Dodaj do ulubionych

Nie mogę jeść

22.06.09, 12:41
Od wczoraj mam znowu atak "zespołu jelita drażliwego", oczywiście na tle nerwowym.
Jem Duspatalin i No-Spę forte, ale dalej boli.
Nie mogę jeść, kompletnie mnie zatkało, dzisiaj tylko jogurt jeden udało mi
się wcisnąć.
Obserwuj wątek
    • poetkam Re: Nie mogę jeść 22.06.09, 13:02
      Kurczę....Bardzo Ci współczuję.... Mam tylko nadzieję, że będzie
      lepiej, czego Ci życzę... A lekarz pierwszego kontaktu nie może
      przepisać Ci czegoś mocniejszego?
    • awanturka Re: Nie mogę jeść 22.06.09, 14:03
      Paskudna rzecz, mojemu ojcu to się zdarza... czy Ty tez tak masz, ze nie mozesz się niczym poza pracą swoich jelit zając, nic innego Cię nie obchodzi. Pytam bo u mojego Ojca tak własnie to wygląda, nie wiem czy jest to wpisane w ZJD czy to u niego ZJD + hipochondria..

      Wspólczuję Ci.... Trzymaj się jakoś, przejdzie ...(wiem, ze ostatnie stwierdzenie to banał i dla niktorych moze być denerwujące).

      Pozdrowienia serdeczne!
    • majagor Re: Nie mogę jeść 25.06.09, 20:18
      Hm.. ja od zawsze mam problemy z jedzeniem, ale nigdy ich nie łączyłam z czymś
      szczególnym. Myślałam, że po prostu jestem strasznym niejadkiem. I zaciekawiło
      mnie co tu piszecie.
      Może też takie coś mam?
      U mnie to niejedzenie jest okresowe. Są po prostu okresy, że nie jem nic, albo
      jem tylko tyle ile trzeba jeść, by nie upaść.. Nie odczuwam zupełnie głodu, nie
      czuję żadnego ssania w żołądku, nic mnie nie boli.. Po prostu jakbym potrafiła
      samym powietrzem żyć.. No i kawą bo z tego nigdy nie rezygnuję.
      Czy z tą dolegliwością jelit też tak bywa?
      • dzedlajga Re: Nie mogę jeść 25.06.09, 23:26
        nie odczuwanie glodu bardziej mi sie kojarzy z nieodczuwaniem potrzeb wlasnego
        ciala. U mnie objawialo sie to m.in. w bardzo przyjemny sposob, mianowicie taki,
        ze nigdy nie bolaly mnie zeby smile Moglo sie tam dziac, ze ho ho, a nie bolalo nic
        a nic. W sumie sie z tego cieszylam, bo inni cierpieli a ja nie (przynajmniej
        nie z powodu zebow wink) A jak w koncu dotarlam do dentysty to sie okazywalo ze
        jest z 10 ubytkow sad

        U mnie na poczatku byl rozum (dobrze sie uczylam), potem sie zajelam emocjami. I
        dopiero na koncu odkrylam, ze mam tez cialo wink A w pelni dotarlo to do mnie
        dopiero teraz jak przyszla powazna "choroba cielesna" i stad np moje
        zainteresowanie racjonalnym zywieniem itp.

        A od kilku dni ząbek pod plombą pobolewa (na szczescie nie mocno) i bardzo sie z
        tego ciesze smile Nie dlatego, ze lubie ból, bo bardzo nie lubie, ale dlatego, ze
        daje mi sygnal, ze mam z nim cos zrobic i w zwiazku z tym wybieram sie do dentysty.

        Swoja droga, to zastanawiam sie, czy zywienie sie niemal wylacznie kawa nie
        doprowadzi Cie do wrzodow zoladka... nie chce straszyc, ale to calkiem logiczna
        konsekwencja. To ze nie czujesz glodu, nie oznacza, ze Twoj organizm nie
        potrzebuje jesc. Tak jak to, ze nie czulam bólu zębów wcale nie oznaczalo, ze
        byly zdrowe... Po prostu odbior sygnalow z ciala byl tak mocno zablokowany, ze
        nie odczuwalam bólu.
      • balbina_alexandra Re: Nie mogę jeść 26.06.09, 11:40
        Ja też nie mogę jeść. Zresztą zaliczyłam już kiedyś fazę anoreksji. Potem
        kompulsywne obżarstwo. U mnie są ciągle ekstrema - albo nie jem nic albo obżeram
        się ponad miarę. Teraz jestem w depresji, nie mam siły ani chęci jeść. I jak
        ostatnia idiotka cieszę się z tego, bo mam nadzieje że schudnę (przytyło mi się
        nieco przez zimę).
        Moja waga waha się od 45 do 75kg - ot tak, na przestrzeni lat ostatnich. Od
        kiedy zmarł mi tata, czyli od 3 lat zrewolucjonizowalam dietę. Jem dość
        niskowęglowodanowo, podstawą mojej diety jest chude białko i zielone warzywa,
        muszę uważać z owocami, wybieram generalnie wszystko to co ma niskie GI i GL. No
        i staram się ćwiczyć, chodzę regularnie na basen (zresztą bardzo lubię ruch).
        Dzięki temu udaje mi się utrzymać szczupłość, ale ciągle wpadam w histerię jesli
        przytyję choć pół kg. Nie mam już sił...

        Jak jestem w depresji to też nie czuję głodu. Zanika u mnie fizyczne uczucie
        łaknienia. Nie muszę się głodzić, po prostu nic nie czuję. Czsasami wieczorem
        uświadamiam sobie że nic nie zjadlam. A czasami dopiero jak zemdleje, albo nei
        mam siły iść po schodach itd - czasem dopiero wtedy do mnie dociera.
        • dzedlajga Re: Nie mogę jeść 26.06.09, 21:20
          dieta niskoweglowodanowa...

          u mnie mieso z warzywami bez weglowodanow powoduje takie tętno, że klękajcie
          narody. Doczytalam, ze to nie tylko moj objaw, tylko generalnie weglowodany
          korzystnie wplywaja na prace serca. A ze powaznie mieszam w diecie (wiecej w
          watku co jesc) to jem sobie rozne kasze. Najczesciej kukurydziana, gryczana i
          jęczmienną. Po kilka dkg do posilku. Kasza powoli uwalania glukoze i dzieki temu
          temu nie ma efektu naglego skoku glukozy a potem rownie szybkiego spadku i
          przytyc od niej trudno.

          Za to przy niedoborze weglowodanow moga wystepowac biegunki (przetestowane) a
          one z kolei jakos sie wiaza z zespolem jelita drazliwego, wiec to juz jest kilka
          powaznych powodow przemawiajacych za tym, zeby jednak wprowadzic dobre
          weglowodany do kazdego posilku.

          Oczywiscie mowie o glownych posilkach, bo jak jem owoc to nie zagryzam go kasza smile
          • balbina_alexandra Re: Nie mogę jeść 28.06.09, 20:26
            Wiesz, każdemu co innego sluży... Pod haslem dieta low-carb ja rozumiem
            pełnowartościowe białko plus warzywa. Ja mam tendencje do tycia i dla mnie diety
            niskowęglowe były objawieniem, bo od węgli byłam autentycznie uzależniona, bylam
            kiedyś wege i nie przepadam za miesem, więc łatwo się domyśleć co było podstawą
            mojej diety.

            To nie tak, że kompletnie wyłaczyłam węgle z diety - jem płatki z pełnego
            przemiału, ryż, makaron ubóstwiam. Nie jem pieczywa i ziemniaków. Masę węgli mam
            w warzywach, których jem wielkie ilości. Szczerze mówiąc, w dzisiejszym świecie
            ludzie b. rzadko cierpią z powodu zbyt malych ilości węgli w diecie - jest
            dokładnie odwrotnie, spozywamy ich zbyt dużo, zwłaszcza w postaci przetworzonej
            (są wszędzie, nawet śmietana jest zagęszczana czymś dziwnym), stąd wzrost
            zachorowań na cukrzycę II; za to zbyt mało w naszej diecie pelnowartościowego
            białka...

            Z ciekawostek: zawsze miałam cisnienie zupełnie w normie. Kiedy zaczęłam chudnąć
            i ograniczyłam węgle, nagle zrobiło się bardzo niskie. Nie mam pojęcia czy te
            dwa zjawiska można ze sobą jakoś wiązać, ale po dziś dzień mnie to zastanawia.
            Ciśnienie mam od kilku lat naprawdę niskie.
            • dzedlajga Re: Nie mogę jeść 28.06.09, 21:43
              Mysle, ze w diecie powinno byc wszystko, tylko trzeba umiec wybrac co jest dobre
              a co nie a to jest duza sztuka, bo intuicje stracilismy pare tysiecy lat temu
              niestety sad

              mnie po zmianach w diecie tez spadlo cisnienie, ale moje mimo ze w normie to
              dobijalo powoli do gornej granicy

              rozumiem ze nie zajadasz sie kakao w zadnej postaci? Bo w kakao jest teobromina,
              ktora kiedys byla stosowana nawet w lekach obnizajacych cisnienie.

              Generalnie wegle wplywaja na prace ukladu krazenia, wiec jednak sa potrzebne.
              Tylko nie mąka, bo jest beee - tez nie jem zadnej, a wlasnie kasze. A ziemniaki,
              zdziwisz sie, ale odkrylam, ze u mnie powoduja zaparcia smile

              Kurde, co tam krazenie, wegle sa wazne dla mozgu bo sa zrodlem glukozy, ktora
              jest paliwem dla mozgu. Tylko dobre wegle, ktore glukoze uwalniaja stopniowo a
              nie cukier, ktory funduje hustawke: przekarmienie-zaglodzenie. Mąka dziala tak
              samo - hustawka.

              Kasze naprawde nie tucza i w koncu nie mowie, ze masz jesc 1kg dziennie wink Ja
              jem 2-3 dkg do posilku 3xdziennie. Mam dokladna wage i sobie waze smile Moje
              ulubione to kukurydziana, gryczana i jęczmienna

              Generalnie najzdrowsze jest to co jest niskoprzetworzone. Jedyne przetworzone
              rzeczy jakie w tej chwili jem, to sok w kartonie 100% (podobno), hormon w
              tabletkach i kawaleczek gorzkiej czekolady 90%, bo mi posmakowala, choc
              cisnienie juz w normie, wiec jest to naprawde malutki kawaleczek, zebym czasem
              zapasci nie dostala, bo mnie nie bedzie mial kto do szpitala zawiezc. Kot tego
              raczej nie zrobi wink tym bardziej, ze ciagle sie gdzies wloczy!!!

              A i jeszcze twarożek na kolacje. No i oleje nierafinowane. Reszta tak jak Matka
              Natura stworzyla a czlowiek troche dziwnymi paszami czy nawozami popsul, ale
              gospodarstwa rolnego pod blokiem nie zaloze i basta!

              aha, tez mam tendencje do tycia rok temu bylo 83 przy wzroscie 162 a teraz caly
              czas chudne i jest 71,8 dzis rano. Generalnie w ciagu ostatnich 2 miesiecy ok. 6 kg.

              wrzuc sobie w google dobre węglowodany, jeden link zamiescilam w watku co jesc,
              ale niektorym sie nie podoba, ze jest ze strony senior.pl ;P

              nie ze wszystkim co tam pisza sie zgadzam - w koncu mam swoj mozg i poki co
              wolno mi go uzywac wink, ale patrzylam na wegle, i gdzie indziej potwierdzaja to samo.
              • balbina_alexandra Re: Nie mogę jeść 28.06.09, 22:09
                Przeczytałam milion książek i stron na temat diet niskowęglowych, sama
                stosowałam (i stosuję nadal zasady motignacowskie i south beachowe, znam indeksy
                glikemiczne i ładunki glikemiczne zgoła na pamięc, mój tata miał cukrzycę typu
                pierwszego, więc jako dziecko badano mnie często i znam mechanizm funkcjonowania
                trzustki, wyrzutów insuliny, wiem co nalezy jeść, naprawdę, nie potrzebuję
                tłumaczenia... I wiem, że nie można z diety wyrzucic węglowodanów zupełnie. Ale
                ich sie nie da wyrzucić, są przecież wszędzie... Cukry proste są w owocach,
                złożone w warzywach, dlatego tych ostatnich można zjadać dużą ilość, wyjąwszy te
                o duzym indeksie.

                nawiasem mówiąc wiesz pewnie, że kukurydza i wszelkie jej pochodne do dobrych
                węgli nie zaliczają się absolutnie? I że zdrowszą opcją niż sok jest zjedzenie
                samego owocu... ma więcej błonnika i indeks jest lepszy.

                Btw: ja za kaszą nie przepadam, lubię właściwie tylko gryczaną.
                • dzedlajga Re: Nie mogę jeść 28.06.09, 22:22
                  ok, ja nikogo do niczego nie zmuszam, po prostu pisze...

                  kukurydze sprawdze bo nie wiedzialam

                  a soki wiem, ze owoc lepszy, ale Ty tez wiesz ze mąka zla a jesz makaron wink ja
                  tego nie oceniam. Ja wybieram jedno zlo a Ty inne, wazne, zeby robic to z pelna
                  swiadomoscia tego co sie robi.

                  Pozdrawiam
                  • balbina_alexandra Re: Nie mogę jeść 30.06.09, 10:50
                    Dlaczego miałabym z Tobą nie gadać? przecież forum słuzy właśnie wymianie
                    poglądów... akurat w kwestii diet jestem dość mocno obcykana bo to moja
                    obsesja i przekleństwo, zaliczyłam już trochę zaburzeń odżywiania. Znam też
                    dobrze mechanizm powstawania cukrzycy bo to choroba która zabrała mi tatę - a
                    jego agonia była potworna, utrata wzroku, stopa cukrzycowa i amuptacja, problemy
                    z krążeniem, kolejne wylewy i stopniowy paraliż, na końcu nerki...

                    Właśnie śmierć mojego taty była takim wake-up call, właśnie wtedy powstanowiłam
                    zrewolucjonizować dietę.

                    To nie tak, że każda mąka jest zła. Mąka z pełnego przemiału jest zdrowa i można
                    spokojnie jeść taki chleb - ważne żeby nie miał dodatków w stylu słód czy
                    karmel... nie jest łatwo znaleźć chleb nieoszukany, bez cukru, dlatego
                    dziewczyny często pieką same, na forach montignakowskich i zuzla jest podane
                    kilka sprawdzonych chlebów (i masa przepisow na wlasne). Ja akurat chleba nie
                    jem - odzwyczaiłam się bo jestem kompulsywnym żarłokiem i pochłaniałam
                    straszliwe ilości - tyjąc na potegę. Nie umiem się ograniczyć do 2 kromek, więc
                    wolę nie jeść wcale.
                    Jem sporadycznie pełnoziarnisty chleb z pełnego przemiału albo taki upieczony w
                    domu, ewentualnie pieczywo chrupkie bez cukru i soli. Nawiasem mówiac, większość
                    "tekturek" wcale nie jest dobra ani taka zdrowa jak wszyscy sądzą...
                    Makaron z mąki durum (czyli twardej odmiany pszenicy) ugotowany al dente jest
                    bardzo zdrowy i polecany, ma niski indeks glikemiczny. generalnie nalezy unikać
                    rozgotowywania czegokolwiek, im więcej skrobi, tym wyższy index, i większy
                    wyrzut insuliny. Dlatego np. płatków owsianych czy innych nie powinno się
                    gotować, unikamy płatków błyskawicznych (im bardziej przetworzone, tym wyższy
                    IG). Ja lubię takie platki chrupiące wiec zalewam rano kefirem/jogurtem, jak
                    ktoś chce żeby zmiękły, mozna je zalać odrobiną wody/mleka itd wieczorem.
                    Makaron po ugotowaniu przelewamy zimną wodą żeby zapobiec dalszemu wytrącaniu
                    się skrobi.

                    W kaszach nei jestem najmocniejsza, bo nie przepadam za bardzo - wolę ryż (dziki
                    albo basmati jest ok). Na pewno gryczana jest ok, ja jadłam też bulgur (udało mi
                    się kupić w sklepie ze zdrową żywnoscią wersję pełnoziarnistą. Podobno kuskus z
                    pełnego ziarna jest ok, nawet kiedyś taki kupiłam bo lubię dodawać do sałatek.
                    Kukurydza i jej pochodne są mocno indeksowane, im bardziej przetworzone tym
                    gorzej (płatki kukurydziane i wafle/pieczywo chrupkie mają potwornie wysokie
                    IG). Jak jest z jęczmienną - nie wiem, podejrzewam że raczej wyżej niż gryczana,
                    niżej niż kukurydziana. Ale jeśli lubisz, nie ma powodu żeby sobie jej odmawiać.
                    Dodatek warzyw obniża wypadkową wartość IG każdego posiłku. Na pewno nie jesz
                    tej kaszy samej, tylko z czymś. Ja mam masę słabości i nie odmawiam sobie
                    wedlowskiego ptasiego mleczka bo wiem, że im więcej wprowadzę zakazów i
                    obostrzeń, tym szybciej nadejdzie krach, który kompletnie mnie załamie - a wtedy
                    droga prosta do kompulsywnego żarcia. Tak się to u mnie kończy.

                    Oprócz warzyw, najlepiej swieżych i zielonych, IG obniżają m.in cynamon, suszone
                    morele i chyba chilli. Nie pamiętam dokładnie, bo wbrew temu co mozna by
                    pomyśleć, nie jestem nawiedzoną ortorektyczką. Po prostu dla mnie dieta
                    niskowęglowa i pilnowanie indeksów okazało się jedyną drogą do opanowania
                    kompulsywnego objadania się, co mnie prześladuje od lat sad

                    pozdrawiam takowoż
                    • dzedlajga Re: Nie mogę jeść 01.07.09, 22:46
                      a z tą kaszą kukurydzianą to bardzo Ci dziękuję, że zwróciłaś moją uwagę na to,
                      bo kaszą to ona jest tylko z nazwy. Kasza to jest coś co po zebraniu z pola jest
                      kaszą: jęczmienna, jaglana, gryczana.

                      A kukurydza o ile mi wiadomo, to kaszą jednak nie jest smile

                      Człowiek jest jednak głupi i wierzy bezrefleksyjnie w to, co mu na torebce napiszą

                      Jak chcę jeść kaszę to to ma być kasza a nie diabli wiedzą co wink
      • dzedlajga Re: Nie mogę jeść 26.06.09, 12:04
        jest jedna z niewielu mądrych rzeczy, ktorych nauczyl mnie ojciec. Jesli nie
        moge jesc, bo np dopadl mnie jakis stres i wszystko mi rosnie w ustach, to wtedy
        jem przez rozum. Bo jesc trzeba czy mi sie to podoba czy nie.
        Oczywiscie calego posilku nie da sie wtedy zjesc, ale chocby kes, nastepnego
        dnia dwa kesy. W koncu zaczynam jesc normalnie.
        • majagor Re: Nie mogę jeść 26.06.09, 13:02
          Co do żywienia się kawą i żołądkiem.. Kiedyś jakaś pani doktor podejrzewała u
          mnie wrzody, ale jakoś tak ucichło. Wtedy wylądowałam u niej z potwornym bólem
          głowy i wymiotami - z wycieczenia..

          Teraz mnie nie boli, apetytu też nie mam. Ale dziś już muesli zjadłam więc nie
          jest źle smile
      • tytufor Re: Nie mogę jeść 26.06.09, 22:06
        Jak ja Wam zazdroszczę! Przed laty też mnie zatykało z nerwów, teraz jadłabym bez końca, po prostu kompulsywne żarcie, niezależnie, czy to dół, czy górka. A najlepiej, oczywiście, duuużo węglowodanów i mnóstwo słodyczy... i gabaryty rosną sad
      • beatrix-kiddo Re: Nie mogę jeść 27.06.09, 19:12
        poetkam napisała:

        > Beatrix, jak Ci dziś? Jest jakaś poprawa?

        Przepraszam, że dopiero dzisiaj - bo nie zaglądałam na forum.
        Dzisiaj jest mi bosko.... smile i tylko dwie osoby wiedzą czemu smile

        Ostatnie dni spędziłam, hmmm, zupełnie nie zajmując się problemami bulimii, miałam o wiele fajniejsze rzeczy w życiu smile
        Ale cicho sza! Więcej nie powiem smile

        Dziękuję Ci Poetko za troskę, anyway.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka