Dodaj do ulubionych

bezwątkowy wątek

09.11.07, 17:14
chociaż czesto otacza nas chaos tylko osoba bedąca w tym chaosie
mysli potrafi nas "dotknąć", jak ciężko jest stać twardo na ziemi
ciagle zakładać nowe maski..a jak łatwo jest żyć bez nich w swoim
świecie,dwóch światów nie mozna pogodzić, tu rodzą sie leki,
depresje,abstrakcja..abstrakcja jest czymś pieknym pomimo że może
rodzić się z bólu, jest czymś nieszablonowym, naszym..jakże łatwo
poddać się wewnetrzemu światu, nie bacząc na ten zewnetrzny, i
przestać szukać drzwi.Tak sobie mysle co ja gadamindifferentok nie będę juz
brzedzicsmile
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 17:37
      bo ten wewnętrzny świat jest bezpieczniejszy, IMHO
    • gasiennicaaa Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 17:57
      łatwo mu się poddać ale jak trudno potem się z niego wydostać...

      wiem o czym piszesz, doskonale, tak mi się zdaje

      ale ja wolę nie wkraczać już do tego świata abstrakcji, nie chcę go, ale on mnie prześladuje i boję się, że niedługo pożre mnie już na amen

      a to już jak spojrzeć bogu w twarz - i umrzeć, bo na to człowiek jest już za słaby
      • miriam11 Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 18:07
        gasiennicaaa napisała:

        > a to już jak spojrzeć bogu w twarz - i umrzeć, bo na to człowiek jest już za słaby

        2 Moj. 33:20-23
        20. Nadto powiedział: Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie
        człowiek oglądać i pozostać przy życiu.
        21. I rzekł Pan: Oto miejsce przy mnie. Stań na skale.
        22. A gdy przechodzić będzie chwała moja, postawię cię w rozpadlinie skalnej i
        osłonię cię dłonią moją, aż przejdę.
        23. A gdy usunę dłoń moją, ujrzysz mnie z tyłu, oblicza mojego oglądać nie można.
        (BW)

        Tak mi się skojarzyło....

        A w ogóle to lubię mój abstrakcyjny wewnętrzny świat i nie boję się go. Może
        dlatego że mało abstrakcyjny on jest. Za to wewnętrzny bardzo. Oj, ja chyba też
        bredzić zaczynam. Już się zamykam.
        • gasiennicaaa Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 18:31
          smile

          Mój wewnętrzny świat jest za bardzo abstrakcyjny... choć nie zawsze. I póki nie przekroczy on tego pewnego stopnia abstrakcyjności - jest cudownie. To chyba najlepsze, co mnie w życiu spotkało, ten mój wewnętrzny świat. Ale niestety przekraczam często tą granicę, po przekroczeniu której abstrakcja pozbawia mnie już spójności, jest tylko chaos i patrzenie bogu w twarz. I mówię szczerze - NIE MA NIC BARDZIEJ PRZERAŻAJĄCEGO.
          I jeśli miałabym taką moc, chciałabym wszystkich przed tym uchronić, żeby nikt nie musiał przeżywać takiego piekła.
          • miriam11 Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 18:39
            No tak, Gąsienico, to mówimy o czymś zupełnie innym, bo mój wewnętrzny świat to
            jest świat kreowany przeze mnie i absolutnie przeze mnie sterowany. Mam nad nim
            kontrolę, to ja decyduję co w nim jest. I on jest piękny, spokojny i idealny -
            dlatego abstrakcyjny, bo taki nie istnieje przecież w rzeczywistości! No i
            dlatego się go nie boję i dlatego tak chętnie tam uciekam i tak niechętnie
            stamtąd wychodzę....
            Nigdy nie przekroczyłam granicy, o której piszesz, może dlatego, że zanim to
            zrobię, to zawsze zdąży neuroleptyk zadziałać i zasypiam...
            • gasiennicaaa Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 19:04
              ... i obyś nigdy go już nie przekroczyła...
              ja też się ratuję neuroleptykami, tyle, że chyba musiałabym na nich być - i to spacyfikowana do nieprzytomności - 24h / dobę, żeby nie czuć przekraczania tej granicy, bo ja, jak już ją przekroczę, to powrócić do żywych jest mi ciężko. Wezmę coś na sen, usnę, ale po obudzeniu się wracam do chaosu i Abstrakcji Totalnej.
              Życzę Ci nieskończonego panowania nad swoim światem wewnętrznym, bo nie ma nic piękniejszegosmile
              • miriam11 Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 19:29
                swoją drogą - tak off topic - nasze forum jest otwarte i czasem tak podumywam
                sobie, jeśli ktoś "z zewnątrz" nas czyta, nasze rozmowy, nieraz dość
                hermetyczne, czy ma nas za waryjatów? Czy ktoś z zewnątrz jest w stanie
                zrozumieć dywagacje o Chaosie i Abstrakcji Totalnej, tudzież o korelacji tychże
                z dawką neuroleptyków?
                A może niech ja lepiej nie wiem, jakie jest zdanie Tych Zza Szklanej Ściany smile))))
                Znikam na dziś, trochę bajzel w chacie ogarnę, a potem po raz n-ty obejrzę
                Shreka. Shrek to ja smile))))
                • gasiennicaaa Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 19:38
                  big_grin

                  (bo mi się gęba uśmiechnęła, hehe)
                  • 1.mortycja Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 20:22
                    heheh miriam, a powiedz mi jaka jest mentalność typowego
                    człowieka????? jak powiesz komus że chodzisz do psychiatry od razu
                    mysli, że ma do czynienia z wariatem...ludzie sa ciemni, cholera
                    rozpiera mnie energia i nie wiem czemu, dziwnie sie czuję, a zeby
                    potwierdzić ich myslenie wyciagne z piwnicy konia na biegunach i
                    przejdę sie z nim przez miasto wykrzykujac ze jestem zreinkarnowanym
                    napoleonem I MOGE DAĆ UCIĄC PENISA MOJEGO FACETA że w koncu by w to
                    uwierzyli, chociaż część, tu pozdrawiam mohery!!!chwała ojcu
                    dyrektorowi!!!!oł yeeee
                    • miriam11 Re: bezwątkowy wątek 10.11.07, 06:53
                      he he Mortycja, niezłe to było smile
    • poetkam Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 21:45
      Tak, chaos wewnątrz mnie też jest piękny. I prawie nikt go nie
      rozumie...Oprócz Was. Maski pomagają żyć. Gdybym nie zakładała sobie
      maski udawania w pracy, czy nawet w domu, nikt nie uwierzyłby, że
      tak wygląda prawdziwa Magda. Mroczna, melancholijna, zamyślona...
      Abstrakcja jest piękna. To życie. Chaos jest piękny. Mimo wszystko
      uporządkowany- w swoim własnym chaotycznym sensie. Ja też bredzę...A
      kto nie bredzi? Zdrowy? Normalny? A cóż to do cholery jest
      normalność? To, że nie ma lęku, depresji, manii? My jesteśmy bogatsi
      przynajmniej o te doświadczenia, no nie?
      Idę sprzątać, myć garnki...Bleeeee. Proza życia to nie chaos.
      • pocahontas3 Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 23:32
        Pozwolę sobie zabrać głos... Nie czytam Waszych wypowiedzi z czystej
        ciekawości, nie wierzę też w to, że mogę zmienić świat i mentalność
        innych osób tym samym. Robię to, ponieważ nie zgadzam się z pewnymi
        głęboko zakorzenionymi poglądami, ale również dlatego, że mam
        dziecko, któremu chcę przekazać wartości, a nie schematy. "Maski"
        moim zdaniem zakładają bez wyjątku wszyscy. Niektórzy sporadycznie,
        niektórzy często, a jeszcze inni robią z tego własny wizerunek, w
        który naprawdę zaczynają wierzyć. Będą i tacy, którzy robią to dla
        własnych celów (mniej lub bardziej sprecyzowanych) - przyszedł mi
        teraz na myśl pewien pisarz będący jednocześnie lekarzem psychiatrą,
        którego książki pochłaniają mnie bez reszty, a z drugiej strony na
        którego jestem wręcz wściekła o to, jak sprawnie mną manipuluje.
        pozdrawiam
        • gasiennicaaa Re: bezwątkowy wątek 09.11.07, 23:52
          Skoro nie czytasz tego forum z czystej ciekawości, to jaki jest inny powód ich czytania?
          Napisałaś: "nie wierzę też w to, że mogę zmienić świat i mentalność innych osób tym samym" - tzn.?
          Pytam, bo jakoś zaintrygowały mnie te pierwsze dwa zdania Twojej wypowiedzi.
          I o jakiego pisarza-psychiatrę-manipulatora chodzi?
        • poetkam do Pocahontas 10.11.07, 00:36
          Zgadzam się z Gąsiennicą. Proszę, sprecyzuj bardziej swoją
          wypowiedź, aby była jasna dla wszystkich. Wrzuciłam na przeglądarkę
          forumową Twojego nicka i nie wychodzi z tego, że jesteś osobą z
          ChAD. Wręcz przeciwnie, pisałaś kiedyś, że interesujesz się
          psychiatrią i że Twój kolega choruje, prawda? Czy ten lekarz
          psychiatra manipuluje Tobą jednocześnie lecząc Cię? Można wiedzieć
          na co?
          O maskach było tu już kiedyś pisane. I zgadzam się z opinią, że
          masek używają osoby wrażliwe. Używamy je po to, aby bezpieczniej się
          czuć. To taki rodzaj bezpiecznego pancerza przed całym stresogennym
          światem. Nie sądzę, aby było w tym coś złego. Ważne, abyśmy my sami
          wiedzieli, gdzie kończy się nasza maska, a zaczyna "prawdziwy" ja.
          Pozdrowienia smile
          • 17.a Re: do Pocahontas 10.11.07, 09:34
            A ja bezczelnie bo inaczej nie umiem napiszę, że wkurzają
            mnie osoby czytające tylko i czujące się z tego powodu mądrzejsze,
            irytują mnie ludzie niewchodzący nigdy w dialog i śmiejący się
            w duchu i mający czelność pisać jeśli im się już zachce
            rozsznurować usta "co za mentalność" cyt. niedokładny.

            fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj

            Życie wymaga odwagi, proszę pani

            To jeszcze muszę o świecie wewnętrznym tak? Jednym zdaniem:
            bardziej wychodzi na zewnątrz teraz - kiedyś byłam skrajnie
            zamknięta w sobie. Teraz w świecie zewn. jest mi w miarę.
            Czuję, że mam swoje miejsce (pogląd być może na chwilę, ale
            taki o 9:33 właśnie jest smile
            • 17.a dopisek 10.11.07, 09:39
              Mówię o sobie "wariat, świr" ciepło. Mnie wolno.
              Znaczy to tyle - chyba się powtarzam - że mam problemy
              z afektem (teraz też smile nie na Boga z głową! Gdybym
              miała, także apeluję o tolerancję smile

              To tak à propos spostrzegania pacjentów przez "normalnych".
              I mimo to nie chcę tworzyć przeciwnych obozów.
      • pocahontas3 Re: bezwątkowy wątek 10.11.07, 23:15
        Rzeczywiście wypowiedziałam się w sposób mało precyzyjny. Jeśli
        ktokolwiek moją wypowiedzią poczuł się urażony, to przepraszam;
        absolutnie nie było to moim zamiarem. Nie choruję na ChAD; nie
        jestem w pełni zdrową osobą, natomiast moja choroba nie ma związku z
        ChAD. Nie czuję się lepsza, gorsza, czy też mądrzejsza. Nie twierdzę
        również, że rozumiem, co znaczy zmagać się z chorobą, której nie
        mam. Ja mogę tylko starać się zrozumieć. Nie dzielę ludzi
        na "normalnych" i jakich? "nienormalnych"? Pamiętam z dzieciństwa
        (lata szkoły podstawowej), że wiele osób z miejscowości, w której
        żyłam, "nienormalną" nazywało mieszkającą wówczas po sąsiedzku osobę
        chorującą na pląsawicę Huntingtona. Wydaje mi się, że wynikało to
        wyłącznie z niewiedzy oraz braku jakichkolwiek chęci dowiedzenia się.
        Co do pisarza - psychiatry: Jose Carlos Somoza; wspomniałam o nim w
        kontekście tworzenia "masek" dla własnych celów, chociaż jest to być
        może temat na ew. odrębną dyskusję.
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka