ddaaffnnee
15.11.15, 03:12
Witam wszystkich,
Diagnozę chad usłyszałam ponad 5 lat temu. Leczenie, terapia i grupa psychoedukacyjna dały mi jako taką świadomość choroby, jednak najtrudniej zrozumieć i opanować problemy ze spaniem.
Zgłosiłam się do lekarza z ostrą bezsennością, która okazała się być manią. Wszystkie inne objawy manii uznawałam jako wynik nie spania, a nie myślałam, że to może być przyczyna. W przebiegu mojej choroby występowały później manie, gdzie jednym z pierwszych objawów były właśnie zaburzenia snu. Sytuację udało się opanować lekami, terapia też bardzo pomaga. Przez ostatnie 2 lata pracowałam nad wyrobieniem i utrwaleniem dobowego rytmu, co poskutkowało tym, że mogłam zupełnie odstawić leki nasenne i w miarę normalnie spać. Czułam się rano wyspana i nigdy nie robiłam żadnych drzemek w ciągu dnia. Przez ponad rok nieco się "ustabilizowałam" i mimo paru wachnięć zawsze udawało się szybko zareagować farmakologicznie, terapeutycznie nie doprowadzając do skrajności.
Jednak pół roku temu doszło w moim życiu do bardzo traumatycznego przeżycia, które bardzo mocno wpłynęło na moje problemy ze snem. Pozostając cały czas pod opieką lekarza psychiatry (niezmiennie tego samego od 5 lat) udało mi się przejść przez najgorszy okres śpiąc w nocy. Zdarzało się wcześniej, że skrajne uczucia wpływały na cykle choroby (u mnie przeważnie powodując manię). Jednak z obawy przed pojawieniem się depresji po śmierci narzeczonego lekarz zdecydował się na zwiększenie stabilizatorów i wprowadzenie mocnych antydepresantów. Przez pierwsze 3 miesiące leki pozwalały mi utrzymać się przy życiu, jednak później pojawił się problem nad którym mimo różnych konfiguracji leków nie jesteśmy sobie w stanie poradzić. pojawił się problem z pojawiającą się w różnych momentach dnia sennością. Na początku mogłam jeszcze nad nią zapanować, jednak objawy zaczęły nasilać się do tego stopnia, że teraz usypiam w różnych miejscach, czasie mimo, że w nocy śpię po 8 godzin nieprzerwanego snu. Zrobiłam wszystkie badania: ciśnienie, cukier, hormony tarczycy etc. Wszystkie badania w normie. Przez te napady snu nie mogę funkcjonować normalnie. Jestem smutna, ale nie jest to depresja. Dobrze się trzymam, chodziłam do pracy.
Podobno przy zmianie faz występuje taka senność. Czy ktoś z was miał takie doświadczenia?
Jak w ogóle u was chadowcy ze snem? Jak sobie radzicie z tym "dodatkiem" do chad-u?