Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc....

26.04.08, 01:14
Dopiero co zalogowałam się na forum... Jeśli jest już podobny wątek
do mojego to strasznie przepraszam...
Moja mama ma CHAD. Zdaję sobie sprawę, że ta sytuacja jest bardzo
trudna dla niej, ale ja też nie umiem sobie z nią radzić... Nie wiem
jak z mamą rozmawiać. Nigdy nie miałyśmy "wzorowych" kontaktów, ale
teraz sytuacja wygląda tragicznie. Czuję się winna i chyba nie
jestem zbyt dobrą córką.
Proszę o radę w mojej sprawie... bo kompletnie się pogubiłam. sad
Pozdrawiam serdecznie... mari_3
Obserwuj wątek
    • kajka68 Re: Proszę o pomoc.... 26.04.08, 01:45
      Mari...nie wiem właściwie o co pytasz.co to znaczy "jak mam
      rozmawiać?-normalnie.Mam męza chorego na chad- i wiadomo kiedy był w mani
      rozmowa z nim to nie była rozmowa tylko jakiś ciąg dziwnych słów,ale poza tym
      kiedy jest podleczony rozmawiam z nim normalnie.czy Twoja mama jest teraz w
      manii i dlatego pytasz?czy sie leczy?napisz cos więcej. i broń boże nie czuj się
      winna...niby czemu?Przecież nie choruje przez Ciebie.a kontakty cóz...nie jest
      łatwe życ z kimś chorym-obojętnie na jaką chorobę.Kazda choroba niesie za sobą
      jakies cierpienie i trudno czasem sie zachowac.A z drugiej strony nikt nie
      wymaga od nikogo,żeby się z nim cackał jak z jajkiem- kazdy ma prawo do dobrych
      i złych dni...trzymaj się dzielniewinktego Ci serdecznie życzę.
    • poetkam Re: Proszę o pomoc.... 26.04.08, 09:23
      Ja też mam mamę chorą od ponad 35 lat na ChAD. Twoja mama jest o
      kiedy zdiagnozowana? Od kiedy wiesz o chorobie? Każda choroba jest
      trudna dla chorego i jego rodziny. Chodzi regularnie do lekarza?
      Zażywa leki? A Ty? Masz przyjaciółkę? Masz z kim pogadać? Jeśli nie,
      to może warto skontaktować się z psychologiem?

      Kajka ma rację, żeby Ci jakoś pomóc, wesprzeć, musimy mieć jakieś
      informacje o Waszej sytuacji.

      Trzymaj się cieplutko, nie jesteś sama.
      • kajka68 Poetkam 26.04.08, 10:56
        pozdrowienia i tulisie smile
        • poetkam Re: Poetkam 26.04.08, 11:55
          Kajko, a wiesz jak ja Cię podziwiam..? Za Twoją pogodę ducha,
          wieczny optymizm i ciepło..Przy tylu problemach, jakie masz. Jesteś
          bardzo dzielna. Dla Ciebie też tulisie smile
    • allymabeal Re: Proszę o pomoc.... 26.04.08, 11:22
      Tak właściwie to jest brodzenie niewidomego w czasie nocy polarnej...
      • kajka68 Re: Proszę o pomoc.... 26.04.08, 11:24
        W pewnym sensie tak...ale wystarczy troche empatii..
    • vinci28 Re: Proszę o pomoc.... 26.04.08, 11:42
      pojdz do psychiatry i psychologa nie win sie tak jej nie pomozesz
      tylko pogorszysz swoj stan ,nikt nie jest winny w tej chorobie ,to
      zmiany biochemiczne w mozgu ja powoduja ,powodzenia,bodz przy niej
      ale pamietaj nie nalegaj jezeli nie mozesz z nia zlapac kontaktu,
      leki systematycznie brane i powoli wszystko wroci do
      normy,powodzenia moc ci sle

      dopoki walczysz jestes zwyciezca
      sw.augustyn
      • obecna_xyz Do Mari 26.04.08, 13:30
        Podobnie jak Vinci twierdzę i powtarzam: NIE JESTEŚ WINNA,NIKT NIE
        JEST WINNY. A gdyby Mama zachorowała na cukrzycę też obarczałabyś
        się winą? Takie wyrzucanie sobie niezawinionych grzechów to równia
        pochyła do depresji.
        Z Mamą rozmawiaj możliwie najnaturalniej- tak jakby w ogóle nie była
        chora. Nie bój się gdy wygaduje od rzeczy- to minie. Twoje dawne
        sprawy z Mamą nnie odgrywają teraz żadnej roli: jesteś kiepską
        córką? A może Mama była kiepską rodzicielką? Nie ma win- jest
        choroba niezawiniona- jak traf na loterii i nie myśl o tym
        inaczej.Trzymam kciuki, pisz na bierząco, wszyscy tu są z Tobą.
    • mari_3 Re: Proszę o pomoc.... 26.04.08, 16:11
      Po śmierci babci (było to jakieś 6 lat temu) mama wpadła w dziwny
      stan... nie wiem czy już wtedy zdiagnozowano u niej ChAD bo miałam
      wtedy 13 lat i tata mi nic nie mówił (teraz też od niego trudno coś
      wyciągnąć. O tym, że mama ma ChAD "wyszpiegowałam" przez internet...
      wedziałam, że bierze lit i doszłam jakoś jak jej choroba się
      nazywa)... po jakimś czasie mama doszła do siebe... jednak pojawiły
      się problemy z mową i chodzeniem... stwierdziła, że to przez leki i
      nie brała ich... dokładnie nie wiem przez ile bo robiła to w
      ukryciu, ale lekarz stwierdził, że jakiś tydzień) po tym wszystko
      sie "rozlegulowało" mama wpadła w etap mani... to było dla mie coś
      nowego i niepojętego... do tego doszły kłótnie pomiędzy moim tata, a
      rodziną mamy... wszyscy zaczęli się oskarżać nawzajem.. eh... teraz
      mame pilnujemy żeby brała leki. Przez jakieś 4 mieśiące jest już
      dość stabilnie... przynajmniej mi się tak wydaje... ale mama nadal
      nie może normalnie chodzić i mówić. Kiedy coś do mnie mówi... ja
      staram się być cierpliwa, ale nie zawsze mi to wycvhodzi... chyba
      nie pogodziłam się jeszcze z tym, że jest chora. sad
      Jednak w tym wszystkim najgorsze jest to, że moja rodzina jest
      pokłócona ze sobą, a ja jestem jakimś dziwnym "pośrednikiem". Już
      nie wiem co komu mam mówić i jak się zachowywać. Z nikim nie mogę
      porozmawiać. Traktują mnie raz jako 19-latkę, która nic nie rozumie,
      a raz jako osobę wpełni dorosłą i oczekuja ode mnie, że to ja
      wszystko pogodze i ponaprawiam. Gdzie tu w tym wszystkim moja matura
      i studia? Nie mam pojęcia. ... No i tak to wszystko u mnie wygląda.

      .pozdrawiam serdecznie.. Mari kiss
      • kajka68 Re: Proszę o pomoc.... 27.04.08, 08:07
        Mari...rzeczywiście niektóre leki powodują dziwny chód-obroty całym ciałem
        trochę jak robot chyba się wygląda.chyba to masz na myśli- na to są leki ,które
        troszke rozluźniają ciało- na pewno ktoś ci tu powie jak to wtglada.Mój mąż tak
        miał jak wrócił ze szpitala-nie mógł usiedzieć ,ciągle chodził właśnie tak
        dziwnie.Mowy nie pamietam na pewno była spowolniona.
        To głupie ,ze ukrywa się chorobę przed Tobą- ja swoim dzieciom powiedziałam
        jasno i wyraxnie ,wytłumaczyłam, na czym polega i czego można oczekiwac-i
        żadałam normalnosći.
        Niestety tak jak u Was cała rodzina męza zbuntowała sie przeciwko mi.Nie jest to
        łatwe= myślę,że twojemu tacie też nie jest lekko.Mój mąz właśnie dochodzi do
        siebie,po ostrej manii,jest na lekach i ...poparł mnie- podziekował,ze
        wpakowałam do szpitala,ze jestem przy nim,że go nie zostawiłam i nie pozwoliłam
        roztrwonić całego dorobku.
        Mari ,ale przeciez mama nie trwała cały czas w mani jakies relacje musiały
        między Wami być.
        Marii...skup sie na sobie...mama jest pod opieka lekarza,bierze leki- wiec jest
        ok,tata sam musi naprawic relacje- ale może wcale tego nie chcieć- moze czuć
        zal-ja czuje nadal-nie potrafie wybaczyc ,że zamiast wsparcia tak mną
        poiewierano.Marii niedługo matura jak mówisz- będę trzymała mocno oba
        kciuki-zdasz i zdasz na studia= bo robisz to dla siebie!!!tylko i wyłącznie dla
        siebie...taki prezent za te wszystkie nieprzyjemności ,które cię ostatnoiio
        spotkałysmile
        tulisie posyłamsmile
        • obecna_xyz ratuj SIEBIE 28.04.08, 13:16
          Droga Mari! Padłaś ofiarą choroby psychicznej. Ten typ chorób dotyka
          nie tylko konkretnych cierpiących, ale także ich rodziny. Dzieci
          (także te duże) mają bardzo ciężko. Moja córka także przeżyła ze mną
          gehennę. Twoja Mama nie chciałaby tego dla ciebie, ale to dzieje się
          poza jej wolą. Staraj się maksymalnie zdystanoswać (nie przejmować
          się). Wyzdrowienie Mamy nie jest w Twoich rękach, Ty musisz raczej
          SIEBIE ratować. Nie rezygnuj z przyjemności, hobby i życia
          towarzyskiego.
          • ditta12 Re: ratuj SIEBIE 28.04.08, 19:25
            Marii!Mama ma spowolnione reakcje lekami po przebytej manii i
            dlatego tak dziwnie wygląda."Odkręcają ją".Jak odstawią leki to
            wszystko wróci do normy.Ucz się dziewczyno i nie przejmuj tym co
            rodzina sobie wydumała,to ich problem.Najlepiej się wyprowadz jak
            masz dokąd bo Cię ten stan wykończy.Ja choruję już 30 lat tak jak
            Twoja mama.Moja córka nie mieszka ze mną bo to byłby koszmar,nasi
            blizcy mją wrażenie że muszą nas chorych obserwować i pilnować.To
            bzdura,nie jesteśmy dziećmi i sami musimy sobie poradzić z naszą
            chorobą.Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę abyś zdała maturę na
            bardzo dobrych stopniachsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka