Dodaj do ulubionych

Tęsknota...

16.10.04, 15:08
Wiem, że nikt mi w tym nie pomoże. Musze z tym sobie dawać radę. Ale już nie
mogę i chociaż to z siebie wyrzucę...Tak bardzo mocno tęsknię za synkiem!!
Dziś wychodziłam z odwiedzin od Kacperka prawie ze łzami w oczach (jesli już
mnie bierze to się powstrzymuję by przy nim nie płakać, lub wychodzę po
prostu. No nie mogę...Tak zostawiać go tam za każdym razem samego...To jest
okropne!! Zawsze wyczekuję aż zaśnie, wtedy jest łatwiej. A dziś nie mógł
zasnąć...Głaskałam go po główce, i głaskałam, i zamknął oczka, przestałam
głaskać, myślałam że zasnął. Nie zasnął, po chwili zaczął otwierać oczka i
patrzec nimi na wszystkie strony..To jest ponad moje siły. Chyba mam znowy
kryzys emocjonalny. Nawet nie mogę o tym pisać bo płaczę, a myślałam, że mi
to pomoże..Głupia..Niech ten czas szybciej mija i niech Kacperek bedzie już
na tyle zdrowy bym mogła być z nim cały czas!!!Tak mocno go kocham!! mama
Obserwuj wątek
    • hanti Re: Tęsknota... 16.10.04, 15:21
      Będzie dobrz, już niedługo... Wiem że to trudne, ale musisz być silna dla
      siebie i synka, naprawde czas szybko leci a Twój synek jest dzielny i baaaardzo
      silny.
      Jesteśmy z wami Ania z rodzinką
    • tiya Re: Tęsknota... 16.10.04, 19:19
      Tak, to bardzo trudne. Dobrze pamietam, jak cięzko mi było wychodzic ze szpitala, gdzie malutka zostawała sama. Zwłaszcza pod koniec pobytu, gdy czuła chyba, że już muszę iść i "pilnowała" mnie z szeroko otwartymi oczkami. Starałam się, żeby zasnęła przed moim wyjściem, sama ją kąpałam, karmiłam, próbowałam uśpić i nic... Gdy spała, było mi odrobinę łatwiej, co nie znaczy, że lekko. Szłam ulicą, ryczałam i potykałam się o własne nogi.
      Pocieszę Cię, że czas naprawdę szybko biegnie, choc Tobie pewnie teraz wydaje się, że stoi w miejscu. Niedługo tesknota będzie tylko złym wspomnieniem, a Wy będziecie mogli cieszyć się sobą do woli.
      Kacperku, dzielny mały męzczyzno, wracaj szybko do domku!
      Moniu, przesyłam energetyczne fluidy. Dasz radę, trzymaj się cieplutko.
    • monia23 Re: Tęsknota... 16.10.04, 20:21
      Dzięki dziewczyny. To już tak jest, że jest trudno. Jak mam kryzys to się
      łamię, ale potem się podnoszę. Dziś żeby nie myśleć ciągle sprzatałam, ciągle
      coś robiłam. Ale już nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia by pobyć z
      Kacperkiem. Najbardziej to właściwie boli chyba to, że to on jest tam sam, nie
      ma go kto poprzytulać. Ja jestem duża i spoko dam radę nic mi nie będzie. A
      Kacperek taki maluszek bez mamusi przy sobie. Rozumiecie to doskonale. To jego
      samotność boli, że taki kruszynek musi sam sobie radzić, a nie powinno tak być.
      Dobra dosyć bo znowu się poryczę. Taka duża a taka beksa...wstyd. Chyba już
      teraz zamieszkam na krzesle przy inkubatorze...Pozdrawiam. Dziękuję za
      odpowiedzi. Dobrze że jest to forum, gdzie są osoby które rozumieją takie
      sytuacje. Miłego dzionka!
      • tabaluga0 Re: Tęsknota... 16.10.04, 23:52
        Moniu,
        ja tez czekam az mój Szymonek zasnie, na szczescie po jedzeniu on nie ma z tym
        problemów wiec moge spokojnie wyjsc, nie mysląc ze on tam lezy z otwartymi
        oczkami i nasluchuje czy mowie do niego czy nie. wtedy jest mi łatwiej
        mam w domu jego zdjecia i ciagle na nie spogladam i mysle co on tam teraz robi
        w szpitalu, czy placze, czy ladnie oddycha.nie moge doczekac sie chwili kiedy
        bedziemy razem w domku,choc z drugiej strony bardzo mnie ta mysl przeraza, czy
        sobie poradzimy.ale o to bede sie matwic pozniej.
        są u nas dzisiaj znajomi, na kolacji i na malym drinku, bo moj maz chcial opic
        pierwszy kilogram, ale ja jakos nie umiem siedziec tam z nimi i sie smiac kiedy
        moj synek lezy tam sam w szpitalu.teraz wlasnie sciagam mleko w innym pokoju i
        marze zeby ci ludzie juz sobie poszli.
        wierze ze jest ci ciezko ale co mozemy zrobic?nic, tylko czekac na nastepny
        dzien kiedy spotkamy sie z naszymi malenstwami.
        trzymaj sie Moniu, bedzie dobrze, ja w to wierze.
        pozdrawiam

        Kasia
        • monia23 Re: Tęsknota... 17.10.04, 15:37
          Dobrze to ujęłaś Kasiu. Tez mam czasem obawy czy sobie poradzimy z takim
          kruszynkiem, ale podobnie później będę się tym martwić. Jutro zawożę wreszcie
          mleczko dla Kacperka, może będzie już mógł jeść moje, na razie wcina specjalne
          wcześniaczkowe. Coraz lepiej mu idzie, już 27 ml. Może niedługo jak tak będzie
          mu ładnie szło pozbędzie się kroplówki. Jeszcze musi mieć troszeczkę tlenu w
          inkubatorku, za jakiś czas badanie płucek czy wszystko oki. Znowu przybiera
          powoli na wadze, musiał troszkę "zrzucić" bo za dużo przybierał i woda się w
          organiźmie zatrzymywała, miał obrzęki ale jest już dobrze. Waży 1420gram
          dzisiaj. W tym tygodniu może dadzą mi już go potrzymać!! Niestety nie mogłam go
          kangurowac wcześniej. Ale głaszcze go zawsze czule i on to musi czuć. Dziś był
          taki zaspany trochę, byliśmy akurat troche po jedzonku. Ale i tak jak już się
          przebudził to świdrował oczkami. Głaskałam go po główce a on się uśmiechał tak
          śliczniutko. Powoli zamykał oczka i znowu otwierał troszkę, sprawdzał czy
          ciągle jesteśmy. Chyba go uśpiłam tym głaskaniem, w końcu zasnął, akurat jak
          już mieliśmy wychodzić. Jutro mam zamiar dłużej z nim pobyć. Wogóle coraz
          bardziej potrzebuję bliskości synka. Ale to tak jakby ta potrzeba wychodziła od
          niego. I nic dziwnego, na pewno już bardzo chciałby mieć rodziców przy sobie.
          Tak jak i Twój Szymonek. Dzielne chłopaczki!! Pozdrawiam i do następnych
          wieści. mama Kacperka
    • axamit1 Re: Tęsknota... 19.10.04, 21:23
      Doskonale Cie rozumiem... Pamietam jak bylo mi ciezko gdy Krystian lezal w
      szpitalu (to juz rok minal...) calkiem sam... Najgorsze chwile przezywalam gdy
      moj Maz musial wrocic do Niemiec a ja zostalam w Krakowie. Wtedy mialam
      pierwszy moment zalamania, czulam sie bezsilna i jakas taka niepotrzebna..
      Trudne byly zwlaszcza wieczory-wzbudzalam w sobie tesknote i zal wyobrazajac
      sobie jak maluszek lezy sam w szpitalu, moze placze a nie ma go kto utulic?
      Wiedzialam ze jedyne co moge zrobic dla mojego synka to zadbac o laktacje by
      mogl korzystac z dobrodziejstw mojego mleka-wiec 'pompowalam' regularnie co 3
      godziny...
      Gdy nie moglam juz wytrzymac bez maluszka to ubieralam sie i jechalam po raz
      trzeci danego dnia do szpitala(zazwyczaj bylam tam dwa razy dziennie)chocby na
      kilka chwil.
      Wtedy mi sie bardzo dluzyl czas ktory Krystianek spedzil zdala ode mnie-teraz,
      patrzac z perspektywy czasu wiem ,ze to bylo pare nielatwych tygodni, ktore
      jednak nadspodziewanie szybko minely.
    • gosiasur Re: Tęsknota... 24.10.04, 11:54
      Wiem że to jest trudne, wszystkie przez to przechodziłyśmy, i wszystkie
      miałyśmy dołki psychiczne, ale uwierz niedługo będziesz razem ze swoim
      Kacperkiem czas szybko mija. Gosia
    • monia23 Re: Tęsknota... 24.10.04, 20:16
      Już jest troszkę lepiej. Dalej tęsknię ma się rozumiec, nie mogę się oderwać od
      inkubatora a muszę. Ale mogę już troszke przytulac synka do siebie. Coś
      cudownego!! Kacper waży już 1580 gram i coraz bardziej zbliża się do garanicy
      magicznych 2 kilogramów! Trzymam kciuki za synka by był zdrowiutki imógł wracać
      do domku gdzie rodzice będą go tulić!! ;o)
      • hanti Re: Tęsknota... 24.10.04, 22:04
        Gratuluję tak pożądnej wagi!!!!!!!!!! Ta granica 2 kg jest dość płynna, kiedy z
        Karocią było już w pożądku, pani doktor wypisała nas do domu z wagą 1850g, co
        prawda musiałyśmy już po tygodniu pokazać się u lekarza, ale byłyśmy w domubig_grin
        Szybkiego powrotu Kacperka do domu!!!!!!!!!!!!!!1
        • hanti waga wypisowa 31.10.04, 17:42
          ...ale ze mnie oszust wink napisałam że małą wypisano w wagą 1850g. Poprawka,
          sprawdziłam w książeczce, Karolina ważyła 1785g!!!!
    • hanti czekamy na wieści 29.10.04, 16:05
      Napisz nam koniecznie jak się miewa Kacperek !!!!
    • monia23 nowości 29.10.04, 22:37
      Och trochę się opuściłam, tak tu zaglądałam chybcikiem czytac wieści ale na
      pisanie mi już brakowało czasu. Poprawiam się szybciutko. Kacper duży facet się
      zrobł. Waży już 1680gram, wcina już tylko moje mleczko i to po 40 ml. Dlatego
      tez dowożę mu je dwa razy dziennie, stąd ten brak czasu. Przyglądam mu się z
      miłością i patrzę jak rośnie prawie że w oczach. Właściwi to jest na dobrej
      drodze do wyjścia do domku ale nie chcę zapeszać. Większość jest ok, oddycha
      sam, tlenu już nie potrzebuje (nie wiem czy się nie powtarzam?). Trawi
      prawidłowo, od tygodnia mogę go już trzymać na rączkach wreszcie!! I czasem uda
      mu się nawet troszke "potarmosić" pierś. Nawet lekarka była zaskoczona tym, że
      taki maluch a już ssie, chociaż w tym czasie o najadaniu się nie ma jeszcze
      mowy, je przez sądę. To taka jego nauka dopiero. Dalej mocno trzymam kciuki by
      jego powikłania po krwawieniach w komorach mózgowych się już odczepiły. To były
      krwawienia III stopnia. Prawie całkiem się wchłonęły ale pozostało coś co
      powodowało zatrzymywanie płynu rdzeniowo-mózgowego w komorach. Przez to miał
      trzy razy już odciągany i badany ten płyn. Miał wodogłowie takie nieduże, po to
      mu odciągali ten płyn by nie uciskał mózgu. Ale ostatnie badanie okazało się
      bardziej optymistyczne. Krwiaczek (skrzepik który od razu się nie wchłonął)
      prawdopodobnie już zanikł, nie było ciśnienia w komorach (tego płynu) i lekarka
      powiedziała że wodogłowie jest prawdopodobnie nie aktywne, obwód główki
      powiększał się powolutku i minimalnie. To ma się ponoć już roztrzygnąć w
      następnym tygodniu. W jednej z komór jest jakaś mała torbielka ale to podobno
      nic groźnego. Czekam teraz cierpliwie i wierzę mocno że synka ominie operacja i
      zastawka w główeczce. Oj ale było ciężko. Teraz mam w sobie duużo optymizmu.
      Kacper jest małym dzielnym (i cwanym ;o)) rycerzem. Wydaje mi się że jest
      spokojny i pogodny. Jak go odwiedzam i czuwam przy nim to albo ciekawie wodzi
      oczkami dookoła albo smaczniutko sobie śpi. Ja go wtedy głaszczę ile wlezie a
      on się słodziutko uśmiecha i przeciąga ile sił w nużkach i raczkach. No chyba
      że ma akurat mokro to się krzywi i robi małe mostki. Wtedy łapię za pieluchę i
      do dzieła! Dziś jakiś sponsor przywiózł takie duże mięciutkie rogale dla takich
      dzieciaczków i Kacper ma się rzumiec też taki dostał. Pielęgniarki bardzo się
      cieszą że takie coś mają, a Kacper to sobie niewiele z tego robi. Rozpycha się
      po staremu aż z tego mościdełka skutecznie się zsuwa. I całe pracowite
      moszczenie pielęgniarek na nic. Śmiesznie to tak wygląda. Pielęgniarki
      przeżywają te podusie, aż się domagały o pampersy (szpital biedny i prosi
      rodziców jeśli mogą by zaopatzryli w nie swoje dzieci) by te podusie długo
      wytrwały nie posiusiane itd. a Kacper najwyraźniej miał to dzisiaj w nosie, bo
      kopał w to zawzięcie. Ale w gruncie rzeczy chyba mu jednak pasuje bo jak go już
      spowrotem wmościłąm w to utulanko to spał jak zadowolony z siebie aniołek, z
      taką zawadiacką minką. Ale się rozpisałam. To może już starczy jak na jeden
      raz. A tylko dodam,że lekarka mówiła, że mogę się przygotować na to że Kacper
      będzie potrzebował jakichś ćwiczeń później, ale może się nawet obejdzie bez
      rehabilitacji jako takiej. Neurologicznie jest teraz ok. Zobaczymy. Grunt to
      być dobrej myśli i byle Misiu był zdrowy. Ściskam wszystkie kochane
      wcześniaczki i ich cierpliwych rodziców!! mama Kacperka
      • hanti Re: nowości 30.10.04, 08:09
        Cieszę się bardzo że masz takiego dzielnego faceta. Jest naprawde super.... Mam
        nadzieję że wasza droga do domciu dobiega już końca i niedługo się w nim
        znajdziecie big_grin powodzenia!!!
        • gosiasur Re: nowości 31.10.04, 18:23
          To juz niedługo razem będziecie w domciu. Gossia
      • hankam Re: Tak sobie mysle... 01.11.04, 18:55
        ... ze mialam szczescie, rodzilam przed reforma sluzby zdrowia.
        Joasia byla w klinice 7 tygodni, z czego prawie 6 bylam przy niej. Po porodzie
        mialam rozne dolegliwosci (zwariowane cisnienie, zapalenie pluc, zapalenie zyl -
        od wenflonow), wiec byl powod, zebym tam lezala i jakos o mnie zapomnieli,
        potem przyszla noc z 22 porodami - i szybko mnie wypisali, ale jak tylko Joasia
        zaczela sama troche ssac, pozwolili mi wrocic na oddzial, na ostatnie 10 dni.
        Ten tydzien w domu - chociaz bylam w szpitalu 3 razy dziennie - pozwolil mi
        troche odetchnac i wrocic do normy. Mamy wczesniakow powinny lezec z dziecmi.
        Przeciez gdyby dziecko nie przyszlo na swiat wczesniej, a one lezalyby na
        patologii ciazy, to w szpitalu tez bylaby MAMA I DZIECKO.
        Trzymajcie sie. Wkrotce bedziecie razem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka