Dodaj do ulubionych

DEPAKINE???

09.02.05, 14:13
Witam!

Pytanko do bioracych depakine:

jakies efekty uboczne? Tycie? Opuchlizna? etc.?

Przez ostatni rok bylam na lamitrinie, ale okazalo sie, ze nie jest on juz
refundowanym lekiem w odniesieniu do chorob innych niz padaczka, co uderzy
mnie mocno po portfelu. Koszty leczenia miesiecznego wynosilyby ponad
300zeta, na co nie bardzo mnie stac sad W zasadzie wszystkie inne leki
znosilam fatalnie i lamitrin bardzo przypadl do gustu memu cialu i psychice.
Rok temu przez 2 miesiace zazywalam depakine, ale czulam sie po tym malo
fajnie i mialam wrazenie, ze wpledzila mnie w depresje. Moja lekarka
natomiast twierdzi, ze zle na nia nie reagowalam podczas mojego letniego
pobytu w szpitalu: "oszukala" mnie i podawala depakine miast innego leku,
bodaj kwasu walpro...cos tam, by sprawdzic jej dzialanie. Nie wiem, czy
dobrym pomyslem jest przechodzenie na depakine, skoro mam do niej uraz uncertain
Prosilabym Was o opinie. Bede niezmiernie wdzieczna. Pozdawiam.
Obserwuj wątek
    • awanturka Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 19:31
      Igepo!
      jestem na depakine dokładnie od miesiące. lekarz powiedział, że o ocenę skutków terapeutycznych pokusi się za trzy- cztery miesiące, więc na taka ocene jest jeszcze duzo za wczesnie. Początki zażywania były bdość trudne-przez pierwszy tydzień miałam spore mdłości. Ale teraz szuję się zupełnie dobrze (w sensie skutków ubocznych). A bałam się tego leku bardzo... Wiem, ze będę musiała co pół roku kontrolować funcje watroby, bo gdyby nastąpiło polekowe uszkodzenie wątroby to leczenie tym lekiem nalezy przerwać.

      Spróbuj, strach ma wielkie oczy...(tak przynajmniej było u mnie). Przeciez niczego nie ryzykujesz. Jak skutki uboczne bedę nie do zaakceptowania to przeciez zawsze możesz się z tego wycofać.

      awanturka
      • smutaska3 Re: re awanturka 09.02.05, 19:36
        wiesz ze krew tez dobrze byloby badac?
        • awanturka Re: re awanturka 09.02.05, 20:17
          Tak, wiem to z ulotki. Natomiast mój lekarz mówił tylko o systematycznym badaniu wątroby. A może ja nie dokladnie słuchałam?

          dzieki! awanturka
      • igepa Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 22:44
        ryzykuje DODATKOWE KILOGRAMY!!!!
    • smutaska3 Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 19:35
      no jak masz uraz to moze dobrym pomyslem nie jest,ale moze warto sprobowac
      skoro nie abrdzo inny wybor jest?trzeba byc uwaznym i lek mozna w pore
      odstawic..jesli nie jestes w szpitalu i cie nie zmuszajabig_grin

      bralam depakine dlugi czas..jedyne na co sie moga poskarzyc jesli o nia chodzi
      to..ze wlosy mi wypadaly?ale moze to ze stresu?

      a co do nastroju to rzecyzwisice jej euforyzuajcego dizalania poki co nei
      zauwazylam,wrecz przeciwnieuncertain

      mysle ze jednak depakina nie jest taka zla..ja wole depresje niz hipomanie..czy
      takaie tam inne

    • nevada_blue Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 21:31
      na wstępie: depakine to kwas walproinowy, więc nie wiem w zastępstwie czego Ci
      ta lekarką ją podawała

      biorę depakine od trzech miesięcy, jednak z przerwami, bo odstawiałam. przy
      pierwszym podejściu nie zaobserwowałam żadnych skutków ubocznych (żadnego
      tycia, zaburzeń łaknienia, wypadania włosów - nic). w połączeniu z mocloxilem
      wyciągnęła mnie z dość głębokiej depresji na poziom lekkiej sub. brałam dawkę
      1000 mg/dobę. no, ale odstawiłam (tak wiem, że nie wolno experymentować..).
      skutek był taki, że przez pierwsze kilka dni nastrój skoczył w górę w lekką
      hipo, potem silne wahania dobowe i wtedy wróciłam do leku. za późno, bo już
      kilka dni później z powrotem w depresji. przy drugim podejściu miałam dość
      silne mdłości i nie bardzo mogłam jeść (brak apetytu itp.).

      teraz biorę od miesiąca w większej dawce 1300 mg/dobę. na razie nastrój jakby
      się wyrównał nieco, a podwyższony antydepresant znacznie spłycił depresję.

      więc u mnie depakine nie ma praktycznir żadnych skutków ubocznych, ani nie
      obniża nastroju. ale to może być różnie. nie pozostaje zatem nic innego jak
      przetestować na sobie. też byłam zrażona do depakine - nic mi po tym nie jest,
      ale jakoś nie lubię tego leku, nie wiem czemu - teraz chyba powoli zaczynam się
      do niego przekonywać.
      • igepa Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 22:46
        smile)) i ja rowniez nie wiem w zastepstwie czego. badz, co badz w zastepstwie.
    • tristezza Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 22:39
      istotnie depakine to kwas walproinowy. Mnie osobiscie bardzo ustabilizowala
      depresje, takiej dlugiej jeszcze w zyciu nie mialam, a mialam ich wiele. Poza
      tym sporo na niej przytylam i wypadaja mi hurtowo wlosy - o tych mozliwosciach
      uprzedza ulotka. Ale jak widac nie wszyscy maja tak zle doswiadczenie, zycze
      zebys wyprobowala z dobrym skutkiem.
      pozdrawiam
      t.
    • igepa Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 22:43
      Dziekuje serdecznie za wszystkie posty.

      Wciaz jestem nieprzekonana. Po tym, jak postawilam pytanie o skutki uboczne
      depakiny poczytalam sobie troche w sieci i na forum. Bylam bardzo mocno na nie
      (chyba wciaz jestem), mimo ze Wasze doswiadczenia sa pozytywne. Dla mnie
      najbardziej niewskazanym efektem bylyby dodatkowe kilogramy i w zasadzie
      glownie ten aspekt mnie interesuje (zawroty glowy, mdlosci, ew. wypatanie
      wlosow moge zaakceptowac). Mam na tym punkcie hopla - wieczna dieta (jesli
      mozna nazwac dieta sposob w jaki sie odzywiam); bulimia poprzeplatana z
      anorektycznymi zajawkami - waga niestety normalna uncertain, tj. za wysoka wink Boje
      sie po prostu dodatkowych kilogramow - kazdego jednego. Po licie w ciagu 2
      tygodni przybralam 5kg. W koncekwencji przez kolejne 4 m-ce nie spotykalam sie
      ze znajomymi. Potem wlasnie wrzucono mnie na depakine "na chwile", ale bylam w
      takim stanie, ze trudno bylo sledzic jakiekolwiek uboczne efekty jej dzialania.
      Nie wykluczam, ze przytylam. A poniewaz depresja postepowala w lawinowym
      tempie - zmieniono mi na lamitrin. Teraz juz sama nie wiem sad chcialabym
      upewnic sie, czy faktycznie nie tyje sie, a moze chudnie wink(???), co byloby mi
      na reke.

      Dzis podjelam decyzje, by przyjmowac lamitrin przez kolejny miesiac (300 zeta
      poszlo sie kochac). Przed ewentualna zmiana decyzji musze zrobic
      dokladne "badanie rynku".

      pozdrawiam goraco
      • nevada_blue Re: DEPAKINE??? 09.02.05, 23:49
        prawdzie nie wiem czy miało to jakiś ścisły związek z rozpoczęciem kuracji
        depakine, bo mogło to być spowodowane depresją, zaprzestaniem brania
        neuroleptyków (zolafren, po którym dość sporo przytyłam) - ale ja akurat
        schudłam w trakcie przyjmowania tego leku. choć możliwe, że się to po
        prostuzbiegiem okoliczności nałożyło. w każdym razie nie przytyłam. widać
        naprawdę bardzo różnie to jest. też się bałam - głównie właśnie znów przytycia
        i wypadania włosów. na szczęście na razie nic z tych rzeczy smile

        cokoliek jednak wybierzesz - powodzenia! smile
        pozdrawiam
        [nev.]
      • planasana Ciasteczkowy Potwor 10.02.05, 08:32
        >> Po licie w ciagu 2 tygodni przybralam 5kg. W koncekwencji przez kolejne 4 m-
        ce nie spotykalam sie ze znajomymi.>>

        Litu nigdy nie bralam, ale znam ten stan, kiedy z powodu nad-kilogramow nie
        spotykalam sie z przyjaciolmi. Ja po prostu zarlam przez kilka miesiecy, jak w
        alkoholowym ciagu i pieknie zapracowywalam na te dodatkowe kilosy.

        Igepa, pytanie moze durne, ale czy Ty w depresji masz ochote glownie na wyroby
        czekoladowe i inne slodkosci? Bo ja wtedy zamieniam sie w Ciasteczkowego
        Potwora i jem slodkie 24h na dobe.
        A w hipo, jesli miewasz, nie masz w ogole apetytu, czy masz ?

        A co Twoj lekarz na bulimie ? Przeciez wyrzygujesz, mowiac brzydko, lekarstwa.

        pozdrawiam cieplo,

        planasana
        • igepa Re: Ciasteczkowy Potwor 10.02.05, 09:43
          Witaj Planasano smile

          Jesli chodzi o moje tycie przy zazywaniu litu nie wynikalu ono z nadmiernego
          apetytu, a co za tym idzie pochlaniania wielkich ilosci jedzenia. Po prostu
          tylam - puchlam. Byc moze bylo to zatrzymanie wody worganizmie, byc moze
          niewielkie ilosci jedzenia w ogole sie nie spalaly, co mialoby sens, bo
          zupelnie nie mialam energii.

          czy Ty w depresji masz ochote glownie na wyroby
          > czekoladowe i inne slodkosci? Bo ja wtedy zamieniam sie w Ciasteczkowego
          > Potwora i jem slodkie 24h na dobe.

          smile dla mnie nie ma roznicy co jem, jesli ma sie to zakonczyc widzeniem nad
          muszla. Moje problemy jedzeniowe zniszczyly u mnie jakiekolwiek zdolnosci
          delektowania sie pokarmami, choc lody uwielbiam - zawsze mam na nie ochote. Ze
          wzgledu na perspektywe dodatkowych kilogramow staram sie nie jesc slodyczy
          (czekolady nie lubie), ciasta jem tylko w swieta i na spendach rodzinnych,
          cukru nie uzywam (slodzik). Natomiast ilosci, ktore potrafie w siebie wrzucic
          sa ofromne (kiedys mialam jeszcze wieksze mozliwosci - dzis max to 15
          nalesnikow za jednym posiedzeniem!!!)

          Manie mialam 2 razy. I zupelnie nie mialam apetytu. Poza tym nie mialam czasu
          jesc. No i mialam tyle energii, ze musialam sie bardzo duzo ruszac; nie
          chodzilam - biegalam. Przez 2 tygodnie nie jadlam prawie nic - czasem lody
          waniliowe. Alez wtedy schudlam smile

          > A co Twoj lekarz na bulimie ? Przeciez wyrzygujesz, mowiac brzydko, lekarstwa.

          smile i to jest dziwne, lekarzy, z ktorymi mialam do czynienia pawie w ogole nie
          wzruszal fakt mojej bulimii. Jeden przepisal mi seroxat w ramach antydepresanta
          i chroniacego przed tyciem, co mialo powstrzymac mnie od wymioto (nie wiem
          jakim cudem, ale poczatkowo dzialal). Obecnie nie dziala. Lekarka, u ktorej
          lecze sie obecnie zaproponowala bioxetin (od nastepnego miesiaca wchodze). Jest
          on stosowany przy leczeniu bulimii i anorexi, niweluje zachowania o charakterze
          natrectw. Kilka lat temu go przyjmowalam i faktycznie byly jakies efekty.

          Nie jest do konca tak, ze zwracam leki. Przyjmuje je po sesji z muszla. Nie
          wiem jednak, czy stosowanie srodkow przeczyszczajacych zatrzymuje wchlanianie
          lekow. Przy nastepnej wizycie u lekarki - nie omieszkam zapytac (dziekuje, za
          sugestie).

          Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie
          ja

    • nena72 Re: DEPAKINE??? 10.02.05, 16:52
      depakine biorę ponad dwa lata, skutków ubocznych nie zauważam (może problemy z
      koncentracją ale ponoć to nie wpływ tego leku - tak twierdzą lekarze, zresztą
      rzeczywiście pierwszą poważniejszą wpadkę w pracy miałam zanim zaczęłam to
      zażywać, a później już zjazd po równi pochyłej, szkoda słów... chyba zmienię
      zawód ale to nie na temat), przytyć nie przytyłam, włosów nie straciłam. Tylko
      radzę brać odpowiednią dawkę (ja sobie wymyśliłam brać mniej niż powinnam -
      zapominałam notorycznie o południowej pastylce), no i niestety się zaczeło...
      nie wiem jak to możliwe (proszę bardziej doświadczonych o podzielenie się
      takimi przeżyciami) ale na tym stablilizatorze wpadłam (właściwie osunełam się,
      bardzo powoli, podstępnie i stopniowo) w depresję i to jeszcze dość dziwnie
      wyglądającą... ale przebieg jej łagodziła chyba w jakimś stopniu, w każdym
      razie funkcjonowałam normalnie ale były takie strasznie silne i krótkie bardzo
      złe momenty(co to takiego?!). Manii po ustąpieniu dołka nie stwierdzam smile Więc
      spróbuj, może być to coś dla Ciebie
      • igepa Re: DEPAKINE??? 10.02.05, 21:18
        Ot co - wpadlas w depresje! Ja podczas krotkiego jej stosowania rok temu
        rowniez wpadlam, a nie zapominalam o lekach.

        Wole manie nic depresje wink

        W tym miesiacu odpuszcze sobie jeszcze depakine. Tak postanowilam. Boje sie
        tych cholernych dodatkowych kilogramow. Pomyslalam wiec sobie, ze najpierw
        schudne, by miec zapas - a pozniej bede mogla troche poryzykowac z depakina.

        Pozdrawiam i dziekuje za post.
        • planasana do igepy 11.02.05, 07:22
          Ej ej, igepa, moze mam Alzheimera i zapomnialam, ale czy Ty chodzisz do
          psychologa jakiegos z ta buli?
          Martwi mnie ta Twoja buli. Bo juz wystarczy, ze cierpisz na CHAD....

          Cos mi sie zdaje, ze jestes pewnie piekna kobieta, proporcjonalnie zbudowana,
          przypuszczam, ze Ty sama widzisz potwora w lustrze....

          Zycze Ci z calego serca, zebys kiedys doszla do takiego etapu myslenia o sobie,
          ze bedziesz miala dokladnie gdzies dodatkowe kilogramy.

          Ja ciagle sie tego ucze i coraz czesciej mi to wychodzi. No ale latwo mi mowic,
          bo ja nie rzygam...

          Jak masz ochote, napisz na priva.

          Zaburzenia jedzenia to temat mi nie obcy smile, niestety.

          serdecznosci

          planasa

          • igepa Re: do igepy 11.02.05, 11:04
            Witaj!

            Nie, nie chodze do psychologa. Sama sie psychologizuje wink Kiedys chodzilam do
            psychoterapeuty, bralam udzial w jakichs dziwnych grupach wsparcia, ale na mnie
            to jakos nie dziala i zupelnie nie przemawia. Mam pewna wiedze psychologiczna i
            pojmuje procesy, ktore zachodza w mej postawie, zachowaniu, etc. Jako terapie
            stosuje rozmowy z przyjaciolmi, ktorzy sa zupelnie wtajemniczeni w temat,
            zarowno bulimii, jak i Chad.

            Do brzydkich kobiet nie naleze. generalnie sie sobie podobam, gdyby nie zbyt
            duze ilosci tkanki dekoracyjnej. Patrzac w lustro nie widze potwora; ino grube
            uda, tylek i brzuch i caly czas marze, by wygladac jak w pierwszym stadium
            anoreksji, kiedy to wazylam 46kg. mimo to zdarza mi sie stanac przed lustrem i
            rzec do siebie: alez ja jestem sliczna smile (zdarzalo mi sie to czesciej, gdy
            palilam hasz - teraz nie bardzo mi wolno).

            Poza tym moje zajawki bulimiczne nie sa tak nasilone jak ongis (wspominalam juz
            o tym). Pare lat temu zdarzalo mi sie, ze mialam kilka atakow na dzien. Obecnie
            kilka na tydzien, no lub - jak to ostatnio - raz na dzien. No i nie czuje sie
            bezradna wobec przypadlosci. Jest to dla mnie swoista rutyna. Przedtem bywalo
            tak, ze zachowywalam sie jak narkoman i mialam wszelkie objawy bycia na
            glodzie - rece mi sie trzesly i mialam silna potrzebe napchania sie. Dzis jest
            to raczej zajadanie samotnosci (mam mnostwo przyjaciol, ale mieszkam sama).
            Jesli jest ktos obok mnie - nie mowie tu o rodzinie - ktos na kim mi zalezy,
            bulimia zanika. Zanika rowniez wtedy, gdy mam mnostwo pracy, np. 15 godzin na
            dzien.

            Przepraszam wszystkich niezainteresowanych tematyka, za moje teksty.

            sciskam

            p.s. Jak sie pisze na priva???
            • planasana na priva 11.02.05, 12:14
              na priva, czyli na maila czyli na planasana@gazeta.pl smile

              Wlasnie najgorsze jest jak sie ma za duza wiedze psychologiczna, za duza
              samoswiadomosc w temacie choroby.

              Dobrze, ze przyjaciele WIEDZA, ale czasem to nie wystarczy.

              pozdrawiam smile

              planasa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka