Dodaj do ulubionych

Romanse, pornole kontra zwykłe życie

09.02.09, 17:25
Gdzieś kiedyś przeczytałam, że największym zagrożeniem dla związków
są romansidła, komedie romantyczne w rodzaju Kopciuszka, czy Pretty
woman. Ja bym od siebie dodała do tego również pornole. Najpierw
dziewczynki, a potem kobiety roczytują się, czy oglądają takie
bajki, a potem nabijają sobie nimi głowę sądząc, że tak wygląda
prawdziwy związek. On ją tak kocha, a ona jego, ale wszystko się
sprzysięga przeciwko ich związkowi. Ach jak oni cierpią. Emocje
sięgają zenitu. Ale pokonują wszystkie przeszkody i żyją długo i
szczęśliwie. Tylko, że nie jest pokazane co to znaczy szczęśliwie. A
tu w domu facet, który tak nie kocha, tak nie cierpi i tak nie
walczy. I jeszcze czegoś chce, nie widząc, że ma przed sobą
księżniczkę.
Z drugiej strony pornole. Naogląda się taki wyrostek ostrego
rżnięcia i myśli, że tak wygląda normalny związek. Za nic mając
świadomość, że np. 15 minut filmiku kręcono przez dwa tygodnie.
Zafiksowuje się na tym tle i chce tego samego. A tu w domu
przestraszone dziewczę, którego nikt nie nauczył, co ma robić. A do
tego Pan ojciec powiedzieli, że grzeczne dziewczynki się nie
bzykają, a jeśli już, to z niechęcią. I tak sobie żyjemy w dwóch
różnych światach, nie próbując poznać, co gra w duszy partnera/ki.
Który bowiem facet dobrowolnie pójdzie na komedię romantyczną? To
już prędzej kobitka obejrzy pornola.
Obserwuj wątek
    • dunajec1 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 17:47
      A jeszcze jak do tego sie kosciol wpierniczy, no to kaplica wtedy.
    • zakletawmarmur Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 18:07

      Pewnie coś w tym jest...
      Gdy kilka lat temu przeczytałam "Spóźnionych kochanków" to mój facet
      wydał mi się nudny. Jednak postanowiła wprowadzić więcej życia w
      nasz związek.

      Komedii romantycznych nie toleruje (wole porno). W przeciwieństwie
      do mojego faceta, który na HBO Comedy co wieczór może jakieś bzdety
      oglądać. Wcale nie czuje jednak potrzeby urozmaicenia swojego życia
      uczuciowego. Jednak lubi gdy ja to robię:-)

      Jeśli już mam obejrzeć jakiś romans to tylko taki z "charakterem" i
      to góra raz, dwa razy w roku. Wtedy faktycznie czuje potrzebę
      przeżycia czegoś więcej i bardziej angażuje się w nasze życie
      uczuciowe.
    • yoric Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 18:37
      > Za nic mając świadomość, że np. 15 minut filmiku kręcono przez dwa tygodnie.

      nie ta branża - tu w 2 tygodnie sesji trzeba zrobić kilka całych filmów :).

      Poza tym wszystko się zgadza. Nawet bardziej ogólnie - im więcej wkoło
      apetycznych alternatyw, tym gorzej dla naszej oceny partnera. A liczą się nie
      tylko alternatywy z życia, ale i te z mediów: kobiety konkurują więc m.in. z
      aktorkami porno oraz z buziami z gazet, a faceci z kochankami z romansów oraz
      Jamesem Bondem.

      Jedną z konsekwencji, przy których się upieram wbrew wielu Forumowiczom, jest
      to, że duże doświadczenie łóżkowe może mieć negatywny wpływ na związek. Po
      prostu człowiek wie, co traci :).

      Pozdrawiam
      • zakletawmarmur Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 09:33
        Dobrze piszesz. Faktycznie były przeprowadzane takie badania...

        Jednak gdy nakręcę się na jakiegoś faceta (nie koniecznie realnego).
        To wracam do domu i "rozładowuje" ten stan z moim narzeczonym:-) Za
        jakiś czas tamten facet mi się zdąży znudzić a narzeczony pozostaje
        dalej narzeczonym... Tak to wygląda u mnie.
    • urquhart Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 22:21
      kici10 napisała:
      > Gdzieś kiedyś przeczytałam, że największym zagrożeniem dla związków
      > są romansidła, komedie romantyczne w rodzaju Kopciuszka, czy Pretty
      > woman.(...) I tak sobie żyjemy w dwóch
      > różnych światach, nie próbując poznać, co gra w duszy partnera/ki.

      Ja to słyszałem kici na jakimś kazaniu :)
      Ale fakt, porównanie trafne. Raczej bym to ujął że romansidła to po prostu pornosy dla dziewuch. Tym bardziej to do mnie przemawia bo namierzałem młodą sąsiadkę przez okno jak się masturbowała na łóżku jedną dłonią, w drugiej trzymając Harlequina i przerzucając kartkę raz na jakiś czas... :)
      ______________________________
      urquart - znachor teoretyk
      • anais_nin666 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 22:40
        urquhart napisał: namierzałem młodą sąsiad
        > kę przez okno jak się masturbowała na łóżku jedną dłonią, w drugiej trzymając
        Harlequina i przerzucając kartkę raz na jakiś czas... :)

        Gdybyś nie wiedział są "harleje" w wersji ostrej. Zauważ, że one mają serie.
        Jakieś medyczne, romantyczne i są też ostrzejsze - cokolwiek to znaczy. Widać
        niektórym to wystarcza.
        Ja się onanizowałam przy lekturze też, np. opowiadań Anais Nin:) Wprawdzie
        bardziej pobudził mnie jej opis z dzienników ("Kazirodztwo") seksu z ojcem, ale
        jakos glupio mi bylo przy czyms takim....;)
        Masturbowalam sie tez przy powieściach jej kochanka - H. Milllera. Ten to
        potrafi wprost i do rzeczy. To chyba trafia do mnie mocniej od fantazji Nin.
        Niemniej i ona zburzyla moj spokoj;)

        Kici.
        Nie tylko filmy "mącą" złaknione romantyzmu umysły. To samo dzieje się z
        książkami (w XIX w. była taka pani M. Wirtemberska, ktorą zatyczywaly sie mlode
        panienki i plonely..., hehe, w początku wieku i dzis zreszta tez B. Cartland
        zabierala w lepszy swiat, dziś mają romanse współczesne, bajki z happy endem).
        Kobiety chowają się lub raczej uciekaja w romansidla przed szarzyzna wlasnych
        zwiazkow. Stoja nad garem, mieszaja zupe, z w drugiej rece trzymaja tanie love
        story, ktore pochlaniaja w pare godzin. Roja o lepszym zyciu, na kt. nigdy nie
        zdobylyby sie tak naprawde.
        Ludzie zawsze lubili bajki. Marzenia to dobra rzecz ... Jednak częściej zyjemy
        zyciem jakie sami sobie w pewnym momencie stworzylismy i jedynymi dopalaczami
        pozostaja nieszkodliwe rozrywki. Na gruntowne zmiany nie aż tak wiele osób ma
        odwagę.Chęc być może, ale nie odwagę.

        Komedie romantyczne sądzę są mniej szkodliwe dla mlodych dziewczyn niz porno dla
        ich rowiesnikow, ktorzy buduja fikcyjne wyobrazenie o seksie z kobieta...;)
        • kici10 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 22:56
          O rany, sama nie jestem wolna od oglądania romansideł. Gdyby tylko
          któryś facet zechciał się zainteresować co nam w duszy gra. Tak
          odrobinkę. O ile mniej byłoby frustratów z powodu niedobzykania.
          • bi_chetny Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 13:59
            kici10 napisała:
            Gdyby tylko
            > któryś facet zechciał się zainteresować co nam w duszy gra. Tak
            > odrobinkę. O ile mniej byłoby frustratów z powodu niedobzykania.

            bezedura. tylko o tym czytacie, ale w rzeczywistości daleko wam do takiego
            romantyzmu. Poważnym problemem jest oczekiwanie, że prawdziwy związek będzie
            wyglądał wiecznie jak uniesienia z romansów. To tak samo jak praca szpiega
            wygląda jak film z 007.
            Kiedyś związek był umową, interesem. Teraz ma być jednym i drugim. a tak się nie da.
            • zakletawmarmur Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 15:07
              Bez przesady... Chyba każdy potrzebuje od czasu do czasu odrobiny
              romantyzmu?

              Z romansów możemy czerpać pomysły jak urozmaicać nasze życie nie
              tylko uczuciowe. Wcale nie uważam, żeby to było przesadzone.
              • bi_chetny Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 15:49
                jakie pomysły ? kolacje przy świecach ? :)
                • zakletawmarmur Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 16:01

                  Znam wiele ciekawszych pomysłów na spędzenie romantycznego
                  wieczoru...
        • songo3000 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 13:46
          anais_nin666 napisała:

          > Komedie romantyczne sądzę są mniej szkodliwe dla mlodych dziewczyn
          > niz porno dla ich rowiesnikow, ktorzy buduja fikcyjne wyobrazenie
          > o seksie z kobieta...;)
          Raz, że porno nie jest dla młodych chłopaczków (wymóg 18+). Dwa, mówimy tu o 'Harlekinach' a nie komiediach romantycznych. A te są równie groźne jak porno dla takich podrostków i to PŁCI OBOJGA - po prostu wypacza obraz związku. Nie ma co umniejszać tego wpływu.
      • marek_gazeta Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 10:03
        > Raczej bym to ujął że romansidła to po prostu pornosy dla dziewuch.

        Dokładnie tak uważam. Czytanie harlekinów pozwala kobietom na zaspokojenie potrzeb odpowiedających potrzebom facetów zaspokajanych przez nich podczas oglądania porno. Konstrukcja lingwistyczna trochę zawikłana, ale chyba zrozumiała.

        W opowiadaniu SF, które przeczytałem dawno temu, technologia pozwalała na przeżycie treści filmu ze sobą w roli głównej we śnie. Co się działo, to łatwo zgadnąć - ludzie się budzili tylko i wyłącznie po to, aby "zmienić płytę"; panowie ćwiczyli pornole, panie - romanse jak ze snu (hehe). Przerażająca wizja.

        Dlatego uważam, że i z porno i z jakimikolwiek ucieczkami w "nierealia" nie można przesadzać. Życie realne smakuje całkiem nieźle, trzeba tylko umieć smakować i doceniać. Być może ten realny książę/realna księżniczka jest za ścianą, w kuchni, trzeba tylko się trochę postarać.
        • zyg_zyg_zyg Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 17:48
          Czytanie harlekinów pozwala kobietom na zaspokojenie potrzeb
          > odpowiedających potrzebom facetów zaspokajanych przez nich podczas
          > oglądania porno.

          hmmm... a ja myślałam do tej pory, że moje potrzeby odpowiadające
          potrzebom facetów zaspokajanych przez nich podczas oglądania porno
          zaspokajam oglądając porno... to co ja właściwie zaspokajam?
          • aandzia43 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 18:25
            Zajrzyj w spodnie (pod spódnicę?) i upewnij się co do swojej płci;-)
            • zyg_zyg_zyg Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 19:37
              Ty weź mnie, Andzia, nie strasz. Ja to jeszcze pół biedy, ale mój
              mężczyzna mógłby się po takim ciosie nie podnieść... :-)
              • prosty_facet Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 11.02.09, 22:14
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > Ty weź mnie, Andzia, nie strasz. Ja to jeszcze pół biedy, ale mój
                > mężczyzna mógłby się po takim ciosie nie podnieść... :-)



                Hhahahahaha
                Był taki odcinek dr. Hausa :-) Piękna dziewczyna okazała się genetycznym facetem ;-)
        • yoric Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 20:55
          > ...potrzebom facetów zaspokajanych przez nich...

          z analizy składniowej zdania wynika, że mający potrzeby faceci zaspokajają sami
          siebie [lub też niesprecyzowanych innych facetów] podczas oglądania porno -
          czyli wszystko by się zgadzało :).

          Pozdrawiam
          • songo3000 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 12.02.09, 00:38
            Idąc dalej tym fascynującym tropem, jak oglądałem 'w kinie' harlekina pt. "PS. I love You" to:
            - zaspokajałem swoje kobiece potrzeby,
            - zaspokajałem potrzeby innych kobiet,
            ergo - "na ten czas" stawałem się kobietą :)
    • aandzia43 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 09.02.09, 22:58
      kici10 napisała:

      > Gdzieś kiedyś przeczytałam, że największym zagrożeniem dla
      związków
      > są romansidła, komedie romantyczne w rodzaju Kopciuszka, czy
      Pretty
      > woman.

      Sie zgadzam i ręcami i nogami po tym podpisuję. Romansidła w
      stylu "Pretty Women", harlekina czy innego Kopciuszka są według mnie
      straszliwie szkodliwe. Ale nei dlatego, że ściągają myśli panienek i
      pań w rejony wzdychań i pożądania tego, czego na codzień im nie
      staje. Są szkodliwe, bo tragiczxnie odbiegają od realiów. "Pretty
      women" na ten przykład, wmawia nam, że możliwy jest szczęśliwy
      związek (taki w początkowej fazie chociażby) między facetem z górnej
      półki, a uliczną prostytutką, która do tej pory miała przyjemność
      tylko z panami obijającymi jej gębę i czerpiącymi zyski z jej
      puszczania się. Luuudzieeee! Co za bzduraaaaa! A jaka społeczxnie
      szkodliwa. Życie wygląda tak, że gdyby panienka ze skopanym
      dzieciństwem i wczesną młodścią spotkała na swej drodze dobrego i
      porządnego człowieka, to rozdeptałaby go jak żabkę nei zauważywszy
      nawet. Bo takich facetów w jej matrixie po prostu nie ma. Jej
      percepcja ich nie uwzględnia. Romansidła nie zachowują nawet pozorów
      realizmu psychologicznego. Wolę bajki o smokach i elfach.
      • mondrian4 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 11:50
        a wy wiecie w ogóle jak kręcone są filmy porno i na czym ten biznes polega? W
        stanach poznałem gościa który grał w takich produkcjach i szczerze mówiąc to po
        tych opowieściach odechciało mi się oglądania tego badziewia. ten biznes jest
        raczej dla psychopatów i naprawdę twardych dziewczyn a o tym że sam film
        niewiele ma wspólnego z rzeczywistością to pisać nie trzeba chyba
        co do herley'ów to się nie wypowiadam bo nie czytuję ale porównywanie tego do
        filmów porno to raczej przesada. owszem - mają jedną cechę wspólną - pokazują to
        czego chcielibyśmy cały czas a tak naprawdę jeśli już jest to tylko wytworem
        wyobraźni i próbą oszukania samego siebie
        • songo3000 A co to kogo obchodzi 10.02.09, 13:52
          Biznes 'porno' i biznes 'harlekinowy' polega na tym samym - robieniu kasy. Tego ci już ten 'pewien gość' nie powiedział?
        • xsolitax Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 21:20
          Mondrian napisz coś więcej na ten temat, bo zaciekawiło mnie to co napisałeś na
          temat porno i że ci się odechciało oglądania :)
          • zakletawmarmur Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 23:39

            Wiadomo że pornosy są sztuczne, tak jak piersi Dody. Czy komuś jej
            piersi z tego powodu się nie podobają?

            Taki przykład z spuszczaniem się na tych filmach. Przed kręceniem
            filmu aktor musi się powstrzymywać z wytryskiem. Później musi przez
            kilka dni dupczyć fajne laski i nawet spuścić się nie może. Na
            koniec w wytrysku jest więcej spermy i lepiej na filmie to
            wygląda... Nieraz dodaje się jogurtu żeby sperma miała mocniejszy
            kolor.

            Mnie tylko czasem nie dobrze się robi, gdy tak na tych filmach
            dziurki zmieniają bez właściwej kolejności a później jeszcze do buzi
            trafia...
            • krzysztof-lis Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 11.02.09, 09:42
              > Mnie tylko czasem nie dobrze się robi, gdy tak na tych filmach
              > dziurki zmieniają bez właściwej kolejności a później jeszcze do buzi
              > trafia...

              Zmienianie dziurek w niewłaściwej kolejności rzeczywiście jest niebezpieczne,
              ale to, że trafia do buzi, to akurat kwestia otwartości i wyzwolenia. I
              akceptacji swojego ciała.
              • zyg_zyg_zyg Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 11.02.09, 10:55
                Tylko, że Zaklętej pewnie chodzi o tzw. a2m (from ass to mouth),
                czyli penetrację analną i bezpośrednio po niej oralną. To też jest
                raczej niezdrowe...
                • krzysztof-lis Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 11.02.09, 12:05
                  > Tylko, że Zaklętej pewnie chodzi o tzw. a2m (from ass to mouth),
                  > czyli penetrację analną i bezpośrednio po niej oralną. To też jest
                  > raczej niezdrowe...

                  Wiem i uważam A2M za oznakę akceptacji własnego ciała. I nie wiem, czy aby na
                  pewno jest to niezdrowe. Przy dziurawych zębach pewnie tak.
                  • zyg_zyg_zyg Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 11.02.09, 12:07
                    > Wiem i uważam A2M za oznakę akceptacji własnego ciała.


                    aha.
      • bi_chetny Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 14:03
        andzia43: tu kłania się pojęcie mezaliansu - które obecnie również ma rację
        bytu, tyle że bardziej mentalnie - ludzie z różnych światów nawet jeśli stworzą
        jedność w łóżku i przez kilka miesięcy będą romansować jak w filmie, nie stworzą
        żadnego trwałego związku w przyszłości. To zawsze będą dwa światy.
        • aandzia43 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 14:17
          Zgadza się. Nawet z tego samego środowiska, jeśli nie nachodzą im
          jedno na drugie mentalne kółka zębate, nie zbudują niczego
          sensownego. A zazwyczaj po prostu mijają się obojętnie.
          Nawet namietność ma swoje (poza biologicze, geny, te rzeczy)
          przyczyny. Rany i blizny świerzbią, osobnik z podobnymi, lub
          wywołujący podobne, jawi się nam jako straszszsznie kręcący. Ale to
          już chyba trochę inny temat.
          • songo3000 Bez przesady 10.02.09, 17:27
            'Preety Woman' jest ewidentnym wyjątkiem od reguły a takie jednak się czasami zdarzają :)
            • aandzia43 Re: Bez przesady 10.02.09, 18:23
              songo3000 napisał:

              > 'Preety Woman' jest ewidentnym wyjątkiem od reguły a takie jednak
              się czasami z
              > darzają :)
              >
              A w niektórych wszechświatach są nawet codziennością;-)

              No coś ty? Taaaakie?
              Bogaty, wykształcony, niepsychopatyczny, pozbawiony nałogów i
              (przynajmniej częstych) kontaktów ze swiatem przestępczym,
              przystojny facet wiąze się z uliczxną prostytutką bez matury? Dodam,
              że prostytutka miała do tej pory przyjemność tylko z alfonsami, lub
              panami o mentalności alfonsa. Gdyby byli jedynymi ocałami z
              katastrofy nuklearnej ludźmi, to czemu by nie. Ale tak bez zagłady
              ludzkości to nie da rady.
              • yoric Re: Bez przesady 10.02.09, 21:05
                Dobrze powiedziane - też dziwią mnie ludzie, którzy nie lubią fantastyki, bo to
                'bajki', za to lubią romanse, tj. wierzą w opisany wyżej związek prostytutki z
                biznesmenem, a nie wierzą w elfy :).
                • zakletawmarmur Re: Bez przesady 10.02.09, 21:49
                  Taka caryca Katarzyna I córka prostego chłopa, była utrzymanką,
                  nawet czytać nie potrafiła, a uwiodła cara:-)

                  Jest taka choroba genetyczna zespół Williamsa. Ludzie mają takie
                  elfie rysy twarzy. Ale czy są elfami?
                  • aandzia43 Re: Bez przesady 10.02.09, 23:27
                    > Jest taka choroba genetyczna zespół Williamsa. Ludzie mają takie
                    > elfie rysy twarzy. Ale czy są elfami?

                    A któż to wie...?;-)To bardzo "sympatyczny" rodzaj upośledzenia
                    (Jesli tak to można nazwać. Nie chciałabym obrazić ludzi dotkniętych
                    tym zespołem i ich rodzin)

                    > Taka caryca Katarzyna I córka prostego chłopa, była utrzymanką,
                    > nawet czytać nie potrafiła, a uwiodła cara:-)


                    Piotr miał porąbaną, psychopatyczną rodzinkę, sam był nie lepszy i
                    na normalną laskę wiedziony własnym (nieco chorym) instynktem
                    raczxej by nie trafił. Może Marta S. vel Katarzyna pisać nie umiała,
                    ale kuta na cztery łapy była na pewno. Jeśli ten związek z piekła
                    rodem przetrwał tyle lat, to znaczy, że jedno było warte drugiego. I
                    nie o porozumienie na gruncie kulturowym w tym wszystkim chodziło. A
                    intelektem pewnie sobie dorównywali.
                    Natomiast facet z Pretty był całkiem normalny. Nawet sympatyczny.
                    • zakletawmarmur Re: Bez przesady 11.02.09, 00:00
                      > Natomiast facet z Pretty był całkiem normalny. Nawet sympatyczny.

                      On też miał trochę problemów. Nie pamiętam dokładnie ale miał
                      problemy z ojcem (który chyba porzucił rodzinę, na którym dokonał
                      później zemsty), problemy z kobietami (nie potrafił stworzyć
                      trwałego związku), był pracoholikiem w dodatku zimny lód (zarabiał
                      na nieszczęściu innych).

                      A ona miała taaakie długie nogi i najpiękniejsze włosy świata.
                      Myślę, że jeszcze kilka pozytywnych cech by się znalazło:-)
                • songo3000 Re: Bez przesady 11.02.09, 22:45
                  Ooo, akurat jestem wielkim fanem SF i Fantasy więc proszę o zrozumienie ;)
                  • aandzia43 Re: Bez przesady 11.02.09, 23:11
                    Ja też zupełnie nie mogę zrozumieć, jak można nie wierzyć w smoki.
                    Są takie piękne. Nawet jeśli chciwe i podławe, jak te od Zelaznego,
                    co lubią zjeść na śniadanie jerzego dziewicę (jeśli dobrze
                    pamiętam). A Villentretenmerth to moja wielka sympatia.
                    • songo3000 Re: Bez przesady 12.02.09, 00:32
                      A u A.Nortonowej to już w ogóle :) i magia i namiętność i pierwotne rządze :D. Kiedyś natchniony wizją czystej i dzikiej przyrody z "Kryształowego Gryfu" bodajże zaciągnąłem moją lubą w styczniu na weekend do nieogrzewanego, lichego domku z drewna pod lasem na zadupiu. Ale bylo fajenie ... a teraz to kurde, kapeć ze mnie :(
    • kici10 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 23:10
      W wątku obok twin_asik dowodzi jak wielkie jest zapotrzebowanie na
      bajki na tle realnego życia. Jest gotowa porzucić swoje
      dotychczasowe życie, bo facet tak pięknie gada, ma łzy w oczach, roi
      o wspólnej przyszłości, kiedy tylko pokonają piętrzące się
      przeszkody. Ciekawe, czy ten sam facet zwykł gadać takimi słowy do
      swojej żony, czy to tylko chwilowy marketing na rzecz uwiedzenia
      asik? I skąd on tak doskonale wiedział, jakie jest zapotrzebowanie u
      płci przeciwnej i dlaczego tego nie robił do tej pory?
      Podobnie kobitki, w celach marketingowych bzykają się na początku na
      potęgę, by potem postawić szlaban. Cholera, wynika z tego, że
      doskonale wiemy o co nam chodzi, tylko dlaczego to olewamy?
    • kici10 Re: Romanse, pornole kontra zwykłe życie 10.02.09, 23:13
      No i dlaczego panom po 40 rośnie zapotrzebowanie na romanse (takie z
      harlekinów)? Bo maleje na seks?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka