impotencja psychogenna

11.03.09, 00:04
witajcie,
mam problem i nie wiem jak sobie z nim poradzić.
poznałam jakis czas temu fajnego faceta. wszystko było świetnie,
miłe spotkania, super rozmowy, tematów nigdy nie brakowało, fajne
spędzanie wolnego czasu, imprezy, poznałam już jego rodziców, on
moje rodzeństwo, wszystko dobrze się zapowiadało. jak dotąd nie było
seksu, ale myślałam, że nie naciska, bo może czeka na jakiś mój
ruch, że nie wie jak sie zabrać (nie jest prawiczkiem, ale nie miał
wielu kobiet). pomyślałam, że to ładnie o nim świadczy, że tak
powoli ten związek się rozwija, że nie próbuje mnie zaciągnąć do
łózka.
tydzień temu postanowiłam wziąć sprawy w sowje ręcę (oboje mamy po
33 lata, spotkamy się od dwóch miesięcy, więc jak dla mnie już czas)
i wtedy on przyznał się, że ma problem, że boi się współżyć, że mu
nie wyjdzie, że ma straszne opory, że przez ten strach nie czuje
podniecenia, bo myśli tylko o tym, że nawali. no i poczytałam w
necie, i wyszło mi, że to impotencja psychogenna, wszystko pasuje,
do tego co opisał. i teraz mam pytanie, czy taką impotencję
psychogenną da się wyleczyć? czytałam, że leczenie jest często
trudne i długie i może przynieść rozczarowanie. chciałabym wiedzieć
czy ktoś sobie poradził, wyleczył się z tej choroby. czy jest jakaś
szansa?
z góry dziękuję i pozdrawiam
    • juzia214 Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:14
      obok tematu-
      a czemu ty sie masz zajmowac problemem doroslego nie spokrewnionego z tobą
      męczyzny??????
      dlaczego bierzesz odpowiedzialnośc za jego problemy zaledwie po dwoch miesiacach
      znajomości??????????
      czy to ty weszłaś w związek mimo tego ,ze masz powazny problem,olewając fakt ,ze
      ow problem jesli sie go nie rowiąże moze doprowadzić do rozpadu zwiazku zanim
      ten się zacznie?
      czego ten twoj facet sie spodziewał?
      ze swoj problem ukryje pod poduszką?
      że samo minie?
      że ty-obca kobieta- >>cos z tym zrobisz?<<

      może najpierw odpowiedz sobie jaką rolę chcialabys pelnić w związku bo wyglada
      na to ,ze wchodzisz tanecznym krokiem w rolę opiekunki-mamuski, ktora najpierw
      problem zauwaza ,potem prowadzi syneczka do pana doktora i dodatkowo trzyma za
      rączke ,zeby nie bolało.
      jesli ci to odpowiada to poszukaj swojemu chłopczykowi dobrego psychologa,potem
      ładnie go poproś zeby zgodził sie do niego iśc i niańcz go przez reszte waszego
      związku.powodzenia zyczę.
    • stary.kawaler Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:25
      Fajnie, że chcesz mu pomóc, ale nie bierz się za to sama w oparciu o
      wiedzę z netu. Wygląda na to, że facet ma trochę kłopotów z sobą, a
      ty się słabo nadajesz do jakiejś zabawy w terapię. twoja rola,, może
      być taka, jaką sobie już chyba przyznałaś - wsparcie i życzliwa
      pomoc. Jednak proponuję, żebyście poszli razem do seksuologa :-).
      Będzie trzeba go dużo tulić, rozmawiać i być miłą.
      Pozdrawiam :-)
      • juzia214 Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:39
        koniecznie wez pod uwagę to co napisane jest w poscie powyżej i najlepiej
        całkowicie zignoruj fakt,ze facet wszedł w zwiazek ukrywając bardzo powazny dla
        związku problem.
        skup sie na tuleniu go i trzymaniu za raczkę,wszak on ma zaledwie 33 lata...
        • stary.kawaler Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:41
          Spocznij !!!
          :))))
        • fantazjuje Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:43
          Nie rozumiem, czemu jesteście tacy złośliwi. Kobieta grzecznie prosi
          o radę, a otrzymuje tylko złośliwe komentarze. Chyba nie na tym to
          forum powinno polegać.
          • stary.kawaler Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:49
            Protestuję, nie jestem złośliwy...
            Ludzie, wierzcie w litery, które widzicie :)))))!

            Ja naprawdę uważam, że facet, który otwiera się przed swoją
            dziewczyną w takiej sprawie, wymaga od niej wsparcia psychicznego.
            Jednym z jego elementów jest tulenie się i pocałunki, a także dążność
            do bliskości fizycznej.
            Nawet jak się ma 33 lata....:D
    • gomory Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 10:45
      Gdy mezczyznie zalezy na tym by wywrzec dobre wrazenie na kobiecie to zawsze odczuwa napiecie. Poniewaz jest to naturalne, trudno traktowac to w kategorii chorobowej. Jednym rzutuje to bardziej na mozliwosci erekcyjne innym mniej. Paradoksalnie im mniej mu zalezy na partnerce tym mniejsze szanse na wystapienie problemow.
      Efekt ten zanika w miare zwiekszajacego sie zaufania. Dopiero gdy nie ustepuje traktuje sie go jako problem medyczny. Jesli od poczatku zaczniesz traktowac faceta jak impotenta to tylko zwiekszasz szanse na jego seksualne problemy. Raczej powinnas go wyluzowywac. Najprawdopodobniej jest zwyczajnym facetem, jakich miliony chodza po swiecie rozkoszujac sie seksm.
      • juzia214 Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 13:39
        fantazjuje
        >>Nie rozumiem, czemu jesteście tacy złośliwi. Kobieta grzecznie prosi
        o radę, a otrzymuje tylko złośliwe komentarze. Chyba nie na tym to
        forum powinno polegać. <<

        w moich postach nie ma grama zlosliwości.wyjaśniam:
        analogicznie-jesli samobójca prosi o radę bo ma problem z wyborem noża
        ,ktorym ma sie pociąc, najpierw powiem mu ,ze z mojego punktu widzenia
        problem nie lezy w wyborze noża ale gdzie indziej.
        • stary.kawaler Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 13:48
          "jesli ci to odpowiada to poszukaj swojemu chłopczykowi dobrego
          psychologa,potem ładnie go poproś zeby zgodził sie do niego iśc i
          niańcz go przez reszte waszegozwiązku."

          To nie było złośliwie ? :DDDD
        • gomory Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 13:58
          Gdy odpowiadasz, zwroc uwage na czyj post, bo na pewno nie ja do
          Ciebie pisalem o zlosliwosci. Osobiscie uwazam, ze raczej brak Ci
          wiedzy i stad te dziwaczne czarnowidztwo. Uszczypliwosci to raczej
          chec odreagowania zlosci czy przykrych doswiadczen niz chec
          przykopania Morelce. Jak na standardy sieci nie byly ciezkiego
          kalibru ;).
    • agoge Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 14:17
      Jaka impotencja psychogenna jaki psycholog co to w ogóle za faceci
      są. Klęknij przed nim zdejmij mu spodnie wez do reki potem do buzi
      jak mu nie stanie i dalej nic nie bedziesz z wstanie z tym zrobic to
      najlepiej poszukaj innego. A jak ci na nim tak bardzo zalezy to
      trzeba isc do doktora bo albo chory albo woli chlopcow. W tym drugim
      przypadku doktor niepotrzebny bo sprawa beznadziejna.
      • morelka77 Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 16:00
        oj, żeby to było takie proste, jak mówisz.
        właśnie w tym problem, że cholernie mi na nim zależy, to bardzo
        wartościowy człowiek.
        a do pójścia do lekarza mogę go namówić, tylko, czy powinnam? ktoś
        tam wyżej napisał, że będzie to zabawa w mamuśkę: za rączkę i do
        doktora. muszę przemyśleć jak to zrobić. gejem nie jest na pewno,
        chociaż nauczyłam się, że z facetami nic nigdy nie jest na pewno.
        cały czas jednak nurtuje mnie pytanie, czy taka impotencja jest do
        wyleczenia? ktoś też napisał, że im bardziej facet zaufa, tym mniej
        się boi, że coś nie wyjdzie. może dać mu trochę czasu i na razie nie
        robić nic?
        • songo3000 Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 17:01
          Tak, daj mu trochę czasu i nic nie rób, najlepiej kilka lat. W 'międzyczasie' będzie ślub a może i rozwód. Plusem takiego rozwiju sytuacji jest nowa wiara na forum, które jak widać szybko nie umrze.

          Podsumowując:
          - facet 33 lata
          - >podobno< nieprawiczek, >podobno< miał kilka innych kobiet
          - twierdzi, że jest impotentem.

          Chce się leczyć? wspieraj go, pomagaj ALE w JEGO działaniach do poprawy sytuacji, z jego inicjatywy.
          Nie chce nic z tym zrobić? Twierdzi, że 'przeczeka'? Żaden z niego 'bardzo wartościowy człowiek' a Ty szykuj swoje nowe wątki, hehe.
        • gomory Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 19:53
          Wezmiesz chlopa go za reke do lekarza. Pojdziecie razem, siadziecie w fotelu i wypalisz:
          - mamy taki problem: nigdy nie spalismy ze soba ale ON (tutaj wyciagniesz palec) jest psychogennym impotentem.
          Widzisz cala kuriozalnosc tej sceny?
          Uwierz mi - takich przypadlosci nie da sie ocenic ante factum.
          Posluchaj mojej dobrej rady - jesli Cie gniecie ta sytuacja to idz sama do seksuologa. Od tego oni sa zeby informowac :). Jesli sie wstydzisz to wygooglaj strony seksuologowie on-line czy jakos tak, znajdziesz cos takiego. Specjalisci wyjasnia dlaczego z duza doza prawdopodobienstwa mozna zalozyc, ze nie ma z czego leczyc Twojego faceta a to co ludzie pisza w necie to zwykle banialuki. Dziewczyno - sama nie wiesz jaki on jest w lozku, a dopasowywanie sie to naturalny etap :). Przeciez to nie ma byc kochanek na jeden wieczor nieprawdaz?
          Zwroc uwage na specyfike tego forum. W duzej czescie przyciaga ono ludzi sfrustrowanych niepowodzeniami swojego erotycznego zycia. Sami bedac rozgoryczonymi udzielaja porad typu: "wiej, rozwod, rozstanie, rzucaj go". Bo w koncu jesli podzielic swiat krecha na czesc MY seksualni i ONI oziebli to lepiej byc po stronie MY ;).
          • songo3000 Re: impotencja psychogenna 11.03.09, 23:32
            Gomory, rozumiem że co chcesz powiedzieć "don't panic", spokojnie i takie tam :) Być może nie ma co histeryzować, być może.
            Dla mnie jednak coś tu śmierdzi. Facet jest po 30-tce, niby obyty z babami a seksu ni ma. To w końcu jak jest: to ona ma go 'zdobywać', 'rozprawiczać', 'bdać o klimat'.... czy jest facetem 'z jajami'?
            • gomory Re: impotencja psychogenna 12.03.09, 07:52
              Zauwazyles, ze na forum nie brakuje "facetow z jajami" (inni nie pisuja) u ktorych seksu "ni ma"? Jak widzisz wiec deklaracje i wysokie mniemanie nie zapewniaja superpozycia ;).
              Miedzy nimi nie doszlo do zadnych zblizen wiec w ogole nie wiadomo jak sie w lozku uklada. Gosc szczerze wyznal swoje obawy. Gdyby trafil na doswiadczona, obyta w lozku kobiete ta by go wyluzowala miast kombinowac z seksuologiem. Najprawdopodobniej juz by sie bzykali :). Tak wlasnie pokonuje sie takie bariery - seksem a nie ucieczka przed nim.
              Jesli to fajny facet, rokujacy dobry zwiazek nie ma nad czym sie zastanawiac tylko probowac, probowac, probowac. Potrafil sie otworzyc, a to juz naprawde jest dobry znak. Co Ci smierdzi? Ze na filmach z Rocco takie problemy nie wystepuja ;)?
              • songo3000 Re: impotencja psychogenna 12.03.09, 11:04
                Ok, obyś miał racię :)

                > Co Ci smierdzi? Ze na filmach z Rocco takie problemy nie wystepuja ;)?
                Uuu, to mało widziałeś ;) Wystarczy oglądnoąć sobie takie dodatki 'z za kulis', facetom ciągle opada, 'pieszczoszki' języka nie czują, generalnie to kawał ciężkiej roboty dla wszystkich, hehe.
              • juzia214 Re: impotencja psychogenna 12.03.09, 11:35
                o przepraszam !!!!
                nie mówię wiej ale -zatanów się jaką rolę chcesz mieć w zwiazku.
                to ona wyjawiła potrzebe seksualną i wtedy dopiero on wyznal ,ze cos jest nie
                ten teges .
                dziewczyna nic nie pisze ,ze facet po tym wyznaniu postanowił cos z tą wiedza
                robic,zakladam więc ,ze wyznal jej ze ma problem i czeka.na co ?nie wiem.
                natomiast ona wzorem wielu naiwnych rzucila sie do netu z okrzykiem-ja go
                uzdrowię,ja go wybawię ,ja mu pomogę,ja za niego problem rozwiążę ,bo to
                przecież zaledwie 33 leni bezwolny gapcio...

                czyli od początku (znają się ZALEDWIE dwa miesiace)ona wchodzi w rolę opiekunki
                i przejmuje inicjatywę w szukaniu rozwiązania JEGO problemow.
                gdyby napisała-szukam czegos na ten temat ,bo chce go wspierać,on szuka porad u
                specjalistow nie zdziwiloby mnie to.
                czy to jest obrazliwe dla mężczyzny zakladanie z góry ,ze partner jest doopa na
                kółkach,ze zamiast go zmotywować ,wyręcza sie go w kluczowej kwestii jego życia?
                przecież przez 33 lata na pewno nie raz umiał samodzielnie znalezć rozwiazanie
                problemu,chocby wtedy kiedy zabolał go ząb.
Pełna wersja