Dodaj do ulubionych

Jestem chora na ChAD.

27.10.08, 15:54
W zeszłym tygodniu dowiedziałam się, a właściwie dotarło do mnie, że dotyczy
mnie problem ChAD.

Nie wiem co o tym myśleć. Miałam już drugi epizod. Moja lekarka mówi, że nie
leczona byłabym częstą bywalczynią oddziałów psychiatrycznych.

Boję się. Nic nie rozumiem.

Proszę, niech ktoś mi powie, że można z tym normalnie funkcjonować.
Moja lekarka i mój psychoterapeuta mówią, że mam duże narzędzie w postaci
umiejętności obserwacji siebie i reagowania na to co się ze mną dzieje. To się
niestety pojawiło po czterech latach psychoanalizy, ale do epizodu
maniakalnego doprowadziłam jednak.

Boję się.
Obserwuj wątek
    • beatrix-kiddo Re: Jestem chora na ChAD. 27.10.08, 19:12
      Nie bój się. Jeśli trafisz na dobrego psychiatrę i będziesz mieć dobrze
      dopasowane (trafione) leki, to można z tym normalnie funkcjonować. Będzie OK.
      • poetkam Re: Jestem chora na ChAD. 27.10.08, 19:44
        Jesteś bardzo mądrą, wrażliwą osobą. Dobrze, że leczysz się i chodzisz na
        terapię. Beatrix dobrze Ci napisała- dobrze dobrane leki pozwalają całkiem
        nieźle funkcjonować.
        Trzymaj się smile
    • magvj Re: Jestem chora na ChAD. 27.10.08, 21:30
      Moj Narzeczony jest chory na ChAd,mial 2 epizody maniaklne.Jakos do
      neigo nie dociera ze jest chory, wiec wg mnie jestes w lepszej
      sytuacji

      Dasz radesmile
      Z tym mzona zyc, brac leki, kontorlowac sie , sluchac opini i rad
      bliskich , ktorzy Cie bdb znaja.
      U mnie jeste ten problem, ze moj Narzecozny cos wie ale nie jest do
      konca przekonany. Czytalam z nim ksiazki itd, ale jakos ciezko mu to
      pojac. Chcilabym by mogl porozmawiac z kims chorym na ChAD, a nie
      sluchac tylko lekrzy. Moze wtedy by zrozumial. No ale nie wiem
      gdzie Poznaniu sa jakies spotkania sad


      trzymaj sie

    • perfekcjonizm Re: Jestem chora na ChAD. 28.10.08, 15:32
      dziękuję za odzew.
      wczoraj na sesji dowiedziałam się, że część mojego życia była kompletnie nieświadoma, w jakimś maniakalnym szale.

      Np. nie wiem jak doszło do tego, że wyszłam za mąż.
      Na szczęście rozwodziłam się już w pełnej świadomości.

      Takich sytuacji było więcej. Chyba doszłam do tego w terapii by to rozumieć.

      Jeśli dopuszczam do tego, że tak ze mną jest, to natychmiast pojawia się jakaś rozpacz, żal z powodu jakichś utraconych chwil, ludzi, szans.

      Najgorsze jest to,że w pracy ktoś polega na moich opiniach. Że moi klienci uważają mnie za eksperta. Boję się, że mogę źle ocenić sytuację. Jej, nie wiem.

      Przepraszam, chyba wciąż jestem w szoku. Nie mogę się z tym pogodzić. Walczę sama ze sobą, Nie wiem czy to wyprzeć, czy uznać a jeśli uznać to co dalej?


      • lolinka2 Re: Jestem chora na ChAD. 28.10.08, 15:49
        się przestań szokować, a zacznij żyć...

        sporo z nas ma pracę, w której błąd może kosztować b. dużo... czasem
        utratę reputacji, czasem czasu, czasem pieniędzy, niekiedy życia
        (zdrowia)....

        ale się żyje, bo żyć trzeba, jesteśmy ludźmi a nie zwierzątkami...
      • 35.a Re: Jestem chora na ChAD. 28.10.08, 15:52
        człowiek pełni ileś tam ról. społecznych, prywatnych... ekspert,
        córka, była żona, matka, sama wiesz. możesz być świetnym ekspertem
        i faktycznie być dla tych ludzi autorytetem, co nie przeszkadza Ci,
        aby nieświadomie żyć w swoim osobistym życiu. to miało być pocieszenie,
        nie wiem, na ile mi wyszło. chodzi mi o to, że zawodowo możesz być
        przy całym swoim ChADzie spox.
      • beatrix-kiddo Re: Jestem chora na ChAD. 28.10.08, 16:40
        Po prostu przyjmij do wiadomości, że masz chad, znajdź dobrego lekarza, zaufaj mu i grzecznie bierz leki. Współpracuj - jeśli cokolwiek z lekami będzie nie tak, zaraz o tym mów.
        Ja miałam to szczęście, że trafiłam na świetnego lekarza, dobrze ustawił mi farmakologię no i funkcjonuję sobie całkiem przyzwoicie w pracy, w życiu osobistym, wśród znajomych (przynajmniej nikt jak dotąd nie zgłaszał pretensji wink )
        Jeśli lekarz nie będzie Ci pasował - bo może się tak zdarzyć - szukaj kolejnego. Warto poświęcić czas na znalezienie lekarza i leków, żeby potem było można w miarę stabilnie żyć. Naprawdę, da się. Uszy do góry.
        • 35.a Re: Jestem chora na ChAD. 28.10.08, 16:46
          To nie jest prawda. To co powyżej.

          ChAD do końca nie jest kontrolowalny. I każdy kto tak sądzi ma nie po
          kolei.

          Koleżanka namalowała sobie sielski obrazek (sielski w odniesieniu
          do siebie też), po co, Bóg czy inny Absolut raczy wiedzieć.

          ChAD jest trudny, mieć ChAD, jak każdą przewlekłą chorobę jest mieć
          trudno. Koleżanka powyżej bzdurzy o świetnym funkcjonowaniu.
          Uczciwiej jest napisać, że funkcjonuje się RÓŻNIE. Mniej lub bardziej
          niedoskonale.
          • veritas8 Ciężko się z tym żyje, ale się żyje... 28.10.08, 17:24
            Ja mogę tak od siebie, nie generalizując.
            Z CHAD żyje się ciężko. Żeby normalnie funkcjonować, potrzeba dwóch
            rzeczy: dobrego lekarza i silnej woli. Lekarz dobierze leki i będzie
            Cię kontrolował, silna wola pozwoli funkcjonować w miarę normalnie.
            Są okresy lepsze i gorsze, nigdy nie będzie Ci tak komfortowo, jak
            reszcie tych "normalnych", zawsze w jakiś sposób będziesz miała pod
            górkę.
            To jest po prostu przewlekła choroba, która w jakimś stopniu
            determinuje życie. Przed tym się nie ucieknie.
            Z drugiej strony - pocieszam się - są ludzie bez rąk i nóg, są
            chorzy na raka, są ci z cięższymi chorobami psychicznymi... W
            ostatecznym rozrachunku to nie my cierpimy najbardziej.
            No i tak...
            Ola
            • dr.zabbon Re: Ciężko się z tym żyje, ale się żyje... 28.10.08, 23:40
              Kochanie,
              uznać swoją chorobę jak najprędzej i wytrwale leczyć się, nie odpuszczać i nie
              pozwalać sobie na myśl: a może mi się wydawało..., a może jestem zdrowa..., a
              może nie brać leków... Leczyć się i NORMALNIE żyć.

              Ja zaakceptowałam po trzecim cyklu. Dopiero. Wcześniej kombinowałam i nie
              chciałam się leczyć.

              A teraz żyję NORMALNIE.
              Jestem mamą trójki maluchów i lekarzem.
              I funkcjonuję ok.
              • oh-o Re: Ciężko się z tym żyje, ale się żyje... 29.10.08, 08:07
                To jest tak jak tu napisali niektórzy. Mnie też na początku
                ciężko było zaakceptować fakt, że muszę być na lekach, buntowałem się
                dość mocno...Później lekarz, trafione leki i jakoś powoli ochłonąłem.
                Cukrzyk też całe życie musi brać leki. Trzymaj się. Wielu remisji życzę.
              • magvj Re: Ciężko się z tym żyje, ale się żyje... 31.10.08, 16:42
                Chcialabym, zeby moj Narzeczony to zrouzumial. jakos po dwoch
                atakaich manii nic, a teraz zaczyna sie kolejny i nic. gdy ma
                remisje cos do neigo dociera, rozumie. Gdy zaczyna sie gorka nic nie
                dociera.Ignoruje mnie, wyzywa. Takie to zycie sad


                Zastawnawiam sie czy warto tkwic w takim zwiazku. Moja psychika jest
                juz max nadszarpnieta
    • perfekcjonizm Re: Jestem chora na ChAD. 29.10.08, 08:48
      Witam ponownie,

      dzisiaj mija tydzień odkąd "usłyszałam" i wciąż uznaję ten fakt. Aczkolwiek
      zaczynam go już kwestionować. Myślę sobie, co oczywiście jest niedorzeczne, że
      moja lekarka i mój terapeuta kłamią.

      Potem łapię się na tym, że to bzdura, że tak myślę, więc myślę sobie, że oni nie
      istnieją, i że tego wszystkiego nie ma.

      Niestety... po czterech latach terapii, nie sposób już pewnych rzeczy wypierać.
      Więc wraca ta cała niewygodna rzeczywistość.

      Ktoś tu pisze, żebym to ot tak uznała i już. Podajecie przykłady,że cukrzyk, że
      rak, że kalectwo...

      To nie takie proste, przynajmniej w moim przypadku, dowiedzieć się po 31 latach
      życia, że ma się siostrę bliźniaczkę, która na dodatek jest szalona.

      Wyobraźcie sobie sytuację kiedy na oczach kilkudziesięciu waszych
      współpracowników wpadacie w szał. A potem wracacie do tych ludzi. Do tego
      miejsca. Chcecie siebie takich? Tak łatwo siebie takich zaakceptowaliście? Nie
      sądzę.

      Wiecie co ja myślę? Że to można uznać, troszkę rozwodnić w jakimś maniakalnym
      podejściu, kiedy właściwie się myśli, że się wszystko kontroluje. Bzdura!

      Ktoś inny pisze o lekarzu, mam lekarza, uważam, że to bardzo dobra lekarka.
      Natomiast problem nie tkwi w wyborze lekarza ale w tym, że przestaję w pewnym
      momencie brać leki, bo jestem już na tyle "dobrze funkcjonująca", że zaczynam
      powątpiewać w to, że kiedykolwiek przedtem było ze mną tak cholernie źle i że
      mogłoby tak być.

      No i tak właśnie kółko się kręci. Omawiamy to na sesjach i dwa razy w miesiącu
      pojawiam się u lekarza, by mi przypomniała, dlaczego biorę leki. Za cholerę nie
      wiem jeszcze dlaczego i może mi to zająć jakiś czas w terapii zanim zrozumiem,
      czego symbolem są dla mnie te leki.

      Na koniec, bardzo dziękuję, że mogę tu pisać i znaleźć jakiś odzew, Nieważne
      negatywny czy pozytywny. Bardzo potrzebuję komentarzy osób, które przez to
      przechodziły. I być może podobnie nie mogły zrozumieć.

      Bardzo dziękuję, za pouczający, konkretny i optymistyczny komentarz dr.zabbon.

      Życzę miłego dnia.
      • meggi_gi Re: Jestem chora na ChAD. 29.10.08, 09:10
        Im wcześniej zaakceptujesz diagnozę,tym lepiej dla Ciebie.Nie oszukasz choroby,nie zwalczysz jej siłą woli.Nikt z nas tutaj,kto usłyszał diagnozę chad napewno nie był z tego powodu szczęsliwy i każdemu zajęło mniej czy więcej czasu zeby chorobę zaakceptować i zyc z nią dalej.trzeba brać leki i uczyć się z tą chorobą zyć każdego dnia.Trzymaj się ciepło!
      • 35.a Re: Jestem chora na ChAD. 29.10.08, 11:15
        Jest już książka "Zaburzenia afektywne dwubiegunowe. Podręcznik pacjenta"
        (Monica Ramirez Basco), może Ci się (nam) przyda...

        Płakałam parę razy na oczach współpracowników (na jaw wychodzą raczej
        moje epizody depresyjne, nie hypomaniakalne), ostatni raz parę dni temu. Całych 15 minut.
        Może nawet rozmazałam sobie oczy. Co tam.
        Wiem, jazdy maniakalne są gorsze. Może więc tym bardziej warto się
        leczyć? Jeśli mam być szczera, terapeutka cacka się z Tobą trochę
        jak z dzieckiem - to przypominanie co 2 tyg., że masz brać leki.
        Może spróbuj sama brać venla albo lamo systematycznie a potem na
        2 dni odstawić. Objawy zespołu odstawienia nauczą Cię się nie wygłupiać
        i brać leki ot tak po prostu. Jak codzienny prysznic. Z tego, co
        czytałam u Basco tak jest na Zachodzie - tam z pacjentem się bawią
        i przypominają mu o konieczności brania leków. Przepraszam, jeśli
        uraziłam. Branie leków wydaje mi się oczywiste. Chyba, że chce się
        mieć "jazdy" publicznie.

        Twoja terapia powiem ostrożnie sprowadzona jest do absurdu. To tak
        jakby zastanawiać się, czego symbolem jest defekacja...
        Zaczynasz zjadać swój własny ogon...

        Są rzeczy w życiu, które przyjmuje się tak jak one są.
        Abym nie była gołosłowna: w lacanizmie jest "mówienie puste",
        pacjent czasem nie mówi nic znaczącego, więc nie dostaje żadnej interpretacji.
        Te leki to takie "nieznaczące". Defekacja chyba teżwink

        Pozdrowienia.
        • dr.zabbon Re: Jestem chora na ChAD. 29.10.08, 20:48
          Hmm, hmm... Współpracownicy...
          Mnie kolega z pokoju osobiście odwiózł na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. smile
          PS. To była mania.
      • galene-semnai Re: Jestem chora na ChAD. 29.10.08, 22:18
        1) jeśli możesz to prosze napisz do mnie na gazetową skrzynkę, chciałabym
        popisać "face to face".
        2) Nie można normalnie funkcjonowac - moim zdaniem. Porównywanie do innych
        chorób, podkreślanie istoty lekarza bla bla bla otuchy zapewne dodaje i poczęści
        jest prawdą. A po części to g*wno prawda. Z tym co przeżywasz zawsze będziesz sama.

        Ja najpierw akceptowałam, potem kwestionowałam, potem znowu akceptowałam a
        teraz... po 5 latach powinnam być juz pewna ale ciągle do końca nie wierze.
        Myśle, że może gdybym jeszcze troche się bardziej postarała, zdyscyplinowała...
        ale takie myślenie nie ma sensu.

        Ja już wiem, że nie mam siostry bliźniaczki. Ja wiem, ze mnie jest więcej. Nawet
        te inne ja sobie ponazywałam, żeby to było łatwiej porównać. Ja, to moje
        prawdziwe ja które dostało na imię Lidia Danuta pojawia się bardzo rzadko.

        Nawet jeśli będziesz się dobrze czuła, jasno myślała, jadła, spała i pracowała
        tak jak powinnaś zawsze coś ci będzie przypominać o potworze z którym musisz się
        mierzyć - małe tabletki połykane przynajmniej raz dziennie.

        Nie można funkcjonować już nigdy normalnie, bo nie można zapomnieć.

        Sorry, za tak długi wywód.
        • 35.a Re: Jestem chora na ChAD. 30.10.08, 01:09
          Nie tragizujmy.

          Od siebie dodam, jak ładnie mogą działać leki. W gruncie rzeczy jestem
          tym przerażona, a może nie powinnam. Zabrakło antydepa, zaczęłam
          czuć się strasznie, ale dziś o 16:00 łyknęłam właściwą dawkę (jednak
          za dużo) i zaczęłam pięknie fruwać. Głupie leki tak ogromnie mogą
          zmienić postrzeganie.

          A z tym pamiętaniem o chorobie. Każdy z nas ma długie okresy w historii choroby,
          gdy łyka pigułki i myśli sobie "ot, dawka
          podtrzymująca", coś jak witaminy. Przecież nie co dzień rozbijamy
          kasyno czy też suniemy nosem po ziemi jak te jamniki. Bywają całkiem
          dobre dni. Nie prowadzę dzienniczka nastroju, nie wiem, jak to u mnie
          wygląda procentowo.
        • perfekcjonizm Re: Jestem chora na ChAD. 30.10.08, 08:23
          galene-semnai napisała:

          > 1) jeśli możesz to prosze napisz do mnie na gazetową skrzynkę,

          Galene, dziękuję, mail wcale nie za długi.
          Przepraszam, że nie napiszę na priv, ale do tego jeszcze boję się, że się wkręcę
          w coś. Przepraszam.

          Bardzo wam dziękuję, bardzo dobrze, że piszecie.
          Mogę poznać Wasze podejście do tego co wam się przytrafiło.
          Widzę, że jest bardzo różne, to dobrze, bo ja myślę jeszcze inaczej.
          A nie chcę czuć się jakaś znów inna.

          Wczoraj było bardzo źle. Czułam jak świadomość tego przybija mnie do podłogi.
          Postanowiłam zająć się pracą. Pracuję jednak w bardzo żywiołowym zespole. Ciągle
          coś się dzieje, ciągle są jakieś sytuacje kryzysowe. Czułam jak mnie to zaczyna
          męczyć. I choć to moje zadanie wczoraj szczególnie byłam wyczulona na
          tłumaczenie innym, wymyślanie rozwiązań aż wreszcie wydarłam się na chłopaka,
          zupełnie bez powodu.

          Krzyczałam, że w ogóle nie myśli, że nie szanuje mojego czasu i zamiast
          przychodzić z każdą pierdołą do mnie, powinien usiąść i sam pomyśleć a potem
          przyjść z tym do mnie. Że nie jestem w stanie myśleć za wszystkich.

          Ale wiecie? To nie prawda. Bo sama ich nauczyłam tego, że robię wszystko, dla
          wszystkich, za wszystkich, bo dla mnie to żaden problem kiedy jestem na haju. A
          najczęściej właśnie tak funkcjonuję.

          Potem go przeprosiłam i resztę ludzi też. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, ale
          postanowiłam powiedzieć moim kolegom i koleżankom, którzy pracują ze mną
          najbliżej, że zmagam się z czymś trudnym (takie słowa nie przechodzą mi przez
          gardło, bo przecież dla mnie nie ma rzeczy trudnych) i bardzo proszę o
          wyrozumiałość, że powinnam niebawem dojść do siebie (czego nie jestem pewna
          oczywiście).

          Być może to był pierwszy krok w kierunku akceptowania tego co mi się przytrafiło.
          Przyznać, że ja też miewam trudne momenty...ach...
          • galene-semnai Re: Jestem chora na ChAD. 30.10.08, 13:42
            wszyscy jestesmy ludźmi, wiadomo. dzisiaj w robocie rozpruł się
            kolega który też ma problemy i doszły jeszcze rodzinne. koleżanki z
            pracy się z nim kłuciły a ja siedziałam cicho bo wiem jak to jest.
            czasem ludzie nie widzą jak zachowują się w gorszych momentach, za
            to my jesteśmy na to wyczuleni, może za bardzo.
            moi najbliżsi współpracownicy wiedzą. czy to coś zmienia? może
            trochę ułatwia.
    • perfekcjonizm Re: Jestem chora na ChAD. 31.10.08, 08:38
      cześć,

      dzisiaj bardzo depresyjnie...
      ale nadal pamiętam...
    • perfekcjonizm Re: Jestem chora na ChAD. 31.10.08, 16:36
      i jeszcze o sobie,
      wybaczcie, nie mogę się z nikim innym tym dzielić.

      Przyszłam do biura jak pisałam wcześniej w bardzo depresyjnym nastroju.
      Spojrzałam na swoje biurko i się przeraziłam, bajzel jakiego dotąd nie
      widziałam. To samo w szufladach. Spojrzałam na ludzi, na laptop i usiadłam po
      turecku na podłodze w zupełnej niemocy..

      To było uczucie kompletnego otępienia. Było mi wszystko jedno czy ktoś na mnie
      patrzy czy nie. Po prostu zastygłam. Bez myśli, w bezruchu, bez uczuć.

      Przesuwałam wzrokiem po przedmiotach aż przypomniałam sobie moment - bardzo zły
      czas, kiedy zza krat szpitala podobnym spojrzeniem obserwowałam idących ulicą
      ludzi. Pomyślałam wtedy, że gdzieś toczy się życie, którego nie jestem
      uczestnikiem. Postanowiłam wówczas,że spróbuję jeszcze raz..

      Wstałam z podłogi, podniosłam słuchawkę i wykonałam telefon do mojego lekarza.


      Jest godzina 16:25.

      Godzinę temu przemeblowałam całe biuro, z pomocą większości pracowników. Nie
      wiem jakim sposobem Ci ludzie mi na to pozwalają.

      Myślę sobie.. jestem chora.. pamiętam, muszę to pamiętać ...i uśmiecham się do
      siebie, bo teraz nie bardzo wiem, co to właściwie dla mnie znaczy...


      Udanego weekendu.
      • 35.a Re: Jestem chora na ChAD. 04.11.08, 10:02
        Wiesz co?
        Piszesz bardzo ładnie, okrągło, paraliteracko, ale postanowiłam,
        że uwierzę.
        Współczuję, że tak jest. Może krótkie zwolnienie? Masz stresującą
        pracę...
    • perfekcjonizm Re: Jestem chora na ChAD. 04.11.08, 09:05
      Chyba już dobrze.
      Teraz chyba już mogłabym normalnie pogadać smile

      Pozdrawiam wszystkich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka