Smierc bliskich osob

29.07.08, 12:50
Ostatnio zaczelam sie bac, ze ktos z bliskich mi osob NAGLE umrze.
Nawet martwie sie o matke, ktora niespecjalnie lubie. Ze kiedy umrze, nie wiem
jak sobie z tym poradze. Nagla smierc ojca czy mojego chlopaka tez mnie
przeraza. Staram sie o tym nie myslec za duzo, ale strach sie od czasu do
czasu odzywa.
Bo skoro zamartwiam sie pierdolami to jak sobie poradze z czyms tak strasznym?
    • 35.a Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 12:56
      Popieprzę jak potłuczona, chcesz? wink)

      Podobno lęk przed śmiercią (obojętnie, swoją czy czyjąś)
      to lęk przed życiem. To nie ja, rzekł był Eichelberger. Byłam
      kiedyś fanką, dziś nie.
      • planasana Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 13:02
        35.a napisała:

        >> Podobno lęk przed śmiercią (obojętnie, swoją czy czyjąś)to lęk przed życiem.

        Zgadzam sie. To wyglada na to, ze wszyscy sie boimy zycia. Ludzie psychicznie
        zdrowi tez sie boja smierci.

        Kiedys bylam zapatrzona w Eichelbergera bezkrytycznie. Tez mi przeszlo. Teraz
        jak go czytam to dla mnie tylko psychologiczny belkot.
    • kotomysza Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 13:17
      przeżyłam na własnej skórze smierc obojga Rodziców. dość nieciekawa
      rzecz, bo nagła i neispodziewana. uczucie - zaraz po - potworny
      smutek, pustka, a potem ześwirowałam.

      oczywistą rzeczą jest to, że rodzice umierają. tylko inaczej żegna
      się kogoś starego, a inaczej kogoś w środku drogi życia.
      • planasana Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 13:21
        Kotomyszo, jak sobie z tym poradzilas?
        • kotomysza Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 14:45
          tak w skrócie mówiąc śmierć Taty była jedną z przyczyn pojawiania
          się swira. więc sobie nie poradziłam, w gruncie rzeczy. za bardzo
          ich kochałam - a nie mieszkałam z nimi od 19 roku życia.

          a teraz - no jest mi dziwnie. tęsknię. myślę. i mam potworne
          pretensje do losu, że zabrał Ich oboje - bo byliby cudownymi
          dziadkami dla Zośki i córek brata.

          pogrzebów nie pamiętam. byłam na lekach. pamiętam tylko jak z bratem
          weszliśmy do mieszkania, a martwy Tato leżał na podłodze. ten widok
          mnie będzie długo prześladował.

          Mama zmarła w szpitalu, była tydzień nieprzytomna, więc w zasadzie
          to miałam czas się przygotować. ale jest gdzieś irracjonalna wiara,
          że tak długo, jak ciało funkcjonuje to jeszcze jest szansa - i
          czepiałam się tego jak szaleniec.
    • matrioszka42 Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 13:36
      Od niespodziwanej śmierci Mamy minęło wczoraj 5 tygodni. Czy sobie poradziłam? Żyję, funkcjonuję normalnie (jak na nienormalną). Ciągle ją widzę. Ciesze się gdy są to miłe wspomnienia, jestem przerażona gdy wraca obraz jej śmierci. Oczekiwania na klatce schodowej na ekipę śledczą. Tata trzymający ją za rękę, jakiś taki mały i skurczony. Ból pozostanie na zawsze, tak jak i pustka. Ale Mama by nie chciała, żebym przestała żyć.
      • planasana Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 13:53

        Moze to zabrzmi okropnie jakos, ale mnie najbardziej przeraza ten moment, kiedy
        nagle sie dowiem, ze nie zyja, nie wiem, ktos zadzwoni i mi to powie, a potem
        przerazajacy jest dla mnie widok trumny i sam pogrzeb.

        Bylam niedawno na pogrzebie Mamy kolezanki i to bylo straszne przezycie. Kiedy
        widzialam ja zaplakana, sama nie moglam powstrzymac lez, mimo iz nie znalam jej
        Mamy za zycia.
        • matrioszka42 Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 14:02
          Pogrzeb Mamy był inny niż wszystkie. Chciała być skremowana. Byli tylko najbliżsi. Żadnych kościelnych szopek (przepraszam wierzących), cicha ceremonia pożegnania. Żadnych wieńców z szarfami, każdy z pojedyńczym kwiatem, do grobu wrzucone bukieciki niezapominajek. Grób też wygląda inaczej. Nie ma pomnika, tylko pojedyńczy kamień i miedziana tabliczka...
          O jej śmierci wiedziałam, gdy wyszedł lekarz...
          • audrey2 Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 15:43
            Boje sie, ze gdyby cos sie stalo moim najblizszym, to poszlabym w
            slady kotomyszywink
            Ostatnio wrocilam do domu i poczulam czesc tego, co poczulabym,
            gdyby zabraklo mojego meza...NIeciekawe doswiadczenie.

            Pewnie jest cos w tym, co mowi Eichelberger- lek przed zyciem w
            pojedynke, samodzielnym, bez oparcia, bez celu i sensu.
            • meggi_gi Re: Smierc bliskich osob 29.07.08, 16:19
              Ja też przezyłam śmierć obojga rodziców.Mój ojciec nie był dobry,był alkoholikiem,więc poczułam ulgę jak zmarł.Mama zmarła nagle,przedwcześnie i byłam przy jej śmierci.Potem czułam się tak jakby cały świat,życie zatrzymało się dla mnie i było coś nieznośnego w tym,że poza tym życie toczy się dalej:inni ludzie gdzieś chodzą,śmieją się,pracują,jeżdżą samochody itp.Mój świat dramatycznie zwolnił w momencie jej śmierci.I ten świat już nie jest taki sam.Została jakas pustka,smutek,jest inaczej i trzeba żyć z tym po prostu dalej.
Pełna wersja