Dodaj do ulubionych

Rodzinne święta

27.12.08, 16:21
Czuję się fatalnie: wczoraj u rodziny, na proszonym obiedzie,
myślałam że w dobrej intencji, zrobiłam furiacką scenę.Na skype
znajomemu też puściłam niezłego bąka.To nie miało związku z fazą- po
prostu brak elementarnej powściągliwości.Wczoraj po zajściu pożarłam
Relanium i Hydroxy- bez efektu: obijam się jak ćma i nic nie mogę
robić (czeka nauka).Chce mi się palić papierosy (wywaliłam,bo
dostawałam ataku astmy).No a waga przekroczyła wszelkie normy- jak
dotąd w święta + 3kg.Super. Czym zmywacie takie winy?Rodzinę trzy
razy przeprosiłam, znajomemu zaproponowałam coć dla niego fajnego
pocztą (takie zadośćuczynienie).Córka (z Irlandii) pyskuje mi
niesamowicie- twierdzi,że to ja pierwsza. Kanał.Słowem rodzinne
święta. Jak sobie z takimi chwilami radzicie?tongue_out Poradźcie
Obserwuj wątek
    • singapurkaa Re: Rodzinne święta 27.12.08, 21:30
      Nie radzę sobie w takich chwilach...
      W święta zupełnie nie czułam rodzinnej atmosfery... mam wrażenie, że nikt z
      bliskich mnie nie rozumie. Rodzina męża - uważam, że są fałszywi. Nie potrafiłam
      cieszyc się z ich naciąganych, kupowanych na siłę i kompletnie bez sensu
      prezentów. Zresztą ja chyba zawsze będę dla nich kimś obcym... Z trudem
      spędziłam tam 3/4 drugiego dnia świąt, obyło się bez kąśliwości z mojej strony
      ale robiłam po prostu dobrą minę do złej gry. Długoby pisac...
      Staram się życ ze wszystkimi w zgodzie ale czasem mam wielką ochotę wykrzyczec
      innym prawdę prosto w oczy, powiedziec co myślę itd.
      Kontakty są okey kiedy mam górkę, kiedy przychodzi niż mało kto zainteresuje się
      co mnie boli i co czuję... Obecnie czuję się obco wśród bliskich.
      Nie potrafię nic doradzic niestety ale pozdrawiam ciepło.
    • anetta1773 Re: Rodzinne święta 27.12.08, 22:30
      Przepraszam,że będę wulgarna:olewać ciepłym moczem.
      • singapurkaa Re: Rodzinne święta 27.12.08, 23:24
        Masz rację. Olewac i miec duży dystans.
        Nie napisałaś nic wulgarnegowink
        Ja chyba z olewaniem mam jednak problemy... Chciałabym czuc się w rodzinie
        akceptowana, doceniania, zauważana. Sama przejawiam akceptację i zauważam innych
        oraz staram się ich zrozumiec, co nie zawsze działa w drugą stronę. Muszę chyba
        w końcu dorosnąc i przestac bezwarunkowo wierzyc, że dobro zawsze wracawink
        Już mi zdecydowanie lepiej i przestawiłam się na olewaniewink dla swojego dobrasmile
    • wariackie_papiery Re: Rodzinne święta 27.12.08, 22:45
      jak sobie radziłam?
      było tak dużo ludzi, że co nieco się przeraziłam. myliły mi się imiona. wyhaczyłam sobie 3 osoby i z nimi sobie rozmawiałam. z jedną złośliwie komentowałyśmy, taka sobie Loża Szydercówsmile

      Gdy zaczynam rozrabiać:

      czekam aż przejdzie
      odizolowuję się, aby siebie i innych nie porozbijać
      leki...
      staram się przepraszać od razu po ochłonięciu. i widzę też, że
      ludzie niezdiagnozowani mają jakiś swój udział w aferachsmile nie
      tylko ja
    • lolinka2 Re: Rodzinne święta 27.12.08, 23:17
      mówię: potrzebuję oddechu i robię dwie rzeczy alternatywnie: wychodzę
      z domu gdziekolwiek po cokolwiek albo idę spać spacyfikowana jakimś
      mocnym usypiaczem (najlepiej na 24 godz).

      Gorzej, jeśli w tym wszystkim muszę pracować - wtedy najczęściej
      wychodzę pracować do jakiejś knajpy - gniazdko, kawa i dużo ludzi
      zaspokajających moją potrzebę ruchu, hałasu i mrygających światełek
      smile
      • singapurkaa Re: Rodzinne święta 27.12.08, 23:27
        Lolinko!
        A mnie to Vichy! Genialne! Zaczynam stosowacwink natychmiastwink
        Szkoda, że tak poźno wyczaiłam tę sygnaturkęwink
        • obecna_xyz dzięki 28.12.08, 09:25
          Widzę,że nie tylko ja mam potknięcia.
          Wariackim Papierom złotą czcionkę za "ludzi niezdiagnozowanych"- po
          prostu perła.Może i zapożyczenie, ale słyszę pierwszy raz.
          Singapurce:..akceptacja,docenianie, zauważanie...- prosty test
          troski: kto dzwoni do Ciebie sam, pierwszy i pyta jak się czujesz
          oraz jest skłonny wysłuchać odpowiedzi. U mnie tylko jedna osoba,
          także chora, a i tak mam wrażenie, że dzwoni bardziej z chęci
          kontroli niż z zatroskania ( to już pewnie paranoja).
          Po prostu samotność wśród tłumu.Tak jest i zostanie- może jak
          dziecko wymyślić sobie jakiegoś niewidzialnego przyjaciela ( nie
          żartuję)? Uściski smile
          • wariackie_papiery Re: dzięki 28.12.08, 09:51
            "niezdiagnozowani" - to dosyć znane, więc honory nie do mniewink

            wiecie co? a ja myślę, że bardzo wielu ludzi choruje, tylko nie
            mówią o tym. w Warszawie choruje około 15.000... sporo. ocieramy
            się o tych ludzi w autobusach, tramwajach. przyglądam się pacjentom
            w poradni, do której uczęszczamwink szczególnie babki i to w różnym
            wieku wyglądają często fajnie. nie wiem, jak dużo wśród nich chadowców,
            pewnie sporo. nie demonizowałabym choroby. leki (dobrze
            dobrane) wygaszają sporo objawów.

            kurczę, nie chcę się mądrzyć, ale to MY mamy także pytać innych
            jak się czują, jak im leci, jak im się wiedzie... powtórzę za lolinką
            - w dobrych dniach trzeba sobie jakkolwiek by to nie brzmiało
            nałapać punktów, coś wpłacić na konto. doskonale zdaję sobie zdaję
            sprawę z tego, że depresja zamyka na świat, ale depresja nie trwa
            wiecznie.

            pozdrowienia dla zdepresjonowanych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka