Dodaj do ulubionych

Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dzieci

31.08.04, 19:39
Dziewczyny, czy ja jestem jakos uposledzona?

Mam trzyletnia panne w domu, zdrowa, sliczna, madra i kochana, ale w
przeciwienstwie do wszystkich mam, ktore twierdza, ze nie moga sobie
wyobrazic zycia bez swoich dzieci, ja sobie takie zycie wyobrazam bez
problemow. Co wiecej, marze o nim, chociaz, nie daj Bog, zeby mojej malej
cos sie stalo, ale to jest inna sprawa.

Wiecie co, zanim urodzila mi sie Ania, mialam naprawde ciekawe zycie - duzo
przyjaciol, czas, zeby czytac ksiazki, grac w siatkowke, byc wolontariuszem w
hospicjum, uczyc sie ceramiki, chodzic na dlugie spacery... A teraz jest
bardzo mi trudno, chociaz, im Ania jest starsza i samodzielniejsza tym
latwiej, juz nie musze brac srodkow antydepresyjnych, zeby nie wyc z poczucia
uwiezienia. Juz nie placze codziennie z nudow, bo trzeba ubrac i rozebrac
tego samego misia 100 razy dziennie, i spiewac te sama piosenke milion razy a
jak nie to sa ryki.

Mam meza, ktory jest bardzo pomocny i daje mi dwa wieczory w tygodniu dla
mnie, ale i tak im mniej czasu spedzam ze swoja coreczka tym jestem
szczesliwsza. Ja ja odbieram ze zlobka i jak sie zbliza czwarta godzina, i
jest czas wychodzic z pracy, gdzie jest ciekawie i bezpiecznie, gdzie nikt
sie na mnie nie drze, gdzie moge pojsc do ubikacji SAMA, to moj nastroj
upada. Ja wiem, ze powinnam sie uwazac za szczesciarza, mam dobra prace,
kochanego meza, zdrowie dla wszystkich i tam naprawde to cudowne dziecko, ale
za zadne skarby nie chce miec jeszcze jednego. Teraz juz widze swiatlo na
koncu ciemnego tunelu, juz moja panna mowi i sie ze mna bawi, juz moge jej
czytac ksiazki i ogladac z nia filmy, juz nie ma wiecznego zapalenia ucha i
kolki, juz teraz widze, ze bedzie mi ciekawym kompanem w zyciu, ale te
pierwsze pare lat byly okropne.

Czy jest jeszce ktos taki jak ja? Bo ja widze, ze wszystkie mamy nie moga
sie nachwalic swoich dzieci i walcza z mezami o drugie albo trzecie dziecko,
i mowia, ze to jest dla nich najwazniejsza funkcja w zyciu, a mnie az w
piersi dech zatyka na mysl o tym, ze moj maz ma w ten weekend wyjechac na
delegacje i ja bede sama z Ania.
Obserwuj wątek
    • orvokki Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 31.08.04, 20:42
      Uch, chyba sobie wydrukuję Twój post i będę go pokazywać
      teściowej/szwagierce/swojej babci/wszystkim kobietom, które twierdzą, że jakbym
      zaszła w ciążę i urodziła dziecko, to dopiero zrozumiałabym na czym polega
      prawdziwe szczęście, że nie widziałabym poza nim świata etc. Intuicja mi
      podpowiada, że u mnie byłoby podobnie jak u Ciebie...
      A jak to się stało, że jednak masz dziecko?
      No i oby teraz już było z górki dla Ciebie i coraz łatwiej.
      • verdana Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 31.08.04, 22:48
        Mogę pocieszyć? Ja mam w przybliżeniu tak samo, ale ja mam troje! I nie żałuję.
        Ale ja, w przeciwieństie do 98% mam najbardziej cenię sobie nastolatki. Powyzej
        13 roku zycia - wtedy gdy wiekszość mam narzeka na kłopoty, depresję i "koniec
        słodkiego dziecka" - dla mnie zaczyna się prawdziwa radość z dziecka (a
        właściwie już nie dziecka). Rozmowy, plotki, wspólne spacery i wakacje.
        Poczekaj jeszcze trochę, warto!
        • echtom A, to ja podobnie 16.10.07, 14:57
          To znaczy z perspektywy 17 lat za najmniej problemowy wiek uważam
          podstawówkę, ale teraz wychodzę powoli z "kryzysu gimnazjalnego" i
          zaczynam coraz lepiej dogadywać się z własnymi dużymi dziećmi. Dodam
          jeszcze, że miłość do własnych dzieci w żaden sposób nie przełożyła
          się u mnie na miłość do dzieci w ogóle - wolałabym kopać rowy, niż
          pracować jako opiekunka. Ale wnuki za 10 lat chciałabym miećsmile.
      • l44 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 21.09.04, 19:48
        za parę miesiecy mam zostać ,,tatusiem" i rzygać mi się chce jak pomyśle o
        bachorze. Napiszcie czy to przejdzie z czasem czy mam iść do psychologa
        • izabellas Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 21.09.04, 22:09
          Opowiedz coś więcej o swojej sytuacji. To, że nie wyobrażasz sobie życia z
          dzieciakiem, to jeszcze nie świadczy o tym, że trzeba od razu biec do
          specjalisty po poradę smile
          • athalia Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 22.09.04, 13:18
            Powiem moze inaczej. Musisz w jakis sposob, czy to sam, czy z pomoca
            psychologa, zrozumiec dlaczego tak bardzo nie chcesz tego dziecka. Nie
            przejdzie samo, nie licz na to. I nie daj Bog, nie nabieraj sie na gadanie
            typu: "wezmiesz dziecko na rece to wyzwoli sie w tobie blaaa blaaa blaaa".
            Bzdury. W jednym sie wyzwoli milosci a w innym wstret. Jest wiele matek, ktore
            pokochaly swoje dzieci dopiero po kilku latach.

            U mnie jest tak. Nigdy nie lubilam dzieci. Nie znosilam ich, po prostu
            koszmarnie. Dalej ich nie trawie. Ale, kiedy dopiero teraz zrozumialam skad sie
            to u mnie wzielo [a uwierz, kilka lat mi to zajelo] to dotarlo do mnie, ze to
            nie do konca jest tak, jak myslalam. Bo jesli kochasz matke twojego dziecka, to
            dziecko nie bedzie ci przeszkadzalo. Przyzwyczaisz sie. Nie musisz byc wzorem
            przykladnego tatunia biegajacego z pielucha. Sprobuj to po prostu zaakceptowac,
            a nie zmuszac sie do chorej milosci.

            Ja do tego podeszlam troche jak do innych moich zyciowych wyzwan. Jest to jakis
            cel, ktory chce osiagnac i zrealizowac. Jednoczesnie zamierzam robic studia
            podyplomowe, pracowac, uczyc sie innych rzeczy. Wiem, ze bedzie ciezko, ale ja
            akurat lubie trudne wyzwania. I traktuje to jak jedno z wielu.

            Nie wiem, jaka masz sytuacje, ale wydaje mi sie, ze nasluchales sie cmokania
            wszystkich bab dookola i rzygac ci sie chce na to wszystko. Nie przejmuj sie.
            Mi tez. Moze pogadaj z jakims facetem, ktory ma dziecko i je po prostu lubi,
            ale nie jest nawiedzony. Zobaczysz, ze mozna na to spojrzec z innej perspektywy.

            Jak zwykle sie rozpisalam. Sorry za epopeje.

            Pozdrowka.
            • grafix2 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 14.10.07, 09:48
              Panowie nie przejmujcie się, generalnie do większości facetów
              dociera, że mają dziecko, jak wejdzie ono w wiek komunikatywny. Te
              przerażone oczy mojego męża jak usłyszał, że będziemy mieli dziecko,
              ta niechęć do brania na ręce, te kupki, to bekanie i ulewanie mu się
              na koszulę.... po kilku latach na wakacjach wszystkie dzieci z
              naszego towarzystwa ogłosiły plebistyt na najlepszego tatę. Jakie b
              yło moje zdziwienie, gdy wygrał mój mąż (a dodam, że był ojcem tylko
              1 dziecka wśród ósemki)
    • judytak Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 01.09.04, 10:38
      ja tak mniej-więcej, jak Verdana :o)

      swoje dzieci lubię (trójka), do innych mam dystans

      im dzieci są starsze, tym bardziej ich lubię :o)

      lubię też mieć wolne od dzieci :o)

      ale:
      nigdy tyle książek nie czytałam, jak z niemowlakiem w domu...
      misiów nie przebieram (najwyżej pokażę raz, jak to się robi)...
      piosenkę śpiewam dwa razy, za trzecim razem wymagam "współśpiewanie", a za
      czwartym odmawiam współpracę...
      trzyletnia panna już dawno nie chodzi ze mną do ubikacji...
      a jak ryczy, to niech sobie ryczy, potem przestaje...
      zresztą, z aktualnie dwuipółlatkiem byliśmy w tym roku na takich "mocnych"
      wakacjach, ze zwiedzaniem, chodzeniem po górach itp. :o)
      potem dwuipółlatek wczasował jeszcze trzy tygodnie u dziadków (z bratem, bez
      rodziców) :o)

      doradziłabym więcej asertywności w stosunku do dziecka
      bo twój problem chyba na tym właśnie polega, że wydaje ci się, że dziecko jest
      ważniejsze, niż ty, masz więc z dzieckiem obowiązki, a nie przyjemnośći...

      pozdrawiam
      Judyta
      • mama.ba.zo Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 09.03.05, 11:55
        Zgadzam sie z Judytąk.
        Ja wprawdzie lubię dzieci, ale nie cmokam nad nimi jak nawiedzona. I jesli
        musze spiewac te samą piosenkę trzeci raz, mam dosyć. Nauczylam moją córkę
        akceptowac moją odmowę.
        Miłość nie polega przeciez na tym, żeby całkowicie zrezygnowac z własnego JA.

        Pozdrawiam Serdecznie
        Mama Basi i Zosi
    • athalia Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 01.09.04, 22:58
      Oczywiscie, ze to jest normalne. Tylko w Polsce temat depresji poporodowej i
      podobnych sytuacji sa zakazane. Zamiast pomagac kobietom, ktore zwyczajnie nie
      potrafia sie przystosowac do nowego czlonka rodziny i nowej roli, potrafia
      tylko krytykowac, ze sa nienormalne i zmutancone. Coz za podejscie!

      Bo ja chetnie bym uslyszala, jak sobie poradzic po porodzie, kiedy bedzie mnie
      zwyczajnie dziecko wkurzalo do granic mozliwosci.

      Wiele matek ma ogromne poczucie winy, ze nie sa takie jak te wszystkie kwilace
      mamy. A prawda jest taka, ze takich kobiet jest masa. Tylko boja sie
      wypowiadac, zeby nie zostac posadzone o bycie czarownica. smile Moze troche
      odwagi?
    • burza4 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 09.09.04, 18:35
      godiva1 napisała:

      > Dziewczyny, czy ja jestem jakos uposledzona?
      >
      > Mam trzyletnia panne w domu, zdrowa, sliczna, madra i kochana, ale w
      > przeciwienstwie do wszystkich mam, ktore twierdza, ze nie moga sobie
      > wyobrazic zycia bez swoich dzieci, ja sobie takie zycie wyobrazam bez
      > problemow. Co wiecej, marze o nim, chociaz, nie daj Bog, zeby mojej malej
      > cos sie stalo, ale to jest inna sprawa.

      O - jakbym o sobie czytała! wygłaszasz mało poprawne politycznie poglądy, stąd
      może miałaś wrażenie, że jesteś odosobniona w swoich uczuciach. Natomiast wiele
      moich koleżanek po cichu też się przyznaje do takiego myślenia. Ale nie głośno!
      nie wypada się afiszować z taką szczerością.

      W przeciwieństwie do Verdany, miło wspominam wcześniejszy okres bo moja
      nastolatka doprowadza mnie najczęściej do szału... Ale Verdana jakieś nietypowe
      dzieci wytrzasnęła...
    • godiva1 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 17.09.04, 20:35
      Wiecie co, bardzo Wam dziekuje za listy. Ja podswiadomie wiedzialam, ze ja nie
      jestem najgorszy dziwak, ale cieplo mi na serce, ze sa inne mamy, ktorym brak
      wolnosci, spokoju i rownoowagi wewnetrznej. Pobuszowalam sobie po innych
      forach i widze tyle listow, z ktorych wynika, ze dzieci dokladaja sie do
      stresow i sa powodem klotni miedzy malzenstwem, ze jest mi lepiej.
    • magania Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 15.10.04, 11:35
      Ja tez jestem mama ,tez Ani.I wiesz co?studiuje,spotykam sie z
      przyjaciolmi,moje dziecko w niczym mi nie przeszkadza.Jezdzimy z mezem na wczasy
      (ania pierwszy raz byla z nami na wyjezdzie jak miala 2 miesiace),teraz ma 1,5
      roku i jest swietnym kompanem na rower.Spotykamy sie ze znajomymi bardzo
      czesto,jezdzimy na ryby,grzyby(tez z ania).Czasami zostawiamy anie u rodzicow i
      wychodzimy gdzies wieczorem,ale najczesciej jak ania juz zasnie robimy sobie
      imprezke we dwoje w domu.Moje dziecko mnie w niczym nie ogranicza,wrecz
      przeciwnie!jest smieszna,zabawna,kochana ,daje mnostwo szczescia i jest malym
      kompanem do wszystkiego.Czasami jestem zmeczona,to oczywiste,ale nie lubie osob
      uzalajacych sie nad soba,wiecznie zmeczonych zyciem,ktore nie potrafia czerpac
      radosci z tego co maja.
      • lenpol Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 19.04.07, 17:23
        BRAWO BRAWO,MĄDRY POST,ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ.
    • kacper_ps Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 22.12.04, 08:26
      Droga mamo! w żadnym wypadku nie potępiam Ciebie i Tobie podobnych za to że nie
      lubicie dzieci. Każdy ma do tego prawo i jest to jego sprawa dopóki.... no
      właśnie. Odpowiedź mi w takim razie na pytanie dlaczego je w ogóle rodzicie? A
      może wydrukuj sobie swój post i zachowaj, aź twoja córka będzie miała naście
      lat lub więcej, wtedy pokaż jej ten tekst i spójrz w oczy. Może powie ci jak
      wtedy będzie się czuła.
      Dla mnie najważniejszą osobą w życiu zawsze będzie moja matka (bez względu ma
      siłę moich uczuć do męża), i chciałabym, żeby moja córka, obecnie
      ośmiomiesięczna CHCIAŁA za ileś tam lat powiedzieć tak samo. Pozdrawiam.
      • magan5 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 25.01.05, 23:23
        ehh...to ja sie chyab dąłaczę do tych wyrodnych...i powiem to młodemu jak
        wyrośnie ze wcale nie był moim hobby ( bo chyba taka jest teraz tendencja..ze
        dziecko to pasja i dyscyplina sportowa..)..mysle ze się nie obrazi..już teraz
        woli byc z kimś kto mu pozwala wkładac głowę w piekarnik i jeśc serek
        czekoladowy ( a mamusia nie pozwala..)...dzis mój maż zadał mi pytanie ;"co my
        bysmy bez młodego zrobili?"..i nasza wspólna odpowiedz :"oj dużo bysmy
        zrobili..."co nie zmienia faktu ze kochamy młodego i już..ja nie licze na to
        ze za jakieś kilka lat młody bedzie mi deklarował wielką miłość itd...nie po to
        mam dziecko zeby mnie ktoś kochał na zawsze!!!młody jest po to żeby żył tak jak
        mu sie bedzie podobało...i po to właśnie 'wyrodne" matki maja
        dzieci...pozdrawiam ( i rozumiem tych co dzieci mają i tych co nie
        mają...jedni lubią wygodę , drudzy na te wygodę liczą w przyszłosci..)
      • jowita771 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 12.10.05, 11:33
        piszesz, ze dla Ciebie zawsze najwazniejszą osobą będzie mama. to jednak nie
        dziecko??smile
      • margonik Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 20.10.07, 00:57
        A ja szczerze myślę, że jeszcze córka Godivy może być z niej kiedyś dumna i
        kochać ją jeszcze bardziej właśnie za to, że Godiva wyobraża sobie swoje życie
        bez dziecka, potrafi się realizować bez dziecka i postrzega siebie, jako
        autonomiczną od dziecka osobę.
        To bynajmniej nie znaczy, że swojej córeczki nie kocha, czy kocha mniej i myślę,
        że jest to kwestią dojrzałości, by dziecko (być może już nie jako dziecko) to
        pojęło.

        Ja bardzo szanuję swoją Mamę za to, że potrafiła cieszyć się życiem i realizować
        swoje marzenia.
        • menk.a Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 26.10.07, 23:47
          A Twoja mama lubiła Cię? Lubiła dzieci?wink
    • dodadoda1 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 28.01.05, 14:21
      Dziewczyny, po prostu macie te dzieci za WCZEŚNIE!
      Ja urodziłam moje kochane i jedyne diecko w wieku 39 lat i jestem bardzo
      szczęśliwa.
      Do tej pory zdązyłąm sie wyszaleć, wytańczyć, wyjezdzic , pozmieniać chłopaków
      i męzczyzn i poznać zycie od podszewki. teraz / mam meża/ i diecko i jestem
      szcęśliwa. oczywiście nie rezygnuje z zycia całkowicie i wiem, ze za kilka lat
      bede dalej zyc swoim zyciem. Po prostu trzeba zachodzic w ciaze i rodzic
      dopiero wtedy, gdy poczuje sie instynkt macierzyński a nie kiedy tak '" wypada".
      Gdyby tak wszystkie robiły nie byłoby problemów a jak się nie chce to nie
      trzeba mieć dziecka nigdy.
      • martencja009 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 08.02.05, 23:11
        Gorzej, jeśli instynkt macierzyński objawi sie nam w 67 wiośnie życia...
        • ismacie Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 08.03.05, 12:38
          A mi sie Drogie Mamy serce kraje,gdy czytam takie posty.Po jaka ciotke rodzicie
          te dzieci, ktore niestety z takim podejsciem rodzicow nie rozwina sie w pelni
          emocjonalnie (...)Czy do takich wnioskow dochodzicie po fakcie narodzin, czy
          wiecie o tym wczesniej?Ja doskonale rozumiem zmeczenie i brak swobody-sama
          jestem mama, ale to jest tylko przejsciowe i tak jak napisala jedna z mam
          dziecko moze byc swietnym kompanem naszego zycia.Im starsze tym oczywiscie
          lepszym.Tego Wam z calego serca zycze-SERCA i otwarcia na drugiego
          czlowieka,jakim jest tez dziecko.A tym ktore nie lubia dzieci i zdecydowanie
          nie chca ich miec lepiej niech pomysla o tym wczesniej!!!
          • ismacie Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 08.03.05, 12:47
            ismacie napisała:

            > A mi sie Drogie Mamy serce kraje,gdy czytam takie posty.Po jaka ciotke
            rodzicie
            >
            > te dzieci, ktore niestety z takim podejsciem rodzicow nie rozwina sie w
            pelni
            > emocjonalnie (...)Czy do takich wnioskow dochodzicie po fakcie narodzin, czy
            > wiecie o tym wczesniej?Ja doskonale rozumiem zmeczenie i brak swobody-sama
            > jestem mama, ale to jest tylko przejsciowe i tak jak napisala jedna z mam
            > dziecko moze byc swietnym kompanem naszego zycia.Im starsze tym oczywiscie
            > lepszym.Tego Wam z calego serca zycze-SERCA i otwarcia na drugiego
            > czlowieka,jakim jest tez dziecko.A tym ktore nie lubia dzieci i zdecydowanie
            > nie chca ich miec lepiej niech pomysla o tym wczesniej!!!


            Chcialam tylko dodac ,ze moje emocje wzbudzily Judytak i Magan5.
          • blackforeverr Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 09.10.07, 22:19
            ismacie napisała:

            > A mi sie Drogie Mamy serce kraje,gdy czytam takie posty.Po jaka
            ciotke rodzicie
            >
            > te dzieci, ktore niestety z takim podejsciem rodzicow nie rozwina
            sie w pelni
            > emocjonalnie (...)Czy do takich wnioskow dochodzicie po fakcie
            narodzin, czy
            > wiecie o tym wczesniej?


            Bo w naszym kraju jest przeolbrzymi przymus społeczny na założenie
            rodziny. Wiele kobiet poprostu ulega presji otoczenia - bo tak
            wypada, bo kobieta bezdzietna to wyklęta egoistka - a potem takie są
            tego skutki. Więcej tolerancji!
          • 1onewolf Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 11.10.07, 17:44
            z posiadaniem dzieci jest jak z bolącym zębem. boisz się iść do dentysty, więc
            łykasz prochy, chociaż niczego to nie poprawi na dłuższą metę. a jak już ból
            jest nie do wytrzymania i wreszcie siedzisz na fotelu to okazuje się, że nie ma
            czego ratować i zostaje ci tylko dziura po zębie - bronisz się przed posiadaniem
            dzieci, przesuwasz ten moment coraz dalej, aż w końcu orientujesz się, że jest
            za późno i dzieci mieć nie możesz lub nie masz z kim ich wychować.

            ja się "zdecydowałem" na dziecko pod lekką presją swojej kobiety (33 l. - tyla
            samo co ja) chociaż wcale nie czułem takiej potrzeby. starałem się myśleć o
            pozytywnych aspektach - seksie na maksa (no bo ponoć starsze kobiety mają
            problem z zajściem), nowym samochodzie (niby dla dziecka), no i tym, że za 18
            lat będzie po kłopocie. seksu na maksa wiele nie zakosztowałem, bo mamusia
            zapaliła od pierwszego razu smile z samochodu "dla dziecka" się wycofałem - wolę
            sportowy na dwie osoby niż jakiegoś niezgrabnego SUV-a, a te 18 lat wydają się
            potwornie odległe. na dziecko w trójwymiarowym USG patrzę jak biolog na nowy
            gatunek zwierzaka i dyskutuję z lekarzem o efekcie Dopplera dzięki, któremu
            możemy obserwować przepływ krwi u płodu. w styczniu poród, ale kombinuję czy w
            Alpach będzie śnieg przed Gwiazdką, to zdążę jeszcze pojeździć na nartach smile

            Ludzie - cieszcie się z własnego życia, jego doświadczajcie i nad nim pracujcie,
            dziecko będzie żyło swoim i te doświadczenia będą z waszymi całkowicie
            niekompatybilne.

            enjoy

            lonewolf
    • mela-blonda Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 18.04.05, 00:29
      A ja dzieci nie lubię, ale lubię swoje dziecko. Nigdy nie rozumiałam jak można
      ogłaszać, że LUBI SIĘ DZIECI. Przecież dzieci tak jak wszyscy ludzie są
      różne. Nie lubię wszystkich ludzi, lubię tylko tych, z którymi jest mi
      dobrze. I dzieci tylko z racji przynależności do grupy też nie lubię.
      Lubię 'fajne' dzieci smile Mam syna. Jest 'fajny', bywa nieznośny, czasem mam
      ochotę uciec od niego gdzie pieprz rośnie, a potem wracam przeszczęśliwa. Ale
      to nie znaczy, że go zawiodę, opuszczę, albo nie kocham. Czasem mam ochotę
      pożyć trochę własnym życiem, zrobić siku bez uwieszonego na szyi dwulatka,
      zjeść obiad bez niego na kolanach i wygodnie rozłożyć się w łóżku. Siedzieć,
      patrzeć się w ścianę i kontemplować rozłożenie farby - to moje marzenie. Lubię
      być sama, pomyśleć o sobie. A myślę o sobie na ostatnim miejscu, jak Matka
      Polka.
    • polibius Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 14.05.05, 19:58
      Ja mam podobne odczucia. Wiesz kiedy urodziłam Anię, byłam najszczęśliwszą
      osoba na świecie. NAstępne 3 miesiące były sielanką. Ania była spokojna, spała,
      a jak się budziła to się uśmiechała. Po 3 miesiącu wszystko się skończyło, a
      Ania przeobraziła się w wyjca.
      Jedna z dziewczyn napisała, że jej 1, 5 roczna córeczka jest świetnym kompanem
      do wycieczek wyjazdów itp. Ha, tez bym tak chciała. Dla mnie wyjście
      gdziekolwiek z 14 miesięczną obecnie córeczką to jedna udręka. W wózku nie chce
      jeździć ( a nie potrafi jeszcze chodzić) w sklepie wywija się, nawet w wózku
      sklepowym nie chce jeździć, wstaje i chce wyskakiwać. W samochodzie istny
      koszmar. Fajnie jest, kiedy Ania się uśmiecha, śpi i bawi się. Ale u nas te
      chwile są niezwyle rzadkie. Teraz wiem na pewno, że nie potrafię być mamą
      pomimo 32 lat i przygotowywania się do tej najtrudniejszej rokli życia. A
      najgorsze jest to, że dzieci mojej siostry wręcz uwielbiałam ( uwielbiam
      nadal), a do swojego nie moge się przekonać. Chciałabym mieć takie dziecko, z
      którym można gdzies wyjść bez obaw, że zaraz zacznie wrzeszczeć i płakać. NO
      ale trudno, takie mam i takie będę musiała wychować i kochać. Teraz coraz
      częściej myślę o chwilach, które były "przed" Anią i wstydzę sie tego...
      Chciałam jeszce dodać, że mój mąż we wszystkim mi pomaga i stara wspierać, ale
      teraz i jemu ręce opadają ( zwłaszcza po nocnym wyciu)
      Pozdrawiam, mama, która śpi ok 5 godzin na dobę... i już nie wytrzymuje
      • hanna26 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 15.05.05, 23:33
        Może twoja córka ma powody do płaczu? Może dajesz jej za mało swobody? Nasza
        dwulatka również jest świetnym kompanem do wszelkiego rodzaju wyjść, wyjazdów,
        zakupów w w supermarketach itp. Też nie chce siedzieć w wózku, ale to przecież
        normalne, marwiłabym się, gdyby chciała tylko siedzieć jak mumia w wózku. Dla
        mnie oznaczało by to, że jest coś nie w porządku. Cieszę się, że nasza mała ma
        duzo energii, pozwalamy jej łazić po sklepie, po ulicy, parku itd. Kiedy ponad
        rok temu nie umiała jeszcze chodzić, pozwalaliśmy jej dreptać przy wózku. Ona
        też oczywiście ma swoje humory, ale te humory dają się przewidzieć. Wiem, że
        kiedy jest zmęczona lub głodna, zaraz zacznie być płaczliwa.
        • polibius Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 16.05.05, 09:58
          NIe wiem, może daję jej zbyt malo swobody, ale jak tu pozwolić na czworakowanie
          po supermarkecie? Chociaż wczoraj i przedwczoraj Ania byla kochana, nawet w
          sklepie nie szalala, co prawda zakupy robione są w expresowym tempie. Chcialam
          rwnież dodać, że niania, która spędza z Anią większość dnia mówi, że Ania jest
          najfajniejszym dzickiem pod slońcem i jak cos mi sie nie podoba, to może ją
          zabrać uncertain .No bez przesady!!!!
          • kosciotrupek Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 13.10.05, 03:31
            No ale może właśnie coś w tym jest? Zachowania dzieci są reakcja na nasze
            zachowania, jeżeli Twoja córeczka tak się zachowuje, to warto poszukać przyczyny
            w swoim postępowaniu wobec niej. Ale to nie oznacza, że od razu musisz czuć się
            winna, poczucie winy nie jest dobrym doradcą. Lepiej spojrzeć na sprawę jak na
            zadanie do wykonania niż zadręczać się poczuciem winy albo udawać, że nic się
            nie dzieje. Pozdrawiam!
            • pamana Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 31.03.06, 21:50
              Mąz ci daje 2 wieczory w tygodniu wolnego??
          • niania78 komplementy twojej niani 10.05.06, 16:16
            Buchachacha! "Ania jest
            > najfajniejszym dzickiem pod slońcem" - jestem niania i sama prawie tego typu
            komplementy rodzicom "moich" dzieci, a co mam im powiedziec??? Wasze dzieci to
            rozpuszczone bachory??? I stracic prace?
            Tzn. lubie te dzieci, sa w porzadku, ale zdecydowanie nie mysle ze sa jakies
            wyjatkowe, ale coz, trzeba jakos dotrzec do klienta - biznes jak kazdy inny.
            A co do instynktu - mialam takowy w okolicac 12-15 roku zycia, teraz coraz
            mniej (moze trzeba wteyd bylo sie rozmnozyc), i corz mniej lubie dzieci.
            Myslalam ze to dlatego ze cudze, ale widze ze niestety nie i boje sie miec
            wlasne. A co do marketu - szeleczki (uprzaz) jest dobrym rozwiazaniem.
            Dziecko marudzi bo ma do ciebie wieksze zaufanie niz do innych, wie ze i tak
            bedziesz je kochac.
      • arszana a jaki mialas przebieg ciazy? 14.10.07, 19:59
        spokojnie z radoscia ja znosilas czy bilas sie z myslami, ze
        przeszkadza Ci swiadomosc rosniecia w Tobie nowego zycia? stres?
        Zawirowania emocjonalne? strach? Coraz bardziej przekonuje mnie
        teoria, ze spokojne ciaze i swiadome mamy bedace w ciazy najczesciej
        wydaja na swiat spokojne, bezproblemowe dzieci, oczywiscie sa
        wyjatki z natury jak zawsze, ale odpowiedz sobie na te pytania.
        • arszana ten post mial bys wyzej o kilka 14.10.07, 20:00
          w tej sytuacji jest bez sensu, bo dotyczy innego postu.. sorki.
    • kleopatra_kleo Ja lubię dzieci a nawet je kocham 19.06.06, 16:46
      i nie wiem jak tak można mówić o dzieciach a tym bardziej o swoich po co sie
      decydowałyscie na dziecko??? To takie uciążliwe dla was? To prawda że są kolki
      wybijające sie ząbki i wiele innych spraw ale jest też pierwsze słowo "Mama"
      dzieci są poprostu słodkie. Pewien pan napisał tu że wkrodce urodzi mu sie
      "bachor" jak tak można powiedzieć na dziecko na swoje dziecko, skoro nie
      chciałeś dziecka to są rożne sposoby na to aby go nie miec więc trzebabyło
      pomyslec wczesnie teraz dorośnij i stań sie odpowiedzialnym facetem teraz już
      ojcem albo lepiej odrazu zostaw ich w spokoju bo mniejszą krzywde zrobisz im jak
      ich zostawisz!!!
      Przez przypadek tu trafiłam i teraz żałuje. Ja mam dwie córeczki i bardzo je
      kocham i nigdy nie powiem że przez nie czegos nie mogłam zrobić i miałam i mam
      mniej czasu dla siebie.
      • hello.kitty80 Re: Ja lubię dzieci a nawet je kocham 22.10.07, 19:55
        Cóz ... słodkie dla mnie to są psiaki ale na pewno nie dzieci - ile kobiet tyle
        opinii ....
    • zwykladziewczyna5 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 15.10.06, 03:34
      Jaka ulge czuje, gdy czytam posty takie jak godivy. Ciesze sie cisza,
      przespanymi nocami, czasem, ktore moge poswiecic tylko mezowi i sobie. Ktos
      powie, ze spedzam duzo czasu wypisujac na forum. Co z tego? Wole to, niz
      wychowywanie dzieciaka.
      Nie rozumiem kobiet, ktore tak bardzo chca miec dzieci, ze zachodza w ciaze z
      przypadkowym facetem (znam takie kobiety). Traktuja mezczyzn jak dawcow spermy.
      Inne kobiety poddaja sie leczeniu bezplodnosci i przyjmuja konskie dawki
      hormonow.
      Nie zapominajmy o malzenstwach, ktore nie laczy nic oprocz dzieci i o tych,
      ktore sie rozpadaja, ale byli malzonkowie sa zmuszeni nadal byc w kontakcie z
      powodu dzieci, ktore stworzyli.
      Dzieci, dzieci, dzieci, niektorzy maja na ich punkcie swira. Ja wole koty.
      • szuwary4 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 24.02.07, 20:58
        Drogie Panie nie przejmujcie się, powiem Wam coś co Was może bardziej
        zbulwersuje niż mnie Wasze wyznanie. Dzieciom NIE JEST POTRZEBNA WASZA MIŁOSC,
        tytlko Wasza troska, której towarzyszy równowaga psychiczna i pogoda ducha.
        Miłość do dziecka, to taka okolicznośc, która te czynności zazwyczaj ułatwia i
        jest potrzebna Wam a nie dziecku.
        • justasa Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 26.02.07, 12:12
          a ja tez ich nadal nie lubie!mam 4 mies. synka ktorego kocham nad zycie a mimo
          to mecza mnie obce dzieci, ich ciagle gadanie ,gruchanie itd.nie wiem moze znam
          tylko dzieci ktore caly czas domagaja sie uwagi?!a ich nadgorliwe mamuski,
          ktore potrafia przerwac rozmowe z kolezanka aby wysluchac tego co ich pociecha
          ma po raz setny w ciagu 5 min.do powiedzenia.czy bedac matka trzeba miec
          takiego swira ?
          • ulamaja Re: Ja jestem mama i lubie dzieci 27.02.07, 14:57
            Mam 6 miesięczną córeczkę i jest kochanym pogodnym dzieckiem.Oczywiście jak jej
            coś dolega to jest marudna ale wystarczy ją wtedy przytulić i już jest
            lepiej.Nie było sielanki od początku,też miałam różne myśli a przede wszystkim
            jak płakała to miałam ochote jej "wlać"bo wtedy bym przynajmniej wiedziała
            dlaczego płacze.Ale wszystko się ustabilizowało gdy ja się uspokoiłam i
            zaczełam ją obserwować kiedy płacze i co chce mi przez to powiedzieć.No i jakoś
            się "dogadujemy"
            Natomiast nie lubie dzieci rozpuszczonych!!!!Którym wszystko wolno. Czasami gdy
            jakaś znajoma wpadnie z dzieciakomi to jest koszmar skakamie,bieganie
            rozwalanie wszystkiego z półek,szaf i szafek itd.,itd.,itd.Moje uwagi nie
            skutkują a zdecydowane protesty spotykają się z tym,że to na mnie się obrażają
            bo cytuje"w gruncie rzeczy nic Ci takiego nie zrobiło".A ja po wyjściu gości
            man fure sprzątania i nie rzadko coś zniszczone.Dodam,że lubie porządek.
            Nie wiem może jestem nienormalna ale ja mojemu dziecku nie pozwoliłabym na
            takie zachowanie.
            Ponieważ większość zachowuje się tak jak opisałam więc zaczynam myśleć,że coś
            jest ze mną nie tak.Co o tym myślicie?
      • megaego Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 09.10.07, 19:14
        jak mi ulżyło!! też nie znoszę dzieciarów, za skarby nie chcę ich
        mieć, nie widzę w nich nic atrakcyjnego, a bezkrytyczne mamusie
        doprowadzają mnie do furii!! nie potrafią zrozumieć, że ja nie muszę
        kochać ich progenitur, że przeszkadzją mi ryczące po całych nocach w
        sąsiednim pokoju w hotelu, kiedy jestem na wakacjach, żeby ODPOCZĄĆ!
        i też wolę koty!!
        • blackforeverr Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 09.10.07, 22:16
          a ja będę miała dwoje dzieci - jednemu dam na imię Azor, drugiemu
          Mruczek. Dla takich dzieciaków to mogę być oddaną mamusią.
          • hello.kitty80 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 22.10.07, 19:57
            Hehe - popiera! Ja tez mam coreczke rasy yorkshire terrier i kocham ja
            najbardziej na swiecie smile
      • blackforeverr Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 09.10.07, 22:25
        zwykladziewczyna5 napisała:

        > > Nie zapominajmy o malzenstwach, ktore nie laczy nic oprocz
        dzieci i o tych,
        > ktore sie rozpadaja, ale byli malzonkowie sa zmuszeni nadal byc w
        kontakcie z
        > powodu dzieci, ktore stworzyli.
        > Dzieci, dzieci, dzieci, niektorzy maja na ich punkcie swira. Ja
        wole koty.


        Właśnie, dzieci odejdą w świat i co dalej? Dwoje obcych ludzi ze
        sobą? Nie rozumiem teorii, która głosi, że celem małżeństwa jest
        dziecko. Masz rację, jak wiele kobiet traktuje mężczyzn tylko jak
        dawców nasienia i bankomaty, a całą uwagę skupiają na progeniturach.
        A potem dziwią się, że po latach małżonek wycina numer.
    • hagond Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 01.03.07, 23:11
      Bosz, jakie cudowne miejsce! Cieszę się, że Was (przypadkiem) znalazłam i że już
      się nie czuję jak jakieś dziwadło. Ja też nie lubię dzieci, sama mam troje
      (czasem myślę, że to jakiś kosmiczny plan dla mnie, rodzaj próby czy zadania w
      samodoskonaleniu), kocham je, bo są moje, to chyba zrozumiałe. Dzieci jako takie
      są głupie, nudne i hałaśliwe. A moja przyjaciółka, która lubi dzieci, nie ma z
      wyboru i mówi, że ona to ma dzieci u mnie i za nimi przepada, bo w każdej chwili
      może przecież wyjść. Ta to ma dobrze.
      A już najbardziej nie lubię pańć, które cmokają do każdego napotkanego smarkacza
      i popiskują, że maleństwa są taaakie słodkie. Jasne, zwłaszcza o piątej rano,
      kiedy mnie budzą i pod wieczór, kiedy padam na pysk, a one domagają się
      nieustannej obsługi.
      I WCALE nie uważam - jak to się w naszym kraju głosi - że dzieci to nadrzędny, a
      może i jedyny cel życia KAżDEJ kobiety.
      Za fantastyczne miejsce dziękuję i niech Wam Bozia w dzieciach wynagrodzi. Brr
      • meganka.2 szlag mnie trafił... 19.10.07, 00:14
        akurat przy Twoim poście, sorry. Jedno podstawowe pytanie. To, że
        nie lubisz dzieci wiedziałaś chyba wcześniej aniżeli spłodziłaś
        trójkę? Mniemam, że nie urodziłaś trojaczków, hę? Prezerwatywa pękła?
        Zapomniałaś tabletki? Czy po prostu byłaś i jesteś ograniczona?

        Można wszystko pisać, ale to jakim językiem piszecie o tym nie
        lubieniu dzieci, naprawdę powala mnie z nóg. Kobiety...
        A te, co bardziej lubią kotki i pieski, to dopiero świruski.

        Ja nie lubię po prostu głupich ludzi a w szczególności głupich
        kobiet (czy może akobiet).
        • sabrossa Re: szlag mnie trafił... 19.10.07, 00:29
          fakt - to, że raz antykoncepcja nie zadziała (najlepiej "skojarzona" czyli
          tablety+prezerwatywa) to rozumiem, ale żeby aaaż trzy razy ?? Z takim
          "szczęsściem" to pewno w totka wygrałaś przynajmniej raz
        • echtom Re: szlag mnie trafił... 19.10.07, 08:57
          A mnie szlag trafił przy twoim. Ty, jak rozumiem, lubisz dzieci.
          Napisz jeszcze, w czym to się przejawia. Masz kilkoro, pracujesz w
          żłobku, przedszkolu, domu dziecka? Twoja przedmówczyni wyraźnie
          napisała, że s w o j e kocha, czyli instynkt działa u niej
          prawidłowo. U mnie też działa, co nie zmienia faktu, że denerwuje
          mnie modne od epoki romantyzmu zachwycanie się dziećmi i
          podkreślanie, o ile są lepsze, mądrzejsze, wrażliwsze itp. od
          dorosłych. Tak naprawdę dzieci są egocentryczne i niezdolne do
          odpowiedzialności, więc o jakiej przewadze tu mówimy? I opieka nad
          nimi jest uciążliwa, dlatego nie każdy jest w stanie jej sprostać
          bez wspomagania hormonów, jakie się uaktywniają po urodzeniu
          własnego. Ja też szokuję otoczenie stwierdzeniem, że nie lubię
          dzieci. Pamiętam btw. dyskusję z poprzedniej pracy, w której
          najbardziej oburzonymi miłośnikami dzieci okazali się ci, którzy
          własnych nie mieli i jakoś w najbliższej przyszłości nie planowali
          (a byli to ludzie ok. 30). A te "nie lubiące świruski" to byłam ja i
          koleżanka wychowująca czworo, i to bynajmniej nie z ciemnoty czy
          nieznajomości antykoncepcji, tylko świadomego wyboru. Dzieci
          potrzebują rozsądnych, kochających rodziców, a nie gadania o tym, że
          normalny człowiek m u s i je lubić.
        • arieska Re: szlag mnie trafił... 24.10.07, 14:38
          meganka.2 napisała:
          > A te, co bardziej lubią kotki i pieski, to dopiero świruski.
          >
          Taak, orzekla wyrocznia! Kobieta, czy Ty jestes nawiedzona? Jesli
          nie cierpie dzieci i nie mam potrzeby ich posiadania, a kocham psy
          to jestem nienormalna? Co to ma do rzeczy? Zaczynam rozumiec,
          dlaczego tak wiele dzieci dreczy zwierzeta-pewnie rodzice Twojego
          pokroju ucza je, ze sa niegodne dobrego traktowania, bo przeciez
          dziecko to pepek swiata i nikt nie ma prawa myslec inaczej, a juz
          lubienie zwierzat to pewnie zboczenie. Jakim prawem nazywasz kobiety
          nie przepadajace za dziecmi "akobiecymi"? Analogicznie Ciebie
          powinno sie nazwac garkotłukiem, ktoremu gary i pieluchy mózg
          przyslonily, gdyz swiata poza tym nie widzisz. Jestes tez totalnie
          zamknieta na poglady odmienne od Twoich, ale to niestety
          charakterystyczne dla tych, ktore mysla,ze wszystkie rozumy
          pozjadaly i to dopiero jest przykre.
    • joasiek75 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 14.05.07, 16:23
      U mnie sytuacja wygląda podobnie,nie moge powiedziec że dzieci nie lubie,ale sa
      dla mnie obojętne poprostu!jestem mamą 3 letniego chłopca,po urodzeniu byłam
      szczęśliwa ,że w końcu mnie nic nie boli,bo poród miałam straszny!!!!!
      W ciąży lubiłam być,super bez komplikacji!PO porodzie mały był chory więc
      musial zostać na 2 tyg.w szpitalu,cieszyłam sie że moge odpocząć!pużniej
      wróciła do domu,był dzieckiem niekłopotliwym i nie mogę powiedzieć że go nie
      kocham,bo był taki czas że 2 miesiące byłam bez niego i strasznie za nim
      tęskniłam i płakałam,teraz myśle jak fajnie wtedy było!Ok.teraz ciszę się ze
      pójdzie do przedszkola i będe miała troche spokoju!Pracuje w domu ,więc go nie
      mam nigdy!!!Kiedyś myślałam że będe jeszcze mieć dzieci,teraz za żadne skarby
      nie nie!tatuś rozpieszcza małego a mnie cholera szczela,że co z niego wyrośnie!
      Wstrętny rozpieszczony jedynak!Gdyby go zabrakło to nie mogłabym napewno tego
      znieść!Nie lubie się np.z nim bawić,czsami to robie b.krótko!Nudzi mnie to!
      Czytam mu książeczki to jest ok.lubie to.jestem dumna z niego jak się czegos
      nauczy,np.teraz umie pedałować i jeżdzi rowerkiem bez bocznych kółek,co w jego
      wieku jest nie często spotykane.Wogóle jest mądrym i ślicznym chłopcem i go
      kocham,ale potrzebuje czasu dla siebie,a mam go naprawde mało.aha,Tak do 25
      roku życia nie chciałam wogóle miec dzieci ,póżniej mi sie odmieniło i ok 30
      urodziłam syna.W tej chwili juz bym na to sie niezdecydowała!
      Tak samo jak autorka wątku myślałam ze jestem jekaś pokręcona!!!
      Mam znajoma która ze swoim syneczkiem jeżdzie na karate,a jest w 3
      kl.podstawówki.łomatko boska,wogóle taka popieprzona matka polka,nie mam z nią
      kontaktu od 2 lat bo mi na zwracanie sie brałao jak to widziałam.
      Ok ,wyrzuciłam co miałam na wątrobie!!!!
    • konfederatka no niezle 1 18.06.07, 21:36
      witaj!
      wydajesz mi sie fajna babkasmilepo tym co przeczytalam oczywiscie.ze mna w
      niektorych kwestiach podobnie i czasami marze zeby tez sie uwolnic od gabi,a
      ma dopiero 7 miechow.ostatnio udalo mi sie z mezem wyjechac na wycieczke
      rowerowa do lasu na rowniutkie 3h, a gabrysia byla u babci i dziadka.ciezko mi
      bylo wracac do domu,bo moglabym chyba jedzic jeszcze z 3h ale no coz c'est la
      vie!nasze dzieci pragna nas i naszego towarzystwa choc nie vice versa,jak takie
      psiaczki wierne,chodza i szarpia za ngawke,i niestety nie ma od tego ucieczki.
      pozdrawiam serdecznie przypadkeim przeczytalam twoj list i jeden o anemii,
      wystarzcy zmykam ide poczytac ksiazke -to moje jedyne chwile kiedy obcuje sama
      z soba i nikt mi nie przeszkadza smile
      jola
      • anajka Re: no niezle 1 19.06.07, 01:38
        .......a ja sie wam dziwie....
        pewnie, ze jak kazda mama tez jestem zmeczona i nieraz juz mam dosc. w dodatku
        mam meza, ktory przy dzieciach nie robi praktycznie nic. nikt mi nie pomaga, bo
        mama pracuje, a tesciowa jest za granica.
        przed chwila wyszlam z forum "strata dziecka. chore dziecko".... serdecznie
        polecam tym wszystkim narzekajacym mamom. mysle, ze tamte mamy wszystko by
        oddaly, zeby miec tak samo "źle", jak wy! ja tez straciłam pierwsze dziecko
        (poronienie)i nawet nigdy nie osmiele sie powiedziec, ze wiem, co one czuja,
        bo... nie wiem. ja stracilam malenstwo, kiedy bylo jeszcze fasolka....
        wam tez radze zastanowic sie nad tym, co piszecie... bo sa to po prostu brednie.
        • natalia414 Re: no niezle 1 19.06.07, 11:45
          Nikt wam nie kazał miec dzieci
        • teyoo do Anajki 21.08.07, 22:42
          anajka napisała:

          > wam tez radze zastanowic sie nad tym, co piszecie... bo sa to po prostu brednie

          Zastosuj tę zasadę, którą radzisz innym, także do siebie. Bo może to ty piszesz
          brednie.
          Te kobiety, które napisały, że nie lubią/nie chcą mieć dzieci, napisały prawdę,
          szczerze, i może brzmi to niewygodnie i niepoprawnie politycznie, to są to w
          100% ich prawdziwe odczucia. Jak możesz pisać o czyichś odczuciach, że to
          brednie? Lepiej sama się zastanów, zanim napiszesz takie głupoty.
          • drahe Re: do Anajki 10.10.07, 14:16
            Ja tez nienawidze bachorow i ciesze sie, ze nie tylko ja. Te
            dziewczyny, co o tym pisaly, pisaly SZCZERZE!
            pracowalam dlugo i czesto jako niania, i Wam powiem, ze
            takie "nielubiace dzieci " nianie sa najlepsze - koncentruja sie
            glownie na tam, by podopiecznemu sie nic nie stalo, a jak gowniarz
            wierzga to, w przeciwienstwie matek, pozostaja spokojne i mowia
            sobie: jeszcze tylko 2 godziny i oddam Cie z powrotem.
            • zigzac1 trudne sprawy 10.10.07, 16:57
              zgadzam sie opinia, ze dzieci sa takie, jak wszyscy ludzie -fajne i niefajne. Nie przepadam za dziecmi, szczegolnie w duzych grupach, szczegolnie z matkami, ktore sa gotowe na wszystko dla swoich dziecii pozwalaja im przerywac sobie rozmowy i wlazic na lby.
              Po co w takim razie miec dzieci? Bo chce sie miec wlasne, fajne, najfajniejsze. A decyzja jet oczywiscie trudna na maxa, bo nie cche sie, zeby traktowano nas tylko jak matke, chce sie robic kariere i jednoczesnie chce sie miec dziecko.
              Jestem w ciazy i obawiam sie swoich uczuc, bo juz czuje sie uwieziona i zastanwiam sie co bedzie dalej.
              ale chcialam tego i staram sie byc konsekwentna. choc nie jest to latwe.
            • mindhardcore Re: do Anajki 12.10.07, 13:34
              Dzieci nigdy mnie nie obchodziły, a będąc w ich towarzystwie czułem się
              niezręcznie. Rzecz zmieniła się stopniowo po urodzeniu córki. Kiedy pierwszy raz
              ujrzałem ją w szpitalu, pomyślałem dosłownie - czy to małe zwierzątko to moje
              dziecko. Było mi zupełnie obce. Natomiast z każdym kolejnym dniem sytuacja się
              zmieniała i teraz uważam, że moja córka to jest coś najlepsze co mnie w życiu
              spotkało.
              Nic nie daje takiego szczęścia jak własne dziecko - pod warunkiem, że się je
              chce i jest się gotowym na odrobinę poświęcenia.
              • fra_mauro Re: 12.10.07, 16:18
                Wątek- bomba ! Dawno nie czytalam tylu szczerych do bolu wypowiedzi.
                Ja równiez - jako nie-matka, a pozniej i obecnie jako matka
                przechodzilam i przechodze rozne fazy "milosci" do dzieci i pogladow
                na potrzebe (badz brak)ich posiadania. To chyba zupelnie normalne.
                Dziewczyny bez dzieci i matki-dzieciom, ktore otwarcie przyznajecie
                sie do swoich "niezbyt-pozytywnych" uczuc wzgledem mlodszych- nie
                przejmujcie sie. Oczywiscie mowa do tych, ktore sie czasem
                przejmuja. Jestesmy w koncu tylko ludzmi. Winny temu jest kreowany w
                rozwinietych spoleczenstwach glownie na potrzeby komercyjne obraz
                idealnej matki-czystej, usmiechnietej, cierpliwej, swietnie
                zorganizowanej i majacej rownie idealne dziecko. Im czesciej nie
                przystajemy do tego wizerunku- tym wiecej w nas frustracji.
                A macierzynstwo bywa piekne, wzruszajace, brudne, irytujace,
                wyzywajace, nudne, radosne, i tak dalej. Mozna mnozyc najbardziej
                przeciwstawne okreslenia.
                Pozdrowienia,
                • bozywoj1 Re: do anajki 12.10.07, 18:04
                  wszyscy tu piszacy ktorzy nie lubia dzieci i nie maja instynktu macierzynstwa
                  maja zaburzenie organizmu. Moze to byc zaburzenie genetyczne lub psychiczne
                  wynikajace z niewlasciwego wychowania w okresie dziecinstwa. Kazdy prawidlowo
                  funkcjonujacy organizm dazy do przedluzenia swojego gatunku. To nie swiadomy
                  wybor a instynkty.
                  Jesli jakies instynkty nie wystepują, mowimy o zaburzeniu lub schorzeniu. Osoby
                  ktore twierdza ze to jest ich swiadomy wybor to tylko im sie tak wydaje, a tak
                  naprawde decyduje o tym ich organizm.
                  • rangheros Do Bozywoj 1 12.10.07, 23:57
                    Poniewaz swoje "madrosci" juz zamiesciles w innym miejscu, ja
                    zamiesczam na nie po raz drugi odp:

                    Po przeczytaniu Twojego postu poczulem instynkt dania Ci w ryj za
                    glupote....po namysle.. nie zrobilbym tego jednak, bo jestem
                    czlowiekiem i panuje nad instynktami.
                    Jest ich wiele np. bardzo lubie kobiety i gdyby nie to, co
                    napisalem powyzej zdradzalbym malzonke na kazdym kroku...

                    Wracajac do tematu nie mam ochoty by posiadac dzieci, bo lubie
                    wygodne zycie i .....cisze. Dlatego instynkt musi ustapic miejsca
                    racjonalnemu mysleniu i moim preferencjom.
                    W ogole dziwie sie, ze ludzie musza sie tlumaczyc, ze nie lubia
                    dzieci. Niestety tacy jak Ty z "instynktami" dali in
                    zdrowo "popalic" w zyciu, wiec teraz odreagowuja na forum.
                    • snowflake1 Re: Do Bozywoj 1 13.10.07, 00:25
                      A to psychol ten bozywoj! Przedluzenie gatunku?? Dobre sobie,
                      przeciez nie jestesmy zwierzetami, tylko istotami myslacymi.
                      A do autorki watku: Ja rowniez nie lubie dzieci mimo, ze mam jedno
                      (ktore nawiasem mowiac jest calkiem, calkiem) i uwazam sie za osobe
                      w pelni normalna. Ale cudzego dziecka nie dotkne, chyba zeby mialo
                      sie utopic.
                      • malinova14 dla mnie takie odczucia sa rowniez nienormalne 14.10.07, 09:22
                        Jak mozna tak wogole to czuc majac dziecko ?
                        Trzeba naprawde miec psychiczy problem bo normalne to nie jest.
                        I ktoras piszac o stracie dziecka zwrocila uwage ze kobiety
                        niedoceniaja tego co maja a te ktore stracily ,poronily wszystko by
                        oddaly zeby tak nie miec na nic czasu,nieprzespac nocy .
                        Czy moze takie kobiety sa wygodnymi egoistkami ktorym najlepiej
                        byloby samym miec mase czasu tylko dla siebie,podrozowac rozwijac
                        duchowo,/co zabzdura bo majac pare dzieci mozna tez to wszystko
                        robic i je kochac ponad wszystko/
                      • malinova14 Re: Do Bozywoj 1 14.10.07, 09:27
                        snowflake1 - masz "skrzywione" uczucia i raczej nie sa jak dla mnie
                        normalne.
                        Piszesz o swoim dziecku ze jest calkiem,calkiem boze a jaka ty
                        jestes tez calkiem calkiem?
                        o obcym ze bys niedotknela???!!!
                        Takie zachowania kojarza mi sie z zimnymi wyrafinowymi egoistkami.
    • pokonewka Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 14.10.07, 10:55
      Piękny ten wątek big_grin Powinnam sprzątać, korzystając z tego, że dziecko przebywa chwilowo z małżem u teściów, ale wprost nie mogłam się oderwać.

      Pozdrawiam wszystkie normalne mamy, nie popadające ani w jedną, ani w drugą skrajność. A tym wszystkim, które nie uważają, aby dziecko miało koniecznie być pępkiem ich świata, polecam książkę "Pierwsze dziecko zmienia wszystko" (ostatnio ukazało się wznowienie). Tu można przeczytać kawałek:

      interspar.pl/produkty-65/Pierwsze_dziecko_zmienia_wszystko_Gertrud_Teusen

      Długi ten link, na wszelki wypadek podaję jeszcze w takiej formie:

      tiny.pl/1n5b
    • moniek Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 14.10.07, 14:26
      Ja też jestem matką mój syn ma kilka tygodni. Przed jego narodzinami też żyłam
      intensywnie i przyjemnie a teraz moje życie sprowadza się to całodobowej
      obsługi. Od tego można dostać depresji i ja jestem w stanie zrozumieć kobiety,
      które tak czują.
      Wiem, że jeszcze nie raz będę płakać z bezsilności czy strachu z powodu syna,
      ale tak naprawdę kiedy na niego patrzę to wiem gdzieś tam głęboko, że on jest
      darem. I nie chcę być banalna, tak czuję. A do końca życia nie zapomnę momentu
      kiedy mi po porodzie położyli go na brzuchu. To było doznanie kosmiczne, ten
      dotyk mokrego, ciepłego i o dziwo ciężkiego ciałka to coś co będzie chyba
      ostatnią rzeczą o jakiej pomyślę przed śmiercią..
      • mirror43 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 15.10.07, 15:52
        U mnie troche inaczej. Zawsze uwielbialam dzieci, nie moglam sie doczekac kiedy
        bede miala swoje. Czekalam wiec dlugo, bo zawsze bylo costam - ostatnie wakacje,
        lepsza praca itd itp.
        Potem bylam w upragnionej ciazy i czulam sie fizycznie i psychicznie genialnie.
        Pelna euforia, zadnych dolegliwosci. Gdy sie urodzilo dziecko, oszalalam ze
        szczescia. Problem byl tylko, ze dziecko nie lubilo spac. W nocy ciagle plakalo.
        Budzilo sie 10 razy. Maz nie mogl za bardzo wstawac do dziecka, no bo praca
        rano, a ja w koncu w domu siedzialam ;/ W koncu jakos sie przyzwyczailam, ale
        dziecko nie przesypialo nocy, az kiedy poszlo do szkoly, co dla mnie bylo
        oczywiscie pewnym problemem ;/
        Najpierw nazywalo sie "najtrudniejszy pierwszy miesiac", potem "pierwsze trzy"
        itd itp
        Dziecko jest NAD-nie wiem co, nie moglo NIC zrobic beze mnie. Nie mialam 5 min.
        bez dziecka, wyobrazcie sobie moja cierpliwosc. Ona juz nie istnieje. Oczywiscie
        kocham moje dziecko i tesknie gdy nie ma go w domu (np. w wakacje), ale teraz
        zdecydowanie nie lubie innych dzieci, denerwuja mnie, nie jestem w stanie
        niuniac nad cudzymi wozkami i zaczepiac obce dzieciaki w autobusach, jak robi to
        moja mama (brrr....)
        • moniakos1 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 15.10.07, 19:25
          musze powiedzieć że mam tak samo jak autorka. Uwielbiałam dzieci,
          nie mogłam się doczekać własnego.... a teraz gdybym mogła cofnąć
          czas.... Nie wiem czy wynika to z lenistwa czy czegoś innego ale mi
          się poprostu nie chce bawić, jak pytam czy jest głodna i mówi że nie
          to się ciesze bo np nie chce mi się wstawac i robić kanapki (taki
          przykład), w ogóle nic mi sie nie chce. Pracuję odkąd mała skończyła
          3 mce, teraz ma prawie 4 lata. Wolałam jak była niemowlęciem.
          Oczywiście jak jej nie ma tęsknię, życie bym za nią oddała ale coś
          jest ze mną nie taksad Jest mi p[rzykro ale nie umiem tego zmienić.
          Chciałabym aby moim jedynym obowiązkiem była praca a tymczasem praca
          to mija jedyna rozrywka. Eh..
          • wy-logowana Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 21.10.07, 15:06
            moniakos1 napisała:
            > jak pytam czy jest głodna i mówi że nie
            > to się ciesze bo np nie chce mi się wstawac i robić kanapki (taki
            > przykład), w ogóle nic mi sie nie chce.

            To czystej wody lenistwo! Wiem, bo tez tak mam wink. Z nielubieniem
            dzieci nie ma nic wspolnego.
    • yagiennka Znam conajmniej kilka kobiet 15.10.07, 20:06
      które urodziły własne dzieci i nadal nie lubią dzieci smile Oczywiście swoje
      kochają nad życie. Ciekawe to zjawisko. Ja chyba będę podobna. Nie pałam żadnym
      dziwnym uwielbieniem dla wszystkiego co jest pulchne i różowe i uroczo sepleni.
      Tez raczej nie lubię dzieci. Tzn. lubię już dzieci starsze (niektóre), takie z
      którymi można sobie pogadać i ciekawych rzeczy się od nich dowiedzieć. Ale
      małych na pewno nie. Wręcz uważam ze maluchy sa nudne - kiedyś krótko pracowałam
      jako opiekunka i umierałam z nudów. To było najnudniejsze zajęcie w moim życiu.
      Ale swoje dzieci chcę mieć smile
      • annszc Re: Znam conajmniej kilka kobiet 16.10.07, 05:11
        ja nie wiem jak to mozliwe ale autorka wątku po prostu przelała
        moje odczucia i przemyślenia na papier ! Naprawde doskonale Cie
        rozumiem i tez doskonale wyobrazam sobie życie samej, bez dziecka.
        Co jak piszesz nie zmienia faktu ze go kocham ( ale chyba od
        niedawna, a ma 13 miesiecy, a dodam ze starałam sie o niego z
        problemami przez 4 lata !!! ). Pozdrawiam
    • ik.a Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 16.10.07, 17:28
      Prawie jakbym czytała o sobie. Moja córka ma osiem miesięcy, a od siedmiu
      miesięcy wiem, że będzie jedynaczką smile
      • monikahp1 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 17.10.07, 13:38
        nie bede sie powtarzać, "że to tak jakbym czytała o sobie", bo tak
        rzeczywiście było, moja córeczka przyszła na świat 9-miesięcy po
        ślubie a dla mnie jakby się świat zawalił, miałam podróżować,
        dorabiać się i pobyc we dwójke przez przynajmniej rok a tu w
        pierwszym roku małżeństwa pojawiła się Ona (przynajmniej przesypiała
        całe noce) tez czekałam na "wychodne", które miałam raz w tygodniu,
        odliczałam dni z radościa szłam do pracy a do domu wracałam powoli,
        czas leciał a moja córeczka Zosia dorastała i musze wam powiedzieć,
        że jak skończyła trzy lata to coraz rzadziej się z nią rozstawaliśmy
        i włóczyliśmy sie razem we trójke (nawet w pełnej świadomości
        rezygnowaliśmy z wychodnego) przełomem był wiek przedszkolny bo
        Zosia zaczeła sie sama bawić i nie siedziala ciągle na kolanach i
        nagle .... zaczeła żyć własnym życiem, zaczeły się Kinderbale - tzn
        luzik na jaieś 2-3 godziny, wizyty u koleżanek (nieraz o zgrozo
        koleżanki odwiedzały Zosie), Zoska miała byc jedynaczką (tzn ja tak
        uważałam i nie chciałam sie dac przekonać) ale jak tak zaczeła być
        samodzielna to mi czegos zabrakło i jak zosia skończyła pięc lat
        urodził jej się braciszek. Przyrzekam na wszystkie świętości tez
        miałam depresje (po drugim dziecku już jej nie było), siedziałam i
        nad nią wyłam bo wszystkie koleżanki balowały a ja nie, nie lubiłam
        i chyba nie lubie innych dzieci-Zosia była pierwszym dzieckiem,
        któremu zmieniłam pieluche. Dzieci dorastaja i przestają trzymac sie
        naszych spódnic a zycie wraca do normy ,nigdy nie jest już wprawdzie
        tak samo jak przed pojawieniem sie tego trzeciego człowieka w naszym
        poukładanym świecie ale człowiek ma wiecej czasu dla siebie.
        MATKA PRACUJĄCA - posiadająca 8- letnią Zosie i 3-letniego Dominika
    • marcelka38 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 17.10.07, 13:28
      Doskonale rozumiem godivę bo czesto czuję się bardzo podobnie..
      niestety... i tez zastanawiam się nad swoją "wyrodnością". Mam
      prawie czteroletrniego synka bardzo go kocham, nie wyobrażam sobie
      już życia bez niego, ale często mam ochote spakowac walizki i uciec
      gdzie pieprz rosnie... I nie wcale nie jestem niedojrzałą
      emocjonalnie nastolatką, tylko matką, kóra zdążyła sie już wyszaleć
      przed urodzeniem dziecka,(urodziłam mając 36 lat po długich
      oczekiwaniach). Tyle, że mój maluch od urodzenia nie przypominał
      śpiącego aniołka, tylko ciągle wyjącego diabełka niestety... Dzisiaj
      byłam ze swoim kawalerem w przychodni i pani "środowiskowa"
      przypomniała mi mój pierwszy rok z zycia mojego maluchasmile Moje
      zmęczenie i psychiczne i fizyczne, moje ciągłe wizyty u lekarza,
      pobyty w szpitalu: " no bo przecież dziecko nie może nie robić nic
      innego tylko wyć!!! Niestety mogło...Środowiskowa
      powiedziała: "nigdy w swojej wieloletniej karierze nie spotkałam
      takiego dziecka i mam nadzieję, że już nie spotkam. I chyba nie
      uwierzyłabym, gdybym nie widziała na własne oczy". A bywała, często
      i gęsto... No ale było.. minęło.. Teraz mam baaardzo żywego
      ukochanego urwisa, z rozbrajającym uśmiechem i "błyskiem" w oczach
      który gada non stop, nie usiedzi w miejscu pięciu minut, do zabawy
      zawsze potrzebuje towarzystwa i ciągle nowych atrakcji ... Jestem z
      nim drugi tydzień cały czas w domu (bo chory) i " niewyróbka". Nie
      ma aż tak pomocnego mężą (wręcz przeciwnie) - to on uciekał i ucieka
      nadal (może mniej, ale jednak), a ja uciec nie mogę.. I jeszcze raz:
      godivo - rozumiem sie doskonale. Zazdroszczę mamom, które moga
      spokojnie wszystko zrobić w domu, bo dziecko zajmuje się chociaż
      przez moment samym sobą, albo mają zawsze pomoc. Ktoś powie - "mój
      błąd". Może i mój, ale dom to niestety nie tylko dziecko, ale też i
      pranie, gotowanie, sprzątanie itp - wszyscy dokładnie to wiedzą ..
      Na wolontariatach zajmowałam się wiekszą grupa maluchów i doskonale
      sobie radziłam - bo pośięcałam się tylko jednemu zajęciu. I w teorii
      jestem dobra niczym super niania- bo i pedagog i psycholog.. I co z
      tego, kiedy normalnie czasami ma dość... Tyle, że potrafię się do
      tego przyznać.. To ogromny plus.. Wolę takie matki, niz te, które
      robią dobra mine do złej gry, albo sadzają dziecko na cały dzień
      przed telewizorem (o ile dziecko się daje) i udaja takie super
      mamusie oburzone, że mozna mieć dość..
      A jakbyś godivo chciała pogadać to pisz na priv. I trzymaj się i
      trzymajcie sie wszystkie zmęczone matki
      • gama2003 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 19.10.07, 11:37
        Jestem mamą prawie czteroletniego chłopczyka.I kocham go
        ogromnie.Zostałam mamą świadomie, ale rzeczywistośc czasem mnie po
        prostu przerasta.Moj syn mało spał od urodzenia. Pierwsze tygodnie
        przetrzymałam prawie zupełnie bez snu.Zasypiał na kwadrans- ja w tym
        czasie nie zdażyłam ....i płacz od nowa.I tak non stop- przewracałam
        się ze zmęczenia.I nie miałam w sobie krzty radości z macierzyństwa-
        kto rzuci we mnie kamieniem? Lekarka kazała mi wypoczac- jak, pytam?
        Mąz szedł do pracy- jak mówił- odpocząc...Potem było nieco lepiej-
        przez dlugi czas około 3 godzin przerywanego snu w ciagu nocy...
        Do tej pory super przespana noc to święto.Nigdy nie jestem
        wypoczęta, nigdy nie jestem sama.Zawsze z dzieckiem, zaczął chodzic
        do przedszkola, ale często choruje, wiadomo jak wyglądają
        przedszkolne początki.
        Samodzielne wyjścia- może kilka przez te 4 lata.Zapału na cudowna i
        energetyczną zabawę z synem mam codziennie na kilka godzin- a co z
        resztą ? Przecież zostając mamą nie przestajemy byc dorosłym
        twórczym człowiekiem.I miec dorosłe obowiązki.Mój syn jest
        wspaniałym i mądrym chlopczykiem- ale tez ogromnie absorbującym.
        Zanim zostałam mamą bardziej lubiłam dzieci, teraz mnie obce
        dzieci często drażnią, cierpliwości starcza mi tylko dla syna a i tu
        miewam niedoborywinkMoże jestem nienormalna.Ale takie tiutiusiające
        matki skupione tylko i wyłacznie na dziecku, wręcz żyjace jedynie
        jego życiem- to dla mnie też nie objaw normalności.Pewnie zdrowy
        jest złoty środek.Bardzo chciałabym do niego dojrzec.I umiec cieszyc
        sie tak samo macierzyństwem jak i dorosłym, osobniczym zyciem.Bo
        wbrew pozorom to nie jest to samo.
    • bietka2 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 20.10.07, 01:44
      I dla mnie to jest najgorsze. Juz dawno miałam taką obserwację, że
      Polacy zo do zasady nie lubia dzieci, chyba że swoje. Stąd to
      przekonanie moje dziecko jest cudowne, inne niz wszystkie. Tekst
      matki 4 latka jak mój najmłodszy syn miał 1,5 roku: Czy pani może
      cos zrobic, pański syn niszczy mojego syna???!!! No i niestety,
      widziane ostatnimi czasy tabuny jedynaków (żeby nie było: sama
      jestem jedynaczką)i ci na maksa przewrażliwieni rodzice: moje
      dziecko świeta krowa... Raz u nas w przedszkolu, matka zrobiła
      awanturę,że jej słodki syneczek został posadzony na uboczu, a on się
      tylko tak słodko bawił, wyrzucał innym dziecim jedzenie z talerzy...
      No i te matki zazwyczaj nie lubią dzieci jako gatunku. Często
      przystały, żeby miec swoje, ale bez większego przekonania, pokochały
      je atawistyczną miłością, ale co do zasady dzieci je denerwują. Wiec
      jak najbardziej popieram, jak nie lubicie to nie miejcie dzieci.
      • babaqba Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 21.10.07, 14:44
        bietka2 napisała: (...)Wiec
        > jak najbardziej popieram, jak nie lubicie to nie miejcie dzieci.

        Nic ogólnikowo! Nie lubi się "wszystkich dzieci na świecie", bo to
        niemożliwe. Są dzieci cudowne, grzeczne, miłe i ładne a także takie
        jak synek koleżanki: wredne bachory, które "może pokochać tylko
        matka"(ojciec uciekł już dawno). Z tymi pierwszymi (np. młodsza
        córka rodziców koleżanki mojej córy ze szkoły) chce się obcować.
        Mała jest jak obrazek, aniołek. Wygląd, zachowanie, to co mówi i jak
        mówi. W przyszłości będzie masowo łamać serca facetom i wróżę jej
        wielką karierę bo ma dar zjednywania sobie ludzi. Jest (tak uważam)
        kimś wyjątkowym. Ale to rzadkość. Częstszy model to Karolek
        (wspominany wcześniej). Bachor rozwydrzony poza granice, zaburzony z
        powodu... ze wszystkich powodów (odejście ojca, wiecznie zajęta
        matka, brak opieki, brak wychowania). Aż trudno się powstrzymać, by
        go nie kopnąć. I jak tu generalizować? Po co?

        Panie powyżej same piszą, że kochają swoje dzieci. Ale to nie
        oznacza miłości do nocnych ryków, pieluch, braku prywatności i
        zamknięcia w domu "z maleństwem". Proste.
        • alinaw1 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 21.10.07, 15:53
          Doskonale rozumiem autorkę tego postu. Myślę jednak, że tytuł... "i
          w dalszym ciągu nie lubię dzieci" jest pewnym uproszczeniem. Mam
          dwójkę dzieciaczków. Z osoby totalnie niezainteresowanej pieluchami
          stałam się mamą z prawdziwego zdarzenia (1.to nie przypadek
          decydował o ciązach, 2. moje dzieci wychowuję ja, a nie babcie,
          nianie i żłobki). Pierwsze dziecko urodziłam mając 35 lat. Do tej
          pory były głównie podróże po świecie, życie intelektualne i
          towarzyskie. Na szczęście nigdy nie miałam ciągot karierowiczowsko-
          pieniężnych, więc decyzja o rezygnacji z zarabiania pieniędzy była
          łatwa. Wciąż kołacze we mnie, że musiałam zamieść pod wycieraczkę
          swe pasje. Ale ciągle powtarzałam sobie, że w życiu jest odpowiedni
          czas na różne rzeczy i jestem postawiona przed ważnymi wyborami.
          Nie można w kółko wspinać się po wulkanach (nawet gdy dodaje mi to
          skrzydeł) jeśli wracałabym do pustego gniazda. Nie można rozkoszować
          się koncertem jeśli cząstka mnie samej, moje dziecko daje
          najgłośniejszy koncert świata... Niektórzy mówią, że można różne
          rzeczy łączyć (np.karierę, czy pasje z macierzyństwem). Ja jestem
          oporna w tym liberalnym gadaniu; Nie można. Ale może dobrze, że
          życia stawia mnie przed takimi wyborami. Wtedy mam okazję pokazać
          sobie co tak naprawdę jest moim priorytetem. I dlatego spokorniałam,
          nie buntuję się, nie jęczę (że inni mają inaczej, że kiedyś było
          inaczej). Staram się cieszyć chwilą, nawet jeśli jest ona banalna,
          zupełnie inna niż te, które kiedyś decydowały o moim szcześciu.
          Dlatego myślę, że takie rozdrabnianie się, poirównywanie nie ma
          sensu bo te dwie rzeczywistości są zupełnie inne. Bycie matką to też
          niezwykła przygoda,czasem trudniejsza niż wspinaczka na najwyższy
          wulkan!
          • wy-logowana Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 21.10.07, 17:31
            Tylko, ze wiekszosc tych pan, ktore tu pieprza o podrozach w d..ie
            byly i g...o widzialy. Tak samo jak te ich "kariery"
            i "zainteresowania".W ogladaniu "Tanca z gwiazdami" dziecko nie
            przeszkadza wink.
            • steave Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 22.10.07, 20:23
              nie rozumiem tylko czemu jestes taka agresywna? uwazam, ze kazdy czlowiek ma
              prawo do swoich pogladow i bycia soba, kobieta tez jest czlowiekiem!!! a to ze
              jest przyjete - szczegolnie w Polsce, iz rola kobiety jest rodzenie dzieci, to
              nie mniej ni wiecej znaczy, ze kobieta musi lubic dzieci...tfu co za hipokryzja
              mam 33 lata i nie mam dzieci,
              wiem, ze ich nie lubie i kropka, nie interesuja mnie, a jeszcze mniej interesuja
              mnie mamy i tatowie, ktorzy realizuja sie towarzysko poprzez swoje dzieci...
              a najbardziej sie ciesze, ze chociaz anonimowo i na forum w interenecie, ale
              kobiety moga wreszcie powiedziec co czuja i jakie sa, a inne kobiety nie powinny
              je za to krytykowac
            • enith Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 22.10.07, 21:07
              A skąd ty to wiesz? Znasz osobiście wypowiadające się tu osoby? Nie, więc ty się
              nie wypowiadaj tak autorytarnie. Poza tym jeśli są na świecie osoby, które nie
              chcą mieć dzieci, by w spokoju oglądać "Taniec z gwiazdami" czy inną operę
              mydlaną, to ani tobie, ani mi nic do tego. Z twojej wypowiedzi wynika, że jak
              ktoś nie ma nic do roboty, to powinien sobie strzelić dzidziusia. Zaiste, to
              dopiero objaw dojrzałości - zrobić sobie dziecko z nudów.
            • jop Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 23.10.07, 16:00
              Ale to naprawdę nie Twoja sprawa, czym się zajmują w wolnych
              chwilach osoby bezdzietne. Jeśli ktoś nie decyduje się na dziecko,
              bo największą przyjemność sprawia mu codzienne pięciogodzinne
              siedzenie na kanapie połączone z dłubaniem w nosie i nie wyobraża
              sobie, żeby miał zostać pozbawiony tej możliwości, to ma do tego
              takie samo prawo jak inni do spędzania dziesięciu godzin dziennie na
              wydłubywaniu z dywanu plasteliny wdeptanej przez słodkiego dziubusia.
    • monikahp1 Re: Ja jestem mama i w dalszym ciagu nie lubie dz 23.10.07, 15:25
      a ja ma pytanko do godivy (mam nadzieje, żę jeszcze zagląda do tego
      wątku)mineły trzy lata twoja Ania ma teraz 6-7 lat, zmieniło sie
      coś?, masz wicej czasu dla siebie? jeżeli mozesz to napisz jak sie
      układa teraz tobie z twoja córeczka
      pozdrawiam monika
      • godiva1 Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 23.10.07, 19:35
        Jako osoba, ktora ten watek zaczela, mysle, ze napisze Wam jak
        sytuacja sie rozwinela.

        Ania ma teraz 6 lat, wiec jest bardziej samodzielna, a jej
        zainteresowania sa dla mnie ciekawsze. Ksiazki, ktore czytamy, sa
        wreszcie nie o pluszowych misiach, ale o Barbie i Dzieciach z
        Bullerbyn, a te juz sie da wytrzymac. Programy w TV dla starszych
        dzieci tez nie sa takie zle, Ania toleruje tez podroze lepiej, wiec
        latwiej jest sie z nia gdzies wybrac. Ania ma wlasne kolezanki,
        dodatkowe zajecia, potrafi sie sama bawic, wiec nie jest zle. Jest
        madrym, pogodnym, zdrowym dzieckiem i bardzo ja kocham. Mam czas na
        siatkowke, chodzimy razem na basen, moge sie z nia dogadac, ze daje
        mi spokoj i czas dla mnie.

        Z drugiej strony, gdybym miala jeszcze raz zdecydowac sie na dziecko
        to nie. Pare lat temu zaszlam przypadkiem w ciaze i te kilka
        tygodni, zanim poronilam, spedzilam wyjac z rozpaczy i planujac
        aborcje, jedyne uczucie po poronieniu to byla wielka ulga.

        W dalszym ciagu kiedy znajomi zachedza w ciaze, albo wreczaja mi
        male dzieci do potrzymania, czuje agresje i niechec.

        W dalszym ciagu jestem na Prozacu, probowalam dwa razy przerwac
        kuracje, ale macierzynstwo dawalo mi wtedy strasznie do wiwatu i
        Ania dzialala na nerwy, wiec wracalam do antydepresantow i po paru
        tygodniach bylo lepiej.

        Z perspektywy tych paru lat przyznam tez, za na macierzynstwie
        bardzo ucierpialo nasze malzenstwo. Ja bylam w depresji, szukalam
        samotnosci i swietego spokoju, maz denerwowal mnie tym, ze czegos
        tam ode mnie chce, kiedy ja chce tylko byc sama. Teraz jest lepiej,
        ale blizny na naszym zwiazku sa i zostana.

        Z drugiej strony obiektywnie rzecz biorac, malzenstwo nauczylo mnie
        wiele, wprowadzilo tez w swiat, ktorego bym nie poznala, pozwolilo
        na poznaie wielu ciekawych ludzi (przez Anie, przez przedszkole,
        szkole, forum dla matek, itp). Jest prawda, ze Boze Narodzenie czy
        Halloween ma inny wymiar, kiedy w domu jest dziecko, ze widzi sie
        swiat inaczej, chyba barwniej. Jest prawda, ze ludzie bezdzietni
        po jakims czasie najczesciej traca znajomosci i przyjaznie z parami
        dzieciatymi, a moi przyjaciele sa mi bardzo bliscy i ciesze sie, ze
        mamy to wspolny punkt odniesienia jakim jest rodzicielstwo.

        No wiec, jest jak jest, staram sie byc dobra matka.
        • monikahp1 Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 10:58
          dzieki, że się odezwałaś i ciesze się, że jest lepiej a mogę Ci
          napisać, że będzie coraz lepiej (moja córka po I klasi poczuła się
          taka dorosła, że pojechała na kolonie organizowane przez szkołe) a
          jezeli chodzi o niemowlaki to ja też wole "dorosłe dzieci" tzn
          takie, ktore skończyły trzy lata, ja mimo niechęci do niemowlaków
          zdecydowałam się na drugie dziecko (jak zosia miała 5 lat) i musze
          przyznać, że początki były trudne (wróciłam do pracy jak młody miał
          pół roku), ale teraz to przedszkolak pełną gębą dogadujący się
          wspaniale z siostrą (mimi drobnych konfliktów wspaniale się bawią)
          ale nie chciałabym cofnąc czasu ..........
        • smutnapanna Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 12:45
          Nie jesteś dobrym człowiekiem. Cieszyłaś się z tego, że poroniłaś?
          Myslę, że masz bardzo poważny problem i wcale się nie dziwię że
          jedziesz na prozaku. Jesteś samolubna i egoistyczna. I to nie jest
          kwestia posiadania lub nie dzieci tylko kwestia jakim człowiekiem
          jesteś. Można dzieci nie lubić, ale wtedy lepiej ich nie mieć do
          cholery! Jakby chodziło o zajęcie się starszą babcią, albo chorym
          ojcem zachowywałabys sie dokładnie tak samo: nie moge grać, nie moge
          pływać, nie moge sikać, muszę, muszę, muszę, nienawidzę, nie chę,
          nie moge. Taaaka jestem nieszczęsliwa. Nie zdziwię się, jesli twój
          mąż pewnego dnia spakuje siebie i dziecko i powie: mam cie dość. A
          ty wtedy wykrzyczysz: oddałam ci całe życie,poświeciłam swoją
          siatkówkę. Jak możesz mi to zrobić. A ja mu wtedy powiem: gratuluję
          męskiej decyzji. Szkoda że tak późno.
          • daria_nowak BTW 24.10.07, 12:59
            smutnapanna napisała:

            > Nie jesteś dobrym człowiekiem.

            Jakby chodziło o zajęcie się starszą babcią, albo chorym
            > ojcem zachowywałabys sie dokładnie tak samo: nie moge grać, nie moge
            > pływać, nie moge sikać, muszę, muszę, muszę, nienawidzę, nie chę,
            > nie moge. Taaaka jestem nieszczęsliwa.


            A wiesz, niedawno musiałam opiekować się umierającą babcią. I tak! To było
            obrzydliwe, wstrętne, obleśne, meczące, byłam przywiązana, zmordowana, nic nie
            mogłam, nie miałam własnego zycia. Byłam przerażona i zostawiona z tekstem "to
            Twoja powinność". Podnosiłam sama 80 kg staruszkę. Podnosiłam ją podłogi, na
            którą sama schodziła, bo była splątana i nie wiedziała co sie dzieje, co robi.
            Podnosiłam ja na łóżku zakładając pampersa. A kręgosłup mi pękał. A ona na mnie
            pluła i wyzywała.
            Więc zanim podasz taki przykład, to dowiedz sie dokładnie o czym piszesz, jak
            frustrujące jest takie zajęcie i co się z nim wiąże. Bo ja już wiem, ze żadnym
            staruszkiem ani staruszką więcej opiekować się nie będę. Tylko zapewnię opiekę
            przy "użyciu" fachowców. Poświęcenie, opieka, serce na dłoni to piękne slogany,
            jeśli nie zmuszają do podporządkowania wszystkiego cudzym wymaganiom.
          • crises Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 13:17
            Łatwo oceniać innych, prawda?

            Nie chciała tego dziecka, więc ulga jest całkowicie naturalną,
            zdrową i normalną reakcją. Jakby po przypadkowym zajściu w
            niechcianą ciążę zaczęła sobie wmawiać, że super i świetnie, jak
            fajosko, kolejny dzidziuś, to dopiero byłoby obrzydliwe. (Brzydzę
            się taką racjonalizacją.)
            • xyz1973 Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 14:58
              czy któraś z was mądrale poroniła,że jesteście takie mądre w tym
              temacie?, byłam w niechcianej ciąży, byłam załamana, moje "starsze
              dziecko" miało 2 lata kiedy lekarz oznajmił mi "radosną nowine" też
              wyłam i sie wściekałam i modliłam się żeby tego dziecka nie było,
              żeby stał się cud dzwigałam, wieszałam firanki, piłam mocną kawe i
              stał sie cud, po terminowym USG dowiedziałam się, że ciaża jest
              martwa, że nie ma echa serca zarodka i trzeba czekać dwa tygodnie
              żeby potwierdzic rozpoznanie i wiecie co tez poczułam ulge i w
              pewnym sensie radośc, skończyło sie na zabiegu bo rozpoznanie było
              trafne, i nagle pojawiły sie wyrzuty sumienia, ciągle w głowie
              siedziały mi te firanki, kawa i dźwiganie zakupów, na jesieni minie
              6 lat od daty zabiegu a ja go ciągle pamiętam i podświadomie licze
              ile lat miało by moje dziecko, nie jestem fanatyczką ani
              przeciwnikiem aborcji (a nawet do czasu zabiegu ja gorąco
              popierałam), ale nieraz po poronieniu w głowie człowieka rodzą się
              straszne mysli, wyrzuty sumienia, dlatego nie wypowiadajcie sie na
              tematy o których nie macie pojęcia. Nie potępiam nikogo, że odczuł
              ulge po poronieniu może na szczęście godiva nie przechodziła
              tego "drugiego etapu" i niech sie tylko cieszy
              • godiva1 Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 15:15
                Nie przechodzilam.

                Mialam za to poronienie kolo 10 lat temu, jeszcze przed urodzeniem
                Ani, i to dziecko chodzi mi po glowie i zastanawiam sie jak by sie
                moje zycie potoczylo, gdyby ta pierwsza ciaza byla donoszona. I czy
                to poronienie bylo moja wina.

                A wogole to na tym forum robi sie wredznie.
                • smutnapanna Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 16:14
                  Tam, mądrale, któraś z nas poroniła. I tak, mądrale, zajmowałam się
                  starszą osobą. I nie twierdzę, że jest to zajecie wdzieczne i
                  pachnace kwaitkami na łące.Oraz pracowałam na saksach, zapieprzałam
                  w kuchni we Włoszech kiedy trzeba było, pomagałam rodzicom i
                  opiekowałam się małymi dziećmi.I można mieć dość. Tak jak można miec
                  dość siedzenia z małym dzieckiem w domu. Nie jest w tym odosobniona.
                  Co nie zmienia mojego stanowiska, że czasem trzeba. Zwłaszcza kiedy
                  człowiek - świadomie jak mniemam - zachodzi w ciążę. Ale to co mówi
                  godiva nie jest głosem zmeczonej kobiety, tylko egoistki. Argumenty
                  o siatkówce i lepieniu garnków słabo do mnie trafiają. A wredne,
                  moja pani, to jest cieszenie sie z tego, że się roni. Nie, nie
                  zrozumiem cię. Nie chcę cię zrozumieć.
                  • daria_nowak Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 24.10.07, 23:06
                    smutnapanna napisała:

                    I tak, mądrale, zajmowałam się
                    > starszą osobą. I nie twierdzę, że jest to zajecie wdzieczne i
                    > pachnace kwaitkami na łące.Oraz pracowałam na saksach, zapieprzałam
                    > w kuchni we Włoszech kiedy trzeba było, pomagałam rodzicom i
                    > opiekowałam się małymi dziećmi.I można mieć dość. Tak jak można miec
                    > dość siedzenia z małym dzieckiem w domu. Nie jest w tym odosobniona.
                    > Co nie zmienia mojego stanowiska, że czasem trzeba.

                    Mądrale? To miała być ironia? Mocno nietrafiona.
                    Nie trzeba, tylko wypada. W przypadku osoby starszej - trzeba - ale zapewnić
                    opiekę, najlepszą z możliwych, a nie poświęcać się na siłę z poczucia obowiązku.
                    Bo clou sprawy jest nie w poświęceniu, ale w opiece.


                    A wredne,
                    > moja pani, to jest cieszenie sie z tego, że się roni. Nie, nie
                    > zrozumiem cię. Nie chcę cię zrozumieć.

                    Zwłaszcza, gdy dziecka się nie chciało? Ja rozumiem w pełni. I uważam, ze
                    wystarczy prosty proces myślowy - nie chcę dziecka - zaszłam w ciążę - poroniłam
                    - ufff. Wystarczy postawić się w czyjejś sytuacji i przez chwilę pobawić się w
                    empatię.
                    • marialaskiipelna Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 25.10.07, 11:46
                      W empatie to wy się pobawcie i spróbujcie poczuć co czuje tysiące
                      kobiet, które nie moga mieć dzieci, albo poroniły po kilka razy.
                      Całe to forum jest jakieś oślizłe. Dzieci przeszkadzają wam w
                      samolocie, na ulicy, w domu. Mówicie o nich jak o robakach
                      obleśnych. Wy jesteście obleśni! W nastepnej kolejności ktos założy
                      forum: nie cierpie starych ludzi. A potem: eksterminacja kalek.
                      Brzydzę sie wami!
                      • grzalka Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 25.10.07, 14:27
                        pomijam niektóre durne wpisy i przejawy bezbrzeżnej głupoty, jak post powyżej-
                        ja mam podobnie jak godiva i judytak- tzn swoje kocham, ale na dłuższą metę mnie
                        męczą, cudze toleruję, o ile nie muszę mieć z nimi zbyt dużo do czynienia
                      • daria_nowak Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 25.10.07, 14:54
                        A rozumiesz różnice między ROZUMIENIEM a APROBATą? Bo mam spore wątpliwości.
                        Chcesz empatii tylko dla jednych? Umiejętność wczuwania się w stan wewnętrzny
                        drugiej osoby nie musi odnosić się tylko do tych, których postawę aprobujesz.
                        Ba! Większą sztuką jest wyzwolenie się z uprzedzeń i wczucie się w sytuację
                        osoby, której zachowanie jest dla ciebie trudne do pojęcia. Tylko, ze trudne nie
                        oznacza "niemożliwe". Trzeba tylko chcieć.
                        • marialaskiipelna Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 25.10.07, 21:59
                          Absolutnie nie chcę. Z taką życiową postawą nie zasługuje na to
                          żadna z tych niwolągowatych "kobiet". Ale możesz to poradzić
                          koleżance, która napewno jest bardziej wielkoduszna niz ja i ma w
                          sobie więcej empatii. Zwłaszcza wobec tego dziecka które umarło, a
                          ona odetchnęła z ulgą.
                          • daria_nowak Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 25.10.07, 22:27
                            Poronione dziecko umarło? Rozumiem, ze należysz do obrońców życia, które
                            dzielącą się komórkę czczą mianem "dzidziusia", "fasolki", "duszyczki" itp. No
                            tak. To my się nie dogadamy.
                            • marialaskiipelna Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 26.10.07, 16:10
                              Tak, poronione dziecko umarło. I nie mówie o nim fasolka, duszyczka
                              ani dzidziuś, tylko dziecko po prostu. Serce mu biło więc chyba było
                              czymś więcej niż dwiema komórkami, co? Ale dla ciebie jak widzę
                              znaczenie ma przede wszystkim "wolność do" matki. Tylko, że to
                              zupełnie inny temat. Naprawdę uważam, że powinniście zamknąć to
                              forum, na kłódkę, i kisić sie wyłącznie we włsanym sosie, klepiąc
                              się po egositycznych plecach, uspokajając, że jesteście wszyscy
                              normalni. Skoro jest nas poł setki na pewno jesteśmy normalni.
                              Szaloństwo innych niweluje nieco poziom głupoty reszty hehehe. Na
                              wielką żółtą kłódkę!
                              • daria_nowak Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 26.10.07, 16:47
                                marialaskiipelna napisała:



                                Naprawdę uważam, że powinniście zamknąć to
                                > forum, na kłódkę, i kisić sie wyłącznie we włsanym sosie, klepiąc
                                > się po egositycznych plecach, uspokajając, że jesteście wszyscy
                                > normalni.

                                Ale mnie naprawdę nie interesuje Twoje zdanie w tej kwestiismile Jak dla mnie
                                możesz uważać, ze ziemia jest płaska i tez nic z tym zrobić nie możesz.

                                Skoro jest nas poł setki na pewno jesteśmy normalni.
                                > Szaloństwo innych niweluje nieco poziom głupoty reszty hehehe. Na
                                > wielką żółtą kłódkę!

                                Pół setki ma ochotę i siłę prowadzić takie zabawne dyskusje z tymi
                                najwspanialszymi i wyznającymi jedynie słuszne poglądysmile
                                A po kazdej takiej zacietrzewionej odpowiedzi - ta ochota wręcz rośnie;P
                                • marialaskiipelna Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 26.10.07, 16:50
                                  A, wiesz, cała radość forum polega na tym, że moga ci sie nie
                                  podobać moje poglądy, ale ja je będę opisywać. A ty czytać, bo
                                  umierasz ze złości smile)))
                                  • daria_nowak Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 26.10.07, 18:39
                                    Niesmile Akurat nie umieram ze złoścismile Mam do tego luźny stosuneksmile Różnych ludzi
                                    spotyka się w interneciesmile Tak, wiem odpowiesz mi ambitnie w stylu "takich jak
                                    Ty też"smile I ja znów przeczytam i znów odpowiem, bo bawi mnie takie przerzucanie
                                    się nic nie wnoszącymi postami - równie mocno, jak ciebiesmile
                          • brak.polskich.liter No halo! 25.10.07, 23:03
                            Autorka watku pisala o poronieniu w pierwszych TYGODNIACH ciazy, a nie o tym, ze
                            jej dziecko umarlo. Zrozumienie czytanego tekstu szwankuje, czy tez poczucie
                            misji daje o sobie znac? tongue_outP
                            • marialaskiipelna Re: No halo! 26.10.07, 16:17
                              No halo! A kiedy kończy sie okres pt: "pierwsze tygodnie ciąży"? 9
                              tydzień to jeszcze "pierwsze tygodnie" a 10-y już dziecko? To ty
                              się, no halo!, zastanów. I nie wytykaj mi nieumiejętności czytania,
                              bo jesteś śmieszna. W sensie śmieszna, a nie zabawna....
                              • daria_nowak Re: No halo! 26.10.07, 16:49
                                marialaskiipelna napisała:
                                W sensie śmieszna, a nie zabawna....

                                A Ty w sensie najmądrzejsza w całej wsismile I co poczułaś się lepiejwink?
                              • brak.polskich.liter Pobawie sie w streetworking 26.10.07, 18:06
                                i wytlumacze jeszcze raz. W punktach, zeby bylo jasniej.
                                1. Zarodek to zarodek, plod to plod, a dziecko to dziecko.
                                2. Zdarza sie, ze kobieta, zachodzac w upragniona ciaze, czuje sie matka od
                                momentu zobaczenia dwoch kresek na tescie. To, ze subiektywnie czuje sie matka,
                                nie oznacza jednak, ze dzielaca sie blastocysta jest dzieckiem.
                                3. Bywa rowniez, ze kiedy ciaza nie jest upragniona i wyczekana, emocjonalny
                                stosunek kobiety jest zgola inny. Juz nie "dziecko", tylko plemnik, ktory
                                uczepil sie komorki jajowej w nieodpowiednim momencie, i trzeba go czym predzej
                                usunac.
                                4. Niekiedy kobieta, ktora poronila wpadkowa ciaze, czuje sie winna i ma wyrzuty
                                sumienia, zwlaszcza, gdy rozwazala aborcje czy kontemplowala poronienie (tu
                                poklony dla Kosciola Kat, ktory okresla kobiety dokonujace aborcji czulym mianem
                                "morderczynie"). To jednak nie znaczy, ze zarodek jest dzieckiem.
                                5. I wreszcie - niezaleznie od tego, czy ciaza byla upragniona, czy nie,
                                stawianie znaku rownosci pomiedzy poronieniem w - dajmy na to - osmym tygodniu,
                                a smiercia dziecka jest powaznym naduzyciem. Wiecej - taka manipulacja jest
                                nieslychanie obrazliwa wobec ludzi, ktorzy stracili dzieci. Dzieci, a nie
                                dwucentymetrowe zarodki.
                                • jatoja.2 Re: Pobawie sie w streetworking 26.10.07, 18:19
                                  ad.1 Jak komu wygodnie
                                  ad. 2 Patrz jak wyżej
                                  ad.3 nie plemnik komórki, tylko piz..a ku..a
                                  ad. 4 chcesz zobaczyć taki "zarodek"? Zobaczysz, że to malutki CZłOWIEK!
                                  ad. 5 masz rację, ale najważniejsze jest to jak czuje tę stratę kobieta, nie
                                  uważasz?
                                • marialaskiipelna Brakuje ci nie tylko polskich liter 28.10.07, 09:11
                                  Przede wszystkim brakuje ci piątej klepki. Jesteś ćwokiem po prostu
                                  i dopiero teraz, kiedy to powiedziałam, naprawdę czuję się lepiej.
                                  I nie mów mi głupia szmato co czują matki, które straciły
                                  dzieci.Dla wszystkich które kiedykowliek chciały je mieć (a do tego
                                  grona wy się nie zaliczacie więc wara ci od opiniowania),to twoje
                                  wypowiedzi i pozostałych uczestników tego forum są obraźliwe.
                                  Obrażasz mnie. A ja je straciłam. Jeszcze jaśniej? Bardzo proszę.
                                  Po prostu już mi nie odpisuj, zamknij sie raz na zawsze.
                        • xyz1973 Re: Po trzech latach - ciag dalszy od godivy 26.10.07, 13:48
                          nie jestem obrońcą życia poczętego, nie wpatruje sie w fasolke i nie
                          doszukuje się w niej rysów twarzy (usg moich dzieci wykonywałam na
                          zalecenie lekarza, nie kręciłam filmów i nie mam innych gadżetów
                          związanych z narodzinami moich dzieci (zasuszone pępowiny,
                          identyfikatory ze szpitala)nie mam nic do godivy, że nie była
                          szcześcliwa w ciązy - bo też nie byłam i w wielu punktach się z nią
                          zgadzam, ale to nie ona napisała o prostym powiązaniu "niechciane
                          dzieco-poronienie-uff" tylko ty i tobie odpisałam, że to nie jest
                          takie proste ale "nie zrozumie kto nie służył w marynarce" a
                          czytając twoją wypowiedź ty "nie służyłaś", i zabierasz głos w
                          spawach o których nie masz pojęcia
    • jatoja.2 to do którego tygodnia ciąży... 26.10.07, 15:21
      dziecko jest płodem??? Dla mnie "płod" w 6 tc. jest dzieckiem-człowiekiem! dla
      was ciężarem, po którym nawet się nie płacze.
      • daria_nowak Wyjaśnienie 26.10.07, 16:54
        To może poczytaj trochę, choćby nawet wikipedię:
        U ludzi zarodek stadium płodu osiąga w 8 tygodniu ciąży. Płód w wieku 8 tygodni
        ma ok. 3 cm.
        W świetle polskiego prawa za dziecko uznaje się każdą osobę od momentu urodzenia
        aż do osiągnięcia pełnoletności.

        Poronienie - przedwczesne zakończenie ciąży trwającej krócej niż 22 tygodnie
        wskutek wydalenia obumarłego zarodka płodu.
        • jatoja.2 weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 16:59
          taka mądra jesteś? wikipedię studiujesz? A co masz w głowie, sercu? Widziałaś
          zdjęcia dzieci!!! z aborcji niezależnie w którym tygodniu? I co mi byś
          powiedziała, że to tylko płody? Dać ci link do takiej strony? Może TO ci oczy
          otworzy!
          • katja_24 Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 17:11
            Naprawde nie rozumiesz tego, ze dla kobiety, ktora poddaje sie
            aborcji, to nie jest morderstwo tylko pozbycie sie problemu?
            Zreszta, chyba glupie pytanie zadalam...bo juz znam odpowiedz.
            • jatoja.2 Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 17:27
              Problemem to chyba było kupno kondomów. mamy XXI w, świadomość seksualna jest na
              bardzo wysokim poziomie. Faktycznie, jeśli kobieta miała by wybierać między
              wydaniem kasy na nowy ciuch a kupnem "bachorowi" pieluch, to rzeczywiście jest
              to problem. Aborcja w tym wypadku jest "uzasadniona"!!!
              • katja_24 Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 17:34
                A slyszalas o tym, ze antykoncepcja zawodzi? albo o tym, ze kogos
                moze zwyczajnie nie stac na wychowanie dziecka?
                • jatoja.2 Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 17:37
                  to niech odda do adopcji! ale nie zabija!
                  • katja_24 Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 17:39
                    A jesli nie chce byc w ciazy, bo to za duzo wyrzeczen? Albo ciaza
                    moze jej zaszkodzic?
                  • katja_24 Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 17:40
                    A jesli nie chce byc w ciazy, bo to zbyt wiele wyrzeczen? Albo ciaza
                    zagraza jej zdrowiu? tez ma sie poswiecac?
          • daria_nowak Re: weź ty się puknij w głowę! 26.10.07, 18:49
            Mogę ci podać linka do mojej blogowej notki na ten temat, opatrzonej stosownymi
            zdjęciami.

            Akurat jestem mądrzejsza, ale stwierdziłam, ze podręczników wklepywać nie będę,
            bo tekst może być zbyt specjalistyczny dla laikówsmile. Wystarczy posługiwać się
            komputerem, żeby zdobyć podstawowe wiadomości - choćby z wikipedii. Może źródło
            nie ambitne, ale dla niektórych, jak widać ich teksty są i tak zbyt trudne do
            zrozumienia.
            A, zapomniałabym - podstawowe wiadomości równają się elementarnej wiedzy, której
            jak widać brak. A to już wstyd.
            • jatoja.2 do daria_nowak 26.10.07, 20:43
              A czy ty rozumu swojego nie masz, że wszystkie twoje wypowiedzi oparte są na
              suchych źródłach? A gdyby polskie prawo zezwalało na zabijanie niechcianych
              niemowląt? Też byłabyś za? Pewnie tak, bachor to bachor, niezależnie od
              "rozmiaru".
              • daria_nowak Re: do daria_nowak 27.10.07, 11:40
                jatoja.2 napisała:

                > A czy ty rozumu swojego nie masz, że wszystkie twoje wypowiedzi oparte są na
                > suchych źródłach?

                Rozmawiam z osobą, dla której moje zdanie nic nie znaczy, wywołuje tylko pianę
                na ustach. W efekcie nie będę się przepychać na "mojszą rację". Podaję Ci fakty
                i źródła, z którymi, w przeciwieństwie do mnie dyskutować nie możesz. Wystarczy
                mieć trochę wiedzy. Ponieważ jej nie masz - pokazuję skąd ją wziąć.

                A gdyby polskie prawo zezwalało na zabijanie niechcianych
                > niemowląt? Też byłabyś za? Pewnie tak, bachor to bachor, niezależnie od
                > "rozmiaru".

                Prawo można zmieniać, można z nim "dyskutować", ale przestrzegać go trzeba.
                Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem. Gdyby, gdyby... Może mówmy o
                faktach? I do tego się odnośmy.
        • monikahp1 Re: Wyjaśnienie 31.10.07, 13:46
          Daria masz ty dzieci? chyba nie. Przynajmniej z tego co piszesz, nie
          wynika żebyś je miała lub kiedykolwiek je planowała mieć, straszliwą
          nauke tu przedstawiasz, poprzedniczki opisały swoje przeżycia a ty i
          pare innych osób urządziliście tu formu za i przeciw ciaży, załóżcie
          swoje forum i tam sie wypowiadajcie w tych sprawach. Przecież wątek
          był inny chodziło o "problem oswojania sie z dzieckiem" a nie o
          etyczne sprawy życia poczętego. Jestem matką i kocham swoje dzieci
          najbardziej na świecie i uważam, że nie ma kobiety, która by nie
          pokochała swojego dziecka (to tylko kwestia czasu) bez względu na to
          jak podchodziła do swojej ciąży, a poronienie jest przeżyciem (tylko
          niektórzy się do tego nie przyznają), niektóre odczuwaja ulge z
          różnych powodów i tu potrzebny był by psycholog a nie uczestnicy
          forum, napisze tylko, ze wiem co znaczy zmienic pieluche dziecku
          (dlatego włączyłam się w dyskuje na samym początku jak jeszcze miała
          sens), nie mam pojęcia natomiast jak się myje tyłek staruszce i nie
          wypowiadam się na ten temat a przecież mogłabym być tak samo mądra
          jak ty w sprawie poronienia i naukowo napisać "starcy do domów
          starców" pozdrawiam
          monika
    • jatoja.2 . 26.10.07, 17:41
      poza tym jest to forum o "nie-lubieniu" czy wręcz nienawiści do dzieci a nie o
      problemach finansowych czy zdrowotnych, bo to inna sprawa.
      • katja_24 Re: . 26.10.07, 17:44
        Ok, ale ja sie pytam, czy w takim przypadku kobieta tez ma donosic
        niechciana ciaze?
        • jatoja.2 Re: . 26.10.07, 17:48
          niechciana ciąża to niechciana ciąża, a jeżei ciąża zagraża życiu, bąź też ma na
          trwałe okaleczyć, to jest to dramat dla kobiety, bo podejrzewam, ze zachodząć w
          ciążę chciała mieć dziecko.
          • katja_24 Re: . 26.10.07, 17:55
            Czyli uwazasz, ze kobieta zachodzac w niechciana ciaze powinna
            przemeczyc sie przez te 9 m-cy (bo nie oklamujmy sie, do
            przyjemnosci to nie nalezy, nawet jesli dziecko jest oczekiwane),
            urodzic, chociaz tego nie chce i oddac do adopcji?
            • jatoja.2 Re: . 26.10.07, 18:13
              Ciąża to stan nie choroba nawet jeśli bywa nieprzyjemna dotyczy niewielkiego
              odsetka kobiet. Przeszkadza przede wszystkim ludziom niedojrzałym psychicznie,
              egoistom, ludziom , którym świat kończy się zaraz za czubkiem własnego nosa.
              Odpowiedzialność za swoje czyny . Słyszałaś o czymś takim?
              • katja_24 Re: . 26.10.07, 19:03
                I owszem, słyszalam. Tyle tylko, ze nie zyjemy w sredniowieczu( choc
                czasem w to watpie), a niechciana ciaza nie jest czyms, z czym nie
                mozna sobie poradzic, jak np to, ze stracilas np wzrok. To juz jest
                nieodwracalne.
                Odpowiedzialnosc za czyny, powiadasz...Zalozmy, ze przechodzisz
                przez ulice i potracil cie samochod? Puszczasz plazem, czy sprawa
                trafia do sadu? (Zalozmy, ze masz obrazenia, ktore wymagaja
                wielomiesiecznego leczenia). No bo co? Bylo siedziec w domu, a nie
                sie szwendac, wiec teraz ponos konsekwencje za swoje czyny. Powiesz,
                ze wychpdzac z domu nie myslisz, ze wpadniesz pod samochod. My tez
                uprawiajac seks nie zakladamy, ze zajdziemy w ciaze.
                • jatoja.2 Re: .katja_24 26.10.07, 20:48
                  o matko! jak można nie brać pod uwagę ciąży kiedy uprawia się seks? To niby
                  dzieci bocian przynosi, czy co? Zatkaj komin, to ci nie podrzuci. Aha, i kapusty
                  też powycinaj! Twoje rozumowanie jest na poziomie przedszkolnym. Skorzystaj z
                  wikipedii, co często czyni daria_nowak
                  • katja_24 Re: .katja_24 27.10.07, 11:10
                    Matko! Jak mozna nie brac pod uwage tego, ze cos ci sie moze stac,
                    kiedy wychodzisz z domu? Twoje unikanie odpowiedzi na zadane pytanie
                    jest na poziomie przedszkolnym.
                    PS.Raczej wole nie myslec i napawac sie mysle o czyms, czego nie
                    chce! Widze, ze nie zrozumialas, do czego daze. Szkoda, tak sie
                    staralam...
                  • daria_nowak A może 27.10.07, 11:45
                    jatoja.2 napisała:

                    Skorzystaj z
                    > wikipedii, co często czyni daria_nowak

                    Ja jedynie wskazuję ci najbardziej dostępne źródło - bezpłatne i wystarczające
                    do obalenia niektórych wyssanych z palca teorii. Mogę odsyłać do literatury
                    specjalistycznej. Tylko po co? Kupisz podręcznik akademicki, zeby sprawdzić?
                    A moze ty skorzystaj w pierwszej kolejności? Proste odpowiedzi, akurat w sam raz...
                    • katja_24 Re: A może 27.10.07, 11:51
                      Niestety, niektorzy nie kumaja nawet wtedy, jak sie im na
                      przykladach probuje tlumaczyc winkA co tu mowic o korzystaniu z
                      fachowej literatury...
                      • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 12:30
                        katja_24 po twoich wypowiedziach mam nieodparte wrażenie, że 24 to twoje
                        IQ(chodzi rzecz jasna o 24 z twojego loginu-gdybyś nie zakumała)
                        • katja_24 Re: A może 27.10.07, 12:38
                          Wnioskujesz to po 2 w twoim nicku?
                          • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 12:41
                            katja, proszę, nie odzywaj się, bo się pogrążasz...
                            • katja_24 Re: A może 27.10.07, 12:48
                              Szczerze ci powiem, ze twoje opinie na temat mojej inteligencji ani
                              mnie ziebia, ani grzeja. Na nieszczescie takich jak ty, znam swoja
                              wartosc...Dalej chcesz sie przerzucac nic nie wnoszacymi postami? Bo
                              z tego, co pamietam, to ja zadawalam ci konkretne pytania, na ktore
                              ciezko bylo ci odpowiedziec.
                              • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 12:55
                                Głupie pytanie = brak odpowiedzi
                                Proste, nie?
                                • katja_24 Re: A może 27.10.07, 12:59
                                  A moze raczej trudne pytanie = brak odpowiedzi?
                                  • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 13:02
                                    no cóż jeśli nie rozumiesz... pr4zykro mi
                                    • katja_24 Re: A może 27.10.07, 13:05
                                      Czy to kolejna wymijajaca odpowiedz na moje pytanie?
                                    • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 13:08
                                      Drogie Pani czekam na konkretne wypowiedzi. nie mam czasu na słowne przepychanki
                                      dotyczące mądrości, inteligencji, etc. uczestników forum. Jak na razie wszystko
                                      wygląda bardzo żałośnie...
                                      Nic dziwnego, że forum wygląda jak wygląda, skoro atakujecie innych. Chyba mają
                                      prawo się bronić?
                                      • katja_24 Re: A może 27.10.07, 13:11
                                        Pokaz mi z łaski swojej, gdzie cie zaatakowalam? Najlepiej wklej
                                        link, zeby nie bylo watpliwosci.
                                      • daria_nowak Re: A może 27.10.07, 13:19
                                        Zadałaś pytanie do którego tygodnia ciąży dziecko jest płodem. Uzyskałaś tą
                                        informację. Nie spodobała Ci się, zaczęłaś obrażać. Pewne kwestie nie podlegają
                                        własnemu "widzimisię".
                                        Masz rację - zachowałaś się bardzo żałośnie wściekając się na fakty. I pragnę
                                        podkreślić, ze nie piszę, ze jesteś żałosna, a jedynie, ze to konkretne
                                        zachowanie takim było.
                                        • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 18:01
                                          daria_nowak napisała:

                                          > Zadałaś pytanie do którego tygodnia ciąży dziecko jest płodem.

                                          skoro tak chętnie operujesz linkami, to proszę podaj mi link do mojego pytania w
                                          tym wątku, bo jakoś znaleźć nie potrafię.


                                          Uzyskałaś tą
                                          > informację. Nie spodobała Ci się, zaczęłaś obrażać. Pewne kwestie nie podlegają
                                          > własnemu "widzimisię".
                                          > Masz rację - zachowałaś się bardzo żałośnie wściekając się na fakty. I pragnę
                                          > podkreślić, ze nie piszę, ze jesteś żałosna, a jedynie, ze to konkretne
                                          > zachowanie takim było.

                                          Słuchaj, nie obchodzą mnie teorie z wikepedii(skoro tak się jej czepiłaś). Nie
                                          uważasz, że to kobieta decyduje czy jej dziecko, które nosi w sobie jest
                                          człowiekiem??? Jakim prawem zabierasz dzieciom w brzuchu matki człowieczeństwo??
                                          • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 18:03
                                            i jeszcze jedno. napisz mi jak wg ciebie to wygląda. Nie opieraj się na
                                            książkach. Możesz pokierować się własnym rozumem i sercem?
                                            • daria_nowak Re: A może 27.10.07, 19:03
                                              jatoja.2 napisała:

                                              > i jeszcze jedno. napisz mi jak wg ciebie to wygląda. Nie opieraj się na
                                              > książkach. Możesz pokierować się własnym rozumem i sercem?

                                              1. Tu Twój post, od którego się zaczęło i nie wiem jakim cudem nie możesz tego
                                              znaleźć:

                                              to do którego tygodnia ciąży...
                                              Autor: jatoja.2 26.10.07, 15:21
                                              Dodaj do ulubionych
                                              Odpowiedz cytując Odpowiedz

                                              dziecko jest płodem??? Dla mnie "płod" w 6 tc. jest dzieckiem-człowiekiem! dla
                                              was ciężarem, po którym nawet się nie płacze.

                                              Stadia rozwoju ciąży, to pewna prawda obiektywna. Nie kwestia widzimisię. Są
                                              matki, które traktują moment zapłodnienia jako powstanie "dziecka". Dyskusyjne,
                                              ale jak wiemy uczucia są subiektywne. Nie zmienia to jednak faktu obiektywnego,
                                              ze tak nie jest. Dla mnie 3 cm twór z nieukształtowanymi do końca narządami,
                                              dzieckiem nie jest. Mam tu bardzo realistyczne podejście.
                                              Dzieckiem staje się w momencie przyjścia na świat, czyli wtedy, gdy samodzielnie
                                              może oddychać, przyjmować pokarmy itd., wtedy gdy jest autonomicznym organizmem.
                            • daria_nowak Re: A może 27.10.07, 12:52
                              jatoja.2
                              katja_24 po twoich wypowiedziach mam nieodparte wrażenie, że 24 to twoje
                              IQ(chodzi rzecz jasna o 24 z twojego loginu-gdybyś nie zakumała)

                              Autor: katja_24☺
                              Wnioskujesz to po 2 w twoim nicku?

                              jatoja.2 napisała:

                              > katja, proszę, nie odzywaj się, bo się pogrążasz...

                              Czym się pogrąża? Celna riposta i tyle.
                              • katja_24 Re: A może 27.10.07, 12:54
                                Zabraklo jej weny i tyle...
                    • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 12:39
                      po twoich wypowiedziach wnioskuję, że wiedzy jako takiej nie posiadasz żadnej.
                      Nauczyłaś się kilku słów, tj. wikipedia, elementarna wiedza, itp. i myślisz, że
                      jesteś najmądrzejsza? skończ z tym wymądrzaniem i jeśli masz coś normalnego do
                      powiedzenia rozpocznij dyskusje na poziomie. Chyba, że to dla ciebie za dużo.
                      • daria_nowak Re: A może 27.10.07, 12:44
                        jatoja.2 napisała:

                        > po twoich wypowiedziach wnioskuję, że wiedzy jako takiej nie posiadasz żadnej.
                        > Nauczyłaś się kilku słów, tj. wikipedia, elementarna wiedza, itp. i myślisz, że
                        > jesteś najmądrzejsza?

                        Dostosowuję wypowiedź do kompetencji językowych dyskutantasmile

                        skończ z tym wymądrzaniem i jeśli masz coś normalnego do
                        > powiedzenia rozpocznij dyskusje na poziomie. Chyba, że to dla ciebie za dużo.

                        Poczytaj troszkę to forum. Choćby wątek "kilka słów komentarza", żeby daleko nie
                        szukać. Z ludźmi na pewnym poziomie da się porozmawiać. Innym można tylko podać
                        link do jakiegoś prostego źródła wiedzy, albo słownika, żeby wiedzieli o czym w
                        ogóle piszą.
                        • jatoja.2 Re: A może 27.10.07, 12:55
                          Droga Dario widzę, że nie potrafisz stawić czoła najprostszym wypowiedziom.
                          Zasłaniasz się arogancją i przerośniętymi ambicjami. Wybacz, ale szkoda czasu na
                          dyskusję z Tobą, jesteś głupsza nawet od kota.
                          • daria_nowak Brawo! 27.10.07, 12:58
                            jatoja.2 napisała:

                            Wybacz, ale szkoda czasu n
                            > a
                            > dyskusję z Tobą, jesteś głupsza nawet od kota.

                            I to jest właśnie twój sposób na rozmowę. Brak argumentów merytorycznych -
                            przechodzimy do ataku ad persona... Serdecznie Ci gratulujęsmile
                            • jatoja.2 Re: Brawo! 27.10.07, 13:00
                              To ty uciekasz od dyskusji
                              A atak ad persona wyszedł od ciebie kochana
                              • daria_nowak Re: Brawo! 27.10.07, 13:12
                                Bo podałam link? No wiesz, jeśli zaczynamy odchodzi od faktów, a zajmujemy się
                                naszymi wyobrażeniami, to nie ma mowy o merytorycznej dyskusji. Można mieć różne
                                opinie, to inna kwestia. Ale opinie na TEMAT, a nie fantasmagorie.
                            • katja_24 Re: Brawo! 27.10.07, 13:01
                              Niestety, Ty nie masz zadnej liczby w nicku, wiec musiala dobrac sie
                              do kotow w wizytowce wink
                              • daria_nowak Re: Brawo! 27.10.07, 13:20
                                No tak do książek i gotowania byłoby ciężko się dobraćwink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka