11.01.10, 14:49
Wierzycie? Znalazłam cytat : " W Boga trzeba wierzyć, Bogu niekoniecznie".
Wierzyłam, praktykowałam. Od kilku lat nie spowiadam się i rzecz jasna nie
chodzę po komunię (do komunii?). Dlaczego? Nie chcę kłamać mówiąc księdzu, a
tym samym Bogu, że:

- nie będę stosowała antykoncepcji ( ponoć można, gdy stosuje się ją w postaci
pigułek w celach zdrowotnych -> endometrioza chociażby).
Wiem, że nie w tym celu stosowałabym ją.

- będę chodziła do Kościoła. Wkurza mnie on jako instytucja (księża, którzy są
karierowiczami-znam, nie aktualizowanie danych dot. Jezusa- na Discovery był
program dot. Jego osoby. Wiecie, że dokumenty zarówno jego uczniów, innych
wiernych jak i agnostyków mówią o tym, że Jezus w świątyni robiąc demolkę nie
miał celu zlikwidowania tzw. sodomy i gomory, handlu w niej tylko
zaprotestowaniu wobec korupcji pomiędzy Rabinami,a wysoko postawionymi
Rzymianami-wojskowymi jak się okazało. Tomasz-niewierny ponoć sam o tym pisze
w osobnych dokumentach . Dlatego między innymi uznano go za niewiernego. Dla
wiernych to nic nie zmienia. Jezus był przecież na Ziemi człowiekiem i wkurzył
się po prostu. ).
Dokumenty zostały przedstawione Kościołowi. Jest wiele innych faktów, które
absolutnie nie podważają Jego boskości. Ot mówią o jego życiu, jego reakcjach.
Dlaczego Kościół nie uaktualnia takich wiadomości? Biblia Biblią. z ust do ust
aż ktoś to w końcu spisał (ewangelie). Głuchy telefon. Wiele prawdy, ale nie
wierzę w nieomylność. Nie podważam tego, że był Bogiem.
Sama akcja z dzieciątkami nieochrzczonymi, które odeszły z tego świata.
Kościół kilka lat temu twierdził, że idą one w otchłań, która nie jest ani
niebem, ani piekłem, ani czyśćcem. A niedawno ustalił sobie, że jednak idą one
do nieba. Super. Można sobie ot tak poustalać wszystko. Nagle Bóg oświecił
Papieża, że jednak nie istnieją one w jakiejś ciemnej otchłani??? Kto tą
otchłań wymyślił?

Czasami nawiedza mnie myśl, że może go nie ma. Może umieramy i już nas nie
ma...tak po prostu. Łatwiej myśleć, że jest coś tam dalej.
Denerwuję się na samą myśl o tym, że ma nas chyba gdzieś skoro patrzy i
toleruje (bo jak określić brak Jego reakcji-przecież jest Bogiem) morderstwa -
wojny, cierpienie dzieci nieuleczalnie chorych i upośledzonych.
"Każdy dźwiga taki krzyż, który jest w stanie unieść". No tak możecie się nade
mną znęcać fizycznie, w końcu zniosę to i przeżyję przecież. Co tak połamane
kończyny , przecież jestem w stanie to przeżyć i znieść. Taka analogia. Po
co sprawiać ludziom taki ból???

Może gadam bez sensu. Bluźnię. Zbyt często to słyszę.
Chcę wierzyć, że pomimo swojej boskości gościu się nie wyrabia chroniąc
wszystkich i oszczędzając ich życie (niewinni ludzie, chore-umierające,
niewinne dzieci). A ci, którzy doświadczają Jego łaski (często mówi się o
Aniele Stróżu, który akurat w tym momencie ich chroni)mają fuksa, bo akurat
się wyrobił i im pomógł.

Tak sobie to tłumaczę swoim małym, człowieczym rozumkiem. Wierzę, że On jest
ok tylko się chłop nie wyrabia. Wierzę, że pomimo moich grzechów ( durnych,
małych typu antykoncepcja, nie chodzenie do Kościoła ) może spotkam się z
nim." Nie nam jest sądzić, co jest grzechem w oczach Boga" - cytat Demi Moore
z jakiegoś filmu, w którym zakochała się w księdzu (?) i ją naznaczono
wypalając literę symbolizującą ladacznicę.

- skoro wiem, że będę popełniała takie same grzechy po złożeniu obietnicy
"postanawiam się poprawić i proszę o rozgrzeszenie" czuję, że jestem
nieuczciwa wobec Niego. Oszukiwałabym Go (biorąc pod uwagę przykazania i nauki
Kościoła). Nie chcę tego robić. Dlatego nie spowiadam się. W oczach mojej
wierzącej rodziny jestem bluźniącą kobietą.
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: Bóg 11.01.10, 14:58
      Moje dziecko chodzi na religię. Na pytania dokąd idą nasi bliscy po śmierci
      tłumaczę (wierząc), że idą do nieba,albo czekają w poczekalni (czyściec). Male
      dzieci stają się aniołkami, którymi On się opiekuje. Bozia jest ich matką
      zastępczą i kocha je tak samo jak matka na ziemi. Opiekuje się nimi do czasu
      spotkania się dzieci z rodzonymi mamami. Mała pyta, czy w niebie się huśtawki,
      zabawki itp. Mówię, że jest wszystko to czego dzieci tu nie miały. Były chore,
      tam są zdrowe i szczęśliwe.
      Swego czasu dziecko było zdruzgotane faktem, że każdy z nas umrze. A ona nie
      chcę przenigdy i nie chce abym ja umarła (zajarzyła, że rodzice umierają przed
      dziećmi). Bardzo ją takie opowieści uspakajają.
      A Boże Narodzenie to takie urodziny corocznie Jezuska. Świętowanie BN przez
      chrześcijan to nic innego tylko impreza urodzinowa.

      Całkiem niegłupie wink
    • kamyczek_0 Re: I 11.01.10, 15:28
      Sytuacja z Kainem i Ablem (kurcze, mam nadzieję że nie mylę imion ).
      Ojciec poddawany próbie. Jest w stanie zaryzykować i zabić synów?
      Kurcze, a może ktoś to zmyślił?
      Pamiętam jak na religii w I kl. katechetka z uporem maniaka mówiła, że Bóg
      testował ojca. Super. Równie dobrze przekładając na nasze czasy mąż zrobiłby mi
      ustawkę. Podsunął nie mówiąc nic dwóch gości czekając na rozwój wydarzeń. No
      może wcześniej (kilka m-cy, lat wcześniej wspomniałby, że kiedyś przetestuje
      moją miłośc wobec niego). Zdradzę, nie zdradzę? A potem dowiedziałabym się, że
      to była ta próba, którą przeszłam zwycięsko (nie puściłam się). Byłabym
      rozgoryczona, że tak mnie chciał sprawdzić. Znajomi puknęli by się w głowę.
      • drugikoniecswiata Re: I 12.01.10, 13:44
        Abraham i izaak, kain z ablem poradzili sobie bez ojca wink
        Dużo w tym co piszesz rozczarowania, poczucia krzywdy... Bóg, wiara, religia,
        instytucja - to chyba 4 różne rzeczy?

        Nie przeczytałam wątku do końca jeszcze, zrobię to w wolnej chwili, chętnie się
        ustosunkuję.

        Dla mnie znalezienie odpowiedzi w kwestii wiary zawsze było bardzo ważne, nadal
        chyba jest, choć dorosłam do etapu, w którym uznaję, że chodzi o szukanie, a nie
        o znalezienie.

        To co mnie do tej pory zastanowiło i też wkurzyło (sorry, ale tak, nie umiem
        znaleźć łagodniejszego określenia) to rozziew między tym co mówisz w 1 a tym co
        w 2 poście. Jeśli nie wierzysz, albo masz wątpliwości, to czemu wciskasz dziecku
        kit? Nie lubię traktowania wiary jak opowieści o św. Mikołaju. Choćby z szacunku
        dla tych, którzy wierzą.
    • lolinka2 Re: Bóg 11.01.10, 16:24
      kamyczek, moim skromnym zdaniem tobie się Bóg pomieszał z tymi, co
      twierdzą, że robią za jego urzędników.
      Bo jakby "urzędników" odsiać, to okazałoby się że i w Boga - i Bogu
      wierzyć się da... a wręcz, że inaczej się nie da smile
    • kamyczek_0 Re: Bóg 11.01.10, 16:44
      Wierzyłam i praktykowałam, a dzisiaj wierzę i nie praktykuję. Wg. porządnych
      katolików (nie pisze z ironią) nie możliwa jest wiara + nie praktykowane.
      Tylko tak sobie myślę, że nie taki straszny Bóg jak Go malują (wystawia(ł) na
      TAKĄ próbę jak z tym Kainem i Ablem), karze surowo=piekło (łamanie co niektórych
      przykazań). Kurcze w takim razie nieliczni idą do nieba.
      No bo raz wmawiają, że jest miłosierny i dobry, a drugim surowy i zły wręcz.
      Byłam przestraszona tym ojcem i w konsekwencji zabiciem jednego z nich w celu
      potwierdzenia wiary. Bałam się spóźnić na mszę wręcz. Kosmos.
      Jestem ciekawa jak potraktuje 2 różne osoby:

      1. katolik uczęszczający co tydzień do kościoła,komunia co tydzień. W gruncie
      rzeczy jest skłócony z kilkoma osobami na śmierć. Oszukuje US, gnoi ludzi. itd,
      itd.

      2. człowiek nie chodzący do kościoła, spowiedź - nie (bo czytaj w powyższych
      postach), normalny ludź nie krzywdzący ludzi, uczciwy.

      Może kiedyś się dowiem. Zapytam na bank.
      • kamyczek_0 Re: Bóg 11.01.10, 16:46
        Znaczy się czy skoro nie chodzę do kościoła,łamię przykazania kościelne jest w
        stanie pójść do nieba nie siedząc za długo w czyśćcu. hmmm....
    • lolinka2 Re: Bóg 11.01.10, 17:02
      historia z ojcem i synem, to raczej na bank Abraham i Izaak smile
      Abel i Kain to trochę inna epoka, trochę inna sytuacja

      Jeśli chcesz wyrobić sobie własny ogląd, to nie polegaj, na papce,
      którą wkładają do głowy, a sięgnij do źródła...
      • kamyczek_0 Re: Bóg 11.01.10, 17:38
        Racja Izaak.

        Nie, no księża rozumiem z racji wykształcenia wkładają nam do głowy prawdę. W
        końcu tego się uczyli. Korzystali ze źródeł.
        Źródła inne niż ich nie są prawdziwymi źródłami. Jedynym niezaprzeczalnym jest
        przecież Biblia. Rozumiem, że wszystko co w niej zawarte na 10000 % zdarzyło
        się i to dosłownie. Nie można jej interpretować, a jeżeli już to tylko tak jak
        księża ( caaały kościół jako instytucja).
        Dla mnie bynajmniej Biblia jest opowiadaniem, przekazem które mogę może
        interpretować inaczej niż księża. Poeta miał na myśli to czego nas uczą.
        Ja się zastanawiam czy bluźnię czy też mam prawo tak to odbierać. Każda dyskusja
        nt. tego jak akurat to widzę w swoich oczach jest gaszona z falą złości "bo
        tak, a nie inaczej".
        Mam w rodzinie 2 osoby mocno religijne, całkiem mądrze mówią czasami. Jednak
        uważają mnie za bluźniącą pseudo katoliczkę.

        wink
        • lolinka2 Re: Bóg 11.01.10, 17:50
          no to ja właśnie o Biblii mówię... jako o jedynym źródle.
          I jeśli ktoś podaje, że ma jakiekolwiek inne źródło, to ewidentnie robi
          albo próbuje zrobić innym wodę z mózgu smile
          • drugikoniecswiata Re: Bóg 12.01.10, 13:58
            Albo ma w tej kwestii poglądy odmienne od lolinki wink
            Tak czy siak, zgadzam się z tymi, co mówią, że należałoby zacząć od Biblii.

            To, czy jest źródłem jedynym i jak ją traktować czy nie uważam za kwestię
            drugorzędną, bo w judeochrześcijańskim kręgu kulturowym chyba wszyscy zgodzimy
            się co do tego, że jest źródłem najważniejszym.

            Przeczytaj sobie listy św. Jana na dobry początek. Pod koniec Nowego Testamentu,
            tuż przed Apokalipsą wink I może psalm 121 (120)?
            • lolinka2 Re: Bóg 12.01.10, 14:59
              nie, jeśli mówimy o Bogu Biblii, to skąd wiedza o nim jak nie z Biblii?
              i moje poglądy guzik tu do rzeczy mają...
              • drugikoniecswiata Re: Bóg 12.01.10, 23:16
                Z wiedzy o tym, w jakiej tradycji i w jaki sposób Biblia powstawała, co rzuca
                światło na treść? Z dokumentów również niekanonicznych, które dzięki temu, że
                zawierają inne wersje, mogą przybliżać do historii tekstu jako takiego? W
                zasadzie to nawet miałam Cię zapytać, jak Świadkowie traktują historyczną
                egzegezę Pisma.

                Natomiast drugą sprawą jest, że z wątku jednoznacznie wynika, że kamyczek szuka
                zrozumienia (?) Boga (?) takiego, o jakim słyszy od księdza, czyli - jakiego
                głosi Kościół rzymskokatolicki - jeśli w ogóle chodzi o Boga. Bo może bardziej o
                historię dogmatów, obrządków, naukę społeczną KK? No to wtedy Biblia pozostaje
                podporą, ale sama laikowi wiele nie powie. Co nie znaczy, że tradycja z niej się
                nie wywodzi.

                Tak czy siak, ostatnim źródłem wiedzy w tej kwestii byłby dla mnie przypadkowy
                ksiądz w przypadkowej parafii. Tak samo jak nie chodziłabym do przypadkowego
                psychiatry, psychoterapeuty, ginekologa czy dentysty tylko dlatego, że pracuje w
                poradni koło domu. Smutne, ale prawdziwe. Oni wszyscy są tylko ludźmi.
                • drugikoniecswiata Re: Bóg 13.01.10, 02:25
                  > W zasadzie to nawet chciałam Cię zapytać,
                  > jak Świadkowie traktują historyczną egzegezę Pisma.

                  W sensie nie pytam ogólnie o to, co z tradycji odrzucacie, tylko na jakiej
                  podstawie budowana jest doktryna (ustalana interpretacja Pisma), eh, nie umiem
                  sformułować pytania.... chyba chodzi mi o miejsce właśnie wiedzy wynikającej z
                  kontekstu historycznego i religijnego backgroundu Jezusa oraz historycznej
                  wiedzy o procesie spisywania Biblii w objawieniu, które stoi u podstaw powstania
                  Zboru Świadków?

                  Jeśli gdzieś coś mylę albo mówię niedobrym językiem, to przepraszam, moja
                  niewiedza jest wielka wink
        • chin_chilla Re: Bóg 11.01.10, 20:28
          A ty próbowałaś chociaż raz chociażby Biblię przeczytać? Albo chociażby Nowy
          Testament? Czy może uważasz, że ci to niepotrzebne i tylko się opierasz na tym,
          co usłyszałaś, ktoś ci powiedział albo w telewizji zobaczyłaś?
          Skoro nie odróżniasz Abrahama i Izaaka od Abla i Kaina to może powinnaś od
          podstaw zacząć...
          • kamyczek_0 Re: Bóg 12.01.10, 08:56
            >A ty próbowałaś chociaż raz chociażby Biblię przeczytać? Albo chociażby Nowy
            > Testament? Czy może uważasz, że ci to niepotrzebne i tylko się opierasz na tym,
            > co usłyszałaś, ktoś ci powiedział albo w telewizji zobaczyłaś?
            > Skoro nie odróżniasz Abrahama i Izaaka od Abla i Kaina to może powinnaś od
            > podstaw zacząć...

            Pomyliłam się. Czytałam. Powiem szczerze, że czasami nie pamiętam gdzie
            zaparkowałam auto (będąc w sklepie tylko 10 min. ).
            Pamięć mnie cholernie zawodzi. Mogła zajrzeć na półkę, albo przynajmniej zerknąć
            w google. Mea culpa.
            To nie zmienia faktu TAK OKRUTNEGO wystawiania ludzi na próbę. Jeżeli tak NA
            PRAWDĘ było (wierzę, że jednak jest to tylko przykład zastosowany w przekazach
            pokoleniowych po to, żeby w ówczesnych ludziach wzbudzić trwogę przed Panem )
            to przyznam szczerze że Boga powinno się bać jak jasna cholera, trząść się na
            samą myśl i nim.


            • drugikoniecswiata TO NIEPRAWDA 13.01.10, 03:59
              Ale może warto w takim razie przeczytać jeszcze raz? Na spokojnie, krytycznie,
              odkładając na bok interpretacje, które pamiętasz z kościoła, a już zwłaszcza z
              lekcji religii, bo to inny etap rozwoju emocjonalnego i duchowego chyba?

              To wierutna bzdura, że Kościół odrzuca wiedzę historyczno-archeologiczną.
              Właśnie prawosławie i katolicyzm biorą ją pod uwagę w duuuuuuuuuużo większym
              stopniu niż protestantyzm i chyba też kościoły restorianistyczne (m.in.
              Świadkowie Jehowy, Mormoni).

              Zajrzyj choćby do książek prof. Anny Świderkówny - "biblia a człowiek
              współczesny", "prawie wszystko o biblii", "rozmowy o biblii" (kilka tomów, można
              czytać na wyrywki).

              Są genialne, a wiedza pani profesor budziła i budzi mój niekłamany podziw i
              zazdrość. Miałam przyjemność i zaszczyt przez trzy lata uczestniczyć w
              prowadzonym przez nią w domu kameralnym seminarium. Niesamowita, genialna
              kobieta, człowiek wielkiej wiedzy, wielkiej pokory i wielkiej wiary.

              Subiektywną listę proponowanych lektur wklejam w osobny post, bo mi się rozrosła
              do granic możliwości wink
          • kamyczek_0 Re: Bóg 12.01.10, 09:16
            Tak czasami się opieram na tym, co usłyszałam w tv. Tak samo jak wierzę w
            ostatnie znalezisko Panów archeologów. Ktoś odciski odkrył, ktoś inny zobaczył
            na własne oczy i je zbadał. Oczywiście idąc takim tokiem rozumowania to może być
            ściema, albo półprawda.
            Po co pisać o tym w Nature? Ktoś to zbadał pod kątem pochodzenia, ale oczywiście
            może się mylić.
            Tak więc zobaczyłam w tv, przeczytałam i uwierzyłam... Przerażające.


            Powinniśmy zakończyć badania dot. życia Jezusa, prób pogłębienia wiedzy na na
            jego temat (na temat życia ziemskiego).
            Ewangelia wg. Judasza to też ściema. Zdrajca. A nóż widelec ktoś ją odkrył,
            ktoś zbadał jej pochodzenie, ktoś przetłumaczył,a świat raczył w nią uwierzyć.
            Toż to ściema. Kościół mówi nie i koniec.

            tongue_out
          • kamyczek_0 Re: chin_chilla 12.01.10, 09:23
            Tak masz rację, nie powinnam wierzyć w tajemnice fatimskie. Przecież
            przeczytałam i zobaczyłam program nt. nich w tv.
            Dzieci zobaczyły Matkę Bożą. Świadkowie mogą ściemniać. Dzieciaki też mogły
            ściemniać. Nie ma dowodów fizycznych, a trzeba w nie wierzyć (każdy katolik
            powinien). Papież uwierzył więc my również musimy. Papież & co. nie wierzy w
            odkrycia dot.nowych faktów z życia Jezusa więc my również nie powinniśmy.
            big_grin
            • drugikoniecswiata Re: chin_chilla 12.01.10, 14:01
              objawienia fatimskie należą do kategorii objawień prywatnych i żaden papież nie
              wymaga od ciebie, byś w nie wierzyła.
        • drugikoniecswiata Re: Bóg 12.01.10, 13:49
          nieeeee...................
          poziom wykształcenia polsiego kleru jest katastrofalny, to raz.

          co do tego, co jest źródłem, to różnica jest między wyznaniami - dla
          protestantów i tak samo dla Świadków jest to tylko biblia, "sola scriptura", dla
          katolików i prawosławnych - biblia + tradycja.

          strasznie dużo mieszasz tutaj sad
    • dr.zabba Re: Bóg 11.01.10, 23:09
      Bardzo zasmuca mnie stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie antykoncepcji.
      Jest ono przy obecnym stanie wiedzy nie do obronienia. Kościół nie podaje
      żadnych logicznych argumentów przeciwko antykoncepcji. Antycypuję, że za krótszy
      lub dłuższy czas Stolica Apostolska zmieni naukę w tej dziedzinie i jak inne
      wyznania chrześcijańskie uzna antykoncepcję za dopuszczalną. Smuci mnie w pewien
      sposób fakt, że można zostać "zwolnionym" z zakazu antykoncepcji przez
      spowiednika, jeśli jego zdaniem w danym przypadku jest ona dozwolona. Nie miałam
      z tym trudności po urodzeniu trzeciego dziecka, z rozszalałym chadem, na
      prochach. Ale dlaczego to czy grzeszę, czy nie zależy od zdania poszczególnego
      księdza? Czy kobieta w innej sytuacji życiowej nie dostałaby dyspensy? Jeśli
      znajdę księdza który myśli jak ja - nie mam grzechu, jeśli nie znajdę - mam grzech?
      • singapurkaa Re: Bóg 12.01.10, 00:06
        Też mnie dziwi i zasmuca stanowisko w sprawie antykoncepcji, ale nie wiedziałam,
        że istnieje możliwośc "dyspensy".
        Rozumiem, że rozmawiałaś z księdzem o swojej sytuacji i zwolnił Cię z zakazu
        stosowania środków antykoncepcyjnych? Swoją drogą to gratuluję odwagi w
        rozmawianiu o tak intymnych sprawachwink
        • kamyczek_0 Re: Bóg 12.01.10, 08:48
          >Rozumiem, że rozmawiałaś z księdzem o swojej sytuacji i zwolnił Cię z zakazu
          stosowania środków antykoncepcyjnych? Swoją drogą to gratuluję odwagi w
          rozmawianiu o tak intymnych sprawach


          Spowiadając się nie można powiedzieć formułki "więcej grzechów nie pamiętam,
          obiecuję poprawę i proszę o rozgrzeszenie" używając antykoncepcji. Przecież
          pamiętam smile Nie spowiadałam się lata. Rozmawiałam na ten temat z księdzem.
          Świetny kapłan.
        • dr.zabba Re: Bóg 12.01.10, 18:21
          Wspominaliśmy, ja i mąż, o problemie w czasie różnych spotkań z duchownymi,
          sakramentalnych i nie, i zdanie takie wypowiedziało w sumie pięciu zupełnie
          różnych księży.
          Ale mimo to uważam, że stanowisko Kościoła jest bardzo krzywdzące dla ludzi
          żyjących w małżeństwie.
    • kamyczek_0 Re: Bóg 12.01.10, 09:05
      Nie próbuję czytać, interpretować Biblii jak mi się podoba-pod siebie.
      Czasami tylko myślę,łudzę się że niektóre fragmenty są przerysowane. Oczywiście
      mające morał.
      Może ktoś się wzburzy, ale przyrównuję ją czasami (podkreślam) do baśni
      Andersena. Morał w nich jest i uczy jak powinniśmy postępować, jacy powinnyśmy
      być. Jednak przyznam szczerze, że wg.mnie baśnie A. są przerażające momentami.
      Oczywiście bałam czytając je w dzieciństwie.
      Biblii też się bałam.
      Wierzysz, że tekst Biblii jest słowo w słowo prawdziwy? Tak powiedział Bóg.Tak a
      nie inaczej dosłownie słowo w słowo. "I Bóg rzekł...".
      • sapiencja Re: Bóg 12.01.10, 10:18
        kamyczek_0 napisała:

        "Wierzysz, że tekst Biblii jest słowo w słowo prawdziwy? Tak
        powiedział Bóg.Tak a nie inaczej dosłownie słowo w słowo. "I Bóg
        rzekł...".

        Dawniej kapłani straszyli zaćmieniem słońca, wmawiając ludowi,że
        to kara za grzechy. Dzisiaj jest Biblia,
        odpowiednio "zmodyfikowana" dla potrzeb księży.
        Treść prawdziwej Biblii znają chyba tylko papieże.

        Kiedyś jeden mądry, niezakłamany ksiądz(tacy się jeszcze zdarzają)
        powiedział mi, gdy przyznałam się, że nie chodzę do kościoła: "nie
        ten katolik, co w kościele siedzi."




        Ps Czytam Wasze wypowiedzi od kilku miesięcy. Lubię tu być...
        • lolinka2 Re: Bóg 12.01.10, 12:45
          sapiencja, fajne twierdzenie, szkoda tylko że samo twierdzenie - zero
          dowodów...
          • sapiencja Re: Bóg 12.01.10, 13:09
            lolinka2, to dla Ciebie wink

            Do klasztoru przyszedł młody mnich. Dostał się pod opiekę starszego
            mnicha, ten zaprowadził go do biblioteki i kazał przepisywać Biblię.
            Młody mnich obejrzał biblię, którą miał przepisywać i zażądał
            oryginału. Był tak uparty, że starszy nich ustąpił, wręczył mu
            oryginał i wyszedł. Wrócił po kilku godzinach i co widzi? Młody mich
            zanosi się płaczem.
            -Co się stało, bracie. Dlaczego płaczesz?
            -Płaczę, bo w oryginale Biblii jest napisane:” żyj w celi, bracie”,
            a nie w celibacie.






            • sapiencja Re: Bóg 12.01.10, 13:10
              Ps sorry za błędy, ale szybko pisałamsmile
        • drugikoniecswiata Re: Bóg 12.01.10, 14:10
          > Dzisiaj jest Biblia,
          > odpowiednio "zmodyfikowana" dla potrzeb księży.
          > Treść prawdziwej Biblii znają chyba tylko papieże.

          cooooooooo?????????????

          Jeśli za "prawdziwą Biblię" uznajesz tekst zachowanych manuskryptów hebrajskich,
          aramejskich i greckich, kanonicznych i/lub nie - to śpieszę donieść, że są one
          dostępne online za darmo. A jak wolisz na papierze, to zapraszam na kawę, mam na
          półce wraz z rządkiem słowników.

          Warto czytać Biblię z dobrym komentarzem historyczno-egzegetycznym, są prace
          ekumeniczne. Polecam też takie coś jak "Żydowski komentarz do Nowego Testamentu"
          i w ogóle książki sytuujące Jezusa na tle tradycji żydowskiej. No i już sama
          lektura kilku wydań / tłumaczeń równolegle jest fascynująca....

          > Ps Czytam Wasze wypowiedzi od kilku miesięcy. Lubię tu być...

          Rozgość się.
          • sapiencja Re: Bóg 12.01.10, 14:17
            Dziękujęsmile
    • chin_chilla Re: Bóg 12.01.10, 11:31
      Nie pisząc tutaj o nikim konkretnym pragnę zauwazyć, że najbardziej danerwują mnie dwie grupy ludzi - ci, którzy bezkrytycznie i bez zastanowienia wierzą we wszystko co Kościół im mówi, oraz ci którzy odsądzają Kościół od czci i wiary mając ledwie mgliste, bądź żadnego pojęcia odnośnie tego co Kościół reprezentuje i jaki jest.
      Jeśli chodzi moje poglądy - uważam, że Biblia to traktat polityczno-religijny (w tej właśnie kolejności), chrześcijaństwo u swych korzeni było sektą polityczna, a tego co w Biblii napisano nie należy traktowac dosłownie. Owszem, znajdują się w niej pewne zapisy wydarzeń historycznych, ale trzeba umieć je odszukać. Znaczne fragmenty tekstu to alegorie mające nakierować moralnie wierzących. Mniejsza o to czy się z poglądami tam zawartymi zgadzam czy nie. Jak również fakt, że o polityce Kościoła decyduje grupka facetów, którzy mówią za co będziesz potepiony a za co nie do mnie nie przemawia.
      Zwłaszcza, ze jeszcze niedawno, jak sie popełniło samobójstwo, nie ważne z jakiego powodu, to się lądowało na niepoświęconej ziemi. Teraz w takim pochówku spokojnie może uczestniczyć ksiądz pod warunkiem, ze samobójca był chory psychicznie i tym mozna wytłumaczyć jego czyn. Potępiony na wieki wieków też nie będzie.
      Jeśli chodzi o moje zgłębienie Biblii - z racji drogi która kiedyś obrałam poświęciłam jej dużo czasu. Jej i filozofii z nią związanej i dużą przykrość w tamtym czasie odczułam, gdy okazało się iż przy pomocy logiki można obalić absolutnie wszystkie dowody na istnienie boga, duszy nieśmiertelnej i życia po życiu, jak również, że korzenie wielu treści zawartych w tym dziele sięgają aż do Arystotelesa jeśli nie dalej i mało jest tam oryginalnych kawałków.

      Jeśli chodzi o upór Kościoła co do pewnych spraw (antykoncepcja, eutanazja, aborcja, celibat etc.) to się z nim nie zgadzam, co nie zmienia faktu, ze rozumiem. W dzisiejszych czasach Kościół musi się czegoś trzymać, żeby mieć podstawy, podwaliny wyróżniające go spośród innych "ofert" religijnych jakie mamy na świecie. Musi gdzieś szukać swojej tożsamości i swojego ja. My się możemy nie zgadzać z jego stanowiskiem, ale jest wiele osób dla których sa to cenne wartości z którymi się utożsamiają, i nie mówię tu o mocher power ale również o młodych ludziach. Gdyby Kościół zrezygnował ze swojego stanowiska przestałby się wyróżniać. Czym by sie różnił od np. protestantyzmu? Ale to chyba już oddzielną dyskusja.
      Jeśli o sam Kościół chodzi to czy nam się to podoba czy nie, pomijając wszelkie deprawacje jakie go z czasem dotknęły, to zrobił dużo, miał ogromne znaczenie dla kultury i historii Europy. Pomimo, ze obróciło się to przeciw niemu dla podwaliny pod demokrację, prawa człowieka, wolność myśli i wypowiedzi. Przeszedł olbrzymią drogę, ewoluował i robi to nadal. Kościół nie jest idealny, ma wiele wad które można by mnożyć i mnożyć, ale nie można zapominać o jego zaletach i dokonaniach.
      P.S.
      Jakby mi ktoś powiedział tydzień temu, że ja będę broniła Kościoła to bym nie uwierzyła smile
      • chin_chilla Re: Bóg 12.01.10, 12:58
        Miało być "dał podwaliny".
        • kamyczek_0 Re: Bóg 12.01.10, 13:34
          smile
        • majagor Re: Bóg 12.01.10, 13:45
          Mnie jak ktoś pyta czy wierzę w boga.. odpowiadam, że w siebie wierzę.

          Wychowałam się w rodzinie katolickiej, mama kiedyś praktykowała, ojciec nigdy. Siostra ostra ateistka. Ja długo się zastanawiałam. Mam wszystkie sakramenty z bierzmowaniem włącznie, których chcę się zrzec - mama poprosiła mnie abym nie robiła tego za jej życia więc poczekam z tym sobie bo aż tak mi się nie spieszy.

          Jako dziecko już takie starsze pytałam dlaczego, jeśli urodzę się w Polsce to jestem katolikiem, dlaczego jeśli urodzę się w Libanie to muzułmanką, a jeśli w Rosji to wyznaję prawosławie.. Dlaczego o religii, o przekonaniach, w które powinno się wierzyć, którym powinno się być wiernym ma decydować [w większości] miejsce urodzenia..
          Pytałam też dlaczego katolik mówi, że jego religia jest właściwa, buddysta mówi, że buddyzm jest tą właściwą, a muzułmanizm, że islam.. I komu tu wierzyć?
          Może już jest teraz na to jakieś wytłumaczenie. Kiedyś ani mama, ani tata nie potrafili mi tego wyjaśnić. A pani na religii nie pozwalała zadawać "trudnych" pytań..

          W większości polskich katolików nie szanuję. Są zakłamani, są hipokrytami. Nawet nie znają religii, do której rzekomo się przyznają. Swego czasu bardzo ceniłam sobie muzułmanów - za wierność zasadom, które daje im ich religia - i absolutnie nie mam tu na myśli przemocy, terroru - tego akurat Koran zakazuje.
    • bonus1985 Re: Bóg 12.01.10, 22:27
      Wierze.
    • dr.zabba Re: Bóg 13.01.10, 00:12
      W ostatnich czasach wątpię. Jestem wątpiącym. Wierzę jednak, że ze zwątpień
      rodzi się prawdziwa wiara.
      Skąd wiemy, że Biblia faktycznie mówi o prawdziwym Bogu?
    • drugikoniecswiata pomieszane poziomy 13.01.10, 00:38
      Wróciłam do wątku, ale bardzo mnie dezorientuje pomieszanie poziomów dyskusji.
      Chętnie podejmę rozmowę, jak będę wiedziała, że mówimy o tym samej kwestii...

      Ja to widzę w takiej kolejności (od najszerszego do najwęższego, w dodatku
      schemat jest uproszczony, bo najwygodniej by pewnie narysować go zbiorami, a
      tego na forum się nie da...)

      1. duchowość
      2. wiara
      3. praktyka religijna
      4. konfesyjność
      a. religia
      b. Kościół
      c. obrządek
      d. ryt
      5. instytucjonalność

      Napięcie moim zdaniem wynika z faktu, że stawiając sobie pytanie na jednym
      poziomie (Bóg, transcendencja, życie po śmierci) szukamy odpowiedzi na innym (co
      mówi religia), w dodatku przez lepszych bądź gorszych pośredników (ten lub inny
      Kościół, nauka, media) i ich przedstawicieli handlowych (ksiądz, dziennikarz,
      naukowiec). Nie chodzi mi o to, że instytucja jest be, ale że po to, by
      _świadomie_ wybrać przynależność do niej lub jej brak nie da się przeskoczyć
      poprzednich etapów. Tzn. dla mnie się nie da, to siłą rzeczy rodzi frustrację. I
      bardzo zawęża pole wyboru. To tak jakby zjadłszy napoleonkę stwierdzić, że
      wszystkie słodycze są be.

      Ja w tej chwili (po wielu latach zawieruchy) chyba znów wierzę, przy czym jest
      to odpowiedź na poziomie 1-2, czyli poszukiwań na gruncie duchowości/wiary. Moja
      wiara ukształtowała się w konkretnej tradycji, którą staram się rozumieć, a
      zrozumiawszy w większości lubię i szanuję, co nie znaczy, że praktykuję. Jest to
      dla mnie jednak forma wyrazu a nie treść.

      W moim rozumieniu świata religie są językami, którymi ludzie próbują mówić o
      tym, co niematerialne (potrzeba transcendencji jest czymś, co chyba odróżnia nas
      od reszty stworzeń?) Moim zdaniem ani nie są językami jedynymi, ani żaden z nich
      nie jest lepszy od drugiego. Ten, w którym wyrosłam, jest mi z różnych względów
      najbliższy, ale
      każdy inny, którego się choć trochę nauczę, wzbogaca moje rozumienie świata, bo
      wierzę, że to język stwarza kategorie, w których myślimy.

      Szanuję światopogląd świecki, pod warunkiem, że jest świadomą i spójną
      emocjonalnie postawą a nie jedynie negacją tego, co mówi postawa religijna, a
      już zwłaszcza religijność konkretnych osób. Bo podejście "mam rację dlatego że
      ty jej nie masz" jakoś mnie nie przekonuje. "Słodycze są niedobre bo twoja
      napoleonka mi nie smakuje".

      Mojemu pojmowaniu duchowych poszukiwań najbliższa jest chyba kategoria łaski, a
      rozumieniu łaski - pojęcie zaproponowane przez Stanisława Obirka w dialogu z
      Kołakowskim: łaska wiary,łaska niewiary.
      nabiegunach.blogspot.com/2009/10/aska-wiary-aska-niewiary.html
      Eh, no i jak zwykle się rozgadałam.
      Pogada ktoś ze mną także na metapoziomie?
    • drugikoniecswiata QQQQQQQQQQQQQQQQQRW 13.01.10, 03:56
      Bozia mnie pokarała za siedzenie po nocy.

      Napisałam baaaaardzooooo dłuuuuuuuuugi post z propozycją subiektywnej "listy
      lektur" i zamknęłam nie tą zakładkę w Mozilli co trzeba. Jak mi przejdzie wqrw,
      to może jutro spróbuję sklecić go jeszcze raz..........

      w takim razie dobranoc.
      • drugikoniecswiata wiedza nietajemna, czyli BIBLIA online 13.01.10, 04:11
        www.biblia.net.pl/template.php?tpl=index
        Dostępne tłumaczenia: polskie (7 tłumaczeń), angielskie (3 tłumaczenia),
        łacińskie i greckie; dalej linki do innych stron i krótkie artykuły krytyczne

        www.biblegateway.com/versions/
        w innych językach, samych angielskich tłumaczeń > 20
        cześć dostępna w pdfach

        www.codexsinaiticus.org/en/manuscript.aspx
        najstarszy manuskrypt biblijny online z połowy IV w,
        można oglądać/czytać tekst i równolegle jego transkrypcję i tłumaczenie

        www.watchtower.org/p/biblia/index.htm
        przekład Strażnicy
        [ja nie lubię, ale lubię tubylczą świadkinię wink]
        • sapiencja Re: wiedza nietajemna, czyli BIBLIA online 13.01.10, 08:42
          Mnie to przeraża. Powoduje zamęt w mojej głowie. Kto dzisiaj żyje
          tak, jak w Biblii powiedziano? Człowiek jest tylko człowiekiem i
          nie radzi sobie ze swoimi słabościami. Kiedyś podporą był kościół,
          księża mieli autorytet. Dzisiaj to runęło. Może musi stać się coś
          strasznego, aby człowiek spokorniał...
          • drugikoniecswiata Re: wiedza nietajemna, czyli BIBLIA online 13.01.10, 11:51
            Ale co Cię przeraża?
            To,że nie ma jednej instrukcji, autorytetu, któremu można by zaufać?

            Przecież rozum i wolną wolę dostaliśmy na starcie. Dziś się tym wyjątkowo
            chwalimy, szczycimy, jest to symbol naszej wolności. Wolność ma swoją cenę...
            choćby w postaci odpowiedzialności za swoje czyny, decyzje, wybory. Z tego nigdy
            Biblia nie zwalniała.

            Mnie przeraża duchowa pustka zachodniej cywilizacji. Ale przestałam się
            zastanawiać nad tym, co musi się stać, żeby CZŁOWIEK zmądrzał. Staram sie skupić
            na tym, co musi się stać, żebym JA zmądrzała. Może zdążę, zanim Putin odpali
            guzik bomby atomowej.

            Biblia nie głosi żelaznych wymagań.
            Głosi bezmiar miłosierdzia.
            To piękne orędzie.
            • sapiencja Re: wiedza nietajemna, czyli BIBLIA online 13.01.10, 17:33
              drugikoniecswiata napisała:
              > Ale co Cię przeraża?
              > To,że nie ma jednej instrukcji, autorytetu, któremu można by
              zaufać?

              Tak.
          • dr.zabba Re: wiedza nietajemna, czyli BIBLIA online 13.01.10, 11:55
            Ja patrzę inaczej. Widzę szklankę do połowy pełną. Ludzie żyją, tak jak chce
            tego Bóg: zgodnie ze swoim sumieniem. Pewno, jest sporo, którzy mają sumienie
            pokrzywione (gdzie jest granica między pokrzywionym i nie pokrzywionym?) i
            takich, co z sumieniem się nie liczą. Ale myślę, że większość żyje dobrze,
            miłując bliźniego i ... Boga (?). Większość żyje normalnie, a normalnie
            zazwyczaj znaczy dobrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka