Dodaj do ulubionych

Leżenie w depresji

06.03.12, 17:16
Pozwalacie sobie bez żadnego poczucia winy po prostu leżeć? Nie myć się? (prysznic wzięłam wczoraj wieczorem, bo uznałam, ze mi nie zaszkodzi)
Pozmywałam
Zjadłam śniadanie.
Zwierzaki ogarnięte
Tylko tak sie zastanawiam czy mogę się bezkarnie położyć na 3 dni i potem wstać.
Wyrzuca sumienie.
Obserwuj wątek
    • tlenoterapia Re: Leżenie w depresji 06.03.12, 17:24
      Chiński mędrzec powiedział (ten od taoizmu ), ze "Ten kto potrafi bezczynie spędzić cały dzień ten potrafi żyć"
      • tlenoterapia Re: Leżenie w depresji 06.03.12, 17:25
        Ale o 3 dniach nic nie wspomniałsmile
      • 39.a Re: Leżenie w depresji 06.03.12, 18:35
        Wu wei?

        Mial zdaje się racje...

        Zaufaj:
        Czyż płatki kwiatów
        Nie sypią się w dół jak trzeba?


        leżę.
        • 39.a Re: Leżenie w depresji 06.03.12, 20:12
          Za wiki: Wuwei wcale nie implikuje bezczynności czy pospolitego próżniactwa. Wręcz przeciwnie – mało jest ludzi tak zajętych jak np. mistrz zen i tak efektywnie wykorzystujących każdą chwilę.


          heeeeee... dalej leżę.
          wiecie co mnie zdumiało? przeczytana wczoraj definka manii: u części pacjentów jest nawet poważne obniżenie nastroju.
          • tlenoterapia Re: Leżenie w depresji 06.03.12, 21:15
            Z tą mania to chyba chodzi o to ze część chadowców dostaje wścieklicy i rozdrażnienia zamiast euforii i radochy.

    • caray Re: Leżenie w depresji 06.03.12, 22:28
      Ja przeleżałem cały weekend w łóżku nie kąpiąc się, wykąpałem się dopiero w poniedziałek przed pracą, zęby przez weekend umyłem jeden raz, postanowiłem, że nie ma co się zmuszać.
    • drugikoniecswiata Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 00:18
      pozwalacie. i odkąd zaczęliście sobie pozwalać, wszystko stało się prostsze. polecam.
      • 39.a Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 08:32
        to jest tak, że jesli kolo siebie masz pracoholika, ktory po pracy tacha siaty i gotuje - nie jest juz tak prosto. poczucie winy. najpierw wiec odwalic konieczne i mozna lezec
        • drugikoniecswiata Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 11:26
          mieszkanie samej ma swoje niezaprzeczalne zalety.
          a generalnie to zawsze najpierw odwalić konieczne, ino w praktyce różnie z tym bywa.
          • 39.a Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 12:13
            drugikoniecswiata napisała:

            > mieszkanie samej ma swoje niezaprzeczalne zalety.

            bardzo duża wada: w depresji michy nikt nie zrobi. zupelnie sama raczej nigdy żyć nie zamierzam. i tam za ściana ktos jest, chociaż nie zawsze pojmuje, co sie dzieje.

            • dzedlajga Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 14:57
              A dla mnie to, że nikt michy nie zrobi jest jednak zaletą - choć fajnie by było, gdyby ktoś się czasem zajął jak małym dzieckiem, zaopiekował, pogłaskał po główce... (takie marzenia)

              Ale to że są rzeczy, które MUSZĘ zrobić powodują, że jednak czasem wstaję. W przeciwnym razie obawiam się, że mogłabym zrosnąć się z prześcieradłem... W sumie Ty też musisz, tyle, że chyba możesz zaciągnąć laptopa do łóżka. Ja do swojej pracy jednak muszę się ubrać. Umalować i posprzątać - już niekoniecznie wink

              Nie wiem, może te moje depresje nie są aż tak silne, a może nie są aż tak silne, że się im nie poddaję. Nie znaczy to, że nie zaleguję, bo kiedy tylko NIE MUSZĘ - to śpię. I nie mam wyrzutów sumienia. Raczej się wkurzam i jest mi wstyd, jak ktoś mnie przyłapie.

              Choć zgadzam się, że świadomość, że ktoś jest za ścianą jest ... budująca? Jak jestem u rodziny ogólnie lepiej funkcjonuję, tyle, że jest to co najwyżej kilka tygodni w roku. Z drugiej strony wiem, że akurat z moimi rodzicami na stałe bym nie wytrzymała na pewno - zamęczylibyśmy się nawzajem.
              • 39.a Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 15:57
                dzedlajga napisała:


                > , gdyby ktoś się czasem zajął jak małym dzieckiem, zaopiekował, pogłaskał po gł
                > ówce... (takie marzenia)

                niestety, nikt nie głaszcze, czasem nawet nie czują, że coś jest nie tak.
                depresja + samodzielne mieszkanie jakiś czas -> poczucie siedzenia w pieczarze, uroda mieszkania nie miala nic do rzeczy, ładnie, nowe budownictwo

                >
                > Ale to że są rzeczy, które MUSZĘ zrobić powodują, że jednak czasem wstaję. W pr
                > zeciwnym razie obawiam się, że mogłabym zrosnąć się z prześcieradłem... W sumie
                > Ty też musisz, tyle, że chyba możesz zaciągnąć laptopa do łóżka. Ja do swojej
                > pracy jednak muszę się ubrać. Umalować i posprzątać - już niekoniecznie wink

                przez 2 lata telepracy zero malowania nawet gdy wychodziłam. w tym roku przemiana. makijaż, dbanie o to, jak wyglądam (żeby już nie sportowo, ale bardziej elegancko, uff, nareszcie)
                >
                > Nie wiem, może te moje depresje nie są aż tak silne, a może nie są aż tak silne
                > , że się im nie poddaję. Nie znaczy to, że nie zaleguję, bo kiedy tylko NIE MUS
                > ZĘ - to śpię. I nie mam wyrzutów sumienia. Raczej się wkurzam i jest mi wstyd,
                > jak ktoś mnie przyłapie.

                Lubię, jak zostaję sama na 10 dni np. Depresji wtedy nie ma. Ale dłużej, hmmm

                • 39.a Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 16:00
                  Nabyty stacjonarny komputer i mam wybór (z komputera zresztą jestem b. dumna). Siedzieć, nie siedzieć.
                  I taka myśl, że pochlastałabym się siedząc 8h w biurze, z wielu względów. Z racji przywierania do krzesła tez. Proszę nie traktować tego ksobnie.
                  • dzedlajga Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 01:41
                    39.a napisała:

                    > I taka myśl, że pochlastałabym się siedząc 8h w biurze, z wielu względów. Z rac

                    Nie biorę ksobnie ale też bym się pochlastała. Choć jak miewam się lepiej, to bym narysowała jakiś wykresik albo tabelkę zrobiła, jak za starych (choć wcale nie dobrych) czasów...
    • eydur8791 Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 13:17
      W czasie depresji to ja zazwyczaj leżę, a przynajmniej nie robię nic konkretnego. Moje sumienie (a może umysł?) potrafi być bardzo produktywne i wyrabiać 200% normy w dziedzinie wyrzutów. Na szczęście czasem potrafię to zatrzymać, choć rzadko. Czasem dochodzi poczucie winy.
      • 39.a Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 15:59
        I o tym poczuciu winy myslałam, pisząc pierwszego posta. Że świat biegnie, a tu wyłączenie, marazm, no - tragedia. Próbuję raacjonalizować i tak naprawdę wcale nie leżę. Odpuszczenie daje jakąś siłę.
        • waters123456 Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 17:33
          Ja myślę, że na nas wływa też pogoda, tzw. niekorzystny biometr. Niby słonko świeci, ale skądś ciągnie jakiś front pogodowy i rozkłada człowieka. Ja tez bym najchętniej zakopała się w koce, kołderki, poduszki i zagłebiła bym się w słodkie nicnierobienie. Wszystko mnie boli, każdy cm2 ciała, taka słabość, pustka w głowie, a tu czeka pranie, prasowanie, gotowanie. Ah życie jest ciężkie...
    • xsenia Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 20:15
      po przyjsciu z pracy od razu wskakuje w pidzame i do lozka. czesto nie gasze nawet swiatla, a myje sie dopiero rano przed wyjsciem do ludzi. gdyby nie to nie mylabym sie chyba wcale.
      weekend caly w pidzamie.
      o zmywaniu, czy sprzataniu nawet nie wspomne, zyje na stercie smieci.

      aktualnie testuje stare antydepy trojpierscieniowe, jak one nie podzialaja to znaczy ze nie ma juz dla mnie ratunku.
      • 39.a Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 22:12
        Nie chrzań.

        Jeśli wolno zapytać: praca w UK wypaliła/nie-?
        Znam stan bałaganu, ostatnio 10-letnia siostrzenica posprzatała mi na biurku "bo lubi sprzątać"
        Dziś tylko przejechałam mopem po podłodze, poprawiłam łóżko.
        Otucha, jeśli jej potrzebujesz.
        • xsenia Re: Leżenie w depresji 11.03.12, 08:54
          wróciłam juz dawno, warunki w UK byly KATASTROFALNE

          teraz mam niestety robote wychodzaca (marketing) w tym spotkania z klientami - rzyg - szukam innej of kors, takiej w ktorej bede miec min. kontaktu z ludzmi

          w nadchodzacy weekend jeszcze jakies pieprzone targi i prezentacje tego gowna, ktore robi "moja" firma
          • just-me-online Re: Leżenie w depresji 13.03.12, 22:14
            OMG! Nie ma to jak lubić swoją robotę i identyfikować się z firmą wink

            Just Me
    • panna.m.igotka Re: Leżenie w depresji 07.03.12, 22:14
      Ja na weekendy odkładam depresyjne leżakowanie bez mycia ze stertą śmieci i brudnych kubków i talerzy dookoła. A w tygodniu praca nie pozwala sad
      • mgasg Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 13:25
        Witam sie z Wami.Czytam codziennie,ale jakos nawet pisac ostatnio mi sie nie chce..taki mam wlasnie sta: zrosniecia sie z lozkiem. Mieszkam chwilowo z corka, wiec spie do oporu majac straszliwe wyrzuty sumienia,ze ona pracuje..wstaje przed jej przyjsciem,ogarniam z grubsza kuchnie i cos gotuje,ale po najmniejszej linii oporu..jest tak pieknie na zewnatrz a ja nie mam sily wyjsc..sterta prasowania i wyrzuty sumienia w kazdej sekundzie zycia,ze jestem taka do d..
        pracuje troche zdalnie, to musze robic, ale generalnie z powodu nawrotu depresji stracilam prace i wrocilam do domu i nie mam wlasnej kasy..to jest straszne.Kazdy mi mowi,ze jestem glupia, ale mi jest strasznie zal corki,ze widzi mnie taka rozmemlana-a bylam tytanem pracy,wulkanem energii do czasu..
        i szkoda mi jej,ze zamiast inwestowac w siebie, utrzymuje mnie,placi za moje leki..od kwietnia mam zaczac prace,ale czy ja sobie poradze?
        Mam lepsze dni tez.Od 2 mies na nowym antydep,nie wiem czy on jeszcze nie dziala,czy w ogole nie dziala, czy mam sie zabic..
        mam do tego fibromialgie, wiec placze z bolu. na to pomagaja tylko opiaty, gdy bylam za granica to mialam komfort bo tam jest zasada,ze pacjent nie moze odczuwac bolu,gdyz to uwalnia lawine hormonow i dziala depresyjnie.Tutaj sie nie doprosze o tramal..to nie jest poza: mam ochote zazyc ten caly lekowy kram i skonczyc z tym.
        Sorry za dlugi post, pogladzcie mnie po glowie..prosze..tak mi brakuje akceptacjisad ze nawet taka do d..jestem potrzebna komus..dla dzieci jestem ciezarem w tym momencie
        • waters123456 Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 14:29
          Przytulam Cie mocno, trzymaj się - wiem, ze brzmi to strasznie prostacko i nieempatycznie.
          Ale nie potrafię inaczej. Zmuszaj się do życia takimi małymi kroczkami. Wiem b. dobrze jak depresja potrafi niemal zniszcyć człowieka. Wieczne poczucie winy, taka bezsilność, pusta w głowie i brak nadzieii na lepsze życie. Ale zawsze czarne mysli odchodzą i zaczyna się jako-taka normalność i trzeba sie jej kurczowo trzymać.
          Nie myśl, że jesteś niepotrzebna nikomu. Najbardziej jesteś potrzebna samej sobie. Mi jesteś potrzebna.
          Wszystkim nam jesteś potrzebna.
          • mgasg Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 15:14
            Boze...az mi lzy leca..dziekuje Ci. Tak sobie zdalam sprawe, ze najbardziej nam jest potrzebny, taki zwykly odruch z serca. Mozliwosc placzu bez slow..
            Jeszcze raz dzieki.

    • 39.a Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 17:08
      Miałam wychodzic na spacery (zwyczajne zakupy, nawet daleko w mieście, kino w Warszawie itd). Poczucie winy... Jest NIC.
      • mgasg Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 18:33
        no wiec to samo..od wrzesnia! wszystko to mialo byc,ledwie zmuszam sie do wyjscia po zakupy bo nie moge ciagle mowic corce ze czuje sie zle..ona placze po katach,stara sie mi pomoc,boje sie o nia bo jest bardzo wrazliwa..tylko dla niej wstaje na pare chwil..
        • waters123456 Re: Leżenie w depresji 08.03.12, 20:48
          Przeczytałam kiedyś w takiej grubej amerykańskiej książce dotyczącej depresji, żeby dźwigać się do życia takimi małymi kroczkami. Wiem, że głupio to brzmi, ale działa, takie małe kroczki - i satysfakcja, że zrobiło się te małe kroczki czyli wstanie z lóżka, ogarniecie siebie, malutkie posprzątanie, zrobienie coś dla siebie i dla najbliższych. To w nas jest ta ciemna dziura beznadzieji, dla zdrowych każdy nasz odruch budzenia się do życia daje nadzieję. Zażywaj leki, one wreszcie zadziałają. Myśl o powrocie do pracy. Wiosna idzie, słonća będzie coraz więcej, poczujesz się lepiej. Powtarzaj taka gupią mantrę "Kocham i akceptuję siebie TU i TERAZ". 1000 razy dziennie. Ona zasami wywołuje szczery, niewymuszony usmiech w człowieku, taki płynący z głębi jestestwa. Wtedy człowiek czuje się lepiej. Naprawdę!
          Jestem z Tobą smile
    • magda_lena777 Re: Leżenie w depresji 13.03.12, 15:26
      Ja też bym najchętniej cały dzień leżała. W sumie zmuszam się, żeby coś zrobić - nikt inny tego nie zrobi - nie pozmywa, ugotuje czegoś na szybko, nie upierze. Sprzątam tylko to, co konieczne, a w zasadzie prawie nie sprzątam. Myć też mi się nie chce.
      Podoba mi si to, co było w poprzednim poście - małe kroczki, chyba właśnie tak trzeba.
      • waters123456 Re: Leżenie w depresji 13.03.12, 19:18
        Właśnie te małe kroczki, które dadzą satysfakcję. Zrobić cokolwiek i być dumnym z siebie.

        Ja prawdę mówiąc nie lubię wiosny, wszystko co zyje budzi się do życia - hahaha - życie!!!
        Garnie się do słoneczka itp. A ja czuję że słoneczko odsłania wszystkie niedoskonałości człowieka, nie można już opatulić się szalami, czapkami - trzeba siebie pokazać światu. A człowiek taki niezadowolony z siebie, taki zapuszczony, ja muszę zmudzać siebie żeby wyjść do śmietnika.
        Dylemat psychola? Wyjść z domu czy nie wyjść.
        Oto jest pytanie smile
        • magda_lena777 Re: Leżenie w depresji 13.03.12, 21:45
          Tak, z tym wyjściem z domu jest problem. W sumie dobrze, że kończą się zapasy jedzenia - nie ma rady, trzeba wyjść wink
          Ja raczej cieszę się z wiosny, słońce działa na mnie antydepresyjnie. No fakt, że trochę trzeba będzie powalczyć ze sobą, żeby jakoś wyglądać wink
          • psiakostka11 Do mgasg 18.03.12, 18:26
            Chociaż minęło już sporo dni od wpisów ostatnich chcę dodać parę słów otuchy. Mgasg nie jesteś sama, a metoda małych kroczków jest bardzo pomocna. Poza tym te cholerne ( jeśli tak można się wyrazić na forum- przepraszam) depresje kiedyś w końcu mijają i powoli wychodzimy z tego. Ja też wstaję ze względu na córki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka