Dodaj do ulubionych

Doświadczenia z OIOMu

25.10.13, 12:23
Dostałam do rzucenia okiem kilka ankiet prawie-że-licencjatek dotyczących przedwczesnych/powikłanych porodów i zaciekawiło mnie, że wszystkie one traktują kangurowanie i włączanie rodzica do opieki nad dzieckiem jako normę (np. jest wybór tylko pomiędzy "Kangurowałam/Nie kangurowałam, bo stan dziecka nie pozwalał"). Czy faktycznie tak jest?
Bo ja szczerze mówiąc miałam pecha - na OIOMie nie było nawet krzesełka (fajnie sie stoi po cesarce), nie wolno było otwierać inkubatora (pediatra mnie radośnie poinformował, ze mają gdzieś książeczkę i mogę poczytac, tylko inkubator dźwiękoszczelny), o kangurowaniu nie było mowy... I nie było to zależne od stanu dziecka, po prostu nie i już.
A jak u Was było?
Obserwuj wątek
    • anias2000 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 14:58
      To ja lepiej trafiłam:
      krzesełko było... niewygodne, składane, ale było. Trzeba było się dzielić nim jeśli było więcej Mam na sali przy dzieciach smile

      O kangurowaniu nie było mowy dopóki dziecię nie podtuczyło się do 1,8 kg - czyli prawie 2 miechy. Ale w sumie nie dziwiłam się temu boć to był czas kiedy przechodził 3 zakarzenia, problemy z trawieniem, ciągłe spadki saturacji i wieczne coś nie tak - same wiecie co tu dużo pisać...

      Później owszem, ale króciutko, pod okiem pielęgniarek, zwylke z przystawianiem do cyca było łącząne.

    • rewolka404 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 15:41
      hmm, ja tez bylam na Klinicznej i na Oiomie nie kangurowalam, bo zgody nie mielismy, ale otwierac inkubator otwieralam, dotykalam, poprawialam opaske na oczach a fotele byly, na tej ostatniej sali, chyba pomaranczowa? jak mu bylismy tam byl tylko sprzet, stal jeden inkubator i sie grzal w razie potrzeby. Przy oknie byly tam rozkladane plastikowe fotele.
      Tylko o wszystko trzeba bbylo walczyc...niestety sad
      • rewolka404 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 15:42
        cos mi na oczy padlo, to watek mcm a nie Justyny, przepraszam!
        • polaa27 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:08
          Na oiomie nieczesto kanguruje sie dzieci, bo przewaznie są w ciężkim stanie. Kiedy mlody jako tako wyszedl na prosta, mielismy sie kangurowac (oiom w CZD). Ale za chwile przenieśli nas na patologie noworodka do szpitala na Madalińskiego i tam juz bylo kangurowanie non stop. Do tego wygodne fotele, kocyki, bardzo mile i pomocne pielęgniarki.
          • mama-cudownego-misia Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:20
            A na respiratorze kangurowałyście?
            Bo szczerze mówiąc to widze, że nie byłam wyjątkiem.
            Nie wiem, skąd to przekonanie studentek o powszechnosci kangurowania na OIOMach
            • anias2000 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:40

              A na respiratorze kangurowałyście?


              Nie! W życiu! nawet mi przewinąć siostry nie pozwalały jak był na respi. Na cepapie też nie było mowy o kangurowaniu.
            • mamaameleczki Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 21:17
              Mi nawet nikt nie powiedział o czymś takim jak kangurowanie ,dowiedziałam się potem ,jak mała była już w łóżeczku .Mam pyt do mamy cudownego misia ,jestem mamą wcześniaka urodzonego w marcu we Wrocławiu na Brochowie
              mogę prosić Cię o e-maila ,mam kilka pytań a jako ,że jesteś doświadczona w temacie wcześniactwa to może mogłabyś mi w czymś doradzić ,chodzi o psychologa dla małej,pozdrawiam
            • ewo_lucja Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 22:52
              Tak, kangurowałam mojego synka (Wituś, 25 hbd) na respiratorze, a potem na CPAP-ie! Na OITN we Wrocławiu na Chałubińskiego, lipiec 2013. Lekarka prowadząca wyraziła zgodę na kangurowanie po uzyskaniu stabilności stanu i ustąpieniu infekcji, po miesiącu od narodzin - trwało ok. 1 godz., Wituś miał wówczas świetne parametry oddechowe. Potem przychodziłam codziennie na 1-1,5 godz., czasem dwukrotnie w ciągu dnia, parę razy był też mąż. Jedyny minus - stary, niewygodny i nieprzeznaczony do przyjmowania pozycji półleżącej fotel, pamiętający chyba Gierka; zabierałam ze sobą poduszkę do podłożenia pod lędźwie. Raz kangurowałam na zwykłym krześle, bo fotel był zajęty przez inną mamę i to było dla mnie bardzo niekomfortowe - cały czas miałam wrażenie, że zjadę z tego krzesła, więc byłam cała spięta i Maluszek też to czuł, wysiedzieliśmy tak tylko 45 min.
          • misiekjasiek Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:38
            rewolka wink

            My z Klinicznej, pamiętam doskonale niebieską kanapę...
            Kangurowaliśmy bardzo rzadko. Michała miałam na rękach w zasadzie tylko 2 razy. Pierwszy raz to nie było kangurowanie tylko było trzymanie podczas zmiany podkładu, pierwsza doba, ta najgorsza, po chrzcie z wody. Pielęgniarka po prostu się nad nami zlitowała, bo być może miałam go wtedy na rękach żywego po raz pierwszy i ostatni.
            Drugi raz - po miesiącu - mogłam go chwilę kangurować, ale źle to znosił, saturacja spadała, więc szybko wrócił do inkubatora.
            Łukasz też miał go na rękach raz, na sekundę, podczas zmiany podkładu. Zrobiliśmy wtedy zdjęcie.
            Po wyjściu z inkubatora leżał pod budką tlenową i też nie miałam jak go trzymać. Karmienie odbywało się pod budką, na leżąco.
            Tak naprawdę po raz pierwszy kangurowałam go już w innym szpitalu, na Polankach, bo tam miał założone kaniule donosowe i można go było normalnie nosić i pielęgnować.
            Z Jasiem było trochę lepiej, ale też nie kangurowałam go często. Może 3-4 razy. Potem na tzw. zielonej sali, gdzie leżał w łóżeczku, mogłam go karmić butlą i trzymać do woli na rękach w beciku. Przeżyliśmy też napastowanie pani laktacyjnej wink
            Kangurowanie zależało od naszej pani dr prowadzącej, ona decydowała, czy chłopcy są w na tyle dobrym stanie, żeby można było ich wyjąć. Michał zazwyczaj nie był. Miał ksywkę "niedotykalski". Dużo zależało też od zmiany pielęgniarek, wchodziłam na oddział i widziałam, czy będzie jakakolwiek szansa na kangurowanie czy mogę sobie od razu odpuścić pytanie.

            Pamiętam, że w książkach i w rozmowach z innymi rodzicami, w tv, często temat kangurowania był poruszany i słyszałam, że mam do tego pełne prawo i nikt mi nie może zabraniać, że kangurowanie ma rewelacyjny wpływ na dziecko, nawet pod respiratorem. Że wtedy tworzy się więź, że dziecko bardzo tego potrzebuje.
            Ja w szpitalu słyszałam, że trzeba dać dzieciom spokój, bo nie są na to gotowe i są bardzo chore. Pamiętam, że wtedy byłam bardzo rozgoryczona ale z perspektywy czasu wiem, że lekarze sporo racji.
            Kangurowaliśmy w domu ile wlezie, mistrzem był mój mąż - chrapali tak godzinami.
        • mama-cudownego-misia Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:19
          > cos mi na oczy padlo, to watek mcm a nie Justyny, przepraszam!
          A co, na moich się nie wypowiadasz z zasady? smile
          • misiekjasiek Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:46
            Ej, tu chodzi o Kliniczną, nie podejrzewaj rewolki o jakieś złe intencje suspicious
            • rewolka404 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 21:16
              dokladnie, o Kliniczna chodzi smile Justyna, ja sie niektorych nawet nie pytalam, czy moge kangurowac - mialam zgode lekarza prowadzacego to sama bralam Mlodego. Przy niektorych zmianach to dziecko najlepiej, zebym nie dotykala. Jak wspomne dwie takie to nadal mi sie cisnienie podnosi sad
          • jolantusia1 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 16:54
            to i ja się wypowiem. Jak młody był pod respiratorem to oczywiście nie kangurowałam, podczas zapalenia płuc też nie, ale z cpapem i z tlenoterapią bierną tak. Przy problemach z jelitami też. Na intensywnej. Krzesło - fotel do inkubatora można było sobie wziąć zawsze od pielęgniarek. Fotel do kangurowania akurat ja też miałam zawsze.
            • polaa27 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 17:28
              Za to jak byliśmy na oiomie to praktycznie wszytsko mogłam przy małym robić. Uchylić drzwiczki w zamkniętym inkubatorze i czytać też, wiec Beata da sięsmile Zmieniałam mu tez pieluchę i karmiłam sondą, potem butlą w zamknietym inkubatorze, jak nie miał jeszcze 1 kilograma. Zmieniałam prześcieradełka, ubierałam młodego w bodziaki, masowałam ciałko i takie tam. Na kangirowanie na iomie w CZD też była zgoda i przyzwolenie, ale raczej większość dzieciaczków było tam w cięższym stanie, dlatego nie było to powszechne. Czyli nie nastawienie personelu, a po prostu stan zdrowia dziecka o tym decydował.
    • bijou82 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 18:04
      Prawie 7lat temu na oiom w Korczaku nie kangurowalam. Krzesełko bylo jedno czy dwa na sale,wiec z reguły stałam.Po około miesiącu (leżała 4mce) mogłam przewijać,pielęgnować atomie,uczestniczyć w karmieniu (sonda) i kąpieli. Pozwalali też uchylać drzwiczki zeby wsunac rękę i pogłaskać,ale niezbyt często.Gdy przenieśli do łóżeczka, to mimo respiratora kangurowalam parę razy.Choc kangurowanie to za dużo powiedziane,trzymałam na rękach. Ciekawa jestem opinii mam teraz tam przebywających,jestem w kontakcie z tamtym oiomem,widziałam kangurujace mamy.Na Borowskiej też kanguruja,takze ojcowie (widziałam przy okazji rozwożenia wczesniakowego)

      - - - - -
      Madzia Zosia 26tc/830g
      Hania Marta 37tc/2750g
    • mamaantonki Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 19:14
      Eee to u nas zawsze pielęgniarki dbały o to by mamy/ ojcowie mieli krzeslo przy inkubatorze. Od poczatku mozna bylo otwierac i dotykac. Na cpapie kangurowanie nie bylo czyms bardzo dziwnym, jak tylko lekarz dal zgode to pielegniarki zachecaly oboje rodzicow. Jak mala miala ok 1,7 kg i byla zupelnie wydolna oddechowo to robilsm z nia 3 razy dziennie cwiczenia pokazane mi przez fizjo. Mniej wiecej wtefy sama wyciagalam sobie Malą z inkubatora do kangurowania, tylko sygnalizowalam pielegniarkom.
      W ogole, o ile można dobrze wdpominać szpital, to ja ten oddzial wdpominam nieźle. Bardzo dobra atmosfera, przyjazne pielęgniarki. Ordynator dzien w dzien sam zagadywal do kżdego rodzica ( mały oddzial)
      • mamaduo Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 19:39
        moglam kangurowac na OIOMIe ale dopiero kiedy stan dzieci byl stabilny - jednak praktycznie od pierwszej doby moglam je glaskac - p. doktor pokazywala mi jak, ile minut itd. Moglam byc przy dzieciach 24 h na dobe. Byly robione proby kangurowania, Kasie moglam szybciej, Kubie niestety bardzo spadala saturacja, wiec byla przerwa. W ogole OIOM dobrze wspominam, jesli w ogole tak mozna napisac - personel byl uczynny, pomocny, zyczliwy.
        Slabiej bylo juz na patologii noworodka, ale byc moze tez dlatego, ze przeniesli tam noworodki z innego szpitala i bylo tam po porstu bardzo duzo dzieci (kolo 20).
        • est-ii Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 20:50
          Pierwszy raz przewijałam małego jak miał może dwa tygodnie,siostra mnie zaprosiła a ja mało nie zemdlałam ze strachu był na cpap wtedy i ważył około kg..Jak wyszedł z sepsy i minęło zagrożenie życia a był na tlenie wtedy dostawałam go do kangurowania z maseczką.Młoda lekarka z naszego oddziału była w Stanach na sympozjum i jak wróciła to się zaczęło kangurowanie dla dzieci na respiratorze.Raz byłam świadkiem jak dziecko się rozintubowało przy kangurowaniu.U nas siostry same dawały nie trzeba było się prosić,lekarki prosiły aby zakładać koszule na guziki i podkreślały jakie to ważne.Krzeseł nie brakowało,siostra przełożona z oitn pierwszego dnia powiedziała nam co mamy robić co to za urządzenia,jak myć ręce,jak odciągać iprzechowywać mleko.Na początku bardzo nas pilnowali,wypraszali na zabiegi a po jakimś czasie już nie.Kiedyś przyszłam a tu siostra wystroiła mi dziecko w pięknego bodziaka.Ja opiekę i swój oddział oceniam bardzo dobrze.Na patologi noworodka były dwa bardzo wygodne fotole do kangurowania i wiem że planowali zakup kolejnych.Były też rehabilitantki które układały dzieci,uczyły karmić dzieci a następnie nas karmić z butelek.Np.siostra nie mogła karmić dziecka jak rehabilitantka nie wyraziła zgody dopiero jak dziecko było gotowe.Siostry nie szły na łatwiznę z sondą widziałam że starały się aby porcja szła butelką.Profesor osobiście na obchodzie omawiała każdego dzieciaczka z zespołem.Pytały o pokarm zachęcały do odciągania.Miałyśmy kupony że mogłyśmy kupić sobie obiad w stołówce dla personelu za niewielkie pieniądze.Ja nie mogę powiedzieć złego słowa o karowej.
          • mamaantonka Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 22:39
            ja dzisiaj pierwszy raz przewijałam mojego Antosia,dzisiaj skończył miesiąc. I pierwszy raz potrzymałam go na rękach,przy zmianie podkładu. Na kangurowanie nie bardzo się zgadzają, jedna z pielęgniarek nie wiedziała w ogóle o czym mówię. Podczas zabiegów,karmienia,przewijania wypraszaja zazwyczaj,to zależy jeszcze która pielęgniarka to robi. Reszta jest jak najbardziej w porządku. Pielęgniarki same przynosza krzesełka jeśli widza że ktoś stoi, informują o wszystkim,chętnie odpowiadają na pytania. I przeważnie są bardzo,bardzo miłe na nas rodziców.
            • mamaantonki Re: Doświadczenia z OIOMu 29.10.13, 15:10
              Dodam jeszcze ze u nas godziny odwiedzin 10-20 i w tym czasie wypraszano z sali podczas powazniejszych czynnosci medycznych u ktoregokolwiek z dzieci na sali ( nie podczas pielegnacyjnych czy np zalozeniu sondy) i podczas zmiany pielegniarek gsy przekazywaly sobie informacje o stanie dzieci.

              Przez okres naszego pobytu w szpitalu co rusz slyszalam jak pielegniarki upominaly sie ordynatorpwi o zakup foteli do kangurowania. I faktycznie pojawily sie dwa rozkladane lezaki. Nie zadna rewelacja ale lepsze niz plastikowe ktzesla. K

              Dwie doby Tosia spedzila w Katowicach i tam bylo nieciekawie jakos. Godziny odwiedzin od 12 dopiero. Na sali jednoczesnie max 3 todzicow, a na sali śmioro dzieci! Wypraszano przy zmianach pieluchy itp. Jak spytalam o kangurowanie to pielegniarka mnie spytala- po co?
    • rzodkiewka7 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 22:45
      U mnie OIOM dzielił się na dwie części, część A gdzie są dzieciaki w cięższym stanie zdrowia i B gdzie już tylko dorastają do wyjścia do domu, uczą się jeść i leżą w takich podgrzewanych łózeczkach lub w zwykłych normalnych jak noworodki. I na oiomie A kangurowałam młodego jak już wyszedł z komplikacji związanych z oddychaniem (był kilka na respiratorze i z tydzień na cepapie), na oiomie A był wygodny fotel dla rodzica kangurującego. Nie wiem, czy mogłabym go kangurować wcześniej, przez dwie doby mój stan zdrowia nie pozwalałby mi pewnie na to, a potem byłam tak bardzo przerażona oiomem że nawet nie pomyślałam żeby cokolwiek robić przy moim maluchu. Byłam wdzięczna wszystkim, że pozwalają mi siedzieć przy łóżeczku małego i na niego patrzeć, dotknąć.
      Potem był oiom B gdzie już mogłam przewijać karmić, nosić i oczywiście kangurować (tylko już mniej wygodnie, na zwykłym krześle (nawiasem mówiąc to krzesło i kangurowanie doprowadziło do otwarcia się mojej rany po cesarce), ale wtedy już tylko mały uczył się jeść i rósł.
      W szpitalu z małym mogłam leżeć dwa tygodnie, na dwa ostatnie dni lekarka dała mi małego na salę (od odłączenia od cepapu nie miał żadnych spadków saturacji), lekarki przychodziły oglądać małego co jakiś czas, sprawdzały jak sobie radze i czy mały cieplutki, zabrali go na noc, ale te dwa dni dały mi masę siły na następne dni kiedy musiałam już do niego dojeżdżać.
      Ogólnie jak wspominam dziś szpital, to stwierdzam że wcale nie było tak źle, ale ja urodziłam w 34 tygodniu, Jaś w porównaniu do tych maleńkich dzieci z inkubatorów zamkniętych był olbrzymem (ważył 1680g) i na oiomie leżeliśmy tylko 3 tygodnie, gdyby to były 3 miesiące to pewnie inaczej bym na to wszystko patrzyła.
      • mimi0080 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 23:09
        7 lat temu w Bydgoskim Bizielu jak najbardziej było jak i gdzie kangurować, wygodny fotel w każdej sali. Nigdy nie zapomnę tej małej żabki, kociaczka, takie maleńkie nieporadne, wielkie przeżycie. Przykre, że nie każda mama może tego doświadczyć.
        • asia-5 Re: Doświadczenia z OIOMu 25.10.13, 23:15
          Na OIOMie kangurowałam. Mały był podczepiony do sprzętu a ja go mogłam przewijać, karmić, odbijać. W sumie mogłam się nim zajmować kiedy tylko chciałam. Ważył najmniej 1,9kg. (ur. 2130; 33tc)
    • mama-cudownego-misia Dzieki dziewczynki 26.10.13, 07:27
      Bardzo to ciekawe, piszcie dalej, a ja to zbiorę do kupy i za waszym pozwoleniem prześlę autorkom ankiet. Bo mimo wszystko odnoszę wrażenie, ze obyczaje na oddziałach są bardzo zróżnicowane, i że niekoniecznie tylko stan dziecka jest tu podstawowym kryterium kangurowania/niekangurowania.
    • carmita80 Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 08:52
      Cc mialam o 18, nastepnego dnia ok. 10 zapytano mnie czy chce zobaczyc dziecko -oczywiscie chcialam- osoba z personelu pomogla mi wstac i na wozku zabrano mnie na oddzial gdzie byl syn. Na tym wozku siedzialam cala wizyte, potem zawolono kogos kto zabral mnie zpowrotem do mojego pokoju (po cc kobiety mialy wlasne pokoje). Syn ur sie a 29 tyg, 1300 g, moglam go dotknac od razu na tej pierwszej wizycie, kangurowanie zaczelo sie w trzeciej dobie zycia. Kolo inkubatorow byly krzesla -fotele wygodne, ale co najwazniejsze byly wygodne bujane fotele, specjalne poduszki itp. Kangurowanie zelezy od stanu dziecka, my moglismy juz w trzeciej dobie smile
      • misiekjasiek Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 10:49
        Wydaje mi się, że stan dziecka jest głównym kryterium - podczas infekcji czy spadków formy nie mogłam chłopców nawet dotykać a co dopiero kangurować!
        Personel też ma duże znaczenie. U nas było tak, jak rewolka pisze. Bywały takie zmiany, które zachęcały do mówienia, dotyku, same pytały, czy chcę zmienić pampersa, czy próbujemy kangurowania. Pokazywały mi wzrosty saturacji czy zmiany tętna przy takim kontakcie i zawsze zaznaczały, że obecność rodzica ma ogromny wpływ na poprawę stanu zdrowia dziecka.
        Ale bywały takie zmiany pielęgniarek, gdy sama ich obecność to już był dla mnie sygnał "dzień stracony". Wiedziałam, że cały mój wysiłek czyli jazda 150 km autobusem 2,5 h z ropiejącą raną po cc i sepsie idzie na marne, bo albo będę sterczeć na korytarzu i ryczeć albo usiłować czytać bajkę i widzieć w odbiciu inkubatora kpiące spojrzenia pielęgniarek.
        • misiekjasiek Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 10:54
          Acha, w naszym szpitalu nie było czegoś takiego jak fotele do karmienia. Przynajmniej nie na oddziale intensywnej terapii, tam szczytem luksusu było plastikowe krzesło.
          Krzesła widziałam w dalszej części oddziału, to były osobne sale z jednym inkubatorem i fotelem dla rodzica. Tam leżały dzieci, które nie wymagały intensywnej terapii, więc może tu tkwi ta różnica?
          • mamaantonka Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 11:17
            Mój Antoś po dwóch tygodniach został przewieziony do innego szpitala,kiedy tam pytałam na poczatku o kangurowanie powiedzieli mi,że najlepiej żeby sam już oddychał. tak mi się wydaje,że nie bardzo można bo jak pisałam na sali jest sporo dzieci,niektóre po operacjach,w naprawdę ciężkim stanie. Jest dośc ciasno i zawsze jest kilkoro rodziców. Teraz jak juz mały nie jest pod respiratorem,znowu będę pytać. Może się doczekam w końcu.
            • misiekjasiek Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 11:23
              mamaantonka

              Tak, u nas pod respiratorem wyglądało to tak, że mogłam wziąć tylko na ręce przy zmianie podkładu. Ale sama nie chciałabym brać dziecka "na rurce" w pozycji do kangurowania, raz tak miałam Jasia i wydawało mi się, że sprawia mu to ogromny ból.
              Jeśli teraz Twój synek nie jest pod respiratorem, jest w miarę stabilny to śmiało pytaj. Idź od razu do lekarza prowadzącego, bo personel lubi takie przepychanki pt. "ja nie wiem, proszę pytać tego i tamtego". Jeśli nie zgodzą się na kangurowanie, to może mały pije już z butli - może pozwolą chociaż go nakarmić?
    • mama_janka007 Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 11:01
      nie wiedzialam czym jest kangurowanie. na OIOMie nie wolno bylo mi malego dotykac. przepraszam- 2 razy moglam go dotkac. na patologii wolno bylo przewijac, karmic, kapac i wazyc. poza tym przypominano nam caly czas o tym zeby dzieci nie trzymac za dlugo na reku bo sie przyzwyczajaja i potem jest problem kiedy matka opuszcza oddzial. wiec kiedy instynktownie, bez "wyzszej potrzeby" bralam malego na rece, znajdowal sie ktos, kto syczal o tym zeby dziecko odlozyc. tyle na temat kangurowania smile
      • mamaantonka Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 11:22
        z dotykaniem nie było i nie ma problemu,do tego pielęgniarki zachęcają,żeby głaskać,dotykać i mówić do dzieci. W pierwszym szpitalu też tak było. Tego samgo dnia po urodzeniu mogłam dotykać synka. Była też druga mama obok,gdzie jej synek był sporo większy i była bardzo zdziwiona że wkładam ręce do inkubatora i że się nie boję.
      • zbiszkopcik Re: Doświadczenia z OIOMu 26.10.13, 12:41
        Ja kangurowalam Zo na respi i cepapie po kilka godzin, ale to zasluga dr Jacka Rudnickiego, ktory bardzo szeroko propaguje kangurowanie na swoim odddziale w szczecińskich Pomorzanach smile
        Kangurowalam ja w 4 dobie, potem nastapil kryzys i 2-3 dni nie- sepsa, potem juz codziennie. Do tego przewijanie, wazenie, kapanie i inne czynnosci pielegnacyjne. Jak juz jadla butle, to karmienia wszytskie badz prawie wszystkie, nocki mile panie polozne mi odpuszczaly, kazaly spac i sily zbierac na powrot do domu smile
    • mirkad Re: Doświadczenia z OIOMu 27.10.13, 19:01
      Katowice Ligota, grudzień 2006-marzec 2007
      na OIOM-ie nie było kangurowania; tak jak ktoś pisał powyżej, to były niejako 2 oddziały: OIOM stan ciężki, patologia - dzieci bez zagrożenia życia;
      i na patologii gdy tylko dziecko było stabilne, było kangurowanie, bez ograniczeń; były fotele; było otwieranie inkubatora (na OIOM-ie też); było przewijanie, z czasem nawet kąpanie; pozwolono mi też podawać mleko przez sondę; kiedy inkubator przestał być potrzebny, była częśc oddziału zwana "kubusiem" gdzie można było mieszkać z dzieckiem
      • aga.n.f Re: Doświadczenia z OIOMu 27.10.13, 22:19
        Jakie kangurowanie? Jaki udział w czynnościach pielęgnacyjnych? Frania dostałam na ręce, gdy miał 2 mies. i tydzień, po przeniesieniu do innego szpitala. Pobytu w tym pierwszym (2 mies.) wolę nie pamiętać, tam nawet odstawiono Frankowi mój pokarm (po ok 2 tyg, bo "po co się będzie pani męczyć").
        • aga-600 Re: Doświadczenia z OIOMu 28.10.13, 22:21
          Na Chalubinskiego we wroclawiu opieka supersmile przez kilka tygodni jezdzilam do malej codziennie ponad 70 km i siedzialm z nia od rana do wieczora...... oj widzialam wiele..... mala byla kangurowana dosc szybko, jak juz w porzadku bylo z oddechem.polozna wyciagala z inkubatora i delektowalam sie malym cudemsmile foteli specjalnych nie bylo,tylko krzesla-nie zbyt to wygodne , dosc szybko bola pelecy.ale fantastyczne polozene pozwalaly na opeke-przewijanie , karmienie, dotykanie.zachecaly do tego od poczatku.moglam byc z mala tak dlugo jak chcialam...
    • bardzo_luba Re: Doświadczenia z OIOMu 29.10.13, 09:35
      Jakoś nie wychylałam się do kangurowania, kiedy dziecko było podłączone do tych wszystkich rurek. Kiedy trochę większe, można było. Ja prawdę mówiąc pierwszy raz bałam się nawet przewinąć. Krzesła były, ale często zajęte. Mogłam dotykać dziecka, wkładać ręce do inkubatora, przewijać prawie od początku, karmić. Mieszkałam w szpitalu przez cały ten czas, aż do naszego wyjścia do domu. Aaa, też ćwiczyłam, masowałam dziecko pod okiem rehabilitantki, która najpierw mi wszystko pokazała i powiedziała. Później już sama to robiłam. Na początku bałam się sama, ale pielęgniarki były obok. Pamiętam jaka byłam zestresowana, kiedy miałam przełożyć dziecko na brzuszek. Rehabilitantka mi cierpliwie pokazywała. Dostałam też (wypożyczona tylko) do poczytania książkę o wcześniakach.
      • gagasia13 Re: Doświadczenia z OIOMu 29.10.13, 10:12
        My leżeliśmy na Klinicznej i mam mieszane uczucia odnośnie pobytu na OIONie. Wszystko zależało od tego, jaka pielęgniarka ma dyżur. Większość fajna ale zdarzały się wredoty. Justyna - cudowna osoba, pozwalała brać na ręce, przewijać, karmić. A taka blondyna (nie pamiętam imienia) wiecznie smutna i poważna, miała nawet zastrzeżenia jak otwierałam inkubator. I te wieczne pytania "trzyma pani dietę?" bo malutkiej się ulało i wygodniej dla niej było nakarmić dziecko sondą i mieć z głowy. Chociaż z reguły potrafię się odezwać, to po narodzinach małej byłam w totalnej rozsypce i każda uwaga pielęgniary wywoływała u mnie łzy. Nie mogłam przeżyć, że ktoś inny decyduję, czy mogę dziś dotknąć, nakarmić, przytulić MOJE dziecko. Oczywiście co innego, gdyby były ku temu jakieś powody to przecież rozumiem ale tu nie było. Jak mała trafiła na oddział izolacyjny to było o tyle lepiej, że mogłam być przy niej cały dzień i wszystko przy niej robić. Ale jak widziałam karmienie dzieci, przy których nie było rodziców to krew mnie zalewała. Pampers zwinięty w rulonik, na nim oparta buteleczka i dziecko karmiło się samo. Jak smoczek wypadł z buzi to maluch się nie najadał a pielęgniarka po jakimś czasie przychodziła, brała butelkę i tyle. Oczywiście nie wszystkie tak robiły ale niektóre tak.
        • bardzo_luba Re: Doświadczenia z OIOMu 29.10.13, 11:22
          gagasia13 napisała:
          Ale
          > jak widziałam karmienie dzieci, przy których nie było rodziców to krew mnie za
          > lewała. Pampers zwinięty w rulonik, na nim oparta buteleczka i dziecko karmiło
          > się samo. Jak smoczek wypadł z buzi to maluch się nie najadał a pielęgniarka po
          > jakimś czasie przychodziła, brała butelkę i tyle. Oczywiście nie wszystkie tak
          > robiły ale niektóre tak.

          U nas też niestety tak było. Ja się dziwię, że miały odwagę zostawić tak niedoświadczone w jedzeniu dziecko same, gdyby się zakrztusiło... Oczywiście były i takie pielęgniarki, które zawsze miały czas postać i nakarmić dziecko.
    • zosiak29 Re: Doświadczenia z OIOMu 29.10.13, 11:55
      Witam, ja kangurowałam od początku tzn. jak tylko wyszłam ze szpitala, córcia nie była na respi, o kangurowanie nie trzeba bylo się prosić, siostry same zachęcały. U nas były fotele zakupione przez rodziców a potem zostawione dla innych, my też takowy zakupiliśmy. Nasze kangurowanie nieraz trwało nawet do 6-8 h dziennie. Malutką mąż przewinął po raz pierwszy 2 tyg. po urodzeniu -29 tyd waga 750. Miałyśmy naprawdę dobre warunki. Widziałam, że dzieciaczki na respi tez były kangurowane tylko przez krótszy czas ok 1-3 h dziennie w zależności od stanu maluszka.
      • misiekjasiek gagasia13 29.10.13, 13:03
        Pielęgniarka Justyna - do końca życia nie spłacę wobec niej długu wdzięczności, to ona trwała przy Michale przez całą noc, nie odchodziła od inkubatora, masowała go, cały czas mówiła, żeby walczył i się nie poddawał. Dzięki niej i zmianie lekarzy (dr Jankowiak i nasza ukochana prowadząca dr Kawińska) Michu żyje, to nie ulega wątpliwości.
        Po jakimś czasie p. Justyna przyznała się ze śmiechem, że Jasiu nie miał zmienianej pieluchy i biedak był zaniedbany do samego rana, bo ona non stop była przy Michale smile

        Tak, atmosfera na Klinicznej nie zawsze była dobra. Rozumiem ciężkie dni i załamania maluchów, zabiegi, wtedy była ogólna nerwówka. Ja miałam żal wtedy, gdy przychodziła "ta" zmiana i byłam traktowana jak intruz, każdy mój ruch komentowany za plecami, co chwilę wyproszenia z oddziału nawet przy zmianie pieluchy, bo "one nie lubią, jak im się na ręce patrzy".
        Karmienie na leżąco było standardem, ale np. u Michała nie było możliwości karmić go inaczej, bo leżał pod budką tlenową.
        Teraz mam trochę wypaczony obraz, tzn. nie pamiętam już tych sytuacji tylko myślę w ten sposób, że w tym szpitalu uratowali moich chłopców i jestem im za to ogromnie wdzięczna. Ale było dużo ciężkich chwil spowodowanych przez nastawienie pielęgniarek, to fakt.
        Na szczęście to już za nami.
        • verka77 Re: gagasia13 29.10.13, 14:30
          Na OIOMIE w Zabrzu wolno było tylko wejść na 15 minut i przez otwór dotykać dziecko w inkubatorze ( w masce i fartuchu ) - 1 osoba na salę, na sali było ok. 10 inkubatorów.
          Czasami odbywał się zabieg u jakiegoś wcześniaka - wtedy nie wolno było wejść.
          Wydawało mi się to uzasadnione.
          Kangurowanie dopiero na oddziale wcześniaków w kolejnym szpitalu, ale z warunkami średnio - ciasno , też ok. 10 inkubatorów + zawsze kilku rodziców w małej salce, przeszklonej oczywiście..
        • mamaantonka Re: gagasia13 05.11.13, 23:11
          to ja już pisałam w innym wątku o pierwszym dniu Antka na patologii i jak mnie pielęgniarka potraktowała,poczułam sie jak wyrodna matka. Ale już na następny dzień, Antek znów na intensywnej, Ja ważę pieluchy czyste,pielęgniarka podłącza strzykawke i ogólnie sobie wchodzimy w drogę i oczywiście ja mówię,że może sie odsunę bo przeszkadzam itp. A ona ,że nie bo przecież RAZEM robimy i damy sobie radę. Na poprzednim OIT pielęgniarki podchodziły do nas co jakiś czas, pytały, chwaliły małego. Mówiły że jest ich ulubieńcem,że walczą o jego względy i nawet jeśli to nie była prawda do końca,to było miłe i potrafiło poprawić nastrój.
    • lesny_drobiazg Re: Doświadczenia z OIOMu 30.10.13, 09:38
      W-wa, Starynkiewicza: na Oddziale nie było gdzie usiąść, wystawałam po cc przed inkubatorem, do dzieci można było wchodzić tylko w określonych godzinach, był zakaz otwierania inkubatorów, dotykania (nie wspomnę o pielęgnacji - przewijaniu, kąpieli)... tzn. raz (na cały tydzień) pozwolono mi pogłaskać dziecko po nóżce przez jakieś 20 sekund. Dopiero kiedy mała przeszła do podgrzewanego łóżeczka w innej sali mogłam ją wziąć na ręce, szczelnie opatuloną. I przysiąść na twardym drewnianym krześle.

      W-wa, IMiD na Kasprzaka: na Oddziale wygodne pufy i fotele do siedzenia, dostęp do dzieci od 7 czy 8 rano do 22, personel służący dobrą radą i pomocą, siostrzyczki podawały dzieci do kangurowania kiedy tylko się dało. Można było siedzieć i bujać się w fotelach z małymi skrzatami w ramionach... siedzieć i siedzieć, i siedzieć. Rodzice przewijali i kąpali tam dzieciaczki, które nie osiągnęły jeszcze nawet kilograma... i mogli przytulać bez ograniczeń, oczywiście w miarę możliwości jakie dawał stan dziecka. Te dwa szpitale to było piekło i niebo.

      Zawsze, przy każdej okazji, będę z całego serca dziękować najwspanialszym Paniom Doktor i "Ciociom" z IMiD.
      • milkaplp Re: Doświadczenia z OIOMu 31.10.13, 08:41
        Może i ja coś skrobnę. Ja Karolinę pierwszy raz kangurowałam po tygodniu, akurat był Dzień Matki więc świetny prezent. Karolina ważyła wtedy 990g i była na Cepap. Pierwsze kangurowanie trwało 2,5 godziny. Były wygodne fotele pielęgniarki same przynosiły te fotele z korytarza jak chcieliśmy kangurować. Wiadomo że nie wszystkie były takie chętne do pomocy, ale większość była za kangurowaniem. Jedna nawet była po szkoleniach na ten temat i wręcz naciskała na rodziców żeby przytulali. Pierwszy raz dotknąć mogłam ją na pierwszej wizycie na IT (dwa dni po urodzeniu). Zachęcali do pielęgnacji dzieci. Przewijałam Karolinę jak miała niecałe 1,4kg a kąpałam jak miała 1,6kg. Nie było ograniczonego czasu wizyt. Raz nawet jak mówiłam że nie mogę w nocy spać to mi pielęgniarki powiedziały żebym w nocy sobie przyjechała na chwilę do małej. Na IT opieka świetna, ale po przewiezieniu do innego szpitala na patologię noworodków to już inna bajka i to nie najlepsza sad.
      • fiambala Re: Doświadczenia z OIOMu 07.11.13, 16:06
        Starynkiewicza 2013: cc w 31 tygodniu, 15 dni w inkubatorze, miesiac w szpitalu (Mala i ja). Mala dobe na respiratorze, potem dwa dni CPAP; kangurowanie zaproponowane przez Ciocie na OIOM jeszce na CPAP. W czasie pobytu Malej w inkubatorze kangurowanie prawie codziennie ok. godziny (malo miejsca, duzo dzieci), prawie bo pomimo, ze siostry od maluszkow fantastyczne, cieple i z poczuciem humoru kobiety, to byly dwie, ktore powinny zajmowac sie zupelnie czyms innym...
        Potem przez kilka dni Mala na patologii w otwartym lozeczku, ale moglam sie nia zajmowac - przewijanie, karmienie butelka, proby karmienia piersia, kangurowanie (znowu ograniczone miejscem fizycznym i iloscia siedzisk - jak przyszlam do szpitala byl jeden fotel do kangurowania, jak wychodzilam byly dwa). Potem dostawalam Mala rano po obchodzie na sale i na noc oddawalam siostrom, ostatni tydzien mala cala dobe ze mna na sali, wiec kontakt nielimitowany smile
        Generalnie bardzo dobrze wspominam i wdzieczna jestem niesamowicie. Mala dzisiaj okaz zdrowia, a po miesiacu od wyjscia ze szpitala przeszla zupelnie na piers.
    • karina.knopik Re: Doświadczenia z OIOMu 04.11.13, 14:29
      Witam, Jestem mama dziecinki urodzonej w 29 tyg w Uk, wazacej wtedy 885 gram, my moglismy kangurowac oboje jezeli stan dziecka na to pozwalal, co wiecej jezeli nie bylo skrajnych sytuacji na sali zawsze moglismy tam byc,
      Na dobra sprawe wypraszali nas z sali jak byl obchod i zmiana personelu, jak byly robione jakies zabiegi i wszystko bylo pod kontrola to uzywali parawanow, tak abysmy nie widzieli co sie dzieje.
      Na dobra sprawe rodzice mogli byc z dzieckime 24h/dobe. Tak jak u Was byly tez rozne sale: glowna gdzie bylo nawet 12 inkubatorow z prawdziwymi maluszkami i problemami,nawet 3, 4 a jak byla potrzeba 5 pielegniarek, potem kilka pojedynczych sal dla juz troche wiekszych bobaskow z mniejszymi problemami, tam np moja mala miala przetaczana krew. Jedna pielegniarka na 5 maluszkow.
      No i na koniec sala gdzie juz prawie wszyscy byli w lozeczkach albo otwartych inkubatorach, choc i tu tak jak nasz skarb pojawialy sie dzieci w normalnych inkubatorach, ktore jeszcze nie potrafily odpowiednio utrzymac ciepla, No i to byla ostatnia sala, z ktorej szlo sie do domu jezeli wszystko bylo ok, nie pamietam aby przez caly okres naszego pobytu jakies dziecko nie poszlo prosto do domu, raczej wszystko co mogli robili na tym oddziale. Przyjezdzal okulista specjalista od wczesniakow, z calym sprzetem itd.
      Przy kazdym inkubatorze stalo co najmniej 1 krzeslo i na sali bylo kilka foteli do karmienia, co jeszcze wazne byl maly pokoj z lazienka, gdzie rodzic zostawal na noc z dzieckiem, ktore wychodzilo do domu, takie przystosowanie do opieki w domu, zmniejszenie strachu,
      Wszytko w tym pokoju trzebabylo robic samemu, opiekowac sie dzieckiem zupelnie tak jak w domu, jedynie na obchod i zmiane personelu musialam ja oddac do sali i wyjsc,
      w tym pokoju spedzilam 2 doby przed wyjsciem mojego skarba ze szpitala.
      Uwazam takie rozwiazanie za super sprawe miala pielegniarki caly czas pod reka mogly w kazdej chwili przyjsc wszystko sprawdzic i dawalo mi to wewnetrzny spokoj.
    • makarcia Re: Doświadczenia z OIOMu 05.11.13, 11:42
      Kangurowałam pierwszy raz gdy Mela ważyła 910g i była na CPAPie.
      Krzesełka na salkach były a do kangurowania leżaki.
      Inkubator mogliśmy otwierać i dotykać młodą. Bardzo się wtedy uspokajała i miała zawsze lepszą saturację.
      Do inkubatora włożyliśmy głośniczki podłączone do discamana (mp3 jeszcze nie byłosmile ) i puszczaliśmy muzykę.
      Teraz jest chyba jeszcze lepiej.
    • joan-na34 Re: Doświadczenia z OIOMu 06.11.13, 07:02
      Poród w gestozie ,30 t.c. wg.niektórych zbyt pochopnie podjeta decyzja o c.c. Ale Oddziała w Bytomiu przyjazny rodzicom,na drugi dzien już oboje mogliśmy zobaczyc Małego,w trzeciej dobie zaczelismy sie "przytulac" .Najgorsze było okablowanie-wszystkie rurki złowieszczo zwisały z małego 1,5 kg ciałka i strach było sie poruszyc na fotelu-dodam ze fotel duży,biurowy lecz stary.25 dni na oddziale -ze zmianą sal(swoją drogą okropnie sie wchodzi na sale jak z daleka nie wiadc Twojego inku)-i po 25 dniach z wagą 1810 do domu..... pomimo codziennej opieki nad dzieckiem -ok.2.5 g-bo tak nam pozwalał dojazd z oległej miejscowości-horror zaczął sie w domu... Zostaliśmy sami z wieloma problemami i nie wiadomo było co jest normalne a co nie.
      • agooo Re: Doświadczenia z OIOMu 06.11.13, 09:06
        Ja leżałam na Karowej chyba ok 2 tyg, podpieta pod ktg, gestoza a pozniej wahania tętna dziecka i cc podjęta w odpowiednia porę, udalo sie dotrwac do 33 tyg .
        Opieka pielęgniarek i lekarzy super, Natalka nie lezala na OIOMIE ale na patologii noworodka , mogłam od pierwszych chwil kiedy przyszłam do niej po cc dotknąc córcie w inkubatorze, potem sama przewijać, kangurować, przystawiać do piersi,potem karmic z butelki, a potem lezala tydzien w lozeczku i do domku smile
    • eda321 Re: Doświadczenia z OIOMu 06.11.13, 11:07
      Wylądowałam przez przypadek na patologii ciązy w Szpitalu Woj. w Elblągu i tam urodził się Błażej. OIOM, 2 doby respirator, 4 doby CPAP. Kangurowałam pierwszy raz w dniu zejścia z CEPAP-u, dzięki położnej, która mi to zaproponowała, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Nie było foteli do kangurowania - jedynie krzesła. Można było dotykać od pierwszej doby - personel pokazywał jak się zdezynfekować, jak otworzyć inkubator i co można robić. Lekarze + pielęgniarki zachęcały do szybkiego kontaktu z dzieckiem i do "uruchamiania" laktacji. Już w pierwszych godzinach po cesarce zostałam poinstruowana jak ściągać, co ile godzin itp. Do inkubatora można było przynieść swój kocyk, pozytywkę. Na OIOMie można było przebywać 24h. Był pokój dla matek - niestety tylko 3 miejsca noclegowe w nim, a chętnych więcej. Generalnie personel dość przyjazny rodzicom jak na polskie standardy. Trafił mi się nawet psycholog, ale to raczej nie było w procedurze OIOM neonatologicznego. Po prostu ordynator położniczego, na którym jeszcze wtedy leżałam, widząc w jakiej jestem formie psychicznej, była tak miła i "zawezwała" psychologa szpitalnego.
      Jedyne czego mi brakowało na oddziale (ale doszłam do tego później, jak już co nieco wiedziałam o pielęgnacji wcześniaka) to brak przeszkolenia rodziców w zakresie podstawowej pielęgnacji tzn. branie na ręce, układanie, przebieranie itp. Przydałaby się choć jedna taka instruktażowa wizyta rehabilitanta, bo my przez pierwsze tygodnie w szpitalu a potem kilkanaście dni w domu pewne rzeczy robiliśmy źle. Swoją drogą większość położnych też w tym zakresie postępowała źle. Ale i tak jak czytam o innych oddziałach OIOM to ten wypada ponadstandardowo.
    • maja_wro Re: Doświadczenia z OIOMu 06.11.13, 23:58
      Mi się wydaje, że ten sam szpital (mogę się mylić), dwa lata różnicy a już duża zmiana.
      Krzesełko było i panie pielęgniarki jak mnie widziały to wręcz kazały mi siadać (pewnie wyglądałam tak, jakbym im tam miała zaraz zemdleć, bo ciężko dochodziłam do siebie po cc). Od razu mnie przeszkolono, jak przewijać dziecko w inkubatorze, jak karmić (jak już mógł jeść normalnie). Mój synek to późny wcześniak, nie był na respiratorze tylko cpap. Byłam z dzieckiem w szpitalu, więc na każde karmienie ściągałam mleko i przychodziłam, w nocy też. Jak synek był w inkubatorze to nie kangurowałam (zapewne stan dziecka), ale widziałam kangurujące mamy.
      • tartulina Re: Doświadczenia z OIOMu 07.11.13, 19:44
        Moze moja młoda jest za "stara",ale za nic na świecie nie chcę wracać do tamtych chwilsad Ciesze się teraźniejszością i tym,ze jest okismile
    • doroszka Re: Doświadczenia z OIOMu 25.11.13, 23:18
      5,5 roku temu na Dyrekcyjnej we Wrocławiu mogłam młodego wyjąć już po kilku dniach (był na własnym oddechu), co nie do końca było odpowiedzialne - nikt nam nie powiedział, że w 4 dobie młody jest ospały, bo... walczy z sepsą i jest na dwóch masakrycznych antybiotykach sad A ja go wtedy pierwszy raz wyjmowałam.
      Kangurowałam na OIOM-ie kilka razy, choć warunki były spartańskie. Nikt szczególnie do kangurowania nie zachęcał, ani nie zniechęcał - personel zalatany, zaangażowany, ale widać było, że przeciążone obowiązkami są babeczki...
      Jedyną radę, jaką usłyszałam, to żeby uchylać drzwiczki inkubatora i dużo mówić, czytać... itp.

      Po powrocie do domu za to aż do roku "kangurowanie" było non stop kolor wink uncertain bo młody z powodu lamblii (których w Polsce nie umie się diagnozować, ani leczyć u takich maluchów) odłozony na płasko strasznie się darł i podkurczał nóżki. Śpiąc, budzi się co 15 min. i też trzeba było go na ręce. 90% czau spędzał na rękach - głównie moich :]

      Jak teraz na niego patrzę, jaki to perszing łobuziasty, to wydaje mi się, że jakieś inne dziecko mam wink
    • ewelajnawrocek Re: Doświadczenia z OIOMu 29.11.13, 12:23
      kangurowanie po jakims mcu dopiero, ale dookoła mnostwo osob, nie bylo jak sie rozebrac za bardzo..na ręce dziecko dostałam po chyba 2-3 tygodniach na chwilke.
      • mariolaosa5 Re: Doświadczenia z OIOMu 14.12.13, 22:22
        Poznań Polna też nie było mowy o kangurowaniu wywalczyłam jak mały 27tc nie chciał zaskoczyć z samodzielnym oddychaniem po 56 dobie zaczeliśmy kangurowanie w 65 przystawiłam do piersi w 70 wyjście do domu. Maks karmiony dwa lata piersią przez pół roku tylko przy butelce ksztusił się do siności. Pamiętam jak po raz pierwszy go położyłam na piersi i po raz pierwszy bez tlenu nie słyszałam sygnału że ma spadki saturacji. Lekarze oglądali go jak leżał oddychał tak samo jak ja. Opłacała się walka o kangurowanie . Pozdrawiam wszystkie mamy krasnalków smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka