14.02.04, 17:03
„ Dostrzegamy, ze pierwszy krok ku wolności i sile możemy uczynić tylko przez
całkowitą klęskę.
Uznanie naszej osobistej bezsilności ostatecznie okazuje się pewnym
fundamentem, na którym można zbudować szczęśliwe życie.”
Bill Wilson

Masz racje abdonie, czas napisac cos na forum. Ten kawalek ponizej jest jakby
moja nadzieja, pieknymi chwilami zapisanymi bym ich nie zapomniala. Jest to
dosc radosne, przynajmniej tak to odbieram, wiec jeśli ktos ma ochote „poczuc
zielen lisci” niechaj to przeczyta.
Awanturko, nie mogę się z tym pogodzic ani zaakceptowac. Musze troszke
przemyslec. Ale chodz na chwilke pomyslalam o kims innym a nie o swoim bolu,
dziekuje. Mam dzis bardzo kiepski dzien az się dziwie ze mam tyle sily by
przeciwstawic się temu. To dzieki wam.



Białe płótno stron i ciężka drewniana oprawa.




Czy to możliwe by umysł się wypalił, zapomniał skąd pochodzi? Największą
bronią są nasze myśli. Mogą nas zgładzić lub pozwalać nam żyć w raju i
spokoju ducha. Bez iskierki, od której płoną nasze dni, życie staje się
niezapisanymi, białymi kartkami papieru. Każda strona taka sama, zimna,
niewyrazista... martwa. Dni staja się ciężkie jak byśmy na swojej klatce
dźwigali drewniane brzemię. I pomimo starań nie możemy znaleźć drogi
powrotnej do „domu”. Do jedynego miejsca gdzie byliśmy podziwiani, w pełni
akceptowani, na zawsze wolni. W powietrzu pachniał świeży zapach nadmorskich
owoców roznoszony przez chłodny wiatr. Szum liści i pochłaniająca zieleń traw
zapraszały do siebie. Spokojnie, bezpiecznie, po prostu cudownie. Gdy tylko
popatrzyło się w gore, błękit nieba wnikał do naszych oczu i nie pozwalal
zamknąć powiek, a co dopiero oderwać wzroku. Chmurkowe stworzonka machały do
nas łapkami, śmiejąc się przy tym radośnie. Zadowolenie, godność, szacunek
przepełniały każdą udręczoną wcześniej cześć ciała. Płynęły w naszych żyłach.
Ogarniały nas. Przynosiły ulgę i długo oczekiwane spełnienie. Taki był
nasz „dom”, w którym teraz jesteśmy niestety tylko gośćmi. Zagubieni,
przestraszeni, cierpiący, tacy jesteśmy. Zapomnieliśmy naszych wartości,
poczucia piękna, szczerości i co najważniejsze odczuwania uczuć.
Nasza percepcja uzależniona jest od środowiska, tego, co widzimy,
stereotypów a przede wszystkim innych ludzi. Najlepszym dowodem na to są
nasze słowa, czyny i dezorientacja. Przygnębione, bez wyrazu twarze błąkają
się po ulicach „śpiąc”. Im dłużej to trwa tym głębiej „zasypiają”. Klatki
filmowego życia coraz wolniej się kręcą, coraz mniej widzimy, coraz bardziej
się oddalamy.
Może dzieci są szczersze i beztroskie, widza świat w pozytywnych barwach,
ale „MY” potrafimy zrozumieć rzeczy niemożliwe do opisania, rzeczy, które
wchłaniając staja się częścią nas.
Schodzę z gorki, wyciagam lewa dłoń. Powoli przesuwam ręką po zielonych
krzewoch. Stopy są coraz cięższe, zwalniam. Nie moge oderwać wzroku od
pochłaniającej mnie zieleni. Przystaje, dłonie niezdarnie przesuwam po
liściach, dotykam ich jakbym widziała je pierwszy raz w życiu. Mile, lecz
stlumione uczucie dociera do mojej głowy a potem do serca przez opuszki moich
palców. Wciąż tkwię w tym letargu, coraz wolniej i wolniej się poruszam,
myślę... zasypiam.




Obserwuj wątek
    • awanturka Re: ;) 14.02.04, 18:17
      Olu!

      Nie namawiam Cie do pogodzenia sie z ta choroba. Walcz z nia, buntuj sie, pytaj "dlaczego?". Ale gdybyś już nie mogła dłużej, gdyby tak się zdarzyło, to pamiętaj,że zaaakceptowanie swojej sytuacji - to też jest pewien sposób.
      I wiedz, że to nie jest coś co dzieje sie nagle. Mnie zaakceptowanie mojej choroby zajęło 10 lat życia.

      Zadedykuję Ci staroangielska modlitwę (cytat z pamieci - ale sens napewno zachowany).

      "Panie!
      Daj mi pokorę, abym przyjał to czego zmienic nie moge.
      Daj mi odwagę, abym zmieniał to co zmienic moge.
      I daj mi madrośc, abym potrafił odróżnic jedno od drugiego..."
    • abdon Re: ;) 16.02.04, 12:02
      PANOWIE, PROSZę ZDJĄĆ KAPELUSZE...
      • lendar22 Re: ;) 16.02.04, 21:37
        Dziekuje wam obydwu. Mniemam ze sie podobalowinkhihi
        Trace sily na kolejne tworcze reakcje. Jest wieczor, mniejszy bol... boje sie
        rana... chyba mial racje ten co pisal ze lekow niewolno odstawiac. Coz tak juz
        jest. Moze naprawde co nas niezabije uczyni nas silniejszymi...albo i nie.
        • empeka Re: :-))) 16.02.04, 22:02
          Leków NIE WOLNO odstawiać!!!

          Pa
          Marta

          PS. Art terapia jest bardzo dobrą rzecą pod warunkiem, że nie bźędziesz się zastanawiać nad
          walorami artystcznymi Twojej twórczości. Namysł powinien dotyczyć przekazu.
          M
          • lendar22 Re: :-))) 17.02.04, 21:24
            Tak coraz czesciej rano zastanawiam sie czy zrobilam blad czy nie odstawiajac
            leki. Chodz mialam wrazenie i jestem tego pewna ze one w pewnym momencie zle na
            mnie dzialaly. Teraz po dwoch miesiacach lekarz przepisal mi depakine i kazal
            zrobic testy osobowosci, po za tym nic konkretnego. Moze znow cos mi sie wydaje
            albo depakina nie zaczela dzialac, ale natlok mysli mnie wykancza, a bol do
            poludnia jest tak ciezki ze ledwo wytrzymuje. Mam tylko nadzieje ze depakina
            pomoze.
            Pozdrawiam.ola

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka