Dodaj do ulubionych

Mam problem

19.10.10, 13:34
ze snem...i chyba nie tylko z nim.
Kończą mi się leki. Dzwoniłam do mojej psych. Jesteśmy umówione w poniedziałek. Poprosiłam ją o dłuższą chwilkę dla mnie. Długo ze sobą nie rozmawiałyśmy. Wpadałam po leki: "dzień dobry", "bardzo dziękuję", "jak się Pani czuje" (była w ciąży), "do wiedzenia".
Nie mogę przespać nocy. Biorę już 450mg kwetipany (mam tabletki 300mg). Biorę 1.5 szt. Do tego ratuję się Cloranxenem doraźnie tylko w wypadku kilku nocy pod rząd. Ten cyrk z pracą mnie nakręca. Nakręca mój strach. Być może powinnam szybciej z nią się skontaktować, ale dopiero co urodziła dziecko, o prostu było mi głupio. Pamiętam jak po rozmowie z nią odczuwałam ulgę. Liczę tym razem na to.
Jeżeli dostanę tę pracę to zacznę psychoterapię. Tzn. będzie kasa na dojazd do psychoterapeuty do innego miasta. Każdy mówi, że warto wysupłać kasę na terapię. Tylko ciężko z tym było do tej pory. Dziecko kumuluje kasę na wizyty lekarskie. M. też musiał skorzystać z pomocy - bardzo dużo kas poszło. Ja...zawsze na szarym końcu w tej kwestii.
Żołądek mi dokucza. Muszę wziąć od rodzinnego skierowanie na gastroskopię, bo leczenie na helikoptery w brzuchu (tak nazywam helikobacter p.) nie zdało rezultatu. Lekarz ma mnie już dość chyba. A to skierowanie na rtg kręgosłupa szyjnego, teraz lędźwiowego, a to na coś innego. Co ja na to poradzę, że się sypię. sad
Teraz mi powiedziała, że prawostronne skrzywienie kręgosłupa nie jest winne rwie kulszowej i temu bólowi. Czekam na wizytę do ortopedy. Mam wrażenie, że odkąd dowiedziała się o chadzie to myśli sobie, że wszystko ma podłoże psychiczne.
Jednym słowem źle się czuję. sad
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: Mam problem 19.10.10, 14:12
      bo ma


      (przepraszam)
      • kamyczek_0 Re: Mam problem 19.10.10, 14:57
        Żołądek jak najbradziej - stres. Jak mają się do tego stawy, i kręgosłup. Dysplazje stawów. Njak. Wada i tyle. Boli gdy zbyt dużo chodzę. Pośladek i udo mnie napierdziela. Zastrzyki pomagają, ulgę czuję na jakiś czas. Jak to się ma do chadu? Skrzywienie i dysplazja, plus zwyrodnienia. Wg. mnie nijak. Większość badań robię za własną kasę bo widzę jak reaguje za prośbę o skierowanie na konkretne badania. Próby wątrobowe? Po co. Wymyślam. To nic, że wpierdzielam garść niefajnych leków. Za wszystko sama płacę. Gorzej z dzieckiem. alergik. Jak mi kaszle coraz bardziej to idę do niej żeby ją osłuchała. A ona z miną "weź zmień leki kobieto" z fochem dziecko bada. Co robię? Idę do prywatnej pediatry i za każdym razem okazuje się, że zapalenie oskrzeli dziecko ma. Kilka razy powiedziałam jej, że miała zapalenie oskrzeli, raz poważne zapalenie płuc. Męża nie zbywa. w końcu on jest zdrowy psychicznie, więc na pewno nie przychodzi niepotrzebnie.
        • kamyczek_0 Re: Mam problem 19.10.10, 15:00
          Idę do rodzinnej tylko wtedy kiedy już mnie przypili mocniej. Błahe rzeczy próbuję leczyć sama.
    • 36.a Re: Mam problem 19.10.10, 18:43
      Zastanawiałam sie, czy napisać, terapeuta ze mnie, jak z koziej d*** trąba, ALE
      poczytaj swoje posty na forum, znajdź leitmotiv

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka