Hejka,
tak na szybko, bo dziecko mi ledwo dycha (39,5). Tak się zbiegło
(nie)szczęśliwie, że gorączka zbiegła się z telefonem od lekarza, że
wczoraj robione badania (70 minut walki - sześć podejść - koszmar)
wyszły niefajnie w kwestiach wątrobowych. Jak mu powiedziałam, że
mamy gorączkę przy braku innych objawów kazał się pojawić i
powiedział, z niejakim zdziwieniem (bo w tym wieku to rzadkość), że
wygląda mu to na mononukleozę. Jutro mamy potwierdzić kolejną
morfologią (już się boję - nie wyników, ale samego pobrania). WIecie
może, z czym to się je? bo jak czytam, to niby nic wielkiego, ale
strasznie to rozciągnięte w czasie - gorączka miesiąc? pół roku
rekonwalescencji? o co chodzi? nie będzie wakacji?