skaka_anka
30.04.09, 09:13
żeby nie było tak kolorowo. Mam wielką potrzebę ekshibicjonizmu
uczuciowego. Włosy ściełam na krótko w ramach pokuty za grzech
zaniechania i skrywanej odwagi. Siedziałam u Pana Fryzjera i tylko
mówiłam krócej. Nie mają 5 cm, nie wiem czy 3. Wczorej jak zobaczyła
mnie moja mama, to krzyknęła "jak Ty wygladasz?! jesteś
odrażająca!". Wczoraj wogóle był dziwny dzień. Nie dziwię się mojej
mamie, potwierdza to tylko regułę, którą stworzyłam na własne
potrzeby. Sama się siebie brzydzę. Nie mam już w domu luster,
wszystkie wyrzuciłam, mam torsję jak muszę się umyć, jak muszę
dotknąć swojego ciała, osiągnęłam mistrzoswo w malowaniu się na
ślepo. Skoro sama do siebie czuję obrzydzenie to jak inni mogą czuć
inaczej? W nocy prawie nie spałam. A dokładniej takie 10 - 15
minutowe drzemki, podczas których śniłam. Ten sam sen, tylko różne
jego etapy. Byłam w jakimś wielkim gmachu. Wiedziałam, że ktoś na
mnie czeka i ja bardzo chciałam z tym kimś być, poczuć go,
porozmawiać. Wiedziałam, gdzie ten ktoś jest ale nie mogłam trafić
do tego miejsca, w tym gmachu było mnóstwo pomieszczeń. Biblioteka,
sklepy, szpital, bar, pokoje hotelowe. Raz jeździłam winą z piętra
na piętro innym razem chodziłam po schodach. Czułam się zagubiona a
tak bardzo chciałam spotkać tego "ktosia", tak bardzo mi go
brakowało. Pod koniec zobaczyłam mały dom pod lasem i wiedziałam, że
to jest to miejsce. Weszłam do niego a na stole leżał telefon i
kartka z numerem telefonu. A ja nie mogłam się ruszyć, stałam jak
sparaliżowana, tylko płakałam. Obudziłam się spocona i spłakana.
Dzisiaj dziwnie się czuję. Nie źle tylko nieswojo. Taka jest prawda
ja zawodowo jestem perfekcjonistką, nie pozwalam sobie na słabości.
Osiągnę to, co chcę. Jestem "kobietą sukcesu" z bliznami po
poszrpanych nadgarstkach, ninawidzacą samej siebie. To mi nie
pozwala zapomnieć, że ja wciąż jestem chora.