wyłącznieniem patologii) jest potencjalnie
          osobnikiem zdradnym ale rozsądny i kochający samiec nie prowokuje
          sytuacji i warunków...

          Jeśli uciekniesz z łóżka (rozumianego symbolicznie) od ślicznej
          dziewczyny, zabierając Twój organ z jej ust (tylko nie pytaj jak się
          tam znalazł....) - publicznię stwierdzę, że sie myliłam :-). To
          byłaby prawdziwa weryfikacja !

          • glosatorr Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 24.04.08, 00:25
            alicja_z napisała:

            > W argumentacji odmieniasz przez przypadki i powtarzasz słowa miłość,
            > odpowiedzialność i zaufanie. To brzmi ładnie choć dla mnie zbyt
            > górnolotnie. Ale zasługuje na uznanie. Gorzej – w szczegółach.

            No cóż - dlatego współczuję. Że dla Ciebie to co górnolotne, dla mnie jest
            codzienne i normalne.

            >
            > Mam
            > cały czas na myśli zdradę incydentalną bez premedytacji – w
            > rodzaju jednorazowego i ciut przypadkowego przespania się.

            Ok - ja rozumiem Twoje rozróżnienie. Natomiast powtarzam to co już wiele razy
            napisałem. Jeśli ktoś kocha naprawdę, sercem i duszą - to nawet incydentalne
            przypadki zdrady nie wystąpią.

            > Taką po
            > której ma się kaca...

            Po każdej zdradzie jest kac. Nawet jeśli się zdradza kogoś, kto nas nie kocha.

            > Chodzi mi o sytuacje i warunki, w których normalny i
            > kochający swoją partnerkę facet... może TO zrobić wyznając
            > równocześnie poglądy podobne Twoim. W tym momencie większa część
            > Twojego wywodu nie ma zastosowania...

            No właśnie - trudno uwierzyć, ale albo ktoś kocha i nie zdradza (w jakiejkolwiek
            formie) albo zdradza a mówiąc, że mimo wszystko kocha zdradzaną osobę albo nie
            wie co mówi, albo nie wie, że to co nazywa miłością, po prostu miłością nie jest.

            >
            > Popatrz na te warunki w sposób spójny, że zachodzi
            > równocześnie większość z nich. Odpowiedni czas, odpowiednie miejsce,
            > odpowiedni nastrój ... odpowiednia pokusa/obiekt. Dokładnie tak jak
            > pisze glam o okazji przez duże "o". Piszesz o swojej nieugiętości
            > i prawości charakteru z pozycji teoretycznej, gdy jednak nie byłeś
            > w takiej sytuacji. Obyś nie był...;-)
            >
            Nie - nieprawda. Byłem, nie raz. I chociaż i tak to co napiszę, wsadzisz między
            bajki, bo to niemożliwe, bo to przecież się nie zdarza - ja wiem, że byłem w
            stanie Pani powiedzieć - Wybacz, ale ja kocham żonę. I wtedy też usłyszałem, że
            w życiu tamtej kobiety, ja byłem pierwszym, który jej w takich okolicznościach
            odmówił.
            Brak wiary dla mnie nie jest argumentem. Po prostu może jest tak, faktycznie, że
            jeszcze coś takiego Ciebie w życiu nie spotkało.
            Nie będę Cię przekonywał na siłę - bo ja wiem czemu nie zdradziłem.

            Dla mnie satysfakcją było właśnie to, że nie tylko tak silnie kochałem (to było
            w czasie jakieś 2 lata przed zdradą mojej EX) ale, że oparłem się pokusie. Nie
            wiem czy wiesz, ale satysfakcja ze zwycięstwa nad pokusą jest większa niż
            przyjemność z jej wykorzystania ;)

            > Piszesz dalej – stosując swoją miarę - że zawsze można zapanować
            > nad pragnieniem nawet w przypadkach ekstremalnych. Mogę złośliwie
            > spytać – a skąd wiesz ?

            Bo tego doświadczyłem. Tak, mierzę swoją miarą. Bo teorie można obalać, ale z
            faktami nie ma co polemizować. Oczywiście nie musisz uwierzyć. Ale pomyśl przez
            chwilę na spokojnie i logicznie. Powiedzmy, że chce Ci się bardzo pić - ale tak
            bardzo, jak nie wiem co. I widzisz dziecko pijące mleko z butelki. Nie opanujesz
            się i wyrwiesz je dziecku, by się napić?
            A popęd seksualny nie należy do tzw. popędów życiowych. Nikt jeszcze nie umarł z
            powodu chcicy ;))

            > A może dotyczy to osobników o tzw. średnim
            > libido czy temperamencie ?

            Mam wysoki temperament. Po prostu można nad nim zapanować.
            Jest na to parę sposobów.

            > Gdzie biologia i popęd są stonowane ?

            Nie - po prostu czasami warto pomyśleć.
            Dzisiaj np. od półtora roku jestem sam. Nie mam zamiaru iść do łóżka z byle kim,
            chociażby z tego powodu, iż w Warszawie szaleje kiła oraz HIV po ostatnich
            ekscesach opisanych w prasie. Poza tym mam dosyć związków na chwilę. Wolę
            poczekać i popracować nad kolejnym związkiem, który potrwa dłużej. I mogę tu
            wymienić kilka rozsądnych motywów, które powodują, że pomimo tego, iż czasami
            mnie aż trzęsie - to jednak wystarczy zająć się czymś innym, chociażby pójść
            przewalić 27 ton ziemi koleżance na ogródku, by się seksić odechciało :-)
            Po prostu jak człowiek czegoś mocno chce - to da radę. Nie jestem psem, którym
            miota ogon, ale to ja macham ogonem ;))) Czyż nie?

            > Istnienie chemii, którą "bzdurujesz" potwierdzam z własnego
            > doświadczenia.

            Okey - w Twoim przypadku to działa. Pełna zgoda.

            > Są faceci, na których po kilku minutach miewam
            > ochotę (podejrzewam, że odwrotna sytuacja zachodzi równie często…)
            > co nie oznacza od razu konsumpcji... ale bardzo ukierunkowuje.
            >
            A ja czasami tak mam, że widzę kobietę, na którą miałbym ochotę. Ale co z tego?
            Czy to oznacza, że mam wciągnąć ją w bramę i zgwałcić?
            No mam ochotę, mam zdrowy popęd, staje mi i mam ochotę się kochać!
            Kochać - nie bzykać! Aby wiec zaszły nawet warunki do kochania - to wymaga to
            czasu, więc siłą rzeczy trzeba umieć opanowac chuć!

            > Nigdzie nie pisałam, że rozum i serce nie mają znaczenia.

            Nie pisałaś, ale ja tak wywnioskowałem z tego co Ty napisałaś.

            > Chyba nie wiesz jak mogą być silne !

            Bardzo dobrze wiem, jak mogą być silne.

            > Sformułowania
            > typu "A jak się nawet upije - to nie traci zasad .." przy całym
            > szacunku do Ciebie, wywołuje raczej rozbawienie i podejrzenie, że
            > zjawisko upicia jest Ci podobnie odległe jak zdrady ;-)
            >
            No cóż - kiedyś ludzie powszechnie twierdzili, że rzeczy cięższe od powietrza
            nie mogą latać. Popatrz na niebo - ile tam lata samolotów ;)) Ja Cię rozumiem.
            Masz prawo nie wierzyć. Ale ja wiem chociażby z faktu, że czasami wypiję - że po
            pewnej ilości alkoholu - po prostu Panom nie stanie! :-) Poza tym, nawet przy
            moich gabarytach, mogę wypić dużo, ale nigdy nie było tak, by alkohol pozbawił
            mnie zasad.
            I na koniec - faktycznie, nigdy nie zdradziłem. Za to zostałem zdradzony ;) Więc
            wiem czym jest zdrada z drugiej strony.

            > Słowem – pozostaję przy swoim zdaniu, że biologicznie (każdy!)
            > normalny samiec (z wyłącznieniem patologii) jest potencjalnie
            > osobnikiem zdradnym ale rozsądny i kochający samiec nie prowokuje
            > sytuacji i warunków...

            Ok - Twoja teza jest dla Ciebie wygodna, bo w coś tam nie wierzysz.
            OK - ja zaś to doświadczam, nie muszę wierzyć w nic- bo dla mnie to fakty. Ale
            ok - jeśli Ci z tym dobrze żyć, pozostań przy swojej tezie. Ja się z nią nie
            zgadzam. Wiesz - to, że np. 90% facetów się masturbuje, nie znaczy, że to
            oznacza powszechność. ;) i że wszyscy normalni faceci muszą sobie ulżyć. To, że
            jakieś zjawisko występuje czesto, nie oznacza, że staje się normą. Może wciąż
            być patologią.
            Po prostu często występującą.

            Chociaż uznałaś mnie za nienormalnego - w świetle Twojej teorii jestem dumny z
            tego, że w takim razie jestem nienormalny ;)))

            >
            > Jeśli uciekniesz z łóżka (rozumianego symbolicznie) od ślicznej
            > dziewczyny, zabierając Twój organ z jej ust (tylko nie pytaj jak się
            > tam znalazł....) - publicznię stwierdzę, że sie myliłam :-).

            Miałem inną sytuację - na pewnej imprezie zorganizowanej przez pewnego znanego
            biznesmena, Pan zaprosił swoje tzw, "body managerki" by zajeły się VIPami, do
            których należałem. Mogłem wybierać i przebierać. Kiedy Koledzy już sobie wybrali
            - po jednej, po dwie i poszli na pokoje - zostałem sam z jedną dziewczyną - ona
            też się dziwiła tak jak Ty ;)) Tak więc Twoja reakcja mnie też nie dziwi -
            jestem ginącym gatunkiem? Ok :))) Przyjmuję to do wiadomosci.
            A Ty naprawdę nie musisz mi wierzyć - nie mam pretensji o to. Przecież to tylko
            sieć.


            > To
            > byłaby prawdziwa weryfikacja !
            >
            Miałem ich wiele. I uwierz, efekt odmowy, poczucie, że jest się silniejszym do
            tych wszystkich macho, co by skorzystali z okazji - to trzeba przeżyć, by
            zrozumieć. Miłego wieczoru :))
            • alicja_z ..nie ma odpornych są tylko źle trafieni ;-) 24.04.08, 08:19
              To miło że są tak wierni faceci. Nie masz też mi co współczuć.
              Słowa "miłość", "kocham" są przeze mnie też często używane ale
              wyłącznie w stosunkach dwustronnych. Na forum – ich nadużywanie w
              pewnej autokreacji mnie razi. Bardziej bliska życiu jest dla mnie
              postawa marka.k, który z otwartością pisze, że w pewnych sytuacjach
              by popłynął ;-). Paradoksalnie bardziej jemu bym zaufała w
              hipotetycznym związku (to żadna propozycja mareczku !) niż komuś
              mantrującemu "nigdy nie zdradzę, nie zdradzę.."

              Uważam, mimo wszystko, że nawet te przypadki które opisywałeś nie
              wyczerpują moich warunków i okazji. Przykładowo - wciskanie panienki
              na siłę podczas imprezy VIP (gdybym była facetem) też wywołałoby u
              mnie odruch wymiotny, blokadę i niechęć do konsumpcji.

              Być może że w Twoim przypadki splot tych
              okoliczności "sprzyjających" jest na tyle mało prawdopodobny, że
              wręcz niemożliwy. Oprócz ewidentnych hamulców moralnych masz inne
              cechy, które ową hipotetyczną zdradę utrudniają. Widać przykładowo,
              że jesteś ostrożny i rozważny do bólu (kiła, HIV). Żeby uprzedzić
              polemikę – to tylko akceptujące stwierdzenie faktu... Ale -
              człowiek, który nie przechodzi przez jezdnię – nie wpadnie pod
              samochód ;-). Poczekajmy jednak aż będziesz miał 80-tkę ;-) i
              jeszcze parę O..kazji.

              Co do jednej kwestii – totalnie nie masz racji. "Po każdej zdradzie
              ma się kaca". Nic bardziej błędnego i nie piszę tu o osobach bez
              tzw. kręgosłupa moralnego. Są zdrady, PO których czujesz ekstazę,
              ulgę, radość i ...satysfakcję z tego, że się zdradziło. Zero
              wyrzutów sumienia i skrupułów. Tak, tak i to nie są wyjątki. Aha -
              masturbację facetów tez uważam za normę i normalność :-)

              Pozdr
              • avide Re: ..nie ma odpornych są tylko źle trafieni ;-) 24.04.08, 08:40
                Baaaardzo fajnie, rozważnie i mądrze napisane Alicjo.
                W zasadzie zgadzam się w każdym calu.
                Mówienie, że NIGDY się czegoś nie zrobi jest dla mnie dziecinną infantylnością.
                Bo to co będzie za 5, 10, czy 15 lat to... że zacytuję klasykę polskiej
                literatury "wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono", czyli dowiemy się jak
                przeżyjemy owy czas.

                Pozdrawiam
                Avide.
                • woman-in-love Re: ..nie ma odpornych są tylko źle trafieni ;-) 24.04.08, 12:25
                  a ja tak sobie myślę, że aandzię obchodzi jeden obiekt, który nie chce zdradzić
                  akurat z nią... no bo co ją może obchodzić cała reszta? W czym problem? Jesli
                  nie zdradzają - to dobrze!
                  • aandzia43 Cnota jest pociągająca 24.04.08, 15:16
                    woman-in-love napisała:

                    > a ja tak sobie myślę, że aandzię obchodzi jeden obiekt, który nie
                    chce zdradzić
                    > akurat z nią... no bo co ją może obchodzić cała reszta? W czym
                    problem? Jesli
                    > nie zdradzają - to dobrze!


                    Eeee, nie... Nie zalisiłam się na żadnego pana, dobrze mi ostatnimi
                    czasy ze ślubnym, to co się będę wygłupiać. Zresztą wcześniej też
                    sie nie wygłupiałam (za bardzo;-). Zauważyłam natomiast już dawno,
                    że jeśli jakiś mężczyzna wydaje mi się interesujący, pociągający i
                    wart grzechu (czysto teoretycznie), to jest to mężczyzna..z
                    zasadami. Między innymi w kwestiach obyczajowych. I pozostający w
                    silnym, zdrowym i żywym związku. Jeśli zaś samotny, to nie
                    nadużywający uciech, chociaż okazji i możliwości miałby sporo.
                    Cnota jest więc pociągająca. Cnota jako pewna klasa.

                    --"To, czego nie włączymy do świadomości, pojawia się w naszym życiu
                    jako los"
                    • glamourous Re: Cnota jest pociągająca 24.04.08, 17:55
                      aandzia43 napisała:

                      Zauważyłam natomiast już dawno,
                      > że jeśli jakiś mężczyzna wydaje mi się interesujący, pociągający i
                      > wart grzechu (czysto teoretycznie), to jest to mężczyzna..z
                      > zasadami (...)
                      > Jeśli zaś samotny, to nie
                      > nadużywający uciech, chociaż okazji i możliwości miałby sporo.


                      Mam dokladnie tak samo. Pociagaja mnie tzw. "porzadni" faceci -
                      klasa, solidnosc, zasady i prowadzenie sie bez zarzutu (donzuanow
                      nie cierpie). Tylko ze ta "porzadnosc" najwyrazniej nie za bardzo
                      idzie w parze z fantazja w lozku, pech - to juz moj drugi taki
                      partner :-( Moze jest w tym jakas prawidlowosc : porzadny i
                      monogamiczny = w lozku bez polotu, donzuan = finezja i lozkowa
                      kreatywnosc ?
                      • avide Re: Cnota jest pociągająca, DO CZASU !!!!!!!!!!! 25.04.08, 08:12
                        glamourous napisała:
                        Moze jest w tym jakas prawidlowosc : porzadny i
                        > monogamiczny = w lozku bez polotu, donzuan = finezja i lozkowa
                        > kreatywnosc ?

                        Na podstawie własnych obserwacji doszedłem do właśnie takiego samego wniosku.
                        Popatrz, wszyscy cenimy tą "cnotliwość". Bo i piękna ona w swej idei. Tyle że jest w niej mały haczyk dla osób lubiących seks, a już wręcz ogromna pułapka dla osób lubiących niebanalny, wyuzdany, finezyjny seks.

                        To w zasadzie proste jak konstrukcja cepa. Seks to taka dziedzina w której liczy sie przede wszystkim praktyka. Oczywiście jak w każdej dziedzinie znajdą się tutaj talenty, które od razu złapią na czym polega "blues". Jednak większość z nas doskonali sie bezpośrednio w "akcji".

                        Dlatego właśnie te "łatwe kobiety" w młodości, oraz Ci "donżuanowie" zwyczajnie za młodu zdobywają dużo wiekszy warsztat na któym później bazują przez całe życie. Warsztat który być może sprawi, że będą szcześliwi.
                        Oczywiście jak to mój ojciec zwykł mawiać: "Wszystko jest dla ludzi trzeba tylko wiedzieć jak z tego korzystać".

                        Zawsze będzie ta nutka niepewności, że "donżuan" czy ta "łatwa" będą niosły ze sobą większe ryzyko niewierności bo opanowali dużo lepiej sztukę zdobywania partnera seksualnego. Nie mniej, dziś jakbym miał wybrać pomiędzy teoretycznie łatwą a taką panną z super dobrego domu (obie identycznie atrakcyjne) bez zastanowienia wziąłbym "łatwą".

                        Jak byłem młody szukałem sobie samych "księżniczek" takich z dobrego domu itp. KJM ale ja głupi byłem !!!!.
                        Najlepsze kochanki jakie w życiu miałem to były te zdobywane stosunkowo najłatwiej. Jakieś wnioski ??????? Ja wyciągnąłem.

                        Zatem moja mądrość jaką wyniosłem z tej szkoły jest taka. Totalnym rozpustnicom mówię jednak nie, ale kobieta z którą trzeba chodzić za rękę przez rok nim da sobie włożyć choćby rękę w majtki i totalnie stroniących od tematów seksualnych mówię NIE zdecydowanie bardziej. Dużo bardziej cenię taką "doświadczoną" z tym kurewskim spojrzeniem w oczach niż cnotliwą, porządną mimozę.
                        Podziwiam wręcz facetów szukających sobie za żony takie "nietknięte" białogłowy. Tacy faceci albo mają jakieś potężne kompleksy, albo faktycznie seks jest dla nich marginalny.

                        Tak Glam, wg mnie taka jest zasada:
                        - porządny i monogamiczny w MŁODOŚCI (podkreślam) = bez polotu w łóżku,
                        - donżuan (również w MŁODOŚCI) = finezja i kreatywność łóżkowa.

                        Pozdrawiam.
                        Avide.
                        • alicja_z Re: Cnota jest pociągająca, DO CZASU !!!!!!!!!!! 25.04.08, 08:48
                          Teza pociągająca ale dyskusyjna i ciekawa choć ciut obok głównego
                          tematu ;-)

                          Wydaje się, że przeceniasz rolę doświadczenia i praktyki.Czyżbyś
                          wracał do koncepcji "tabula rasa" ? Z tego wynika, że najlepszymi
                          parterami seksualnymi byliby... aktorzy i aktorki porno :-).
                          Porządność i posiadanie zasad nie wyklucza lwiego charakteru w łóżku

                          Ze swojej strony zdecydowanie większą rolę widzę w tzw.
                          predyspozycjach wrodzonych niż nabytach. Trening treningiem ale z
                          wróbla orła nie uczynisz ! A więc talent, predyspozycje wrodzone,
                          fantazja, wyobraźnia, kreatywność, temperament .... Jedni po prostu
                          mogą być wybitnymi kochankami - drudzy nie. Czy mnogość partnerów w
                          dobie dzisiejszego dostępu do informacji ma jakieś znaczenie ;-) ?
                          Czy mając raptem dwu parterów w seksie wiem mniej od dziewczyny,
                          która przespała się z setką ?...Nie sądzę, nie sądzę :-)
                          Ważny jest też wzajemny dobór. Pan X może być doskonałym kochankiem
                          dla Pani A (z wzajemnością) ale zupełnie przeciętna dla Pani B...

                          • avide Re: Cnota jest pociągająca, DO CZASU !!!!!!!!!!! 25.04.08, 09:10
                            No dobra, przyznaję, że masz rację.
                            Super kochanek dla Pani A będzie zaledwie przeciętnym dla Pani X. Przerobiłem to
                            na własnej skórze.
                            Dlatego dopasowanie ponad wszystko.

                            Ja po prostu mam awersję na dziewice i takie porządne do bólu osoby. Jakoś nie
                            potrafię sobie wyobrazić, że taka cnotliwa nie dopuszczająca całe życie do
                            siebie facetów kobieta, jak wyjdzie za mąż nagle stanie się lwica w łóżku.

                            Wiesz tak jak z prawem jazdy. Nauczysz się jeździć w Pcimu Dolnym i nawet będzie
                            Ci dobrze szło. Jednak jak pojedziesz dużego miasta i będziesz przerażona.,
                            ale... pojeździsz trochę i nauczysz się i w takich warunkach poruszać. Jeden
                            nauczy się szybciej i będzie to robił z większą wprawą, drugi zaś nauczy się żyć
                            ale zawsze będzie mu ciężko sprostać wymaganiom.

                            Ale.... jako że jesteśmy w tej dyskusji całkowicie off topic, na tym proponuje
                            poprzestać.

                            Pozdrawiam.
                            Avide
                            • avide PS. 25.04.08, 09:16
                              PS. Nawet najpiękniejsza kobieta jeśli wiem, że jest taką cholernie cnotliwą,
                              nie jest w stanie wywołać we mnie zachwytu i żądzy zdobycia jej. Po prostu mój
                              mózg blokuje to i koniec kropka.
                              Co innego jak widzę ten błysk, ten swoisty uśmiech i pewien luz w sprawach
                              choćby około seksualnych w rozmowie. Taka wygrywa z taką miss u mnie w
                              przedbiegach.

                              Ale... moje poglądy są efektem moich doświadczeń. Ktoś kto miał inne będzie
                              myślał zupełnie inaczej. Ma do tego pełne prawo.

                              Pozdrawiam.
                              Avide.
                              • alicja_z Dziewice nie w cenie ? 25.04.08, 09:20
                                Jesteś chyba nietypowy - podobno większość facetów marzy o
                                przeleceniu dziewicy...;-) Są zresztą tacy, którym sie to udaje
                                • avide Re: Dziewice nie w cenie ? 25.04.08, 09:26
                                  alicja_z napisała:

                                  > Jesteś chyba nietypowy - podobno większość facetów marzy o
                                  > przeleceniu dziewicy...;-) Są zresztą tacy, którym sie to udaje

                                  Mi się to udało.
                                  Powiem więcej, zakochałem się w dziewicy i pojąłem ją za żonę (już jako
                                  nie-dziewice) i dlatego WIEM CO PISZE !!!!!!!!!. Teraz w pewnym sensie płacę za
                                  to słoną cenę, bo zamiast korzystać z najlepszych lat mojej seksualności
                                  kombinuję jak tu wykrzesać z niej odrobinę pożądania.

                                  Drugi raz zrobiłbym wszystko żeby się w takiej nie zakochać.
                                  Cyniczne to, wiem, ale takie jest życie.

                                  Pozdr.
                                  Avide
                                  • aandzia43 Re: Dziewice nie w cenie ? 25.04.08, 10:13
                                    Pisząc o cnocie miałam na myśli pewną powściągliwość, rozwagę w postępowaniu,
                                    odpowiedzialność za siebie i potencjalnego partnera, opanowanie. Kurewski błysk
                                    w oku nie wyklucza bycia wiernym partnerem czy wybrednym singlem. To mnie kręci.
                                    Połączenie tej powściagliwości z seksapilem.
                                    Najbardziej seksowne dziewczyny z mojego otoczenia (emanujące cielesnością i
                                    radością życia) to wierne żony. Ale uwaga! Każda miała jakieś doświadczenia
                                    sprzed swojego pierwszego partnera. Niekoniecznie wyuzdane i szalenie bogate.
                                    Ale ciekawość w tej kwestii i otwarcie na nie były zawsze. Teraz każda lubi
                                    cielesne uciechy i daje temu wyraz.
                                    Z panami jest podobnie. Jak widzę takiego opanowanego i pozornie chłodnego pana
                                    (o którym wiem z wiarygodnych źródeł, że porządny), z którego ciała i oczu aż
                                    wyłazi... właśnie ta cielesność, to mnie rozkłada;-) To oczywiście tylko
                                    platoniczne zachwyty.
                                    • alicja_z Re: Dziewice nie w cenie ? 25.04.08, 10:43
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Z panami jest podobnie. Jak widzę takiego opanowanego i pozornie
                                      > chłodnego pana (o którym wiem z wiarygodnych źródeł, że porządny)
                                      > z którego ciała i oczu aż wyłazi... właśnie ta cielesność, to mnie
                                      > rozkłada;-)

                                      Mam tak samo :-). Czasem się zastanawiam, czy intelektualista z
                                      tytułem naukowym dorównuje w łóżku przysłowiowemu hydraulikowi tzn.
                                      czy potrafi (czasem) schować intelekt i dobre maniery do kieszeni i
                                      zamienić się w dzikie i zwierzę... Mam mocne podstawy sądzić, że
                                      tak ...i to mnie dopiero kręci ;-)
                        • glamourous Mala poprawka tezy ;-) 25.04.08, 11:05
                          Ja jednak inaczej to rozumiem. Bycie dobrym kochankiem to nie tylko
                          techniczne doswiadczenie zdobyte z wieloma partnerkami, to rowniez
                          tzw. czucie bluesa, talent, smykalka czyli jak kto woli. Zreszta
                          znam mezczyzn kompletnie kiepskich w lozku dla ktorych seks to tylko
                          wlozyc/wyjac - pomimo ze spali z wieloma kobietami. Znalam rowniez
                          takiego, ktory niemalze byl prawiczkiem (fakt, kiedy go poznalam byl
                          dosc mlody) a po kilku tygodniach wyewoluowal na seksualnego
                          wirtuoza...

                          Mowiac o mezczyznach "porzadny i monogamiczny" oraz "donzuan" mialam
                          na mysli nie tyle doswiadczenie seksualne, ile MENTALNOSC. Wydaje mi
                          sie ze faceci z duzym temperamentem i autentycznie uwielbiajacy seks
                          oraz kobiecie cialo beda mieli wieksza sklonnosc do zdrady, niz ci
                          dla ktorych seks to tylko egoistyczna fizjologiczna czynnosc
                          niekoniecznie stojaca wysoko w ich hierarchii potrzeb. Takim wlasnie
                          niezbyt seksualnym mezczyznom latwiej jest zachowac monogamie,
                          zasady oraz obyczajnosc niz tym, ktorzy az kipia temperamentem...

                          Ale to tylko moja prywatna i pewnie bardzo niedoskonala teza...;-)
              • glosatorr A mi to wisi 25.04.08, 01:16
                alicja_z napisała:

                > To miło że są tak wierni faceci. Nie masz też mi co współczuć.
                > Słowa "miłość", "kocham" są przeze mnie też często używane ale
                > wyłącznie w stosunkach dwustronnych.

                Ja zaś w realnym życiu używam je bardzo rzadko - tylko kiedy faktycznie kiedy
                kocham.

                > Na forum – ich nadużywanie w
                > pewnej autokreacji mnie razi.

                Jeśli ktoś rzeczywiście używa ich dla autokreacji to jest idiotą.

                > Bardziej bliska życiu jest dla mnie
                > postawa marka.k, który z otwartością pisze, że w pewnych sytuacjach
                > by popłynął ;-). Paradoksalnie bardziej jemu bym zaufała

                Nie ma sprawy - ja nie ufam nikomu w sieci. W sieci ufam wyłącznie sobie.

                > w
                > hipotetycznym związku (to żadna propozycja mareczku !) niż komuś
                > mantrującemu "nigdy nie zdradzę, nie zdradzę.."
                >
                Ja nie mantruję - trzymam się po prostu tematu.


                >
                > Być może że w Twoim przypadki splot tych
                > okoliczności "sprzyjających" jest na tyle mało prawdopodobny, że
                > wręcz niemożliwy.

                Nie - w moim przypadku mam same okoliczności sprzyjające. Może dlatego tak łatwo
                mi powiedzieć "Nie"

                >Oprócz ewidentnych hamulców moralnych masz inne
                > cechy, które ową hipotetyczną zdradę utrudniają. Widać przykładowo,
                > że jesteś ostrożny i rozważny do bólu (kiła, HIV).

                Ja uważam to za normę - że mysli się głową, tą na karku... Przewiduje się i
                myśli przed ewentualną szkodą a nie po niej.

                > Żeby uprzedzić
                > polemikę – to tylko akceptujące stwierdzenie faktu... Ale -
                > człowiek, który nie przechodzi przez jezdnię – nie wpadnie pod
                > samochód ;-).

                W takim znaczeniu, to ja żyję na ulicy. :-) W moim otoczeniu jest więcej kobiet
                niż mężczyzn. W większości bardzo atrakcyjnych i najczęściej samotnych i
                ambitnych. Nauczyłem się wśród Was żyć. I zbyt wiele widziałem, doceniam
                ewentualne uczucia na tyle, by zamieniać merca na malucha czy by mając kogoś
                marnowawać coś co cenię na rzecz bezsensownego bzykania. I naprawdę mnie Twoja
                postawa nie razi. To po prostu Twoja sprawa.
                > Poczekajmy jednak aż będziesz miał 80-tkę ;-) i
                > jeszcze parę O..kazji.
                >

                Nie musisz czekać. Ja okazje mam codziennie - i może dlatego mam zupełnie inne
                podejście do reszty Panów. Oni może mając te okazje, na moim miejscu by
                korzystali ile wlezie tym bardziej, że żona nie widzi. Ja wolę poczekać na
                zakochanie się ;)

                > Co do jednej kwestii – totalnie nie masz racji. "Po każdej zdradzie
                > ma się kaca". Nic bardziej błędnego i nie piszę tu o osobach bez
                > tzw. kręgosłupa moralnego. Są zdrady, PO których czujesz ekstazę,
                > ulgę, radość i ...satysfakcję z tego, że się zdradziło.

                Możliwe - ponieważ nigdy nie zdradziłem, mogłem pisać tylko o tym co widziałem u
                tych co zdradzają. A u tych widzę kaca, widzę jak im się pieprzy ich życie, bo
                na którymś wyjeździe przelecieli koleżankę. Bo nie wytrzymali parcia na tarcie.
                Może w odróżnieniu od Ciebie zbyt wiele widziałem będąc tylko obserwatorem, by
                dla paru chwil rozkoszy i ekstazy nie marnować sobie i komuś życia.

                > Zero
                > wyrzutów sumienia i skrupułów. Tak, tak i to nie są wyjątki. Aha -
                > masturbację facetów tez uważam za normę i normalność :-)
                >
                Ok - uznaję Twoją inność i szanuję. Liczę na vice versa. W Twoich oczach mogę
                być odmieńcem - nie pogniewam się ;)

                > Pozdr

                Wzajemnie
        • marek_kolomanski Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 12:21
          glosatorr napisał:

          że są tacy, dla których dobro ich związku, Miłość,
          > szczęście rodzinne - jest wartością nadrzędną i najważniejsza.
          >


          Ja właśnie taki jestem. Dlatego unikam okazji. Nie łażę na dziewczynki, na
          wczasy jeżdżę z żoną a nie sam, nie zapraszam innych kobiet "na kawę" i tak
          dalej....
          Czyli unikam tej przysłowiowej "bezludnej wyspy"
          W prawdziwym życiu nie trafia się od razu B jeśli się wcześniej nie powiedziało
          A. I to wystarczy...
          Raczej nie zdarzają się sytuacje, kiedy zajebista laska wyskakuje nagle z
          krzaków i woła do faceta na ulicy: "Ziomal wskakuj do mojego samochodu i
          jedziemy do mnie na seks"
          Co innego odwrotnie:)))

          Natomiast z biologicznego punktu widzenia uczciwie mówię, że bym popłynął przy
          odpowiednio atrakcyjnej kandydatce plus wymienione już wielokrotnie "sprzyjające
          warunki"
          Chodzi mi oczywiście o jednorazowe lub kilkukrotne zerżnięcie kandydatki, nie o
          wdawanie się w romans. Romans to bowiem inna para kaloszy.


          • julka1800 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 12:34
            marek_kolomanski napisał:
            "Ja właśnie taki jestem. Dlatego unikam okazji. Nie łażę na
            dziewczynki, na wczasy jeżdżę z żoną a nie sam, nie zapraszam innych
            kobiet "na kawę" i tak dalej....Czyli unikam tej
            przysłowiowej "bezludnej wyspy" W prawdziwym życiu nie trafia się od
            razu B jeśli się wcześniej nie powiedziało A. I to wystarczy...
            Raczej nie zdarzają się sytuacje, kiedy zajebista laska wyskakuje
            nagle z krzaków i woła do faceta na ulicy: "Ziomal wskakuj do mojego
            samochodu i jedziemy do mnie na seks"
            Co innego odwrotnie:)))
            Natomiast z biologicznego punktu widzenia uczciwie mówię, że bym
            popłynął przy odpowiednio atrakcyjnej kandydatce plus wymienione już
            wielokrotnie "sprzyjające warunki" Chodzi mi oczywiście o
            jednorazowe lub kilkukrotne zerżnięcie kandydatki, nie o
            wdawanie się w romans. Romans to bowiem inna para kaloszy."

            Subtelność w kazdym calu.
      • gomory Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 19:00
        > Pocieszajace jest jedynie to, ze nie wszyscy
        > mezczyzni maja "naturalna zylke zdradzacza" (...) natomiast tym ktorzy jej nie maja i ktorzy nie upartruja okazji do zdrady na kazdym rogu ulicy, taka prawdziwa Okazja przez duze "O" wcale niekoniecznie musi sie trafic....

        To chyba fundamentalna prawda: jesli sie unika okazji, to mala szansa by ona sie przytrafila :).
        Niewazne w sumie czy powodem sa uczucia, zyciowe zasady, lenistwo, wyrachowanie, ciapowatosc, impotencja czy cokolwiek innego. Wielkie "O" nie spada na mezczyzne znienacka, raczej on sam go wypatruje ;). Pod tym wzgledem slepota lub chociaz krotkowzrocznosc moga byc dla zony zaleta :).
        • glamourous Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 21:30
          gomory napisał:

          Wielkie "O" nie spada na mezczy
          > zne znienacka, raczej on sam go wypatruje ;)

          A niekoniecznie. Zycie jak wiadomo potrafi być bardzo ironiczne. Czasami coś po
          prostu spada nam z nieba, chociaż wcale o to nie prosiliśmy :-) a wielkie
          życiowe zawirowania przydarzają się ludziom czasem właśnie w momencie kiedy idą
          do sklepu po bułki...
    • anais_nin666 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 21:38
      Są tacy, którzy nie zdradzają? Czy tylko tacy, którzy do tego sie nie przyznają;)?
      • ferro2 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 22:00
        sa tacy co nie zdradzaja, ale i tacy co sie nie przyznaja, to jasne.
        Dla mnie zawsze wielka tajemnica bylo, dlaczego to wlasnie
        robia?????? poczytalam tu bardzo duzo, dlaczego , ale nadal nie moge
        pojac:)))))
      • glosatorr Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 24.04.08, 00:31
        anais_nin666 napisała:

        > Są tacy, którzy nie zdradzają?

        Są tacy.

        > Czy tylko tacy, którzy do tego sie nie przyznają
        > ;)?
        >
        Gdybym zdradził - nie wciskałbym kitu.
        I na tym polega cały problem. Możesz mieć wątpliwości, że są mężczyźni, którzy nie zdradzają. Ale jak ktoś nie zdradził, albo ma zasady albo wie o czym mówię - to Ci powie, jak zajebiście czuje się mężczyzna, który mając okazję, możliwości i cipkę gotową i mokrą - potrafi powiedzieć "Sorry, ale mam żonę - spadaj".
        Ja po tym poznaję, jak ktoś opisze to uczicie. Że mówi prawdę.

        Tak więc zadaj pytanie inaczej - czy ktoś doświadczył sytuacji, że mógł bezkarnie zdradzać a nie zdradził. Jak powie, jak się wtedy czuł - to uwierzę ;))) że mówi prawdę.

        Miłej nocy
        • anais_nin666 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 24.04.08, 19:35
          glosatorr napisał: Ale jak ktoś nie zdradził, albo ma zasady albo wie o czym mówię
          > - to Ci powie, jak zajebiście czuje się mężczyzna, który mając okazję, możliwoś
          > ci i cipkę gotową i mokrą - potrafi powiedzieć "Sorry, ale mam żonę - spadaj".

          Żeby cipka była gotowa - mokra jak norka np., to ktoś wcześniej musi podziałać
          erotycznie na wyobraźnie właścicielki owej cipki lub bezpośrednio na nią - czy
          to dłonią czy językiem. Jesli tego nie zrobił, nie pobudził też słownie
          opowiadając jakieś przyjemne dla cipki słowa, to cipka mokra być nie powinna.
          Jeżeli jednak mokrą była znaczy, że ktoś ją pobudził... A jeśli pobudził, a
          potem sobie poszedł udawadniając, że może się powstrzymac, to tak do konca super
          samcem nie jest, bo jednak mial na celu pobudzenie innej kobiety niz zona, a ze
          nie zrobil uzytku z okazji az tak wielka zasluga w tej konkretnej sytucaji nie
          jest - moim zdaniem. Juz nie mowiac o tym, ze bardzo nie w porzadku jest zabawa
          czyjąś potrzebą...
    • claudel6 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 22.04.08, 23:50
      no a ja się nie zgadzam. myślę, ze zachodzi daleko tu mierzenie wszystkich swoją
      miarą/miarą swojego związku.
      ja od mojego partnera dostaję "materiał" takiej jakości, że uważałabym za
      rozmienianie sie na drobne/ niedocenianianie szczęścia/ nielojalność wobec jego
      wyjątkowych kwalifikacji łóżkowych, gdybym się z kims puściła.
      a teoretycznie mam zajebiste możliwosci: mamy związek na odległość, i na co
      dzień mieszkam sama, w innym kraju, do tego o dość dużej swobodzie seksualnej
      (znaczy znaleźć okazję tu można na każdym kroku).

      z drugiej strony on - facet, który zdradzał do tej pory we wszystkich swoich
      związkach, bo "tak ma". powinnam codziennie wieczór normalnie gryźć palce. i co?
      nie gryzę. jestem jego najlepszą kochanką, ma ze mną najlepszy sex i ma go dużo,
      gdy jesteśmy razem, i jakoś mam pewność, że to wystarczy. rozmawialiśmy o
      zdradzie wielokrotnie, i zawsze rozmowa się kończy: ale po co? po co ja miałbym
      cię zdradzić?
      więc czasem się nie zdradza nie z braku okazji czy z lenistwa/strachu/zasad,
      tylko z braku sensu zdrady. bo po co?
      • marek_kolomanski Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 11:55
        claudel6 napisała:


        rozmawialiśmy o
        > zdradzie wielokrotnie, i zawsze rozmowa się kończy: ale po co? po co ja miałbym
        > cię zdradzić?
        > więc czasem się nie zdradza nie z braku okazji czy z lenistwa/strachu/zasad,
        > tylko z braku sensu zdrady. bo po co?


        No wiesz....jakoś ci musiał to uzasadnić skoro pytałaś:)
        Jeszcze takiego faceta nie znam co by powiedział wprost swojej partnerce: "Wiesz
        kochanie, jutro cię zdradzę z tą moją nową sąsiadką, taka z niej zajebista dupa,
        że spać w nocy nie mogłem, po tym, jak się do mnie uśmiechnęła"
        • claudel6 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 12:41
          marek: mylisz sie. jestesmy doroslymi ludzmi i nie ludzimy sie, ze wpadki sie
          nie zdarzaja. oboje je mielismy wczesniej. dlatego rozmawialismy o tym - jak ta
          druga strona moze zareagowac itp oraz chociazby po to, by ustalic, czy chcemy o
          tych wpadkach wiedziec czy nie. on jest akurat typem, ktory nawet na torturach
          nie powie czegos w co nie wierzy, bo "tak ma". wiec nie mowi mi takich rzeczy na
          odczepne. nie musi ze mna byc - nie jestesmy malzenstwem, nie mamy wspolnego
          majatku, rodziny, dzieci. ale chce ze mna byc, m.in. dlatego, ze jestem jego
          najlepsza jak do tej pory kochanka. on jest rowniez moim najlepszym kochankiem,
          udalo na sie tak dobrac. trudno w to uwierzyc?
          wiem, ze moze nie powinnam wyskakiwac z moim poki co szczesliwym zwiazkiem tu na
          tym forum. ale temat generalnie dotyczy zdrad ogolnie, pytanie brzmi dlaczego
          mezczyzni zdradzaja (lub nie)? a nie dlaczego zdradzaja ci, ktorzy w domu nie
          dostaja. wiec chcialam tylko dodac, ze nie zawsze sie nie zdradza tylko z braku
          okazji albo ze sie ma takie zasady moralne. czasem po prostu nie ma takiej potrzeby.
          • marek_kolomanski Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 14:17
            A jak długo trwa już wasz szczęśliwy związek?
            • claudel6 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 15:10
              nie, krotko :) sam zwiazek pol roku. ale sypiamy ze soba od roku i 8 m-cy
            • zahir69 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 03.09.08, 17:59
              Dlaczego nie mógłbym nigdy zdradzić swojej kobiety....niby trudne
              pytanie ale dla mnie odpowiedź jest prosta
              Bo ją kocham,uwielbiam i niesamowicie Szanuję...Nigdy nie przeżyłbym
              wyrazu jej oczu i pytania jak mogłeś....są kobiety których się nie
              zdradza ,kobiety które są dopełnieniem,spełnieniem marzeń i które
              nie zasługują na zdradę i taką kobietą jest istota którą mam obok
              siebie.
              Chciałbym zeby była ze mnie dumna,spokojna i szczęśliwa i zrobie
              wszystko by taką była
              • zahir69 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 30.10.08, 00:27
                Byłem tutaj rok temu....i wiele się zmieniło..kocham jeszcze
                bardziej ufam bezgranicznie,jesteśmy z moją najukochańszą w 7
                miesiącu ciąży będziemy mieli córkę wymarzoną zresztą,z każdym dniem
                przekonuję się że to nie przypadek że jesteśmy razem i wiem że
                zostanę przy niej do końca swoich dni....Odezwę się znowu za rok :)
          • glamourous Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 15:27
            claudel6 napisała:

            > dlatego, ze jestem jego
            > najlepsza jak do tej pory kochanka.
            > nie zawsze sie nie zdradza tylko z braku
            > okazji albo ze sie ma takie zasady moralne. czasem po prostu nie
            ma takiej potrzeby.


            Lekka naiwnoscia jest myslenie "skoro jestem dla niego NAJLEPSZA
            kochanka, to mnie nie zdradzi". Przeciez meskie skoki w bok nie
            zawsze wynikaja z poszukiwania LEPSZEJ kochanki, tylko po prostu
            INNEJ. Mezczyzni maja niestety zakodowana mniejsza lub wieksza
            potrzebe roznorodnosci.

            Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze w bylym zwiazku.

            I nie twierdze tutaj, ze Twoj facet na pewno Cie zdradza czy
            zdradzi, bo istotnie nie wszyscy mezczyzni maja inklinacje do
            czynnej zdrady. Uwazam jedynie ze dla wlasnej psychicznej higieny
            nie powinnas wpadac w taka myslowa pulapke jak powyzej. Bo zbyt
            czesto niestety zdarza sie ze mezczyzni, nawet ci szczesliwi w
            swoich zwiazkach, zdradzaja po prostu dla posmakowania innosci i
            nowosci.

            A tak by the way, sama mam za soba 3 lata w zwiazku na odleglosc i
            paradoksalnie wlasnie w tamtym okresie o wiele mniej sie obawialam
            ewentualnej zdrady ze strony mojego partnera niz teraz ;-) Po
            pierwsze dlatego, ze te 3 lata przypadaly akurat na nasze
            entuzjastyczne poczatki (a wtedy jak wiadomo chemia jest b. silna a
            monogamia naturalna) a po drugie hmmmm.... czego oczy nie widza tego
            sercu nie zal, a sama tez swieta nie bylam ;-PPPP
            • claudel6 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 17:44
              glamorous: powiem Ci tak: na ten moment - tak, jestem pewna, ze moj partner nie
              ma potrzeby odmiany w postaci zmiany partnerki. nasze kazde zblizenie jest inne,
              i ta roznorodnosc utrzymuje nas w bardzo wysokim obopolnym pozadaniu. nie
              wyczerpalismy sie sobie jeszcze nawzajem i prawde mowiac wiele wody jeszcze
              uplynie zanim to sie stanie. to jest zreszta typ, ktory czuje sie w lozku tym
              lepiej, im lepiej zna partnerke. dziala troche inaczej niz reszta facetow i to
              akurat wiem, bo mialam spora probe przed nim. dla niego celem zblizenia nie jest
              wlasne rozladowanie (w polowie naszych zblizen dochodzi do orgazmu tylko u mnie
              i jest to jego wybor), tylko zrobienie dobrze kobiecie. wiec jakies tam
              jednorazowe pukanko z obca kobieta nie mialoby dla niego sensu - jesli sensem
              sexu dla niego nie jest osiagniecie wlasnego orgazmu. no a zeby chciec kobiecie
              zrobic dobrze, to musi czuc z nia jakas wiez. przy jednorazowym skoku w bok -
              takiej wiezi nie ma.
              oczywiscie to nie znaczy, ze ja mam glejt na to, ze mu sie taka wiez z inna
              kobieta nie zdarzy. no ale wtedy to bedzie romans i on ma swiadomosc, ze ja
              romansu nie wybacze. moge miec tylko nadzieje, ze to nie nastapi. pewnosci
              oczywiscie miec nigdy nie bede
              • claudel6 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 23.04.08, 17:46
                poza tym sama napisalas - na poczatku zwiazku monogamia jest naturalna. mam
                szczescie byc na tym poczatku. oby trwal jak najdluzej :)
              • marek_kolomanski Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 24.04.08, 12:42
                claudel6 napisała:

                > to jest zreszta typ, ktory czuje sie w lozku tym
                > lepiej, im lepiej zna partnerke.

                Też tak mam:)

                Pierwszy seks z obcą babą, nie wiem jak piękną i pociągającą potrafi okazać się
                wielką kichą. "Dziwne" przyzwyczajenia obydwojga, niekoniecznie fajne dla
                drugiej strony, mogą sporo popsuć:)
                Więź jest bardzo ważna, daje bowiem motywację do dalszego zagłębiania się w
                seksie...

                Natomiast przykładowy seks z prostytutką...a fuj! Coś wstrętnego!
                • eudajmonika bo zdradzanie jest fuj 24.04.08, 13:18
                  marek_kolomanski napisał:

                  > Natomiast przykładowy seks z prostytutką...a fuj! Coś wstrętnego!


                  Rozumiem, że wiesz o czym mówisz. Może napisz, dlaczego jest taki "fuj"? To może być ciekawe. No i jak wzbogaci ten watek! Mężczyźni nie zdradzają, bo to jest niezdrowe i po prostu ... fuj :-)
                  • avide ojjj jest fuj !!!!!! 25.04.08, 08:31
                    Nigdy na dziwkach nie byłem i chyba tylko głęboka desperacja mnie pchnie w
                    ramiona prostytutki.

                    Prędzej znajdę sobie kochankę niż pójdę do dziwki. I nie chodzi tutaj o to że
                    miała one przede mną 20 facetów tego dnia, bo to akurat na mnie zadziałało by
                    ... podniecająco ;-))). Poważnie. ;-)))

                    Chodzi o to, że czułbym się tam jak w supermarkecie na zakupach. A ta czynność
                    jest dla mnie, beznadziejnie nudna. Jej krzyki i udawane orgazmy byłby jak
                    reklamy z monitorów LCD w trakcie okresu przedświątecznego mające sprawić byś w
                    markecie "poczuł" magię świąt i wydał wszystkie swoje pieniądze, bo jest Ci tak
                    "cudownie". A tak naprawdę i tak wiesz, że jest to czysta wymiana handlowa.

                    Co innego z kochanką. Kochanka to kobieta, prostytutka to produkt. Z nią często
                    dostajesz tą właśnie namiastkę tej intymności. Wiesz to jak zakupy w osiedlowym
                    warzywniaku :D:D. Najpierw porządnie pooglądasz powybrzydzasz, aż złowisz w
                    kończy tą "perełkę". Później w domu jedząc nie brzydzisz się, że to pędzone
                    tylko, że takie "swojskie" czyli budujesz sobie matrixa intymności. I nie chodzi
                    tutaj o kasę, bo jak to w warzywniaku, kochanka będzie kosztować tak naprawdę
                    dużo więcej niż komercyjna prostytutka.

                    Nawet faceci czasami podchodzą do seksu jak do czegoś więcej niż zwykłej
                    fizjologi, bo dyby tak było masturbacja by w zupełności wystarczyła. Dlatego nie
                    wszyscy chodzą na dziwki.

                    Pozdrawiam
                    Avide.
                    • glamourous Re: ojjj jest fuj !!!!!! 25.04.08, 11:56
                      avide napisał:

                      I nie chodz
                      > i
                      > tutaj o kasę, bo jak to w warzywniaku, kochanka będzie kosztować
                      tak naprawdę
                      > dużo więcej niż komercyjna prostytutka.
                      >
                      > Nawet faceci czasami podchodzą do seksu jak do czegoś więcej niż
                      zwykłej
                      > fizjologi, bo dyby tak było masturbacja by w zupełności
                      wystarczyła. Dlatego ni
                      > e
                      > wszyscy chodzą na dziwki.


                      Zapominasz jednak o pewnym drobnym aspekcie. Dziwka to owoc
                      zakazany, a taki czasem potrafi calkiem niezle smakowac, pomimo
                      ze "pedzony" i na zdrowy rozum pozbawiony autentyzmu. Jest w
                      instytucji prostytutki jakas specyficzna magia. Dziwka to "kobieta,
                      ktorej pragna setki mezczyzn", a to bardzo dziala na meska
                      podswiadomosc i moze byc dla niektorych facetow podniecajace, a
                      nawet fascynujace. To jak latwo dostepny produkt z etykietka "dobry
                      bo sprawdzony". Trudno to wytlumaczyc, ale ja, choc jestem kobieta,
                      wyczuwam te magie, te potege tradycji meskiego swiata w ktorym
                      dziwki zawsze byly i beda :-) Faktem jest zreszta, ze nie tylko
                      skazani na celibat desperaci chodza do prostytutek. Sa rowniez
                      hobbysci, kolekcjonerzy, czy zwyczajnie mezczyzni ktorzy sa wrazliwi
                      na te specyficzne klimaty gotowego seksualnego produktu w ladnym
                      opakowaniu. I jako kobieta doskonale ich rozumiem, co nie znaczy ze
                      serducho nie zabolaloby mnie, gdybym dowiedziala sie nie daj Boze ze
                      moj wlasny mezczyzna korzysta z uslug takich pan...
                      • avide Re: ojjj jest fuj !!!!!! 25.04.08, 12:37
                        Mimo iż trochę nie na temat sie rozgadaliśmy odpowiem Ci.

                        Glam, dziewka to żaden owoc zakazany. Dziwki są tak powszechne i tak dostępne że ich magia (o ile w ogóle taka kiedyś była) na pewno dawno prysła. I w dodatku są TANIE !!!. Także pisząc o najstarszym zawodzie świata jako o owocu zakazanym jesteś w kompletnym błędzie. Moim zdaniem of course.

                        Jako facet, jakbym miał iść na dziwki to jedynie z .... CIEKAWOŚCI. Ciekawości czy taka KUPIONA prostytutka na godzinę, która biegła jest w swoim fachu faktycznie ma mi do zaoferowania coś więcej niż namiętna kobieta, która ma na mnie ochotę bo ją cholernie kręcę. Powiem Ci że tak jak z każdym zawodem. Jak coś robisz z pasją i zaangażowanie a nie tylko dla kasy, zawsze będziesz w tym wirtuozem a nie rzemieślnikiem. Dla mnie dziwki są rzemieślnikami i w mojej głowie zawsze to będzie siedziało. Dlatego seks z taką to była by zwykła masturbacja w pochwie z dodatkowymi efektami dźwiękowymi. Seks zaś z kobietą (kochanką) która idzie ze mną do łożka bo MNIE PRAGNIE i same jej majtki spadają przez głowę na MÓJ (a nie mojego portfela) widok uważam że zawsze będzie dużo bardziej pociągający. Powstaje między takimi kochankami ta magiczna chemia która powoduje że oboje potrafią odlecieć. Zatem kochanka dociera do umysłu, dziwka zaś tylko do ciała.

                        Miałaś jednak rację Glam w jednym, mianowicie z owocem zakazanym.
                        On ciągnie jak cholera. Tyle że wesz Glam co jest tak naprawdę owocem zakazanym w naszych czasach ??????????
                        Taka, atrakcyjna, pociągająca, nie do zdobycia mężatka.
                        Kobieta, która należy do innego faceta, ale Ty jako bardziej atrakcyjny samiec podbierasz mu co smaczniejsze kawałki z tortu, który on uważa za swój. To jest owoc zakazany jeśli już o takim może być mowa.
                        Bardzo to niebezpieczny owoc, bo mąż jak się dowie to różne mogą być jego reakcje. Mało to zabójstw na tym tle ??? Ale ta właśnie adrenalina powoduje, że mężatka jako Twoja kochanka nabiera dodatkowego smaczku. TO właśnie jest ten owoc, który jako zakazany smakuje wyjątkowo szczególnie.

                        Powiedz cóż to za satysfakcja zdobyć dziwkę której się płaci.
                        Podebrać innemu samcowi jego kobietę.. to jakby dodatkowa nagroda dla twojego sprytu i przebiegłości. Zatem chodzi o rywalizację. Nawet taką której nie widać, o której często sami sobie nie zdajemy sprawy. ;-))

                        Z dziwką zaś... to zupełnie inna para kaloszy.
                        Płacisz wymagasz, fujjjj ;-))))).

                        Pozdrawiam.
                        Avide
                        • justyna.ada Re: ojjj jest fuj !!!!!! 05.05.08, 09:21
                          > czy taka KUPIONA prostytutka na godzinę, która biegła jest w
                          swoim fachu faktyc
                          > znie ma mi do zaoferowania coś więcej niż

                          a)namiętna kobieta, która
                          b)ma na mnie ochotę
                          c)bo ją cholernie kręcę.

                          Noooo, jak te warunki a, b, c, zaistnieją to z pewnością
                          opcja "kochanka" nie ma sobie równych w porównaniu :-)))

                          pozdrawiam
    • kimmie_baby Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 05.05.08, 05:25
      nie zdradzają o ile już zdradzili i wiedzą, że będą tego
      konsekwencje. w takim przypadku nic a nic nie może ich nakłonić do
      zdrady.
      • poleczka30 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 07.05.08, 09:54
        kimmie_baby napisała:

        > nie zdradzają o ile już zdradzili i wiedzą, że będą tego
        > konsekwencje. w takim przypadku nic a nic nie może ich nakłonić do
        > zdrady.

        Jesli moge wtracic slowko....konsekwencje nie przerazaja mezczyzn,
        tylko motywuja do innego bardziej przemyslanego dzialania,koryguja
        bledy jakie popelnili zdradzajac, obmyslaja inny plan,analizuja jak
        zrobic nastepnym razem zeby nie wyszlo na jaw,facet swietnie udaje
        pokornego baranka,udawadnia na wszystkie sposoby ze popelnil blad
        zdradzajac swoja kochana zone,wraca na kolanach,obiecuje zlote gory
        i tak dalej i tak dalej, a zdradzona zona widzi zmiane, wierzy i
        moze dla zdradzonej zony lepiej wierzyc niz zyc caly czas w
        podejrzliwosci.....f acet jak raz zasmakowal zdrady to napewno
        bedzie szukal nastepnej okazji zeby poczuc adrenaline, zasmakowac
        nowych emocji w ramionach innej kobiety.
        Troche gorzej jak zdradzajacy maz pokocha swoja kochanke,to juz
        calkiem inny temat.
    • paulawr Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 09:46
      moj maz jest po prostu pozadnym facetem ktory nie chce mnie
      zranic,poza tym nie potrzebuje przygod,ma dosc wrazen z zona;)
      • krzysztof-lis Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 11:23
        > moj maz jest po prostu pozadnym facetem

        Pozadnym? Chodziło Ci o porządnego, czy pożądanego?
      • raffi73 Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 14:02
        super naiwne podejscie.fajnie tak zyc.myslac tak sobie.
        • bi_chetny Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 14:04
          teraz dopiero zerknąłem na wiek eeeli. to wiele tłumaczy. oczywiście bez urazy :)
    • kobieta-znudzona Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 12.09.08, 22:00
      Przestań, napewno jest im dobrze z tą kobieta z którą jest, ją szanuje i nie ma takiej potrzeby.
      • herbatka.jasminowa Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 24.10.09, 21:07
        Dawniej to bywały fajne wątki, z przyjemnością wracam do historii i miło wspominam niektóre osoby wypowiadające się tutaj.
        Nie myślicie, że obecnie brak glosa????
        • atela Re: Dlaczego mężczyźni nie zdradzają? 25.10.09, 00:08
          Jest taka fraszka o trzech "O":

          Brak Odwagi, Okazji, Ochoty
          przyczyną niejednej cnoty :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka