zielonymotylek
18.06.08, 21:58
Dziś odważyłam sie porozmawiać z moim mężem dlaczego nie chce się ze mną
kochać. W 2007 kochaliśmy sie 5 razy, w tym roku 3.
Spytałam się czy ma kochankę (nie ma)czy mnie kocha (kocha)czy mu się
znudziłam (podobno nie).
Stwierdził, że tyle seksu w ciągu roku mu wystarczy i że rozumie dlaczego
robie z tego taki problem. Powiedziałam mu, że oprócz sprzątaczki, kucharki
chciałabym się poczuć także kobietą.
Dałam mu do wyboru albo terapia małżeńska albo separacja.
Stwierdził, że na terapie nie pójdzie. Czy takie postawienie pod murem nie
było za ostre?
Siedzę teraz i płaczę. Ledwo co monitor widzę. Nie mam już sił.
Proszę dajcie mi jakiś magiczny przepis, który uzdrowi to wszystko. :(((((