boję się, że Go tracę.... :(

15.10.08, 23:20
kocham człowieka z Chad... ostatnio przeżywa dołek, nie wiem jak Mu pomóc, nie
wiem, czy w ogóle mogę coś zrobić...
czuję, że odsuwa się ode mnie, pogrąża się w chorobie..
co mam robić???
sad
    • poetkam Re: boję się, że Go tracę.... :( 16.10.08, 21:12
      Bądź przy nim. Rozmawiaj.
      Niech czuje, że może na Ciebie liczyć: w potrzebie, w smutku. Może zaproponuj mu
      wspólne pójście do lekarza, psychologa? Nie zrażaj się jego "biernością". Przede
      wszystkim bądź smile
      • nath0 Re: boję się, że Go tracę.... :( 16.10.08, 22:07
        Jak dobrze Cię rozumiem... też kocham CHADa. Mam czasem wrażenie, że
        jestem mu obojętna, ale to nieprawda. Ten stan mija. Na szczęście.
        Żyj tą myślą...przeczekaj zły czas...i bądź blisko, a jeśli jest
        bardzo źle, zaprowadź do lekarza. I nie przestawaj kochać. On to
        czuje... Trzymaj się! Jestem w takiej samej sytuacji. Pomyśl, że nie
        jesteś sama... Pozdrawiam!
        • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 16.10.08, 22:22
          pierwszy raz przeżywam to z Nim, a raczej obok... czasem myślę, że jest na siłę
          opryskliwy, odpychający, tak bardzo obojętny, żeby mi pokazać do bólu z kim mam
          do czynienia, żeby zniechęcić...

          najgorsze jest to, że ciężko mi się pogodzić z tym odrzuceniem i sama popadam w
          jakieś głupie myśli.. nie mogę zrozumieć, że tak można się bawić czyimiś
          uczuciami... On mówi, że Go nigdy nie zrozumiem, a ja tak bardzo chcę... sad
          czy podołam?
          .....
          • beatrix-kiddo Re: boję się, że Go tracę.... :( 17.10.08, 07:24
            Ja bym powiedziała, że to nie on mówi te wszystkie rzeczy, tylko jego depresja.
            Wiem po sobie, w depresji różne rzeczy wygaduję, a kiedy mija, to się za głowę
            łapię, jak ja mogłam tak czarno widzieć. I też w depresji uważam, że nikt mnie
            nie zrozumie. Dobrze Ci tu radzą - bądź, przeczekaj, wspieraj.
            • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 17.10.08, 20:15
              mam nadzieję, że przetrzymam, może kolejne takie sytuacje zniosę lepiej.. muszę
              mniej egoistycznie myśleć, bolą mnie niektóre Jego słowa...sad

              bardzo dziękuję za wsparcie, dziękuję
              • beatrix-kiddo Re: boję się, że Go tracę.... :( 17.10.08, 20:41
                to co ja czasem mówię w depresji można by streścić zdaniem "a odpier.. się ode
                mnie wszyscy!!!", chociaż wcale tak naprawdę nie myślę. To choroba. Bierz na to
                poprawkę, kiedy zaboli.
              • nath0 Re: boję się, że Go tracę.... :( 17.10.08, 21:53
                Dasz rade! Wiesz, ze ja zerwalam z nim, kiedy byl w dolku? Z
                egoizmu... I to byla najglupsza moja decyzja w zyciu... Na szczescie
                mi wybaczyl. Strasznie sie tego wstydze. Odeszlam od niego wtedy,
                kiedy najbardziej mnie potrzebowal. Nie bierz serio tego, co mowi,
                puszczaj mimo uszu...to minie. I znowu bedzie dobrze. Wytrzymaj!
                Życze wytrwalosci!
                • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 18:07
                  bardzo dziękuję za wsparcie, gdyby nie Wy, byłoby mi znacznie ciężej... wiem, że
                  jeszcze wiele doświadczeń przede mną, ale wydaje mi się powoli zaczynam wchodzić
                  w temat i co nieco rozumieć... tak myślę przynajmniej...
                  dziękuję
                • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 18:33
                  nath0 mam do Ciebie prośbę... jak moge się z Tobą skontaktować? możesz mi podać
                  swojego maila?

                  dzięki
                  • ditta12 Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 19:23
                    Nie trac go.
          • dereke Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 21:15
            Zostaw go - szkoda życia.
            Nie dasz rady.
            Ześwirujesz razem z nim.
            • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 21:37
              nie mogę, nie chcę, kocham Go całym sercem... chcę przy Nim być też w tych
              ciężkich chwilach...
              • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 22:43
                jeśli mogę sobie pozwolić na podsumowanie tego, co spłodziłas na forum: to nie
                miłośc, to zakochanie w myśli o miłości, fascynacja, sen o rycerzu na białym
                rumaku, przesadna afektacja. Stąd do miłości jeszcze ładny kawał drogi....

                Ktoś, kto kocha, nie pyta, co ma robić. Taki ktoś nie pada na twarz zalewając
                się gorzkimi łzami bezradności i nie rozprawia w kwiecistych poetyckich słowach
                nad opłakaną kondycją ukochanej osoby. Kochać znaczy również wziąć osobę kochaną
                za mordę i zawlec do poradni zdrowia psychicznego... bez zastanawiania się nad
                tym, czy księżniczce zaklętej w wieży wypada chwycić rycerza w lśniącej zbroi za
                zakutą pałę i zaprowadzić do psychiatry, żeby zaordynował wsparcie farmakologiczne.

                A zatem, dobra rada pacjentki z ChAD, żyjącej w związku małżeńskim z pacjentem z
                ChAD: daj se siana z tym facetem. Chleba z tej mąki nie będzie. Życzę szczęścia.
                • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 18.10.08, 23:55
                  masz całkowitą rację, tak powinnam zrobić, teraz już to wiem i wspieram Go jak
                  mogę..

                  weź tylko proszę poprawkę, że to pierwsze moje spotkanie z chorobą, o której
                  wiem od całkiem niedawna.. Twoi bliscy od razu wiedzieli co robić? wiem, że tu
                  są ludzie, którzy mogą mi pomóc wszystko pojąć, jakoś ogarnąć, Ty też...

                  i dziękuję Ci za te słowa
                  • poetkam Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 08:37
                    A ja myślę: "kto pyta, nie błądzi". To forum jest od wspierania. Zarówno tych
                    chorych, jak i ich bliskich. Nie ma gotowej recepty na wszystko. I nie od razu
                    wiemy jak postępować.
                    Jeśli kochasz, to będziesz przy nim. Jego też możesz pytać, kiedy lepiej się
                    poczuje, co sprawia mu przyjemność, a co go drażni. I w depresji, czy w innym
                    stanie.
                    Trzymaj się cieplutko!
                    Powodzenia. Pisz i pytaj.
                    Ile osób, tyle opinii- nie przejmuj się smile
                    • maciusiko Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 11:13
                      Poetkam napisała:

                      > Nie ma gotowej recepty na wszystko.
                      > Ile osób, tyle opinii- nie przejmuj się

                      I podpisuję się pod Jej słowami.
                      W życiu nic nie jest białe i czarne, istnieją odcienie szarości.

                      Pozdrawiam
                  • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 13:02
                    Mój bliski kilka dni przytulał, a potem wpakował mnie do samochodu i
                    powiedział "a dzisiaj jedziemy do psychiatry". I pojechaliśmy...

                    Rok czy dwa później okazało się, że i on jest chory. Na to samo.
                    Zgadnij, co zrobiłam?
                    • ditta12 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 15:31
                      lolinka2 napisała:

                      > Mój bliski kilka dni przytulał, a potem wpakował mnie do samochodu
                      i
                      > powiedział "a dzisiaj jedziemy do psychiatry". I pojechaliśmy...
                      >
                      > Rok czy dwa później okazało się, że i on jest chory. Na to samo.
                      > Zgadnij, co zrobiłam?

                      Może to jakas zaraza jest?
                      • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 19:33
                        hmmm... ditto smile

                        ktoś kiedyś powiedział swojemu dziecku o nas: Nie zadawaj się z
                        Natalką i nie chodź do nich, bo od nich się można tą...yyy...
                        dwubiegunowością zarazić.
                    • martencja80 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 15:51
                      i mój mężczyzna jest już po wizycie, teraz tylko cierpliwość i spokój nam
                      zostały, żeby to jakoś przeczekać smile wytrwać i wzmocnić się tym doświadczeniem
              • dereke Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 21:42
                Psychoza maniakalno - depresyjna jest przenoszona genetycznie na dzieci
                Co im powiesz gdy będą cierpieć ?
                Dlaczego chcesz zgotować im taki koszmar ?
    • kajka68 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 07:53
      napisałam do ciebie na pocztę gazetowa.
    • 35.a Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 21:07
      spojrzenie subiektywne, ale może chociaż raz pomyśleliście podobnie -->

      wpadanie w depresje, gdy kończy się miłość. łatwiej jest zasłonić się
      "dołem" niż powiedzieć "już Cię nie kocham", gdy ma się więcej
      szczęścia "sam nie wiem, czego chcę"

      na pewno warto kogoś w depresji reanimować? a może to zmyła [depresja], zasłona dymna?
      • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 21:37
        mnie to w ogóle współuzależnieniem pachnie jakimś.... tzn u
        dziewczyny
        • 35.a Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 21:54
          ręka w górę, kto z obecnych wchodzi w zdrowe relacje...
          ja jeszcze nie
          ale jestem na dobrej drodze. to ważne
          • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 19.10.08, 22:48
            jestem wariatką i żoną wariata, ale nie jestem uzależniona od mojego
            wariata, ani jak sądzę mój wariat ode mnie (znaczy: wg terminologii
            fachowej, definicji uzależnienia i współuzależnienia).
            • ditta12 Re: boję się, że Go tracę.... :( 20.10.08, 05:47
              Czy aby na pewno?

              Lolinka napisala:
              "Ktoś, kto kocha, nie pyta, co ma robić. Taki ktoś nie pada na twarz
              zalewając
              się gorzkimi łzami bezradności i nie rozprawia w kwiecistych
              poetyckich słowach
              nad opłakaną kondycją ukochanej osoby. Kochać znaczy również wziąć
              osobę kochaną
              za mordę i zawlec do poradni zdrowia psychicznego... bez
              zastanawiania się nad
              tym, czy księżniczce zaklętej w wieży wypada chwycić rycerza w
              lśniącej zbroi za
              zakutą pałę i zaprowadzić do psychiatry, żeby zaordynował wsparcie
              farmakologiczne. "
              • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 20.10.08, 08:16
                do czego, przepraszam, zmierzasz...?

                bo ja chyba nie pojmuję, albo niewyspana jestem wyjątkowo, albo mnie
                innych definicji uczyli...
                • ditta12 Re: boję się, że Go tracę.... :( 20.10.08, 16:48
                  Uuuuuuuuuu czyli czego Cię uczyli?
                  • lolinka2 Re: boję się, że Go tracę.... :( 20.10.08, 21:52
                    Z punktu widzenia obowiązującej w Polsce klasyfikacji chorób (ICD-10)
                    współuzależnienie nie jest chorobą. W nomenklaturze medycznej
                    określane jest jako syndrom, obejmujący wiązkę cech i zachowań osoby
                    współuzależnionej, wśród których najczęściej wymienia się
                    następujące:
                    ograniczająca własne potrzeby i wartości koncentracja wokół zachowań
                    alkoholowych osoby uzależnionej
                    przejęcie i rozwinięcie systemu iluzji i zaprzeczania
                    (racjonalizacje, zaprzeczanie: on nie jest alkoholikiem)
                    przejęcie kontroli nad relacją: uzależniony-substancja, ograniczające
                    odpowiedzialność osoby pijącej
                    zaburzenia życia emocjonalnego (chaos emocjonalny, huśtawka
                    nastrojów, stany lękowe i depresyjne, napięcie i stan ciągłego
                    "pogotowia emocjonalnego")
                    zakłócenie czynności poznawczych (zagubienie, brak poczucia kierunku
                    i sensu, zakłócenie wzorców normy i zdrowia, nierealistyczne
                    oczekiwania)
                    wzrost tolerancji na destrukcję i kompulsywne przywiązanie
                    zaburzenia psychosomatyczne
                    własne uzależnienie lub nadużywanie substancji psychoaktywnych
                    desperacja i pustka duchowa.

                    ditto, ty zdaje się objawień doznajesz tongue_out fruwając nad lamperiami,
                    udziel mi zatem swojego światła i objaśnij, jakie to ma przyłożenie
                    do tego, o czym napisałam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja