aniela19781
25.06.06, 06:48
6 miesiecy temu poznalam , wydawalo mi sie wtedy , wspanialego czlowieka.
Pomijajac ze przystojny i to ze mielismy tyle wspolnych upodoban, uwielbiamy
teatr,kino, opere, nature, muzeum itp i w ogole trudno opisac wszystko to co
nas laczylo...Nigdy nie spotkalam mezczyzny ktory tak mi sie podobal...
Myslalam ze to ten i prawie sobie powiedzialam ze albo ten albo zaden, moje
poszukiwania skonczone , to ten na cale zycie...
Po jakims miesiacu powiedzial mi ze ma CHAD i ze bierze kazdego dnia mnostwo
peoszkow i to wszystko reguluje jego nastroje.Na poczatku troche sie
przestraszylam, nie mialam wtedy pojecia o CHAD, wiec na internecie znalazlam
to i tamto ( nie znalazlam wtedy tego forum).
Bylam juz wtedy niestety zakochana i myslalam ze milosc tak wielka wystarczy
i ze po prostu taka milosc mnie nigdy juz nie spotka itp...itd...
Ktokolwiek byl kiedys zakochany -zrozumie...milosc jest slepa.
Teraz nie wiem jak dalej tu to wszytsko opisac poniewaz jak zaczynam myslec
to nie ma tu jakiejs...logiki.Nie wiem czy milosc tak mnie oslepila...
Zupelnie nie byla przygotowana na to co nastapilo dalej...
Powiedzial mi po jakims miesiacu spotykania sie ,ze on nie chce nigdy byc w
monogamicznym zwiazku. Nastepnie dodal ze widuje inne kobiety-kilka kobiet.
Powiedzial to w sytuacji kiedy sluchalismy razem muzyki, siedzac obok siebie
na kanapie i myslalam jak romantycznie...Bardzo zabolalo.
( to byl dopiero poczatek i myslalam ze mu jednak przejdzie i tak naprawde
szuka tej jedynej i bedzie chcial monogamicznego zwiazku)
Po jakims czasie powiedzial ze tak naparwde to on nie moze byc monogamiczny
bo on jest w kims ogromnie zakochany.Ze nigdy nie moze sie w nikim zakochac
bo jego serce nalezy do innej.Ma ona na imie Alicja.( O Alicji myslal czesto
kiedy widywal sie ze mna i duzo o niej opowiadal)
Po miesiacu stwierdzil ze on sie pomylil i tak naprawde nigdy nie byl
zakochany w Alicji, raczej ja idealizowal (ona nie chciala sie z nim wiazac),
ze ona jest egoistyczna i nie jest w niej juz zakochany.A tak wlasciwie -to w
ogole nie byl!
Ucieszylam sie z tych wiesci.
Nastepny miesiac bylo spokojniej i bardzo sie do siebie zblizylismy.
Myslalam ze idziemy w jakims pozytywnym kierunku, myslalam ze moja milosc
sprawi ze on poczuje sie bezpiecznie i zaakceptowany itp...
Spotykalismy sie bez przerwy ale oprocz mnie spotykal sie jeszcze z inna
kobieta-Ewa- a wiec ograniczyl do dwoch kobiet.O tym ze sie z nia spotyka i
kiedy troche klamal...wiec nie do konca wiedzialam co sie dzieje...
Minelo zaledwie trzy miesiace odkad sie spotkalismy.
Nagle bomba...
Stwierdzil ze sie zakochal!
w Ewie!
A mnie kocha: jako przyjaciolke...
Zamiast o Alicji zaczal teraz na naszych spotkaniach marzyc o Ewie i nawet o
niej opowiadac.
Bardzo to przezylam...Ale ...udalo mi sie to zaakceptowac i pomyslalam sobie -
bedzie to tylko przyjazn miedzy nami.(oczywiscie bylo mi ciezko, bylam
zakochana i bolalo...zastanawialam sie : w czym tamta lepsza, dlaczego ona,
dlaczego nie ja...)
Ale pomimo ze on stwierdzil ze jest w tamtej zakochany nadal nie mial z nia
monogamicznego zwiazku!!
Spotykal sie teraz z nia czesciej niz ze mna -bylo odwrotnie przedtem ale
chcial sie nadal ze mna widywac...Dodatkowo zaczal sie spotykac z trzecia
kobieta...
Postanowilam wiec nadal sie z nim widywac ( wbrew radom bliskiej
przyjaciolki, wbrew zdrowemu rozsadkowi) myslalam ze on sie we mnie zakocha
jak bede cierpliwa i wyrozumiala
( jego wielokrotne listy do mnie , sms ,o tym jak one mnie bardzo kocha i to
ze ciagle dzwonil i byl dobrym moim przyjacielem-to wszystko nie pomagalo mi
zobaczyc co sie naprawde dzieje naokolo mnie...)
Pewnego dnia zadzwonil i powiedzial ze pomimu proszkow jest w ogromnej
depresji...Czy moze ze mna zamieszkac na jakies dwa tygodnie, wprowadzic
sie...
Gdyby to bylo wczesniej -nawet bym sie nie zastanawiala...Ale w sytuacji
kiedy on zakochany w Ewie-nie rozumiem dlaczego chce sie wprowadzic do mnie a
nie do niej!!
wiec powiedzialam ze to przemysle...
Myslalam ze mam kilka dni na przemyslenie ,ale on znowu zwalil bombe:
Wprowadzil sie do Ewy.Tego samego dnia!
Nastepnie po dwoch tygodniach kolejna bomba: on jest w monogamicznym zwiazku
z Ewa!Bedzie ona jego dziewczyna , koniec z innymi kobietami.
Jestem w nim nadal zakochan bo niestety milosc jest trudna...ale wydaje mi
sie ze nie chcialabym byc na miejscu Ewy.Jemu sie zbyt czesto wszystko
zmienia...Zastanawiam sie gdzie on bedzie za miesiac czy dwa...
Czy to mozliwe ze pomimo proszkow on jest taki niestabily?...
I czy mozliwe ze po prostu zawsze szukal Ewy i mu sie ulozy czy tez widzicie
w tym caly zachowaniu cos dziwnego...
Dodam ze on ma dziwna pamiec.Czasami nie pamieta o czym rozmawialismy przed
chwila.Czy to tez normalne u kogos z CHADEM?
Czy on naprawde czuje ta milosc i jak on sie moze w przeciagu kilku miesiecy
zakochac tak mocno w dwoch kobietach?
Mam teraz metlik w glowie.
Imiona zmienilam.