Dodaj do ulubionych

mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek

28.11.12, 14:35
I inne mamuśki też rzecz jasna proszę o radę.

Sytuacja wygląda tak. Laura 2 lata i 4 miesiące. Mamozależna, bunt dwulatka w rozkwicie, książkowe "wszystko sama" i dzikie wrzaski, bo to sama to nie bardzo wychodzi.
Bez pieluchy, pielucha zakładana na drzemkę i na noc.
Chętna do czytania, nauki, zabaw edukacyjnych, buzia jej się nie zamyka od gadania.

Laura od mniej więcej lipca, z przerwami na katar we wrześniu chodzi na 2-3 godziny do prywatnego małego żłobka. 6-7 dzici - 3 panie.
Nie powiem, dużo jej daje. Nie boi się dzieci, wcześniej było kulenie ramion i uciekanie do mamy.
Teraz bawi się sama z dziećmi, tańczy w kółko za rękę (wcześniej za żadne skarby nie chciała podać ręki), zabiera zabawki albo grzecznie czeka aż ktoś odłoży i ucieka wtedy z upatrzoną zabawką w najdalszy kąt.
Próbuje w końcu sama jeść - tzn. machać łyżką , bo do tej pory karmiłam ją.
W końcu sama pije, bo do tej pory ciągle musiałam jej podtykać po dzioba (bo miała skłonności do zaparć z którymi w końcu się uporaliśmy)
Oswoiła się z dotykiem innych osób niż służba zdrowia (bo tu był problem, nikt nie mógł jej nawet po głowie pogłaskać, bo był ryk i histeria.
Teraz nawet ciocia żłobkowa bierze na ręce podaje zabawki itp.

A problem jest, że ja ciągle siedzę w tym żłobku, bo jak wychodzę (cichaczem) to po 5-10 minutach jest wrzask, histeria i wymiot.
Wymiot od płaczu (bo ten egzemplarz tak ma, że jak mocna płacze to wymiotuje), nie związany z tęsknotą za mamą.
W ubiegły piątek 2 wyjścia - 2 wymioty.
Żal mi tego dzieciaka, z powodu wymiotów, bo męczy się, a z drugiej strony, nie chcę aby się przyzwyczaiła, że przedszkole = mama w przedszkolu.
Mówię jej że "przedszkole" bo tak mi łatwiej tłumaczyć że dzieci chodzą do przedszkola, mamy do pracy itp.

A jak przyjdzie czas na prawdziwe przedszkole - to co? To będzie dobiero wrzask.
Obecna sytuacja wygląda tak, że chętnie idzie do przedszkola, ale oczywiście w przedszkolu - sprawdza moją obecność co 5-10 minut.

Nie bawię się z nią w przedszkolu, nie inicjuję zabaw, rozmów, siedzę w "karnym jeżyku" przy drzwiach.

Z plusów przedszkola:
kontakt z dziećmi
innymi osobami - ciocie
zabawy
jedzenie inne niż w domu


Minusy
ciągle mama i mama gdzie.

I pytam:
czy moje dziecię nie jest jeszcze gotowe na rozstanie - coś czytam o dojrzałości emocjonalnej, tylko nie wiem czy sama się nie usprawiedliwiam

czy przerwać to przedszkole, dać jej odsapnąć i wiosną/latem pójść na żywioł i zostawić


Co radzicie mamuśki?
Będę wdzięczna za każdą radę. byłam u psychologa w sprawie Laury, kazała nie rezygnować z przedszkola, zasłaniać się gazetą/książka (to akurat nie przejdzie bo moja to takie czytadło, że zaraz będzie chciała czytać z mamą), nie rozmawiać, nie patrzeć za nią, po prostu być ciałem, ale duchem nie. A wyjścia ze żłobka powtórzyć za miesiąć. Tylko czy to dziecię nie przywyknie do tej mojej obecności.
Laura poza żłobkiem chodzi na basen i rytmikę x 1 w tygodniu i jak ma zorganizowane zajęcie to nie bardzo potrzebuje mamy.
Gorzej jak się zaczyna snuć z kąta w kąt to wtedy włącza jej się "mamozależność" i "mama gdzie" A wiadomo ciocie nie bedą tylko z Laurą się bawić, zresztą póki się bawią i nie zacznie kontrolować "mama gdzie" jest dobrze, jak już się zorientuje że mama poszła to się zaczyna.

Przymusu nie mam że muszę ją zostawić, chcę aby po prostu była między dziećmi i uczyła się społecznych zachowań (nie ma rodzeństwa, a i rodzinna - babcie , dziadkowie daleko). Ciągle mama i mama a mama zaczyna świrować już jak słyszy mama i mama.
Mama zrób to, mama czytaj, mama maluj, mama baw się.
Sama zajmie się zabawą około pół godziny, wydaje mi się że sporo, ale ja jestem w jej zasięgu wzroku, coś gotuję, sprzątam itp.

Czekam na wasze sugestie i przemyślenia. Proszę
Obserwuj wątek
    • ewelajnawrocek Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 14:55
      Pewnie wszyscy Ci napiszą zeby albo zabrac albo siedziec w pkolu, ale ja bym poszła na hardcore i zostawiła, wyszła i robiła tak min. 3 dni, jesliby non stop się darła i wymiotowała, to bym się poradziła jeszcze jakiś psychologów co robic, ale te trzy dni minimum bym przetrwała. Kiedysrzeba odciąć pępowinę. No ale jka to z tych "wyrodnych" czytaj wygodnych matek jestemsmile
      • aaalicja2 Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 15:48
        Pytanie czy tak szybko tę pępowinę odcinać. Czy dla wcześniaka nie lepiej tradycyjnie od 3 lat przedzkole.

        aaa
        i wymysliłam że zamiast do żłobka - to do sali zabaw 2 razy w tygodniu na takie zorganizowane zajęcia dla 2-3 latków. Tylko kurczę znowu z mamą będzie.
        • ewelajnawrocek Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 15:55
          Wczesniak wczesniakowi nierówny..samo wczesniactwo nie jest moim zdaniem powodem do przedłuzania uzaleznienia dziecka od mamy, chyba ze wykazuje ono jakies deficyty rozwojowe/społeczne/emocjonalne. Spróbuj zostawic ja na dłuzej i przeczekac, moze po kilku rzygach zaakceptuje brak mamy, nie dowiesz sie jak nie zaryzykujesz. Wiem, miłe to nie jest jak dziecko płacze, pytanie tylko, czy za rok bedzie łatwiej?
    • mama-cudownego-misia Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 16:15
      Moje zdanie znasz smile Zawrzyj z dzieckiem umowę, ze wrócisz po jakimś wydarzeniu (np po zupce), stanowczo i z uśmiechem się pożegnaj, zamknij oczy, przekrocz próg i daj dziecku dorosnąć. Popłacze, może się nawet porzyga z płaczu przez kilka dni i przestanie. Oczywiście im dłużej to będziesz ciągnąć, tym dłużej będzie trwało adaptowanie się.
      Umowa jest oczywiście święta, jak mówisz, że wracasz po zupce, to z ostatnia przełknięta łyżką zupki stajesz w drzwiach, przynajmniej na początku. Dziecku trzeba też powtarzać, ze tata i mama zawsze wracają, bo ją bardzo kochają. No i pięknie zapakowane prezenty na "dzień dobry" po tych kilku godzinach w przedszkolu, w nagrodę za to, ze tak dzielnie została z ciociami, budzą dobre skojarzenia, a mamie pozwalają zgłuszyć poczucie winy wink
    • zbiszkopcik Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 16:34
      Ala, moje zdanie znasz.
      Wiesz, albo woz albo przewoz. Pobyt Laury w przedszkolu ma byc dla Ciebie czasem wolnym. A albo zostawiasz i uciekasz gdzie pieprz rosnie, a ciocie niech sobie radza z wymiotem albo zabierasz mloda stamtad.
      • motylk-kk Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 18:31
        nie jestem wyrodna, ale ja bym zostawiła po prostu przetrzymała. Moje córeczki 2,5 roku chętnie chodzą do przedszkola już od sierpnia na 7 godz dziennie są najmłodsze chodzą z dziećmi rok starszymi w przedszkolu nauczyły się "prawie" wszystkiego jedzą samodzielnie biorą dokładkę aż trudno mi w to uwierzyć jak pani się zachwyca ich jedzeniem i proszonymi dokładkami same próbują się ubierać, jeszcze niechętnie uczestniczą w zajęciach typu angielski, teatr ale już i tak zrobiły postępy tańczą na rytmice i w skupieniu oglądają teatrzyk.
        • solania123 Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 19:11
          Mój miał tak samo. Też byłam "wyrodna " i zostawiałam, mimo płaczu. I niestety nie przestał płakać nawet po 1,5 rokusad

          Tylko za bardzo wyjścia nie miałam, bo musiałam wrócić do pracy. Jakbym miała wyjście to bym go wtedy wypisała z przedszkola.

          Potem mieliśmy pół roku przerwy- był ze mną w domu i teraz od 2 miesięcy znowu jest w takim pseudo-przedszkolu( mieszkamy za granicą) i jest ok. Czasem przy pożegnaniu zrobi minkę smutnego kotka ze shreka, 2 razy nawet zapłakał, ale ponoć po 5 minutach jest ok.

          Z perspektywy czasu uważam, że dla mojego Antka to było za wcześnie. Dopiero teraz jest gotów.
          Ale każde dziecko inne.

          Spróbowałabym jak dziewczyny radzą, ale jeśli po jakimś czasie nic się nie zmieni to bym odpuściła na razie, jeśli masz taką możliwość. Tylko 3 dni to mało, ze 2 tygodnie bym spróbowała. A potem decyzja!
          • iwomartusia Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 28.11.12, 20:29
            mama duuuużego wcześniaka (15 lat wink ) sie kłania, rzadko pisuję, ale z sentymentu czytuję
            moja Marta poszła do p-kola jak miała 3,5 roku, chodziła 2,5 m-ca- dużo chorowała, płakała, przeżywała w nocy i przestała chodzić, dobrze, że do babci mogła jeździć
            potem jak miała 4,5- czyli już naprawdę duża była, poszła bez mrugnięcia, ociągania się itp, z uśmiechem na buzi

            pozostała dzieci, nie wcześniaki - odpowiednio 2,8 - w miarę ok zniosła, tyle, że bardzo chorowała i 3,5 najmłodsza- ryk po pierwszej przerwie po chorobie, ale teraz spokój

            jak jest z kim zostawić, to po paru próbach- ale nie takich na "pół gwizdka", tylko na całość, jeśli jest hardcorowo, to chyba poczekać trzeba by było, aż dziecko dojrzeje - ja w ogóle jestem za odcinaniem pępowiny, ale nie takim na siłę - do wszystkiego trzeba dojrzeć- spania samemu, nocnika, rozstań, odstawienia od piersi itp. i u każdego dziecka ten moment jest kiedy indziej - ale mi filozoficzny post wyszedł wink

            pozdrawiam
    • eda321 Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 30.11.12, 11:24
      Mi, jak większości tutaj, wydaje się że warto byłoby spróbować zostawić ją na kilkanaście dni na próbę. Na pewno będzie ciężko - ale może się uda. Mój Błażo od września poszedł do przedszkola - też na razie na krótko 3-4 godziny. Wiedziałam, że będzie ciężko, bo on też "mamowy" bardzo. Dałam sobie m-ąc, po którym mieliśmy zdecydować czy będzie chodził, czy nie. Pierwszy tydzień był masakryczny - lament niesamowity, płacz histeryczny, kurczowe trzymanie się mnie w drzwiach. Pani brała go na ręce, mówiłam "do zobaczenia po obiadku" i wychodziłam z sali. Po wyjściu na korytarz ja w bek też oczywiście. Pierwszego dnia chciałam sprawdzić jak długo będzie histeryzował (bo to na prawdę nie był tylko płacz, ale okropny wrzask). Stałam pod drzwiami 10 minut i dłużej nie dałam rady - wyszłam, bo byłam bliska zabrania go z sali, tak okropnie płakał. W następnym tygodniu była już tylko smutna mina, a potem z każdym dniem coraz lepiej. Teraz chodzi bez mrugnięcia, a nawet z uśmiechem.
      Ale on poszedł jak miał ponad 3,5 roku.
      Warto spróbować, bo wydaje mi się, że takie rozwiązanie jak stosujesz to może potrwać dłuuuugo.
      Jeśli rozwiązanie hardcorowe się nie powiedzie, to chyba bym zabrała z przedszkola, bo długotrwałej "traumy rozstań" sobie i dziecku bym nie zafundowała. A potem spróbowałabym w następnym roku szkolnym, może już będzie dojrzalsza emocjonalnie?
      Powodzenia
    • ilovetwins Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 30.11.12, 14:21
      Zainteresował mnie Twoj wątek, bo sama mam podobny problem.
      Moje dziewczynki mają 2 lata 4 miesiace.
      Chodzimy na zajęcia fundamentalne, prowadzone w sali przedszkolnej, a także "pobawić się" do pobliskiej kawiarenki, gdzie dzieci bawią się, a mama może wypić kawkę (przynajmniej w teorii). Zabawy fundamentalne są prowadzone przez panią, ale z rodzicami, jednak ja, z racji swojego stanu, coraz mniej biorę w tym udział. Przewaznie siedze z boku, z tyłu sali, a dziewczynki się bawią. O ile jedna nie ma problemu z wykonywaniem zadań, cwiczen, samodzielną zabawą i w ogole przy tym nie zwraca uwagi na mnie, czy jestem, czy mnie nie ma, tak druga na krok mnie nie odstepuje. Nawet jak na chwilę pojdzie do dzieci, bo cos ją wybitnie zainteresuje, bo kilku minutach wraca, szuka mnie. Raz jak wyszlam do wc, wpadła w histerię, zaniosła się, oczywiscie bezdech, sine usta... Masakra... Nie pozwoli sie dotknac, wziac pani za reke.... Mimo, ze juz troche chodzimy... Ja uwazam, ze ona nie jest jeszcze emocjonalnie dojrzala do takich rzeczy. Ze jest dla niej za wczesnie. Za kadym razem, gdy przychodzimy, ma opory z wejsciem na salę, mowi, ze nie chce, ze nie lubi przedszkola, ze się boi. Mimo, ze zawsze staram sie je pozytywnie nastrajac i opowiadac, co bedzie i bylo fajnego. Nie wiem, czy ma to zwiazek z jej przejsciami wczesniaczymi - szpitalnymi, hipotrofią, refluksem, opoznionym nieco rozwojem ruchowym... może...?
      Ja nic Tobie nie poradzę, bo sama rozwiazania nie znalazłam. Ale pytanie jest takie, czy musisz zostawiac swoją coreczke w przedszkolu / zlobku / klubie juz teraz? Poniewaz ja nie muszę, nie jestem przyparta do muru bo np. wracam do pracy - nie bedę robiła tego na siłę. Miałam taki plan, aby chodzily teraz do klubu malucha chocby na 2-3 godziny, szczegolnie teraz, gdy mam koncówkę ciąży, gdy dziecko będzie malutkie... Ale poniewaz widzę, co jest - nie zostawiłabym ich na kilkanascie dni w celu przemęczenia się i odcięcia pępowiny. Nie zaryzykuję bezdechów, utraty przytomnosci... Owszem, jest mi ciezko z nimi w domu, jestem w 34tc. Uwazam jednak, ze jest to jeszcze za wczesnie i za rok, od wrzesnia, kiedy będą miec juz skonczone 3 latka, sprobujemy jeszcze raz. Zobaczymy, jak wtedy bedzie.
      Rozpisałam sie troche nieskładnie, ale sens chyba jakiś w tym jest wink
      • ilovetwins ps. 30.11.12, 14:25
        W koncu ktoś to wymyslil, ze przedszkola są od 3 lat. A wczesniej dziecko ma być z mamą (jesli oczywiscie mama ma taką mozliwość), i mimo ze matka juz wysiada (ja tez mam dosc czasem tego wszystkiego "mama chodz, mama buduj, mama rysuj, koloruj, ogladaj, czytaj...), to jednak z matką takie małe dziecko się rozwija najlepiej...
        • aaalicja2 Re: Ilovetwins 30.11.12, 15:08
          Ilovetwins i inne mamuśki.
          Dziękuje za wszystkie rady.

          No właśnie, przymusu zostawienia nie mam, siedzę na wychowawczym, do byłej pracy nie mam po co wracać, bo szef wszystko rozwiązał, zostałam mu ja "na stanie".

          Też się zastanawiałam nad dojrzałością emocjonalną, decyzję już podjęłam
          Laura zacznie przygodę z przedszkolem w wieku 3 lat, jak wszystkie przedszkolaki.

          Teraz znajdę jej przedpołudniowe zajęcia dla 2-3 latków z mamą i niech tam się oswaja z dziećmi, zamiast skupiać się na "pilnowaniu" mamy w żłobku.
          Wiem że z mamą jej najlepiej w sensie rozwoju malowanie, rysowanie, czytanie itp, ale kontakty społeczne z dziećmi też są jej potrzebne.

          Dzięki raz jeszcze za wszystkie rady.

          Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
          fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
          • ilovetwins Re: Ilovetwins 30.11.12, 18:34
            Mysle, ze to dobra decyzja wink
            Moze u was są tez te "zabawy fundamentalne", jak dla mnie całkiem niezłe, proste zajęcia. No i z mamą wink
          • babette11 Re: Ilovetwins 04.12.12, 09:35
            AAlicjo, nic na siłę, jeżeli Twoja Mała nie jest gotowa, nie ma sensu zmuszać

            U nas było inaczej, córcia chodzi regularnie do klubiku odkąd ma rok i 2 miesiące
            ale wszystko przebiegało bardzo bardzo powoli i stopniowo, na szczęścicie mieliśmy taką możliwość w pracy i mój mąż był chętny do opieki
            wyglądało to tak, że ja wróciłam do pracy jak Karola miała 8 miesięcy ale tylko na dwa dni w tygodniu a trzy dni byłam w domu z dzieckiem a kiedy byłam w pracy, z córcią był w domu mąż (też pracował na cześć etatu - 3 dni w tygodniu)
            kasy mało bo w sumie to był jeden etat ale zysk taki że córcia nie jest "mamowa" bo od początku z dwoma rodzicami
            jak skończyła rok zaczęliśmy ją zaprowadzać do klubiku na godziny adaptacyjne, najpierw po godzinie z mamą lub tatą, a potem zostawała sama na godzinę, półtora, dwie a jedno z nas w tym czasie było w pobliżu klubiku pod telefonem (było lato, wiec można było usiąść na trawie z gazetą i czekać wink
            nic złego się nie działo, od września 2011 (mała ur. 02.07.2010, 35 tydz., 1840 gr, 6, 7, 7, 9 pkt) poszła do tego klubiku na 5 godz dziennie i odbieraliśmy ją (ja lub mąż na zmianę) ok. godz. 13
            znowu zmodyfikowaliśmy godziny pracy ale na szczęście pracodawcy rozumieli naszą sytuację
            trwa to do dzisiaj a od stycznia 2013 ja ze względów finansowych wracam na cały etat (córcia będzie miała 2,5 roku) ale mąż przechodzi na pól etatu i będzie ją codziennie odbierał tak jak dotychczas ok. 13
            córcia przez pierwszy rok pobytu w klubiku chorowała ale teraz już się bardzo uodporniła, zresztą jest zaszczepiona na grypę, w tym sezonie jeszcze nie była chora ani przeziębiona

            uważam, ze nie należy łatwo rezygnować z usamodzielniania dziecka, a przede wszystkim to nie tylko mama ma siedzieć z dzieckiem w domu do ukończenia przez nie lat 3
            kochający tata sprawdza się równie dobrze
            większym szokiem będzie dla dziecka pójście do przedszkola na kilka godzin po 3 latach siedzenia z mamą w domu

            pozdrawiam i powodzenia
    • mama_janka007 Re: mamuśki 2 i 2,5 latków poradźcie - żłobek 04.12.12, 11:04
      tez uwazam, ze nic na sile. po co? skoro nie ma takiej potrzeby?
      wszystko w swoim czasie. dwulatki to jeszcze strasznie male baczki i wiekszosci z nich potrzebuje wsparcia rodzica na tym etapie swojego zycia.
      janka probowalam wcisnac do tutejszego "miniclubu" w ktorym dwulatki raz w tygodniu zostaja na 3 godziny same i maja swoiste przygotowanie do przedszkola w grupie rowiesnikow.
      sprobowalam 2 razy. nei chcial. plakal. nie byl szczesliwy. w nosie mam hardcory. na to w zyciu jeszcze przyjdzie czas. dwulatkowi tego serwowac nie musze.
      rok pozniej poszedl do przedszkola meeeeeega szczesliwy. nie chcial z niego wracac do domu.
      nie bylo problemu z wyjasnieniami i umowami i tlumaczeniem. ON chcial.
      (pozniej zaczely sie wprawdzie inne problemy ale majace zrodlo w konfliktac z innym dzieckiem).
      ale- gdybym poczula to co w tym miniclubie- ze to nie jego czas, ze placze, ze sie broni- zabralabym i wtedy jeszcze na rok do domu.
      z drugim synem kompletnie odwrotna sytuacja. obecny dwulatek do miniclubu gna na zlamanie karku. olewa mnie juz od samego wejscia. i widze roznice pomiedzy dzieckiem dla ktorego za wcuzesnie na takie socjalizacje, a dzieciem ktore ten etap osiagnelo.
      ale ja podobno jestem z tego odwrotnego frontu- antyhardcorowegosmile
      dwulatki to dla mnie jeszcze bobasie emocjonalne. i tak je traktuje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka