Bylam u pani doktor. Stwierdzila objawy depresji (fizyczne objawy). Zapisala
antydepresant - Lexapro. Twierdzi, że siegam po slodycze, bo serotoniny mi
trzeba. No i dzisiaj sobie popusicilam - jest siodma rano a ja juz zdazylam
zjesc 5 Grzeskow w czekoladzie i 2 drozdzowki. Mam dosc, zaslodzilam sie.
Postanowilam, ze nie bede sie samobiczowac z powodu obzarstwa. Najwyzej
odrobine przytyje (mam nadzieje, ze tylko odrobine). Potem znowu schudne
troche. Wierze, ze ten antydepresant zadziala. Musi do cholery!
Co ciekawe - psychicznie czuje sie niezle. Tylko bym jadla i spala. Teraz tez
tylko marze o tym, by sie polozyc do lozka, najbezpieczniejszego miejsca na
swiecie i nic nie musiec.
Musze jakos wytrzymac w pracy.
pozdrawiam Was z drugiego bieguna

sheila