Jakie stosujecie? Pytam z ciekawości, o skuteczność też. Muszęę, w końcu. Wysokie ciśnienie i ew. skutki (odpukać) skutecznym batem. Najgorsze jest to, że ciało to coś, co lubię, ale nie w nadmiarze i nie podobają mi się szkielety... No ale ad rem. I podzielcie się proszę dobrymi radami. Ucałowania.
~ kupiłam Benecol czy jakoś tak, do smarowania chleba, na zdrowe serce, hm
~ wracam do słodzika
~ pieczywo chrupkie i ciemne (być może wykluczę z diety, ale nie od razu)
~ ziemniaki out (a tak je lubię...)
~ Kot podpowiedział 1 dzien w tygodniu diety oparty na surowym ananasie (uwielbiam Go, zapalił się do układania mi diety

~ dieta Diamondów jest fajna, ale czy na nasz umiarkowany klimat?
~ uwielbiam kaszę mannę - też out
~ do widzenia mówię zupom
~ jak dotąd: czerwona albo zielona herbata wieczorem (ulubienie mate niestety przeszło..)
~ nie mam przekonania do produktów light, na pewno powinny wylecieć z hukiem zółte sery, zostaną w maciupkich ilościach
~ chętnie na powrót stałabym się vege (staż: 5 lat), schudłam w trymiga po zrezygnowaniu z mięsa. białko komponowałam z fasoli, przetworów sojowych
~ makrobiotyka? kupiłam drożdże, pasta z nich + cebula = mniam, ale zapach przy produkcji straszny, mama wrzeszczała

makrobiotyczne pasty do chleba z mąki razowej i warzyw, hm
W gruncie rzeczy - cieszę się. Schudnę
na pewno, bo za mocno się przestraszyłam. Miałam kiedyś cudny wycinek z Filipinki bodaj i tam 100 ciekawych rad łącznie z uciskaniem punktu tuż pod nosem i pośrodku brody (miala ta akupresura zmniejszać łaknienie). Albo ciekawa mudra "pomagająca schudnąć". Poszukam, może nie ulotniła się ta skarbnica wiedzy