mamamalegorycerza 31.01.10, 15:28 Kochana, jak córcia? Napisz cos bo my sie to zamartwiamy... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 14:58 hej dziewczyny przepraszam ze sie nie odzywalam jakos nie mialam ani czasu ani ochoty Moja Marcelka żyje ale dalej nic nie wiadomo To juz tydzien a ja ciagle jestem bez jakiejs wiadomosci tylko nadzieja mi zostaje Ale ostatnio zauwazylam ze coreczka reaguje na moja bliskosc tzn zaczyna sie poruszac jak ja dotykam albo zaczyna puszczac babelki z buzki jak by chciala mi cos powiedziec Naprawde wzruszajace Ale niestety ja mieszkam 100 km od olsztyna i nie widze jej codziennie bo nie moge jej ani dotykac a ni z nia rozmawiac lekarze odradzaja bo chca aby byla spokojna Odpowiedz Link
tosheila Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 15:17 Mamo Marcelinki czy Twoja córeczka leży na OITN w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym? Moja mała tam była zaraz po urodzeniu, tam są bardzo dobrzy lekarze, możesz im zaufać i mozesz dzwonić codziennie, po 11 (wtedy sa po obchodzie) drugi obchód ok 18 chyba, z tego co pamiętam, oni nawet przez telefon udzielają informacji, są bardzo wyrozumiali i cierpliwi. Ja potrafiłam dzwonić co godzinę jak nie mogłam przyjechać. trzymam kciuki za małą Marcelinkę Odpowiedz Link
nowa23 Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 15:17 coreczka jest nadal pod respiratorem? co mowia lekarze? i co z pielegniarka ? trzymam kciuki za Twoja kruszynke Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 15:38 na pewno córcia wyczuwa twoja bliskość, a skąd dokładnie jesteś? Ja również mieszkam blisko Olsztyna-6km i moja córa tak jak tostheli leżała na oiomie w Szpitalu Dziecięcym 2msc a później na patologii,a Twoja córcia gdzie dokładnie przebywa w dziecięcym czy tym drugim Szpitalu Wojewódzkim.Jeśli chcesz/masz potrzebę to pisz na mój gazetowy,albo podam telefon swój 693727230. Trzymaj się choć wiem jak trudno jest Tobie i co przezywasz,jeśli jest tylko coś co można dla was zrobić to pisz dzwoń. Odpowiedz Link
martha_sz2 Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 16:06 Trzymamy kciuki za malutką!!! Bardzo jestem ciekawa, co z tą pielęgniarką? Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 18:43 hej dziewczyny Odpowiem na pyanka Ja jestem z kętrzyna, Marcelka urodzila sie w Wojewodzkim Szpitalu Specjalistycznym po 4 miesiacach przewiezli ja do Szpitala dzieciecego tez na zolnierskiej Jednym zdaniem bardziej chwale sobie ten szpital w ktorym sie urodzila Jest tam wspanialy lekarz Brozyna Michał Cudowny czlowiek A co do szpitala dzieciecego no noz co lekarz to inna parafia Jeden mily a drugi jak ci dowali to nie wiesz czy isc sie powiesic czy wogole jedni mowia prsotym jezykiem a niektory wali ci same medyczne pojecia Np ostatnio babka powooedziala mi ze Marcela ma bronchodyspalzje Ja juz cala w nerwach ze ma jakos naowa chorobe a teraz zauwazylam ze ta nowa choroba to dysplazja oskrzelowo plucna o ktorej wiem od 6 miesiecy ze Marcelka ma Poprostu czasami mammy trzeba traktowac jak ludzia nie jak kolejny przypadek...... a co do tej pielegniarki hmmmmmm mam ja w dupie Odpowiedz Link
anna_fv Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 20:21 No ale jak stan córeczki, polepszylo się czy dalej jest w śpiączce? Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 01.02.10, 21:07 Oj już dwa razy pisałam i raz mi wcięło teks a drugi raz internet się zawiesił A tak konkretnie to jaki jest stan małej ,jakie rokowania? Widzisz ja mam inne wspomnienia i doświadczenia ze Szpitala Dziecięcego.Jeśli chodzi o opiekę i leczenie malej przez lekarzy i pielęgniarki jestem im bardzo wdzięczna za wszystko.Bardzo dobrze wspominam panią ordynator z oimou,zawsze dobrze się nam z nią rozmawiało i tak konkretnie nam o wszystkim mówiła bez owijania w bawełnę.Odnosiłam często takie uczucie ,że zostawiała nam otwarta małą furtkę nadziei,że może być dobrze,dawała nam takiej otuchy. Wspomniałaś nazwisko lekarza Brożyna (młody,wysoki?)o takim nazwisku prowadził lekarz Anię na patologii w dziecięcym,ale później odszedł gdzieś indziej i dalej prowadziła ją dr.Miłosz też wspaniała doktor. Wybieram się w środę do szpitala w odwiedziny ze zdjęciami razem Anią i będziemy na oiomie,może się spotkamy? będę tak pewnie około południa. Pamiętaj jeśli jest coś w czym mogę pomóc to pisz i bądź dobrej myśli że malutka da sobie radę.Pozdrawiam ciepło. Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 02.02.10, 09:48 jeżeli chodzi o doktora brozyne Tak to ten wysoki chudy normalnie cud nie czlowiek teraz jest on lekarzem w Wojewodzikm Szpitalu Specjalistycznym na porodowce a dokladnie zajmuje sie wczesniakami Bardzo go chwale A co do lekarzy tutaj w dzieciecym na ojomie jest taka jedna ze tak mnie wk.... ze szok Nie mila oschla i wogole Ale do reszty nie mam zarzutow a co do stanu Marceli to moze beda ja wyprowadzac ze spiaczki w tym tygodniu No wiedza sami w sumie co jej jest Bo do tej pory powinna miec po zachlysnieciu jakis stan zapalny a tu nic .....na szczescie Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 02.02.10, 12:13 czyli jakieś dobre zapatrywania u małej trzymam kciuki za panienkę niech dzielnie się trzyma i walczy dalej Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 02.02.10, 20:26 Marcelinko, trzymajcie się. Przechodziłam coś podobnego. Myslałam, ze zabije pielęgniarki.. Nie będę opisywała całej sytuacji, bo jeszcze dzis na samą myśl robi mi się niedobrze, napisze tylko, że skończyło się na awanturze i przeniesieniu dziecka do innego szpitala. Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 03.02.10, 09:19 aga nf wiem ze ciezko ci pisac o tych przezyciach ale czy tez zachlysneli twoja dzidzie a potem probowali odkrecic I czy tez twoj bobo musial przejsc co marcelinka ??/ tzn znowu respirator spiaczka itd Wczoraj jak dzwonilam to mowili ze mala ja zarazilam tzn zainfekowalam bo mialam goraczke Pojeb....i dlatego to sie stalo Wczoraj wyszlo jej ze ma jakos infekcje Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 03.02.10, 18:23 Marcelinko, nie chodziło o zachłyśnięcie. Mały po karmieniu sondą był układany na boczku, z buźki wylatywała mu ślinka i ewentualnie resztki mleczka, co powodowało obluzowywanie się plastra wokół rurki od respiratora. Zwracałam na to uwagę. Zero reakcji. Doszło do tego, że małemu przez kilka dni codziennie wysuwała się rurka.. tudzież rozintubowywał się. Sympatyczne panie piel przychodziły do niego dopiero jak wyły wszystkie podłączone urządzenia (słyszałam, stałam pod drzwiami OIOMu). Po kilku takich dniach, codziennych intubacjach i ekstubacjach małemu zapadło się gardło i nie można go było zaintubować... Więc adrenalina przez rurkę, sterydy itd. Rurka osadzona b płytko. Oczywiście maluch szaro-siny, niedotlenienie itd. Gdy mnie po tej akcji wpuszczono na oddział wszystkie panie piel zmyły się z boksu małego a dyżurna pani dr wyszła innymi drzwiami, żeby nie przechodzić obok mnie! Myślałam, że mnie szlag jasny trafi!! Poszłam do pokoju lekarzy dyżurnych na oddziale położniczym i na korytarzu mocno podniesionym głosem powiedziałam pani dr co sądzę o całej sytuacji. Dziecko ciągle (od prawie dwóch miesięcy) w stanie krytycznym niestabilnym, kilka razy dziennie wentylowane i do tego te straszne zaniedbania personelu piel.!! Bałam się, że maluszek zacznie powoli wychodzić na prostą a głupi błąd jakiejs pani piel spowoduje, że wszystkie jego szanse na zdrowie i życie będą zaprzepaszczone.. Mały zresztą urodził się bez wylewów dokomorowych, doszło do nich dopiero po miesiącu przy okazji kolejnego incydentu niedotlenienia.. Ale wracając do tamtej sytuacji: pani dr wzięła mnie za łokieć, wyprowadziła z oddziału położniczego (akurat był obchód i wszyscy lekarze ginekolodzy przysłuchiwali się mojej tyradzie...) i powiedziała mi wprost, że dziecko miałoby pewnie lepsze szanse w innym szpitalu, bo przy tych pielęgniarkach... Po tych słowach zadzwoniłam na drugi dzień do konsultanta wojewódzkiego ds neonatologii, poszłam do ordynatora oddziału i poprosiłam spokojnie o przeniesienie dziecka i kontakt z konsultantem.. (Szczerze powiedziawszy bałam się czy mnie jeszcze wpuszczą na oddział po całej akcji z konsultantem...). W każdym razie, gdy stan małego się ustabilizował, został przewieziony do szpitala, w którym pracował/pracuje konsultant. jaki rezultat? Dziecko w tym pierwszym szpitalu przez 2 miesiące wisiało na respiratorze i ciągle stan ciężki/krytyczny niestabilny a tu.... w ciągu 4 dni (słownie czterech!!!) mały zszedł z respiratora na CPAP!!! Kilka dni na CPAPie i... własny oddech!!! To straszne , że na takich oddziałach pracują takie pielęgniarki, które...czy ja wiem jak to określić?.. traktują te kruszynki tylko jak kolejne nazwisko... Ostatni miesiąc w nowym szpitalu był dla nas obojga jak spa Cudni lekarze, cudowne troskliwe pielęgniarki.. Dziś czasem tylko zastanawiam się w o ile lepszym stanie byłby dziś mój synuś, gdyby urodził sie w tamtym szpitalu... Tego nie zmienię.. Teraz moge go tylko rehabilitować i modlić się, żeby te wszystkie incydenty niedotlenienia pozostawiły jak najmniejszy ślad w jego mózgu.. Po odłączeniu od maszyn maluszek miał drgawki, cały czas trwa diagnostyka - czy są skutkiem niedotlenienia, czy epilepsja itd. Neurologicznie jest dość obciążony.. Ot i to tak w skrócie nasza historia. Mam nadzieję, że jakoś to składnie w miarę opisałam. Acha, "najlepsze" było to, że piel twierdziły, że mały jest takim problematycznym pacjentem, bo...jest zbyt nerwowy!! I że to pewnie po mnie lub mężu odziedziczył.. Nie wiedziałam..śmiać się czy płakać.. Nie da się tego wszystkiego opisać. Generalnie te dwa pierwsze miesiące to był horror. Pisz jak Twoja malutka Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 03.02.10, 20:21 Oj to mieliście ciężką przeprawę mam nadzieje ze będzie lepiej powiem Tobie że jak moja panna zaczynała szaleć w inkubatorze to ja "wyciszyli" podali jakieś leki,po których była znacznie mniej aktywna i spała,bo jak twierdziła p.doktor stwarzała sobie samej zagrożenie dla zdrowia. Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 03.02.10, 21:19 ag0000 napisała: > > powiem Tobie że jak moja panna zaczynała szaleć w inkubatorze to ja "wyciszyli" > podali jakieś leki,po których była znacznie mniej aktywna i spała,bo jak > twierdziła p.doktor stwarzała sobie samej zagrożenie dla zdrowia. Wiesz co, mój synek był przez 2 miesiące (w tym pierwszym szpitalu) tak szprycowany (dormicum we wlewie ciągłym, gardenal/luminal, fentanyl doraźnie, że po jakimś czasie zaczął się uodparniać.. Jedna z wersji dot drgawek, to - jak powiedzieli lekarze - może też byc objaw...detoksykacji organizmu... Jak narkoman, któremu z dnia na dzień odcina się narkotyk.. W tym drugim szpitalu lekarze pierwsze co zrobili, to własnie odstawili te wszystkie prochy, bo to, że mały nie mógł oddychać samodzielnie mogło być spowodowane także tym, że był..na nie kończącym się haju.. Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 03.02.10, 21:59 Dokładnie tak jak piszesz (ja nazw już tych leków nie pamiętam). Nie pamiętam dokładnie jak długo mała była na "haju" ,ale nie aż tak długo bo jak mówili lekarze nie chcieli jej po chłopsku mówiąc "ogłupiać",a później jak wracała do normy to z kolei tak żartem mówiąc zachowywała się jak narkoman na głodzie.Generalnie na oiomie była dwa msc ,ale zdecydowanie nie cały czas na "prochach" Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 06.02.10, 11:55 hej Mamusie W środe kazali przyjechać pożegnać się z Marcelką i .......... tu niespodzianka Marcelka dalej żyje codziennie ze strachem do niej ide czy dzwonie ale moja Córeczka jest silna Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 06.02.10, 16:15 marcelinka24 napisała: > hej Mamusie W środe kazali przyjechać pożegnać się z Marcelką i .......... tu > niespodzianka Marcelka dalej żyje codziennie ze strachem do niej id > e > czy dzwonie ale moja Córeczka jest silna Aż zamarłam, gdy przeczytałam pierwsze zdanie... Nasze dzieciaczki są silne! Pewnie co drugiej z nas kazali się kilka razy żegnać z dzieckiem.. Wierzę, że malutka da radę. Trzymajcie się dziewczyny Odpowiedz Link
mamamalegorycerza Re: Co z Marcelinką? 06.02.10, 15:52 kibicujemy Marcelince, mi tez kazali się zegnac wiele razy, nawet na 2 tyg przd wyjsciem do domu, roztaczali czarne wizje, ze płuca mu nigdy nie rusza. I co? I Piotrus lezy we własnym łóżeczku, w domku, spi i słodko sie śmieje Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 08.02.10, 14:37 no hej Narazie jest ok Stan minimalnie sie polepszył saturacja juz ponad 80 Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 08.02.10, 14:50 To dobrze,że się poprawia a coś więcej wiadomo? o jej zdrówku i zapatrywaniu na przyszłość? Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 09.02.10, 10:31 najpierw niech dojdzie do siebie a potem zobaczymy Martwie sie mocno ale co by nie było to bede kochac ja najbardziej na swiecie To moje jedyne dziecko i wiecej wiem ze nie bedzie wiec musi byc dobrze Odpowiedz Link
ag0000 Re: Co z Marcelinką? 09.02.10, 11:05 To dobrze ze tak myślisz bo pozytywne myślenie i wiara jest bardzo pomocna.Trzymam kciuki za malutką Odpowiedz Link
tartulina Re: Co z Marcelinką? 09.02.10, 11:18 Na tym forum jest tak wiele cudów,wiec Marcelinka bedzie kolejnym - czego Wam z całego serca życzę! Duzo sił dla Ciebie,a zdróweczka dla Marcelki! Pozdrawiam i nadal mocno zaciskam kciuki!!! Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 06.03.10, 13:15 Muszę się Wam Mamuśki pochwalić,że u mojej Księżniczki coraz lepiej Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 06.03.10, 15:25 marcelinka24 napisała: > Muszę się Wam Mamuśki pochwalić,że u mojej Księżniczki coraz lepiej Chwała Bogu! A napiszesz coś więcej? Miała tracheo? Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 06.03.10, 16:00 nie miała :0 i chyba raczej nie będzie już mieć :0 lekarz od dziś pozmniejszał jej parametry zeby sama wziela sie do roboty lekow już nie ma już żadnych Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 06.03.10, 18:17 marcelinka24 napisała: > nie miała :0 i chyba raczej nie będzie już mieć :0 lekarz od dziś pozmniejszał > jej parametry zeby sama wziela sie do roboty lekow już nie ma już żadnych Zuch dziewczyna!!! Odliczamy godziny do zejścia z rur Odpowiedz Link
tartulina Re: Co z Marcelinką? 07.03.10, 06:56 To pięknie!Dzielna dziewczynka z Marcelki! Teraz to juz szybko pójdziecie do domku-trzymam kciuki! Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 08.03.10, 21:45 Marcelka zeszła dZiś z respiratora jest na cepapie!! Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 08.03.10, 23:10 marcelinka24 napisała: > Marcelka zeszła dZiś z respiratora jest na cepapie!! Ciesz się!! Nie bój się Wierzę, ze na respi już nie wróci Mały waleczny okruszek! Odpowiedz Link
gandzia4 Re: Co z Marcelinką? 09.03.10, 11:22 Kciuczę z całych sił, by już żadnych takich "atrakcji" nie było Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 10.03.10, 19:40 dzisiaj trzymałam tą moją małą Gwiazde na ręcach w końcu ... Waży 4100 Odpowiedz Link
blaszka0662 Re: Co z Marcelinką? 10.03.10, 19:46 Super To już kawał babki Ile ma teraz malutka? Odpowiedz Link
aga.n.f Re: Co z Marcelinką? 10.03.10, 21:20 Toś się kobieto naczekała.. Ja Franka wzięłam po 2 miesiącach i to dla mnie był koszmarnie długi czas.. 7 miesięcy tylko oglądania dziecka.. Mam nadzieje, ze teraz malutka ostro ruszy z miejsca czując dotyk mamy Odpowiedz Link
marcelinka24 Re: Co z Marcelinką? 11.03.10, 07:05 Ja też Marcelke trzymałam 2 miesiące po porodzie , mi chodziło że pierwszy raz od zachlysniecia teraz ja miałam na recach Odpowiedz Link