Dodaj do ulubionych

skąd na to wszystko siły

19.04.05, 14:12
Dziewczyny poczytałam was troche bo ma podobne perypetie. Mój maluch nie
jest już raczej wcześńiakiem bo 37tc, to już raczej urodzony normalnie.
Lekarze mówią o nim wcześniak bo urodził się z niską wago i Yugr (chyba tak
to się pisze). Czytałam wasze wypowiedzi żeby zobaczyć jak sobie radzicie i
skąd czerpiecie siły bo moje dzieciątko choc prawie donoszone to mamy tyle
problemów zdrowotnych i silną alergię na lekarzy - to dotyczy mnie bo moje
maleństwo jakoś to znosi. Ja maleństwo wychowuję sama tzn z mężem ale on jest
ciągle w pracy. Poza tym nie mam na kogo liczyć i już opadam z sił i
fizycznie, bardziej jednak chyba psychicznie. Kłopoty ze słuchem,
rehabilitacja, bo mały w 4 mcu ledwie trzyma głowkę, "przyjemne panie
rehabilitantki"(bo dziecko nic nie umie - czyt. matka nie nauczyła, pani
pediatra "co ta matka chce od ciebie" - a dzieciak caly brzuch wysypany,
temp, rozdrażńiony bo swędzi itd. mOgłabym mnożyć odzywki lekarzy ale
najlepszy był tekst na oddziale po nporodzie - to po co wy tu przyszłyście po
bąbkę choinkową - to spowodu braku pampersow, ale skad moglam wiedziec ze
urodze w grudniu jak termin mialam na styczen. Mam ochote ich wszystkich
(lekarzy) wysłać w kosmos z biletem w jedną stronę. Podzielcie się wiedzą i
doświadczeniem, skąd bierzecie sily na nieustanną walkę o zdrowie dziecka. Ja
prawie co drugi dzień jestem u jakiegoś lekarza, tylko wpędzają mnie w
poczucie winy,mam wrażenie że tylko walę głową w mur i ani ociupinke nic nie
moge wskurać, same niepowodzenia. Kiedy wkońcu zacznie być lepiej? Jak sobie
radzicie? Może macie jakieś pomysły, rady żeby o tym nie myśleć. Podzielcie
się może mieliście podobne problemy i jest juz lepiej, powiedzcie mi że warto
i że jest o co walczyć...
Obserwuj wątek
    • mamaigora1 Re: skąd na to wszystko siły 19.04.05, 14:31
      Teraz gdy maluch ma 4 m-ce to faktycznie trudno nawiązac dłuższy kontakt z nim,
      ale zobaczysz im bedzie wiekszy tym bardziej będzie okazywał Ci świadome
      przywiązanie i bezgraniczne zaufanie do tego co robisz z nim i dla niego!!!
      Warto, warto sie teraz pomeczyc aby w przyszłości zbierac efekty - mnie
      najbardziej rozaniela gdy Igus świadomie smieje sie z w głos z jakiejs mojej
      sztuczki albo gdy z cwniackim uśmiechem zabiera sie za brojenie (Igor ma 14 m-
      cy)
      Zdecydowanie wolę ten okres obecny w jego rozwoju niz tem czas gdy miał kilka
      miesięcy (tez stres, lekarze etc.)
    • tabaluga0 Re: skąd na to wszystko siły 19.04.05, 20:05
      Nie martw sie nie jestes jedyna, ja tez mam dosyc , wizyty u lekarzy 2 razy w
      tygodniu, rehabilitacja. Mały nie spi w ciagu dnia czyli od 6 do 20 wariuje, po
      poludniu juz jest tak zmeczony ze nawet na rekach marudzi, ale nie zasnie
      chodzby nie wiem co.Nawet na spacerze sie kreci, nie mowiac juz o wejsciu z nim
      do jakiegokolwiek sklepu.Placz od razu bo nie bujam wozka. Cwiczyc nie
      chce.Placze.Jesc tez nie zawsze chce.A juz zupki z łyzeczki to koszmar-wszystko
      brudne.
      Moj maz tez pracuje a po powrocie jest zmeczony wiec ja dalej sie zajmuje
      dzieckiem(bo ja nie jestem zmeczona, mam wakacje). Nie mam kiedy wyprac,
      powiesic prania jak juz uda mi sie cos wsadzic do pralki, wyprasowac, jedynie
      wieczorami kiedy maly spi, ale wtedy to juz ja sama padam z nog i nie mam
      ochoty stac i prasowac.Zmywam rano kiedy jeszcze ma dobry humor i chwilke sie
      zajmie sobą.
      Od pol roku nigdzie nie byłam, 1 raz na zakupach i to juz po godzinie mąz
      dzwonil zebym wracała.
      Moja mama ani tesciowa nie bardzo kwapia sie do pomocy, owszem na chwilke jak
      przyjadą to sie pobawia z małym ale do czasu kiedy zaczyna plakac. A ja nie
      bede sie prosiła.
      A z trzymaniem główki to sie nie martw, mojej kolezanki synek ma 5 miesiecy i
      tez nie trzyma.A moj synek nauczyl sie juz w inkubatorze bo czesto lezal na
      brzuszku i musial przekrecac glowke z jednej strony na drugą, a teraz to tylko
      wypatruje co bym tam zobaczyc.
      Mi mowili ze dziecko nie bedzie widzialo(mial 3 lasery i bedzie mial powazna
      wade wzroku), mowilo, chodzilo itd, ale co z tego , to moje dziecko i cokolwiek
      bedzie bede go kochac.I tylko miłosc trzyma mnie przy zdrowych zmysłach, bo
      inaczej to juz dawno wylądowałabym w wariatkowie.
      I mam nadzieje ze mama Igorka ma racje, ze z czasem bedzie coraz lepiej.
      pozdrawiam
      • hanti Re: skąd na to wszystko siły 19.04.05, 21:12
        oj tak nie jesteś jedyna. Maja Karolka ma rok i 4 miesiące od 2 miesiąca jest
        rehabilitowana. Mamy dwa razy w tygodniu rehabilitacje, dwa razy hydroterapię,
        co 3 miesiące neurolog, ortopeda, psycholog i logopeda. Oprócz tego dość często
        na pierwszy kontakt. Kilka razy lekarze próbowali wzbudzić we mnie poczucie
        winy, ale ja sobie na coś takiego nie pozwalam, jestm już dużą dziewczynką wink i
        nikt nie będzie sobie ze mną tak pogrywał.
        Kiedyś jak mi lekarka powiedziała że to moja wina że urodziłam wcześniaka,
        powiedziałam jej żeby nie próbowała oceniać ludzi bo do tego potrzebna jest
        wiedza psychologiczna, trochę taktu i inteligencji, a ona niczego z tego nie
        posiada. Ale się wściekła smile))
        Teraz juz mnie wszyscy znają i nikt nawet nie próbuje wyskakiwać z takim
        tekstami, bo wiedzą że ja potrafię być okropnie złośliwa i ośmieszyć ich przed
        całym personelem smile))) i mi to odpowiada
        Pozrawiam i nie daj sobie wejść na głowę to lekarze są dla Ciebie a nie Ty dla
        nich wink
        • tiya Hanti :) 19.04.05, 21:23
          > Kiedyś jak mi lekarka powiedziała że to moja wina że urodziłam wcześniaka,
          > powiedziałam jej żeby nie próbowała oceniać ludzi bo do tego potrzebna jest
          > wiedza psychologiczna, trochę taktu i inteligencji, a ona niczego z tego nie
          > posiada.

          Kobieto-aniele wink. Ja czasem nie mam zdrowia na uprzejmość. W podobnej sytuacji
          zdarzylo mi sie rzucić schabem sad
          • mamaigora1 Re: Hanti :) 20.04.05, 07:29
            Hanti,
            bombowa jesteś (w pozytywnym znaczeniu oczywiście), kurczę mnie to w napadzie
            wściekłości czasem brakuje racjonalnych argumentów niestety - chyba tez sie
            naucze Twojego tekstu na pamięć (masz jjeszcze jakies ciekawe???) smile))))

            Pozdrawiam Karolinkę, nie zameczaj jej smile))))))
            • hanti Re: Hanti :) 20.04.05, 10:13
              Kobitki kochane, na początku oczywiście przeważnie reagowałam agresją na takie
              odzywki, ale potem odkryłam że jestem wykończona, że zrzera mnie to wszytsko,
              więc po co? Dlaczego mam karać siebie za głupotę innych, a spokojne acz mocno
              złośliwe zwrócenie uwagi, mnie nie spalają, a takiemu kretynowi który wmawia
              matce że wszystko co złe to jej wina ciśnienie dość mocno skacze smile))))))))))
    • tiya Re: skąd na to wszystko siły 19.04.05, 22:06
      Napisalam dlugiego posta i mnie wywalilo sad((

      mmaall, nie jesteś sama, jak widzisz. Pamiętaj przede wszystkim, że masz prawo
      do informacji i niebagatelizowania problemow Twoich i Twojego dziecka. Nie wiem,
      czy moge polecać moja receptę, bo ja na chamstwo reaguje chamstwem i
      prostactwem, niestety sad. Ale uprzejmośc, kiedy ktos się nade mną wytrząsał
      kosztowała mnie zbyt wiele i kiedys przestalo mi się chcieć.
      watro walczyć, stawką jest Twoje maleństwo. Ale ja widzę tu coś jeszcze. Jesteś
      bardzo zmęczona. Pomyśl, czy jest możliwośc, żebys oderwala się chociaż na
      chwilę? Sprawdzone, pomaga. Porozmawiaj z mężem, przecież non stop w pracy nie
      siedzi (też mam pracoholika sad). Może mogłby zająć się dzidziem przez godzinkę
      czy dwie, doskonale sobie poradzi smile. A Ty... na kawkę z przyjaciołką, na zakupy
      , na spacer, gdzie chcesz. Sprobuj.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • mamaemmy Re: skąd na to wszystko siły 19.04.05, 22:41
        tiya napisała:

        > Nie wiem
        > ,
        > czy moge polecać moja receptę, bo ja na chamstwo reaguje chamstwem i
        > prostactwem, niestety sad.

        No cóż-ja teżsmile) Ale pomysł Hanti z tą odzywką do lekarki..hmm był niezły,właśnie próbuję się nauczyć na pamięć tej kwestii,choć te same słowa-w moich ustach będą przepełnione jadem. Chamstwo za chamstwo i nie przejmować się-to moja dewiza.No spróbowałby mi ktoś powiedzieć,że to moja wina,że urodziłam wcześniaka...oj współczuje temu komuś..Albo,że zle się dzieckiem opiekuję...nóż mi się w kieszeni otwiera...Kiedyś robiłam woskowe laleczki..brrr dobrze,że zaprzestałam tych praktyksmile)) Pozdrawiam Was cieplutko!Nie dawajcie się!
    • mmaall Re: skąd na to wszystko siły 20.04.05, 14:29
      Cześć dziewczyny
      Serdecznie dziękuję wam wszystkim za dobre słowo. Nie przesadzę jak powiem że
      bardzo mnie podnioslyście na duchu, aż się poryczałam ze szczęścia że wogóle
      ktoś odpisał i mnie zrozumiał a nie że znowu czego ta kobieta chce smile -
      ostatnio tak usłyszałam od lekarza jak poszłam z małym bo mial cały brzuch
      wysypany. Ja za bardzo kulturalna jestem wobec tych chamów, zawsze staram się
      im nie przeszkadzać, nie zawracać głowy zawsze ugrzeczniona. Widocznie za
      mocno. Jak zauważą że taka cicha myszka to dają mi popalić. Chyba żeczywiście
      zacznę pyskować i powiem co o nich myślę. Kurde żeby mały był zdrowy to nie
      zawracałabym im d... a nie na rehabilitacji pani do mnie : a co już umie, o ma
      za słąby kręgosłu a to tego nie umie a tego nie umie. Kurde od tego ona jest
      żeby się nauczył. Wiecie gdzie nie pojde do lekarza to z małym coś nie tak.
      Żaden z nich nie powie że z czasem będzie lepiej, że po rehabilitacji sie
      poprawi. Ze słuchem po badaniu, jak pytałam co dalej to pani stwierdzila że nic
      nie może narazie powiedzieć tylko że wyszło nieprawidlowo i następny proszę - a
      ja wszystko przeżywam jak durna i wyję jak pies do księżca. Też mam
      niepoprasowane niepoprane bo na nic nie mam czasu. Jak mam chwilę to nie chce
      mi się bo mały robi drzemki 15 min to nawet nie warto za nic się brać.
      Fajnie że jesteście. Następnym razem dam im popalić. Mam chęć życzyć pani
      rehabilitantce powodzenia w karierze zawodowej i więcej tam nie iść ale na tym
      ucierpi moje dziecko. Już myślałm że ze mnie rzeczywiście taka pierdoła ale
      widzę że was też probowali dolować, że to ich sposób bycia i motywacji
      pacjentów wink, że to tylko wyłącznie czyste chamstwo a nie moja nieudolność.
      SERDECZNE DZIĘI.
      • mlagodna Re: skąd na to wszystko siły 26.04.05, 00:55
        Ja musze przyznać że im więcej specjalistów odwiedzamy tym więcej przyjaznych
        dusz spotykam. Wiele nieprzyjemności spotkało mnie na oddziale w Szpitalu gdzie
        leżał przez 2,5 m-a Grześ, ale teraz jest coraz lepiej. A zupełnie przyjemnie
        się jedzie no CZD do Wawy gdzie panie skaczą koło niego i zachwalają jaki to
        duży, rozumny, i w ogóle. Grześ ma 5,5 m-ca. Podnoszony do siadu dopiero
        zaczyna trzymać główke. Wcale się tym nie przejmuje. Widocznie jeszcze na niego
        czas, chociaż nie zaniedbujemy rehabilitacji. U nas ze słuchem baardzo kiepsko,
        chociaż jest ciągla poprawa. A jak u was - napisz coś o tym?
      • kama321 Re: skąd na to wszystko siły 29.04.05, 16:29
        mmaall, chyba chcesz usłyszeć to co ja chciałam kiedy rehabilitowałam synka i
        kiedy siedziałam przy inkubatorze mojej córeczki podłączonej pod respirator:
        TAK, WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE!
        Będzie dobrze bo kochamy nasze dzieci, dbamy o nie i zrobimy wszystko aby
        zapewnić im jak najlepszy komfort życia.
    • gosiasur Re: skąd na to wszystko siły 25.04.05, 13:21
      Słuchaj wiem jak ci ciężko( tym bardziej że nie masz wsparcia ze strony męża),
      sama przez to wszysko przechodziłam. Znajdziesz siły zobaczysz i chociaż ciągle
      jesteś zmęczona i rozdrażniona to uświadom sobie że na końcu tej drogi jest
      twoje sprawne dziecko, które kocha cię bezgranicznie bo w tym momencie jesteś
      dla niego najważniejsza. Czy warto? Naprawdę tak. Mnie lekarze mówili że z moim
      Jędrkiem jest źłe, bo ma złe odruchy i żeby chociaż miał ręce sprawne(no
      poprostu załamka) ale ja ćwiczyłam dalej i zaskoczyło, któregoś dnia mój Jędrek
      zaczął robić postępy, a teraz to wyprzedził rówieśników i ruchowo i
      intelektualnie. Życzę powodzenia i sukcesów
    • magracka Re: skąd na to wszystko siły 25.04.05, 21:56
      Pewnie , że tak , musisz być pewna siebie i tego że inaczej ucierpisz Ty i Twoje
      dziecko. Nikt nie robi łaski , że rehabilituje czy leczy dziecko, krzykiem też
      niczego nie załatwisz tylko będziesz się więcej denerwować. Zrozumiałam to kiedy
      ja szczera pracownica poszlam do dyrektora powiedzieć , od kiedy wracam do pracy
      i jaki jest stan zdrowia mojego dziecka i co z tego wynika , chcialabym być
      uczciwa i co zostały mi zabrane stare obowiązki i przydzielone takie aby moje
      zwolnienia żle nie wplywały na pracę . Zrobiło mi sie strasznie na sercu ale
      sama tego chcialam, i wtedy ktoś mi powiedział, żebym przestała przepraszać , że
      mam dziecko wymagające opieki, to moja sprawa i nikomu do tego czy chodzę na
      zolnienia czy nie to jest moim prwem jako matki. Przez pierwsze pol roku w ogóle
      nie byłam na zwolnieniu a teraz kiedy jest potrzeba idę na nie i nic się nie
      dzieje. chodzę z podniesioną głową, bo niczym nie różnię się od innych matek,
      zresztą moja starsza córka chorowała o wiele więcej. Podobnie jest z lekarzami
      głowa do góry masz najwspanialsze dziecko na świecie bądź z niego dumna a kiedy
      będą mówić , że są male postepy to proś o więcej pomocy, niestety może to będzie
      trudne ale teraz nie masz czasu na długie stresy Twoje dziecko Cię potrzebuje bo
      sama widzisz , że może liczyć tylko na Ciebie. Adzieci jeżeli im pomożemy dają
      sobie świetnie radę i pokaże Ci wtedy kiedy będziesz sie nie bedziesz tego
      spodziewała. A co ze słuchem? potrzebuje aparatów? pozdrawiam
      • mmaall Re: skąd na to wszystko siły 26.04.05, 15:17
        Ze słuchem mojego maleństwa to coś dokładnie będe wiedziała dopiero 5tego bo
        jedziemy na badania. Magracka jeśli możesz to skrobnij coś na temat jak
        wyglądają szczegółowe badania słuchu.

        Dzisiaj na rehabilitacji pani uświadomiła mi że moje dziecko ma zarośnięte
        ciemiączko (4 mies)i krzywą głowę od tego bo mozg się rozwija i nie ma miejsca.
        Nic tylko sie pochlastać, dlaczego pediatra tego nie zauważyła, na każdej
        wizycie sprawdzała a często tam jestem. Ja widzialam tę krzywiznę ale myślałam
        że to od układania główki na jedną stronę, przekładam ją małemu na drugą kiedy
        śpi a on po 5 min i tak po swojemu zrobi. To niestety przyczyna leży gdzie
        indziej.
        DZiewczyny jeśli wiecie coś na ten temat to dajcie znać, jakie są metody
        leczenia i jak to wpływa na rozwój dziecka.
        • mama.arturka Re: skąd na to wszystko siły 26.04.05, 19:13
          hej ja pisze w sprawie glowki
          nie slyszalam zeby krzywa glowka byla zwiazana z zarosnietym ciemiazkiem
          moj maly tez mial szybko zarosniete i mozg mu sie miescismile co za bzdury mowi ta
          reh.
          tak jak przypuszczasz to od ukladania glowki na jeden boczek

          ukladaj dziecko na poduszce na drugim boczku lub na pleckach i nie pozwalaj mu
          klasc glowki na "ulubiony"bok aby temu zapobiec podkladaj mu pod szyjke
          waleczki zrobione z pieluszki tetrowej lub recznika albo kup w sklepie koszt ok
          10-15 zl.

          zycze powodzenia i wytrwalosci i nie daj sie hiena medycyny
          pozdrawiam beata
          Roczek Arturka
          Arturek Raczkuje:o)
          roczek arturka cd.
          Dumny tata
          Pierwsze próby chodzenia ;o)
        • tiya Re: skąd na to wszystko siły 26.04.05, 20:01
          mmaall napisała:
          > Dzisiaj na rehabilitacji pani uświadomiła mi że moje dziecko ma zarośnięte
          > ciemiączko (4 mies)i krzywą głowę od tego bo mozg się rozwija i nie ma miejsca.
          >

          Zaraz, zaraz... ciemiączko to jedno, ale są przecież jeszcze szwy czaszkowe,
          ktore także pozwalają głowce rosnąć. Sprawdź to moze, bo zarośnięte ciemiączko u
          4 miesięczniaka, jeszcze musi świadczyć o tym, że mózg nie ma miejsca! Synek
          znajomych też w tym wieku prawie ciemiączka nie miał, pamiętam swoje zdziwienie,
          kiedy go poglaskalam po glówce. Lekarz kazal im odstawić (lub baaardzo rzadko
          podawać, już nie pamiętam) wit d3. Mlody dobija do roczku i wszystko jest w
          porządku!
        • tiya Re: skąd na to wszystko siły 26.04.05, 20:21
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=18862754&v=2&s=0
          Qrcze komputer mi się wiesza sad(( Skopiowalam tylko 1 link do wątku na podobny
          temat. Nie bierz sobie wszystkiego do serca, co tam zostalo napisane, dopoki nie
          skonsultujesz się z lekarzem. W jednym z postow jest mowa o poradni
          metabolicznej-myślę, że tam powinnaś się udać dla spokojności smile.
          Wrzuć sobie w wyszukiwarkę "ciemiączko" albo "szwy czaszkowe" wyskoczy Ci
          mnostwo informacji. Skopiowalabym linki, ale mój komp mnie dzisiaj nie lubi sad
          • basiaf1 Re: skąd na to wszystko siły 26.04.05, 21:34
            Też tak miałam i ciągle miewam. Chwile załamania gdy nic się nie chce tylko
            siąść i płakać w kąciku. Często kompletnie wyczerpana po całym dniu w domu z
            dzieckiem chodziłam tak rozdrażniona , że na byle co reagowałam krzykiem i
            łzami. Bez przerwy oczywiście miałam wyrzuty sumienia. Przemęczenie po prostu.
            Bardzo ciężko siedzieć w domu przez pół roku, sprzątać , gotować , prac,
            prasować i zajmować się dzieckiem kiedy nie ma nawet komu się poskarżyc i nikt
            cię nie rozumie, bo przecież masz cudowne życie nic nie robisz tylko się
            obijasz w domu- skąd ja to znam. Do tego wszystkiego stresy spowodowane
            dzieckiem a raczej jego problemami, wieczny strach, ściskanie w dołku gdy tylko
            pomyślę, że coś może być nie tak. No i ci cholerni specjaliści. trafiłam chyba
            na tylu dobrych i wyrozumiałych co tych beznadziejnych, głupich i nieczułych-
            no cóż chyba nie wszyscy powinni byc lekarzami a już napewno nie powinni mieć
            kontaktu z pacjentami. Co do paskudnych ludzi - tych niestety nie da się
            uniknąć nawet trudno mi wymienic ile razy ktoś obraził mnie czy moje dziecko.
            Komentarze typu: pewnie w ciązy piłaś, ćpałaś i paliłaś: albo: no tak , że
            teraz takie niedorozwoje ratują i po co?: utwierdziły mnie tylko w przekonaniu,
            że niestety nie wszyscy ludzie mają mózg albo nie potrafią sie nim posługiwać.
            Często bolało, często ryczałam, wyzywałam (strasznie!!!) robiłam wszystko co
            przynosiło mi ulgę a potem patrzyłam na moje piękne cudowne dziecko i
            uśmiechałam się pod nosemsmile)) Nie przejmuj się na głupich ludzi lekarstwa nie
            ma ale można się do nich przyzwyczaić. Olewaj totalnie wszystko.
            Wiem, że jak każda z nas drżysz o zdrowie dziecka, że sie martwisz, i jesteś
            jak my wszystkie przewrazliwiona ale z czasem gdy maluch będzie cię zaskakiwał
            coraz nowwymi umiejętnościami wasza droga zacznie się prostować . teraz już
            bardzo radko wpadam w panikę choć nie przecze , że mi sie to zdarzasmile))
            Co do główki ja mam zupełnie odwrotny problem: Jasiek ma prawie półtora roku a
            ciemiączko wciąż nie zarośnięte. Może za rzadko podaję wit. D3 ale gdy dostawał
            ją codziennie nic nie jadł! Najbardziej podobało mi się stwierdzenie w linku,
            który podała tiya: Założysz czapkę dwulatka?
            Zyczę wszystkiego dobrego, spokoju, cierpliwości i siły bo nie ma co - zawód
            mamy wcześniaka i gospodyni to strasznie ciężka pracasmile))
            Pozdawiamy
            Basia i Jaś (30 tc, 810g)
    • magracka Re: skąd na to wszystko siły 28.04.05, 12:13
      Witam , najpierw jeżeli chodzi o ciemiączko Gracjankowi też zarosło bardzo
      szybko miał zaburzenia gospodarki fosforo wapniowej i byliśmy pod opieką
      poradni zaburzeń metabolicznych w Centrum Zdrowia dziecka do momentu
      uregulowania poziomu. Strasznie się bałam co będzie z główką, na szczęście
      główka rosła ale ma mała . Ale jest choroba neurologiczna, która polega na
      zarośnięciu szwu strzałkowego to schorzenie jest bardzo groźne i wtedy główka
      nie rośnie i przeprowadza się operację, ale skonsultuj się ze specjalistami,
      zacznij od poradni zaburzeń metabolicznych i neurologa, mieszkam nad morzem ale
      leczyłam Gracka w Centrum i jestem zadowolona, tam też go rehabilitowałam ,
      jeździłam na turnusy, i po nich Gracek robił duże postępy, lekarze są przyjaźni
      i nie patrzą na rodziów wilkiem. Jeżeli chcesz to podrzucę Ci nazwiska lekarzy
      i telefony. Pozdrawiam
    • jbwn Re: skąd na to wszystko siły 29.04.05, 17:29
      Ja ze swoimi urodzonymi w 28 tygodniu bliźniakami byłam w szpitalu przez dwa
      miesiące. To koszmar, do którego stram się nie wracać. Teraz też nier jest
      lekko - przed nami cięzka operacja serca u moejej niespełna czteromiesięcznje
      córeczki. Ale musi być dobrze i będzie - oto moja dewiza. Przepuszczam przez
      sito to co mowią lekarze. A tych wizyt mamy naprawdę dużo: neonatolodzy,
      rehabilitanci, kardiolodzy, logopeda, okulista, laryngolog... I ciagle badania
      USG albo Echo.. Nie jestem głu[pia i nie ignoruję tego co mówią, ale mam do
      tego pewien dystans. Inaczje nie dałoby się żyć. Pamiętam jak w szpitalu,
      krótko po urodfzeniu bliźniaków na pytaniao ich stan odpowiadano mi, że dziś
      jest średni ciężki i zaraz zaznaczano, że to stan na tę konkretną chwilę, bo
      już za pół godziny może być posocznica, albo zapalenie płuc... To wcześniaki,
      miałam się przygotować na wszytsko. A ja po prostu wiedziała, że prędzej czy
      [później pójdziemy do domu i wszystko się ułoży. U Ciebie też tak będzie.
      Więcej optymizmu i wiary w to, że wszystko złe ma także swój koniec i to
      bliski.
      • mamaemmy Re: skąd na to wszystko siły 30.04.05, 00:29
        jbwn napisała:

        > Ja ze swoimi urodzonymi w 28 tygodniu bliźniakami byłam w szpitalu przez dwa
        > miesiące. To koszmar, do którego stram się nie wracać. Teraz też nier jest
        > lekko - przed nami cięzka operacja serca u moejej niespełna czteromiesięcznje
        > córeczki. Ale musi być dobrze i będzie - oto moja dewiza. Przepuszczam przez
        > sito to co mowią lekarze. A tych wizyt mamy naprawdę dużo: neonatolodzy,
        > rehabilitanci, kardiolodzy, logopeda, okulista, laryngolog... I ciagle badania
        > USG albo Echo.. Nie jestem głu[pia i nie ignoruję tego co mówią, ale mam do
        > tego pewien dystans. Inaczje nie dałoby się żyć. Pamiętam jak w szpitalu,
        > krótko po urodfzeniu bliźniaków na pytaniao ich stan odpowiadano mi, że dziś
        > jest średni ciężki i zaraz zaznaczano, że to stan na tę konkretną chwilę, bo
        > już za pół godziny może być posocznica, albo zapalenie płuc... To wcześniaki,
        > miałam się przygotować na wszytsko. A ja po prostu wiedziała, że prędzej czy
        > [później pójdziemy do domu i wszystko się ułoży. U Ciebie też tak będzie.
        > Więcej optymizmu i wiary w to, że wszystko złe ma także swój koniec i to
        > bliski.

        Jestem przerażona tymi fatalistycznymi szpitalami Waszymi-u nas było zupełnie inaczej.Pamiętajcie,że wiara góry przenosi!Trzeba się tylko przygotować na najlepsze co się może zdarzyćsmileI tylko na to.
    • axamit1 Re: skąd na to wszystko siły 01.05.05, 21:25
      Rozumiem co czujesz-przynbajmniej czesciowo rozumiem, bo jednak historia
      kazdej/kazdego z nas jest troche inna...
      Krystian ma juz ponad 18 miesiecy wiec-mam nadzieje-najgorsze juz za nami..
      Pamietam ze najgorzej bylo gdy Krystian skonczyl 6 miesiecy (4 kor.) i wciaz
      nie podnosil glowy lezac na brzuszku-brakowalo mi wtedy nadziei ze bedzie
      dobrze... A tymczasem...jak ruszyl z rozwojem, to ciezko mu sie zatrzymac wink
      teraz biega jak szalony i gada jak najety wink))Niemniej jednak czesto mi sie
      zdaza totalna zalamka. Mieszkamy zagranica, babcie daleko, od urodzenia
      krystiana wyszlismy (BEZ niego) do knajpki czy spotkac sie ze znajomymi moze ze
      3 razy... ja nie pracuje i przyznam ze brak pracy bardzo mi doskwiera-przed
      ciaza pracowalam i to intensywnie. Teraz spedzam z malym 24 godziny na dobe,
      przez wiekszosc czasu TYLKO z nim (maz przeciez pracuje, wyjezdza w delegacje
      itp.) i czasami po prostu mam dosc jego obecnosci, czuje, ze brakuje
      mi "powietrza". Kocham go nad zycie, ale czasami wymiekam. w koncu jestem tylko
      czlowiekiem wink
      Na jedno nie moge sie skarzyc-na lekarzy. mamy swietnego pediatre, zreszta tu
      generalnie lekarze sa bardzo mili i uprzejmi, no i dmuchaja na zimne.. A
      rodzilam w Krakowie na Kopernika i tamtejszy personel rowniez wspominam bardzo
      dobrze.
      pozdrawiam Cie i zycze wytrwalosci-wiem ze latwiej to napisac niz wprowadzic w
      czyn, mimo wszystko-sprobuj...
    • monia23 Re: skąd na to wszystko siły 02.05.05, 22:06
      Przyznaję że bywa ciężko. Zwłaszcza na początku. Teraz na szczęście udaje mi
      się zapominać o tym całym obciążonym wywiadzie Kacpika (czyli choróbska po
      urodzeniu, samo wcześniactwo i powikłania z którymi walczymy). Wtedy to są
      cudowne chwile. Kiedy tak patrzę i pomimo durnych tekstów lekatrzy ( no nie
      wiadomo jak to dalej bedzie z jego rozwojem itp itd) Kacper żwawo garnie się do
      siadania (chociaż ma jeszcze za słabe mięśnie by usiedzieć) próbuje się
      prtzewracać z plecków na boki i brzusio, i wogóle jest kochany!! Dalej jest
      gdzieś tam schowany w nas strach. Ale staram się o tym w kółko nie myślec.
      Wierzę że będzie w końcu dobrze, chociaż jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego
      że w każdej chwili coś się może popsuć TFUTFU!!!( przez wodogłowie i zastawkę w
      główce). Staramy się żyć normalnie, cieszyć się z każdej chwili razem. I nawet
      już widok blizny i zastawki na mnie tak nie działa jak kiedyś. Jest i tyle,
      pomaga żyć synkowi, ot co. Jasne że czasem mam już dosyć, ćwiczenia których
      kacper nie specjalnie lubi, ale chyba pomagają. Te wszystkie terminy u
      l;ekarzy, kontrole. To wszystko jest na mojej głowie, musze pilnować by czegoś
      nie przegapić, jakiejś wizyty, pamiętać by zarejestrować, by pytać o wszystko,
      pilnować by było robione. A poza tym jeszcze praca, w domu obowiązki. czasem
      jestem padięta i tylko spać się chce. Co mnie trzyma? Kacper właśnie. Bo jest
      najcudowniejszym Kacperkiem na świecie! Bo jest moim najukochańszym dzieckiem i
      w niego wierzę najbardziej pod słońcem! Że sobie ze wszystkim poradzi (tylko
      teraz potrzebuje pomocy rodziców), że będzie zdrowy pomimo tego co za nim.
      Potrzebuje po prostu czasu by wyjść na prostą. Dla mnie od początku jest
      wyjątkowy i bedzie z pewnością wielkim człowiekiem. Kocham go i jeśli jest cos
      co moge dla niego zrobić by mu pomóc to staram się to robić. Czasem to kosztuje
      ( już nie pisze o kaise tylko o stresie i nerwach) ale ja jestem duża
      dziewczynka i w końcu potrafię sobie z tym poradzić a taki mały Kacpis jak on??
      Potrzebuje nas silnych i pewnych. Bezpieczeństwa. Tego wszystkiego co mogą dać
      tylko rodzice bezbronnemu dziecku. Czasem jest tak że siły czerpię własnie z
      jego uśmiechu, bo jest jak balsam na moją dusze. I nikt, żaden lekarz mi tego
      nie zepsuje, niech się wypchają ci co sądzą że coś może być nie tak, głupcy bez
      wiary. Kacpik mogł nie przeżyć porodu i potem kolejnych dni. I proszę ma już
      prawie 8 miesięcy i jest fajowym siedmiokilowym wesołym chłopaczkiem. Kto by
      pomyśał? My rodzice. ;o)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka