Witajcie!
U mnie dół. Jestem odrętwiała, najchętniej leżę lub godzinami siedzę przed tv. Nawet po necie nie mam ochoty surfować. Dziś jadę do docenta i poproszę o zmianę leku na Citalopram. Macie jakieś zdanie?
Poza tym psychoterapia mnie zawiodła: psycholożka była jakś bezradna i zaczepna równocześnie.
No i jeszcze jeden problem: waga. Jezenie owładnęło moją psychiką. Cały czas myślę co zjeść i kiedy. Na zakupach strasznie się męczę a w kuchni podjadam po kryjomu. Zupełny brak woli zaczyna się pod wieczór. Pomyślałam sobie,że gdy pokonam obżarstwo i nadwagę to zawładnę swoim nastrojem. To takie zaklęcie: silna wola+ dyscyplina kulinarna= zadowolenie z siebie. Nadwagi nam 12 kg. Daję sobie rok na schudnięcie.Wybrałam dietę 1500 kalorii. Pozdrawiam. Napiszcie choć słówko jak u Was z jedzeniem: czy to dla Was problem i kto się wydźwignął na Citalopramie. Serdeczności