dr.zabba
13.01.11, 16:25
Rozpoczynam nowy, bo tamten zrobił się wielgaśny i straśnie zawiły.
No i tak, z tego omawiania wyszło coś takiego:
- Zrobiłam się nerwowa, drażliwa, dysforyczna.
- Pani odstawiła lek i zaczęła odczuwać jak zdrowi ludzie BEZ LEKÓW.
- Ale ja nie panuję nad sobą i rzucam (prawie) ku*wami w dzieci.
- Tak, zauważam w pani wypowiedziach chaos.
- Muszę brać leki, bo jestem chora na chad.
- Pani wyolbrzymia swoje dolegliwości.
Błędne koło.
Nie oczekuję, że mi napiszecie, co mam robić, bo już prawie zdecydowałam.
Ale czy takie dialogi nie są dziwaczne? Karygodne?