Dodaj do ulubionych

KOT A DYSPLAZJA

10.11.09, 00:42
A raczej kot i dysplazja. Bo mamy jedno i drugie. Kot właśnie chodzi wokół
klawiatury, dysplazja u Piotrulka w szpitalu ale juz niedługo w domu. W
ksiązce "Wczesniak" przeczytałam, ze jak sie ma dziecko z cięzką dysplazją to
najlepiej na jakis czas poszukac dla zwierzątek nowego domu. Co mylicie? I
jesli to prawda to plisss- czy ktos ma ochotę się moim kotkiem na miesiąc
zając! Tu moje tęskne oczy zwracają się ku mamie Roszka....pls...jest łady,
nie złośliwy ale tez nie przytulaśny..pls..smile
Obserwuj wątek
    • bartosztomasz Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 03:03
      My mamy kota wprawdzie on jest tylko domowy na zewnątrz sam nie wychodzi i nie
      rezygnowałam z niego. Nawet pytałam w szpitalu i również powiedzieli mi żeby
      tylko na początku ograniczyć mu możliwości wchodzenia do pokoju dziecka i
      obserwować małego. Poza tym jeżeli ma alergię to ty już mu bakterie kocie
      zawozisz na swojej odzieży. Dzisiaj Garfild jest przyjacielem Bartka i śpimy w 3
      w pokoiku małego. Chyba warto wstrzymać się z oddawaniem kotka i zobaczyć jak to
      będzie wyglądało u was. Odrobacz go sobie wcześniej. Życzę żeby było ok tak jak
      u wielu innych.
      • skomroch1 Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 09:19
        Kochana! Ja znów nie mam kociego wakatu, bo wczoraj namówiona przez znajoma
        pania weterynarz wziełam od niej(prowadzi punkt pierwszej pomocy dla bezdomnych
        kotów)młodego kocura. A mój mąz jeszcze jednego nie wytrzyma. A jakby Mircio
        wrócił, to już w ogóle. I nie wiem, czy wiesz ze tu jeszcze u nas w domu
        mieszkaja dwa spore psy, owczarki szkocki i niemieci. Ten drugi ma 7 mies. i
        jest istotą mocno destrukcyjna i zamaszystą. Tak że u na obłożenie.
        Wiesz, jak Roch wyszedł ze szpitala też miałam mnóstwo oporów, bo domek malutki
        a pies i kot towarzyskie. Bo wtedy było jeszcze po jednym. Po prostu przez
        jakieś dwa tygodnie zwierzaki nie wchodziły do pokoju, gdzie przeważnie
        przebywał mały.Może zrób kotu chwilowe więzienie w jednym pokoju, miska, kuweta
        tam. Może to strasznie brzmi, ale i tak lepsze to,niż wywiezienie go w całkiem
        obce miejsce. Choć, jeśli znajdziesz jakiś dobry dom to może być i tak. Ja sie
        pytałam o zwierzaki lekarzy i oni mi właśnie poradzili to pokojem. I
        powiedzieli, że to chroni jeśli chodzi o sierść, a jeśli chodzi o bakterie i
        inne drobnoustroje to już gorszych świństw niz w szpitalu to dziecko nie doświadczy.
        • moja-anuleczka Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 10:19
          Ja mam dwa koty w domu, w tym, jeden perski i Ani to wogóle nie
          szkodzi, a dysplazja ogromna, kilka miesiecy tlen( jeszcze w domu z
          tlenem jakiś czas) i nic się nie dzieje. Ja bym kotka póki co nie
          oddawałasmile
    • nastjaa Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 12:04

      Ja myslę, że powinnaś sprawdzić najpierw czy mały nie ma uczulenia
      (ale i tak silnego - delikatne może przejśc po kilku dniach), bo
      jezeli oddasz kota na miesiąc, po miesiacu wróci i okaże się, że
      maly ma uczulenie to znów go bedziesz oddawać- tym razem na stałe.
      Zadbaj o to, żeby kot był czysty, odrobaczony i zaszczepiony
      (dodatkowo pilnuj, żeby nie miał kontaktu z innymi zwierzetami
      niepewnego pochodzenia i brudnymi miejscami)- chodzi, o to, zeby nie
      przeniósł na Piotrusia jakiejś choroby. Poza tym, wydaje mi sie, że
      nie ma przeciwwskazań, żeby kot był z Wami. Faktycznie nie ma
      gorszych bakterii niż w szpitalu (w szczeglności na OION) i
      faktycznie przynosisz juz "kocie" bakterie do małego na ubraniu,
      skórze.

      My mielismy ten sam problem jeszcze niedawno, malo tego lekarze mnie
      nastraszyli, że muszę kategorycznie oddać psa. Na szczęście poźniej
      trafilam na rozsądne osoby, które powiedziały mi, to co Ci napisałam
      powyżej. Dodatkowo wyprowadziłam psa, do najodleglejszego miejsca w
      domu, od naszej kruszyny (ale to dlatego, ze nasz monitor oddechu
      wyłapuje ruchy psa jako oddechy). Mała zaraz po przyjściu do domu
      miała kontakt z psem (nie da się odizolować jednego pokoju od
      alergenów i kocich/psich bakteri, chyba, że był by zdezynfekowany od
      podłóg po sufity i szczelnie zamknięty, a wszystkie rzeczy, które
      tam wnosisz były by sterylizowane). Całe dnie (kiedy ja jestem przy
      małej) pies spi obok niej i nic sie nie dzieje. Nie wspomnę o pękach
      sierści jakie z niego lecą (labradory gubią sierśc okragly rok). Ja
      dodatkowo codziennie zamiatam i myję podłogi szczotką parową (ale
      to własnie przez sierść).



      Anastazja, ur.22.06.2009, 29tc, 870gr
    • karro80 Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 12:41
      My mamy kosztaniki, strasznie pylą żwirkiem i linieją - nie miay
      wpływu na dysplazję. Gdyby dysplazja przerodziła sie w astmę to
      może, ale ponoć na "własne" zwierzaki sie trudniej uczulić, alergeny
      przynosiłaś już do szpitala.
    • mama-cudownego-misia Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 13:05
      hmmm... Znajoma alergolożka mówiła, ze jak dziecko ma od małego kota,
      to się nie uczuli, ale myślę, ze najlepiej zapytać neonatologów
      prowadzących dziecko. W ostateczności są kocie hotele, choć po
      dłuższym pobycie kot z nich dziki wychodzi i musi się od nowa ludzi
      uczyć.
      • traganek Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 13:37
        My mieliśmy w domu kota jak urodziły się dzieci. Neonatolodzy kazali
        kota oddać przed zabraniem dzieci do domu. Nie zrobiłam tego.
        Izolowałam kota przez pierwszy miesiąc. Gdy okazało się, że brak
        jakiejkolwiek alergii na kota, kot zaczął przebywać blisko Antosia.
        Nie pozwalałam mu tylko spać z nim w łóżku. Ale kot był non stop
        przy dzieciach. Nic im nie zaszkodził a dysplazja moich dzieci
        (zwłaszcza Zosi) była bardzo zaawansowana.
        Dziecko mojej koleżanki, które tak jak Zosia przebywało w szpitalu
        10 mcy i miało te same przejścia nie miało w domu kontaktu z kotem.
        Raz wybrali się do znajomych, którzy posiadali kota. Skończyło się
        dusznościami małego.
        Tak jak pisała MCM też słyszałam, że kot jest na tyle silnym
        alergenem, że kontakt z nim uodparnia na inne alergeny.
        My teraz mamy dwa koty i psa i nie wiemy co to alergia na sierść.
        • anjazzielonego Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 13:57
          Wg mnie nie ma sensu oddawanie kota – po pierwsze nieludzkie, po drugie – alergeny, nawet gdy kot już nie mieszka, utrzymują się w mieszkaniu kilka lat !

          Wg opinii lekarzy dzieci wychowywane od początku w obecności psów i kotów (ponoć właśnie w takiej kombinacji, nie „ pojedynczo”wink o wiele mniej chorują.
          My na razie mamy wersję: same koty (za to dwa), bez psów, i też super działasmile do 3 roku życia prawie w ogóle nie chorowały, dopiero w przedszkolu zaczęły.


          Moje córki przyjechały ze szpitala do domu, gdzie od dawna panowały i rządziły 2 kotki ze schroniska.

          Oczywiście też się bałam, pytałam, czy koty mogą być, ale szczerze mówiąc nie wyobrażałam sobie, że miałabym gdziekolwiek, komukolwiek oddać te moje kocie skarby. To moi przyjaciele; nie rzeczy; nie umiałabym się z nimi pożegnać!!
          Wzięłam je na dobre i na złe, obiecując im opiekę i miłośćsmile

          Wybór: dzieci czy koty – byłby straszliwy, oczywiście dzieci kocham ponad życie, koty są na drugim miejscu, ale jak pisałam, przygarnęłam je ze schronisk, gdy były malutkimi, chodzącymi nieszczęściami; nie przeżyłyby rozstania.

          Nam neonatolodzy, wyraźnie rozbawieni pytaniami o koty, poradzili, że „ jeśli nie zamierzamy całej czwórki (bliźniaczki i dwa koty) kłaść do jednego łóżeczka, to problemu nie ma”.


          Póki dziecko NIE ma stwierdzonej alergii, nie ma co martwić się na zapas.

          Gdy były już dzieci, uratowałam malutkiego kotka ze śmietnika, w zimie – jak mnie takie maleństwo miesięczne goniło po śniegu, przeraźliwie próbując miauczeć, MUSIAŁAM je zabrać.
          Mimo, że było brudne, poranione, z uszkami poszarpanymi, z ropiejącym dziąsłem – po prostu myk pod kurtkę, i pędem do weta (nie do domu). Tu kocina została przebadana, pan stwierdził, co musi zrobić (odrobaczyć, odpchlić, wygoić, zaleczyć itp.).
          Chciałam oczywiście za wszystko zapłacić, ale ten złoty człowiek nie zgodził się, wykonał telefon do kolegi, zareklamował mu kota, i biedak już miał dom!
          Potem pan mi mówił, że kotek trafił wspaniale, do cudownych ludzi!

          No a ja – po przyjściu do domu wyprałam wszystkie rzeczy, ręce do łokci szorowałam płynami dezynfekcyjnymi (jak w szpitalu do operacji)smile
          Małym oczywiście nic nie byłosmile
        • lennor Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 22:00
          Ja może Ci nie pomogę,bo Lena nie miała dysplazji,ale też mamy kota
          do którego jestem strasznie przywiązana smile
          Podczas rozmowy z ordynatorką oddziału gdzie leżała Lena
          przedstawiłam jej moje obawy dotyczące przebywania wcześniaka w domu
          gdzie jest kot.Pani doktor uśmiechnęła się i powiedziała,że to
          dobrze i kota trzeba kochaćsmile...a przy tym zachowywać podstawowe
          zasady higieny i wszystko będzie oki.
          Kot mój jest na tyle wychowany i usłuchany,że nigdy w życiu nie
          właził Lenie do łóżka.Przez pierwszy miesiąc pobytu Leny w domu nie
          spał z nami w pokoju,ale potem mu odpuściłam.Jak dotąd u Leny
          żadnych objawów alergii nie ma.
          Pozdrawiamy Anna&Lena.
    • kasia284 Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 14:06
      Nasza alergolog powiedziała nam, że jesli kot był w czasie mojej ciąży
      i niemowlęctwa Kkubusia to dzidzius nie będzie uczulony na koty. Mój
      Kubuś miał stwierdzoną dysplazję i mamy 4 koty))) i nic złego się nie
      dzieje.
    • panterka5 Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 14:23
      Widzę, że u wcześniaczkowych rodzinek i kotków nie brakuje smile
      My też mamy kotka smile Moja Amelka nie ma dużej dysplazji, ale ją ma i
      nic do tej pory się nie działo przez to, że jest w domu kot smile
      • tolka11 Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 16:50
        U nas też dysplazja była poważna, ale kota nie oddaliśmy tylko
        trochę na początku izolowaliśmy. Nic się nie działo, nie dzieje.
        moje młode (bo i Sara to podobno też wczesniak) żadnego uczulenia
        nie mają. Natomiast kot uczulił się na dzieci - zwiewa, gdzie pieprz
        rośnie. Ale to kot domowy, nie wychodzi na zewnątrz.
    • fryzzia Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 22:31
      ja pytalam lekarzy i nie kazali oddawac kotow smile
      przed przyjazdek krzyska odrobaczylismy tak profilaktycznie bo jeszcze wtedy
      wychodzily i w ogole nie interesowaly sie Krzyskiem . wlasciwie to teraz dopiero
      kot czasami podejdzie ale jak go krzysiek wytarga za uszy to ucieka na dlugo .

      chyba bym nie oddawala
      • marta_i_koty Re: KOT A DYSPLAZJA 10.11.09, 23:23
        Oczywiscie, że nie oddawać. Tak jak napisała MCM zwykle dzieci, które
        przychodzą na swiat w zakoconym domu nie maja na nie alergii - tylko
        kot może mieć alergie na dziecko - gdy w moim domu zjawia sie
        metrowej wielkości człowiek, moje koty zapadają się pod ziemię - mają
        nosa, co?wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka