23.12.05, 12:49
Cześć!
Tak naprawde nie wiem od czego zacząc, własnie znalazłam to forum. Mój
męszczyzna choruje na Chad (nie wiem czy dobrze napisałam) i wiedziałam o tym
od początku. Dzielą nas kilometry (450)i w tym własnie problem, bo od kiedy
zdecydowalismy sie "spróbowac" byc razem na odległość jego stan sie
pogorszył. Narzeka na ciągłego "doła", zły nastrój i myli o smierci (z
tęsknoty podobno to wszystko). A co dalej, czy z tego sie wychodzi, co nas
czeka, co czeka mnie. Dodajcie mi otuchy sad

Obserwuj wątek
    • tristezza Re: Witam! 23.12.05, 15:33
      • Re: Statystyka
      humanuss 22.12.05, 10:44 + odpowiedz


      Hej!
      ja od 10 lat! zero nawrotów non stop remisja!!!
      Żyje całkiem fajnie...
      Pozdrawiam!


      na dzien dobry wklejam Ci ten post, bo masz zapotrzebowanie na otuche...


      wiesz, to jest choroba w ktorej rokowania nie sa latwe. co Cie, Was czeka moze
      odpowiedziec wrozka, bo powazny lekarz tez raczej sie nie podejmie. niektorzy
      choruja bardzo spektakularnie, czesto trafiaja do szpitala, maja niewiele
      remisji (tj.okresow zdrowia). inni funkcjonuja na lekach calkiem przyzwoicie.
      poczytaj sobie wiecej o tej chorobie zanim podejmiesz powazna decyzje zwiazania
      sie z tym chlopakiem.

      zly nastroj i mysli o smierci on ma z choroby, a nie z tesknoty. rozlaka moze
      oczywiscie takie stany poglebiac, ale nie ludzilabym sie na Twoim miejscu, ze
      jak bedziecie razem, to on przestanie chorowac...chad nie bierze sie z
      samotnosci.
      trzymaj sie, dzielna z Ciebie dziewczyna, ale rozwaz dokladnie wszystkie za i
      przeciw.
      bywa ciezko, niektorych sytuacja przerasta.
      pozdrawiam
      t.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka