kotomysza
09.07.08, 00:15
o matko jedyna!!!!!!!!!
po koncercie Chemical Brothers czuję się jakby mi ktoś mózg w wirówkę wsadził.
to było coś NIESAMOWITEGO. dla mnie totalne oczyszczenie. zapomnienie na
pograniczu orgazmu.
Massive Attack mnie przykrył satynowym prześcieradłem dźwięków, po to, żebym
później dała się ponieść szaleństwu chemicznych braci.
a Sex Pistols... miarą mojej młodości będzie umiejętność zabawy przy soczystym
punku. z satysfakcją stwierdzam, że nadal umiem. nie rozczarowałam się.
wiecie co - fajnie mieć marzenia i równie fajnie jak się spełniają. na ręku
mam opaski z festiwalu. nie chcę ich zdjąć. w aparacie setki zdjęć, w
telefonie fragmenty koncertów. w głowie setki pozytywnych myśli.
i jeszcze ważna rzecz. przez 4 dni byłam tylko z mężem, bez dziecka. dobrze
tak czasami pobyć sobie bezcórkowo. znów jesteśmy gdzieś blisko siebie.
pozdrawiam. wyjątkowo zadowolona agA.