11.10.10, 14:11
W sobotę przyjechała do nas matka Miśka.Potem się dowiedziałam że rozgadała na pół miasta że ja siedzę w domu i nic nie robię,mam burdel i generalnie samo dno.
Poprosiłam Miśka żeby stanął w mojej obronie,stanął(dość niechętnie zdaje się) i wynik tego taki,rodzina się na niego obraziła.Komu się zatem najbardziej dostało?Mnie.
Jestem ciężarem,nie ma ze mnie pożytku,ani dla niego,ani dla dzieci,ani dla nikogo.Spieprzyłam mu życie,przeze mnie on traci swoich przyjaciół,i przeze mnie jest sam,bo ja go jak to powiedział "odcinam" od innych,eliminuję każdego kto jest w jego pobliżu.Kazał mi iść do szpitala,bo w domu nie mam co siedzieć.
Strasznie go skrzywdziłam tym że,no właśnie,że jestem.
Więc zastanawiam się nad tym żeby mnie nie było.Całe życie jestem dla innych tylko zbędnym towarem,i tak już chyba pozostanie.Sam Misiek powiedział,-skoro ci to mówi tyle osób to chyba coś w tym jest...-
Okrutne to prawda? Ja nawet swojego psa tak bym nie potraktowała.
Całe życie człowiek się przekonuje że jednak,jest sam.
Obserwuj wątek
    • beatrix-kiddo Re: A jednak 11.10.10, 15:04
      O boże, widzisz i nie grzmisz, kolejna "mamusia traumusia"! Powinno być prawo zezwalające na odstrzelenie tychże bez konsekwencji.
      Czubatku, jeśli potrafisz, to olej potwora, bo na nic nie zasługuje, przysięgam (z własnych doświadczeń mówię).
      • guma-4 Re: A jednak 11.10.10, 15:15
        kochana nieprzejmuj sie bo to co sie mówi , w złości to wcale sie tak nie myśli, kazdy moze miec trochę dośc, ja również mojemu mężowi który cierpi na chad -gadałam nieraz różne przykre zdanka, ale wcale tak nie myślałam i nigdy bym go nie zostawiła-cierpi już 20 lat i wciąz jesteśmy razem- raz lepiej raz gorzej - wiem co pisze bo to przechodze juz 22 lata- jestem tu chyba najstarsza- trzymaj sie ,
        • madau Re: A jednak 11.10.10, 15:28
          Czubatku, znam ten bol. Ja zwykle jestem tak zastraszona ze w ogole nie wychodze z domu, nie chce sie z nikim spotykac, moj B. przez to cierpi bo mowi ze traci przyjaciol, tez mi sie czasmi dostanie, osttnio nawet powiedzial zebym wracala do Polski bo on juz nie moze sad. Teraz mam hipo i jestem mega aktywna wiec sie cieszy, przeprosil za te slowa ale one zostaly w pamieci, niestety...
    • sensi41 Re: A jednak 11.10.10, 15:39
      Olej teściową-one zazwyczaj bronią swoich synalków(chociaż ja na moją akurat teraz nie narzekam). A Misiek?Od swojego kiedyś usłyszałam,że w chorobę od problemów uciekam.Ale odkąd mam Was na forum nie daję się tak łatwo wpędzić w poczucie winy.
      Trzymaj się i nie daj się kiss
    • dzedlajga Re: A jednak 11.10.10, 17:39
      Czubatko, bardzo mocno Cię przytulam. To tyle na razie, później postaram się napisać coś bardziej konstruktywnego https://emotikona.pl/emotikony/pic/37uscisk.gif
    • lolinka2 Re: A jednak 11.10.10, 18:57
      czubata, może mi się oberwie za niedelikatność, ale w momencie gdy mówiłaś że "jego jedynego masz na świecie" i "tylko on cię rozumie", w otoczeniu miałaś takich, co ściągali cię na ziemię i chcieli wspierać jak umieli...nie zawsze umieli tak jak chciałabyś, nie zawsze tak jak byś potrzebowała. Ale nie podgryzaj tych rąk, tylko daj im się podnieść, razem się lepiej pełznie, idzie i biegnie.
    • kebli Re: A jednak 11.10.10, 19:13
      Czubatku, nie jesteś ciężarem! I nie daj sobie tego wmówić. Jesteś wartościową osobą, która ma dużo do dania. Wychowujesz dzieci, kochasz je i dajesz rodzinie dużo miłości. I to jest najważniejsze.
    • czubata Re: A jednak 11.10.10, 20:00
      Powiedziałam mu.Przeprosiny też były,niby jest wszystko ok. Ale na ogół zajmuję mi to duuużo czasu zanim coś takiego przetrawię,na ogół tak naprawdę ja takich rzeczy nie trawię,nie umiem przetrawić,duma bierze górę.Przyglądam się sobie czy aby faktycznie nie mam tendencji do eliminowania ludzi w okół.Tak,to prawda,sieję wokół siebie pustki.Wiem że powiedział to w złośći,tylko ciekawa jestem ile było w tym prawdy i tego co faktycznie myśli.
      • czubata Re: A jednak 11.10.10, 20:13
        Powiedział mi też że dla mnie nie ma ludzi którzy byliby warci nas. To też prawda,ja bardzo surowo oceniam ludzi,i wszyscy prędzej czy puzniej idą na odstrzał. Nie dziwię się sobie jednak,bo niegdyś miałam do ludzi duże zaufanie,wręcz nadmierne,i nie trudno się domyślic jak bardzo dostawałam za to po tyłku.Pierwsze co mi przychodzi do głowy teraz,to wyeliminować także jego z mojego życia, ale oczywiście,jakakolwiek moja decyzja wpłynie też na dzieci.(gdyby nie dzieci,przypuszczalnie byłabym już gdzie indziej ale na pewno nie z nim) Trzeba będzie chyba kolejnych lat siedmiu bym mogła go znowu uważać za przyjaciela.

    • xsenia Miśek ma toksyczną mamuśkę 11.10.10, 20:38
      i tyle by było w tym temacie

      wyżywa się na tobie, bo:
      a) toksyczna mamuśka wzbudza w nim wkurw
      b) jesteś pod ręką
      c) ma pretekst pt. "choroba"

      olej to

      zacznij wreszcie mówić mamuśce (itp. kreaturom), że mają się od ciebie odp*dolić natychmiast, że sobie wypraszasz, nie życzysz i basta.
      to działa. serio. daje gwarancje wink
    • sensi41 Re: A jednak 11.10.10, 21:15
      Znajoma serwowała swojej matce tekst: "Mój cyrk,moje małpy i Tobie nic do tego"
      Czasami go też używamsmile
    • dzedlajga Re: A jednak 11.10.10, 21:20
      nie jesteś bezwartościowa, bo mnóstwo robisz dla rodziny, dla domu i Ty o tym doskonale wiesz, zresztą M. też to wie. Ale on wie coś jeszcze, że Ty uważasz, że jesteś nic nie warta i ma Cię w szachu, zresztą mamuśka też.

      To co ja bym zrobiła, to na początek wypisałabym sobie wszystko co robię dla rodziny, w czym jestem dobra, wszystkie pozytywne cechy. A potem czytałabym tę listę codziennie aż bym naprawdę poczuła że jestem warta cokolwiek. Pamiętaj, że nawet kłamstwo powtarzane wiele razy staje się prawdą. Ktoś wystarczająco długo powtarzał Ci te głupoty na Twój temat i Ty w to uwierzyłaś. Więc teraz do dzieła. Gdzieś tam w środku wiesz ile jesteś naprawdę warta i musisz tylko w to uwierzyć. Wtedy łatwiej będzie Ci bronić się przed głupimi zarzutami i przestaniesz wierzyć w te ich bzdury.

      Może ten pomysł taki trochę ala Adam Słodowy, ale co szkodzi spróbować wink
      • kara.mija Re: A jednak 11.10.10, 22:38
        Kochana - zapraszam "mamuśkę' do mnie - jak zobaczy mój syf w domu to przekona się, zę może być gorzej. Znajomych też mamy podsuwanych z różnych powodów - zawiedli, nie mamy im nic do zaoferowania, mamy za mało kasy zeby im dorównać, wszechogarniajacy obustronny brak czasu ale cześciowo też dlatego, że po prostu "kisimy się we własnym sosie"
        Wiem, że czasem jestem beznadziejna bo nie daję rady i nie jestem super babą jak kobiety w rodzinie mojego M. Ale jestem taka jaka jestem i o dzieci i rodzinę dbam jak potrafię - najlepiej jak mogę w danym momencie. Ty tak samo - starsz się i robisz wszystko tak, żeby było jak najlepiej. Mój M nie raz mi "dowalił" i do końca chyba cały czas nie wierzy w tą chorobę - nie raz przez to czułam się całkiem sama i nie raz miałam ochotę wynieść sięalbo jego wywalić ale sama wiesz, że to mija i za chwilę przychodzą miłe chwile i tak w kółko. Zycie nie rózni się zbytnio od Chadu - raz górka raz dołek i też to jest od nas często niezależne smile Trzymaj się a teściową olej. Moja mi kiedyś odpowiedziała jak się źle czułam, że ona tego nie rozumie bo kobiety na wsi to nawet zaraz po porodzie szły zbierać ziemniaki na pole ......

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka