Dodaj do ulubionych

Rozważania o przyszłości

03.02.07, 18:06
takiej bliskiej - do 19 lutego. Wtedy mam wizytę u psychia. Ponieważ ostatnio
jest coraz gorzej (pominę szczegóły, na pewno znacie) to doszłam do wniosku,
że mam następujące możliwości: a) zmienić lekarza, b) zmienić leki, c) zmienić
jedno i drugie d) wypieprzyć leki i nie iść do lekarza, bo czy je biorę czy
nie, czuję się tak samo podle. No i co robić?
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 05.02.07, 16:30
      Kochani, poradźcie, proszę!
      • efam1 Re: Rozważania o przyszłości 05.02.07, 18:28
        nie znam Twoich problemów, ale ja mam podobnie. Zmieniałam juz kilka razy i
        leki i lekarzy i nie widzę poprawy. I tak mnei to denerwuje że nic nei mogę
        zrobić...gdyby była kasa to bym poszła do prywatnego
        • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 06.02.07, 12:49
          efam1 napisała:

          > nie znam Twoich problemów, ale ja mam podobnie. Zmieniałam juz kilka razy i
          > leki i lekarzy i nie widzę poprawy. I tak mnei to denerwuje że nic nei mogę
          > zrobić...gdyby była kasa to bym poszła do prywatnego

          Ja chodzę do prywatnego i jak widzisz mam te same problemy. Jestem już taka
          zmęczona tymi wahaniami, tymi lękami, tym wszystkim, odechciewa mi się wszystkiego.
    • avoid Re: Rozważania o przyszłości 06.02.07, 20:58
      ja bym obstawala przy
      1. zmianie lekow
      2. zmianie lekarza
      lub 1+2
    • comsui Re: Rozważania o przyszłości 06.02.07, 21:30
      jednego lekarza (lekarkę) mam od początku. z dość błahej przyczyny -
      nie chciałoby mi się jeszcze raz opowiadać o sobie i ewentualnie
      czekać na diagnozę...ale lekarz mam całkiem niezłą, to fakt

      dorzucam od siebie: zmienić lekarza

      b) i c) trochę niejasne - jesteś lekarzem? wink
      • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 07.02.07, 07:58
        Nie jestem lekarzem smile, oczywiście miałam na myśli ew. zmianę leków pod
        kontrolą lekarza.
        W sumie jak pomyślę, że od początku mam komuś opowiadać, to chyba już pójdę do
        tego stałego psychia, zobaczymy co powie. Zawsze mogę pieprznąć leki w diabły.
        • kmka Re: Rozważania o przyszłości 07.02.07, 16:07
          Doskonale to rozumiem. Mam wrażenie, że więcej wiem o CHAD i jego leczeniu niż
          moja psyche, która zachowuje się jak małe dziecko, znające tylko jedno
          słowo:lit. Ja już podjęłam decyzje, nie wezmę tego świństwa do ust.
          mam dosyć psychiatrów, psychotropów i psychoświra.
          pozdrawiam Was serdecznie.
          • merra3 Re: Rozważania o przyszłości 15.02.07, 19:28
            ok dobra odstawisz leki i lekarza no i jak sobie dasz radę???????????
            Jak znasz sposób to bardzo chętnie posłucham.Ja odstawiłam leki na trochę no i
            zaczęła się jazda.Muszę znowu walczyć od nowa tylko z tą róznicą że każda
            kolejna remisja idzie mi już lepiej bo wiem jak sobie z tym radzić mam tylko
            problem jak tutaj zaobserwowaćże to jest nawrót i pora na obstawę
            mentalną????????

            > Doskonale to rozumiem. Mam wrażenie, że więcej wiem o CHAD i jego leczeniu
            niż
            > moja psyche, która zachowuje się jak małe dziecko, znające tylko jedno
            > słowo:lit. Ja już podjęłam decyzje, nie wezmę tego świństwa do ust.
            > mam dosyć psychiatrów, psychotropów i psychoświra.
            > pozdrawiam Was serdecznie.
            • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 15.02.07, 20:00
              Merra, dobrze że Cię widzę! jak Ci na Topamaxie? Ja biorę dopiero od wt, doszłam
              na razie do dawki 50 mg (w ciągu tyg mam dojść do 200 mg). Nie buja wcale, pod
              tym względem b. dobrze, ale te objawy uboczne! Jestem potwornie słaba, mam
              miękkie nogi, zawroty głowy, ciągle bym spała, horror. Jak u Ciebie, miałaś tak?
              A jeśli tak, to po jakim czasie przeszło, o ile w ogóle? Pozdrawiam!
              • merra3 Re: Rozważania o przyszłości 16.02.07, 23:11
                miriam musiałam odstawić topamax strasznie się na nim czułam nogi mi odmawiały
                posłuszeństwa a btałam tylko 50 wieczorem dostawałam skurcze no i pod stopami
                miałam drętwienie pojawiły się też kłopoty z samopoczuciem dostałam niezłego
                doła no i jakoś się z niego podnoszę wróciłam spowrotem na orfiril retard.
                Niestety nici z utraty kilogramów .do tego wszystkiego wysiadł mi kręgosłup i
                miałam kłopoty z wstawaniem z łóżka.Trochę też zaczęły mi włosy
                wypadać .Wytrzymałam na nim 3 tygodnie ale to było straszne może ty lepiej go
                zniesiesz.Lekarka powiedziała że nie toleruję jakiego składnika .Jadę do niej
                na wizytę w czwartek tak że dowiem się co dalej ????? Jak się czujesz Ty?
                • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 17.02.07, 07:32
                  Merra, przykro mi, że tak źle to zniosłaś! Ja na razie czuję się jak pisałam,
                  czyli stabilizuje dobrze, ale te objawy uboczne kiepskie. Dziś w nocy wróciły
                  niestety silne stany lękowe.
                  Wczoraj dzwoniłam do lekarza, kazał mi na razie nie zwiększać dawki i zadzwonić
                  ponownie w środę. Wtedy zobaczymy co dalej.
                  W ostateczności prawdopodobnie wrócę do rispoleptu, który również stabilizował
                  mnie bardzo dobrze no i nie miał żadnych paskudnych skutków ubocznych, poza
                  kilkoma dodatkowymi kg. Jeśli Topamax się nie sprawdzi to najwyraźniej trzeba
                  się będzie na te kg zgodzić. Zresztą topamax wcale mi apetytu nie obniża, nie
                  zauważyłam. Najwyżej nie działa tucząco, to wszystko. Trzymaj się i dzięki za
                  odpowiedź.
                  • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 20.02.07, 17:31
                    Na szczęście zawroty głowy przeszły. Organizm przyzwyczaił się najwyraźniej do
                    topamaxu, niestety zaczęlo bujać. Wyraźnie idzie mi w tej chwili niebezpiecznie
                    w górę. Boję się. Dzwonię do lekarza, może pozwoli zwiększyć dawkę, skoro już
                    nie mam zawrotów głowy.
    • efam1 Re: Rozważania o przyszłości 21.02.07, 11:32
      a ja jutro mam wizytę u psychologa i tez mi się nie chce (nowy)
      opowiadać...dołowac się i płakać..ostatnio zawsze rycze na wizytach szlag!!
      nie ma siły tez na chodzenie i leczenie!niech sie ten koszmar kieds skończy
      a od kilka dni dół totalny...ryczę i się snuje po domu
      • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 21.02.07, 13:24
        Pomyśl sobie, że kiedyś się skończy. Trafią Ci leki, albo przyjdzie remisja,
        albo chociaż lekka hipo. No musi się odwrócić.
        • merra3 Re: Rozważania o przyszłości 21.02.07, 20:44
          Efam kochanie !!!!
          Będzie lepiej.Ja ostatnio też mam ryczące dni ba a jak sobie pomyślę że jutro
          jadę do lekarki to mam dreszcze bo boję się co mi powie i jakie leki zarządzi .
          Ostatnio mi nie pomogły i muszę zmienić zresztą Mirriam doskonale się
          orientujesz w tej sprawie.Cieszę się że mam dzieci bo jak nanie spjrzę to wraca
          chęć do budowania emocji na nowo.Musisz sobbie ostawić jakiś cel osiągalny a
          funkcjonować będziesz lepiej diagnoza sprawdzona !!!!!!!!! Do roboty mała
          A słyszałyście jutro ma być przymrozek????hi hi hi
          • efam1 Re: do merra3 21.02.07, 21:01
            no własnie ja jutro tez ide do lekarza psychologa...to juz trzeci w ostatnim
            czasie...i jak sobie pomyslę ze znow opowiadac od poczatku...ehhh wezme chyab
            pampersa zamiast husteczek bo bede pewnie wyła
            potrzebuję terapii...poukładania w głowie..zmiany myslenia ale nikt mi jescze
            tego nie zaproponował crying
            • merra3 Re: do merra3 21.02.07, 21:45
              może zaproponuj to lekarzowi ? I powiedz mu że potrzebujesz motywacji do pracy
              nad sobą i że to w tej chwili najbardziej ćię dołuje?

              Ja mam problem natury przeszłości chciałabym cofnąć czas bo myślę że jak bym
              inaczej pokierowała swoim życiem to nie miałabym teraz takich przebojów.Nie
              mogę oglądać zdjęć bo zaraz wyję gdy widzętą sielankę
            • miriam11 Re: do merra3 22.02.07, 15:47
              Efam, jak się trzymasz? Dałaś radę? Sensowny jakiś ten psycholog był? Dobrego
              popołudnia, trzymaj się!
    • merra3 Re: Rozważania o przyszłości 22.02.07, 22:10
      Miriam czy znasz lek Danoptin inaczej lamotigina Byłam dzisiaj u lekarki i
      poleciła przetestować ten lek ? Co sądzisz? Merra
      • miriam11 Re: Rozważania o przyszłości 23.02.07, 07:37
        Merra, ja brałam jakąś polską lamotryginę, nie pamiętam już nazwy, lamotrix
        chyba (?), no ale substancja ta sama. Znam głównie z opowieści, bo mój organizm
        po tygodniu zareagował wysoką gorączką i wymiotami i musiałam natychmiast
        odstawić więc trudno mi ocenić skuteczność. Lekarz powiedział, że taka reakcja
        zdarza się rzadko. Ogólnie podobno stabilizuje b. dobrze i co dla nas kobitek
        ważne - nie tuczy.
        W innym wątku ktoś pisze o wysypce - ja z kolei parchów dostałam po tegretolu
        wink - a raczej takich krwawych podbiegnięć pod skórą,wyglądałam jak ofiara
        przemocy domowej.
        Mam nadzieję że u Ciebie lamotrygina ładnie się sprawdzi.
    • efam1 Re:do miriam11 22.02.07, 22:34
      byłam u psychologa...leciałam z językiem na wierzchu i się okazało ze Pani
      sobie wyszła wczesniej bo miała wazna sporawę (w nfzcie wszytko mozna)!!!
      podwyżki dla lekarzy podwyzki dla lekarz!!
      • miriam11 Re:do miriam11 23.02.07, 07:38
        Bym się wkurzyła. Człowiek się już nastawi psychicznie, przełamie, a pani sobie
        fru fru wychodzi. I co teraz, idziesz znowu? Do tej samej?
    • smolasmola Re: Rozważania o przyszłości 24.02.07, 17:58
      Często jestem gościem na waszym forum,porównałem wasze doświadczenia z
      doświadczeniami moimi jako osoba (zdrowa)a mająca bliski kontakt z osobą
      chorą,piszecie o waszych odczuciach,pytacie się na wzajem o rady co i jak zrobić
      to bardzo dobrze .Myślę jednak że dobrze było by spytać kogoś naprawdę bliskiego
      kogoś kto zna was bardzo dobrze,choć zdaje sobie sprawę że to jest bardzo
      skomplikowane.Pisze to dlatego że ja na przykład potrafię zauważyć zmiany w
      zachowaniu mojej żony zanim ktokolwiek jest w stanie się zorientować.Nie
      potrafią tego nawet rodzice ani inne bliskie osoby.Żona zmieniła trzech lekarzy
      a według mojej opinii wszyscy starali się jak umieli.Moja zdolność nie pomogła
      jednak uniknąć trudnych przeżyć i zawirowań w naszej rodzinie,zawsze jest już za
      późno.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka