mmaall
19.04.05, 14:12
Dziewczyny poczytałam was troche bo ma podobne perypetie. Mój maluch nie
jest już raczej wcześńiakiem bo 37tc, to już raczej urodzony normalnie.
Lekarze mówią o nim wcześniak bo urodził się z niską wago i Yugr (chyba tak
to się pisze). Czytałam wasze wypowiedzi żeby zobaczyć jak sobie radzicie i
skąd czerpiecie siły bo moje dzieciątko choc prawie donoszone to mamy tyle
problemów zdrowotnych i silną alergię na lekarzy - to dotyczy mnie bo moje
maleństwo jakoś to znosi. Ja maleństwo wychowuję sama tzn z mężem ale on jest
ciągle w pracy. Poza tym nie mam na kogo liczyć i już opadam z sił i
fizycznie, bardziej jednak chyba psychicznie. Kłopoty ze słuchem,
rehabilitacja, bo mały w 4 mcu ledwie trzyma głowkę, "przyjemne panie
rehabilitantki"(bo dziecko nic nie umie - czyt. matka nie nauczyła, pani
pediatra "co ta matka chce od ciebie" - a dzieciak caly brzuch wysypany,
temp, rozdrażńiony bo swędzi itd. mOgłabym mnożyć odzywki lekarzy ale
najlepszy był tekst na oddziale po nporodzie - to po co wy tu przyszłyście po
bąbkę choinkową - to spowodu braku pampersow, ale skad moglam wiedziec ze
urodze w grudniu jak termin mialam na styczen. Mam ochote ich wszystkich
(lekarzy) wysłać w kosmos z biletem w jedną stronę. Podzielcie się wiedzą i
doświadczeniem, skąd bierzecie sily na nieustanną walkę o zdrowie dziecka. Ja
prawie co drugi dzień jestem u jakiegoś lekarza, tylko wpędzają mnie w
poczucie winy,mam wrażenie że tylko walę głową w mur i ani ociupinke nic nie
moge wskurać, same niepowodzenia. Kiedy wkońcu zacznie być lepiej? Jak sobie
radzicie? Może macie jakieś pomysły, rady żeby o tym nie myśleć. Podzielcie
się może mieliście podobne problemy i jest juz lepiej, powiedzcie mi że warto
i że jest o co walczyć...