obecna57
16.03.08, 16:03
Tu nie spodziewam się dyskusji tylko chcę podzielić się moim
dzisiejszym przeżyciem.
Byłam w Operze na tzw. Salonie muzyki i poezji Anny Dymnej. Rzeczona
nie pojawiła się osobiście- to jakiś duchowy patronat.Stroje
staranne, powiewne szale, białe bluzki i trochę brokatu. W fuaje
częstowano kawą, herbatą i ciastkami ( elegantki nieco przepychały
się przy bufecie- ja też).Sala ładna, odnowiona. Sufit obwieszony
cudownymi kryształowymi żyrandolami rozigranymi tęczowymi promykami.
Na scenie fortepian piękny swą czarną połyskliwością i bielą
równiutkich klawiszy. Wnet pojawił się młodzieniec typowy, szczupły
i przybladły, w czerni, natchniony.Aktorka miła, czytała ciepłe i
serdeczne wiersze na przemian z fontanną czystych dżwięków bijących
z fortepianu. Oklaski i kwiaty.W moim srecu złoty mód.Doniosłam go
pieczołowicie do domu, idąc przez rozdarte ulice mojego miasta
tragicznego. Tu przelewam go na ekran.
Pretensjonalne? -no cóż.