Dodaj do ulubionych

rozpoczynam nowy wątek

13.01.11, 16:25
Rozpoczynam nowy, bo tamten zrobił się wielgaśny i straśnie zawiły.
No i tak, z tego omawiania wyszło coś takiego:
- Zrobiłam się nerwowa, drażliwa, dysforyczna.
- Pani odstawiła lek i zaczęła odczuwać jak zdrowi ludzie BEZ LEKÓW.
- Ale ja nie panuję nad sobą i rzucam (prawie) ku*wami w dzieci.
- Tak, zauważam w pani wypowiedziach chaos.
- Muszę brać leki, bo jestem chora na chad.
- Pani wyolbrzymia swoje dolegliwości.

Błędne koło.

Nie oczekuję, że mi napiszecie, co mam robić, bo już prawie zdecydowałam.
Ale czy takie dialogi nie są dziwaczne? Karygodne?
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 16:30
      Wyolbrzymia dolegliwości? Tzn. ona myśli, że nie masz chadu?
      • dr.zabba Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 16:44
        Może jak jej na początku powiedziałam, że mam chad, to myślała, że jej po kolei wszystkie objawy będę prezentować???
        • skwr2 Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 10:21
          Objawy chadu są tak bogate i różnorodne, że życia by nie starczyłosmile
    • 36.a Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 16:36
      Drapię się po głowie... Szukać wyjścia ewakuacyjnego.
      Powiem prosto: dobre ludzie to te, które pilnują, abym miała leki, brała je o określonych porach.
      Złe ludzie - nie bierz tego, szkodzi Ci. Unikamy tych drugich.


      Mykaj od niej.
      • dr.zabba Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 16:43
        Myślę, że kobieta ma dobre chęci. Ale coraz bardziej wydaje mi się, że nie ma pojęcia, czym może być chad i nie pofatygowała się zdobyć taką wiedzę. Bo można przeczytać z podręcznika, ale nie mieć zupełnie wyobrażenia, co dzieje się w manii. Że to groźne dla chorego i jego najbliższych może być. Ja chodzę od kilku dni w takim delikatnym hipo, nawet źle śpię...
        • kara.mija Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 17:02
          Dziwne to faktycznie. Ja jestem cały czas płaczliwa i drażliwa i też do dzieci nie zachowuję się jak powinnam i właściwie to moi lekarze tez to trochę bagatelizują. Ale pan P leków by mi nie zabrał w żadnym razie mimo, ze ja manii nigdy nie miałam a mało tego zwiększyłby mi nawet dawkę profilaktycznie ( nie zwieksza ze względu na tycie). Z kolei pani T tłumaczy te moje zachowania trudną sytuacją jaką mam, ze po prostu kiedyś i gdzieś w końcu muszę popłakać i pokrzyczeć a że nie daję sobie przyzwolenia na to i nie mam komu się wyżalić to daję upust emocjom w innych momentach. Co do leków to ona nie chce się wypowiadać ale myślę, że popiera lekarza bo oni współpracują ściśle. Naprawdę dziwna ta Twoja jest jakaś. Co postanowiłaś?
        • skwr2 Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 10:22
          Twoja psych nie ma iskry Bożej, czyli intuicji i empatii.
    • lolinka2 Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 17:05
      mój terapeuta (znowu mi nagada drugikoniecswiata, że go idealizuję, bo ona nie wierzy chyba, że tacy istnieją tongue_out) traktuje mnie całościowo lolinka2 = lolinka2+chad wink
      a jak zgłaszam wahnięcia nastroju lub je widzi sam, pyta czy konsultowałam się ostatnio z psychiatrą, bo wypadałoby przynajmniej do niego zadzwonić smile
    • beatrix-kiddo Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 17:46
      Zabbo, ja głupia i nie w temacie, więc tyko jedno: nie odstawiaj leków. Proszę.
      • dr.zabba Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 18:21
        Tak, ja na moment dziś zgłupiałam i wydawało mi się, że ja faktycznie UCIEKAM w leki, zamiast stawić czoła swym emocjom... Faktycznie się źle czuję i stąd gubię się trochę. Nie odstawię leków. Pani I. robi mi mętlik w głowie.

        Ten lek, o którym była mowa, że odstawiłam, to wenla i tak ustaliłam z psychiatrą. Już dwa tygodnie nie biorę i przeżywam różne odstawienne katusze. A I. nie umie podejść ze zrozumieniem, tylko brnie w jakieś dziwaczne teorie. Sama powiedziała, że w moich wypowiedziach pojawił się chaos...

        Nie odstawię leków.
        Tylko martwię się, bo nie mogę się do swojego psychiatry dodzwonić.
    • tlenoterapia Re: rozpoczynam nowy wątek 13.01.11, 19:42

      Kiedyś wmuszała mi leki lekarka ignorując złe po nich samopoczucie ,cierpiałam psychicznie i czułam zal i niezrozumienie ze strony swirolog. Po tym doświadczeniu wiem, ze trzeba od razu ustalać jak długo ma się utrzymywać złe samopoczucie - w Twoim przypadku jak długo masz znosić stany odstawienie po leku. Tydzień ? dwa?
      Psychiatra nie jest ekspertem od tego co czujesz ,nie siedzi w Twojej głowie .
    • drugikoniecswiata Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 03:21
      Powiem jedno, i wcale nie złośliwe. Naprawdę nie. Szczere. Dla mnie twój post również jest chaotyczny. Przeczytałam go trzy razy i nie zrozumiałam, o co chodzi. Tzn. rozumiem poszczególne kwestie, ale nie bardzo ich związek ze sobą nawzajem i z tematem. Dopiero za trzecim razem dotarło do mnie, że to jest rozmowa, a nie sześć odrębnych cytatów. Może tępa jestem. Niewykluczone. Ale naprawdę mam z tym kłopot.

      Zwłaszcza nie rozumiem wstępu "I z tego omawiania wyszło coś takiego". Z jakiego omawiania? Co ty omawiałaś? Ostatnio zrozumiałam, że masz omówić to, że babka cię ocenia i wygłasza własne opinie. To jakim cudem wyszła z tego rozmowa o lekach? Tzn. rozumiem, że ona mogła być fragmentem tej kwestii, ale zastanawia mnie - co wyście w końcu omawiały? Problemy w komunikacji i emocje z tym związane czy kwestię brania leków? Czy ta kwestia nie przysłania ci całej reszty? Dlaczego budzi aż takie emocje - zapytam, tak jak ty pytasz mnie, dlaczego tak emocjonalnie podchodzę do wątków o terapii?

      I brutalnie. Ja też uważam, że uciekasz w leki. Nie będę tej opinii wyjaśniać tu, mogę na priv. Tylko dla mnie taki komunikat nie oznacza wcale, że masz ich nie brać. Tylko że warto się zastanowić nad tym, jakie im nadajesz znaczenia. Co stoi za ich braniem. Czym dla ciebie są. "Od neurobiologii do psychoterapii" Murawiec & Żechowski - świetna książka na ten temat. Może pani I. również nie próbuje Ci powiedzieć, że masz leki odstawić? Może to ty tak interpretujesz jej słowa?

      Co do manii, to raz już napisałam. Nie da się tego sobie teoretycznie wyobrazić. Ja mam chad, ale też nie umiem sobie wyobrazić pełnej manii, a już zwłaszcza - strachu przed nią. Nie umiem. Choć jestem blisko. Można ewentualnie szukać psychiatry, który jest też terapeutą - wtedy może łatwiej o zrozumienie. A może nie.

      Nie jest to próba obrony pani I i powiedzenia Ci, że masz się jej trzymać za wszelką cenę. Jest to zwrócenie uwagi, że różne kwestie nie są jednoznaczne. Dla mnie nie. O tym, czy są karygodne, czy nie, ja się nie wypowiadam, bo nie raz już powiedziałam, że wypowiedzi wyrwane z kontekstu są niemiarodajne.

      lolinka => daj ty sobie siana z wmawianiem mi zazdrości. Wierzę, że twój terapeuta jest dobrym terapeutą. Ale nie uwierzę, że jest Panem Bogiem, bo jest tylko xiędzem. I nie uwierzę też w to, że nie idealizujesz, bo to by oznaczało, że nie jesteś w procesie psychodynamicznym. A twierdzisz, że jesteś.
      • dr.zabba Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 08:06
        Jest chaos i o to właśnie chodzi... to niepokojące.
        Może faktycznie lepiej na priv
        Nie dziw się, że nie rozumiesz, jak co wyszło. Mimo nadmiernej otwartości, którą mi zarzucają niektórzy, nie zamieszczam tu stenogramów z sesji.
        Z tym "uciekaniem w leki" to jest całkiem jakieś nieporozumienie. O tym jakie leki się przyjmuje, decyduje lekarz i nawet w moim przypadku (tym lekarzem nie jestem ja sama).
        Terapeuta powiniem powiedzieć: z tym proszę iść do psychiatry, a nie wygłaszać swoje przekonania. A z upodobaniem błąd ten powtarza wielu psychologów. Podobnie jak są księża, którzy swoich wiernych bronią przed psychologiem (nie wiem, czy się z tym spotkaliście, że tak jest, ale tal niektórzy mają, np. poglądy ojca Posackiego ). Dobra,, wiem porównanie odległe........
    • skwr2 Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 10:20
      Zestawione wypowiedzi nie tworzą dialogu. Zdaje się, że ktoś poszedł na skróty i wcisnął Cię w znane sobie ramki. Dialog to teksty zazębiające się. Naprawdę, nie mogę się tego dopatrzeć. Gdyby moja psych tak ze mną rozmawiała, skończyłabym współpracę.
      • dr.zabba Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 18:50
        No więc na chwile obecną - rozwód (z terapeutką - dodam na wszelki wypadek smile). Może mi się zmieni jeszcze coś w myśleniu. Umówiłam się, że w poniedziałek zadzwonię i ogłoszę werdykt.
        Dowiedziałam dzisiaj, że uciekam nie tylko w leki, ale w chorobę też. Znaczy w chad.
        - Nie nie uciekam.
        - No ale pisze pani przecież blogi na ten temat i udziela się pani na forum...
        • sensi41 Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 19:27
          dr.zabba napisała:

          > Dowiedziałam dzisiaj, że uciekam nie tylko w leki, ale w chorobę też. Znaczy w
          > chad.
          Hehe-mnie takie coś laik mówi. Na temat terapeuty się nie wypowiadam,bo
          nie korzystam/łam/ać nie będę.
          • kamyczek_0 Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 19:35
            Z tymi blogami i forami to też się bałam, zastanawiałam jak terapeutka na to zareaguje.
            Bo z tym różnie bywa. Znam osoby-lekarzy, psychologów, psychoterapeutów, którzy od razu uważają fora za złooooo i robienie wody z mózgu.
        • czubata Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 19:46
          dr.zabba napisała: > - Nie nie uciekam.
          > - No ale pisze pani przecież blogi na ten temat i udziela się pani na forum...

          Oho.Ci powiem uważaj,bo jak mi tak jeden psychiatro-terapeuta powiedział to zle się to dla mnie skończyło.Kwestia forum i blogów bywa bardzo zle odbierana,jako wmawianie sobie choroby.Najpierw należy się z nią pogodzić żeby potem dowiedzieć się że się sobie ją wmawia.Czy faktycznym problemem jest dla nas choroba,czy tak naprawdę są inne towarzyszące jej zaburzenia? Moja Mądra powiedziała że terapeuci/psychologowie nie zajmują się chorobą dwubiegunową,dlatego terapia wskazana jest wtedy gdy się ma przy niej inne zaburzenia-osobowości powiedzmy,albo inne problemy natury innej niż sama choroba polegająca na zaburzeniach w mózgu które leczy się lekami a nie rozmową.
          • dr.zabba Re: rozpoczynam nowy wątek 14.01.11, 20:29
            >Najpierw należy się z nią pogodzić żeby potem dowiedzieć się że się sobie ją wmawia.

            Czubata, Nobel za to stwierdzenie!
            Długi czas zajęło mi pogodzenie się. Zaakceptowanie. Rozpoczęcie leczenia, bo nie chciałam brać leków. Jak się już trochę "odchwyciłam" i trafiłam na terapię, dowiaduję się, że w chorobę uciekam, a za lekami się chowam. Wkurzające.
            Potrafię wykonać skomplikowaną operację myślową i próbować się domyśleć, o co terapeutce chodzi. Zapewne chce dobrze. Ale sposób podania jest niedopuszczalny.

            > terapeuci/psychologowie nie zajmują się chorobą dwubiegunową,dlatego terapia wsk
            > azana jest wtedy gdy się ma przy niej inne zaburzenia-osobowości powiedzmy,albo
            > inne problemy natury innej niż sama choroba polegająca na zaburzeniach w mózgu
            > które leczy się lekami a nie rozmową.

            Tak więc wszystko było ok, dopóki rozmowy nie dotyczyły chad. Były, powiedzmy, właśnie osobowościowe. Teraz odstawiłam wenla i się źle czuję, pojawił się temat choroby. I po prostu totalna jazda po bandzie. Z dzisiejszej sesji jeszcze:
            - Pani odstawiła jeden lek, zatem jest pani "o jeden lek zdrowsza". Źle pani z tym, bo pani dowartościowuje się przez chorobę i nie chce pani być zdrowsza. No %@@#%&^**)!!!

            Drodzy Użytkownicy forum, zwłaszcza Wszyscy, którzy tu weszliście po raz pierwszy i szukacie pomocy: Powyższe narzekania na terapeutkę są moimi osobistymi narzekaniami i dotyczą mojej osobistej terapeutki. Proszę nie wyciągajcie z nich żadnych generalnych i abstrakcyjnych wniosków, np. dotyczących decyzji, czy korzystać z terapii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka