burczykomar
16.09.10, 12:22
Znów dzisiaj zabipało. Córka ma półtora roku, ale nadal włączamy monitorek oddechu (tak, wiem, w instrukcji piszą że do 12mc no ale co tam komu szkodzi włączać guziczek na noc?). Dzisiaj zabipało i jak tylko dobiegliśmy do łóżeczka, dziecko próbowało się przekręcić na bok (wyprostowane ręce jakby robiła pompki, tak często się przekręca), czyli generalnie żywe, oddychające.
Prawdopodobnie był to fałszywy alarm - Kaśka jest takim dzieckiem, że śpi w pozycji ręka-noga-mózg-na-ścianie, przekręca się co kilka minut i ogólnie "spaceruje" po całym łóżeczku. Być może coś tam gdzieś czegoś nie wyczuło.
Zastanawiam się czy przy bezdechu jest możliwe, żeby dziecko samo się ,,ocknęło'' przy dużym hałasie jaki np. generuje ten monitorek w trakcie alarmu. Bo z tego co widziałem, aby wyprowadzić dziecko z bezdechu należy je klepnąć, potrząsnąć itd. czyli sprawa fizyczna. A czy ktoś słyszał, żeby samo zaczęło ponownie oddychać bo ,,przestraszyło'' się alarmu?
I druga rzecz: czy iść z tym do lekarza, bo w sumie nie mamy pewności czy te alarmy były fałszywe czy nie /mieliśmy bardzo podobną sytuację cztery miesiące temu/, a dziecko rozwija się prawidłowo, zarówno fizycznie jak i intelektualnie...
pozdrawiam wszystkich