poetkam
01.08.08, 12:09
Czy pamiętacie pierwsze symptomy choroby u siebie? Chodzi mi o jak
najwcześniejsze wspomnienia. Jeśli o mnie chodzi, zawsze byłam nieśmiałym,
zakompleksionym, płaczliwym dzieckiem. W podstawówce najprawdopodobniej
przechodziłam depresje. Wizyty u psychologów, w poradniach
psychologiczno-pedagogicznych to dla mnie był chleb powszedni. Nie dość, że
wizytowałam psychiatrów i psychologów z chorą mamą, to jeszcze sama byłam pod
kontrolą psychologów. Ponoć nerwicę miałam silną już od dawna, a nawet
diagnozę: nieprzystosowana do życia w społeczeństwie...
A u Was jak to wyglądało? Już od dzieciństwa byliście "inni"?
Zaczęły mnie nachodzić myśli, że jestem beznadziejną matką..Jestem bezradna,
płaczę.
Córa ma-prawie sześciolatka, wykazuje szalenie niepokojące objawy. Po
pierwsze: natręctwa. Mała nie może mieć najmniejszego ziarenka piasku między
palcami u stóp. Potrafi z niezwykłą zaciętością wytrząsać sobie piasek do
ostatniego ziarenka. Jeśli ma choć troszkę ubrudzone ubranko prawie histerii
dostaje, aby ją przebrać. Mania czystości. Uporczywe zaparcia- to standard,
trwający od drugiego roku życia. Lekarze, leki, środki przeczyszczające-
krótkotrwały efekt. Po wyprowadzce od męża, zaparcia ustąpiły, ale teraz na
powrót są- zmiana sytuacji. I jeszcze jeden niepokojący objaw: Mała bije się
sama. Wygląda to tak, jakby sama karała się w ten sposób. Powody są błahe
zazwyczaj: coś jej upadnie, ubrudzi się, etc.
Jestem u granicy załamania z tego powodu. Wiem: psycholog dziecięcy się
kłania...Ale czy to coś da?
Jak myślicie, co robić?
Robiliście podobne rzeczy będąc dziećmi?