Dodaj do ulubionych

Terapeutka - część II

30.08.10, 12:35
Postanowiłam zmienić terapeutkę. Bo tamta do kitu była.
No to załatwiłam skierowanie, zadzwoniłam, umówiłam termin. Dodam, że tym razem do osoby, do której już kiedyś chodziłam, bardzo dobrze mi się z nią pracowało, uważam ją za świetnego fachowca.
Poszłam.
Opowiedziałam z czym problemy.
Psychoterapeutka wysłuchała i powiedziała, że tego jest tyle, tak nawarstwione i pogmatwane, że się nie podejmuje terapii.
Nie, nie mam żalu, w sumie uważam, że to uczciwe i profesjonalne z jej strony.
Tylko mi się teraz kołacze taka myśl, że może ja już po prostu tylko na odstrzał się nadaję. No.
Obserwuj wątek
    • perfekcjonizm Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 12:58
      Rozumiem, że tak pomyślałaś pewnie i mi przeszło by coś takiego przez myśl. Ale
      to nie prawda. Nikt z nas nie jest bez szans. Ja przekopałam się przez cały
      tabun lekarzy, psychologów i terapeutów aż trafiłam na tego mojego jedynego.
      Trwało to wiele lat.

      Bardzo mi się spodobało jak się mną zaopiekowano w Warszawie na Dolnej 42. Na
      początek była konsultacja z psychologiem, potem z psychiatrą, potem skierowanie
      na grupę, potem po sugestii psychiatry uczestniczącego w grupie wyjęli mnie z
      grupy i zasugerowali terapię indywidualną i leczenie farmakologiczne, potem
      miałam około 6 konsultacji z psychologiem, który miał za zadanie ocenić moją
      zdolność do pracy i wskazać najlepszą metodę terapeutyczną, potem trafiłam do
      terapeuty psychoanalitycznego a po kilku sesjach zaproponował mi trzymiesięczną
      terapię indywidualną w ramach tamtejszego centrum. Po trzech miesiącach,
      ponieważ kontrakt NFZ nie umożliwiał dalszej terapii zaproponował mi prywatną
      terapię w jego gabinecie i tak pracowaliśmy 4 lata.

    • xsenia Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 14:27
      > Tylko mi się teraz kołacze taka myśl, że może ja już po prostu tylko na odstrza
      > ł się nadaję. No.

      pewien moj wykladowca mawial, ze wolalby isc do piekla ze wzgledu na ciekawe towarzystwo...
      nowienc, mozemy sie licytowac ktogo czesciej wystawiali za drzwi, stawiam dolary przeciwko orzechom ze wygram wink

      bardziej elegancko ze strony tej pani byloby powiedziec; "Pani Beatrix, funkcjonuje Pani w tak zlozony sposob, ze za Pania nie nadażam. Przykro mi, nie potrafię Pani pomóc. Proszę poszukać terapeuty na wyższym poziomie rozwoju osobowego. Best luck. Bonne chance."

      tymczasem ona podjęła rozpaczliwą próbę ratowania poczucia wlasnej wartosci przez dezawuowanie twojego zdrowia psychicznego. jej zachowanie to podrecznikowy przklad osiagania swoich celów poprzez manipulowanie wizerunkiem przeciwnika.
      mam o tym ksiazke wink

      i co? nadal chcesz sie spotykac z ta panią? nie sądze...
      • 36.a Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 14:46
        brawo, Xenia!
        dokładnie tak.
        a pani nalezy pokazać środkowy palec
      • lolinka2 Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 22:58
        xenia, jak w normalnych warunkach pogryzłabym Cię za Twoje poglądy
        nt terapii, tak w tej chwili zgadzam się po długości i szerokości.
        • ergo_pl Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 23:56
          lolinka2 napisała:

          > xenia, jak w normalnych warunkach pogryzłabym Cię (...)


          aktualnie ja też mogę gryźć. u mnie panuje wścieklizna.
          proszę o obserwację.

          sory, Beatrix, za tę dygresję. ze zmęczenia chyba mi już odwala (a może pierwsze objawy wink
          • beatrix-kiddo Re: Terapeutka - część II 31.08.10, 06:49
            Ergo, pierwsze objawy to najwyraźniej mam ja smile
    • poetkam Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 14:30
      Beatrix, kochana...

      > Tylko mi się teraz kołacze taka myśl, że może ja już po prostu
      tylko na odstrza
      > ł się nadaję. No.

      Płakać mi się zachciało, kiedy to przeczytałam... G... prawda!
      Wydaje mi się, że skoro to terapeutka na zasadzie nieodpłatnej po
      prostu ma pewne kryteria odgórne, których się trzyma.
      Chodzę od pewnego czasu do ośrodka interwencji kryzysowej na terapię
      psychologiczną. Byłam (i jestem nadal) bardzo zadowolona z tej
      terapii, poleciłam więc tenże ośrodek koleżance - z czystym
      sumieniem. Zdziwiona byłam wielce, kiedy ta została odesłana została
      do domu bez udzielenia żadnej pomocy psychologicznej. Otóż, ta
      koleżanka miała podobnie jak Ty
      "tyle, tak nawarstwione
      > i pogmatwane, " , że pani psycholog nie podjęła się terapii. A
      dziewczyna dosłownie w rozsypce psychicznej była i jest nadal.

      Bardzo mocno trzymam kciuki za Ciebie, życząc Ci znalezienia
      fachowej pomocy terapeutycznej.

      Trochę napisałam to wszytsko bezładnie, przepraszam. Od paru dni
      czuję się taka "pokręcona". Nie poprawiam, bo jeszcze coś namieszam.
    • drugikoniecswiata Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 15:44
      A to nie chodzi o to, że pani pracuje na NFZ, czyli ma przydział po ileś godzin
      na osobę, a ty wymagasz terapii dłuższej, regularnej długoterminowej po prostu?
      babka jeśli jest profesjonalna nie powinna z tobą zaczynać czegoś długiego jeśli
      wie, że nie będzie w stanie skończyć, otwierać procesu, którego nie zamknie - to
      może przynieść więcej szkody niż pożytku. Może też o to jej chodziło?

      A załamać to pewnie też bym się po takim tekście załamała. Jeśli to sensowna
      kobieta to zapytałabym, co w takim razie proponuje, sugeruje, czy może kogoś
      polecić. Nie poddawaj się.
      • ergo_pl Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 15:55
        smile

        Jestem tak zmęczona, że stać mnie tylko na emotikony sad
    • beatrix-kiddo Re: Terapeutka - część II 30.08.10, 16:47
      Dzięki wszystkim za ciepłe słowa. Jak to dobrze, że się tu na forum można wyżalić.
      Znowu się przejadłam kompulsywnie przez to wszystko, bleee.
    • xsenia Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 16:25
      mozliwe również, że kobitka wybiera tylko łatwe przypadki z czystego lenistwa. w koncu kasa za godzine taka sama.
      • beatrix-kiddo Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 16:35
        Ona jest na NFZ. Poza tym nie, nie podejrzewam jej o taką perfidię. Prędzej
        faktycznie może chodzi o to, że nie chce rozpoczynać terapii wymagającej
        dłuższego czasu, mając ten czas ograniczony przez urzędasów z NFZtu.
        • dr.zabba Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 17:33
          A ja mam starszą siostrę. Jednobiegunową. I podświadomie rywalizującą
          ze mną - tak potwierdza obserwator, mój mąż.
          Opowiadałam jej, że zdecydowałam się na terapię i że po konsultacjach
          pani stwierdziła, że jestem bardzo zawikłanym przypadkiem. I
          dostrzegłam w tej chwili przebłysk zazdrości w oku mojej siostry,
          która rzekła: "Ciekawe, co by O MNIE powiedziała? Czy by się w ogóle
          PODJĘŁA..." (siostra była juz przez cztery lata w terapii)
          Jak widzisz, nawet odrzucenie z terapii może być przez niektórych
          postrzegane jako narzędzie dowartościowania się.
          • beatrix-kiddo Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 18:46
            smile Dobre! Nie popatrzyłabym na to pod tym kątem smile!
          • ergo_pl Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 19:38
            > która rzekła: "Ciekawe, co by O MNIE powiedziała? Czy by się w ogóle
            > PODJĘŁA...

            bo Twoja siostra jest na pewno w gorszym stanie niz Ty.
            Boze, Zabbo, jakbym swoja matke slyszala.
          • xsenia Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 21:36
            nazwała cię "przypadkiem" ?
            poważnie?
            "jest pani przypadkiem", dobre big_grin

            wiadomo, że w literaturze używa się słowa "case" ale żeby tak mówić do pacjenta... niezłe faux pas
            chyba faktycznie jej podpadłaś i musiała się kobita zdystansować
            • dr.zabba Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 21:45
              nie, ona tak nie powiedziała, to ja tak powiedziałam
              terapeutka nie użyła słowa "przypadek"
        • xsenia Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 21:52
          och, przestań Beatrix nie tłumacz jej
          zwalenie winy na tzw. okiliczności to funkcja domyślna w standardowym repertuarze odmów;

          "droga pani, limity przewidziane przez NFZ ograniczają mi możliwości manewru tak, że prawdopodobnie udzielona przeze mnie pomoc będzie niewystarczająca. w pani indywidualnej sytuacji byłoby lepiej nawiązać kontrakt terapeutyczny bez tego typu ograniczeń. decyzja oczywiście należy do pani. do wiedzenia."

          swoją historią wprawiłaś te psycholog w taką konfuzję, że nie zdołała odpamiętać powyższej regułki.
          albo nie chciała usłyszeć, "zatem, zrobmy plan na X spotkań i zobaczymy co będzie. raz kozie śmierć."

          ona cie zwyczajnie spławiła. pogódź się z tym.

          • ergo_pl Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 22:16
            xsenia napisała:

            (...)

            grunt to jasnowidzenie, no nie?
            • drugikoniecswiata Re: Terapeutka - część II 01.09.10, 22:49
              jaaaasneee.
    • tlenoterapia Re: Terapeutka - część II 02.09.10, 03:45
      > Psychoterapeutka wysłuchała i powiedziała, że tego jest tyle, tak nawarstwione
      > i pogmatwane, że się nie podejmuje terapii.

      Tak to jest jak sie za duzo mowiwink

      Widocznie trzeba z małym bzdetem i stopniowo odsłonę robić - żeby groza
      problemów stopniowo narastała a nie od razu.
      • ergo_pl Re: Terapeutka - część II 02.09.10, 10:54
        Tlenoterapio, powinnismy dobrze pisac wlasny kryminał? smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka