Dodaj do ulubionych

co zrobic z własnymi potrzebami.....

03.06.08, 21:02
....gdy totalny brak seksu trwa od wielu lat...tu już nie pomagają żadne programy naprawy,z tego zrobił się swoisty status qvo..jemu odpowiada jak najbardziej, nie czuje żadnych tego typu potrzeb, mnie juz coraz mniej..wcale..Dzieci nam dorosły , mamy czas dla siebie, jesteśmy po 40-stce, wiek zdawało by się jeszcze w miarę., a tu nic...Czy kobieta w moim wieku nie może miec ochoty na seks? Mam! Ciągle mam! I co z tym zrobic, skoro domowy mężczyzna na rozmowy, namowy, nęcenie, kuszenie ...itp. nieodmiennie mówi - daj spokój, przejdzie ci..
Obserwuj wątek
    • aandzia43 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 03.06.08, 21:38
      Jakoś tak mi się przypomniała znajoma para. Po czterdziestce,
      odchowane dzieci, przykładny tatuś rodziny, wszędzie razem stadkiem,
      jak kaczuszki. On ma kochankę od lat, ona raczej nie wie, jemu z nią
      wygodnie i nie zamierza zmieniać stanu rzeczy. Wyżywa się jako pater
      familias (lubi być przewodnikiem stada, oj lubi) i jako buhaj na
      boku. Żonkę traktuje bezpłciowo, jak mamuśkę. Ona go chyba po prostu
      nie kręci. Ale on chyba nie cierpi z powodu tego nie kręcenia, bo
      podwójne życie nie obciąza mu specjalnie sumienia. Moze lubi mieć w
      domu Madonnę (mamuśkę), a w krzakach Ladacznicę (obiekt zmysłowych
      westchnień i posapywań). Przed żoną odgrywa zmęczonego życiem,
      poważnego tatuśka. Nie wiem, co na to żona i jej poczucie
      kobiecości. Mam nadzieję, że mu kiedyś spuści porządny wp.....ol.
      Byle szybko, bo czas płynie.
    • daga1974 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 03.06.08, 22:37
      a może on po prostu kogoś ma ?
      • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 09:58
        nie ma...chyba...wydaje mi sie, że zauważyłabym..Owszem , błyska okiem, gdy
        widzi zgrabna sempiternę 20-latki.(ale moja tez jeszcze niczego sobie:).Rozmowy
        na ten temat zawsze konczą się stwierdzeniem-przejdzie ci..To u diabła nie ospa,
        żeby mi przeszła! Ogólnie jako mąż-ok, to była wielka miłośc, i jest tylko ten
        jeden aspekt zycia...Boże, czego ja juz nie robiłam, by go <obudzic>...i nic...A
        do lekarza i wołami nie zaciągniesz, bo..jemu to nie jest do życia potrzebne...a ja?
        • justyna.ada Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 10:34
          matkapolka2 napisała:

          >zawsze konczą się stwierdzeniem-przejdzie ci..

          Powiedz mu, żeby przypadkiem nie przeszło... na kogoś innego.
          • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 11:57
            problem w tym, że ja chcę własnie jego...to związek prawie 20-letni...nigdy nie
            było kogoś innego. Do momentu odejścia z domu dzieci, jeszcze było jako-tako
            tzn. zawsze sama jakoś wytłumaczyłam sobie tę sytuację. Teraz-duzo czasu tylko
            dla siebie i...nic..przecież nie wydzwonię sobie młodzieńca z agencji:)) mnie
            kręcą tacy po 40-stce..:)
            • justyna.ada Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 12:41
              Domyślam się :) Mnie tez kręci grupa wiekowa zbliżona rocznikowo :)
              i nie są to 18-latki...
              Wiem, że zależy Ci na związku i może właśnie dlatego rozważyć
              delikatny szantaż - albo idziemy do terapeuty seksuologa,
              albo /wstawić/ Jak jemu tez zależy to może się da złapać.
              Teoretycznie, jeśli nie jest to kwestia a. kochanki, b. niskiego
              poziomu libido, c. zaburzeń somatycznych, to może d. inne problemy
              psychologiczne?
            • daga1974 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 13:04
              to wydzwoń sobie takiego po 40-stce :-) .... nadal uważam ,że on
              kogoś ma ...
    • billo9 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 13:38
      wydaje się ze jeżeli wcześniej nie mieliście problemu z sexem a
      teraz macie to:albo ma kryzys wieku średniego ,albo ma kochankę bo
      men bez sexu to nie wytrzyma.
      • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 15:22
        problem mamy od...8 lat, tzn, tyle trwa celibat...przedtem było może bez zawrotu
        głowy ale tez bez jakichś problemów. <Urwało się> raptem, z dnia na dzień, bo po
        co nam seks, skoro mamy dzieci...Do tej pory rzeczywiście skupiałam się na
        dzieciach, rodzinie,ale do jakiego momentu mozna byc matką-polką? Mam z
        szydełkiem w ręku czekac na wnuki? Szantaż...nie działa..mój men zna mnie na
        wylot i wie, że pewnych rzeczy nigdy nie zrobię..a we mnie zaczyna narastac
        frustracja i ochota, by cos złego zrobic...
        • billo9 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 15:54
          a może zaniedbałaś męża kiedy urodziłaś dzieci poprostu odrzuciłaś
          na drugi plan i wtedy znalazł sobie pocieszenie gdzie indziej.A jak
          mąż ma inny jakiś problem a ty zrobisz błąd to do końca zycia będzie
          ci żle .Najlepjej zapytaj w prost skąd te problemy.Wiem ze ci
          potrzeba mężą ale zapytaj póżniej działaj.powiem ze nie wiem jak to
          wytrzymałaś 8 lat.Ja bym nie dała rady
          • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 16:04
            zaniedbałam-zdecydowanie nie,on zawsze piekielnie na mnie działał.. .Pytałam
            wprost, o co chodzi, i odpowiedz jest zawsze ta sama - ja juz nie potrzebuje, a
            tobie też przejdzie..Przez te 8 lat tyle razy uwodziłam go na tysiące sposobów-
            i nic...Jak wytrzymałam? Wszystkie to wiecie, dziewczyny...wprawdzie to nie to,
            co uniesienie we dwoje, ale gdy nie stac nas na krewetki, zjadamy suchy chlebek
            i jakoś leci:)fakt, smak nie ten...
            • billo9 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 17:40
              To powiedz w prost ze ty masz potrzeby i ci nie przejdzie a jak nie
              to poszukaj sobie innego jeżeli nie jesteś z nim szczęśliwa .ja bym
              się tyle nie męczyła a na chlebek też bym się nie skłusiła lepiej
              poszukaj krewetki bo jest smaczniejsza
            • malafide Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 18:09
              Witaj, matkopolko i cieszę się, że tu jesteś. Może dzięki temu uwierzysz, że
              nie-nie ma ci przejść. Dobrze ci prawią, że to nie choroba. Ze strony faceta to
              nie fair, nie wiem jakie są jego przesłanki, ale próbuje zaprzeczyć twoim
              potrzebom!! Skoro się dogadujecie - przedstawcie to jako wasz wspólny problem do
              rozwiązania, bez emocji. Osobiście nie lubię u faceta postawy - ja wiem lepiej
              jakie masz/będziesz mieć potrzeby. No jakżesz można kogoś trzymać bez seksu, nie
              upewniwszy się wcześniej, czy ta osoba wyraziła zgodę na białe małżeństwo. Jakiś
              powód jest i pora skończyć z zaprzeczaniem! Powodzenia, daj znać jak wam poszło.
              • aandzia43 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 19:02
                Nie, Malafide, to nie jest gra nie fair. To jest wyjątkowe
                sku....stwo. Facet albo kogoś ma, albo jest gejem, albo cierpi na
                jakąś paskudną chorobę, np. impotencję i realizuje tylko się waląc
                konia przed pornosami. Jak by nie było, pogrywa podle serwując
                małżonce protekcjonalny tekst Przejdzie ci. Jakbym go kopnęła wv
                resztki jaj, to by mu przeszła ochota na podłe i tchórzliwe
                zagrywki. Zaserwowanie takiego kopa gnojkowi proponuję małżonce.
                Zacznij kobieto od gotowania mu obleśnego żarcia i zapodawania mu go
                z tekstem Przyzwyczaisz się, ja nie mam potrzeby gotować lepiej.
                Potem zapuść chałupę i tez mu wytłumacz, ze do syfu się przyzwyczai,
                a ty nie masz takiej wyrafinowanej potrzeby odszczurzania chaty.
                To oczywiście żarty. A tak serio to myślę, że z jakiegoś powodu
                wcale nie chcesz znać prawdy.
                Jeśli nie masz zamiary spędzić reszty życia bez seksu, który należy
                ci się (od tego czy innego chłopa) jak psu buda, to zrób coś. I
                myślę, że to coś, co musisz zrobić, to musi być rewolucja, bo stare
                struktury tak się zapiekły, ze bez materiału wybuchowego isę nei
                obędzie.
                Jeśli masz zamiar nie zostać porządnie bzykniętą już nigdy więcej,
                to proszę bardzo, siedź spokojnie na tyłku i pozwalaj małżonkowi na
                teksty typu Przejdzie ci, zamiast rozwalić mu na głowie wazę z zupę,
                lub zrobić sobie inną tego typu przyjemność.
                • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 19:39
                  Impotencja...? o tym nie pomyślałam...jak typowa kura domestica szukałam przede
                  wszystkim problemu w sobie..za gruba..za chuda..za stara...Kopnąc w tyłek..? Po
                  20 latach wspólnego zycia nie jest tak łatwo...poza tym jednym aspektem
                  dogadujemy się...impotencja...to jakoś się leczy? a może ogłuszę ta wazą z zupą
                  i tak do lekarza dowlokę...
                  • aandzia43 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 20:01
                    Taaak, impotencja to taki parch, co się go leczy mocząc przyrodzenie
                    w zupie.Kazdy lekarz ci to powie. Bez ogłusznia wazą.
                    • sagittka Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 20:22
                      ... tylko jak zupa będzie za słona, to efekt będzie odwrotny, czyli
                      nie będziesz się mogła opędzić od chłopa nawet kijem...
                      • aandzia43 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 06.06.08, 14:29
                        Ojej, to słone nasiadówki są podniecające dla nasiadującego? To może
                        pojadę nad morze?
                  • aandzia43 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 06.06.08, 14:27
                    Chcesz nam wmówic, że inteligentna, zainteresowana seksem, dojrzała
                    wiekiem kobieta nie pomyslała choć przez chwilę, ze jej nie
                    sypiający z nią mąż może być impotenetem i nie wie o tym, ze
                    impotencję się leczy. Trolujemy sobie troszeczkę, co?
      • mpingo Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 16.06.08, 12:16
        billo9 napisała:

        > albo ma kochankę bo men bez sexu to nie wytrzyma.

        Kochanka niekonieczna, może się po prostu masturbuje?
    • texas331 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 21:30
      Fakt ,matkapolka ma problem który powinniśmy jej pomóc rozwiązać. Ale z tym
      moczeniem w zupie lekko przesadziłyście. Mój boże ,na samą myśl mnie zabolał ;)
    • malafide Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 22:39
      aandzia43 waza z zupa, ze ja sama u siebie na to nie wpadłam. matkopolko2,
      chodzi o terapie wstrząsowa, ale o tym już wiesz. syf z mieszkaniu chyba nie
      zadziała na mężczyznę?? mam iście diabelski pomysł - sprowadź mamusie i praw mu,
      że się przyzwyczai albo przyjaciółkę za którą on kolokwialnie mówiąc nie
      przepada :) Coś wreszcie na niego zadziała, a jak wylezie ze skorupy, to do
      seksuologa z nim! impotencję można leczyć, oziębłość też, hormony, libido itp. A
      kochankę (czego ci nie życzę) trzeba spławić, a głodną kobietę - czyli ciebie -
      nasycić i przygotować strategię naprawy tego waszego pożycia.
      • romulus11 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 04.06.08, 23:32
        Jako facet zastanawiam sie wlasnie i nie moge zrozumiec jak u innych
        facetow nie chcacych funkcjonuje sfera seksu.Wydaje sie iz jestem
        przecietny o przecietnych potrzebach,ale gdy kilka dni jestem bez
        seksu to mnie rozrywa.Ba czuje fizyczny bol tam "na dole".Dopiero
        jak ulze sytuacja sie poprawia w psychice i fizycznie.Dlatego nie
        moge zrozumiec ze facet nie chce.Ponadto jest problem zdrowotny
        zwiazany z powiekszeniem prostaty,zapalen wszelkiego rodzaju,wiec
        nie moge zrozumiec dlaczego faceci zaniedbuja partnerki,no i swoje
        zdrowie.Mysle ze maja kochanki,wola robic to sami,lub
        impotencja.Inna opcja mi nie pasuje.
        • marek_gazeta Dokładnie 05.06.08, 09:51
          To muszą być problemy ze zdrowiem fizycznym lub psychiką.

          W końcu facet robi wiele różnych rzeczy, gdy go żona o to poprosi. Może nawet umyć podłogę i wynieść śmieci :)

          Ale jak oprzeć się kobiecie, jeśli się jest naga, ładnie pachnie, gryzie delikatnie w ramię, łapie za ptaszka albo - co gorsza - bierze go znienacka do buzi? Nie da się.
          • matkapolka2 Re: Dokładnie 05.06.08, 17:35
            jak się oprzec? można...własnie się oparł...było stanowcze-nie-....drodzy faceci
            po 40-stce, oparlibyście się, gdyby kobieta chciała przemówic do was w tym
            języku a nawet zaczęła??
    • prosty_facet ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 07:41
      matkapolka2 napisała:
      > I co z tym zrobic, skoro domowy mężczyzna na rozmowy, namowy, n
      > ęcenie, kuszenie ...itp. nieodmiennie mówi - daj spokój, przejdzie ci..

      Może jemu już przeszło ? Tak to jest, że kobiety mają największą ochotę po
      40-stce (nawet jest na to żeglarskie określenie - ryczące czterdziestki :-)) a
      faceci już wtedy coraz mniej ....
      Musisz sobie znaleźć 25-30 letniego kochanka :-)
      • kaachna1 Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 09:38
        Przeraża mnie to co radzisz prosty_facecie,nie po to się wychodzi za mąż,żeby
        sobie szukać kochanka na boku,wy faceci w niczym nie widzicie problemu,dla was
        to takie proste znaleźć sobie kogoś i już,a co z uczuciem, z miłością?kobieta
        chce być pożądana przez mężczyznę którego kocha!jak wy nic nie rozumiecie
        • poprostuanka Re: ryczące czterdziestki :-) 14.06.08, 16:53
          uczucie uczucie a seks seksem!!!!!!!
      • billo9 Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 09:44
        prosty_facet napisał:

        > matkapolka2 napisała:
        > > I co z tym zrobic, skoro domowy mężczyzna na rozmowy, namowy, n
        > > ęcenie, kuszenie ...itp. nieodmiennie mówi - daj spokój,
        przejdzie ci..
        >
        > Może jemu już przeszło ? Tak to jest, że kobiety mają największą
        ochotę po
        > 40-stce (nawet jest na to żeglarskie określenie - ryczące
        czterdziestki :-)) a
        > faceci już wtedy coraz mniej ....
        > Musisz sobie znaleźć 25-30 letniego kochanka :-)
        kto tak powiedziałze facet po 40 coraz mniej to się grubo myli
      • matkapolka2 Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 09:46
        znależc sobie kochanka....zapominasz, że nie jestem prostym facetem:)) u
        kobiety, by kogokolwiek zaprosic do swojego ciała, potrzeba uczucia...to nie
        jest jedynie penetracja i wytrysk:))wręcz zazdroszczę czasem męzczyznom, że tak
        mogą..ja nie mogę, musiałabym zakochac sie..poczuc jakąś chemię..a co za tym
        idzie, nie czuc tego do męża...a ja kocham tego mojego niewydolnego:)) i
        jeszcze- jeśli nie chce, nie może , bo to dla niego awykonalne (mówię o
        stosunku) , to są inne sposoby...ja z dziką rozkoszą porozmawiam z nim po
        francusku:)) a na moje otwarte prośby- też nie...i uprzedzam następne
        dociekanie- noszę się intymnie króciutko..:))
        • malafide Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 13:18
          Na forum już było podsumowanie w stylu: faceci w końcu zaczynają zdradzać
          trwając w związku, a kobiety po prostu odchodzą do innego.
          Oczywiście jak zwykle nie ma reguły. Podczas rozmów z kilkoma znajomymi
          kobietami po 30tce - które to jednak nie doświadczyły dłuuugoterminowego postu,
          czyli tzw.niczym niezmącona teoria- usłyszałam, że byłyby gotowe na związek bez
          seksu, jeśli to miałoby zagwarantować jego trwałość.
          Jak czuje się facet nie wiem, ale facet chory, z zaburzeniami nie podpada już
          pod kategorię "facet" w kwestii seksu.
          • matkapolka2 Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 18:36
            znowu rozmawialismy i finał dyskusji jest jeden- kocha mnie, chce nadal ze mną byc, ale zupełnie nie interesuje go seks...a ja? mam zrozumiec...rozumiem, staram się , ale moje ciało krzyczy nie..chyba sama pójdę do psychologa..z sobą. ..dziękuje za wypowiedzi..to forum jest wyjątkowo dla takich, jak ja,,,
            • malafide Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 21:14
              Widzisz?! KOCHA cię !!!


              jak SIORTRĘ.
              • malafide Re: ryczące czterdziestki :-) 05.06.08, 21:14
                siostrę.

                Zaproponował ci jakieś rozwiązanie?
              • mpingo Re: ryczące czterdziestki :-) 16.06.08, 12:38
                NIE KOCHA. Wydaje mu się tylko albo kłamie.

                Toż to niewspółżycie nawet przez wyśmiewany w tej tematyce Kościół Katolicki jest ciężką zbrodnią i kwalifikuje do separacji!
        • prosty_facet Re: ryczące czterdziestki :-) 06.06.08, 12:45
          matkapolka2 napisała:

          > znależc sobie kochanka....zapominasz, że nie jestem prostym facetem:))

          Ale kochanek to nie znaczy obcy - to może być przyjaciel, kumpel. Czasem
          wystarczy przyjaźń żeby pójść do łóżka - nie trzeba miłości ....
          • matkapolka2 Re: ryczące czterdziestki :-) 06.06.08, 13:46
            i pół nocy nad tym myślałam...i jeszcze niejedną pomyśle...bo ja powolutku
            zaczynam wariowac z nadmiaru napięcia....i to wcale nie jest zabawne....dzięki
            za rady...jeszcze zostało mi przekonac siebie, że zycie jest nie czarno-białe a
            ma wiele odcieni szarości...
      • poprostuanka Re: ryczące czterdziestki :-) 14.06.08, 16:52
        jak FACET regularnie współzyje to mu chęć nie mija,tak jak babkom
    • mezatka1971 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 06.06.08, 00:32
      nie jestem po 40stce ale poniżej też są te problemy, postaram się
      zacytować, co wyrzuciłam z siebie na innym wątku...

      nie trzeba być ani zdzira ani puszczalska, po prostu czasem trafi się ,gdzieś
      całkiem po prostu, taki sam tylko on , z drugiego końca Polski,który
      dato czego mąż nie da, nie daje, mów, że da,a znowu nie daje,jak to mówią
      , ma być kolejny raz lepiej, a jest znowu jak zwykle,tak...tak...to
      nazywają romansem i zdradą
      a męża kocham,jest mi bliski,ważny...ale chcę rozkwitać, myśleć ,
      fantazjować...moja rada...mieć tego innego by na dźwięk jego głosu...być
      kobieta ot i tyle
      • meg303 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 16:40
        A mnie się wydawalo, ze tylko ja mam taki problem.
        To forum jest bardzo potrzebne.
    • poprostuanka Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 16:50
      szukaj kochanka,a jemu powiedz,żeby spadał11
      • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 20:21
        Na razie zupełnie bez zmian....i tak chyba zostanie, bo moje małżeńskie
        szczęście jest głuche i ślepe na jakiekolwiek napomknienia mniej czy bardziej
        oczywiste...Totalne bezseksie:)) A mnie diabli biorą ilekroc pomysle, że już na
        zawsze mam pozostac matką-polką...brr,,,a nie kochanka!!! Ale jednocześnie nie
        umiem nawet pomyslec o kims innym..
        • meg303 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 20:31
          mam tak samo, w chwilach desperacji jestem zdecydowana na kochanka, ale potem
          nie mogę sobie wyobrazic sexu z kim innym. M. był najlepszym kochankiem jakiego
          miałam, a troche doświadczen mam za sobą.
          Czuję się bezradna.
          • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 22:14
            do meg303 ;
            mój dobry przyjaciel, znając po krótce całą sytuację, a wiedząc, że nie <przyjmę
            jego pomocy>:)) w wiadomej sprawie, zaoferował mi w prezencie profesjonalistę z
            agencji:))uśmiałam się do łez, ale jakieś rozwiązanie to jest:))
          • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 22:18
            tylko przełam kobieto samą siebie....jak ja w takich chwilach żałuję,że nie
            jestem facetem....penetracja-wytrysk-orgazm i po kłopocie....
            • blue_jazz Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 14.06.08, 22:56
              No to jest nas coraz więcej:-)Nie pozostanie Ci nic innego jak w końcu się
              przełamać i życzę Ci by stało się to jak najprędzej.
            • marius7m Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 09:26
              to nie jest tak. Rzeczywiście - trudno funkchjonować bez
              zaspokojenia "fizjologicznego", ale czeka się na znacznie więcej
          • pigou Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 01:54
            Nigdy tak nie jest, że nie ma nikogo lepszego od naszego partnera.
            Zawsze możemy wznieść się wyżej. Kochać mocniej. Zawsze znajdzie się
            ktoś lepszy. Pytanie czy warto szukać dalej gdy osiagnięty kompromis
            nas zadowala. Na tym etapie to już hazard - możemy stracić wszystko
            albo zyskać jeszcze więcej. Stawka w tej grze jest naprawdę wysoka.
            Wszystko albo nic. Rzucisz kośćmi w kasynie życia czy będziesz tylko
            patrzeć jak fortuna uśmiecha się do innych ? Łatwo zmarnować życie
            nic nie robiąc jak i wchodząc do gry. Ja wolę smak ryzyka niż
            oczywistość porażki.
            • blue_jazz Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 06:19
              pigou napisał:
              Na tym etapie to już hazard - możemy stracić wszystko
              > albo zyskać jeszcze więcej. Stawka w tej grze jest naprawdę wysoka.
              > Wszystko albo nic.

              To prawda. Dlatego decyzja dla tych ,którzy szukają czegoś więcej, jak tylko
              przygody jest taka trudna.Ale popieram pigou, wchodząc do gry mamy szansę, aby
              fortuna uśmiechnęła się do nas. Nie robiąc nic przegrywamy.

            • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 08:38
              no to mi dałes do myslenia....nie cierpię myslec o sobie, że poniosłam
              porażkę....a że nigdy nie byłam w kasynie - chyba pora się wybrac:))
              • marius7m Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 09:24
                skoro jest tak, jak piszesz w pierwszym poście, to trzeba
                zaryzykować. Nie warto czekać
                • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 10:51
                  bo tak właśnie jest...niedzielny poranek..dzieci juz nie w domu...a ja moge
                  sobie paradowac nago przed moim mężczyzną...zachęcac go w kazdy dostępny sposób
                  i..nic...8 rok nic..owszem, wspólny dom, wspólne dzieci, bieżące sprawy..ale czy
                  to musi byc wszystko pomiędzy mężczyzną a kobietą? mocno wątpię..żeby nie moje
                  troche ironiczne spojrzenie na świat, pewnie popadłabym w ciężką depresję-jako
                  nie pożądana kobieta..To mój pierwszy i jedyny męzczyzna, dlatego jakakolwiek
                  decyzja, jest dla mnie równoznaczna z przekroczeniem jakiegoś Rubikonu..a może
                  jednak to moja wina? a może jestem kompletnie niepociagająca? niezdarna w
                  seksie? po 20 latach z jednym (jedynym)partnerem nie mam zielonego pojęcia, czy
                  potrafię..mogę...A zarazem tak bardzo chcę...
                  • marius7m Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 11:28
                    nie można tak źle o sobie myśleć.... ponieważ na pewno tak nie jest.
    • zbyszek28 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 13:22
      Ja mam podobnie tyle ze jestem facetem grubo po 40, zona skonczyla
      dopiero 41 .W tamtym roku cale pol roku bezsexia a w tym juz tak
      samo.Proponowalem zeby poszla do sexuologa powiedziala ze nie
      pojdzie ,wiec zaproponowalem ze pojdziemy razem i tez
      nie.Powiedziala ze nie potrzebuje sex u i moze sie bez tego
      obejsc.Ja znowu mam ciagle braki i juz tez nie wytrzymuje.Nie
      pozwala sie dotknac , a spimy juz lata osobno
      • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 14:37
        hm...ale jakieś potrzeby w tym wieku jeszcze masz?:))bo ja przestaję wierzyc w
        możliwości mężczyzn w moim przedziale wiekowym...
        • zbyszek28 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 15:03
          A widzisz ze mam i dziwie sie zonie ze nie ma potrzeb w tym wieku a
          jest wlasciwie duzo mlodsza ode mnie
          • wenecja_n Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 15:06
            ..czyli jedno jest pewne - to nie kwestia wieku :)
            • marius7m Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 15:19
              w każdym razie nie w przedziale 40+...
      • kaachna1 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 16:02
        Nie no proszę was!przecież nie może tak być,że kobieta nie chce się nawet
        dotknąć,przecież każdy tego potrzebuje! tu musi być jakaś głębsza
        przyczyna,gdyby mój mąż nie chciał ze mną spać to byłby to sygnał,że coś się
        definitywnie skończyło musisz postawić ją pod murem i powiedz wprost,że albo
        pójdziecie do poradni małżeńskiej albo,że odchodzisz jeśli będzie jej zależało
        na związku to się otrzęsie jeśli nie to uciekaj od niej
        • poprostuanka Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 16:06
          kaachna1 napisała:

          > Nie no proszę was!przecież nie może tak być,że kobieta nie chce
          się nawet
          > dotknąć,przecież każdy tego potrzebuje! tu musi być jakaś głębsza
          > przyczyna,gdyby mój mąż nie chciał ze mną spać to byłby to
          sygnał,że coś się
          > definitywnie skończyło musisz postawić ją pod murem i powiedz
          wprost,że albo
          > pójdziecie do poradni małżeńskiej albo,że odchodzisz jeśli będzie
          jej zależało
          > na związku to się otrzęsie jeśli nie to uciekaj od niej
          kawał super!!
          • heterosapiens Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 17:14
            > > Nie no proszę was!przecież nie może tak być,że kobieta nie chce
            > się nawet
            > > dotknąć,przecież każdy tego potrzebuje! tu musi być jakaś
            głębsza
            > > przyczyna,gdyby mój mąż nie chciał ze mną spać to byłby to
            > sygnał,że coś się
            > > definitywnie skończyło musisz postawić ją pod murem i powiedz
            > wprost,że albo
            > > pójdziecie do poradni małżeńskiej albo,że odchodzisz jeśli
            będzie
            > jej zależało
            > > na związku to się otrzęsie jeśli nie to uciekaj od niej
            >
            > kawał super!!

            Rzeczywiście super kawał kaachnie wyszedł.

            Droga Katarzyno, to nie jest takie proste.
            A jak postawi ją pod murem a ona powie, że bardzo go kocha, rozumie
            jego problemy, naprawdę by chciała pomóc ale nie może. A dzieci
            słodko spojrzą mu w oczy i powiedzą - tatusiu, gdzie dziś pójdziemy
            na rower. A rodzice zapytają, kiedy przyjedziecie nas odwiedzić,
            dawno się nie widzieliśmy?

            To wtedy też ma się odwrócić do nich dupskiem i uciekać?
            A jak juz ucieknie to co ma zrobić z wyrzutami sumienia i z
            telefonami córki, która płacząc w słuchawkę powie - Tatusiu wróć do
            nas, tęsknimy do ciebie...

            Zazdroszczę ci Katarzyno zdecydowania i jasności myśli.
            Ale mnie jakoś ten kawał nie rozbawił...
        • poprostuanka Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 16:08
          też tak myślę,mój też tak mówił,bo praca,bo egzamin, a potem był
          rozwód
    • poprostuanka Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 16:04
      znaleźć kochanka
      • wenecja_n Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 19:16
        właśnie! kochanek potrzebny, od zaraz:)
    • metamorphosis4 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 15.06.08, 20:47
      Może od 8 lat ma kochankę... Nie znajduję innego wytłumaczenia.
      Skoro teraz jesteście nieco po 40ce, to przestał uprawiać seks w
      wieku trzydziestu kilku lat. Nie wierzę, ze w tym wieku mógł stracić
      zainteresowanie tą sferą życia.
      Mam takie pytanie jeszcze trochę obok. Matko, czy Ty pracujesz
      zawodowo? Gdybyscie się rozstali dałabyś sobie radę finansowo i
      organizacyjnie sama?
      • matkapolka2 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 16.06.08, 09:48
        metamorphosis4 napisała:

        > Może od 8 lat ma kochankę... Nie znajduję innego wytłumaczenia.
        > Skoro teraz jesteście nieco po 40ce, to przestał uprawiać seks w
        > wieku trzydziestu kilku lat. Nie wierzę, ze w tym wieku mógł stracić
        > zainteresowanie tą sferą życia.
        > Mam takie pytanie jeszcze trochę obok. Matko, czy Ty pracujesz
        > zawodowo? Gdybyscie się rozstali dałabyś sobie radę finansowo i
        > organizacyjnie sama?
        zaczynam skłaniac się do tej myśli...że jednak jest ta trzecia a ja , głupia,
        ufałam i wierzyłam..Czy pracuję? Oczywiście, pewnie dlatego było mi tak ...łatwo
        wszystko sobie tłumaczyc, bo sama na 3 etatach, praca-dom-dzieci, więc że
        zmęczony, że nie teraz, ...w końcu sama też bywałam zmęczona...Nie widzę
        problemu finansowego w rozstaniu, organizacyjnego też nie...ale zżera mnie ból
        czysto emocjonalny...za długo bylismy razem.....
        • meg303 Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 16.06.08, 10:02
          Załóżmy, ze odchodzisz, rzucasz go zaczynasz nowe życie, sama na własny
          rachunek... Czy byłoby ci lepiej, byłabyś bardziej szczęsliwa?
          Dla mnie brak sexu jest jedyna wadą mojego związku. Bardzo go kocham, łączy nas
          bardzo silna więż emocjonalna, mamy identyczne poglądy, zainteresowania,
          poczucie humoru...
          Nie wyobrażam sobie innego faceta w moim domu, denerwowaloby mnie, ze nie jest Nim.
          Tylko jak poradzić sobie z własnym instynktem, który upomina się o swoje?
          • pigou Re: co zrobic z własnymi potrzebami..... 16.06.08, 12:05
            > Tylko jak poradzić sobie z własnym instynktem, który upomina się o
            swoje?
            Wszystko jest kwestią umysłu ;-)
            a.) możesz wmówić sobie, że sex nie jest najważniejszy, może
            wytrzymasz może nie, ale te 5 lat na pewno
            b.) prowadzisz wyniszczajace rozmowy, jest coraz gorzej i gorzej - w
            końcu się rozchodzicie - do 5 lat wytrzymasz
            c.) znajdujesz sobie kochanka - nie ma być nastepcą twojego M. ale
            uzupełnieniem, da Ci to co M. nie daje. Sprawi, że będziesz się czuć
            spełnioną kobietą. Warunek - odrzucasz kwestie moralne. Jeśli dobrze
            trafisz radość z bycia z kochankiem zagłuszy sumienie. Ale musi to
            być delikatny, romantyczny i czuły kochanek. Jak M. się dowie -
            pech. Wtedy się może dowiesz, że ma kochankę ;-)

            Jeśli facet stracił zainteresowanie to żadne sztuczki na dłuższą
            metę nie pomogą. Albo jest pożądanie albo go nie ma. Kobieta może
            tracić pożądanie z różnych powodów. Mężczyzna albo jest chory albo
            stracił zainteresowanie partnerką (tak po prostu albo ma już
            kochankę) albo ma jakieś poważne problemy życiowe.
            A jesli wytłumaczeniem jest nuda to znaczy, że taka osoba jako
            partner nic nie jest warta. W dobrym związku nie ma miejsca na nudę.
            Jeśli kochamy to nawet najprostszy sex jest emocjonujący. Gorzej gdy
            tej miłości nie ma ... co chyba jest regułą w naszych czasach ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka