kremniveaa
28.05.09, 14:55
Przypadkiem wpadlam na to forum. Nawet nie wiedzialam, ze da sie w
tych tematach tak pogadac.
Zeby bylo jak nalewy, to pisz co jest.
7 lat z pierwszym partnerem- w lozku bylo bosko. Ale...nie do konca,
bo zawsze mialam ochote na oral z jego strony, ale nigdy tego nie
dostalam, bo...dla niego to bylo obrzydliwe. Ja a to bardzo chetnie
sprawialam mu takie pieszczoty i bardzo to lubie.
Ale...zwiazek sie rozwalil, bo nie tylko o seks w zwiazku chodzi i
skonczylo sie.
Poznalam kogos innego. Na poczatku swietne kumplowanie, smiechy,
zabawa - super. Tego mi bylo trzeba.
Seks z nim to tragedia, porazka, pustynia dozna i jeszcze moglabym
dorzucic cala mase mniej poetycznych okreslen ! Ale...powiedzialam
sobie, ze nie tylko to sie liczy, ze z czasem sie poprawi jak sie
poznamy lepiej.
Gowno prawda. Juz 2 lata razem i do dupy.
Co gorsze...przez caly miesiac ZERO. Co dla mnie istnej niewolnicy
piszczot i innych gier cielesnych - to n i e m o z l i w e.
Nie mialam na niego ochoty i nadal nie mam (na niego nie mam, cale
szczescie znalazlam inne pocieszenie)
Facet nie dba o siebie, nie chudnie wcale, bebol mu nie przeszkadza,
ubiera sie w co popadnie, mysle sie jak musi, obgryza pazury i...
(chyba nie wie, ze zauwayzlam) zywi sie czasem czyms z nosa (i tutaj
wam mowie, ze mam odruch wymiotny).
Zygac mi sie chce jak mysle, zeby COS z nim robic. Bo jako kumple
jest fajny.
I...teraz co mam robic ?
Przeciez to chore rzucac kogos bo odbiega od naszego obrazu idealu,
a z drugij strony to...jak chce faceta, prawdziwego !