12.08.08, 13:18
Jestem z mężem już ponad 7 lat, teraz mam 24 lata. Był moim
pierwszym mężczyzną i jedynym jak narazie. Jest ode mnie ponad 10
lat starszy. Nigdy tak nie kochałam i myśle, że nie potrafiłabym
drugi raz. Mamy synka, staram się być dobrą żoną. Wyglądam dobrze.
Po ciązy wróciłam do stanu przed, mam 170 cm wzrostu i waże 56 kg,
naprawde nic mi nie brak. Do tej pory bywało rożnie, generalnie nasz
miłość jest burzliwa, ale zawsze byłam pewna,że się kochamy.
Kłociliśmy, ale to chyba normalne. Ostatnio zaczął nadużywać
alkoholu, pije w weekendy, na tygodniu jest pracoholikiem, ma dobrą
prace i chyba zależy mu na niej bardziej niż na mnie. Po 7 latach
znajomości zrobił coś czego nigdy bym sie nie spodziewała. Upił się
i podniósł na mnie ręke. Ja własnie skończyłam studia. zaczne
niedługo prace jak mały pójdzie do przedszkola. Nie chce żyć z kimś
kto zrobił coś takiego. kiedyś poruszałam z nim różne tematy i
mówiłam, że nigdy bym nie wybaczyła mężczyźnie takiego poniżenia.
Pytanie do Panów, dlaczego mężczyzna posuwa się do czegoś takiego?
Przypominam, że przez 7 lat nic takiego się nie zdarzyło, a teraz po
alkoholu jest coraz bardziej agresywny, to coi stało się ostatnio
jest dla mnie już szczytem. czekam na odp. i rady. Z góry dzięki
Obserwuj wątek
    • motmot Re: dlaczego? 12.08.08, 13:44
      Odpowiedz na pytanie dlaczego zna tylko on i pewnie Ty tez, choc byc moze nie zdajesz sobie z tego sprawy albo nie chcesz tego do siebie dopuscic.
      Przemoc w zwiazku to juz jest naprawde patologia - tym bardziej, ze podbita alkocholem, nie moze byc na nia przyzwolenia i nic jej nie tlumaczy. Jesli byl to pierwszy taki przypadek to powinien spotkac sie z bardzo ostra Twoja reakcja i to natychmiast - typu spakowanie walizek jego albo swoich. On musi wiedziec, ze nie ma z Twojej strony przyzwolenia na takie zachowanie, no chyba, ze ulegniesz i poddasz sie temu co zycie samo Ci przyniesie - ale lepiej nie bedzie.
      Wartaloby zastanowic sie skad wzielo sie to jego zainteresowanie alkocholem. Moim zdaniem on czuje, ze "wymykasz mu sie z rak" do tej pory mial sporo mlodsza, atrakcyjna partnerke (choc nie jestem pewien czy to dobre okreslenie) pewnie calkowicie od niego zalezna i czul sie w pelni "PANEM domu". Ale coz to, nagle ten jego uporzadkowany swiat zaczyna sie chwiac w posadach - wychodzisz z pieluch, konczysz studia, wybierasz sie do pracy - generalnie uniezalezniasz sie i on moze to odbierac jako zagrozenie dla siebie, swojej pozycji. Pewniej sie czuje w sytuacji kiedy kobieta jest z nim dlatego, ze musi i nie ma innego wyboru, niz dlatego, ze chce.
      Sproboj z nim o tym porozmawiac i nie pozwol sie juz nigdy wiecej uderzyc...
      • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 15:00
        > Jesli byl to pierwszy taki przypadek to powinien spotkac sie z bardzo
        > ostra Twoja reakcja i to natychmiast - typu spakowanie walizek jego
        > albo swoich. On musi wiedziec, ze nie ma z Twojej strony przyzwolenia
        > na takie zachowanie, no chyba, ze ulegniesz i poddasz sie temu co
        > zycie samo Ci przyniesie - ale lepiej nie bedzie.

        Szkoda, że w odwrotnej sytuacji takich kategorycznych odpowiedzi byłoby pewnie
        niedużo.

        Czy mężczyzna może postawić za drzwi walizce żonie, która:
        * spoliczkuje go,
        * zacznie tłuc talerze,
        * rozpłacze się i zacznie nim manipulować,
        bo nie zgadza się na takie jej zachowanie?
        • rumpa Re: dlaczego? 12.08.08, 15:33
          Jeśli go spoliczkuje - to tak - no chyba że własnie przyłapała go z
          jakąś inna babką albo facetem - ale to zbrodnia w afekcie i nawet
          jakby ktoś wtedy zabił to wysokiego wyroku nie dostaje
          :(
          na pozostałe zachowania można zareagować w różny sposób, ale trzeba
          być dorosłym
          gówniarz niewątpliwie zareaguje po gówniarsku
          a tak w ogóle to tania gadka, bo rozmawiamy o konkretnym przypadku a
          nie wydumanych hipotetycznych historiach
          facet uderzył po alkoholu - człowieku, tu naprawdę nie ma o czym
          gadać - czysta patologia
          ja sobię przypomieć nie mogę kiedy mój maż nadużył alkoholu w mojej
          obecności
          a co dopiero tak się schlać żeby uderzyć
          bożeszzzz

        • eeela Re: dlaczego? 12.08.08, 22:11

          > Szkoda, że w odwrotnej sytuacji takich kategorycznych odpowiedzi byłoby pewnie
          > niedużo.

          Tłuczenie talerzy to nie jest przemoc zwrócona przeciwko partnerowi. Wyzwalanie
          złej energii na talerzch to jeszcze nie jest zbrodnia.

          Płacz jest społecznie akceptowalnym zjawiskiem i niekoniecznie musi oznaczać
          manipulację.

          Jeżeli chodzi o przemoc właściwą, nie sądzę, żeby odpowiedzi na tym akurat forum
          różniły się w zależności od tego, przedstawiciel której płci na przemoc się skarży.

          Wyluzuj poślady i przestań wszędzie węszyć krzywdę niewinnego, nieszczęsnego
          rodu męskiego.
          • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 22:45
            > Wyluzuj poślady i przestań wszędzie węszyć krzywdę niewinnego,
            > nieszczęsnego rodu męskiego.

            Sorry Winetou, ktoś musi. Ktoś musi tu zadać parę pytań, jak sprawa wygląda z
            drugiej strony, żeby dyskusja mogła mieć szansę choć zbliżyć się do merytorycznej.
            • eeela Re: dlaczego? 03.09.08, 13:04
              Nie rozumiem, dlaczego. Jest tu od niedawna nowa
              forumowiczka, 'Sliczna Kobieta', ktora robi bez przerwy dokladnie to
              samo, tyle ze w druga strone - 'przypomina' wszystkim wokol o
              szeregu krzywd doznawanych przez nierozumiane panie, abysmy wszyscy
              zwrocili uwage, jak to rzekles, jak to wyglada od drugiej strony.
              Tymczasem uporczywe sciganie przewinien ciagle po jednej ze stron
              nijak nie zbliza nas do obiektywizmu i merytorycznosci.
              • mujer_bonita Re: dlaczego? 03.09.08, 17:43
                eeela napisała:
                > Nie rozumiem, dlaczego. Jest tu od niedawna nowa
                > forumowiczka, 'Sliczna Kobieta', ktora robi bez przerwy dokladnie
                to
                > samo, tyle ze w druga strone - 'przypomina' wszystkim wokol o
                > szeregu krzywd doznawanych przez nierozumiane panie, abysmy
                wszyscy
                > zwrocili uwage

                Kolejny przykład, że nie czytasz tego co piszę ;) I po raz kolejny
                manipulujesz słowami :)

                --
                Hobby czy uzależnienie?
              • krzysztof-lis Re: dlaczego? 03.09.08, 18:01
                > Tymczasem uporczywe sciganie przewinien ciagle po jednej ze stron
                > nijak nie zbliza nas do obiektywizmu i merytorycznosci.

                Tak, dlatego dobrze jest, jeśli różni ludzie rzucają różne poglądy na jeden
                temat. Poglądy z dwóch (albo więcej) stron, rzecz jasna.
                • mujer_bonita Re: dlaczego? 03.09.08, 18:08
                  krzysztof-lis napisał:
                  > Tak, dlatego dobrze jest, jeśli różni ludzie rzucają różne poglądy
                  na jeden
                  > temat. Poglądy z dwóch (albo więcej) stron, rzecz jasna.

                  Prawda :) Każdy z nas ma swój pogląd, widzi sytuację z innej strony
                  przez perspektywę własnych doświadczeń. Na tym polega chyba idea
                  forum dyskusyjnego :) Nikt nie jest w posiadaniu prawdy absolutnej ;)

                  --
                  Hobby czy uzależnienie?
        • krissdevalnor100 Re: dlaczego? 18.08.08, 17:05
          Głupie pytanie. Walizki mozna wystawić za drzwi za wszystko, czego
          nie akceptujemy i uważamy za niedopuszczalne. Aby pokazać, ze
          naprawdę tak uważamy. Założyć przy tym należy, że para ustaliła, co
          jest niedopuszczalne. U praktykującego muzułmanina i muzułmanki
          będzie to spacer tejże bez chusty na łbie po głównej ulicy. U
          Polaków będzie to pewnie spacer bez majtek.
          Tutaj dziewczyna określiła się, że przemoc fizyczna jest dla niej
          nie do przełknięcia. Prawo karne w naszym kraju również jest jasne.
          Nie relatywizuj więc porównując do talerzy albo teatralnych płaczów,
          bo problem z tym facetem nie na tym polega, że potłukł zastawę a
          nastepnie się popłakał, o ile zrozumiałam.
    • maadita Re: dlaczego? 12.08.08, 13:45
      Dlaczego mężczyzna posuwa się to czegos takiego ???? no własnie
      dalczego - z bezsilności? ze strachu? Nie wiem, ale jesli zrobił to
      raz to moze zrobic i kolejny...
      Uwazaj na siebie
    • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 14:12
      > Mamy synka, staram się być dobrą żoną.

      No dobra, wiemy już:
      * jak bardzo się starasz,
      * jak źle zachowuje się Twój mąż,
      ale nie wiemy
      * DLACZEGO Twój mąż się tak zachowuje.

      Rozumiem, że rozmawiacie ze sobą i kłócicie się, więc napisz proszę, co
      konkretnie mu się nie podoba? Co Ci wyrzuca przy każdej kłótni?

      > Pytanie do Panów, dlaczego mężczyzna posuwa się do czegoś takiego?

      Bo się nie może opanować?
      • maadita Re: dlaczego? 12.08.08, 14:36
        "Bo się nie może opanować?" ?????????????
        to jakiś ponury żart...
        bez względu na wszystko nie ma prawa jej uderzyć, to jest przemoc!!!
        • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 15:01
          > "Bo się nie może opanować?" ?????????????
          > to jakiś ponury żart...

          Nie, to prawda. Często podczas kłótni mam ochotę przywalić żonie. To coś dziwnego?

          > bez względu na wszystko nie ma prawa jej uderzyć, to jest
          > przemoc!!!

          A kto mówi, że ma prawo?

          Przemocą (psychiczną) może być też płacz, bo to forma szantażu. Tego jakoś nikt
          nie piętnuje.
          • gacusia1 Krzysztof-lis 12.08.08, 15:28
            To wiesz co? Zamiast ochoty na przylanie zonie proponuje ci-poplacz
            sie! Ciekawe,ze stawiasz przemoc fizyczna z placzem na tej samej
            szali. A moze twoja zona powinna ci przylac zdrowo,co? A ty bedziesz
            plakal?
            Ze tez tacy po ziemi chodza.....
            • krzysztof-lis Re: Krzysztof-lis 12.08.08, 15:52
              > Zamiast ochoty na przylanie zonie proponuje ci-poplacz sie!

              Przykro mi, ja na ciśnienie nie reaguję w ten sposób.

              > Ciekawe,ze stawiasz przemoc fizyczna z placzem na tej samej
              > szali

              Nie do końca. Stawiam przemoc fizyczną jako równoważną przemocy psychicznej.

              > A moze twoja zona powinna ci przylac zdrowo,co?

              Czemu mnie o to pytasz?

              > Ze tez tacy po ziemi chodza.....

              Ano chodzą.
          • sylwia_s32 Re: dlaczego? 01.09.08, 13:20

            >
            > Nie, to prawda. Często podczas kłótni mam ochotę przywalić żonie. To coś
            dziwnego?

            Dziwnego? To się leczy. Jeśli czyjaś osoba wzbudza w Tobie taką agresję (a
            czytając Cię od godziny mam wrażenie, że każda kobieta taką agresję w Tobie
            wzbudza) tzn. że masz problem.
            Przyczyną nie są słowa czy gesty drugiej osoby, to Ty tak sobie wmawiasz.
            Dlatego szukasz winy w autorce wątku.
            Winny jest ten kto uderzy, dorosły człowiek panuje nad sobą, a nawet jeśli nie
            to odpowiada za swoje czyny, sam!

            Tłumaczenie: to Twoja wina, Ty mnie sprowokowałaś, jest chamstwem nad wszelkie
            granice, to przerzucanie winy i odpowiedzialności na drugą stronę. Świadczy o
            kompleksach i niskim poczuciu własnej wartości.
            • krzysztof-lis Re: dlaczego? 01.09.08, 13:40
              > Dziwnego? To się leczy.

              Leczy się chęć przywalenia żonie? To ciekawostka...

              > Jeśli czyjaś osoba wzbudza w Tobie taką agresję (a czytając Cię od
              > godziny mam wrażenie, że każda kobieta taką agresję w Tobie
              > wzbudza) tzn. że masz problem.

              Jaką agresję? Chęć przywalenia żonie jest agresją?

              > Winny jest ten kto uderzy, dorosły człowiek panuje nad sobą, a
              > nawet jeśli nie to odpowiada za swoje czyny, sam!

              Brawo!

              To teraz jeszcze napisz, jak to się ma do leczenia chęci przywalenia żonie. Bo
              na razie to się kupy nie trzyma.

              > Tłumaczenie: to Twoja wina, Ty mnie sprowokowałaś, jest chamstwem
              > nad wszelkie granice, to przerzucanie winy i odpowiedzialności na
              > drugą stronę. Świadczy o kompleksach i niskim poczuciu własnej
              > wartości.

              Możliwe.
              • sylwia_s32 Re: dlaczego? 01.09.08, 14:12
                Kupy się trzymać nie będzie, bo jesteś ślepy i uparcie trzymasz się swojego
                zdania, które notabene jest deczko absurdalne. :)

                Jeśli chęć przywalenia żonie nie jest agresją to czym jest? Masz ochotę jej
                przywalić z miłości? Z szacunku do niej?

                Mój drogi, chęć uderzenia kogoś nie wypływa ze spokoju ducha, tylko z odczuć
                negatywnych takich jak strach, złość. Jeśli mamy do kogoś szacunek, jeśli żywimy
                do kogoś pozytywne uczucia nie mamy ochoty go tłuc.
                • krzysztof-lis Re: dlaczego? 01.09.08, 14:30
                  > Jeśli mamy do kogoś szacunek, jeśli żywimy do kogoś pozytywne uczucia
                  > nie mamy ochoty go tłuc.

                  I czego to według Ciebie dowodzi?
                  • glamourous Re: dlaczego? 02.09.08, 12:44
                    > > Jeśli mamy do kogoś szacunek, jeśli żywimy do kogoś pozytywne
                    uczucia
                    > > nie mamy ochoty go tłuc.


                    krzysztof-lis napisał:

                    > I czego to według Ciebie dowodzi?


                    Ze cos jest nie halo. Z Toba, z Twoimi emocjami albo z Twoim zyciem.
                    Normalny, zdrowy emocjonalnie i zrownowazony czlowiek nie ma ochoty
                    rzucac sie na nikogo z piesciami, nawet podczas ostrej klotni. Wiec
                    albo masz w domu wyjatkowo upierdliwa hetere, ktora szczegolnie gra
                    Ci na nerwach, albo masz zbyt wysoki poziom agresji. W obu
                    przypadkach to jest niestety spory i wymagajacy rozwiazania problem.

                    Czyli jezeli zwykla malzenska sprzeczka wyzwala w Tobie az takie
                    poklady agresji, ze masz chec "przywalic zonie" to powinienes sie
                    zdecydowanie zastanowic czy :
                    - jezeli tylko ta konkretna kobieta dziala na ciebie jak plachta na
                    byka, to czy w ogole powinienes z nia na dluzsza mete zyc ?
                    - czy nie masz ogolnie problemu z agresja i wyladowywaniem
                    nagromadzonych frustracji. Byc moze jeszcze z dziecinstwa. Nie byles
                    ty czasem jako dziecko bity?
                    • krzysztof-lis Re: dlaczego? 02.09.08, 13:06
                      > Ze cos jest nie halo. (...) Wiec albo masz w domu wyjatkowo
                      > upierdliwa hetere, ktora szczegolnie gra Ci na nerwach, albo masz
                      > zbyt wysoki poziom agresji. W obu przypadkach to jest niestety spory
                      > i wymagajacy rozwiazania problem.

                      Czy Ty też nie odróżniasz doznawania emocji od ich przekształcania w czyny?

                      Wytłumacz mi proszę, dlaczego problemem jest to, że mam ochotę komuś przyłożyć?
                      • glamourous Re: dlaczego? 02.09.08, 15:04
                        krzysztof-lis napisał:


                        > Czy Ty też nie odróżniasz doznawania emocji od ich przekształcania
                        w czyny?
                        >

                        Alez odrozniam doskonale ;-) Niemniej ZANIEPOKOILOBY MNIE, gdybym
                        nagle powiedzmy zaczela miec mysli samobojcze. Lub gdybym czasem
                        miala szczera ochote strącic szczekajacego psa z balkonu. Lub udusic
                        poduszka placzace niemowle. Bez przeksztalcania tego w czyny,
                        oczywiscie ;-) Nie mowna wiec zaslaniac sie argumentacja ze mysli to
                        zaden problem, zas dopiero czyny to problem. W swietle prawa pewnie
                        nie, niemniej zawsze takie agresywne, niezdrowe mysli sa symptomem
                        jakiegos powaznego emocjonalnego dysonansu, jakiegos strasznego
                        nawarstwienia frustracji. I trzeba czasem przyznac sie do problemu,
                        poszukac rozwiazania, pomocy, niz hodowac w sobie takie zle emocje,
                        usprawiedliwiajac sie przed soba ze nienormalne, agresywne mysli BEZ
                        ich realizacji to JESZCZE nie problem. Dla mnie jest oczywiste, ze
                        takie mysli to wskazowka, ze cos jest nie tak.

                        Poza tym czasem niestety od ochoty na zrobienie czegos do
                        odruchu/impulsu i faktycznego zrobienia droga nie jest az tak dluga
                        jak nam sie wydaje. Tak jak ktos wyzej opowiedzial o tych
                        odsiadujacych wyroki w zakladach penitencjarnych
                        kobietach - ze sto razy powstrzymaly agresywny odruch w obronie
                        wlasnej, za sto pierwszym razem jednak impuls okazal sie silniejszy.
                        Kumulacja i tyle.

                        Powiem ci, ze jako (mam nadzieje) w miare normalnie skonstruowana
                        emocjonalnie, zrownowazona osoba jeszcze nigdy w zyciu, nawet w
                        najgorszej klotni nie mialam ochoty leciec do nikogo z lapami.
                        Rzucac inwektywami pod jego adresem tez nie. Zwlaszcza w stosunku do
                        bliskiego czlowieka. Zreszta nawet najbardziej upierdliwy czy
                        niezyczliwy obcy czlowiek nie wzbudzil we mnie nigdy odruchu bicia.
                        Gniew, zdenerwowanie, wscieklosc - owszem tak. Ale mysl
                        o "przywaleniu" komus nie postala w mojej glowie odkad skonczylam
                        podstawowke i zaczelam panowac nad emocjami.

                        Dlatego nie twierdze, ze takie niezrowe mysli same w sobie sa
                        problemem, ale moga swiadczyc (jak wysypka swiadczy o ospie) ze cos
                        z Twoimi emocjami jest nie halo.
                        • krzysztof-lis Re: dlaczego? 02.09.08, 15:21
                          > Powiem ci, ze jako (mam nadzieje) w miare normalnie skonstruowana
                          > emocjonalnie, zrownowazona osoba jeszcze nigdy w zyciu, nawet w
                          > najgorszej klotni nie mialam ochoty leciec do nikogo z lapami.

                          To jeszcze niczego nie dowodzi, bo, OIDP, jesteś kobietą.

                          Ja na przykład nigdy, nawet w czasie najgorszej kłótni nie miałem ochoty się
                          popłakać. I nie uważam jednocześnie, że płacz jest oznaką jakiegoś problemu
                          emocjonalnego. Albo że może być jego oznaką.

                          > Dlatego nie twierdze, ze takie niezrowe mysli same w sobie sa
                          > problemem, ale moga swiadczyc (jak wysypka swiadczy o ospie) ze cos
                          > z Twoimi emocjami jest nie halo.

                          Poprzednio napisałaś znacznie bardziej stanowczo, ale niech Ci będzie.
                          • glamourous Re: dlaczego? 02.09.08, 18:29
                            krzysztof-lis napisał:

                            > Ja na przykład nigdy, nawet w czasie najgorszej kłótni nie miałem
                            ochoty się
                            > popłakać. I nie uważam jednocześnie, że płacz jest oznaką jakiegoś
                            problemu
                            > emocjonalnego. Albo że może być jego oznaką.
                            >


                            A skad w ogole to dosc bzdurne porownywanie odruchu placzu do
                            odruchu bicia? Bezradnosc (placz) i agresja (odruch przemocy
                            fizycznej)to przeciez nie sa ekwiwalentne stany, choc oba sa
                            wynikiem wysokiego nerwowego podraznienia i skrajnych emocji.
                            Nie mozna przeciez tego wrzucic do jednego worka, przez wzglad
                            chocby na wspolczynnik szkodliwosci spolecznej ;-/
                            To tak jakbys kladl na jednej szali gwalt oraz kradziez snickersa w
                            osiedlowym sklepie :-/ Jedno i drugie to przestepstwo, ale przeciez
                            porownac sie tego nijak nie da.

                            Lopatologicznie : placz moze byc dla obserwatora denerwujacy, jednak
                            jako taki nie wyrzadza mu bezposredniej, obiektywnej, fizycznej
                            krzywdy. Nikomu nie robi tez krzywdy moralnej, no moze poza
                            samonakrecajacym sie placzacym ;-)
                            Jak sie ma do tego przemoc fizyczna, nie musze juz chyba
                            doprecyzowywac.

                            Ergo, obiektywnie rzecz biorac odruch placzu w reakcji na
                            rozdraznienie emocjonalne nijak sie ma do odruchu przywalenie zonie
                            w zeby. Wiec daj juz sobie spokoj z tym wielce nieadekwatnym
                            argumentem.
                            • krzysztof-lis Re: dlaczego? 02.09.08, 19:07
                              > Bezradnosc (placz) i agresja (odruch przemocy fizycznej)to przeciez
                              > nie sa ekwiwalentne stany,

                              Odruch przemocy fizycznej też bywa oznaką bezradności.

                              Płacz (kobiety) z kolei ja (mężczyzna) interpretuję w kategoriach
                              psychomanipulacji (wywoływanie poczucia winy) i biernej agresji. Ale może ja
                              jestem po prostu zbyt wrażliwy na to, że ktoś próbuje na mnie w ten niecny
                              sposób wpłynąć.

                              > Lopatologicznie : placz moze byc dla obserwatora denerwujacy,
                              > jednak jako taki nie wyrzadza mu bezposredniej, obiektywnej,
                              > fizycznej krzywdy.

                              Nie każda agresja fizyczna wywołuje obiektywną, fizyczną krzywdę. Większość
                              oczywiście tak, ale nie każda.

                              Płacz z kolei bywa nie tylko denerwujący, o czym napisałem powyżej.

                              Co akurat kobiecie może być trudno zrozumieć.

                              Celem mojej wypowiedzi nie było stawianie znaku równości między przywaleniem
                              żonie w twarz a rozpłakaniem się przez nią w trakcie kłótni z mężem. Raczej
                              uświadomienie Ci, że ludzie na różne sposoby wyrażania gwałtownych uczuć patrzą
                              inaczej.
                              • glamourous Re: dlaczego? 02.09.08, 19:58
                                krzysztof-lis napisał:


                                > Celem mojej wypowiedzi nie było stawianie znaku równości między przywaleniem
                                > żonie w twarz a rozpłakaniem się przez nią w trakcie kłótni z mężem. Raczej
                                > uświadomienie Ci, że ludzie na różne sposoby wyrażania gwałtownych uczuć patrzą
                                > inaczej.

                                Tyle ze - cokolwiek byś nie powiedział - z jakiegoś powodu płacz jest społecznie
                                akceptowalny, a bicie wcale niekoniecznie. Placz jest tez obiektywnie i
                                bezsprzecznie mniej moralnie szkodliwy. tak to zresztą wygląda wobec prawa i to
                                się w końcu nie wzięło z księżyca. Wiec wszelkie subiektywne interpretacje
                                płaczu (manipulacja, przemoc psychologiczna itp) nie maja tu nic do rzeczy.
                                Bicie zaś akurat jest jednoznaczne i nie daje możliwości wielorakiej
                                interpretacji. Tez z jakiegoś powodu, prawda?


                                > Nie każda agresja fizyczna wywołuje obiektywną, fizyczną krzywdę. Większość
                                > oczywiście tak, ale nie każda.


                                Zaraz zaraz, nie teoretyzujemy tu przecież, tylko mówimy o Twojej konkretnej
                                chęci, jak Ty sam się wyraziłeś, "przywalenia zonie" ;-) No bo chyba nie miałeś
                                na myśli przywalenia zonie kwiatkiem wyjętym z wazonu ani poduszka, tak? ;-)
                                • krzysztof-lis Re: dlaczego? 02.09.08, 20:29
                                  > Bicie zaś akurat jest jednoznaczne i nie daje możliwości wielorakiej
                                  > interpretacji. Tez z jakiegoś powodu, prawda?

                                  No jak nie daje możliwości wielorakiej interpretacji?

                                  Jaki jest odbiór społeczny, gdy facet spoliczkuje kobietę?
                                  Jaki jest odbiór społeczny, gdy kobieta spoliczkuje faceta?

                                  > Zaraz zaraz, nie teoretyzujemy tu przecież, tylko mówimy o Twojej
                                  > konkretnej chęci, jak Ty sam się wyraziłeś, "przywalenia zonie"
                                  > ;-) No bo chyba nie miałeś na myśli przywalenia zonie kwiatkiem
                                  > wyjętym z wazonu ani poduszka, tak? ;-)

                                  A wiesz, w kierunku przywalenia żonie w jakiś konkretny sposób to mi się moje
                                  myśli nigdy nie skanalizowały.

                                  Ale przecież można kogoś uderzyć z pięści albo z otwartej dłoni. Jedno spowoduje
                                  siniaka, drugie zaczerwienienie policzka. Czy to drugie też liczysz jako krzywdę?
                                  • aandzia43 Re: dlaczego? 02.09.08, 21:37
                                    >
                                    > Ale przecież można kogoś uderzyć z pięści albo z otwartej dłoni. Jedno spowoduj
                                    > e
                                    > siniaka, drugie zaczerwienienie policzka. Czy to drugie też liczysz jako krzywd
                                    > ę?

                                    Czy ja dobrze widzę?! Czy może mam jakieś zaćmienie i czegoś nie rozumiem? A
                                    dlaczego niby mam nie traktować jako krzywdę, gdy mąż przywali z liścia i będę
                                    mieć "tylko" zaczerwienie? Że niby obrazić się na ślubnego mam dopiero po
                                    złamanym nosie? A zainterweniować po połamanych żebrach?
                                    • avide Re: dlaczego? 02.09.08, 23:06
                                      heheh no to się dyskusja zagalopowała ;-))))))

                                      "Dlaczego czasami facet ma ochotę przywalić kobiecie"
                                      Mężczyźni mają testosteron. Powoduje on, że jesteśmy bardziej porywczy z natury.
                                      Podczas kłótni z drugim człowiekiem narastają emocje. Im więcej człowiek ma tego
                                      testosteronu tym łatwiej się unosi. Najprostszym sposobem rozładowania emocji w
                                      takim momencie jest wyładowanie fizyczne. Szybkie gwałtowne, skuteczne. Teraz
                                      jeżeli osoba nie ma wprawy w panowaniu nad sobą w takich sytuacjach może dać się
                                      ponieść i nastąpi wyładowanie. Oczywiście powstała tak agresję zazwyczaj
                                      kierujemy na ognisko zapalne czyli osobę, która stała się przyczyną powstania
                                      agresji.
                                      To nie jest tak, że facet podczas kłótni bije kobiety bo to jest super. Choć i
                                      tacy są. Ja chcę się bardziej zająć przypadkiem za jaki oberwało się
                                      Krzysztofowi ;-))). Przypadkiem powstanie "chęci"
                                      To zupełnie naturalne dla niektórych osobników. Myślę, że nie jest tutaj
                                      problemem "chęć przywalenia" tylko to co dany osobnik robi z ową chęcią. To są
                                      dwie zupełnie różne rzeczy.
                                      Umiejętności radzenia sobie w takich sytuacjach można się nauczyć. można to w
                                      sobie wytrenować.

                                      Chęć uderzenia jest powodowana ochotą rozładowania napięcia. I nie chodzi tutaj,
                                      że facet chce bić. On chce się rozładować. Tyle.
                                      Jedni sobie z tym radzą inni nie.

                                      Jak byłem mały regularnie tłukłem się z siostrą. Za każdym razem jak tylko
                                      zobaczył to ojciec dostawałem wpieprz oraz wykład że nie wolno bić kobiet. Tak
                                      był wychowany i tak wychowywał mnie. Siostra jak to siostra wkurzała mnie
                                      wybitnie od zawsze. Skubana wiedziała, że nie mogę jej tknąć i czasami to
                                      wykorzystywała.
                                      Była to jednak dla mnie szkoła życia jak radzić sobie z napięciami które mogą
                                      powstać w życiu codziennym. Zamiast tłuc ją jak mnie wkurzyła na maxa, brałem
                                      coś miękkiego np. kawałek szmaty, poduszkę, jakiś ciuch etc. i z całej siły
                                      ciskałem w podłogę. I wiecie co ? to pomaga. Do tego jeszcze jak się rzuci
                                      jakieś niecenzuralne słowo (uwielbiam "kurwa mać" jak w seksmisji) ;-))) to
                                      potrafi przejść. Poważnie.

                                      Dzięki temu poznałem dokładnie mechanizm dlaczego tak się działo. Dlatego
                                      właśnie uważam że powstanie "chęci przywalenia" nie jest wg mnie czymś nad czym
                                      od razu trzeba się specjalnie rozwodzić (to do Glam). Nie jest niczym
                                      nienormalnym. Trzeba tylko umieć sobie z tym radzić. Umieć się rozładować. Bo tu
                                      nie chodzi o bicie kogokolwiek, tylko o rozładowanie.

                                      Pzdr.
                                      A.
                                  • glamourous Re: dlaczego? 02.09.08, 22:38
                                    krzysztof-lis napisał:


                                    > Ale przecież można kogoś uderzyć z pięści albo z otwartej dłoni. Jedno spowoduj
                                    > e
                                    > siniaka, drugie zaczerwienienie policzka. Czy to drugie też liczysz jako krzywdę?


                                    ???
                                    ;-))))
                                    Tak, jak najbardziej liczę to jako krzywdę - dla normalnych ludzi jest to
                                    oczywiste. Widzisz, tu chodzi nie tyle o rodzaj uderzenia, ile o sam gest
                                    agresji fizycznej, przemocy, podniesienia na kobietę - istotę słabszą - reki.
                                    Ale nie jestem Ci w stanie wytłumaczyć na czym polega ta subtelność, bo aż tak
                                    daleko posuniętej łopatologii wobec spraw oczywistych nie chce mi się oprawiać.

                                    Lepiej wyjaśnia to Aandzia powyżej. Co za różnica czy facet wali kobietę z
                                    liścia czy tez z piąchy - w obu przypadkach to damski bokser, i jeśli chodzi o
                                    mnie taki czub z cala pewnością nie dostałby już drugiej szansy. Nie czekałabym,
                                    ze następnym razem walnie mocniej i złamie mi nos. Kwestia zasad i szacunku dla
                                    samej siebie.
                                    • glamourous Aha, i jeszcze 02.09.08, 23:17
                                      Powyżej wypominasz mi, ze jako kobieta mam prawo nie mieć odruchu "przywalenia"
                                      irytującemu partnerowi. Ok, zgoda. Moze faktycznie to kwestia braku testosteronu
                                      ;-) Tyle, ze właśnie przed chwila rozmawiałam na ten temat z mężem. Jakby nie
                                      było przecież facet, w dodatku młody - testosteron na swoim miejscu chyba ma, a
                                      i charakterek tez niczego sobie. Spytałam go, czy kiedykolwiek w najgorszej
                                      kłótni miał ochotę podnieść na mnie czy na którąkolwiek ze swoich byłych
                                      partnerek (a trafiały mu się gorsze zołzy niż ja) rękę.
                                      Powiedział, ze absolutnie nie. Ze nigdy nie miał takiej myśli, czy odruchu, żeby
                                      uderzyć kobietę. Ze raczej w chwilach największego zdenerwowania miałby tendencje
                                      żeby dla rozładowania kopnąć sobie zdrowo w ścianę, niż przywalić kobiecie
                                      choćby delikatnie z liścia ;-)

                                      Tylko mi nie mów, ze pewnie ma chętkę na poboksowanie mojej twarzy, ale się
                                      hamuje i się nie przyzna ;-))

                                      Dobrej nocy życzę :-)
                                      • aandzia43 Re: Aha, i jeszcze 02.09.08, 23:50
                                        Ja też rozmawiałam na ten temat z moim. Powiedział, że kiedyś, w dawnych
                                        czasach, w trakcie kłótni miewał ochotę mi przylać. Z czasem nauczyliśmy się
                                        robić coś bardziej sensownego ze swoimi emocjami niż nakręcanie się i
                                        rozgrzewanie do czerwoności i przestaliśmy budzić w sobie żądzę mordu. Teraz nie
                                        ma morderczych myśli, nawet kiedy się ostro kłócimy.

                                        Razu pewnego, na początku małzeństwa, podczas standardowej kłótni, zagroził mi,
                                        że jak się nie zamknę, to nie ręczy za siebie i może nawet mi przyleje. No ja
                                        się zamknęłam, na jakieś 5 sekund, podeszłam do drzwi wejściowych i wysyczałam
                                        mniej więcej coś takiego: Jak mnie tylko ruszysz, to narobię takiego wrzasku na
                                        całą klatkę schodową, że zlecą się sąsiedzi, zadzwonią na policję, potem ja
                                        zadzwonię do twoich rodziców, moich rodziców i będziesz miał przerąbane.
                                        Wszystkich poinformuję, że jesteś damskim bokserem. Nie będę siedzieć cicho.
                                        NIGDY WIĘCEJ NIE USIŁUJ MI ZAMKNĄĆ GĘBY TAKIMI POGRÓŻKAMI!
                                        Przestraszył się jak diabli. Naprawdę. Nigdy więcej mi nie groził. Jest
                                        furiatem, podczas kłótni wrzeszczał, czasem walnął pięścią w ścianę obok mojej
                                        głowy, kopnął mebel. Ja nigdy się go nie bałam. Chociaż wyglądał wtedy strasznie
                                        i jest wyższy ode mnie 20 cm i cięższy o 30 kilo. Coś takiego stało się podczas
                                        tej pierszej kłótni i jego pierwszej i jedynej pogróżki, że wiedziałam, że nic
                                        mi grozi.

                                        Czasem nawet kurdupel potrafi być przekonujący. Wystarczy wygenerować w sobie
                                        moc. Wprowadzić się w stan, w którym gotowym się jest bez względu na koszty
                                        urwać łeb i naszczać w szyję przeciwnikowi. A potem choćby potop i kat
                                        Maciejewski (z balu na Gnojnej).
                                        • avide Re: Aha, i jeszcze 03.09.08, 08:43
                                          Aandzia, fajnie napisane.

                                          Powiem Ci, że uważam że w tamtym momencie zrobiłaś najlepszą rzecz jaką mogłaś.
                                          Na pewne rzeczy nie wolno pozawalać NIGDY. Jak się zgodzisz choć raz, to będzie
                                          przekroczona pewna granica. Tamtego wieczoru ustaliłaś granicę, której nie wolno
                                          było mu przekroczyć. I on o tym doskonale wiedział.

                                          Czy po tym zdarzeniu miał ochotę cię walnąć ??? Idę o zakład, że jakbym sobie z
                                          nim porozmawiał przy wódce, jak facet z facetem, pewnie przyznałby, że nie raz
                                          miał na to ochotę jak mu ciśnienie podniosłaś do jego granic możliwości. Ale że
                                          jesteśmy cywilizowani, nauczył się radzić z takim właśnie stanami. I to wg mnie
                                          jest sedno. Kopał walił pięściami w ścianę ale nigdy w ciebie. Rozładował
                                          napięcie w inny sposób. Nauczył się tego (zobacz co napisałem o tym w poście
                                          powyżej). Bo wiedział że mu nie wolno. To jednak nie znaczy że nigdy nie maił
                                          na to ochoty, jak to pisze powyżej Glamour.

                                          I chyba o to chodzi w życiu. Jesteśmy homo sapiens. Mamy swoje słabości, mamy
                                          swoją naturę często dziką, ale w przeciwieństwie do zwierząt mamy narzędzia by
                                          ją okiełznać. To nas od tych zwierząt odróżnia.

                                          Pzdr.
                                          • aandzia43 Re: Aha, i jeszcze 03.09.08, 17:24
                                            Wiem, że zrobiłam w tamtym momencie najlepszą rzecz, jaką mogłam zrobić.
                                            Załatwiłam raz na zawsze kwestię ewentualnej przemocy fizycznej w naszym
                                            związku. Musiał dojrzeć w jeden sekundzie do konieczności panowania nad łapami
                                            na przyszłość. Dojrzeć do tego, by nauczyć się argumentować, dyskutować, a w
                                            ostateczności kanalizować wściekłość w inny fizyczny sposób, zamiast zamykać
                                            interlokutorowi gębę pięścią.
                                            Potem nie raz miał ochotę mnie walnąć. Mówił, to wiem.
                                      • avide Re: Aha, i jeszcze 03.09.08, 09:04
                                        glamourous napisała:

                                        > Tylko mi nie mów, ze pewnie ma chętkę na poboksowanie mojej twarzy, ale się
                                        > hamuje i się nie przyzna ;-))
                                        >


                                        ;-))))))))
                                        eee tam pewnie hamuje się i ci nie powie ;-)))


                                        dobra tyle żartów.
                                        A tak poważniej.
                                        Glam, odpowiedz sobie na pytanie czy kiedykolwiek podczas solidnej awantury Twój mąż walnął pięścią w cokolwiek, kopnął cokolwiek czy jakkolwiek inaczej na Twoich oczach władował agresję na czymkolwiek.
                                        Jeśli nie to faktycznie jest prawie 100% prawdopodobieństwo, że miał takich zapędów i że taka myśl nawet w nim nie powstała. Potrafi doskonale kontrować emocje i nie dopuszcza do sytuacji, gdy to emocje rządzą nim a nie on emocjami. Pogratulować opanowania.

                                        BTW. takie opanowanie czasami bywa niestety zgubne bo raczej nie liczył bym by podczas awantury zdarł np. z Ciebie ciuchy i przeleciał na podłodze tam gzie staliście ;-))))). A to bywa baaaardzo przyjemne. ;-)))

                                        Jeśli zaś zdarzały mu się takie sceny w przeszłości, to owa "myśl przywalenia" powstała w nim. Tyle, że umie nad tym panować i wie jak sobie z tym radzić. Też plus dla niego.
                                        Nie mniej fakt jest faktem.

                                        A tak poza konkursem. Wspominałaś wcześniej, że w Tobie nie powstają takie emocje.

                                        Glam, zastanów się dobrze, nigdy ale to nigdy nie miałaś takiej w sobie desperacji, twój mąż lub jakiś inny facet cię tak nie wkurzył że nie miała mu ochoty (podkreślam słowo ochota, nie mylić z czynem dokonanym) wziąć i walnąć pięścią ??? Zwyczajnie strzelić go żeby kurna wreszcie zrozumiał jakiś banał, który tak Cię z równowagi wyprowadził ???????????????????

                                        pzdr.
                                        Avi.
                                      • krzysztof-lis Re: Aha, i jeszcze 03.09.08, 09:12
                                        > (...) właśnie przed chwila rozmawiałam na ten temat z mężem.
                                        > (...) Spytałam go, czy kiedykolwiek w najgorszej kłótni miał ochotę
                                        > podnieść na mnie czy na którąkolwiek ze swoich byłych partnerek (a
                                        > trafiały mu się gorsze zołzy niż ja) rękę. Powiedział, ze absolutnie
                                        > nie.

                                        I dowodzi to jedynie tego, że on nie miał na to ochoty.

                                        Nie dowodzi to tego, że większość facetów nie ma ochoty.
                                        Nie dowodzi tym bardziej, że taka ochota jest nienormalna.
            • aandzia43 Re: dlaczego? 01.09.08, 13:49
              Sylwia, chyba mylisz emocje targające człowiekiem z kanalizowaniem ich w postaci
              przemocy. To dwie różne sprawy. Wściekać się można, ale dla przemocy nie ma
              wytłumaczenia.
              • krzysztof-lis Re: dlaczego? 01.09.08, 14:05
                > Wściekać się można, ale dla przemocy nie ma wytłumaczenia.

                Dziękuję, bo już rzeczywiście zaczynałem myśleć, że jest ze mną coś nie tak...
              • sylwia_s32 Re: dlaczego? 01.09.08, 14:14
                Można się wściekać, ale jak ktoś w tej złości ma ochotę bić żonę to już jest
                większy problem niż złość.

                I należy zapytać - co się musi stać, żeby tę ochotę wprowadzić w czyn?
                • aandzia43 Re: dlaczego? 01.09.08, 14:56
                  sylwia_s32 napisała:

                  > Można się wściekać, ale jak ktoś w tej złości ma ochotę bić żonę to już jest
                  > większy problem niż złość.

                  Tak, to już jest większy problem niż sama złość. To świadczy o wielu
                  nierozwiązanych konfliktach na linii mąż-żona, o tym, że te konflikty wywołują
                  bardzo silne emocje w mężu. Ale jeśli "mordercze myśli" są tylko czasami
                  pojawiającymi się myślami, to można żyć dalej ze sobą. Nie zaniedbując
                  oczywiście kwestii pracy nad przyczynami konfliktów.

                  > I należy zapytać - co się musi stać, żeby tę ochotę wprowadzić w czyn?

                  Ciekawe pytanie. Czasem alkohol, czasem kiełkująca świadomość, że można sobie
                  pozwolić na takie skanalizowanie wściekłości.
                  A czasem stan chwilowej niepoczytalności wywołany wyjątkowym natężeniem
                  negatywnych emocji. Dlatego należy pracować nad sobą i związkiem i nie
                  doprowadzać do takiej kumulacji i zapętlenia.

                  Tak na marginesie: zdecydowana większość kobiet odsiadujących w Polsce wyroki na
                  zabójstwo, to kobiety, które zabiły swoich wieloletnich katów - mężów,
                  konkubentów, czasem rodziców. Któregoś dnia nie wytrzymały i zabiły. Często nie
                  na zimno, tylko właśnie w stanie chwilowej niepoczytalności. Do większości tych
                  zabójstw nie musiałoby dojść, gdyby pewne sprawy rozstrzygnięto wcześniej. Gdyby
                  nieporozumienia, przemoc i wstrzymywana wściekłość nie nawarstwiały się latami.
      • rumpa Re: dlaczego? 12.08.08, 15:21
        Żartujesz,Krzysztof - lis?
        uważasz że on bije bo coś mu się nie podoba? znaczy w niej albo w
        związku?
        to gros znajomych powinien chodzić z fioletowymi twarzami
        nie, on bije bo ma zlasowany mózg
        na pytanie dlaczego bije ma odpowiedzieć sobie on, w wynajmowanym
        mieszkanku i obliczając ile mu kasy zostanie po zapłaceniu alimentów
        może iść się leczyć
        to nie jest jej problem że on bije tylko jego
        jej co najwyżej może być problem dlaczego jeszcze śpią pod jednym
        dachem bo to może oznaczać że ma syndrom ofiary i najbliższe 10 lat
        albo 20 spedzi pudrujac podbite oczy i wierząc że to był już ostatni
        raz bo przecież na pewno on w końcu zrozumie albo ona zrozumie i mu
        pomoże i on znowu będzie szczęsliwy i łaskawie przestanie jej
        "poprawiać" aparycję.


        nie ma znaczenia że to pierwszy raz
        ma być ostatni
        won z typem


        i daj se siana dziewczyno z pomaganiem mu, inaczej skończysz jak
        żony alkoholików - też pomagają :))) i dla nich też jest leczenie,
        tak na marginesie
        chociaż sami alkoholicy mówią że najlepiej działają te panie, które
        dają kopa w d... z dużym rozpędem.
        polecam komiks "kapcie potwora" - genialna rzecz jak łatwo zacząć
        "rozumieć" nawet codzienne lanie, bo on to ma problemy albo z
        miłosci albo taki hehe wrażliwy, nerwowy i niepewny bo ty pracować
        zaczynasz - przepraszam jak ma z czymś takim problem, to jest po
        prostu mocno zwichrowany gość z chorymi tendencjami do jeszcze
        bardziej chorej dominacji i jego miejsce jest na co najmniej
        dziennym oddziale psychiatrycznym

        a tak żeby uscislić, ile razy ma cie walnąć żebyś go zostawiła?
        dwa wystarczy? z liscia czy z piąchy?
        i gdzie walnięcie jest bardziej decydujace ? znaczy jak cie strzeli
        z liścia w twarz to można wybaczyc, a jak z piąchy w brzucho to
        mniej?
        a co do normalności kłótni - są kłótnie i kłótnie - jak kłótnia
        polega na obwinianiu, zwalaniu z siebie odpowiedzialności,
        udowadnianiu sobie nawzajem "zerowości" , obrzucaniu inwektywami, to
        nie jest to normalna kłótnia tylko problemy z psychiką,
        samoswiadomością, odpowiedzialnością i dojrzałością.
        sama sobie odpowiedz jakie były wasze
        możesz mieć trudności sądząc z tego że piszesz na forum zamiast
        pakować mu własnie walizki
        jak go bardzo kochasz zawsze możesz powiedzieć że po leczeniu
        psychiatrycznym - udokumentowanym - możecie pogadać o reaktywacji
        związku
        choć mi by miłosc przeszła z punktu
        policji rozumiem nie wezwałas bo jeden cios się nie kwalifikuje
        uwierz mi, niedługo wybije ci zeby i też to zrozumiesz, a nawet
        będziesz miała obiekcje czy go prosić o kasę na protetyka, bo pewnie
        to dlatego że awansowałaś i to go załamało psychicznie

        A do krzysztofa - lisa jeszcze raz- nie wierzę że nie mogą sie
        opanować
        a wiesz dlaczego?
        bo te chore s…syny zawsze jakoś dają się radę opanować na tyle by
        ukryć to przed postronnymi świadkami - znaczy dobrze wiedzą co robią
        i dlatego zaczynają od małych ciosów, urabiają ofiarę, niszczą jej
        psychikę aż wreszcie mogą jej połamać ręce i nogi a babka i tak
        dalej myśli - co to za bicie, w końcu jeszcze żyję
        każda podróż zaczyna się od małego pierwszego kroku
        • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 15:56
          > uważasz że on bije bo coś mu się nie podoba?

          No takie mam wrażenie. Przecież bez powodu chyba nie bije, prawda?

          > to nie jest jej problem że on bije tylko jego

          I tak i nie.

          Zakładając, że bije, bo coś mu się nie podoba:
          * JEGO PROBLEMEM jest, że reakcją na niepodobanie się jest bicie,
          * WSPÓLNYM PROBLEMEM jest, że coś mu się nie podoba.

          > każda podróż zaczyna się od małego pierwszego kroku

          Każda kłótnia i awantura od czegoś się zaczyna...
          • sylwia_s32 Re: dlaczego? 01.09.08, 13:16
            Oczywiście, że bije z powodu. A tym powodem jest on sam. Pewny siebie mężczyzna,
            pozbawiony kompleksów nastolatka nigdy nie podniesie ręki na kobietę. W ten
            sposób swoją wartość podnoszą małe gnojki, próbując pokazać kto tu rządzi.
        • krissdevalnor100 Re: dlaczego? 18.08.08, 17:15
          Rumpa, bardzo mądrze, nic dodać, nic ująć. niech Autorka przeczyta
          jeszcze raz, to będzie odpowiedź na zadany temat ode mnie;)

          Krzysztof-lis zaplątał się nieco w agitacji na rzecz skrzywdzonego
          rodu męskiego.
          a. między chęcią (sama w sobie mało chwalebna) przylania komuś a
          przylaniem jest różnica, jak między chęcią naplucia w gębę a
          napluciem. Proponuję ćwiczenie z wyobrazeniem sobie siebie w roli
          oplutego.
          b. płacz to nie agresja, jak ci się nie podoba, ze ktoś płacze to
          wyjdź z pomieszczenia
          c. współczuję manipulacji, które musiały być na tobie dokonywane
          jakiś czas z powodzeniem, bo masz "radarek". Jednakowoż manipuluje i
          płeć żeńska i męska, bądź obiektywny. I to ciągle nie jst bicie.
          A na jednej szali stawiasz to zapewne dlatego, ze nikt ci z powodu
          jakiegoś "niepodobania mi się" nigdy nie przywalił.
          • praktyczna Re: dlaczego? 01.09.08, 14:23
            Podpisuje sie pod postem Rumpy.
            Nie ma dla mnie praktycznie zadnego usprawiedliwienia na przemoc.
            Zadnego.
            Uwazam, ze wyzwiska, obrazanie i bicie podczas scysji malzenskich to
            najnizsze co moze byc.
            Slowa sa jak drzazga - rania. Rana krwawi i nie zawsze sie zasklepia.
            Na bicie - nie mam slow porownania.
            Przyznam, ze podczas klotni czy to malzenskiej czy "prywatnej"
            nigdy - naprawde nigdy nie wyrwalo mi sie wulgarne okreslenie
            mojego "przeciwnika". O tym, zeby przywalic mojemu mezowi to nawet
            nie pomyslalam - bo co bym mu tym mogla udowodnic?

            Krzysiu-Lis - mam pytanie.
            Tak Cie czasami kreci zeby kobiecie przylozyc - powiedz mi
            przywalisz Jej i ona Ci odda .... jak sie poczujesz?
            • krzysztof-lis Re: dlaczego? 01.09.08, 14:34
              > Tak Cie czasami kreci zeby kobiecie przylozyc -

              "Kręci"?

              > powiedz mi przywalisz Jej i ona Ci odda .... jak sie poczujesz?

              Skąd mógłbym wiedzieć?
    • gacusia1 Re: dlaczego? 12.08.08, 15:24
      Jesli facet zrobil to raz a Ty nie reagujesz odpowiednio-nie
      wyrzucasz go z domu,nie wyprowadzasz sie-to po czasie on zrobi to
      samo,bo bedzie uwazal,ze jak raz mu sie upieklo to i tym razem,i
      nastepnym...
      Niestety znam to z doswiadczenia.Pierwszym razem ugielam sie.Nie
      wybaczylam ale zostalam...to byl blad.Bylam w Twoim wieku. On nie
      robil tego po pijaku tylko na trzezwo...Rozwiodlam sie majac 26lat.
      Nie masz na co czekac. Nie licz na to,ze on sie zmieni.
      Wspolczuje Ci...Powodzenia!
      • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 15:48
        dzięki za odp. On raczej nie jest alkoholikiem. Choć po tym co
        zrobił to musze powiedzieć raczej... Nie zaczął pić od wczoraj.
        Cześto razem wychodziliśmy w weekendy na imprezy, ale piliśmy z
        umiarem, a nawet jak zdarzyło się więcej to było sympatycznie i z
        humorem. czasem zadrzały się kłotnie, ale nie odbiegały one od
        normy. Z wyprowadzką nie byloby problemu, ale czy ja tego chce, mamy
        dziecko, on kocha swojego tate, mam zabrać go i odjść. Poza tym ktoś
        napisal, że mogę znać odp. Mogę się domyślać. Może rzyczywiście
        niedługo będe zupełnie niezależna, poza tym chyba nie wiem co bym
        zrobiła to on nie bedzie mnie pewny na 100%. Bo jestem młodsza,
        atrakcyjna... To była ( no właśnie czas przeszły) wielka miłość, ja
        widze, że mu zależy ale czy to jest rownoznaczne z miłością? Nie
        wiem co zrobić. Z jednej strony nie chce tego kończyć z drugiej nie
        potrafie być z facetem, który mnie nie sznuje. Nadodatek ostatnio
        nie chce się z nim kochać, to pewnie go też frustriuje, ale to przez
        to jego zachowanie i tak to się nakręca. Boli mnie, że tej nocy
        kiedy mnie uderzył kochliśmy się i było wspaniale. Nie pobił mnie,
        że mialam siniaki, bardziej straszył, ale uderzył. Nie chodzi o ból
        fizyczny, chodzi o to upokorzenie, zawiedzenie. Jak mam z nim
        rozmawiać co powiedzieć, jakie słowa do was (mężczyzn) najlepiej by
        trafiły?
        • mujer_bonita Re: dlaczego? 12.08.08, 15:53
          smutnaewa napisała:
          > Boli mnie, że tej nocy
          > kiedy mnie uderzył kochliśmy się i było wspaniale.

          Przeczysz sobie. Uderzył Cię a Ty się z nim przespałaś? A z drugiej
          strony nie masz ochoty na seks. Brak jakiejkolwiek konsekwencji!

          Pytasz jak mu wytłumaczyć a wysyłasz tak mylne sygnały, że sama się
          chyba w tym nie łapiesz.
          • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 15:59


            > Przeczysz sobie. Uderzył Cię a Ty się z nim przespałaś? A z
            drugiej
            > strony nie masz ochoty na seks. Brak jakiejkolwiek konsekwencji!
            >
            > Pytasz jak mu wytłumaczyć a wysyłasz tak mylne sygnały, że sama
            się

            Po pierwsze jest czasem lepiej czasem gorzej było lepiej, zrobiłam
            to bo miałam ochote, było to przed faktem jak mnie udezrył i to kila
            godzin.
            A po tym fakcie napeno nie mam ochty.

            od kilku miesięce się psuje, ale teraz to przegięcie. Poza tym ja
            lubie seks, tylko po takim zachowaniu mnie odpycha. Nie z takim
            człowiekiem chce być, nie z takim sie związałam. Ale z takim chyba
            jestem. czy możliwe by ktoś az tak się zmienił, po tak długim czasie
            pokazał drugą twarz?
            • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 16:07
              no chyba, że uwarzasz, że to własnie brak konsekwencji wywołuje w
              mężczyznach agresje wrogą, czyli taką w której głównym celem jest
              cierpienie drugiej osoby. Niestety nie widze innego celu. Poprostu
              nie widze i nie wiem co mam już myśleć. Truudno tu też opisać
              wszystko, nie dziw się, też ze mogę być nie obiektywna. Napewno nie
              jeste, poza tym, wplątane są w to silne emocje. Dlatehgo nie jest
              łatwo podjąć decyzje, dogadać sie. Chce zrobić co najlepsze w tej
              sytacji wiec pyatm innych, którzy mogą spojrzeć na to bez enmocji
              • mujer_bonita Re: dlaczego? 12.08.08, 16:19
                Źle Cię zrozumiałam - myślałam, że przespałaś się z nim po tym jak
                Cię uderzył.

                Nie chodzi o to, że brak konsekwencji wywołuje agresję tylko
                znacznie utrudnia komunikację. Tu akurat mój zarzut odnośnie braku
                konsekwencji opierał się na złym zrozumieniu Twoich słów :)
          • raffi73 Re: dlaczego? 12.08.08, 16:05
            A slyszalas ze nic nie dzieje sie bez przyczyny? Ja nie uderzylem kobiety ale
            nie patepiam zgory faceta ktoremu puszcza nerwy w jakies awanturze.Znam jednego
            goscia,rowny chlop,kiedys pobil zone zanim sie rozwiedli.ale jak ja spotkalem to
            wszystko zrozumialem.Tak denerwujaca pinda ze noz sie w kieszeni otwiera.A
            Ciebie nie znam ale jak piszesz ktorys raz ze jestes taka atrakcyjna a maz
            dobrze zarabia to jakos nie jest mi Cie zal.
            • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 16:09
              nie chce, żeby ci było mnie żal. A mówie to bo mam wrażenie, ze go
              nie jeden kumpel podkrecił w tym kierunku.
              • misssaigon Re: dlaczego? 12.08.08, 16:14
                to teraz mąz juz bedzie wiedział, co zrobic zeby był seks - musi cie zlać.
                • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 16:16
                  a kogo ty czytasz? Ja napisałam co było pierwsze. Dzięki za rade
                • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 16:19
                  widze, że jest tu wiele też osób które chcą wylać własną frustracje
                  tj. misssaigon.
                  dzięki wszystkim, którzy chcieli pomóc, coś doradzić. Już nie bede
                  wchodzić na to forum także nie odpisujcie już. Sprubuje porozmawiać
                  może w jakiejś poradni. Pozdrawiam
            • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 16:13
              pisze też o tym bo zastanawiam się czy może być to jedną z
              przyczyn,bo niedługo wyjde z domu, poznam nowych ludzi itp. moze on
              się boi, że mnie straci, a niektórzy ludzie lubią podkręcać. pyam
              jak mężczyźni reaguiją w takich sytacjach, może ktoś był w podobnej.
              Poza tym nie potrzebuje, żebyś atakował. Poza tym nie jestem
              denerwującą pindą, dogadywaliśmy się do tej pory. On teraz lata i
              się stara. Al;;e boje się , ze jak wybacze to straci do mnie
              szacunek i to się bedzie powtarzać. Chce zrozumieć przyczyne i
              sopróbować coś zrobbić. Jak to noie pomoże to pewnie odejde.
              • mujer_bonita Re: dlaczego? 12.08.08, 16:22
                Smutnaewa:

                NIKT na forum nie odpowie Ci dlaczego. Nie znamy sytuacji!

                Mówisz, że się kłócicie ale nie piszesz o co, co on mówi, co Ty mu
                mówisz. Tylko plątanina wyrwanych z kontekstu faktów i Twoich
                domysłów.

                Przyczyn mogą być tysiące. Rozmawiałaś z nim o jego zachowaniu? W
                jaki sposób, co mu powiedziałaś, co odpowiedział?

                Jak narazie wnioskowanie na temat Twojej sytuacji przypomina
                wróżenie z fusów :(
            • gacusia1 Re: dlaczego? 18.08.08, 16:53
              raffi73 napisał:

              > A slyszalas ze nic nie dzieje sie bez przyczyny? Ja nie uderzylem
              kobiety ale
              > nie patepiam zgory faceta ktoremu puszcza nerwy w jakies
              awanturze.Znam jednego
              > goscia,rowny chlop,kiedys pobil zone zanim sie rozwiedli.ale jak
              ja spotkalem t
              > o
              > wszystko zrozumialem.Tak denerwujaca pinda ze noz sie w kieszeni
              otwiera.A

              NIC nie usprawiedliwia przemocy fizycznej!!! Tym bardziej mezczyzny-
              z zasady silniejszego,wiekszego od kobiety. Obojetnie czy kobieta ma
              charakter spokojny,czy "wkurzajacy". Jesli mezczyzna posuwa sie do
              przemocy jest zwyklym prostakiem,ktory nie panuje nad emocjami i nie
              potrafi wysunac argumentow slownych.
              • krzysztof-lis Re: dlaczego? 18.08.08, 18:21
                > NIC nie usprawiedliwia przemocy fizycznej!!!

                Nikt nie mówi o jej usprawiedliwieniu. Raczej o jej przyczynie.
        • krissdevalnor100 Re: dlaczego? 18.08.08, 17:28
          smutnaewa napisała:

          > dzięki za odp. On raczej nie jest alkoholikiem. Choć po tym co
          > zrobił to musze powiedzieć raczej... Nie zaczął pić od wczoraj.
          > Cześto razem wychodziliśmy w weekendy na imprezy, ale piliśmy z
          > umiarem, a nawet jak zdarzyło się więcej to było sympatycznie i z
          > humorem. czasem zadrzały się kłotnie, ale nie odbiegały one od
          > normy. Z wyprowadzką nie byloby problemu, ale czy ja tego chce,
          mamy
          > dziecko, on kocha swojego tate, mam zabrać go i odjść. Poza tym
          ktoś
          > napisal, że mogę znać odp. Mogę się domyślać. Może rzyczywiście
          > niedługo będe zupełnie niezależna, poza tym chyba nie wiem co bym
          > zrobiła to on nie bedzie mnie pewny na 100%. Bo jestem młodsza,
          > atrakcyjna... To była ( no właśnie czas przeszły) wielka miłość,
          ja
          > widze, że mu zależy ale czy to jest rownoznaczne z miłością? Nie
          > wiem co zrobić. Z jednej strony nie chce tego kończyć z drugiej
          nie
          > potrafie być z facetem, który mnie nie sznuje. Nadodatek ostatnio
          > nie chce się z nim kochać, to pewnie go też frustriuje, ale to
          przez
          > to jego zachowanie i tak to się nakręca. Boli mnie, że tej nocy
          > kiedy mnie uderzył kochliśmy się i było wspaniale. Nie pobił mnie,
          > że mialam siniaki, bardziej straszył, ale uderzył. Nie chodzi o
          ból
          > fizyczny, chodzi o to upokorzenie, zawiedzenie. Jak mam z nim
          > rozmawiać co powiedzieć, jakie słowa do was (mężczyzn) najlepiej
          by
          > trafiły?

          Kochana, nie lubię o tym mówić, ale powiem. Byłam w podobnej
          sytuacji. Takie momenty wiażą sie zwykle w ogóle z nierównowagą w
          związku. Facet sobie na to pozwala, kiedy czuje, ze moze sobie
          pozwolić. Kiedy spodziewa sie nei trzaśnięcia drzwiami, tylko
          popłakania i powrotu do normy.
          Czy Tobie na łeb padło, zeby sie z nim kochać tego samego dnia?!!!
          Ja,w przeciwieństwie do Gacusi "uratowałam" zwiazek wychodząc z
          założenia, że:
          "to co sie zdarzyło raz moze się równie dobrze zdarzyć jeszcze 1000
          razy ja i nie zdarzyć sie juz nigdy; ale to, co zdarzyło sie dwa
          razy z pewnośćią bedzie się powtarzać."
          U mnie drugiego razu nie było. Tylko, że związek uległ wywróceniu do
          góry nogami niemalże. Nawet opisać nie umiem. Z jednej strony go
          kochałam ale i nienawidziłam. Było ciężko. Założyłam, ze mam w
          d***ie rozterki, które doprowadziły go do tego "kroku". Był bowiem
          wcześniej egoista, który regularnie wpędzał mnie w poczucie winy za
          wszystkie swoje prawdziwe i wyimagonowane niepowodzenia. Uznałam, ze
          teraz pora na analizę mojej delikatnej psychiki zranionej jego
          agresją (przed fizyczna była słowna, groźby, i inny kanał). Nie
          wiem, chyba mnie kochał, bo sie otrząsnał i zmienił całkowicie.
          Happy end? Minęły lata a ja całkiem nie zapomniałam. Ciągle jeszcze
          sie zastanawiam, czy było warto, czy nei było. To głupie, wszystko
          jest OK. Na tym etapie nie przewidzisz własnych reakcji, nawet,
          jeśli się uda osiągnąć "sukces".
    • mujer_bonita Re: dlaczego? 12.08.08, 17:11
      nas-daq napisała:
      > Nie usprawiedliwiam przemocy, ale tak jak Krzysztof uważam
      > że przemoc psychiczna jest równa przemocy fizycznej. Jakaś musiała
      > być przyczyna że Cie uderzył.

      Właśnie. Znalezienie przyczyny czyli odpowiedź na pytanie zawarte w
      tytule wątku nie jest jednoznaczne z usprawiedliwieniem tej
      przyczyny!

      Żeby wiedzieć jak pomóc, trzeba wiedzieć najpierw co się stało.
      • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 17:47
        > Żeby wiedzieć jak pomóc, trzeba wiedzieć najpierw co się stało.

        Tym dziwniejsze, że wątkotwórczyni mimo kilku pytań, unika odpowiedzi.
        • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 19:41
          Krzysztof-lis pytałeś o co kłótnie. Zawsze o błachostki, dlatego nie
          rozmumiem tego zachowania i dlaczego caraz bardziej agresywne.
          Ostatnia np. wróciliśmy i on schował gdzieś portwel, gdzieś położył
          i nie wiedział gdzie. Była 3.00 w nocy a on do mnie, że wychodzi na
          stacje po drinka. Ja się zdenerwowałamm i mówie, że dziecko spi i
          ja też ide spać, że wróci i nas zbudzi. Ze mu nic już nie trzeba. Na
          to on, że czemu się denerwuje. Więc zobaczyłam, że tłumaczenie nic
          nie da, mówie więc dobra idz i daj mi spokój. Na to on, że mu
          portwel schowałam i, że go kontroluje, nie dam mu wyjść. Ja nawet
          zaczełam szukać tego portwela (jak się okazało buył w szafie, wypadł
          z kurtki jak wieszał). Już nie raz zdarzało mu się mnie budzić w
          nocy specjalnie, o to były głownie kłotnie, bo to denerwujące. Jak
          tym razem włączał swiatło i gadał, ze mu ten portwel schowałam, a
          nadodatek małuy zaczął coś marudzić bo go też zdążył obudziuć tym
          łażeniem po domu. Wkurzyłam się i zaczęłam wrzeszczeć na niego,
          mnyślałam, że coś dotrze. Wtedy mnie uderzył i zacząl mnie obrażać.
          Powiedziałam mu, że to koniec i, żeby mnie już nie dortykał nawet.
          Teraz jest milutki i się kaja, nie wiem nawet co pamięta, nie mogę
          się zabrać na rozmowe, za dużo we mnie emocji, a ja nie chce
          kolejnej kłótni. I apropo płaczu, ktoś pisał, że to szantraż ale jak
          się kłocimy i on powie coś co mnie zaboli to ja płacze, ale to nie
          szantaż tylko reakcja, której nie mogę opanować. Zazwyczaj wtedy
          wychodze, lub staram sie skończyć rozmawiać, ja nie lubie gdy ktoś
          patrzy jak płacze, poza tym nie jestem wtedy w stanie rozmawiać. jak
          chodzi ci o jakieś inne pytanie do mnie to napisz co konkretnie masz
          na myśli.
          • krzysztof-lis Re: dlaczego? 12.08.08, 20:29
            > jak chodzi ci o jakieś inne pytanie do mnie to napisz co konkretnie
            > masz na myśli.

            No dobra, ale nigdy nie kłócicie się o "ważniejsze" sprawy, np. układy w Waszej
            rodzinie, pieniądze, seks, cokolwiek?
            • smutnaewa Re: dlaczego? 12.08.08, 20:43
              kłocimy się o to, że on za dużo pracuje, o układy w rodzinie nie, o
              pieniądze też nie, o seks ostatnio troche. On ma problem, że nie
              zawsze mi z nim jest dobrze, i czemu nie może mnie zaspokoić. Ale we
              mnie jest dużo zalu do niego za pewne zachowania. Nie mam problemu z
              seksem, nie jestem zimna, poprostu nie mogę jakoś, mam blokade,
              kochliśmy się i było mi ok, ale nie zaspokajała mnie do końca, a ja
              nie bede udawać. Ale ostatnoi zaczęlo być dobrze, a po tym taki
              wybryk. Poza tym cięzko z nim mieszkać np, jak ja spie on chodzi i
              zachowuje się głośno, zwracam mu uwage przez chwile lepiej potem to
              samo. jak proszę aby może wcześniej kładł się spać bo na dłuższą
              mete tak się nie da to on, że taki jest i już. W weekendy, kiedy już
              ma czas dla nas to potrafi spać całe dni. wstawać np o 16 w sobote,
              potem siedzieć całą noc, a ja nie mogę bo ja wstaje do dziecka rano,
              a on wtedy chrapie smacznie. osttnio powiedział, że powinniśmy
              czesciej wyjeżdzać w weekendy gdzieś, ja na to ,że ok ale ty spisz
              bo jesteś zmeczony pracą, chpoć miom zdaniem siedzeniem do 3 w nocy
              (czyta wtedfy ksiązki, ogląda sporty, lub zajmuje się sprawami z
              pracy) On do mnie, ze ja nie wychodze zinicjatywą, ja na to, że jak
              nawet chce zebyśmy wyszli razem na spacer z dzieckiem do praku to
              żadkość bo on zmęczony, więc jak jak cięzko namówić go na spacer to
              co mówić o wyjeździe. To w sumie bzdury, ale cięzko z nimi
              funkcjonować, coraz więcej agresy, jak chce porozmawiać o zmianie
              tak jak z tum kładzeniem się spać wcześniej toi słysze, że on taki
              jest i już. Ja podsumowałam wtdy, ze "rozumiem, ze jak już taki
              jesteś to nie ma szans na zmiane". Nie skomentował
              • grazyna510 Re: dlaczego? 12.08.08, 23:07
                Ktoś na forum już to napisał , ale powtórze , bo bylo to wg mnie
                wyjatkowo trafne : jesli ktos mowi , ze postepuje w malzenstwie
                tak , jak postępuje , bo " on /ona TAKI jest " to znaczy , ze
                ważniejszy dla niej/niego jest on/ona, niż .... MY.
                Pozdrawiam
                • kinkygirl Re: dlaczego? 13.08.08, 01:25
                  grazyna510:
                  byc moze to prawda.
                  ale chwila, w ktorej naduzywajacy alkoholu maz wlasnie zaczal siegac po przemoc
                  fizyczna, to nie jest idealny moment na propagowanie podejscia MY ponad JA i
                  szukanie winy w sobie. od szukania winy w sobie zaczynaja wszystkie ofiary
                  ciagnacej sie latami przemocy domowej.
                  chyba za poprzez pielegnowanie MY rozumie sie terapie wstrzasowa dla malzonka
                  (leczenie albo rozwod). a przy leczeniu pewnie rozne rzeczy wyjda... ale czy to
                  juz zupelnie inna historia.
                  • ktoj-akto Re: dlaczego? 13.08.08, 08:03
                    Scenariusz jednej nocy: odbywają kopulację, on o 3. w nocy MUSI iść
                    kupić drinka (nie dlatego, że jest alkoholikiem - chodzenie w nocy po
                    napitek jest przecież przejawem zdrowia psychicznego!), ona wrzeszczy
                    z powodu, że zapalił światło (wrzask nie budzi dziecka), on ją wali
                    po pysku... i pełna sielanka! Awanturnica + alkoholik i damski bokser
                    - jest się czym zajmować?

                    "Co to jest poezja oraz miłość" - śpiewał Młynarski. Już wiemy!
            • praktyczna Re: dlaczego? 01.09.08, 14:27
              krzysztof-lis napisał:

              > > jak chodzi ci o jakieś inne pytanie do mnie to napisz co
              konkretnie
              > > masz na myśli.
              >
              > No dobra, ale nigdy nie kłócicie się o "ważniejsze" sprawy, np.
              układy w Waszej
              > rodzinie, pieniądze, seks, cokolwiek?


              Ty z uporem maniaka usilujesz wmowic kobiecie, ze przemoc i
              rekoczyny mozna usprawiedliwic.
              Jak nawet o kase czy sex sie kloca to co ?
              ma prawo jej przylozyc bo nie chce sie z nim kochac?

              Z calym szacunkiem Krzysiu - Ty to tak na powaznie czy z przekory i
              solidarnosci jadrowej?
              • krzysztof-lis Re: dlaczego? 01.09.08, 14:33
                > Ty z uporem maniaka usilujesz wmowic kobiecie, ze przemoc i
                > rekoczyny mozna usprawiedliwic.

                A to ciekawostka. Wskaż mi proszę, gdzie coś takiego napisałem.

                Przemoc i rękoczyny nigdy nie mają usprawiedliwienia. Ale przeważnie mają jakieś
                przyczyny.
                • aandzia43 Re: dlaczego? 01.09.08, 15:09
                  >
                  > Przemoc i rękoczyny nigdy nie mają usprawiedliwienia. Ale przeważnie mają jakie
                  > ś
                  > przyczyny.

                  Mylisz przyczyny konfliktów, z przyczynami przemocy. Przyczyny konfliktów to
                  cały ocean. W konfliktach nie ma niczxego złego. Ludzie zawsze będą mieć
                  odemienne zdania na ten sam temat. Przyczyny przemocy, to na przykład
                  niedojrzałość agresora i nieumiejętność radzenia sobie ze stresem wynikającym z
                  konfliktu.
                  • krzysztof-lis Re: dlaczego? 01.09.08, 15:13
                    > Mylisz przyczyny konfliktów, z przyczynami przemocy.

                    Całkiem możliwe, że masz rację.

                    > W konfliktach nie ma niczxego złego.

                    Rzeczywiście, zły może być tylko sposób ich rozwiązywania.
    • stemin Re: dlaczego? 13.08.08, 12:41
      Myśle, że to co opisujesz to może być tylko wierzchołek "góry
      lodowej".
      1. Wasz związek.
      Bardzo często starszy facet bierze sobie na wychowanie nastolatkę bo
      ma potrzebe dominacji i pełnej kontroli partnera. Z chwilą gdy
      podlotek staje się kobietą , matką ten układ zawodzi. Kobieta chce
      byc pełnoprawnym partnerem, szczególnie gdy pójdzie do pracy. Jak
      było dotychczas w waszym związku - sama sobie odpowiedz.
      27 letni lub starszy facet biorąc sobie 17-nastkę wyraźnie pokazuje
      jakie są jego preferencje. Może ty jesteś już za stara a
      tyle "towaru" kręci się po mieście.
      2. Długość związku.
      Po 7 latach nie jeden facet zaczyna się dusić w dotyczczasowym
      związku.Narasta potrzeba bycia wolnym. Objawia się to różnie . Jeden
      skoczy na bok, inny zamknie się w drugim pokoju z książką,
      telewizorem, komputerem.
      3.Ucieczka w samotność.
      Może mieć wiele powodów. Oprócz opisanego w punkcie 2 to może
      być "zwykła" depresja spowodowana pracą , lękiem , że w życiu już
      nic ciekawego się nam nie przydaży luk poczatkiem "kryzysu wieku
      średniego" i jeszcze 100 innych . Jeśli facet wcześniej nie był sową
      a dopier od jakiegoś czasu o 3 nad ranem "musi popracować" to jest
      to problem, którego swoim marudzeniem nie rozwiążesz.
      4 Podział ról w domu.
      Z tego co piszesz wynika, że rola faceta sprowadz sie do chodzenia
      do pracy i bycię zmęczonym po pracy. Czy zastanawiałaś sie jak to
      będzie wygladał gdy ty pójdziesz do pracy? Tu rada. Jeśli możesz
      dobrze byłoby zostawiać samego faceta z dzieckiem przynajmniej na
      weekend. Często to pomaga na "depresję i inne problemy
      egzystencjonalne" faceta.
      5. Potrzeba zmian.
      Komunkowana przez faceta potrzeba wyjazdów weekedowych tak naprawdę
      może wskazywać na potrzebę zmian , czegoś nowego w życiu.
      6.Życie seksualne.
      Jeśli nie jest tobie w łóżku najlepiej to facet wcześnie czy później
      musi to wyczuć. Jak wyczuje to jest to kolejny problem i to duży.
      7. Werbalna komunikacja.
      Piszesz, że jak się wkurzysz to albo krzyczysz albo sie chowasz i
      beczysz. Rada-staraj się komunikować swoje uczucia. Pamiętaj,że
      trudno jest przywalić człowiekowi który mówi że coś go rani albo
      złości.

      Reasumując- wasz związek jest do uratowania pod warunkiem że jasne
      się stanie gdzie tkwi problem. Pozwoliłem sobie naszkicować kilka
      potencjalnych źródeł problemów. Te rzeczywiste moga być całkiem
      inne.Dopuki ich nie znajdziecie kryzys bedzie narastał. Dobrym
      rozwiązaniem byłaby sygnalizowana przez ciebie kosultacja z
      terapeutą pod warunkiem że oboje tam pójdziecie. Jeśli facet sie na
      to nie zgodzi -a jest to prawdopodobne na 99% - to pozostaje tobie
      wyciągnąać to z niego w inny sposób. Życzę powodzenia
    • k30mm Re: dlaczego? 13.08.08, 14:19
      Witaj! Moze zaczne od tego ze 7 rok malzenstwa jest kryzysowym rokiem.Jedno jest pewne,ze nie powinien tego zrobic i tego nie wolno tolerowac.Po prostu damski bokser.I slusznie zadajesz sobie pytanie dlaczego to zrobil.Sama na nie napewno nie znajdziesz odpowiedzi.My tez CI na 100% nie pomozemy bo nas tam po prostu nie ma i nie sluchaj podpowiedzi typu-ja bym spakowala walizki-.Pamietaj- o emocjach i "zemscie" musisz zapomniec.Nic nie piszesz o tym czy Cie przeprosil bo to tez jest wazne.A teraz gdy emocje opadly musicie oboje zrobic rachunek sumienia. W szczerej rozmowie musicie przyznac sie do popelnianych bledow.Niech maz powie co go "boli"/a moze w pracy cos nie tak/ i wzajemnie.Wszelkie nawet male zgrzyty w malzenstwie trzeba rozwiazywac na biezaco. Bo jezeli nie to one urastaja do wielkiego problemu i czasami jest juz za pozno aby to wszystko odkrecic.A moze maz wpadl w zle towarzystwo?-z kim sie zadajesz takim sie stajesz-.Wazne jest to,jaki alkohol maz pije bo jezeli z melin to naprawde mozna dostac krecka.I popatrz juz masz jeden temat do rozmowy.Trzeba po prostu ustalic przyczyne.I jeszcze jedna sprawa-im dluzej czlowiek pije/zalezy to tez od organizmu/ to staje sie bardziej nerwowoy i agresywny.Ale to taka ogolna uwaga.Teraz sa 4 dni wolne od pracy wiec jest okazja spakowac walizki i wyjechac za miasto.A po powrocie wszystko bedzie ok. Chcialbym zeby Wam sie udalo czego serdecznie zycze.Jestem sam ciekaw wiec moze napiszesz dwa slowa o finale sprawy i ktora z opcji negocjacji wybralas.Powodzenia.
      • ba.z Re: dlaczego? 13.08.08, 14:48
        Faktycznie cięzko jest coś doradzić, ale mysle sobie, że nadszedł
        czas zebyś powaznie zastanowiła się nad swoim związkiem. Czy chcesz
        to dalej ciągnąc czy umiałabyś z nim byc po tym jak cie uderzył.
        Jeśli tak to powinniście porozmwaiać, ale na spokojnie jak opadną
        emocje, wyjedż gdzieś sama. Powinniście ustalić pewne zasady,
        których razem będzieicie przestrzegać (np. on w nocy nie budzi cię,
        ty nie robisz awantur jeśli dłużej posiedzi)a jesli jeszcze raz Cię
        uderzy to koniec. Myślę, też że może on nie do końca poradził sobie
        ze zmianą sytuacji kiedy urodziło się dziecko ( czy wczesniej tez
        tak dużo pracował, może jest zazdrosny o to,że nie jest już w
        centrum uwagi). I jeszcze jedna rada nie zostawaj z nim tylko ze
        względu na dziecko, to się nie sprawdzi. Dziecko wyczuje chory
        związek jesli to ma się rozpaśc to lepiej teraz niż pózniej.
        Trzymaj sie i napisz co dalej.
      • rumpa Re: dlaczego? 02.09.08, 20:02
        O Jezuuuuuuu!
        Co ty bredzisz?
        Mam całą prage południe pełną takich ofiar losu, które latami
        rozmawiają, tłumaczą i próbują zrozumieć
        a bydlak PRZEPRASZA (to rzeczywiście ważne, chryste panie), zapewnia
        o miłosci, kwiaty przynosi
        i leje przy najbliższej okazji
        i te gadki - a jak wpadł w złe towarzystwo, a koledzy podkręcili
        opanuj się człowieku - każdy ma takie towarzystwo na jakie
        zasługuje, w jakim mu dobrze, do jakiego pasuje
        a jak przestaje pasować, to wypada i tyle, nagle, ale zazwyczaj
        wtedy jak straci coś na czym mu zależy, nie wcześniej

        kim sie zadajesz takim sie stajesz-.Wazn
        > e jest to,jaki alkohol maz pije bo jezeli z melin to naprawde
        mozna dostac krec
        > ka.I popatrz juz masz jeden temat do rozmowy.

        tragedia

        A po pow
        > rocie wszystko bedzie ok

        no comment
        dawka absurdu mnie przerosła

    • ber_da Re: dlaczego? 14.08.08, 06:50
      Smutnaewo,gdy twój mąz już wyśpi się np.w najbliższy długi weekend zrób dla was
      kawę i porozmawiajcie.Zapytaj czy ma problemy w pracy, i czy z tego powodu zbyt
      często sięga po alkohol, jeśli ma jakieś inne problemy to dlaczego "rozwiązuje
      je na Tobie".Musisz drążyc temat, aby dojsc prawdy.
      Pomysl też co zrobisz, gdy uderzy Cię drugi raz?
      Moja rada:jak najszybciej idz do pracy, miej życie pozadomowe,jeśli uderzy Cię
      jeszcze raz odejdz.
    • sweetty Re: dlaczego? 22.08.08, 16:10
      A jeżeli ona go też bije to czy ma do tego prawo?
      I czy agresja fizyczna mężczyzny względem kobiety jest równa agresji
      fizycznej kobiety względem mężczyzny?
      Jak meżczyzna pobił kobietę to ma przes...ane ale jak kobieta pobiła
      mężczyznę to Policja nawet nie chce przyjąć zgłoszenia... Co o tym
      myślicie?
      pozdrawiam wszystkich dręczonych przez partnera/kę
    • miszkolc1 Re: dlaczego? 31.08.08, 23:24
      nie pytaj dlaczego,tylko szukaj mieszkania,pracy i spadaj z tego
      malzenstwa.Uderzyl,na pewno zrobi to jeszcze raz.....Przestan sie
      ludzic,ze przeprasza i prosi o wybaczenie!!!!!!!!!!!!!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka