kotomysza
14.11.07, 22:50
pochorowałam się, dość przyziemnie, bo gorączka, dreszcze, ból
gardła i jakaś totalna niemoc. po przyjściu z pracy padłam, w firmie
byłam okolo 9 godzin. mój mąż musiał sam zająć się córką i jak się
zwlokłam, to powiedzial mi, że histeryzuję z tym złym samopoczuciem
i że powinnam coś wziąć, jakiś antygrypowy wynalazek. i dzięki temu,
że mogę, to korzystam.
zły był, bo musiał zajmować się córą przez całe popołudnie. trochę
temu był chory i jakoś dla mnie było normalne, że to ja zajmuję się
dzieckiem, żeby mógł pochorować i zeby dzieciak sie nei zaraził....
przykro mi.
a na sam koniec się cudownie powymiotowałam.