oda100
20.05.09, 19:20
znamy sie 10 lat. Moim zdaniem nigdy z moim obecnym malzonkiem
fajerwerkow nie bylo - ja bylam po "przejsciach", a on jak na moj
gust byl bardzo wstrzemiezliwy i zawstydzony. Nie rozkrecilam go:) i
nasze pozycie bylo 2-3 razy w tygodniu, sredniej jakosci, z czasem
rzadziej. Podczas pierwszej ciazy (niezagrozonej) maz sie
zablokowal, ja moglam codziennie! Po urodzeniu dziecka ja juz na nic
nie mialam cohoty i czasu, mialam rocznego baby blusa. Owszem
zdarzylo nam sie pare razy spotkac w sypialni, glownie z powodu
checi, z mojej strony, drugiego potomka. Podczas drugiej ciazy, na
poczatku mialam troche stresow, a potem jak zwykle - ja mialam
ochote, maz omijal mnie szerokim lukiem. Od poczecia mojej corki -
1,5 roku temu, nie uprawialismy seksu! Teraz zyjemy tylko dziecmi -
zle spia, marudza, chca ciaglej uwagi, maz pracuje, w weekendy ja
zalatwiam bez dzieci wiele spraw. Maz lata w nocy do syna, ja karmie
piersia i spie z corka.
U mnie w wiekszosci to hormony, to pewne - podczas ciazy mialam
ogromna ochote, teraz seks moze nie istniec, jakies romanse w tv nie
wzbudzaja zadnych emocji, wyobrazni. Ja wieczorem ( mamy doslownei
chwile dla siebie) wole forum i tv, maz woli komputer. Jesli dzieci
nie placza i nie choruja maz poplaci rachunki i zadzwoni do matki.
My naprawde nie mamy czasu i ochoty, zadnej. Nasze malzenstwo polega
teraz glownie na wychowaniu dzieci, prowadzeniu domu, czesto sie
sprzeczamy, ja zrobilam sie nerwowa i bardzo wymagajaca, maz stal
sie cholerykiem. Czesto jestemy zmeczeni, jesli rozmawiamy to
najczesciej przez telefon kiedy maz jest w pracy.
Maz mnie nie pociaga, ja jego chyba tez nie. Moje znajome troche mi
zazdroszcza tego spokoju. Najsmieszniejsze, ze my z braku seksu
czesto robimy zarty, nie ma klotni, wyrzutow z tego powodu!
Czytam teraz na jakims forum jak to matki dwojki dzieci 3-4 razy w
tygodniu przezywaja upojne noce z mezami..... smiac mi sie chce, czy
to w ogole mozliwe??? czy u nas to juz koniec??? czy my jestemy
nienormalni, czy pary takei jak my nie pisuja na forum?? A co stalo
sie ze mna? Dalej bardzo dbam o siebie, kiedys bylam seks bomba i
naprawde w glowie mi bylo tylko jedno. Moj maz jest przystojnym
facetem, nie ma za wiele fantazji (w moich oczach), ale poza tym
wszystko funkcjonuje. Na 100 % nie ma kochanki, czasami oglada
biusty Ukrainek.
Acha mamy po 37 lat.
Byl ktos w podobnej sytuacji, czy da sie jeszcze cos naprawic,
powiedzmy -gdy dzieci wyjda nam z lozek, i z domu? A moze jest
mozliwe zycie przez kolejne 30 lat w zwiazku gdzie seks stoi na
ostatnim miejscu? Ciekawa jest co o tym myslicie