36.a
19.05.10, 14:23
Postraszono mnie, że za drobne przewinienie, a właściwie żart, który
niechcący i w dobrej wierze sprzedałam na forum można wylecieć z
pracy... Bo napisało mi się do klienta "hej" (celowo, w jego
konwencji) miast "witam". Ale skoro on "SIEMA" i później Skarbie,
Kochanie i Misiu? Małe głupie "hej"... Kiedy na co dzień mój
standard to "Witam, w czym mogę pomóc?" A na "złodzieje, k****"
odpowiadam zwykle "Miłego dnia"?
Jestem rozżalona, bronić się specjalnie nie mogę. Daję z siebie dużo
w tej pracy, jestem ogólnie lubiana i straszą drzwiami? Smutno. Za
chwilę będę się bała głębiej odetchnąć.
Dobrze się czuję w swojej pracy, ostatnio z dużym uśmiechem
przeczytałam napisane publicznie "nie cierpię funkcji, którą
spełniasz, ale kocham Cię za osobowość", ubawiłam się wczoraj
tekstami, też pisanymi publicznie przez klienta świra. który barwnie
i inteligentnie pisze o funkcji, którą spełniam, o mnie. Drobna, ale
bardzo miła satysfakcja.
Boję się. Zastraszone zwierzątko. Struś postawiony na betonie i
przestraszony. Tak nie wolno...
Musiałam się wyżalić, przepraszam.
P.S. Będą formalistką, umiem i tak. Tylko czy o to w tym wszystkim chodzi?