Dodaj do ulubionych

proszę pomóżcie

07.02.08, 09:24
Napiszcie czy gadanie do siebie występuje często przy chad czy
raczej nie jest typowe,bo jest to jedyny obiaw jakiejś choroby,który
mi bardzo przeszkadza a leczą mnie raz środkami na chad raz na
depresję albo nerwicą a może ja mam tiki.Mi przeszkadza tylko
gadanie do siebie więc może bez powodu biorę tak silne leki.Moje
gadanie po nich nie jest ani mniejsze ani większe.Potrzebuję wiedzy
w jakiej chorobie gadanie na głos bez powodu jest typowym lub
głównym problemem
Obserwuj wątek
    • trajlajlaj Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 09:45
      A czy nie próbowałaś zamiast gadać do siebie pisać to? Może by ci ulżyło.Poza
      tym jakbyś pisała to potem mogłabyś to przeanalizować i może to gadanie ma jakiś
      sens.
      • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 10:07
        nie zdążę bo ja wyskakuję z okrzykami jak przy tikach nawet często
        nie na temat o którym myślę.Poza tym często są to te same zdania.Ja
        mam to już 17 lat tylko obawiam się,że coraz mocniej.I zaczęły się
        po poważnych przejściach w życiu.
        • trajlajlaj Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 10:40
          Bardzo ci współczuję - 17 lat takiej męki...Jak leki nie działają to to może być
          nerwica.Czy próbowałaś psychoterapii?
          • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 11:17
            Jeszcze nie .Ja jedyne co zrobiłam to poszłam 4 razy do psychiatry
            zawsze innego i zawsze usłyszałam co innego.Chciałam wiedzieć co mi
            jest ale okazuje się,że dowiedzenie się co nie jest takie
            proste.Boję się brac wiecznie różne leki bez pewnej diagnozy.Chyba
            będę chodziła teraz ciągle do jednego lekarza może z czasem trafi w
            sedno.Może spróbuję też psychoterapii.Nerwice chyba też leczyć u
            psychiatry.Nie znam się na tym ale wiem,że zdrowa to nie
            jestem.Dzięki za pomoc i współczucie.
            • matrioszka42 Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 12:24
              Ja wpadam w kompulsywne pisanie, też nie do opanowania. Miałam nadzieję, że blog rozwiąże tan problem, ale komp nie zawsze jest pod ręką. Może faktycznie spróbuj trzymać się jednego lekarza, z czasem powinien trafić z diagnozą.
              • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 12:30
                Dzięki za odpowiedz.Teraz szukam w nerwicach i chyba coś podobnego
                znalazam.Pa
    • mea-22 Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 14:14
      Jezeli chodzi o Twoje 'gadanie' to nie mam 100% pewnosci, ale moj
      chlopak mial takie reakcje.Od paru lat choruje na te chorobe i
      jednym z objawow byly dziwne glosy z ktorymi rozmawial, smial sie
      itp. to oczywiscie tylko moje zdanie, wnioski wyciagniete po
      dluzszej obserwacji mojego chlopaka. obecnie bierze srodki ktore
      zupelnie to zniwelowaly ale z kolei popada zbyt czesto w
      odretwienie. Zycie z takim czlowiekiem nie jest dla mnie latwe. Tym
      bardziej ze znamy sie dopiero rok a na dodatek jest
      obcokrajowcem.Inaczej ....to ja jestem w obcym kraju. Nauczylam sie
      o tej chorobie wiele ale nie z jego relacji tylko z wlasnych
      obserwacji i literatury..niestety nie wladam perfekt jezykiem
      angielskim i nie do konca rozumiem terminologie medyczna a
      przydaloby sie bo literatury dosyc sporo. Mam tylko jedno zasadnicze
      pytanie czy istnieje jakas szansa ze wyleczy sie tak naprawde do
      konca?Zmienili mu leczenie, setki tablet i zastrzyki ale ....????
      • trajlajlaj Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 14:19
        Ale jak ta choroba się nazywa? Możesz podać nazwę angielską.Tak coś myślę, że to
        schizofrenia.
      • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 14:50
        dzięki za pomoc.Myślę jednak,że moje gadanie to jednak coś innego,bo
        ja nie słyszę ani nie widzę niczego irracjonalnego ja gadam na głos
        jak przy tikach bez powodu.Co do Chad to Ci nie wiele pomogę bo z
        tego co to ludzie piszą to raczej wątpię aby to było to co mi dolega
        ja dopiero próbuję coś się dowiedzieć,bo mi każdy lekarz mówi co
        innego.Ale u mnie jest duża różnica ja tylko gadania nie kontroluję
        i inaczej reaguję.Kiedy jest żle ja się sprężam i nakręcam aby
        szybko pozbyć się kłopotów,a kiedy dobrze to nic nie robię ,bo mi
        się nie chce.Trochę to odwrotnie wygląda.I nigdy nie miałam takiego
        doła jak tu opisywane.Są tu lepsi znawcy ,którzy Ci pomogą.
      • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 15:05
        Jak możesz to napisz jakie Twój chłopak brał środki,że mu gadanie
        przeszło.Dopiero teraz doczytałam,że Ty nie jesteś pewna ,że on z
        czymś rozmawiał,tylko tak przypuszczasz a to jest różnica.Ja gadam
        do siebie 17 lat tylko,że ja niewiele się leczyłam poza tym nie wiem
        na co.Z tego co przeczytałam,to przy Chad nawroty mogą być całe
        życie.Z jakimi obiawami trudno się żyje
        • mea-22 Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 16:28
          Wiesz co? ja nie wiem od ktorego leku konkretnie mu przeszlo ale
          dzis postaram sie odszukac wszystkie leki z jego apteczki i Ci
          napisze. Byc moze ze to przez zastrzyki ktore dostaje co tydzien ale
          tez nie pamietam nazwy. Lekarz zdiagnozowal u niego biopolar
          affective disorder czyli dwubiegunowa afektywna. Na poczatku
          myslalam ze to schizofrenia ale jednak jest roznica. Kiedy Go
          poznalam nie wiedzialam ze jest chory ale z biegiem czasu zauwazylam
          sama ze cos nie tak. Byl nadpobudliwy a po lekach spiacy, co do
          glosow to bardzo sie z tym ukrywal. znaczy Jemu sie wydawalo ze sie
          ukrywa bo jakby nie bylo glosna rozmowe z samym soba mozna uslyszec
          bedac w pokoju obok. Stal sie do tego stopnia agresywny ze az
          niebezpieczny co odczulam na wlasnej osobie. Potem nasze drogi sie
          na krotko rozeszly a jak spotkalismy sie ponownie nie byl juz tym
          czlowiekiem. Uspokojony, w swoim swiecie. Okazalo sie ze nie
          przestrzegal polecen lekarza i zazywal leki jak chcial, do tego
          dochodzil alkohol, ktory na pewno nie pomagal przy psychotropach. W
          kazdym razie na 3 miesiace wyladowal w szpitalu i widac pomoglo mu
          to. Czym sie tylko martwie? Ze nigdy nie powroci do swiata w sensie
          pelnej obecnosci w realu. Niewiele mowi, niby jest ze mna a Go nie
          ma.do tego dochodza problemy z meskoscia, zapewne od lekow. Ale i
          tak dziekowac ze minela Mu agresja i zle nastroje. zastanawiam sie
          czy po prostu jego stan nie jest tak zaawansowany ze nie wroci do
          czegos nazywanego normalnoscia.
          • czareg Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 17:59
            Mea-22, oglądałaś SLOTMD?
            pl.youtube.com/watch?v=yS9o7U33z1k
            Sporo wyjaśnia.
            Zaburzona - co do mówienia do siebie - bardzo dziwny objaw, jeżeli jest
            niezależny od Ciebie i połączony z nie kontrolowaną aktywnością mięśni (nawet
            niewielką), podejrzewałbym zespół Tureta, ale jedyny kontakt miałem z chorym o
            bardzo ciężkim przebiegu choroby, który właściwie nie mógł egzystować
            samodzielnie. Później widziałem z nim wywiad w telewizji, gdy był po
            specjalistycznej operacji i było widać wyraźną poprawę.
            PS. Wszystkich czekających na polskie napisy do SLOTMD bardzo przepraszam,
            zablokowałem się przy dopasowywaniu tekstu przy trzecim filmiku i tak nie mogę
            się zabrać z powrotem za robotę.
            • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 21:09
              Też czytałam o obiawach Turettea ale to nie to bo nie mam tików
              ruchowych i tylko jeden rodzaj ale przy okazji wpadłam na inny
              rodzaj tików wokalne i to może być to.Występują albo przy nerwicy
              natręctw albo są spowodowane innymi zaburzeniami .Mogą być z
              lękami,obsesjami ale i bez nich.To jest jakaś ochrona przed
              stresem.A te inne obiawy to pewnie jakieś zaburzenia ale we
              wszystkich tego typu chorobach jest jakby więcej obiawów,bo nic nie
              dzieje siębez przyczyny.Ja podejrzewam to spowodowane bardzo ciężkim
              przeżyciem,bo wtedy się zaczęlo.Dzięki i pa
          • zaburzona Re: proszę pomóżcie 07.02.08, 21:52
            Napisz proszę nazwy tych leków jak nie mi to może komuś się ta
            wiedza przyda chociaż z tego co się dowiedziałam to przy chad
            gadanie do siebie jest raczej żadkie.O tym czy można wrócić do
            zupełnego zdrowia albo nie miewać obiawów musisz pogadać z kimś kto
            jest pewny,że to ma i to od dawna.Ja u siebie raczej podejrzewam coś
            innego ale tego typu zaburzenia podobnie się leczy.Chociaż z tego co
            się dowiedzia lam to o życiu bez leków raczej zapomnij.Tu wszyscy
            piszą o nawrotach i wieloletnim leczeniu.A może na forum dla lekarzy
            zadaj pytanie czy to uleczalne.Mam nadzieję,że uleczalne.
            • mea-22 Re: proszę pomóżcie 08.02.08, 09:59
              Jezeli chodzi o leki to zazywa: Seroquel (w ogromnych dawkach - mnie
              1/3 jednej tabletki powala a on 3x300mg na noc), Depakote, Priadel,
              Procyclidine, Levothyroxine. Co do zastrzykow to jeszcze nie znam
              nazwy...niestety wczoraj trudno bylo sie z nim porozumiec
    • mea-22 Re: proszę pomóżcie 11.02.08, 18:24
      udalo mi sie zdobyc nazwe tej substancji ktora podaja(wstrzykuja)
      mojemu chlopakowi. Clopixol. Z tego co wyczytalam podawany tez w
      schizofrenii, z bardzo dobrymi efektami...tak przynajmniej pisza na
      forum
      • czareg Re: proszę pomóżcie 12.02.08, 06:46
        Mea, podałaś 6 leków które zażywa twój chłopak. Zawsze mnie zastanawia, jak
        psychiatrzy potrafią ocenić działanie poszczególnych leków w takim koktajlu, o
        ile wiem, badania wzajemnych zależności są przeprowadzane dla 2, 3 leków na raz,
        bardzo rzadko dla większej liczby (o ile mnie pamięć nie myli tylko przy
        przeszczepach), bo to bardzo drogie eksperymenty. A zwłaszcza przy psychotropach.
        Ja nie wyobrażam sobie tej wiedzy, jaką musisz nabyć, by zorientować się czy te
        leki pomagają, czy też nie.
        Zwrócę Ci uwagę na jeszcze jedną kwestię. To całkiem wygodnie być chorym, którym
        wszyscy dookoła się opiekują. Przeszedłem przez taki okres i uważam go za
        bezpowrotnie stracony. Ale jeżeli twojemu chłopakowi jest "dobrze" w chorobie,
        to bez względu na to jakie leki będzie brał, zawsze będzie "chory".
        • maciusiko Re: proszę pomóżcie 12.02.08, 07:12
          Czareg,nie za szybko oceniłeś chłopaka Mea...?
        • mea-22 Re: proszę pomóżcie 12.02.08, 10:03
          czareg!Moge Ci odpowiedziec uzywajac tych samych slow co Ty. Zawsze
          mnie zastanawia jak latwo ludzie potrafia ocenic/wydac sad na temat
          innych, nawet ich nie znajac! Czy moj chlopak jest'chory'? On
          twierdzi ze nie. w tym problem. Nie zauwaza ze egzystuje obok
          rzeczywistego swiata a nie w nim. Pytam Go czasami dlaczego jest ze
          mna. Bo to 'good fun', bo lubie z Toba rozmawiac. ROZMAWIAC??? Kiedy
          on czasami slowa przez godzine nie wypowie, nie reaguje na moje
          pytania.....bardzo sie o niego ostatnio martwie, martwimi (liczba
          mnoga - przyjaciele), przez 2 dni nie odbieral
          telefonow...spal,....wczoraj podobno caly dzien byl w swoim swiecie,
          mysli bladzily daleko a cialo odretwiale.... niektorzy przypisuja
          mnie wine....no coz moze maja racje....nie powiem NIE kiedy pije
          alkohol, nie powiem NIE kiedy zazywa 'inne niedozwolone
          uzywki'....to Go wyniszcza ...wiem, ale nie staram sie byc jego
          matka, tylko przyjacielem... mowie Mu ze jest czasami jak
          dziecko...wtedy stanowczo protestuje.....wise up woman... to nie to
          co napisales czareg....to nie tak ze jemu jest z choroba lepiej,
          stara sie byc niezalezny i samodzielny ...no ale niestety czasami mu
          nie wychodzi...
          • czareg Re: proszę pomóżcie 12.02.08, 16:56
            Pisałem o swoim doświadczeniu, więc opinia przede wszystkim mnie dotyczyła.
            Ja też nie wierzyłem w swoją chorobę. Uczelnia anulowała mi zobowiązania z
            powodu stwierdzonej choroby, operator komórkowy bardzo poszedł na rękę z
            płatnościami z powodu choroby (i odsetek nie żądał), w banku też miałem z górki
            (pewnie dlatego, że konto miałem prawie na 0), wszyscy wokół wiedzieli że jestem
            chory, tylko ja nie. Pół roku na oddziele zamkniętym, a ja uważałem że jestem w
            swych wyborach racjonalny i rzeczowy. Mnóstwo poznałem takich racjonalnych i
            rzeczowych na oddziałach przez które się przewinąłem. Pierwszym krokiem, by móc
            żyć pomimo choroby, to przyjęcie tego faktu do wiadomości.
            Nie wiem, może każdy musi przez te etapy przejść, może nie.
            Nie znam twojego chłopaka, przypuszczenia mogę snuć dostosowując informacje
            które podajesz do mnie i chorych których dobrze poznałem (z forum praktycznie do
            nikogo).
            Trudno w stanach nasilonej choroby o wytłumaczenie, dlaczego takie działania
            jakie podejmuję są racjonalne w moim mniemaniu, ale to właśnie jest
            depresja/mania, mamy całkowicie zaburzone postrzeganie siebie i otocznia, ale
            ciężko wyjść ze stanu chorobowego nie wiedząc, że jest się chorym.
            Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, ale historie ChADowców powinny Cię
            uczulić na fakt, że teraz to jeszcze jest dobrze. A podstawowym warunkiem
            zaleczenia ChAD jest to, że chory sam chce się leczyć. Z ChAD można żyć jak z
            cukrzycą, ale diabetyk nie będzie obżerał się cukierkami, bo chce "normalnie"
            żyć. I twój przyjaciel musi zrozumieć, że jeżeli chce żyć, to pewne ograniczenia
            są konieczne. Piszę o aktywnym życiu w którym sam o sobie decyduję, a nie o
            egzystencji której przebiegiem steruje choroba.
            Przyznanie się przed samym sobą, że jest się chorym to warunek konieczny, choć
            nie wystarczający, by żyć (czego ja jestem przykładem).
            • tlustaklucha do mea 16.02.08, 00:46
              Ostatni z leków, które wymieniłaś, a które bierze Twój chłopak, to
              l-tyroksyna, hormon tarczycy. Ja to biorę, bo mam niedoczynnośc
              tarczycy - lek jest na to.
              • mea-22 Re: do mea 18.02.08, 10:08
                Tak, wiem ze to lek na tarczyce. A ten chlopak juz nie jest moim
                chlopakiem!
                • czareg Re: do mea 18.02.08, 10:38
                  mea-22 napisała:

                  > Tak, wiem ze to lek na tarczyce. A ten chlopak juz nie jest moim
                  > chlopakiem!

                  To trochę dziwne, ale chyba jestem najbardziej wścibską babą na tym forum:
                  mogłabyś w zdaniu, dwóch napisać co się stało?
                  • mea-22 Re: do mea 18.02.08, 11:00
                    'To juz jest koniec, nie ma juz nic.... 'sytuacja do przewidzenia,
                    moja frustracja, Jego zachowanie.....problemy emocjonalne, klamstwo
                    ktore wyszlo na jaw po 6 miesiacach, jakikolwiek brak poczucia
                    winy....'big deal'!!!! i tylko ja czuje sie znow jak idiotka, ale to
                    juz koniec...3 razy rozstania i powroty... wystarczy.... poza tym ja
                    odczuwam tylko Jego chlod emocjonalny...to mowienie Kocham Cie jest
                    tak mechaniczne rownie latwo moze mowic Nienawidze Cie!!! Okropny
                    weekend....swiat jest przeciwko...kazdy przeciwko
                    mnie.....poklocilam sie z moimi wspollokatorami...ohhhhh wytrzymalam
                    caly miesiac zaciskajac zeby ale w koncu eksplodowalam....glupi
                    proszek do prania....w tym tygodniu musze - chce sie
                    wyprowadzic.....znow....mam dosc....mam tak bardzo dosc, mess w
                    glowie, wyczerpanie mentalne, brak sil i to spadanie w
                    dol.....weekend zaczety w piatek zakonczony w niedzielna
                    noc.....picie, picie, palenie, palenie i jeszcze gorsze swinstwa....
                    zabijanie sie na raty bo.... i tylko chcialabym wiedziec co w Jego
                    duszy dzis gra......bo jego twarz to albo maska
                    albo ...........zagubilam sie ....kolejny raz.....
                    • czareg Re: do mea 19.02.08, 06:32
                      No to niewesoło. Ale twojej winy w tej całej sytuacji jest najmniej. Zrzuć z
                      siebie nerwy (pomocny może być wysiłek fizyczny aż do oporu), potem na spokojnie
                      spróbuj przemyśleć jak się to stało, że weszłaś w taką sytuację. To jest
                      potrzebne, byś mogła w przyszłości świadomie dokonywać wyborów. I zamknij za
                      sobą drzwi - było, minęło. Próba życia z ChADowcem to potężne wyzwanie, a już z
                      takim, co swojej chorobie zaprzecza, ale wykorzystuje ją do manipulowania
                      otoczeniem, to prawdziwy dopust boży. To truizm, ale jeszcze dużo życia przed
                      Tobą, po wypłakaniu się/wywściekaniu się, spójrz w przyszłość i w te dni, które
                      dopiero nadejdą.
                      • mea-22 Re: do mea 19.02.08, 10:00
                        Nie wiem czy mam Ci dziekowac za te slowa, ale piszesz z hmmmm
                        sensem (dla mnie)....brakuje mi wlasnie 'zewnetrznego' glosu
                        rozsadku. Obecnie jestem w fazie agresji przeciwko wszytkiemu co sie
                        jego'imalo'.ale w koncu musialo sie tak stac.6 miesiecy dusilam w
                        sobie to co sie stalo, wybaczylam i niby zapomnialam...ale znow to
                        wraca...robie wszystko zeby go zranic ale niestety to chyba nie
                        dziala...nie wiem kto mnie oklamuje a kto mowi prawde...dookola niby
                        sami przyjaciele a tak naprawde to nie wiem czy moge im
                        ufac.....chce wrzeszczec, chce narobic takiego halasu zeby polowa
                        naszej ulicy slyszala, mam ochote rozwalic wszystkie
                        szklanki.....ale przede wszystkim chce zapytac Go....dlaczego mi to
                        zrobil.....mam chyba tendencje sciagania na siebie klopotow...9
                        miesiecy temu mogl mnie zabic a ja idiotka po 3 miesiacach
                        zapomnialam i wrocilam i co.... po co...zeby znow mnie wykanczal tym
                        razem bardziej psychicznie....ale oczywiscie to moja wina...bo jak
                        to ktos powiedzial ciagnie mnie do nienormalnosci...end of story sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka