Dodaj do ulubionych

Nie rozumiem świata...

19.05.10, 14:23
Postraszono mnie, że za drobne przewinienie, a właściwie żart, który
niechcący i w dobrej wierze sprzedałam na forum można wylecieć z
pracy... Bo napisało mi się do klienta "hej" (celowo, w jego
konwencji) miast "witam". Ale skoro on "SIEMA" i później Skarbie,
Kochanie i Misiu? Małe głupie "hej"... Kiedy na co dzień mój
standard to "Witam, w czym mogę pomóc?" A na "złodzieje, k****"
odpowiadam zwykle "Miłego dnia"?

Jestem rozżalona, bronić się specjalnie nie mogę. Daję z siebie dużo
w tej pracy, jestem ogólnie lubiana i straszą drzwiami? Smutno. Za
chwilę będę się bała głębiej odetchnąć.

Dobrze się czuję w swojej pracy, ostatnio z dużym uśmiechem
przeczytałam napisane publicznie "nie cierpię funkcji, którą
spełniasz, ale kocham Cię za osobowość", ubawiłam się wczoraj
tekstami, też pisanymi publicznie przez klienta świra. który barwnie
i inteligentnie pisze o funkcji, którą spełniam, o mnie. Drobna, ale
bardzo miła satysfakcja.

Boję się. Zastraszone zwierzątko. Struś postawiony na betonie i
przestraszony. Tak nie wolno...

Musiałam się wyżalić, przepraszam.

P.S. Będą formalistką, umiem i tak. Tylko czy o to w tym wszystkim chodzi?
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 14:29
      O raju... niefajnie... Czy to dobra rada w tej sytuacji: bądź sobą? Nie wiem.
      Naprawdę nie wiem. Ciepłe myśli. Jestem z Tobą.
      • majagor Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 14:40
        Wiele razy to już zauważyłam u Ciebie.
        Strasznie mocno opierasz swój świat na opiniach innych ludzi.
        Na tym, że chwalą - wtedy jest bosko.
        Na tym, że karcą - wtedy chcesz płakać..

        Praca to praca. Czasami chwalą, czasami karcą - nawet bezpodstawnie. Ot takie życie..
        Jak chcą, żeby pisać "witam" to pisz.. skoro im tak bardzo na tym zależy? - chociaż ja nie widzę nic złego w napisaniu "hej"..
        • 36.a Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 15:01
          Nie Maju.
          Żyję bez pochwał, na słuszne uwagi odpowiadam "przyjęłam do
          wiadomości". Tu też, plus przepraszam.

          Boli, że małe głupie "hej" jest powodem do przeczytania groźnego
          "zakończymy z taka osobą w trybie natychmiastowym współpracę" nie są
          natomiast zauważane grube, kardynalne błędy. Dlaczego?

          Od jakiegoś czasu uczę się z lekka lekceważącego dystansu do
          negatywnych opinii innych, tych niczym nie popartych. Natomiast
          bardzo łatwo mnie zastraszyć. I nad muszę popracować.
          • xsenia Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 15:36
            "zakończymy z taka osobą w trybie natychmiastowym współpracę"

            ostro pojechali
            może mają to ustawione jako automatyczną odpowiedź smile

            w kontekście przewinienia brzmi to tragikomicznie

            z szefami jesteście chyba w mniej formalnych relacjach....?

            może odpisz im np.:

            "Hej,

            Osoba obiecuje już nie być taka.

            miłego dnia
            Osoba"
            • 36.a Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 15:50
              hahahahhahaha

              do podpie*dalacza (bo to jego wskazujący palec pokazał to śmieszne
              "hej") napisałam dziś na skype "witam"

              mój osobisty przełozony pisze do mnie "hej", jest normalny...

              dzięki, xeniu

              - Osoba smile
            • kara.mija Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 15:56
              ja też nie rozumiem ..... spotykały mnie podobne sytuacje w różnych
              pracach a jednym z najgłupszych zarzutów było, że trzymam plecak na
              biurku albo nie tak siedzę (w back office gdzie klient nie miał
              wstępu). Teraz to wszystko chcą sformalizować, zrobić z ludzi
              robociki. Też uważam, że nie o to chodzi. Klienci są różni - z
              jednym trzeba tak a z innym inaczej. Jeśli klientowi to pasuje to
              nie rozumiem skąd ta afera. A jak to w ogóle wyszło na jaw, ze
              napisałaś to nieszczęsne "Hej".
          • drugikoniecswiata Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 15:59
            Popracuj smile

            Ja rozumiem, że się przejmujesz, tyle, że ludzie mają nad tobą tyle władzy, ile
            im oddasz. Buraki są wszędzie, nie "nie rozumiem świata" tylko "nie rozumiem
            buraków", pociesz się, że chyba są nieszczęśliwi...

            I martw się i bój dopiero wtedy, gdy realnie będzie czego, na razie skupiłabym
            się raczej na wściekłości. Swoją drogą to to "siema" i "kotku" by mnie
            zastanawiało smile

            Uściski, uszy do góry, jak mi mawia moja psiapsióła, a ja jej na to, że z
            królików najbardziej lubię barany.
            • 36.a Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 16:56
              kochammmm

              zastanawia mnie ostatnio wszystko i wszędzie wietrzę prowokacje - ma
              być lub jest audyt. nie, to zwykła maniera klientów, na porządku
              dziennym i nocnym próbują umawiać się na kawę (a ja skręcam się ze
              śmiechu i podziwiam tupet; mają np. 19 lat). Wylecę za to, że
              odpowiadam, ze mam 8 lat, w porywach 9, mój nr gg to 12345678, a
              skype echo123? że najzwyczajniej w świecie lubię ich rozbawiać,
              szczególnie w hipo? pożądany pracownik, to pracownik w depresji.

              z uporem maniaka piszę od jakiegoś czasu: ja tu jestem służbowo...
              moi koledzy śpią na dyżurach, kurka, jestem rozżalona, ale znowu Wam
              dziękuję, za to że jesteście. Howgh!
              • ergo_pl Re: Nie rozumiem świata... 19.05.10, 21:03
                Podpier...cze byli, są i będą górą. Taki żywot.
                Trzymaj się smile

    • drugikoniecswiata Re: takie dziś przeczytałam 20.05.10, 15:37
      Pewnego wieczoru dziadek opowiedział swemu wnuczkowi z plemienia Cherokee o
      bitwie, która toczy się wewnątrz każdego człowieka:

      Mój drogi, ta bitwa dotyczy dwóch wilków, które się w nas znajdują.
      Jeden z nich jest Złem. Jest złośliwy, zawistny i zazdrosny, smutny i
      zrozpaczony, chciwy, arogancki, użalający się nad sobą, winny, zawstydzony,
      fałszywy, kłamliwy i próżny, z kompleksem mniejszości lub wyższości,
      egoistyczny. Drugi jest Dobrem. Jest radością, miłością, pokojem i spokojem,
      nadzieją, optymizmem, pokorą, uprzejmością, dobrocią, współczuciem, hojnością,
      empatią, odwagą i wiarą."

      Wnuczek pomyślał chwilę i zapytał swego dziadka: "Który z nich zwycięża?" Stary
      Cherokee odpowiedział: "Ten, którego karmisz".
      • 36.a Tu mnie masz 20.05.10, 20:42
        smile

        Wilki i ukochanie takich opowieści. Źródło?

        Dobrze się bawię. Jestem w pracy, już chyba wiem, kto audytuje, kto
        próbuje podejść, kto czyta od klientów, że jestem fajnym/najlepszym/
        (funkcja)

        mówię do swojego pana "witam", a on "co zrobiłem, że tak mnie
        traktujesz?" ))))

        wiesz? zastanowiłam się, czy sprzedam swoim kolegom wiedzę nt.
        audytu. chciałam być taka pomocna i fajna. mój pan podpowiedział mi,
        aby nie. mama też, że nie. i tu pytanie do Ciebie: którego wilka
        karmię? w pracy zwycięża przebiegłe zwierzątko. nie to kopiące dołki
        pod innymi, ale taka świnka, co sama sobie zbuduje domek, dzielny
        lisek. dobroć źle się kończy...

        w pracy pomaga mi mój pan, jest raźniej, ale dałabym radę sama
        • lolinka2 Re: Tu mnie masz 20.05.10, 20:59
          "mój pan" ?? a co ty pies jesteś albo inne domowe zwierzę??

          rażą mnie takie przedmiotowe określenia tym bardziej, że w znakomitej
          większości to same kobiety dobrowolnie stawiają się w takiej roli....
          • drugikoniecswiata Re: Tu mnie masz 20.05.10, 21:10
            hihi, widzę przed oczami moją nauczycielkę hebrajskiego, zatwardziałą
            feministkę... w świętym języku słowo "mąż" oznacza mniej więcej tyle co "pan i
            władca" właśnie, z konotacją seksualną włącznie, i ona nam zawsze tłumaczyła, że
            jest tyle określeń alternatywnych, z "partner" na czele. A fuj, partner to jest
            do squasha albo do seksu.

            #
            pan
            1. «mężczyzna»
            2. «oficjalna forma grzecznościowa używana przy zwracaniu się do mężczyzny lub w
            rozmowie o nim»
            3. «ten, kto ma władzę nad kimś lub nad czymś»
            4. «bogacz; dawniej też: właściciel majątku ziemskiego»
            5. «mężczyzna stojący na czele domu, rodziny, gospodarstwa»
            6. daw. «pracodawca w stosunku do służby»
            7. Pan «Bóg»
            8. pot. «nauczyciel»
            9. «właściciel zwierzęcia domowego, zwłaszcza psa»

            słowo wieloznaczne, ot i co
          • majagor Re: Tu mnie masz 20.05.10, 22:03
            Niestety w naszej kulturze określenie to jest dość rozpowszechnione.
            Kobiety bardzo chętnie tego używają.
            A szkoda..
            • majagor Re: Tu mnie masz 20.05.10, 22:08
              Brr...
              W złym miejscu wyświetlił się mój post. Miał być pod Lolinką oczywiście smile

              A nawiązując do Drugiegokońcaświata.. słowo "partner" ma jednak dla mnie dużo
              "lepszy" wydźwięk niż określenie "mój pan".
          • 36.a Uśmiecham się 20.05.10, 22:17
            Lubię słyszeć faceta mówiącego "moja Pani"

            I "mój Pan" nie mówi nic o podłegłości, tym bardziej, że w pracy
            jest stosunek zależności. Nie mnie od niego. Napisałam przecie:
            pomagał mi. Nie ja jemu smile

            Ciekawe, że nie widzisz, nie czujesz w tym czułości.

            Skoro słowa: partner/parterka, blisko słyszę "barter". I o ile nie
            bardzo lubię "moja Kobieta", to "mój Mężczyzna" jest piękne i
            niewyświechtane.

            • lolinka2 Re: Uśmiecham się 20.05.10, 22:47
              no ani grama czułości w uprzedmiotowieniu.... prędzej tendencję do
              relacji z przemocowcami - oni tak zawłaszczają drugą osobę i nazywają
              to czułością (czy miłością czasem nawet)....
              • 36.a Re: Uśmiecham się 20.05.10, 23:29
                Ogromnie nie chciałam personalnie. Ktoś tu pisze "mój M." (moze i imię), a potem wylewa mleko, że przemoc...

                Znowu o słowach. Potrzebuję być czyjaś, dobrze mi z tym. Jestem czyjąś Anią. Kurczę, co w tym złego.

                Lolinko, jesteś niczyja?

                Dużo myślę o tym, co w związku, chcę zachować i niezależność, i przynależność.

                I cholera właściwie nie wiem, po co się tłumaczę.
                To Ty masz problem, nie ja smile

                Buziaki.
                • lolinka2 Re: Uśmiecham się 20.05.10, 23:41
                  No mam smile
                  Właśnie dzisiaj z Chłopem (tongue_out) o tym rozmawialiśmy - on puścił jakiś
                  tekst, który odebrałam jako zawłaszczający i poleciał ciekawy wątek.
                  Coś, z jakiegoś bliżej nieznanego powodu sprawia, że nie chcę być
                  "czyjaś" jak dywan, papuga czy auto. I nie chcę być zależna. Boję się
                  zależności od kogoś.

                  O, już wiem. Chcę być z kimś. Nie chcę być czyjaś. Być z kimś to wg
                  Exupery'ego "patrzeć razem w tym samym kierunku", w odróżnieniu od
                  bycia czyjąś, co odbieram jako wchłonięcie przez ktosia. Bycie z kimś
                  pozostawia mi obszar "tylko dla mnie", daje poczucie godności (w
                  odróżnieniu od bycia czyjąś, które go pozbawia; oczywiście nie jakoby
                  ta druga osoba bądź jej brak stanowiła o sensie w samym sobie - tak
                  daleko moje myślenie nie idzie...), i pewność że to nie uzależnienie,
                  nie kompulsja, nie zaburzenie - tylko świadoma decyzja woli obu
                  stron, że jesteśmy razem...
                  • czubata Re: Uśmiecham się 20.05.10, 23:56
                    Dla mnie można z kimś być lub przynależeć,zwał jak zwał,ważne jest samopoczucie
                    w związku.Jeżeli jestem kochana i dobrze traktowana,mogę być Miśka
                    własnością.Nie wdaję się w szczegóły,dbam o to by było dobrze.
                    • czubata Re: Uśmiecham się 21.05.10, 00:07
                      wiem że to proste rozumowanie,ale czasami proste rozumowanie jest tym
                      najsłuszniejszym.Człowiek,wdając się w wiele szczegółów pogubi się,albo wydrąży
                      dziurę w całym.Albo po prostu moją potrzebą jest akurat poczucie że do kogoś
                      przynależę,i nie wydaje mi się to obrazliwe,raczej dodaje poczucia bezpieczeństwa.
                      • 36.a Re: Uśmiecham się 21.05.10, 00:41
                        Celne, Marta

                        Nawet jeśli człowiek wie, że to poczucie bezpieczeństwa może stać się iluzoryczne. Ale teraz jest.
                    • lolinka2 Re: Uśmiecham się 21.05.10, 00:11
                      traktować dobrze to ja mogę służącą...
                      jejjjj, widzę jak wiele zwrotów i sformułowań wywołuje we mnie silne
                      emocje

                      a z Chłopem rozmowa wyglądała tak:
                      ja: ojejj pożerasz mnie wzrokiem, co się tak patrzysz?
                      Chłop: moje, to patrzę
                      ja: że co proszę?????
                      Chłop: no patrzę skoro moje, jakbyś nie była moja to bym się tak nie
                      gapił
                      ja: jaka twoja?
                      Chłop: no, moja. Po prostu
                      Ja: że niby na własność? zapomnij, na własność to ja swoja jestem. Ty
                      możesz najwyżej mieć wyłączność - na jakiś czas tongue_out Coś jak z umową
                      wyłącznej dystrybucji. To nie oznacza że marka należy do
                      dystrybutora, nie? A swoją drogą: to uprzedmiotowieniem trąci
                      Chłop: to jeszcze nie przywykłaś, że robisz za bankomat (śmiejąc
                      się)?? Od kiedy bankomat jest osobą?
                      ja: przeginacie obywatelu........ (srogozimnopoważnym tonem)
                      Chłop: ok, już przestaję, ale chciałem ci pokazać, że... (...)


                      i tu ciąg dalszy wniosków, które napisałam wczesniej - o moim
                      stosunku do zależności wszelakich i pędzie do niezależności.
                      • 36.a Re: Uśmiecham się 21.05.10, 00:40
                        jest taki fajny blog w sieci, podrzućcie linka, proszę smile
                        zwykle wysoko w rankingu. facet ma niesamowite poczucie humoru i niesamowicie uprzedmiotawia (dali Bóg, nie wiem, jak to napisać) swoją żonę (może i Aneczka, nie pamiętam)
                        osobiście bym nie wytrzymała
                        ale niesamowicie dobrze się czyta, ha
                        że on taaki inteligentny
                        ale wejść w jej skórę? nie mam aż tak silnych nerwów i chyba chęci na codzienne cięte riposty
                  • 36.a Re: Uśmiecham się 21.05.10, 00:33
                    Ależ napisałam: niezależność + przynależność.

                    Jeśli kiedyś staniesz się zależna od kogoś to co...?
                    Bo mam świadomość, że niekoniecznie u schyłku życia, ale w tym głupim zaburzeniu będę potrzebować, aby ktoś "mój" pomógł mi, zwyczajnie mnie dźwignął, bo sama nie będę w stanie. Może on, bo pozwolił mi (a pozwala) nazwać siebie moim - jestem Twój, będzie potrzebował w jakimś czasie nie patrzenia w jednym kierunku, ale zwyczajnej troski. Mojej czułości i opieki. Miłość to skomplikowane uczucie.

                • majagor Re: Uśmiecham się 21.05.10, 09:16
                  Ten ktoś to Maja. I dobrze o tym wiesz.
                  A M. to Marciś - bo tak go nazywam.

                  Komentarze o tym, że nazywam go "moim M.", a potem piszę, że źle się dzieje pozostaw dla siebie. Nie Twoja sprawa.
                  Jak to ostatnio moja ciocia [na zupełnie inny temat] powiedziała.. "mój cyrk, moje małpy". I nic Ci do tego. I nie życzę sobie takich komentarzy.

                  Nie będę pisać, co Ty czasami "wylewasz" tutaj. Bo takich rzeczy się nie wytyka.

                  Żegnam.
                  • majagor Re: Uśmiecham się 21.05.10, 09:30
                    Oczywiście post mi się w złym miejscu wyświetlił.
                    Miało być pod pisaniną 36.a:

                    "Ogromnie nie chciałam personalnie. Ktoś tu pisze "mój M." (moze i imię), a
                    potem wylewa mleko, że przemoc..."
                  • lolinka2 Re: Uśmiecham się 21.05.10, 09:32
                    maja, uderz w stół....

                    tyle że a. nie napisała o tym że "twój" a potem "źle", tylko że
                    "twój", a potem mi przyklaskujesz, że zawłaszczanie jest be....

                    a że balansujesz na cienkiej linie i ewidentnie to ci się podoba - to
                    twoja sprawa. Różne orientacje seksualne widywałam i różne
                    upodobania. Masochistów i sadystów również. Jeśli kręci to obie
                    strony - to why not?
                    • majagor Re: Uśmiecham się 21.05.10, 10:23
                      Dla wyjaśnienia nie mówię normalnie, iż on jest mój, a ja jego.
                      Moje to jest, co sobie kupię.

                      Samo M. nie napiszę, bo nie zawsze można by odczytać o czym, o kim ja mówię,
                      więc dodaję to nieszczęsne "mój". Ale zapewniam, iż on mój nie jest, ani ja
                      jego. Tylko na forum używana jest ta nieszczęsna forma. Nigdzie indziej.

                      Absolutnie nie dam sobie powiedzieć, iż jestem czyjaś. Ewentualnie mamy i taty
                      jestem. Ale to tylko ewentualnie. Do żadnego faceta nie należałam, nie należę, i
                      należeć nie będę.
                      Sam Marciś zresztą nie dałby sobie powiedzieć, że jest "mój". Strasznie
                      buntowałby się na taki tekst.

                      Mi w wypowiedzi 36.a nie chodziło o, to iż wytyka jak ja go nazywam, ale o co mi
                      wytyka, do czego wraca. Zupełnie nie zna aktualnej sytuacji, opiera się na jakiś
                      tam postach napisanych w "złe dni" itd. itd. Nazwałabym to "pierdoleniem
                      głupot". Ale już nieważne.

                      Zresztą pisanie "mój M., a "mój Pan" [pan z wielkiej litery] to wieeeelka różnica.
                      • 36.a Re: Uśmiecham się 21.05.10, 10:35
                        "Czy róża, gdyby inaczej się zwała, inaczej by pachniała?"

                        Chodzi mi o ten zapach, nie o piękne słowa.

                        Nie obrażam Cię.
                        Nie obrażaj proszę mnie.
                        Tak nie wolno.

                        smile
                        • majagor Re: Uśmiecham się 21.05.10, 10:44
                          Wybacz, ale nie będziesz mi pisać, co wolno mi robić, a czego nie.
                          To Ty pierwsza wpadłaś na pomysł wykopania moich postów sprzed kilku miesięcy.
                          A ja sobie zwyczajnie w świecie tego nie życzę.
                          Oczywiście, gdybyś znała całą sytuację, cały przebieg zdarzeń - proszę bardzo - można komentować.
                          Ale g*wno wiesz...
                          • 36.a Re: Uśmiecham się 21.05.10, 10:50
                            Zbyt duzo jest tu peanów na cześć M. i potem prawdy, by o to nie
                            zahaczyć... Podważam takie nieuprawnione pisanie.

                            Nie wykopuję postów, one są, blisko, czytałam je. A król bywa nagi.
                            A obrażaj sobie zdrowo, skoro ma to Tobie pomóc...
                            • majagor Re: Uśmiecham się 21.05.10, 11:20
                              Zbyt dużo piszę dobrego o M.?
                              O jakiej prawdzie piszesz?
                              Skąd wiesz, czym jest prawda?
                              Skąd wiesz, jak wygląda moje życie, moje stosunki z M.?

                              Skoro wiesz wszystko lepiej.. super. Nic, tylko gratulować.

                              I kolejny raz, mam nadzieję ostatni, piszę żegnam.
                              Żegnam ozięble.
            • wodnik260 Re: Uśmiecham się 30.05.10, 02:54
              Bo zagadka nie tkwi w słowie pan/pani, tylko mój/moja.Ludzie róznie
              to rozumieją. Zależy, gdzie akcent.
              Czemu nie lubisz "moja Kobieta"? Bo odnosi się wprost do ciebie, i
              to "moja" cię boli. Bo jesteś swoja.
              Fraza "mój mężczyzna" też jest dla mnie niefajna. Nie da się jej ani
              dobrze napisać, ani wypowiedzieć. No to taka moja cienka filozofia,
              w zasadzie to chciałem powiedzieć, żebyś się nie zadawała.

              smile obowiązkowo
              bul
        • drugikoniecswiata Re: Tu mnie masz 20.05.10, 21:02
          Źródło, hehe.
          Ulotka w tramwaju nt wychowania i edukacji dzieci smile smile
          Trochę inaczej tam ta opowieść wyglądała, ale o 7:30 rano nie byłam na tyle
          przytomna, żeby skojarzyć, że jeśli chcę opowieść zachować, to nie powinnam
          odkładać ulotki z powrotem na miejsce po przeczytaniu. No więc potem źródłem był
          google, sama chciałabym znać jakieś bardziej wiarygodne...

          A co do pytania. Nauczyłam się stawiać pytanie PO CO. Coś robię lub czegoś nie
          robię. To dobry sposób. Przy okazji można się też na boku zastanowić DLACZEGO,
          ale zdecydowanie pytanie o cel jest imo priorytetowe.
      • czubata Re: takie dziś przeczytałam 30.05.10, 12:51
        Bardzo ładnie to ujęłaś.Mogę to od ciebie ściągnąć?
        • czubata Re: takie dziś przeczytałam 30.05.10, 12:53
          czubata napisała:

          > Bardzo ładnie to ujęłaś.Mogę to od ciebie ściągnąć?
          >
          To było do wypowiedzi drugiegokońca o wilkach.
    • lolinka2 Re: Uśmiecham się 21.05.10, 09:29
      wiesz, ale ja jestem zamężna i zasadniczo nie utyskuję szczególnie na
      ten stan rzeczy smile
      Co nijak się ma do mojej (nad)wrażliwości na pewne zwroty i określenia.
    • megan.k Re: Nie rozumiem świata... 23.05.10, 08:27
      A czy gdzieś w regulaminie pracy masz napisane, że musi być "witam"
      a nie np. "hej"? Jeśli nie, to nie masz się czym martwić. Trzymaj
      się dzielnie i w razie czego służę pomocą doradczą.
      • czubata Re: Nie rozumiem świata... 24.05.10, 12:17
        Ja też nie rozumiem.Siostry mojego Miśka,były zawsze mi przychylne,załatwiły mi
        pracę,pracuję przecież z nimi.a wczoraj postanowiły obrobić mi dupę i nie
        odzywać się do mnie bo sobie nieco wypiły i nabrały odwagi by pokazać co
        faktycznie czują odnośnie mojej osoby.Poczułam się jak...w przedszkolu.Więc
        rzecz jasna odechciało mi się z nimi pracować i znowu chcę odejść z pracy,w
        ogóle chciałabym się wyprowadzić jak najdalej od jego podłej rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka