Cześć!
Tak naprawde nie wiem od czego zacząc, własnie znalazłam to forum. Mój
męszczyzna choruje na Chad (nie wiem czy dobrze napisałam) i wiedziałam o tym
od początku. Dzielą nas kilometry (450)i w tym własnie problem, bo od kiedy
zdecydowalismy sie "spróbowac" byc razem na odległość jego stan sie
pogorszył. Narzeka na ciągłego "doła", zły nastrój i myli o smierci (z
tęsknoty podobno to wszystko). A co dalej, czy z tego sie wychodzi, co nas
czeka, co czeka mnie. Dodajcie mi otuchy