CHADowe koleżanki - czy obserwujecie u siebie w typowym dla wszystkich kobiet
czasie zwiększoną drażliwość? Ja nie mam za bardzo obajwów fizycznych
natomiast ataki zniecierpliwienia sięgają szczytów, nie mogę na nic czekać,
każdy dźwięk wwierca mi się w mózg jak w czasie najcięższej migreny

W
przypadku "wejścia mi w drogę" chęć mordu danego osobnika staje się taka
namacalna, że można ją kroić nożem. Płakać też mi się więcej zachciewa niż
zwykle. I wszystko we mnie wręcz błagalnie wyje o samotność... Klasyczna
dysforia chyba. Jak sobie radzić?