beatrix-kiddo
29.09.09, 13:15
Jestem siła spokoju jak Mazowiecki. Żadnych ataków paniki. Żadnych duszności i nieostrego widzenia ze strachu.
Pięknie. Tylko że jest to wymuszone lekami. Jakieś końskie dawki chlorprothixenu 3 razy dziennie, doraźnie Lorafen. Gdyby nie te leki, to bym zdechła ze strachu.
Wczoraj doc zmienił mi wenla na Fevarin - podobno silniejszy i też ma działanie przeciwlękowe, poza antydepresyjnym. Zobaczymy. Ktoś brał i może się podzielić doświadczeniem?
Tak w ogóle to ja tu codziennie zaglądam, tylko nie bardzo mam siłę pisać.